Music ♥

sobota, 9 listopada 2019

Rozdział 106

"Niektórych tęsknot nie da się ukoić. O pewnych rzeczach nie sposób zapomnieć. Niektóre przeżycia zostawiają w nas ślady na zawsze.”

Nie pamiętam nic oprócz ciemności,nagle obudziłam sie na kanapie i ujrzałam wiele zatroskanych min i głów które nade mną wisiały. Powoli zamrugałam powiekami i z całych sił starałam się nie zawyć z bólu który mnie przeszył.
 -Celine obudziłaś się dzięki ci matko-przytuliła mnie roztrzęsiona Argentynka nazywając mnie moim nie prawdziwym imieniem,mam już powoli dość.
 -tak,auu moja głowa-dotknęłam ręką głowy i lekko jęknęłam-mocno uderzyłam?-spytałam-matko Alex co z nim powinnam do niego jechać on..on mnie potrzebuje...-chciałam szybko wstać lecz powstrzymała mnie ramieniem kobieta
 -narazie jest w porządku,ustabilizował się i Neymar pojechał zapytać sie czy czegoś nie potrzebują on i jego rodzina-powiedziała wstając z kanapy posyłając mi lekki uśmiech. Neymar?
 -zadzwoń do niego-szepnęła mi na odchodne-wychodził z siebie gdy zemdlałaś o mal....-urwała w pół zdania łapiąc sie za usta
 -o mal co?-uniosłam brwi i przytrzymałam sie oparcia kanapy by sie podnieść
 -o mal cię wszyscy nie wydaliśmy-dodała smutno-byłaś blada osłabiona i w dodatku miałaś lekkie drgawki Neymar o mal nie pojechał z tobą do szpitala by cię zbadali a my ratując sytuacje szybko przywieźliśmy cię do domu,wybacz-powiedziała cicho i głośno wypuściła powietrze  z ust
 -uh....nie pamiętam jak to sie stało ale gdy Tomas zadzwonił miałam przeczucie,że bez powodu by nie dzwonił i stało sie to-westchnęłam-jeśli by tak sie stało,to nie byłaby wasza wina,zasługuje by poznać prawdę ale ja jestem tchórzem i wole go oszukiwać...duszę to w sobie od wielu lat i teraz nagle bomba wybuchłam-potrząsnęłam głową-no nic,troche jestem obolała ale żyję i to dzięki wam w jednym kawałku-mrugnęłam do niej okiem-nie pozbędziecie sie mnie tak szybko-zaśmiałam sie głucho w momencie gdy w drzwiach stanął ON.Brunet,zdyszany,lekko zmartwiony i wyglądał tak jakby nie spał od tygodnia. Mój ukochany stał i patrzyła na mnie jak na najjaśniejszą gwiazdę a mi serce skakało z ekscytacji. Jakbym pierwszy raz...
 -Celine-podbiegł do mnie-obudziłaś się ty....tak sie bałem-dodał cicho i mocno mnie przytulił-nie wiedziałem co sie dzieje,ten telefon i nagle ty cała blada,zimna strasznie sie bałem,że cię stracę mała,a nie przeżyłbym tego drugi raz-ostatnie słowa wyszeptał i pocałował mnie lekko w usta. Oddałam pocałunek pozwalając by wziął mnie na ręce i  z powrotem położył na kanapie
 -przestraszyłaś nas jak talala-pokręcił głową ze śmiechem-na chwilę moja gwiazdka zgasła ale teraz znów świeci-pogłaskał mnie po policzku zerkając na otoczenie-gdzie pozostali?-spytał gdy nagle weszli zawaleni zakupami moi przyjaciele. Obładowani jakbyśmy szykowali sie na wojnę albo co gorsza jakby mieli nakarmić milion głodnych istot. Chyba to nie wszystko dla mnie prawda?
 -to wszystko-westchnął Raf stawiając pełne torby jedzenia na blat-dla tej dwójki-pokazał na nas i zerknął szczególnie na mnie-ty młoda damo...widziałam że pustki w lodówce nie jadłaś nic od wczoraj i myślisz że ci sie upiecze co to to nie,ty mała....
