"Wtedy kiedy najgłośniej krzyczałem ‘Pierdolić miłość’ pojawiłaś się Ty"
Jechaliśmy tylko na trening,możliwe że nie upomni się więcej o mój uniform. A możliwe ze widział i wiezie mnie po to by wykrzyczeć wszystko przy wszystkich..o NIE tego bym nie zniosła i miałam nadzieje że tak będzie. Chłopak wciąż trzymał rękę na moim kolanie i na dobre uśmiech zawitał na jego ustach aż do samego ośrodka treningowego. Do samego końca uśmiechał się jak mysz do sera. Szofer zaparkował na podziemnym parkingu po czym opuściliśmy samochód i skierowaliśmy się na murawę. Neymar złączył nasze dłonie podczas gdy ja się szeroko rozglądałam czy nigdzie nie ma żadnych niespodzianek od mojej bordowej rodzinki. Mocniej złapałam jego rekę i w tamtej chwili uświadomiłam sobie że piłkarz cały czas trzymał nasze dłonie złączone tuż przy swoim ciele. Szliśmy razem i stanęłam przed murawą niechętnie puszczając jego ciepłą dłoń
-leć,ja idę na trybuny-dodałam nerwowo bawiąc się palcami
-na pewno chcesz tam iść sama?-spytał-trafisz?
-nie ma problemu,za prowadzę ją-odezwał się aksamitny kobiecy głos
-hej Anto-Neymar musnął jej policzek i z lekkim uśmiechem-to w takim razie oddaję ci ją-mrugnął do mnie okiem i wbiegł w korytarz.
Będę jej dziękować za to że się teraz pojawiła.
Będę jej dziękować za to że się teraz pojawiła.
-hej ratujesz mi życie-dodałam patrząc na nią
-chociaż raz na coś się przydałam-zaśmiała się brunetka po czym ruszyłyśmy na trybuny
Zajęłyśmy miejsca obok siebie i tuż nad barierkami by ich dobrze widzieć.
-dobra już nie mogę wytrzymać-pisnęła zciszając głos-widziałam jak szliście za rękę!-zrobiła wielkie oczy i wstrząsnęła za ramiona
-tak czułam że ktoś na mnie patrzy! to wy...-zmrużyłam oczy zakładając ręce na krzyż-Leo pewnie już pewnie drażni Neymara! Anto!
-no gdzie? Myślisz że pozwoliłabym by robił to sam-parsknęła-a tak na poważnie to sama was widziałam,akurat wychodziłam z parkingu Leo wcześniej przyjechał-dodała patrząc na mnie już spokojniej
Odetchnęłam z uglą,jednak nie będzie tak źle
-spokojnie..ja was nie wydam-wystawiła mały palec i dostawiając swój zgięła go-masz moje słowo-szepnęła i przytuliła się do mnie z szerokim uśmiechem
-jego uśmiech jest moją nagrodą wiesz o tym prawda?-patrzyłam przed siebie mrugając i wracając do rzeczywistości
-a wiesz że zasłużył na to by poznać prawdę?-spytała-ile jeszcze?
-jak długo się da-chrząknęłam pocierając twarz-nie teraz,nie gdy....
-gdy nie co?-dopytała-gdy zakochał się w Celine? To świetna okazja...Nie mów że wciąż będziesz go okłamywać!-dodała marszcząc brwi
-właśnie tak i teraz gdy kocha nas obie prawda jest bliżej niż myślę i o to się tak strasznie boję...jeśli dojdzie do wniosku by poznać mnie jeszcze bliżej...cóż chyba nie muszę dokańczać-dodałam w końcu przenosząc wzrok na nią. Kobieta nic więcej nie powiedziała jedynie pogładziła mnie po plecach i długo mnie do siebie tuliła. Gdy oderwałam się z tragicznymi myślami o mojej przyszłości zaczął się trening chłopaków. Neymar...to dla niego to wszystko robię i robiłam właśnie dla niego byłam gotowa się poświęcić choćby nie wiem co. Zaczęli się bawić,grać i zrobiło się jak dawniej. Najwidoczniej chłopaki z otwartymi ramionami przyjęli Neymara z powrotem tak jak powinno być. Trening jak trening-szybko się zaczął i szybko się skończył. Po treningu schodzili po kolei do szatni a ja z Anto miałam do pogadania
-Celine!-krzyknął ktoś z dołu-jesteś wołana do Neymara-zaśmiał się Dani wymawiając moje "imię Mimo że to imię bardzo jest podobne do imienia Celia to i tak dziękowałam Bogu że póki co Neymar się nie zorientował co do tego.
