Music ♥

środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 6 Nowe życie.....

Gdy zrobiło się już całkowicie ciemno wróciłyśmy do pokoju plotkując o wszystkim. Rafa kilka razy wspominała mi że zabierze mnie do jej ulubionych sklepów z czego bardzo się ucieszyłam. Po 1h rozmów poszłam wziąć dłuuugą kąpiel. Wchodząc do wanny nadal nie mogłam uwierzyć że jestem w Barcelonie. Wyszłam z łazienki po 15 min. Usiadłam na łóżku przy przejrzeć coś na telefonie. Rafa uśmiechała się  do mnie bez powodu a ja trochę głupio się czułam. Położyłam się pod kołdrę z puszczoną muzyką na telefonie. Dzięki niej nabierałam wiary że to nie sen. Usnęłam cały czas myśląc o tym że tu jestem.
***Rano***
Obudziłam się poprzez dźwięk z dołu. Pewnie Marcela przygotowuje śniadanie i wszyscy się zbierają na dole. Podniosłam głowę a tam Rafy nie było. Wstałam i udałam się do łazienki by się "ogarnąć". Przygotowanie zajęło mi dobre 10 min. Wyjęłam ubrania z walizki i wybrałam coś takiego
 Zeszłam schodami na dół gdzie po kuchni krzątał się bez koszulki Neymar. Zarumieniłam się jak burak lecz odwróciłam twarz by go nie ujrzał. On jednak podszedł do mnie i puścił oczko że widział. Pobiegł na górę po koszulkę i wrócił do swoich spraw ciągle się na mnie patrząc.
-Dzień Dobry-powiedział do mnie- wyspałaś się?
-Dzień dobry-powiedziałam- tak dziękuję-uśmiechnęłam się
Po tym ktoś zasłonił mi oczy i nic nie widziałam. Złapałam za dłonie i już wiedziałam że to była Rafa. Nic nie powiedziała ale zaśmiała się i przytuliła mnie bez powodu
-Hej-powiedziała- szybko wstałaś-uśmiechnęła się do mnie po czym przeniosła wzrok na swojego brata bo ten z daleka bacznie mi się przyglądał. Dostał od Rafy szturchańca w bok by przestał. On jednak tym samym jej się odpłacił. Marcela wyszła z kuchni  i powiedziała że za chwilę śniadanie. Usiadłam do stołu i czekałam na resztę. Neymar usiadł krzesło obok i dał mi do ręki mój telefon.
-Zapomniałaś z pokoju...-powiedział odchodząć
-Byłeś w nim?-zapytałam zdziwiona
-Nie Rafa go mi dała bym ci przekazał-uśmiechnął się- Słuchasz identycznych piosenek co ja....-zaśmiał się- nie słuchałem jeśli o to ci chodzi-kolejny raz usiadł koło mnie- Rafa słyszała wczoraj-powiedział
Nic nie powiedziałam tylko podziękowałam Neymarowi za przekazanie telefonu. On poszedł do salonu pograć z Jotą w Fifę a ja sama do siebie się uśmiechałam. Po kilku minutach już cała rodzina zeszła na dół po czym zaczęliśmy posiłek. Posiłek był przepyszny. Podziękowałam i wyjęłam telefon, weszłam na portale społecznościowe jednak nic nowego nie było i schowałam go tam gdzie był wcześniej. Poszłam na taras gdzie dzień wcześniej przeżyłam szok. Widziałam że Veronica powstawiała kilka naszych zdjęć z podpisem" Brakuje mi ciebie strasznie :( " ja napisałam kom "Mi ciebie też :(". Po kilku sekundach telefon zaczął mi zdzwonić, spojrzałam na wyświetlacz Veronica ♥. Odebrałam i gadałyśmy z 1,5h póki Neymar nie stanął w moim polu widzenia. Spojrzałam na niego, mówiąc po Polsku do Veronici że Neymar stoi przede mną. Veronica powiedziała że chce jego autograf odpowiedziałam jej że może jej załatwię. Krzyknęła że mam się dobrze bawić i czeka na autograf. Zaśmiałam się i rozłączyłam. Napisałam jej sms "Załatwię ci go". Zablokowałam telefon i spojrzałam na Neymara stojącego przede mną.
-Zabieram cię gdzieś-powiedział uśmiechnięty i czekał na moją reakcję
-Powiesz mi gdzie....-nie dokończyłam ponieważ Neymar złapał mnie za rękę i pociągnął do samochód.
Od samego początku nic nie mówił tylko prowadził cały czas się uśmiechając. Miałam ochotę go walnąć.
-Powiesz mi gdzie jedziemy?-zapytałam z ironią
-Mówiłem że chcę ci  pokazać całą Barcelonę za dnia?-powiedział Brazylijczyk
-Wspominałeś.... i z  tego się tak cieszysz?, nie wkręcaj mnie że to coś dla ciebie miłego....-powiedziałam oglądając barcelońskie uliczki
-Tak, bo spełniam coś co ci obiecałem a jak kolejna moja cecha brzmi nr 2 ZAWSZE dotrzymuję słowa-zaznaczył
Zrozumiałam i nic więcej nie dodałam. Nie miałam co, w jednym zdaniu odpowiedział na moje wszystkie pytania.
Zatrzymał samochód i wysiadł. Ja nie miałam innego wyjścia patrząc że jestem w obcym mieście..... Stop! Moim ukochanym mieście z bardzo sławnym piłkarzem, nie a co tylko napisać o tym książkę. Stanął na chodniku, założył okulary na oczy i czekał na mnie, tak po prostu stał i czekał, jakbym była jego przyjaciółką albo....dziewczyną. Na ten fakt błogo się zaśmiałam, bo jak to powiedzieć "mam bujną wyobraźnię"
-Ty mówiłeś serio że pokażesz mi Barcelonę prawda?-spytałam się go
-Tak całkiem serio-uśmiechnął się
Głupio mi było przyznać się i powiedzieć że nadal nie wierzę że jest koło mnie więc założyłam okulary i kroczyłam tuż za moim kierownikiem pojazdu. Szliśmy wąską uliczką taką jaką zawsze sobie wyobrażałam. Brakowało mi słów by opisać co czułam patrząc na te zabytki na żywo. Wreszcie doszliśmy do Sagrady Famili. Stanęłam w osłupieniu, czegoś bardziej piękniejszego jeszcze nigdy wcześniej nie widziałam. Nie mogłam uwierzyć,moje oczy tego nie obejmowały a rozum nie rozumiał. Moja głowa pękała od nadmiaru emocji. W chwili gdy Neymar podszedł do mnie i powiedział że idziemy dalej zabrakło mi słów by coś odpowiedzieć. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się jak do dziecka. Dziecko ze mnie że nie umiem mówić, całkowita prawda. Poszłam dalej, z każdym krokiem kochałam Barcelonę co raz mocniej, choć nie wiedziałam czy jeszcze bardziej się dało. Doszliśmy do Stadionu Joan Gamper. Dopiero co zauważyłam że "11" trzyma w ręku torbę sportową a on już szybkim krokiem pospieszał mnie bym szła za nim. Szedł pierwszy a ja tuż za nim. Zabije go, zabije z miejsca. Zobaczę całą drużynę a ja nie jestem przygotowana.Ba.... byłam gotowa odkąd zaczęłam im kibicować tylko nie sądziłam że moje marzenie  spełni się szybciej niż oczekiwałam.
-Nie,nie..... mogę tam wejść tam tak po prostu-powiedziałam krzycząc w duchu
-Nie przesadzaj to tylko zwykły trening nic niezwykłego-pociągnął mnie za sobą- z tego co wiem twoim wielkim marzeniem było ich poznać i być na naszym treningu-wyszczerzył się
-Wykorzystujesz fakt że nasz wszystkie moje marzenia-powiedziałam- nie wejdę tam-oznajmiłam mu i stanęłam przed wejściem
-To tylko zwykli ludzie, jak ty-spojrzał na mnie błagalnie- No chodź-pociągnął mnie znowu. Serce niemiłosiernie chciało mi wyskoczyć z piersi gdy przekroczyłam próg Stadionu treningowego Barcelony. No bo patrzcie ja mam tam wejść tak po prostu do miejsca gdzie są moi idole? To jest śmieszne. Ja i moi idole w jednym miejscu? Dobry żart. Neymar pokazał mi ręką gdzie mam iść i przez chwilę musiałam ochłonąć by nie stchórzyć. Zobaczę moi idoli teraz, zaraz, tak po prostu. Umarłam na miejscu. Uwielbiam na nich patrzeć jak grają ale jacy są w rzeczywistości? Neymara trochę już zdążyłam poznać i gdyby reszta drużyny okazała by się taka sama zostałbym w Barcelonie na zawsze(choć to niemożliwe). Mówiłam sama do siebie co w moim przypadku oznaczała duży stres i początek załamania nerwowego. Widzicie jak na mnie działają jeszcze ich nie widziałam a przechodzę już załamanie. Żałosne to wiem. Tuż przed wejściem na trybuny stał ochroniarz, nie no wiedziałam nie wpuści mnie, uzna mnie za jakąś złodziejkę albo włamywaczkę bo jestem bez biletu. Podeszłam do schodów na trybuny gdzie zatrzymał mnie ochroniarz