 -Raf zwolnij-dotknął go Leo-nie jesteś sam-zaśmiała sie pchełka i także na mnie spojrzała typu"teraz sie doigrałaś". Jakbym nie wiedziała-przewróciłam momentalnie oczami.
 -bardzo śmieszne ale nie mam pięciu lat ludzie,nic mi nie jest i zaraz jedziemy do Alexa...musimy proszę-starałam sie stać i mówić normalnie na tyle ile mogłam-obiecuje że bedę o siebie dbać,możecie nawet robić to za mnie ale jedźmy...- i nagle zerknęłam wszystkich widząc nadchodzące osoby z kolejnymi torbami-nie zjem tego wszystkiego-roześmiałam się momentalnie i złapałam sie za brzuch czując że faktycznie,nic dawno nie jadłam.
 -ocho ktoś tu głodny-dodała Veronica wpadając mi w ramiona. Mocno ją przytuliłam i pozwoliłam na to by przy niej nie udawać nie ukrywać tylko oddać się i odpłynąć. Była moją polską cząstką rozumiecie? to co mnie łączyło z tamtym życiem...z tamtą osobą...
 -tak,chyba jednak przyda się coś zjeść a potem pojadę do Alexa dobrze?-objęłam wzrokiem wszystkich i dałam sie zaprowadzić ponownie na kanapę. Oni tylko by siedzieli a co lepsza siedzieli i pilnowali czy mi nic nie jest.
 - z Alexem jest dobrze skarbie-szepnął mi na ucho brunet siadając koło mnie i biorąc moją bladą dłoń w swoją-Tomas gdy sie dowiedział że zemdlałaś momentalnie też o mal nie zemdlał,dobrze że ta jego dziewczyna była z nim bo pierwszą myślą jego było by pojechać do ciebie i zabrać cie do szpitala-dodał na jednym wdechu-potem spojrzał na mnie i powiedział mi bym sie tobą zajął bo jak nie to urwie mi jaja-zaśmiał się cicho-z kim ty tam pracujesz-znowu sie uśmiechnął i pocałował moją dłoń. Lekko sie zarumieniłam i starałam się być silna dla nich wszystkich.
Alex,,,Tomas...Rodrigo..wszyscy których kocham są teraz tam ale także ci najważniejsi są tu ze mną.
 -Dziękuję-wychrypiałam cicho bym tylko ja mogła to usłyszeć
 -tak Tomas taki jest-zaśmiałam sie cicho-dlatego chce tam jechać...-dodałam cicho-wiem że już jest lepiej,proszę was-zerknęłam na Argentynke,i Polke który pichciły coś w kuchni Neymara. Kuchnia...
Teraz przez to wszystko jeszcze naszło mnie na wspomnienia.Nie ma co,tylko podać mu karteczkę i sie przyznać.
 -Neymar pamię....-dodałam lecz szybko urwałam
 -co mam pamiętać?-podrapał sie po czole i zmarszczył brwi
 -nie nic ważnego-pogładziłam go po lekkim zaroście i spojrzałam mu w oczy,jakby doszło mu kilka lat w te ostatnie godziny. Może tylko ja to widzę?
 -kochany-przymknęłam oczy przysuwając sie do niego wtulając w tors,którego tak mi brakowało-moja siła,moja nadzieja moja miłość-wyszeptałam mocniej wtulając sie w klatkę Brazylijczyka
 -a co to na wyznania cie naszło-pocałował mnie w głowę czule i objął ramionami.
 -a tak jakoś-dodałam-za dziś,za jutro za każdy dzień przy tobie-dodałam nagle podnosząc głowę i napotykając jego wzrok. Ten wzrok który znam tak dobrze,wzrok smutny i zmartwiony..wzrok którego unikałam jak ognia od dnia gdy...gdy wyjechałam.