-już idę-odpowiedziałam-widzimy się na dole?-spojrzałam na Argentynkę
- twój rycerz cię wzywa więc nic innego mi nie zostaje-powiedziała i wraz ze mną potowarzyszyła mi w korytarzu tuż do szatni zawodników.
-pamiętaj,że cię kocha kochał i będzie kochać mimo wszystko-szepnęła i wyszła ze strefy kibiców. Wbiłam sobie te słowa do głowy i z nerwów zaczęłam bawić się swoimi włosami. Czego ode mnie chciał? co takiego się stało? Oparłam się o ścianę szatni i odliczając każdy głupi włos na mojej głowie czekałam na bruneta. Chłopaki otworzyli drzwi i przytrzymali je gdy zobaczyli w nich mnie
-Neymar ćwoku!-krzyknął Dani-Celine tu czeka i czeka wyłaź szybciej!-powiedział i zamknął z dzikim uśmiechem szatniowe drzwi.
-nie ma za co-zaśmiał się i opuścił bordo-granatowy hol. Mi pozostało dalej czekać i domyślać się czego mam się po nim spodziewać. Gdy już chciałam odchodzić i walić to czekanie nieoczekiwanie pokazał się brunet
-przepraszam że czekałaś ale chciałem byśmy byli sami...-dodał podchodząc do mnie bliżej-gdy tylko cię zobaczyłem na treningu wstąpiła we mnie nowa siła i wielka chęć trzymania cię tak jak chcę...tak jak pragnę...-zagryzł wargę i przysunął się do mnie niebezpiecznie blisko
-Neymar..wracajmy...-szepnęłam-jesteśmy w Ośrodku co ty robisz....?-spytałam marszcząc brwi. Odsunęłam się od chłopaka i ogarnęłam się z myślami by nic głupiego nie zrobić
-już nic,chciałem byś wiedziała że jesteś dla mnie cholernie ważna-dodał i biorąc torbę w dłoń wyszedł przede mną nawet się nie oglądając. No super Celine,teraz to go załamałaś.
-to nie tak...ja chcę...ciebie..-mruknęłam doganiając go szybszym krokiem
-nie no nic się nie stało,zapomnij...-westchnął i zatrzymał się przed maską samochodu
-to co się między nami dzieje...Neymar...to coś...-urwałam sama nie wiedząc jak to określić
- nieprawdopodobnego?-uniósł brwi patrząc prosto na mnie
Pokiwałam głową nie mówiąc nic więcej. Przeszywał mnie wzrokiem tak,jakby wiedział co mam na myśli...co mi siedzi w głowie ale jednak nic nie powiedział
-mam rację?-uniósł brwi-czy tak nie jest Celine? zaprzecz a przestanę-szepnął robiąc krok w moją stronę. Przymknął oczy,przyciągnął mnie ku sobie i mocno objął,tak jakbym zaraz miała uciec
-Neymar ja....musisz o czymś....-zająkałam się opierając dłonie o klatkę piersiową bruneta
-co takiego?-spytał muskając moje usta,nie otwieraj oczu...proszę
-bo....-zaczęłam i wtedy rozległ się gwizd i brunet puścił mnie lecz złapał moją rękę.Wielki kamień który miałam po części zmalał....ale byłam tak blisko od wyznania prawdy...od tego by wszystko znowu się ułożyło....
-no stary szukałem cię-dodał David-zostawiłeś w szatni swój telefon-podał mu z uśmiechem zerkając na mnie. Skinęłam głową uspokajając swój oddech. Nie mogłabym wyobrazić sobie co by było gdyby David nie przyszedł. Może i wyznałabym prawdę....ale czy to coś by zmieniło? Sama nie byłam pewna i jednym powodem dla którego wciąż się wahałam było to czy na pewno chcę znowu krzywdzić Neymara. Jego uśmiech był dla mnie najważniejszy i zamierzałam dotrzymać własnego słowa.