-Mogę zobaczyć bilet albo przepustkę?-spojrzał na mnie Carl bo tak miał na imię.
-Ehm.... już daję - zajrzałam do kieszenie której... nie miałam
W porę kiedy nie wiedziałam co powiedzieć Neymar odezwał się do ochroniarza
-Ona jest ze mną, jest klubową przyjaciółką-uśmiechnął się do strażnika po czym ten odwzajemnił ten miły gest i wpuścił mnie na trybuny. Neymar zaśmiał się z tamtej sytuacji po czym wbiegł innym wejściem na murawę. Usiadłam na samym dole tuż nad ławką rezerwowych. Neymar widząc mnie uśmiechnął się i pokazał palcem na mnie chłopakom. Jak po treningu będzie chciał bym ich poznała zabiję go.Na miejscu. Dobrze wie że jestem całym sercem Cule to on jeszcze robi to specjalnie. Nie odezwę się, są moimi idolami i tak z miejsca mam ich poznać. To jest jakiś dobry kawał.  Oni uśmiechnęli się i zaczęli trenować. Obserwowałam ich, tak na żywo. Wariuję już.Pomocy.Byłam na ich treningu. Każdego z nich znałam z meczów, z telewizji a teraz siedzę na ich treningu i oglądam co robią.Robi się gorąco w mojej chorej głowie. Trenowali aż w końcu ktoś się do mnie odezwał z dołu
-Jest pani bardzo zszokowana że tutaj jest?-zapytał brunet z kartką w ręku- widzę po pani ruchach
-tak trochę, ci piłkarze są moimi idolami i moim wielkim marzeniem było ich zobaczyć na żywo, nie sądziłam że kiedykolwiek ich zobaczę-powiedziałam sama od siebie nie wiedząc czemu
-Nie wie pani nawet ile razy muszę ich uspokajać-zaśmiał się- Nawet teraz-krzyknął do nich by trenowali- jest pani.....-spojrzał na mnie i wtedy wiedziałam kto ze mną rozmawia. Luis Enrique ich trener we własnej osobie.
-To skomplikowane-wstrzymałam się najpierw pomyśl po tem mów- naprawdę trudno powiedzieć kim jestem-zaśmiałam się
-Niech się pani nie boi, nie wydam cię-powiedział cicho z uśmiechem
-Przyleciałam do Barcelony za sprawą Neymara, ze względu na wygranie sportowego konkursu-powiedziałam tak jak miało być ,całkiem spokojnie.
-Cule?-zapytał
-Całym sercem trenerze-powiedziałam uśmiechnięta
Zaśmiał się i wrócił do trenowania chłopaków. Trening minął w mgnieniu oka. Chłopaki schodzili do szatni śmiejąc się jeden do drugiego. Przedszkole jakieś-wybuchnęłam śmiechem po tym co odstawiali na treningu. Zeszłam z trybun i swoją małą stopą stanęłam na murawie. Niby zwykła murawa jednak czuło się tutaj ducha Tito Vilanovy. To co mną ogarnęło było czymś niewyobrażalnym. Ten ośrodek jest miejscem wielu wydarzeń z życia klubu a moja osoba właśnie w nim przebywała. Skierowałam swoje ciało na wyjście z ośrodka gdy usłyszałam swoje imię
-Celia! chodź, poznasz chłopaków!- który raz już słyszę jego głos, poznałabym go wszędzie
Udałam że tego nie słyszałam i szłam dalej. Piłkarz podbiegł do mnie i pociągnął do ich szatni. Opierałam się ale to piłkarz z nim się nie dyskutuje.
-Stój!-powiedziałam do niego-nie mogę tam wejść to wasza szatnia....-odwróciłam twarz by nie wyobrazić sobie za dużo
-Mówiłem im o tobie i chcą cię poznać-dodał uradowany prowadząc mnie do miejsca gdzie się przebierali
-O moich marzeniach też? Proszę nie.......-błagałam go
-Nie mógłbym, sami o to prosili-zaśmiał się głośno
Po tych słowach miałam ochotę go udusić. Prosili i im wszystko wypaplał. Papla i nic więcej. Moi idole dowiedzieli się że są moim marzeniem. Po prostu Super. Zgromiłam go wzrokiem i stanęłam twardo na nogach.
-Czekają na ciebie, no chodź-powiedział ciągnąc mnie
-Tak i wyśmieją mnie za to co im powiedziałeś-odpowiedziałam z grymasem na twarzy
-Nie właśnie odwrotnie, opowiedziałem ci jaką jesteś osobą i chcą cię poznać-powiedział nadal mnie ciągnąc
-Wiesz co to oznacza? Moi idole wiedzą o mnie wszystko...-złapałam się za głowę-Poznam ich-w duchu piszczała  z radości
-I to wszystko dzięki mnie-cieszył się jak dziecko z lizaka
Teraz już się nie opierałam. Moje kolejne marzenie... Stop! Marzenia za chwilę się spełnią. To było coś wielkiego. Stanęliśmy przed wyjściem z ośrodka i ujrzałam ich. Stali tam i śmiali się do siebie. Znając Neymara to na pewno czekali na nas....na mnie? Nie mogłam uwierzyć. Moi wszyscy idole stoją tam. To nie sen. Są tu i ONI chcą mnie poznać. Rozkleiłam się w środku. Szliśmy wolnym krokiem, przynajmniej ja ponieważ mój towarzysz wystrzelił i wyszedł do nich pierwszy. Mój stres wzrósł.Teraz w dodatku stał tam Neymar i wszyscy uśmiechali się do mnie. Serce chciało mi wyskoczyć z piersi. Nabrałam odwagi  i stanęłam przed nimi.
-Hej-krzyknęli wszyscy uradowani
-Hej-odpowiedziałam lekko speszona takim entuzjazmem z ich strony
-doszły nas słuchy że twoim marzeniem było nas poznać...-uśmiechnął się Leo
Ukułam w żebro Neymara za to
-Ehm..... tak-powiedziałam trochę wstydząc się tego że wiedzieli o moich marzeniach
-Nie no luz, cieszymy się-powiedział uradowany Brazylijczyk z numerem 6- Neymar wypaplał wam wszystko nie potrzebnie-walnęłam go
-Auuu-to bolało zaśmiał się
-Opowiadał o tobie a my sami chcieliśmy dowiedzieć się o tobie czegoś więcej-powiedział Leo
Nie wiedziałam co odpowiedzieć
-Widzicie,przez nas dziewczyna nie wie co powiedzieć-zaśmiał się Gerard
-To nie przez was-złapałam się za głowę- po prostu nie mogę uwierzyć że tu stoicie przede mną i rozmawiacie-uśmiechnęłam się- Taki mały szok-machnęłam ręką
Spojrzeli na mnie i odwzajemnili uśmiech, wszyscy uśmiechali się do mnie
-Tylko o tym marzyłaś? by nas spotkać na żywo?-zdziwił się Dani
- To typowe marzenia każdego waszego fana, wszystkich Cule-dodałam
-No to spełniło się, jakie następne-powiedział Leo
-Wszystkie się już spełniły....-odwróciłam twarz
-A koszulka autograf? Tego nie chcesz?-uśmiechnął się Gerar
Nie wiedziałam co powiedzieć. Oczywiście że chciałam ale mam im to przyznać? Tak tu? Nie co sobie pomyślą.
-Jeśli powiem że tak to coś złego się stanie?-powiedziałam pytająco
-Nie, bo to akurat dobrze się składa-Leo wyjął zza pleców koszulkę z ich wszystkimi autografami
Gdy ją zobaczyłam nie dowierzała własnym oczom. Wszystkie autografy, koszulka od nich, Neymar. Po raz kolejny przez moje wnętrze przeszedł pisk.
-Żartujecie sobie prawda?-zaśmiałam się nie wierząc że trzymają w rękach dla mnie koszulkę z autografami
- To dla ciebie-podał mi ją Dani
Wzięłam ją od niego miejąc trochę szkliste oczy
-tylko mi tu nie płacz-dotknął mojego ramienia Neymar
-To przez ciebie-powiedziałam śmiejąc się- możesz mnie uszczypnąć?-zapytałam Neymara
Zaśmiał się i wszyscy cię szczypali byś uwierzyła.
Musiałam trochę przeczekać zanim przestali mnie szczypać.
-Dziękuję wam wszystkim-szeroko się do nich uśmiechnęłam- mogę was przytulić?-zaśmiałam się
Wystawili ręce bym mogła ich przytulić.
Wtulając się w każdego z nich, poczułam że to miasto jest magiczne.Dowodem było to że w krótkiej chwili spełniły się moje wszystkie marzenia.
****
Mamy 6! Za 1 dzień kończy się rok 2015 szybko zleciało co nie? Czekam na wasze opinie :D


