"Odległość powinna dzielić tylko ciała a nie serca. Odległość to czasem tylko pretekst żeby się zbliżyć"
Po dogonieniu Neymara przy stole do gier nie dało się nic więcej zrobić-tylko grać jak się okazało tak już nasi przyjaciele ustalili. Gdy dobrze rozsiadłam się na siedzeniu miałam idealną okazję do wyciągnięcia odpowiedzi od Brazylijczyka. Wydobędę to z niego. Gra rozpoczęła się chwilę później. Oczywiście musiało o coś pójść, inaczej nie byłby to Poker.
- jeśli wygram stawiacie kolacje-odezwał się wyjątkowo Jota
- a jeśli przegrasz?-spytałam unosząc brwi
-cóż nie przegram-mruknął śmiesznie pod nosem i zaczęliśmy grać
Zdziwiłam się że ciemnooki nie miał żadnego zakładu. Tak czy inaczej musiałam wygrać. Szło mi db ale lepiej szło Neymarowi. Gra nie liczyła się dla mnie ze względu na wygraną ale z powodu wyciągnięcia z bruneta odpowiedzi. Wiem że ciągle o tym myślę ale nie daje mi to spokoju. Szłam łeb w łeb z Brazylijczykiem. Jak się okazało graliśmy dobre parę godzin i w finale wylądowałam wraz z Jotą i Neymarem. Niestety ale młodszy brat ciemnookiego przegrał z naszymi asami.
- Zostaliśmy ty i ja Montez-powiedział cwaniacko rozpoczynając nową partię.
- tak wiem Da Silva-dodałam takim samym "cwaniakiem" w stronę bruneta
I znowu to samo. Brazylijczyk zrobił to co zwykle i zaczynał grać. Ja oczywiście wpadłam w całkowite zapomnienie i nie mogłam oderwać swoich oczu od jego osoby. W końcu wygrałam. Trudno było ale Brazylijczykowi brakowało sprytu. Wybacz Da Silva ale ten jeden raz kantowałam.
- Wygrałam-rzuciłam karty na stół
Czekałam aż brunet rzuci swoje. Gdy je rzucił zrozumiał że to co powiedziałam było prawdą. Miałam karocę a co się z tym wiąże on nie mógł tego przebić żadnymi kartami. Widziałam po jego twarzy że nie łatwo przychodzi mu przegrana
Mi też nie
- Dobrze to rozegrałaś-dodał uśmiechając się lekko
Żebyś wiedział jaka jest prawda, udusiłbyś mnie
- dobra nie liczy się dla mnie zwycięstwo dobrze wiesz na co czekam-powiedziałam przyciskając jego dłoń na stole
- nie ustąpisz prawda?-spytał mrucząc coś pod nosem
- nie denerwuj mnie Da Silva..-zacisnęłam zęby
Ten o to osobnik zaśmiał mi się prosto w twarz, żadnej urazy tylko tenpiękny szeroki uśmiech. NIECH GO SZLAG. Jakby piorun z bicza strzelił ktoś nam przerwał w chwili gdy brunet miał mi w końcu powiedzieć prawdę.
- chodź Cel-ucięła gdy zrozumiała w jakiej sytuacji jestem
Widziałam po wargach Brazylijczyka że coś powiedział. CHOLERA.
- nie nie chodź-dodałam uspokajają się- przydasz mi się-uśmiechnęłam się tajemnico do Polki
Veronica przeklęła pod nosem po hiszpańsku. Tak nauczyłam ją tego bo sama by nie się nie odważyła.
- to teraz gadaj i możemy spadać-ucięłam krótko puszczając jego dłoń.
Zerknęli na siebie moja przyjaciółka i ten piłkarzyna.
- dość-warknęłam przysuwając twarz w stronę bruneta
Osunął się bardziej na krześle. Czy on tchórzy?
- niech twoja przyjaciółka ci powie-powiedział i uciekł z pokoju gier
CO ZA CZŁOWIEK.
Czyli Veronica wiedziała przez ten cały czas i mi nie powiedziała? Tak samo jak nie było jej przez dłuższy czas na śniadaniu....czyżby rozmawiała z nim?.
- czy ja dobrze zrozumiałam że coś wiesz?
Nie znosiła gdy mówiłam do niej takim tonem, powie mi prędzej czy później. Cierpliwie czekałam.
- jak już muszę...-westchnęła- jak myślisz gdzie był twój Brazylijczyk przez ten czas? Myślisz że sama wpadłabym na pomysł by do ciebie przyjechać?-machnęła rękami znudzona- jak już wiesz to możemy iśśśść spaaaaać-ziewnęła przymykając oczy, nie zapomniała pociągnąć mnie za sobą. Kto był by tak wspaniałomyślny i sprowadził tu z drugiego końca świata jej najlepszą przyjaciółkę. Poznałam zapach trawy cytrynowej i Brazylijskiej bryzy. Kolejny dowód że mogę bardziej gopokochać. Co ja bym dała by wiedział co do niego czuje.....
GŁUPIE MARZENIA
No dobrze wróćmy do rzeczywistości.