-dzięki stary-dodał chowając go do kieszeni-jedziemy?-spytał drugi Brazylijczyk patrząc na bruneta
-ja wracam z Celine jedźcie beze mnie-powiedział do Davida. Chłopak uśmiechnął się szeroko i założył słuchawki na uszy zerkając przez chwilę na mnie. To już sobie coś pomyślał i pewnie jak wrócimy dowiem się co.
-jasne-kiwnął do mnie i wszedł do autokaru śmiejąc się pod nosem.
-to my też wracamy-powiedział Neymar otwierając przede mnie drzwi od limuzyny
-na pewno chcesz ze mną wracać? z chłopakami byłbyś szybciej-dodałam kładąc swoją dłoń na jego policzku
- chcę z tobą być jak najdłużej-uśmiechnął się i wepchnął mnie do środka auta. Usiadłam wygodniej on do mnie dołączył i ruszyliśmy. Nie zdziwił mnie gest że gdy on złączył nasze dłonie i przeniósł je na swoje kolano. Bałam się tego jak niczego innego..bałam się ponownej bliskości i tego...że go skrzywdzę gdy się ujawnię. To mnie przerastało. Ciągle się bałam..wracałam do przeszłości gdzie tak na prawdę powinnam mieć już ją za sobą...ale ja nie potrafiłam,sama nie wiedziałam czemu. Jechaliśmy z muzyką w tle rozkoszując się wolną chwilą w swoim towarzystwie. Chciałam zniknąć,jednak zmieniona tożsamość bardziej utrudniała niż pomagała i w tym momencie mój rozum krzyczał coś kompletnie innego niż ucieczkę lecz ja nie mogłam tego zrobić i obawiałam się czy kiedykolwiek bede w stanie to uczynić. Kierowca zatrzymał się przed hotelem po czym wyszliśmy i powoli zbliżaliśmy się do drzwi. "Powoli" czyli jak najszybciej by uniknąć pytań piłkarza. Choć bardzo na to liczyłam to jednak się nie spełniło.
-nie chcę wracać...-powiedział poprawiając torbę na ramieniu zerkając na mnie kątem oka
- też to widzę-zaśmiałam się wychodząc na przód przed Neymara
- ja nie muszę-dogonił mnie z krokiem łapiąc moją dłoń-ale tobię się najwidoczniej śpieszy...-zdziwił się marszcząc brwi
-nie no coś ty-dodałam zwalniając tempa,już prawie byliśmy na miejscu...
-to nie wracaj do pracy,urwijmy się idźmy gdzieś-ożywił się z iskrzącymi się oczami
TY WIESZ KIEDY ICH UŻYĆ DA SILVA. NIECH CIĘ SZLAG.
-zawsze masz taki dar przekonywania?-spytałam stając do niego twarzą
- czyli się zgadzasz?-zrobił wielkie oczy zbliżając się do mnie
Pokiwałam głową uśmiechając się tak szeroko jak tylko mogłam.Chłopak wystrzelił do góry podskakując w miejscu i okropnie krzycząc moje imię. Gorszego hałasu moje uszy jeszcze nie słyszały.
-uspokój się bo wszyscy patrzą-dodałam pociągając go mocno w dół. Stanął w miejscu i popatrzył na mnie...na mnie tak jakby od wewnątrz dotykał swoim uśmiechem moje serce....Przez to spojrzenie moje serce znalazło odpowiedni odłamek i poprzysięgło sobie że nie chce by ten uśmiech zniknął na ani jedną chwilę
-dziękuję-uśmiechnął się całując najpierw moja dłoń a potem mój policzek zatrzymując swoje usta na moich. Naprawdę nie wiedziałam jak całując mnie nie uświadomił sobie że już kiedyś całował takie usta i podziękuję mu jeśli będzie wciąż to robił.....
-już już,idziemy-oderwałam się oblizując usta i naciągając na siebie bardziej ubranie.
Oczywiście kiedy zdjęłam uniform ukazała się bluza Neymara...bluza którą zabrałam 3 lata temu po wspaniałej nocy z brunetem.