 
 
 

wtorek, 22 grudnia 2015

Rozdział 5 Rozpoczęcie przygody

-Chodźmy-powiedział uśmiechnięty Neymar
Tak jak to sobie wyobrażałam był to typowy spacer, dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Był to niesamowity dzień. Przez całą drogę jeszcze nie dowierzałam że jestem w Barcelonie a co dopiero obok mnie spaceruje klubowa "11". Spacerowałam uliczkami miejsca o którym zawsze marzyłam. Lepszej nagrody nie mogłam sobie wyobrazić. Neymar był nawigacją, wszystko mi pokazywał. Ja nie zaprzeczałam, interesowało mnie wszystko co znajdowało się w Barcelonie. Odblokowałam telefon i spojrzałam na godzinę 19:59. Nie było aż tak późno więc podążałam dalej za Brazylijczykiem. Doszliśmy pod Stadion Camp Nou. Spełniło się moje kolejne marzenie, zobaczenie Camp Nou na żywo.
-Dzisiaj już nie wejdziemy ale spokojnie jutro będziesz mogła zobaczyć cały w środku-powiedział pewny siebie
Mnie na chwilę zatkało, cały w środku....Camp Nou marzenie każdego kibica Barcelony. Cały czyli razem z szatnią chłopaków. Nieee... tam nie wejdę nie pozwolą mi.
Zatrzymałam się by poukładać sobie to w głowie. Musiałam wreszcie uświadomić sobie że jestem w Barcelonie a tutaj wszystko jest możliwe. Śmiałam się patrząc na stadion.
-Niesamowite wrażenie nawet jak widzi się go już kilka lat-powiedział przechodząc koło mnie
-Magiczne-dodałam- mówisz że będę mogła zobaczyć cały w środku czyli też.... waszą szatnię?-zapytałam
-Tak, ją też-zaśmiał się
-nie no nie wpuszczą mnie, przecież uznają mnie za jakąś dziką fankę i co, wywalą mnie ze stadionu - powiedziałam
-Przekażę ochroniarzom by traktowali cię jako klubową przyjaciółkę, wtedy wejdziesz wszędzie-powiedział Neymar
-Tylko że ja znam tylko ciebie z klubu, reszty nie znam......-powiedziałam odchodząc
-Poznasz ich na treningu, każdego-powiedział z naciskiem na "każdego"
-Znowu-zaśmiałam się a on skumał o co chodzi-Spełniasz moje marzenia, znasz je prawda? wszystkie?-podniosłam brwi do góry
-Co do jednego-uśmiechnął się-chyba że o jakimś nie wiem- podrapał się po brodzie udając że myśli
-Robisz to specjalnie prawda? Spełniasz moje marzenia a ja nie mam ci się jak odwdzięczyć....-złapałam się za głowę
-taki już jestem lubię spełniać marzenia-dodał i podszedł do mnie- a szczególnie osób które lubię-dodał
-Nie wiem jak ci dziękować...-powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Spokojnie nie musisz, tyle się tego jeszcze nazbiera że zabrakło by ci tchu by mi podziękować-szeroko się uśmiechnął
Odwzajemniłam uśmiech i ruszyliśmy dalej. Nie miałam więcej pytań. Zabrakło i tchu po tym co zobaczyłam. Doszliśmy do morskiej przystani,   weszliśmy na pomost i podziwialiśmy (przynajmniej ja) przepiękne widoki. Neymar zobaczył że wyciągam telefon lecz on pokazał że zrobi swoim i mi prześle. Nie miałam powodów by protestować. Zrobił je i mi przesłał. Na zdjęciu Barcelona była jeszcze piękniejsza.
Z podpisem " Barcelona♥ Widoki zapierają dech w piersiach ♥". Neymar polubił i wstawił w komentarzu "♥". Uśmiechnęłam się i wzięłam głęboki wdech wdychając morskie powietrze. Te widoki działały na mnie kojąco. Neymar zrobił to samo. Zamknął oczy i pozwolił by morskie powietrze owładnęło jego organizmem. Usiadłam na pomoście i oparłam się rękami by dobrze widzieć te niesamowite rzeczy. Brazylijczyk usiadł koło mnie i podziwiał je inaczej niż ja ponieważ grzebał coś na telefonie. Widziałam że pisał z kimś. Luknęłam z kim pisał lecz zablokował go i schował do kieszeni. Nie zważyłam na to z kim pisał uśmiechnęłam się i wstałam z pomostu. Neymar udał się za mną ciągle się oglądając do tyłu. 
-Chcesz mi jeszcze coś pokazać-powiedziałam lecz nie usłyszał- Neymarrrr.......-puknęłam go
-Jest już ciemno, tak wiele chciałbym ci pokazać ale nic już nie widać, zobaczysz je jutro-powiedział dalej grzebiąc w telefonie
-tak i utonę w oceanie-powiedziałam opierając się o brzeg przystani- zakończę swoje nędzne życie....więcej mnie nie zobaczysz...-mówiłam to specjalnie żeby Neymar oderwał się od tego telefonu. Szłam dalej nie zważając na obojętność Neymara. Szedł obok mnie wogule nie patrząc gdzie idzie i z kim. Równie dobrze mogłabym gdzieś uciec a on by mnie nie znalazł. Ja również wyjęłam telefon i przeglądałam portale społecznościowe. Zadzwoniłam do Veronici
-Hej kochana jak tam-powiedziałam do słuchawki
-A dobrze właśnie wychodzimy ze stadionu z chłopakami, pozdrów Celie!-krzyknął uradowany Eryk
Ucieszyłam się słysząc jego głos.
-Słyszałaś-zaśmiała się do słuchawki, opowiadaj jak tam lot i wogule Barcelona-pisnęła
-Dobrze, przez całą drogę na lotnisko gadałam z Jotą a później wychodząc z samolotu okazało się że Neymar przyjechał po mnie swoim czerwonym ferrari dalej mówiąc wprawił mnie w osłupienie i pojechaliśmy do jego domu, wniósł mi walizki do jego domu pisnęłam do niej-nie musiał ale jak sam powiedział robi to z przyjemnością i jestem jego gościem, bardzo zaprzyjaźniłam się z siostrą Neymara Rafaellą i mamy razem pokój, teraz poszliśmy na spacer ale ciągle wpatruje się w ten telefon-szturchnęłam go i się zaśmiał- zobaczyłam tyle pięknych miejsc że sobie nie wyobrażasz....-powiedziałam uśmiechając się. Gadanie z przyjaciółką zajęło mi ok 1,5 drogi jaką mieliśmy do domu. Neymar ciągle z kimś pisał i nie odzywał się do mnie aż doszliśmy do jego ogrodu. Rozsunęłam drzwi i usiadłam na krześle od stołu letniego stojącego w ogrodzie. W tym miejscu było pięknie, kwiaty egzotyczne, żywopłot który był idealnie przystrzyżony, było ciemno lecz zobaczyłam oświetloną ścieżkę i poszłam za nią. Ścieżka się urwała a na stole leżała kartka" Podnieś głowę". Gdy podniosłam stali tam wszyscy Neymar Rafaella jakiś chłopak oraz jego rodzice. Wszyscy się uśmiechali i trzymali coś w rękach. Ja za to nie wiedziałam jak się zachować. Widok w ogrodzie był cudowny a ludzie którzy stali specjalnie dla mnie byli szeroko uśmiechnięci i emanowała z nich taka pozytywna energia. Wszyscy czekali aż coś powiem ale ja nie wiedziałam jak i co powinnam powiedzieć. Neymar dodał mi otuchy i zaczęłam normalnie mówić
-Przepraszam ale nie wiem co powiedzieć, nie spodziewałam się tego-zaśmiałam się
Podeszła do mnie Rafaella i dała mi coś do ręki. Była to mała paczka a w niej kartka"mam nadzieję że ci się spodoba, taki mały drobiazg Rafa ♥". Był to Ipad z etui imionami Rafaella, Neymar. Mocno ją uścisnęłam i szepnęłam jej do ucha
