"Cały dzień moja głowa wypełniona jest myślami o jednej osobie"
Gdy tylko mogłam przestać użalać się nad swoim życiem postanowiłam że pójdę po coś na sen. Zeszłam schodami na dół kierując swój wykończony organizm w stronę szafki z lekami. Gdy dobrze obmacałam szafki wiedziałam co jest co. Nalałam sobie szklankę wody i włożyłam do ust lek. Szybko wykonałam czynność i wracałam już do góry. Przemknęła mi przez myśl jedna rzecz. Pójdę na taras, nasz taras. Weszłam od strony salonu od gier, wszystko po to by Brazylijczyk mnie nie zauważył. Gdy przypomniałam sobie tamten wieczór, tamte chwile....miałam automatycznie łzy w oczach. Rozsiadłam się na jednym z foteli wpatrując się w rozświetloną ciemność dzięki Camp Nou. Kolejny dzień.....pojutrze wracam i to będzie niemiłe pożegnanie. Gdy tylko znowu pomyślałam jak długo mogłam się oszukiwać zachciało mi się płakać. To było dobijające. Ocierałam płynące łzy gdy usłyszałam zza mnie kroki. Jak się spodziewacie był to Neymar. Jego najmniej chciałabym go tutaj teraz zobaczyć, ale stało się. Brunet gdy mnie zobaczył nic nie zrobił jedynie prychnął pod nosem i zajął się sprawami w swoim pokoju. Ugh....nie lubię gdy mnie olewa, pomimo tego wszystkiego jest moim najlepszym przyjacielem i kocham z nim rozmawiać o wszystkim. Tylko że teraz jedyna rozmowa dotyczyła nas. Przyciągana mimowolnie spoglądałam na niego kątem oka. Nie umiałam tak, choć mam wielką ranę na sercu. Gdy najmniej się tego spodziewałam na moich oczach zjawił się brunet. Bolało cholernie ten jego zimny i obojętny ton.
- ty tutaj?-prychnął ciemnooki
Zaczyna się
- a gdzie miałabym się-otrzeźwiałam się tym samym chłodem odpowiedziałam
- u swojego kochasia-warknął zatrzymując się nade mną
- słuchaj Neymar...to nie jest mój kochaś!-syknęłam zaciskając zęby- nie masz prawa tak o nim mówić-dotknęłam jednym placem jego klatki po czym szybko się odsunęłam,gotowałam się cała w środku
- zabronisz mi? Jeszcze ci mało? Idź do niego-machnął ręką obojętnie i odwrócił wzrok
- wiesz co liczyłam że ten wieczór będzie wyjątkowy ale ty musiałeś go zepsuć swoją głupią arogancją!-krzyknęłam-żałuje że poszłam tam z tobą, że tańczyłam z tobą że spędziłam tam jakąkolwiek chwilę z tobą, widzisz do czego to doprowadziło!-krzyknęłam szybko ocierając łzy
Znowu ryczę, beksa ze mnie
- nie chcę wiedzieć jak się wspaniale bawiłeś-ocierając łzy pokazały się moje zabandażowane dłonie- nie chcę mieć nic z tobą wspólnego jasne?-warknęłam pchając go barkiem- jak wiem ty też nie chcesz ze mną więc sprawa prosta....-ominęłam go, zanim cokolwiek zrobiłam on złapał mnie za barki i zatrzymał
- dobrze, chciałaś tego to powiem-warknął- ja też żałuję, zepsułaś mi dzień, humor chwilę po prostu wszystko!-krzyknął- nie miałem tego mówić ale mam cię dość.....-puścił mnie a ja z trudem łapałam oddech- mam dość że.....ten wieczór nie powinien się wydarzyć, to co musiałem wiedzieć już wiem, możesz odejść-dodał zły- twój kochaś już pewnie na ciebie czeka-zaśmiał się ironicznie
-czeka bo nie jest taki jak ty!-walnęłam pięścią w stół, tak mocno że spadł z niego wazon z kwiatami
- och na pewno lepszy we wszystkim-mówił z taką złością że go nie poznawałam- dobrze całował?!-krzyknął pytając- dobrze ci było jak cię obściskiwaliście?!-także uderzył ręką w stół
-ty robiłeś to samo tym bardziej narażając mnie na widoki jak całujesz te pustaki!-krzyknęłam- całowałeś jak by były twoje na moich oczach rozumiesz!-dodałam coraz bardziej zrozpaczona- ty nawet nie wiesz jaki on jest a myślisz nie wiadomo co! Ale wiesz co? Jest sto razy lepszy niż ty!-krzyknęłam trzaskając drzwiami, musiałam powiedzieć jedną rzecz- jeśli tego chcesz....dobrze więcej już tutaj nie wrócę-powiedziałam spokojnie i zatrzasnęłam drzwi za sobą zostawiając tam cały gniew.