-To twój kochaś-ucięła i mamrotała pod nosem że chce iść spać. Był to śmieszny widok bo przed chwilą była pełna życia.
Przymknęłam oczy i głęboko odetchnęłam.
- nie miał odwagi mi powiedzieć-zacisnęłam pięści
- wyluzuj miała to być niespodzianka-dodała spokojnie Veronica
- gdybym wiedziała to sama by cię tutaj sprowadziła...niech go....-wyrywałam się do pokoju gdzie spał Brazylijczyk
Tak dokładnie spał drzwi od salonu do gier. Miałam kilka kroków by....
- Ziemia do Celi-machała mi żwawo ręką przed oczami
Coś do mnie doszło. Gdybym się dowiedziała że to on sprowadził Veronicę to dobrze wiedział jak zareaguje tymczasem nic nie powiedział by była to niespodzianka. Dobrze przemyślane. Za dobrze mnie poznał i dobrze wie że będę musiała mu za to podziękować.
- ten dzień mnie przerasta ale dobrze że jesteś przy mnie-dodałam przytulając się do przyjaciółki.
Ona odwzajemniła ciągle mrucząc pod nosem że idzie do łóżka. Nie zdziwiłam jej się byłam w podobnej sytuacji. Poszłyśmy na górę, do pokoju. Minęłyśmy się ze śpiącą Rafą przy....pokoju brata. Jak się okazało Brazylijczyk siedział przy telefonie swoim jak i siostry. Nie zauważył mnie więc miałam okazje by mu podziękować.
-wejdź jak chcesz-dodał głośno brunet
Widział mnie
- chciałam sprawdzić czy już śpicie-palnęłam bez namysłu.
Rafa zachichotała. Dostała kuskańca ode mnie
- to za stół-zaśmiałam się
Na koniec skończyło się tym że obie się przytulałyśmy. Wciąż w jego pokoju. Na chwilę chciałam zobaczyć czy moje zdjęcie wciąż stoi w jego większym pokoju. Chwila nie uwagi Rafy i mogłam je spokojnie dojrzeć. Robiłam to tak by brunet nic nie skumał. Musze mu podziękować choćby nie wiem co. Po tym wszystkim wycofałam się z pokoju Rafaeli i ruszyłam swoje cztery litery na pokój naprzeciwko. Zamknęłam oczy na chwilę i poczułam pociągniecie za rękę
- nawet nie wasz mi dziękować a jeśli to zrobisz no cóż zobaczysz-szepnął i zamknął drzwi
Przeszły mnie ciarki i doznałam takie dziwnego ciepła na sobie że nie mogłam przez chwilę się ruszyć. No cóż Neymar, jakoś będę musiała to zrobić.
*****
Mamy 29! Jak myślicie co będzie dalej z Celią i Neymarem? Czy w końcu któreś z nich się odważy coś wyznać?.
- jeśli wygram stawiacie kolacje-odezwał się wyjątkowo Jota
- a jeśli przegrasz?-spytałam unosząc brwi
-cóż nie przegram-mruknął śmiesznie pod nosem i zaczęliśmy grać
Zdziwiłam się że ciemnooki nie miał żadnego zakładu. Tak czy inaczej musiałam wygrać. Szło mi db ale lepiej szło Neymarowi. Gra nie liczyła się dla mnie ze względu na wygraną ale z powodu wyciągnięcia z bruneta odpowiedzi. Wiem że ciągle o tym myślę ale nie daje mi to spokoju. Szłam łeb w łeb z Brazylijczykiem. Jak się okazało graliśmy dobre parę godzin i w finale wylądowałam wraz z Jotą i Neymarem. Niestety ale młodszy brat ciemnookiego przegrał z naszymi asami.
- Zostaliśmy ty i ja Montez-powiedział cwaniacko rozpoczynając nową partię.
- tak wiem Da Silva-dodałam takim samym "cwaniakiem" w stronę bruneta
I znowu to samo. Brazylijczyk zrobił to co zwykle i zaczynał grać. Ja oczywiście wpadłam w całkowite zapomnienie i nie mogłam oderwać swoich oczu od jego osoby. W końcu wygrałam. Trudno było ale Brazylijczykowi brakowało sprytu. Wybacz Da Silva ale ten jeden raz kantowałam.
- Wygrałam-rzuciłam karty na stół
Czekałam aż brunet rzuci swoje. Gdy je rzucił zrozumiał że to co powiedziałam było prawdą. Miałam karocę a co się z tym wiąże on nie mógł tego przebić żadnymi kartami. Widziałam po jego twarzy że nie łatwo przychodzi mu przegrana
Mi też nie
- Dobrze to rozegrałaś-dodał uśmiechając się lekko
Żebyś wiedział jaka jest prawda, udusiłbyś mnie
- dobra nie liczy się dla mnie zwycięstwo dobrze wiesz na co czekam-powiedziałam przyciskając jego dłoń na stole
- nie ustąpisz prawda?-spytał mrucząc coś pod nosem
- nie denerwuj mnie Da Silva..-zacisnęłam zęby
Ten o to osobnik zaśmiał mi się prosto w twarz, żadnej urazy tylko ten
- chodź Cel-ucięła gdy zrozumiała w jakiej sytuacji jestem
Widziałam po wargach Brazylijczyka że coś powiedział. CHOLERA.