-Neymar to wszystko przygotował sam?-tuliłam ją do siebie
-Tak, odkąd poszliście na spacer wszystko załatwiał
-A to dlatego był taki nieobecny.... już wszystko rozumiem-dodałam-Nie mogę przyjąć kosztowało to dużo a ja nie mam takich funduszy by ci oddać-powiedziałam
-Nie musisz mi nic oddawać, to czysta przyjemność dać ci coś co ci się przyda-oderwała się ode mnie 
-Jeśli jeszcze ktoś da mi taki drogi prezent, będę miała u waszej rodziny duży dług-obie się zaśmiałyśmy
Następny podszedł do mnie ten nieznajomy chłopak a obok niego Neymar.
-Celia poznaj mojego brata Jotę, Jota poznaj Celię laureatkę nagrody sportowej-uśmiechnął się
-My się już znamy-odpowiedział i ucałował mnie w oba policzki a ja witając uśmiechnęłam się- To dla ciebie, by te 2 tygodnie były niezapomniane-podał mi paczkę. Była to czapka w czarnym kolorze ze złotym X. Fullacap -powiedziałam uśmiechając się do niego
-Podoba ci się?-zapytał
-Jasne-podziękowałam mu całusem w policzek
Jota się oddalił i stanął koło rodziców. Następnym wolnym krokiem i szerokim uśmiechem szedł Neymar. Szedł w blasku lamp i blasku świecących nad naszymi głowami gwiazd.
-Teraz ty? Nie mogę od tak przyjąć ich i udawać że to nic nie kosztowało, to cudowne że to dla mnie przygotowaliście ale ja nikim ważnym nie jestem-powiedziałam zerkając na wszystkich a kończąc na Neymarze który stał przede mną z paczką,największą. Podał mi ją a ja nie wiedziałam jak zareaguje na to co tam w środku znajdę. Powoli otworzyłam i znalazłam tam koszulkę z jego podobizną i Iphone 6s z etui złotym Celia♥. To już było przegięcie, najnowszego Iphona mi kupił i wygrawerowane moje imię na etui? 
Oddałam mu to i uśmiechnęłam się. On dziwnie na mnie spojrzał i poszedł za mną.
-Nie podobają ci się prezenty powitalne?-zapytał Brazylijczyk
-Bardzo.... ale proszę cię nie mogę tego przyjąć, tyle to kosztowało a ja nie mam takich funduszy by wam za nie oddać....-powiedziałam zwieszając głowę
-Ej, to nic takiego-powiedział unosząc moją głowę do góry- Robię to z przyjemności chcę byś miała pamiątkę po każdym z nas gdy wrócisz do Polski, nic innego byś tak nie zapamiętała a te rzeczy na pewno ci to ułatwią-uśmiechnął się
-Rób to jak najczęściej-szeroko się rozpromieniłam
-Co? Kupować ci prezenty?-poruszał śmiesznie brawiami
-Nie, uśmiechaj się do mnie-walnęłam go
-Ja zawsze się uśmiecham, będziesz widziała uśmiech na moich ustach codziennie-uśmiechnął się i podał mi paczkę z prezentem. Wyjęłam telefon i cieszyłam oko wszystkim czym zostałam tego wieczoru obdarowana. 
-Neymar ale ja mam telefon....-powiedziałam zerkając na niego
-Masz telefon Polski a ten jest tutaj z Barcelony, gdy będziesz tęsknić za nami z Polski jak wrócisz to wybierasz numer i dzwonisz do woli kiedy i do kogo chcesz-powiedział- masz ten aktualną godzinę jaka jest obecnie w Barcelonie-dokończył
-Dziękuję-przytuliłam go-dziękuję za to wszystko, za ten dzień, za spacer za niespodziankę za ten przylot, widzisz brakuje mi tchu by dalej ci dziękować więc wiesz.....-zaśmiałam się
-jasne-zaśmiał się-rozumiem-przytaknął mi
Robiło się zimno więc rodzice Neymara i Rafy, Joty zwinęli się do środka. My jeszcze chwilę posiedzieliśmy gadając o wszystkim. Tak przyjemnie się z nimi gadało..... Jakbyśmy znali się całe życie. Byli tak sympatyczni że mogłabym zostać z nimi na zawsze. W końcu zrobiło się zimno i cała nasza trójka weszła do środka. Kobiecy głos krzyknął z kuchni że za chwilę kolacja. 
-Marcela-kiwnęli śmiesznie głowami Jota i Neymar- nasza kuzynka i najlepsza kucharka na świecie-przeczesał włosy-chodź poznasz ją-poszliśmy do kuchni. 
Po nowoczesnej kuchni chodziła, nie za duża kobieta, co chwilę coś doprawiając i dodając. 
-Marcela!-krzyknął Neymar
-Nie musisz krzyczeć Junior-odpowiedziała mu Marcela nadal gotując
-Przedstawiam ci kogoś - Neymar odsunął się na bok- To jest Celia, będzie tu mieszkać przez najbliższe 2 tygodnie-uśmiechnął się - Celia poznaj Marcelę naszą najlepszą kucharkę pod słońcem-przytulił ją
-Miło mi cię poznać-podeszła do mnie i przytuliła- mi ciebie też-uśmiechnęłam się do niej
-Za 5 min kolacja, za chwilę podaję do stołu-powiedziała miła kobieta.
Razem z 11 wyszliśmy z dużej kuchni i przeszliśmy do jadalni. Neymar pobiegł się przebrać i powiedział że za chwilę wróci. Zanim się obejrzałam już razem siedzieliśmy przy stole. Po 5 min wołania Marceli zeszła się reszta rodziny.Marcela wydawała dania a gdy były już na stole nie wiedziałam czy to wszystko zmieszczę. Posmakowałam wszystkiego po trochu i przyznaję lepszej kuchni nie jadłam. W domu rzadko kiedy jemy wspólnie więc taka rodzinna kolacja była dla mnie czymś uzupełniającym. Marcela kilka razy chciała mi wepchnąć jeszcze jedzenie lecz ja stanowczo usprawiedliwiałam się że już więcej nie mogę. Podziękowałam za kolację i pomogłam posprzątać po udanym posiłku. Neymar razem z Jotą zaczęli grać w Fifę. Rafa pomagała Marceli układać na jutro posiłki. Skończyłam znosić naczynia i powiedziałam Marceli że umyję naczynia. Ona zaśmiała się i powiedziała że nie mam sobie zawracać tm głowy i tak już dużo pomogłam. Nie przekonałam się i umyłam naczynia. Marcela ogromnie się ucieszyła i dzięki mnie miała czas wolny. Z miłym uczuciem w środku udałam się schodami na górę, gdzie się spodziewałam czekała na mnie Rafaella. Weszłam i na łóżku siedziała Rafaella pisząca coś. Nie miałam zamiaru jej przeszkadzać więc udałam się na balkon by odetchnąć.Balkon był tak przyjemnie urządzony że mogłabym siedzieć tutaj całymi dniami. Kilka zielonych roślin, wygodne fotele w tym takie jakie uwielbiałam księżyce a co najlepsze w tym balkonie przepiękne widoki na Barcelonę. Usiadłam na księżycu i obserwowałam to cudowne miasto. Było takie cicha, spokojne, przyjemne, po prostu idealne. Rafaella usiadła na drugim fotelu i zaczęła rozmowę
-Pięknie tu prawda?-powiedział spoglądając na widoki
-Tak, to przerasta moje najśmielsze pragnienia, właśnie taki balkon chciałam mieć, cichy spokojny, przyjemny, mieć miejsce gdzie chciałoby się spędzać całe dnie, miejsce wytchnienia, miejsce idealne-powiedziałam 
Nic nie powiedziała ale widziałam po jej ruchach że zgodziła się z moimi słowami. Idealne, życie, pokój,podróż,to wszystko składało się na ten jeden wyraz, wiedziałam że do takiej Barcelony zawsze będę chciała wracać. 
****
Mamy 5! Czekam na wasze opinie :*