-śliczna bluza,też taką miałem ale zgubiłem ja parę lat temu-podrapał się po karku zgaszając swój entuzjazm
- to brata-dodałam szybko-dał mi ją na urodziny-powiedziałam próbując podnieść go na duchu
-brat ma gust-zaśmiał się patrząc na mnie-gdybym miał swoja bylibyśmy identyczni-zaśmiał się.Mocniej złapał moją rekę i za każdym razem gdy to robił czułam że tak mocno jak ja kochałam go przez te lata i pragnęłam mu wybaczyć tak przez te kilka dni Neymar odbudował swoje serce na tyle by poczuć coś do Celine. I CHOLERA WIE CO MAM TERAZ Z TYM ZROBIĆ
***
-Neymar ćwoku!-krzyknął Dani-Celine tu czeka i czeka wyłaź szybciej!-powiedział i zamknął z dzikim uśmiechem szatniowe drzwi.
-nie ma za co-zaśmiał się i opuścił bordo-granatowy hol. Mi pozostało dalej czekać i domyślać się czego mam się po nim spodziewać. Gdy już chciałam odchodzić i walić to czekanie nieoczekiwanie pokazał się brunet
-przepraszam że czekałaś ale chciałem byśmy byli sami...-dodał podchodząc do mnie bliżej-gdy tylko cię zobaczyłem na treningu wstąpiła we mnie nowa siła i wielka chęć trzymania cię tak jak chcę...tak jak pragnę...-zagryzł wargę i przysunął się do mnie niebezpiecznie blisko
-Neymar..wracajmy...-szepnęłam-jesteśmy w Ośrodku co ty robisz....?-spytałam marszcząc brwi. Odsunęłam się od chłopaka i ogarnęłam się z myślami by nic głupiego nie zrobić
-już nic,chciałem byś wiedziała że jesteś dla mnie cholernie ważna-dodał i biorąc torbę w dłoń wyszedł przede mną nawet się nie oglądając. No super Celine,teraz to go załamałaś.
-to nie tak...ja chcę...ciebie..-mruknęłam doganiając go szybszym krokiem
-nie no nic się nie stało,zapomnij...-westchnął i zatrzymał się przed maską samochodu
-to co się między nami dzieje...Neymar...to coś...-urwałam sama nie wiedząc jak to określić
- nieprawdopodobnego?-uniósł brwi patrząc prosto na mnie
Pokiwałam głową nie mówiąc nic więcej. Przeszywał mnie wzrokiem tak,jakby wiedział co mam na myśli...co mi siedzi w głowie ale jednak nic nie powiedział
-mam rację?-uniósł brwi-czy tak nie jest Celine? zaprzecz a przestanę-szepnął robiąc krok w moją stronę. Przymknął oczy,przyciągnął mnie ku sobie i mocno objął,tak jakbym zaraz miała uciec
-Neymar ja....musisz o czymś....-zająkałam się opierając dłonie o klatkę piersiową bruneta
-co takiego?-spytał muskając moje usta,nie otwieraj oczu...proszę
-bo....-zaczęłam i wtedy rozległ się gwizd i brunet puścił mnie lecz złapał moją rękę.Wielki kamień który miałam po części zmalał....ale byłam tak blisko od wyznania prawdy...od tego by wszystko znowu się ułożyło....
-no stary szukałem cię-dodał David-zostawiłeś w szatni swój telefon-podał mu z uśmiechem zerkając na mnie. Skinęłam głową uspokajając swój oddech. Nie mogłabym wyobrazić sobie co by było gdyby David nie przyszedł. Może i wyznałabym prawdę....ale czy to coś by zmieniło? Sama nie byłam pewna i jednym powodem dla którego wciąż się wahałam było to czy na pewno chcę znowu krzywdzić Neymara. Jego uśmiech był dla mnie najważniejszy i zamierzałam dotrzymać własnego słowa.
-dzięki stary-dodał chowając go do kieszeni-jedziemy?-spytał drugi Brazylijczyk patrząc na bruneta
-ja wracam z Celine jedźcie beze mnie-powiedział do Davida. Chłopak uśmiechnął się szeroko i założył słuchawki na uszy zerkając przez chwilę na mnie. To już sobie coś pomyślał i pewnie jak wrócimy dowiem się co.
-jasne-kiwnął do mnie i wszedł do autokaru śmiejąc się pod nosem.