Trzask, trzask, krzyki-to co usłyszałam po wyjściu z pokoju gniewu. Pobiegłam do swojego pokoju zastając tam Rafaellę z Veronicą. Padłam na łóżko tak szybko by dziewczyny nie mogły ujrzeć moich łez a co bardziej połamanego serce na kawałki. Na milion kawałków. Ryczałam w poduszkę co drugie słowo wyrzucając z siebie całą złość.
- "Ma mnie dość"-powiedziałam szlochając bezwstydnie do poduszki- co za dziecko-walnęłam po raz setny pięścią w poduszkę- nienawidzę go! z całego serca!-krzyknęłam siadając na łóżku
Dziewczyny w mniej niż sekundę znalazły się przy mnie.
- czy tak to się musiało skończyć?-spytałam beznadziejnie- czy zawsze muszę tak kończyć-spytałam opadając na Brazylijskie kobiecie kolana
- czyli jak?
- ze złamanym sercem-dodałam ocierając łzy- twój bart to nieudacznik łamiący serca, tchórz!-krzyknęłam ostatecznie wydając z siebie gniew - nie chcę o nim pamiętać a ni mieć z nim doczynienia - lekko się podniosłam- na jutro zaplanowałam taki wspólny dzień, ostatni tutaj-spojrzałam na dwie przyjaciółki siedzące przy mnie- my całą rodziną tak bym to wszystko dobrze zapamiętała-dotknęłam twarzy Rafy
- przecież przyjedziesz jeszcze a mówisz tak jak....-dodała niedowierzając
- obiecuję że przylecę jak tylko uporam się z tym wszystkim tutaj-poklepałam miejsce gdzie spoczywało moje serce
Objęła mnie mocno pokazując mi jak wiele dla niej znaczę. Jej nigdy nie zapomnę, jako przyjaciółkę zawsze będę ją traktować bez względu na dzielące nas kilometry
- nie martw się o to zawsze będziesz dla mnie przyjaciółką-szepnęłam jej we włosy
Dobrze wiedziałam że właśnie o oto jej chodziło. Wylądowałyśmy we wspólnym misiu do czasu gdy otrzymałam wiadomość
"Cześć mała :) Jak tam ?
"Hej....a w sumie dobrze :)
"Nie udawaj że tak jest bo nie jest :)
"Wiesz wszytko xd :) Nie jest i nigdy już nie będzie :)
"Przyjechać możemy w każdej chwili :)
"My? :)
"My czyli Dani Anto Geri Rafael :)
-Kochany jesteś ale dzięki mam tu Veronicę i Rafę więc nikogo nie zabiję :)
"Zaraz będziemy :)
Jak to zaraz będą?! Pisałam że nie mają a ten jak zwykle się mnie nie słucha. Z drugiej strony kocham ich za to że zawsze przy mnie są jak ich potrzebuję, mam najlepszych przyjaciół na świecie. Jeden główny....zaczął od najgorszej rzeczy a skończył dobijając mnie. Gdy znowu odblokowałam telefon zobaczyłam wiadomość
"Kochanie szykuj się na nas :*
****
Mamy 36! Macie następny :* Czekam na opinię i komentarze :*