sobota, 19 grudnia 2015

Rozdział 4 Pierwsze spotkanie

Odpłynęłam w rytmach które uwielbiałam, piosenki które towarzyszyły mi wszędzie. Nawet nie wiem kiedy dolecieliśmy jedynie co słyszałam przed "odpłynięciem" to rozmowa  Joty przez telefon po portugalsku. Nic prawie nie zrozumiałam.Gdy ode mnie odszedł nie wracałam więcej z kim rozmawiał. Byłam w podróży do Barcelony do niesamowitej osoby tylko to mnie obchodziło. Zakątek mózgu domyślał się z kim rozmawiał lecz odpłynęłam pod wpływem swoich ulubionych hitów-hiszpańskich. Gdy lekko otworzyłam oczy usłyszałam dźwięk że za chwilę lądujemy. Był to błogi dźwięk który uświadomił mnie że ta podróż to nie sen. Gdy rozejrzałam się po samolocie wszyscy zaczęli wysiadać, Jota nie powiedział mi żebyśmy już wysiadali chyba że nie słyszałam. Wzięłam swój bagaż gdy usłyszałam dwa męskie głosy, jeden był Joty ale drugiego nie znałam. Ogarnęłam swoje spanikowane myśli i z głębokim wydechem wyszłam z samolotu. Zobaczyłam Jotę i..... uśmiechniętego od ucha do ucha Neymara a za szybą lotniskowego korytarzu pełen tłum fanek. Jota śmiał się z Neymarem a ja zdenerwowana szłam do nich powolnym krokiem. Powiedziałam sobie że to jest tylko Neymar, pisałam z nim i nie powinnam się denerwować. Gdy spojrzałam na roześmiane oczy Neymara na moją twarz dzięki niemu zagościł szeroki uśmiech. Podeszłam do nich i nie wiedziałam jak zacząć rozmowę. Neymar zaśmiał się i swobodnie odezwał się do mnie
-Jak tam lot?-zapytał spuszczając okulary by później znowu je założyć
-Dobrze, dziękuję-odpowiedziałam
-Na co masz ochotę?-powiedział nadal uśmiechnięty
-Na długi relaksujący nocny spacer, bez tłumu fanek-zaśmiałam się i wskazałam na lotniskowy korytarz przez który dane nam będzie trzeba przejść
- Da się zrobić-objął mnie ramieniem- będziesz musiała się przyzwyczaić-zaśmiał się- spokojnie nic ci nie zrobią-dodał i przeprowadził przez tłum fanek. Doszliśmy do samochodu Neymara i właśnie to chciałam ujrzeć-słońce i czerwone ferrari w jego tle. Otworzył mi drzwi a mnie zatkało musiał akurat czerwone ferrari wybrać po przyjazd po mnie?. Zadziwia mnie a znam go osobiście kilka minut.
-Przepraszam ale nie daje mi to spokoju...-zaczęłam- przyjechałeś po mnie czerwonym ferrari aż tak ważna jestem że coś a tak wyzywającego musiało po mnie przyjechać?
-Wracałem prosto z treningu gdy Jota do mnie zadzwonił, jechałem akurat tym więc niczym innym nie mogłem przyjechać-powiedział
-Widziałeś spojrzenia tych dziewczyn? Założę się że wezmą mnie za twoją dziewczynę lub coś innego-rozglądałam się na boki
- Nie przejmuj się tym, przyjechałaś tu na nagrodę a nie by przejmować się fankami-odpowiedział mi i pogłośnił radio
-Masz rację-uśmiechnęłam się i wtopiłam się w rytm latino-amerykańskich hitów. Neymar nucił coś pod nosem a ja chciałam posłuchać jak śpiewa
-śpiewaj głośniej-powiedziałam śpiewając
Zaczął śpiewać coraz głośniej, ktoś by powiedział że nie umie ale mi to nie przeszkadzało, ja również nie umiałam śpiewać i wyglądało to tak jakby śpiewały chore koty. Następna w radiu leciała-ona. Ja znałam ją na pamięć więc nie ukrywam trochę chciałam pokazać się przed Neymarem z dobrej strony. Nie przerwał mi ani razu ale za każdym razem uśmiechał się do mnie.
-Jestem ciekawy co Shaki by na to powiedziała-podrapał się po karku z uśmiechem na ustach
-Co by powiedziała na co? Na moje wycie? Wyśmiała by mnie-prychnęłam 
On przecząco pokiwał głową i wrócił do jazdy.
Schowałabym głowę w piasek gdyby Shakira to usłyszała. Resztę jazdy spędziliśmy w ciszy, Neymar był skupiony na jeździe a ja na oglądaniu przepięknych widoków. Co jakiś czas spoglądałam na telefon i za każdym razem uważałam by Neymar jej nie zobaczył, ponieważ po części on tam był i ja taka fanowska przeróbka. Śmiałam się sama z siebie ponieważ przypomniałam sobie że "moi przyjaciele" wszystko mu wypaplali. Przy najbliższej okazji zmienię ją na inną (żebym nie wyszła na jakąś opętaną fankę). Gdy właśnie rozglądałam się po okolicy podjechaliśmy pod jakiś duży dom. Dom Neymara.
-Jesteśmy, witaj w moich skromnych progach-powiedział i wyjął z bagażnika moją walizkę. Wziął ją w rękę i szedł w stronę domu ale ja nie pozwolę by traktował mnie jak jakąś księżniczkę albo rozpieszczoną lalkę.
-Daj... sama ją wezmę-powiedziałam przytrzymując Neymara przed wejściem do domu- przecież sama dam radę, nie musisz jej za mnie brać-powiedziałam
- To nic takiego, chcę ci się pokazać jak z najlepszej strony to coś złego?-teraz to on zapytał
-Nie nic tylko to wygląda jak bym się wykorzystywała do noszenia mojego bagażu, jakbym ci rozkazywała i traktowała jako służącego...-powiedziałam opierając się o framugę drzwi
-Czyli mam ci je postawić i chcesz je sama wnieść tak?-powiedział
-Tak-westchnęłam uradowana
-Cecha Neymara nr 1 Nigdy nie odpuszcza-powiedział pokazując rząd swoich śnieżnobiałych zębów i z szerokim impetem wszedł z moimi walizkami do domu
-Ej!-krzyknęłam wpadając do jego domu z uśmiechem na ustach, jednocześnie grymasem że miał postawić a jednak nie odpuścił-Postaw je, to moje-krzyknęłam- Neymar wracaj tu-latał wokół stołu. Goniliśmy się wokół stołu tak długo póki on odpuścił bo zmęczyło go patrzenie jak wkurzam się za jego latanie wokół stołu. W końcu je postawił a gdy je postawił triumfalnie się do mnie uśmiechnął.
-Pokój masz schodami na górę i na lewo-powiedział
-Jasne, dzięki-wzięłam walizki  i poszłam do "swojego pokoju". Nie spodziewałam się że wogule będę miała jakiś pokój. Zobaczyłam uchylone drzwi i weszłam. Siedziała na łóżku brunetka o takiej samej karnacji jak ma Neymar. Podbiegła do mnie i przytuliła. Bardzo mnie to zdziwiło lecz był to bardzo pozytywny gest jak na pierwsze spotkanie.
-Mamy razem pokój-uśmiechnęła się- ach zapomniałam się przedstawić Jestem Rafaella dla przyjaciół i przyjaciółek Rafa-podeszła do mnie i tak jak robią to Hiszpanie przywitałyśmy się ucałowaniem w oba policzki
- Jeśli pozwolisz teraz to ja się przedstawię....-powiedziałam lecz Rafa mi przerwała
- Nie musisz wiem jak się nazywasz i skąd jesteś-zaśmiała się- rozgość się, mieszkając w jednym pokoju przez 2 tygodnie staniemy się sobie bardzo bliskie, jak przyjaciółki-cieszyła się
-Rafa ale ja nie jestem nikim ważnym by stać się twoją przyjaciółką, najczęściej jest tak że sławni ludzie przyjaźnią się tylko z ważnymi ludźmi nie takimi zwykłymi jak ja-usiadłam na łóżku Rafy
-Co ty gadasz....-usiadła koło mnie- mnie nie obchodzi czy jesteś sławna czy ważna, ja poznając kogoś nowego chcę się z nim zaprzyjaźnić poprzez jego wnętrze a nie materialność czy wpływy-powiedziała do mnie
-Śliczna dziewczyna, brazylijka z bogatej rodziny ma takich zwykłych przyjaciół?-nie chciałam jej urazić
- Nie jestem rozpuszczona jak może ci się wydawać, kiedyś nie mieliśmy tyle pieniędzy co teraz ale wciąż mamy normalnych przyjaciół-powiedziała uśmiechając się- nie wszystkie siostry/rodziny sławnych piłkarzy są rozpuszczeni-dodała
-Nie chciałam cię urazić po prostu wiele razy widziałam takie sławne przyjaźnie i gdy byli w szkole nie widzieli nikogo poza tą sławą-odpowiedziałam jej 
-Serio tak uważasz? Jestem taką samą dziewczyną jak ty, mam przyjaciółki i przyjaciół, chodzę do klubów i piszę bloga, normalne nic niezwykłego, zupełnie jak ty- uśmiechnęła się do mnie
- Znam cię kilka minut i już cię uwielbiam-przytuliłam się do niej, żałowałam swoich wcześniejszych słów- Przepraszam Rafa za te słowa, myślałam że takie siostry jak ty no wiesz.... nie akceptują takich zwykłych osób jak ja, przepraszam-powiedziałam mocno ją do siebie przytulając
-Nic nie szkodzi, to że jestem siostrą Neymara nic u mnie nie zmieniło, wiesz jak długo dopytywałam się u Neymara kiedy poznam zwycięzce tego konkursu? A kiedy powiedział mi że to dziewczyna, nie mogłam się opanować z radości-zaśmiała się
-Rafa dziękuję, staniemy się wielkimi przyjaciółkami masz moje słowo-wystawiłam mały palec
Rafa dziwnie na mnie spojrzała
-To taki znak przyjaźni w Polsce-powiedziałam uśmiechając się do niej
-Jasne-odwzajemniła uśmiech i zgięła go do mojego palca
W momencie naszego przytulania przez drzwi wyjrzał Neymar
-Nie przeszkadzam?-uśmiechnął się do siostry
-Nie-odpowiedziała- Celia pokazała mi przyjacielski znak długiej przyjaźni-kiwnęłam głową
-Jeśli ci to nie przeszkodzi, teraz ja zaopiekuję się Celią co?-powiedział
-Nie mam nic przeciwko, niech dziewczyna zobaczy piękno tego miasta-uśmiechnęła się do mnie
Wstałam i pożegnałam się z Rafą. Zeszliśmy na dół, do salonu.
-Tak jak powiedziałaś tak zrobię chcesz wybrać się ze mną na długi spacer?-zapytał ubierając bluzę
-Już ubierasz bluzę więc nie mam innego wyjścia-zawtórowałam mu
-To nie mamy iść?-drażnił się ze mną
-O niczym innym nie marzę-powiedziałam, sprawdzając coś na telefonie następnie złapałam za klamkę obracając się by zerknąć na Neymara co robi, a on co gapi mi się w telefon
-Słodką masz tapetę-powiedział i mrugnął do mnie okiem a ja zmarszczyłam brwi.
-Skąd....wiesz że-zablokowałam go i włożyłam do bluzy którą założyłam na siebie
-Jota widział, piękny ten gościu na tej tapecie-mrugnął do mnie okiem i otworzył drzwi
-Tak tylko trochę uparty-zaśmiałam się- chciałam ją zmienić wiesz żeby.... nie wydało się że jestem jakąś obsesyjną fanką na waszym punkcie i mam was na tapecie-poszłam ścieżką a Neymar za mną
-Dla mnie nie musiałaś, miło jak ktoś ma mnie na tapecie-uśmiechnął się
-Taaaa.... na pewno wiele takich fanek ma cię na tapecie...-powiedziałam ironicznie
-Nieee nigdy nie widziałem-zaśmiał się
-Powinnam zmienić na inną.....-wyjęłam telefon i odblokowałam go
-Tak na najnowsze nasze zdjęcie razem- zabrał mi telefon i włączył aplikację aparatu
-Co ty... oddawaj mi telefon-widziałam że patrzy mi w galerię
-Ok, tylko zrobimy sobie zdjęcie-objął mnie ramieniem i "pstryknął" selfie
-Teraz możesz zmienić na nową -ukazał rząd swoich białych zębów
Ustawiłam je i musiałam się opanować by nie zacząć cieszyć się jak dziecko. Szliśmy w ciszy nocną Barceloną. Piękniejszych widoków nie mogłam sobie wyobrazić. Neymar pokazywał mi wiele zabytków po drodze a ja nie mogłam nadziwić się tymi niesamowitymi widokami. Zwiedziliśmy kilka ulic, Neymarowi sprawiało radość pokazywanie mi tych zabytków. Za każdym razem patrzałam na Neymara z podziwem. Tak zachowuje się wielka gwiazda? Zachowuje się jak prawdziwy przyjaciel. W moich oczach pojawiły się takie iskierki że tylko ja sama wiedziałam co oznaczały. Było późno a on miał jeszcze energię pokazywać mi "jego piękna Barcelonę". Piłkarz no tak, pełen energii-zaśmiałam się a on zatrzymał się koło mnie
-Nawet nie spytałem czy chcesz iść dalej-podrapał się po karku
-Będziesz jeszcze miał tyle okazji by pokazać mi Barcelonę, chodźmy na typowy spacer-uśmiechnęłam się
-Chodźmy-powiedział