 -na pewno wszystko dobrze?-dodałam błądząc wzrokiem po jego twarzy-widzę że coś nie tak-powiedziałam odsuwając sie na milimetr z trudem bo brunet mocno mnie trzymał. Ale musiałam coś zobaczyć.... musiałam.
Pokiwał głową ale ja jakoś w to nie wierzylam. Za dobrze go znam.
 -nie oszukasz mnie Da Silva to...-zamknęłam oczy ganiąc sie w duchu"Brawo Celia"
 -nic po prostu to już tyle lat,wiesz że dziś mielibyśmy rocznicę? rocznice gdy wyznałem jej milość,dlatego ta cała szopka u Leo,nie chciałem o tym myśleć bo to już przeszłośc i w dodatku teraz ty i twój stan-zwiesił nagle wzrok i wbił go w nasze dłonie.
-to była mój najszczęśliwszy dzień i chciałem i dzisiejszy taki był dla nas obojga jak i wtedy dla nas-odwrócił wzrok nagle błądząc gdzieś myślami."Pewnie przy Celi"
 - i był,nie mógł być lepszy-dodałam cicho- to dzień jak z bajki,ja taka szara kelnerka z Polski-złapałam się za twarz momentalnie pukajac się głowę
Neymara wzrok gdy to usłyszał od razu zrobił się inny. To chyba ten moment co?
 -Neymar my..bo ja....-urywkiem zbliżałam sie do końca by w końcu zakończyć tą szopkę. Ale jak zawsze ktoś szedł z pomocą.
 -co tam gołąbeczki dosiadł sie nie kto inny jak Rafael z miną typu"chyba śnisz że zrobiłabyś to teraz"
 -a dobrze ale przerwałeś Celine w czymś..mów kochanie-pogładził mnie po dłoni delikatnie
 -chciałam ci powiedzieć że nasza miłośc jest jak wiatr,nie widzisz jej ale czujesz-dodałam całując jego dłoń-jak Gwiazda w Boże Narodzenie jest niespodziewana i najpiękniejsza jaką mogłabym sobie wymarzyć-dodałam wypuszczając głośno powietrze
Tak na prawdę chciałam krzyknąć  W CO JA WPAKOWAŁAM DO CHOLERY!.
 -czasami mówisz tak pięknie,że brak mi tchu i zastanawiam sie co mam potem powiedzieć-zaśmiał sie uroczo i cmoknął mój policzek.
 -tak,wszystko co mówię i robię to robię z miłości do ciebie pamiętaj o tym i nigdy nie zapomnij-położyłam mu palec na ustach następnie lekko go całując na co nie mógł zareagować ponieważ wstałam i skierowałam swoje 4 litery do kuchni. Dziewczyny rządziły w tej kuchni tak jak ja kiedyś,a teraz ja posłusznie tylko je oglądałam. Przysunęłam sie bliżej do kuchni nasłuchując tego o czym mówią i co tam dobrego pichcą
 -no no-poczułam nieziemskie zapachy wchodząc między partnerki z wielkim uśmiechem jak banan-co dobrego szykujecie?-spytałam opierając sie o blat.
 -coś co dawno chodzi nam po głowie-oblizały sie obie i zachichotały-pizza! ale nie taka byle jaka wiesz-poruszała tu brwiami-tylko ala napolitana,z dodatkami każdego z nas które uwielbiamy-klasnęła w dłonie radosna Argentynka a w tym czasie Rafa dokroiła kolejnych składników. Nie powiem na samą myśl poleciała mi ślinka. Zobaczyłam także na parze warzywa,różne sosy,makarony zapiekane na słodko i...paellle z owocami morza które kochałam ponad wszystko w świecie. Może dodam coś polskiego do tych hiszpańskich dań? Założyłam fartuch z napisem"El Amor el cielo" przewróciłam oczami na napis i zaczęłam kroić ziemniaki,ogórki,groszek,marchewkę,porę dodając do tego majonezu i jajek wyszła nasza ukochana sałatka jarzynowa,którą w domu zawsze ja robiłam. Ciekawe czy im posmakuje....
 -co to?-spytał zachrypnięty głos brazylijczyka