-to my też wracamy-powiedział Neymar otwierając przede mnie drzwi od limuzyny
-na pewno chcesz ze mną wracać? z chłopakami byłbyś szybciej-dodałam kładąc swoją dłoń na jego policzku
- chcę z tobą być jak najdłużej-uśmiechnął się i wepchnął mnie do środka auta. Usiadłam wygodniej on do mnie dołączył i ruszyliśmy. Nie zdziwił mnie gest że gdy on złączył nasze dłonie i przeniósł je na swoje kolano. Bałam się tego jak niczego innego..bałam się ponownej bliskości i tego...że go skrzywdzę gdy się ujawnię. To mnie przerastało. Ciągle się bałam..wracałam do przeszłości gdzie tak na prawdę powinnam mieć już ją za sobą...ale ja nie potrafiłam,sama nie wiedziałam czemu. Jechaliśmy z muzyką w tle rozkoszując się wolną chwilą w swoim towarzystwie. Chciałam zniknąć,jednak zmieniona tożsamość bardziej utrudniała niż pomagała i w tym momencie mój rozum krzyczał coś kompletnie innego niż ucieczkę lecz ja nie mogłam tego zrobić i obawiałam się czy kiedykolwiek bede w stanie to uczynić. Kierowca zatrzymał się przed hotelem po czym wyszliśmy i powoli zbliżaliśmy się do drzwi. "Powoli" czyli jak najszybciej by uniknąć pytań piłkarza. Choć bardzo na to liczyłam to jednak się nie spełniło.
-nie chcę wracać...-powiedział poprawiając torbę na ramieniu zerkając na mnie kątem oka
- też to widzę-zaśmiałam się wychodząc na przód przed Neymara
- ja nie muszę-dogonił mnie z krokiem łapiąc moją dłoń-ale tobię się najwidoczniej śpieszy...-zdziwił się marszcząc brwi
-nie no coś ty-dodałam zwalniając tempa,już prawie byliśmy na miejscu...
-to nie wracaj do pracy,urwijmy się idźmy gdzieś-ożywił się z iskrzącymi się oczami
TY WIESZ KIEDY ICH UŻYĆ DA SILVA. NIECH CIĘ SZLAG.
-zawsze masz taki dar przekonywania?-spytałam stając do niego twarzą
- czyli się zgadzasz?-zrobił wielkie oczy zbliżając się do mnie
Pokiwałam głową uśmiechając się tak szeroko jak tylko mogłam.Chłopak wystrzelił do góry podskakując w miejscu i okropnie krzycząc moje imię. Gorszego hałasu moje uszy jeszcze nie słyszały.
-uspokój się bo wszyscy patrzą-dodałam pociągając go mocno w dół. Stanął w miejscu i popatrzył na mnie...na mnie tak jakby od wewnątrz dotykał swoim uśmiechem moje serce....Przez to spojrzenie moje serce znalazło odpowiedni odłamek i poprzysięgło sobie że nie chce by ten uśmiech zniknął na ani jedną chwilę
-dziękuję-uśmiechnął się całując najpierw moja dłoń a potem mój policzek zatrzymując swoje usta na moich. Naprawdę nie wiedziałam jak całując mnie nie uświadomił sobie że już kiedyś całował takie usta i podziękuję mu jeśli będzie wciąż to robił.....
-już już,idziemy-oderwałam się oblizując usta i naciągając na siebie bardziej ubranie.
Oczywiście kiedy zdjęłam uniform ukazała się bluza Neymara...bluza którą zabrałam 3 lata temu po wspaniałej nocy z brunetem.
-śliczna bluza,też taką miałem ale zgubiłem ja parę lat temu-podrapał się po karku zgaszając swój entuzjazm
- to brata-dodałam szybko-dał mi ją na urodziny-powiedziałam próbując podnieść go na duchu
-brat ma gust-zaśmiał się patrząc na mnie-gdybym miał swoja bylibyśmy identyczni-zaśmiał się.Mocniej złapał moją rekę i za każdym razem gdy to robił czułam że tak mocno jak ja kochałam go przez te lata i pragnęłam mu wybaczyć tak przez te kilka dni Neymar odbudował swoje serce na tyle by poczuć coś do Celine. I CHOLERA WIE CO MAM TERAZ Z TYM ZROBIĆ
***
Witajcie w 2018 r! Nie odzywałam się to fakt...ale jestem w Liceum i nadmiar szkoły powoduje to że mam mało czasu i to wszystko ogranicza się do posiedzenia parę chwil na telefonie wiec nie przedłużając zapraszam do nowego!♥