****
Kolejny IV! Życzenia składałam na tamtym więc nie będę się powtarzać :))) Trzymajcie się do następnego :*




czwartek, 10 grudnia 2015

Rozdział 3 Droga do celu

Weszłam do domu pełna obaw. A co jeśli nie pozwolą i Neymar wysłał Jotę na darmo po mnie?.... Nie chciałam by tak się stało. 
Weszłam do domu normalnie a tuż za mną Jota. Przekroczyłam jej próg z przekonaniem że rodzice są w dobrym humorze głownie mama. 
-Hej mamo- nie miałam zamiaru spokojnie usiąść.
-Kto to? -zobaczyła Jotę
-To jest Jota brat Neymara, nie mówiłam ci ale pisałam z nim i wygrałam konkurs sportowy i ta rozmowa z Neymarem była tą nagrodą ale najlepsze jest to że Jota jest tu z polecenia Neymara wysłał po mnie bym do niego przyleciała na 2 tygodnie- powiedziałam na jednym tchu
-Powoli... Ten piłkarz z Barcelony wysłał po ciebie, jedną z wielu milionów fanek? Nie zmyślaj mi córeczko-machnęła ręką
W tym momencie odezwał się po hiszpańsku Jota. Moja mama perfekcyjnie mówiła po hiszpańsku więc rozmawiała naturalnie z nim, rozumiała każde słowo, w szkole nie mam hiszpańskiego ale dzięki mamie trochę rozumiem. Moja mama po krótkiej rozmowie podeszła do mnie i powiedziała
-Co tu tak stoisz leć się pakować masz 30 min!-krzyknęła z uśmiechem
-Zgodziłaś się ? Dziękuję -podbiegłam do mamy i mocno się do niej przytuliłam.
Tak jak mama krzyknęła miałam tylko 30 min na spakowanie się, niewykonalne-stwierdziłam
Jednak odezwał się czyjś głos
-Wspólnie pójdzie szybciej-powiedziała mama
Robiłyśmy to w pośpiechu ale z uśmiechem. Była to jedna z wielu rzeczy którą uwielbiałam robić z mamą. W mig byłam spakowana. Zamknęłam ją i jeszcze chwilę odpoczęłam patrząc na to wszystko. W jedną chwilę spełnią się moje wszystkie marzenia. Pogadałam chwilę z mamą by powiedziała Rafaelowi(mój brat) że wyjeżdżam na dwa tygodnie i gdyby co załatwię mu ten autograf Leo i Barcelony. Mama zapewniła mnie że powie tacie i nie mam się tym martwić. Wyszłam przed dom i pożegnałam się z mamą. Powiedziałam że będę pisać. Jota otworzył mi drzwi i wsiedliśmy do białego Audi. Tuż po wyjechaniu z podjazdu zaczął rozmowę
- I co jakieś konkretne plany co do dwu-tygodniowego pobytu w Barcelonie?-zapytał z uśmiechem
-Nie , nie sądziłam że kiedyś polecę do Barcelony, a teraz pytasz mnie czy mam jakieś plany-zaśmiałam się
- Widzisz wszystko może się spełnić, a więc jak? Jakieś minimalne pomysły? chociaż jeden....-powiedział skręcając na rondzie
-Serio nic nie mam w planach, zobaczymy co będę robić, najlepiej wszystko-uśmiechnęłam się
- No to wymień kilka-dodał
- To wszystko zależy od Neymara jak on będzie chciał.... przecież w końcu to on mnie do siebie ściąga
-On to samo po części mówił, mówił w pośpiechu bo musiał coś załatwić ale tak to zrozumiałem
-Masz jakieś marzenia związane z tym miastem?-powiedział
- Wiele....-rozmarzyłam się a Jota to zauważył i dostałam kuskańca w bok
-Ej-złapałam się za bok i roześmiałam się głęboko- chcesz je poznać czy nie?-oddałam jemu
- Opowiadaj mamy dość czasu-powiedział
- jednym z takich większych jest zwiedzenie Barcelony i całej Hiszpanii, nie będę ci ich zdradzać bo zapewne je znasz albo uznałbyś je za dziecinne...-powiedziałam
- Jakie? Nic o tobie nie wiem tylko tyle że wygrałaś konkurs sportowy-powiedział
-Chciałabym iść na trening Barcy, zobaczyć ich na żywo i mieć z kilkoma z Barcelony zdjęcie, mieć ich autografy.... wiem wiem jak każde-odwróciłam twarz
-Nie no co ty tylko tyle? Myślałem że masz ambitniejsze marzenia...-zaśmiał się
-Mam ale wiesz powiem i wszystko wypaplasz Neymarowi....-powiedziałam
-On to już wie, twoi przyjaciele mu powiedzieli, za to ja nie wiem-odpowiedział mi
-No to w skrócie wszystko co związane z Barcą i tym przepięknym miastem-powiedziałam lekko rozkładając się na siedzeniu
-Nic więcej? Serio? Skromna jesteś-powiedział śmiejąc się
-Tak, czy liczą się spacery, zakupy, zwiedzanie i rozmowy?-odpowiedziałam
-Oczywiście to jest w pakiecie-parsknął
-No to wiesz jakie mam marzenia, tylko tak od razu nie wypaplaj ich wszystkim twoim znajomym i Neymara- powiedziałam zerkając na telefon
-Masz moje słowo-dodał- włączysz coś? bo nie lubię jeździć w ciszy-powiedział
-Jasne, tylko to nie będą piosenki hiszpańskie czy takie jakie słuchasz w Brazylii bądź Barcelonie ale zapewniam cię mamy swoje hity i spodobają ci się-powiedziałam i włączyłam radio. Leciało kilka moich ulubionych piosenek które podśpiewywałam sobie, widziałam że Jocie się spodobały i po kilku piosenkach śpiewał razem ze mną. Pośpiewaliśmy trochę i zobaczyłam że dojechaliśmy na lotnisko. Podeszłam do miejsca skąd odlatywały samoloty a z tyłu głos Joty
-Stój tak zrobię ci zdjęcie-powiedział. Powiedział jak i zrobił. Wstawiłam je z IG, Fb i TT  z dopiskiem " Trip to Barcelona ♥"