- nie nie chodź-dodałam uspokajają się- przydasz mi się-uśmiechnęłam się tajemnico do Polki
Veronica przeklęła pod nosem po hiszpańsku. Tak nauczyłam ją tego bo sama by nie się nie odważyła.
- to teraz gadaj i możemy spadać-ucięłam krótko puszczając jego dłoń.
Zerknęli na siebie moja przyjaciółka i ten piłkarzyna.
- dość-warknęłam przysuwając twarz w stronę bruneta
Osunął się bardziej na krześle. Czy on tchórzy?
- niech twoja przyjaciółka ci powie-powiedział i uciekł z pokoju gier
CO ZA CZŁOWIEK.
Czyli Veronica wiedziała przez ten cały czas i mi nie powiedziała? Tak samo jak nie było jej przez dłuższy czas na śniadaniu....czyżby rozmawiała z nim?.
- czy ja dobrze zrozumiałam że coś wiesz?
Nie znosiła gdy mówiłam do niej takim tonem, powie mi prędzej czy później. Cierpliwie czekałam.
- jak już muszę...-westchnęła- jak myślisz gdzie był twój Brazylijczyk przez ten czas? Myślisz że sama wpadłabym na pomysł by do ciebie przyjechać?-machnęła rękami znudzona- jak już wiesz to możemy iśśśść spaaaaać-ziewnęła przymykając oczy, nie zapomniała pociągnąć mnie za sobą. Kto był by tak wspaniałomyślny i sprowadził tu z drugiego końca świata jej najlepszą przyjaciółkę. Poznałam zapach trawy cytrynowej i Brazylijskiej bryzy. Kolejny dowód że mogę bardziej go
GŁUPIE MARZENIA
No dobrze wróćmy do rzeczywistości.
-To twój kochaś-ucięła i mamrotała pod nosem że chce iść spać. Był to śmieszny widok bo przed chwilą była pełna życia.
Przymknęłam oczy i głęboko odetchnęłam.
- nie miał odwagi mi powiedzieć-zacisnęłam pięści
- wyluzuj miała to być niespodzianka-dodała spokojnie Veronica
- gdybym wiedziała to sama by cię tutaj sprowadziła...niech go....-wyrywałam się do pokoju gdzie spał Brazylijczyk
Tak dokładnie spał drzwi od salonu do gier. Miałam kilka kroków by....
- Ziemia do Celi-machała mi żwawo ręką przed oczami
Coś do mnie doszło. Gdybym się dowiedziała że to on sprowadził Veronicę to dobrze wiedział jak zareaguje tymczasem nic nie powiedział by była to niespodzianka. Dobrze przemyślane. Za dobrze mnie poznał i dobrze wie że będę musiała mu za to podziękować.
- ten dzień mnie przerasta ale dobrze że jesteś przy mnie-dodałam przytulając się do przyjaciółki.
Ona odwzajemniła ciągle mrucząc pod nosem że idzie do łóżka. Nie zdziwiłam jej się byłam w podobnej sytuacji. Poszłyśmy na górę, do pokoju. Minęłyśmy się ze śpiącą Rafą przy....pokoju brata. Jak się okazało Brazylijczyk siedział przy telefonie swoim jak i siostry. Nie zauważył mnie więc miałam okazje by mu podziękować.
-wejdź jak chcesz-dodał głośno brunet
Widział mnie
- chciałam sprawdzić czy już śpicie-palnęłam bez namysłu.
Rafa zachichotała. Dostała kuskańca ode mnie
- to za stół-zaśmiałam się
Na koniec skończyło się tym że obie się przytulałyśmy. Wciąż w jego pokoju. Na chwilę chciałam zobaczyć czy moje zdjęcie wciąż stoi w jego większym pokoju. Chwila nie uwagi Rafy i mogłam je spokojnie dojrzeć. Robiłam to tak by brunet nic nie skumał. Musze mu podziękować choćby nie wiem co. Po tym wszystkim wycofałam się z pokoju Rafaeli i ruszyłam swoje cztery litery na pokój naprzeciwko. Zamknęłam oczy na chwilę i poczułam pociągniecie za rękę
- nawet nie wasz mi dziękować a jeśli to zrobisz no cóż zobaczysz-szepnął i zamknął drzwi
Przeszły mnie ciarki i doznałam takie dziwnego ciepła na sobie że nie mogłam przez chwilę się ruszyć. No cóż Neymar, jakoś będę musiała to zrobić.
*****
Mamy 29! Jak myślicie co będzie dalej z Celią i Neymarem? Czy w końcu któreś z nich się odważy coś wyznać?.
Ty mnie wykończysz tymi rozdziałami! :p Jak to możliwe, że chcę więcej i więcej? Nie wiem, ale... CHCĘ WIĘCEJ!! <3
OdpowiedzUsuńBuziaki i pisz następny ;*
Meeega😍😍 jezu uwielbiam tego bloga!!😍😍👌💖
OdpowiedzUsuń