Jota polubił je z komentarzem "Hermosa♥". Odwróciłam się i podziękowałam jemu za zdjęcie i komentarz. Zobaczyłam na telefon i zerknęłam na bilet, czas na nasz samolot. Razem z Jotą udaliśmy się do naszego przedziału wcześniej oddając bagaże i sprawdzając dowody osobiste. Wsiedliśmy do samolotu i usłyszałam głos że mamy zapiąć pasy i wyłączyć wszystkie głośnie urządzenia. Włożyłam słuchawki do uszu i odpłynęłam w muzyce którą przez 2 tygodnie będę słyszeć.

niedziela, 6 grudnia 2015

Rozdział 2 Właściwa nagroda

Obudziłam się w wyśmienitym humorze. Tuż po przebudzeniu powędrowałam do łazienki by wziąć prysznic i przygotować się na dzisiejszy dzień. Po dłuuugich 15 min wyszłam z niej i skierowałam się w stroję garderoby.Wybrałam z niej to:
Popatrzałam na zegarek 6:25, czas wychodzić. Szybko popsikałam się perfumami, poprawiłam włosy i byłam gotowa. Autobus przyjechał pod mój dom 6:35 spokojnie mogłam jeszcze wejść na IG i na fb przed przyjazdem autobusu. Wstawiłam na IG takie zdjęcie
z podpisem "Nowy dzień :) Już prawie dorosła:*"
Od razu Eryk, Kuba i Veronica polubili. Zanim schowałam telefon przyszedł do mnie sms z nieznanego numeru (przecz na polski)-"Dzisiaj otrzymasz swoją właściwą nagrodę". Co to miało znaczyć? odpisałam bez wahania " To znaczy kiedy?". Nie musiałam długo czekać na odpowiedź " Po południu, zanim się obejrzysz będziesz ją miała". Kolejne niezrozumiałe sms-y. Czy ktoś mnie wrabia? Robi sobie żarty z tym konkursem i nagrodą? Autobus po mnie przyjechał a ja postanowiłam posłuchać się nieznajomych sms-ów. Wsiadłam i do zakończenia dnia w szkole nie wracałam do tych sms-ów. Jedynie wspomniałam Erykowi i Veronice że dostałam sms o dzisiejszej nagrodzie. Ucieszyli się i mówili że to będzie coś dużego. Wróciłam do domu zastanawiając się co to będzie za nagroda. Przywitałam się z mamą która przygotowywała obiad
-Pięknie pachnie, co to?-zapytałam kładąc torbę na blacie
-To krewetki w sosie z pomidorów ogórków i prażonych pancerzów homara, na drugie jest homar jak byś chciała-odpowiedziała mi moja rodzicielka
-A tata wrócił już z pracy? Czy dzisiaj miał pracę w biurze?-zapytałam biorąc sok pomarańczowy z lodówki
-Ma dzisiaj wolne ale wiesz ciągle ktoś do niego dzwoni-spojrzała na mnie i wróciła do gotowania
Wpadałam na pewien pomysł
-Może spędzimy dzisiaj taki rodzinny dzień no wiecie filmy, zdjęcia, dobre jedzenie, wspominanie dawnych czasów?-uśmiechnęłam się
-Świetny pomysł-odpowiedziała- idź zawołaj tatę na obiad-poleciła mi
-Już lecę-powiedziałam i tak zrobiłam
Gabinet taty znajdował się tuż obok mnie więc nie miałam większego problemu by go zawołać. Po obiedzie razem z rodzicami spędziłam wspaniały dzień, wspominaliśmy opowiadali o swoim dawnym życiu, śmialiśmy się w najlepsze, w między czasie dostałam sms od Eryka: "Chcesz spotkać?" Ja bez wahania odpisałam" Jasne, gdzie?" On odpisał"W naszym miejscu" Spytałam się rodzicom czy mogę wyjść a oni że tak już dość z nami spędziłam czasu i posprzątają po kolacji. Ja mocno ich uściskałam i wyszłam z domu słuchając mojej ulubionej piosenki "El Perdon". Oprócz futbolu moją wielką pasją była muzyka i fotografia. Doszłam na miejsce i przywitałam się z Erykiem i ekipą. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym głównie o szkole itd..... Wróciłam do domu ok 21. Weszłam do swojego pokoju i wzięłam do ręki Ipad. Zobaczyłam że ktoś do mnie napisał. Jakiś nieznajomy. Wiadomość była napisana po hiszpańsku.Odpisałam: hej kim jesteś?
On odpisał 
Nikim ważnym, zwykłym chłopakiem
To nic mi nie mówi.... Skąd jesteś?
Z Europy :D 
Ja też :D a tak serio?
Cieplejsze klimaty, Hiszpania
uuuuu :* Też chciałabym tam być a co dopiero mieszkać.... :*
Jak chcesz to przyleć do mnie :* Chętnie cię poznam :)
Nie mam takich funduszy by tak zafundować sobie podróż do Hiszpanii.. a z jakiego regionu?
z Barcelony :* 
Jejku.... :'(
Ej.... nie bądź smutna jak chcesz mogę pomóc ci się dostać do mnie :D
Nie byłabym wstanie oddać ci tych pieniędzy... 
Pieniędzmi się nie przejmuj :D 
Jeśli by to się spełniło to byłabym ci wdzięczna do końca życia :*
W takim razie chciałbym poznać twoje hobby i pasje :D
Nie wiem... Mama uczyła uczyła mnie by nie ufać nieznajomym ...>>>
Nie jestem obcy wiesz skąd jestem i gdzie mieszkam to chyba znaczy że nie jestem obcy co nie?
No to jest nią piłka nożna, ostatnio wygrałam konkurs i ostatnio z nagrodą jest zamieszanie bo ciągle czekam a miała się dzisiaj do mnie odezwać. Wracając to tak piłka to moja pasja, jestem dziewczyną ale moim drugim domem jest boisko, dziewczyna chodzi na zakupy z przyjaciółkami i tak jest ale większość swojego czasu spędzam z chłopakami na boisku albo w parku. Tyle powinno ci starczyć :D
A ulubiony klub?
FC Barcelona ♥
A ulubiony piłkarz? Jak myślisz kto jest obecnie najlepszy na świecie?
Leo Messi oczywiście ♥ Ulubionego nie zdradzę :*
Szkoda....>>> 
A ty mi coś o sobie opowiedz :*
Co mam opowiadać, obecnie mieszkam w Barcelonie ale pochodzę z Brazylii. Jestem piłkarzem i gram w miejscowym klubie:) To powinno ci wystarczyć :*
Ja ci więcej napisałam ! :*
Powinnaś się domyślić kim jestem :D
Nie wiem kim jesteś :* Daj wskazówkę
Gram w twoim ulubionym klubie , jestem przyjacielem Leo Messiego :* 

Nie mogło to do mnie dojść. Upadłam na łóżko z Ipadem w ręku i myślałam co odpisać. Doszło do mnie że tym kimś "nieznajomym" jest Neymar. Ten wielki Neymar mój ulubiony piłkarz w Barcie i przyjaciel Leo. Czemu od razu się nie ujawnił Chciał mnie wkręcić czy co?
Po dłuższej chwili musiałam odpisać
Neymar :* 
Co tak długo? Nie mogło to do ciebie dojść? :*
Czemu  nie przyznałeś się od razu?
Po co? Przecież to by nic nie zmieniło :* Napisałem ci że jestem zwykłym chłopakiem:D
Ale nie pisałabym ci tak wszystkiego prosto z mostu...
Właśnie o to chodzi, chciałem poznać bliżej fanów i się udało:)
Tak, nie mogłam pojąć że właśnie do mnie napisałeś :*
To jak tam konkurs odezwała się nagroda?
Nie jeszcze nie :/ Chyba wogule nie ma żadnej nagrody
Znowu nie kojarzysz prawda?
Czego nie kojarzę?

Znowu coś do mnie dotarło. Była godzina 16:30 i pisałam z Neymarem...... czy on jest tą nagrodą? Czy pisanie z nim jest tą nieznajomą nagrodą? To całe ukrywanie się i wgl....Poznawanie fanów....akurat... To było dla zwycięzcy by poznał ambasadora tego konkursu...

To ty jesteś tą nagrodą prawda?
Tak :* Miło co nie?
Znowu nic nie powiedziałeś o tym...
Miałbym ci psuć niespodziankę w poznaniu mnie? Nie :D
Ta cała rozmowa to dla zwycięzcy konkursy czyli dla mnie >>>> Serio nie skojarzyłam a co wstyd mi się przyznać nie dowierzałam że z tobą piszę
Mówiłem że chciałbym poznać fanów bez tego że jestem Neymar i wgl.... :D
ja ci tu mówiłam o swoich marzeniach a ty wiedziałeś czego chcę prawda?
Przed napisaniem do ciebie musiałem dowiedzieć się o tobie jak najwięcej, hobby, marzenia i inne :*
 Co ty szpieg jesteś czy   co? :D
Poprosiłem twoich przyjaciół by opowiedzieli mi o tobie jak najwięcej i by nic nie mówili kto jest tą nagrodą :*
Zdrajcy....*.*  I często tak piszesz z fanami? a tak powiedzieli ci wszystko?
Wszystko :*  Donośnie co lubisz i tak ogólnie. Jesteś zwycięzcą więc wyjątek :* Jesteś jedyna z poza grona moich przyjaciół z którymi tak normalnie piszę *.*
Chciałabym zobaczyć cię na żywo i poznać :* 
Pisałem że mógłbym to uczynić :* Kiedy chcesz:*
A ja pisałam że nie mam takich funduszy ;/
Uwierz że możesz i tak się stanie :*
Cały ty taki pozytywny *.*
Może możliwość spełnienia tego marzenia jest bliżej niż ci się wydaje?   
Nie, może kiedyś :D
Uwierz w nie :* Są na wyciągnięcie ręki :* Ja muszę lecieć na trening :* Pa :* I weź przemyśl moje słowa :*
Ciągle wierzę :* Oki :* Odezwij się w wolnej chwili :* Przemyślę :*

Odczytał ale wiedziałam że jechał na trening więc nie odpisze :). Była to najlepsza nagroda jaką mogłabym dostać. Neymar...... rozmowa z nim była taka na luzie jak przyjaciel z przyjaciółką. Zaczęłam krzyczeć jak szalona  Mój idol !Oprócz Leo który jest z innej planety  Oznajmiłam Veronice i Erykowi na czacie że Neymar jest tą nagrodą a właściwie rozmowa z nim  Oni zaczęli świrować i różne dziwne rzeczy. Wypytywali mnie o czym z nim pisałam i a ja im przypomniałam że sami z nim pisali i powiedzieli o mnie wszystko . Oni zdziwili się bo nic takiego nie zrobili. Ja im powiedziałam że Neymar ukrywał się i na pewno też do nich napisał i wypytywał się. Oni śmiali się i nie dowierzali tak jak ja w momencie kiedy do mnie doszło że piszę z Neymarem. Pogadaliśmy chwilę i zeszłam na kolację bo mama nie wołała. Zjadłam i poszłam do Veronici, namówiłam ją na zakupy. Spędziłyśmy razem resztę dnia. Wstawiłam zdjęcie na IG:

 Z dopiskiem " Na zakupach,szczęśliwa z jej obecności". Polubiła Veronica i skomentowała " Ja także z twojej :*". Rozeszłyśmy się do siebie ale tuż po minięciu jej domu zadzwoniła do mnie i aż do 2:00 gadałyśmy. 
***Rano***
Do szkoły przyjechałam normalnie jak zawsze. Miałam w-f i pani mówiła że zagramy w piłkę nożną. Oczywiście chłopki chcieli mnie ale ja uznałam że ja będę wybierać z Erykiem. Moja drużyna wygrała. Chłopaki pogratulowali mi z szyderczymi uśmiechami na twarzach
-Wiesz czemu wygrałaś?-zapytał Kuba?
-Bo moja drużyna była lepsza-odpowiedziałam
-Nie, mylisz się bo Eryk dał ci wygrać-zaśmiał się a ja go zgromiłam wzrokiem
-Nie mógłby....-zgrzytałam zębami
Śmiał się jak opętany a ja nie mogąc się powstrzymać poleciałam do Eryka.
-To prawda że dałeś mojej drużynie wygrać?-zapytałam zła
-Nie..... kto ci tak wmówił?-powiedział ubierając koszulkę
-Kuba powiedział że dałeś mi fory...-usiadłam w ich szatni
-Nie no coś ty wrobił cię, przecież jesteś lepsza niż jakikolwiek chłopak w tej klasie-uśmiechnął się- sam jeszcze gadał że zrobi ci kawał mówiąc o tym że dałem ci wygrać-pokazał ręką byśmy wyszli z szatni
-Już myślałam-zaśmiałam się
Dogoniłam Veronicę na korytarzu. Opowiadałam jej jeszcze o tej rozmowie gdy zobaczyłam że jakiś chłopak siedzi na ławce przed klasą od hiszpańskiego naszej klasy. Zbytnio nie obeszło mnie kto to jest więc szłyśmy dalej dopiero jak wstał i podszedł bliżej zaczęłam go kojarzyć.
-Ty on idzie do ciebie-zaśmiała się Veronica
Obróciłam się by zobaczyć czy ten ktoś może idzie w stronę kogoś innego ale Veronica się nie myliła uśmiechał się i szedł w naszą stronę. Wraz z przybliżającymi się metrami coraz wyraźniej kogoś mi przypominał. W końcu był na tyle blisko bym mogła zobaczyć kim tak naprawdę jest. I wtedy już wiedziałam spojrzałam znacząco na Veronicę a ona uśmiechnęła się i wzruszyła ramionami. To był Jota, brat Neymara - tak wyjaśniłam to mojej przyjaciółce. Złapałam się za głowę bo co on tu robi? Czeka na dziecko aż wyjdzie z klasy? Nie to by było śmieszne. Podszedł do mnie i zaczął mówić z uśmiechem na twarzy ( rozmowa po hisz.)
-Hej-przywitał się
-Hej...?-spojrzałam na niego dziwnie
-Neymar mnie po ciebie przysłał, chcę byś przyjechała do niego-powiedział i poszliśmy w stronę głębszego korytarza
-Nie no nie wrabiajcie mnie, serio? Jota? Ten Jota? Co ty tu robisz? Neymar wysłał ciebie.... po mnie....-milion pytań
- No tak wysłał mnie po ciebie, miło mi-uśmiechnął się do mnie
- Pisałam mu że nie mam takich funduszy i nie mam jak przylecieć-westchnęłam
-Nalegał bym przywiózł cię do siebie i wspomniał że funduszami to on się zajmie
-Ale szkoła i wgl.....-usiedliśmy na ławce
-Szkoła już wie  że cie nie będzie 2 tyg tylko teraz twoi rodzice muszą się zgodzić i możemy jechać
-Neymar uparł się byś nie wracał beze mnie?-zaśmiałam się
-Tak-odwzajemnił śmiech
-No to jedźmy do rodziców-wstałam i skierowaliśmy się na parking gdzie stało Białe Audi A4 B9. Oniemiałam i przetarłam oczy
-Neymar - powiedzieliśmy oboje w śmiechu
Wsiadłam do auta i włączyłam radio. Jota nic nie rozumiał ale ja mu tłumaczyłam. Dojechaliśmy i czekała mnie przekonująca rozmowa z rodzicami.