 -moje narodowe danie-zaśmiałam się oblizując łyżkę od majonezu. Moja mama by tego nie pochwaliła ale jej tu nie ma prawda?
 -w takim razie musimy kiedyś ten twój kraj odwiedzić-jego kąciki ust drgnęły patrząc na mnie nagle z zaskoczenia-jeśli byś oczywiście chciałą...
 -o niczym innym nie marzę-zagryzłam swoją wargę i podałam miskę na stół. Dziewczyny kończyły swoje dania a ja zajęłam się nakryciem stołu. Gdy już wszystko stało na stole,bez wołania reszty zeszli sie w idealnym momencie i mogliśmy zając się jedzeniem.
 -zaczekajcie-zaczęłam-zanim zaczniemy jeść,muszę wam powiedzieć co ważnego-przełknęłam śline mówiąc dalej-to,że tu jestem,spełniam się i mam tak wielu przyjaciół nie wydarzyło by sie bez was,bez mojego ukochanego-zerknęłam na bruneta całując jego dłoń-wydarzyło sie bardzo wiele w moim życiu i w tym momencie chce wam powiedzieć że jesteście moją rodziną i nie wyobrażam sobie cofnięcia tego,bo moje życie bez was nie byłoby takie samo-dodałam z uśmiechem posyłając każdemu swój najlepszy uśmiech. 
 -teraz możecie jeść-zaśmiałam się i nadal trzymając dłoń chłopaka nakładałam sobie jedzenie. Chłopak ścisnął mocniej moją dłoń na znaczy, że wiele to dla niego znaczy. Nawet nie wie ile dla mnie.
Po zjedzeniu pizzy,walke o makaron i walce o MOJĄ SAŁATKĘ która przypadła do gustu państwu z Brazylii,większość  zarządziła maraton filmowy, i tu był konflikt co oglądamy,dla mnie wybór był prosty-FILM AKCJI
 -a więc droga widownio co oglądamy?-zapytałam przynosząc słone paluszki,czekolade,4 miski popcornu i różne soki
 -jestem za Fast&Furious 7 albo 8-dodał Pique-może komedię?-wymyśliły dziewczyny-może jednak Zmierzch?-dodała Veronica. Nie było jednego głosowania i to było najgorsze. Wybranie spośród 10 propozycji 1 graniczyło z cudem.
 -zdecydujcie się...-dodałam odchodząc od nich na chwilę,dostałam zdjęcia z Paryża z 4 lat gdzie Maite stoi z dziewczyną ubraną w niebieską koszulkę,fullcapa i szorty w kolorach biało-niebieskich....myślałam że upadnę..to byłam ja w czasie gdy byłyśmy na Fashion-Week'u w Paryżu..moje najpiękniejsze wspomnienia,tam gdzie to wszystko sie zaczęło..na następnym był Neymar i ja...w takiej pozie,że oglądający widzieli tylko nasze usta a na samym końcu dostrzegłam zdjęcie które ja sama zrobiłam...naszej wybiegowej ekipie na scenie...polubień przybywało a ludzie dopytywali kim jest dziewczyna na zdjęciach,Maite nie odpowiadała na komentarze a jedynie napisała"I miss you sisi". Chłopaki tego nie widzieli..Neymar tego nie widział...oddychaj Celi oddychaj. Szybko zablokowałam telefon i próbowałam zapomnieć o tym co zobaczyłam,a potem nadeszły wiadomości....

niedziela, 6 października 2019

Rozdział 105

"Bez ciebie nie ma nic. Z Tobą jest wszystko"


Jechaliśmy do Leo,droga jakby nie miała końca a moje myśli błądziły wokół tego czego moge sie tam spodziewać albo lepiej nie spodziewać. Gdy dojechaliśmy do Castelldefels pustka w głowie przytłoczyła moje myśli i gdybym zorientowała sie chwile później wpadłabym w ściane domu Messich. Brawo Celia nie ma to jak wejście smoka.
 -chodźcie do środka,napijemy sie czegoś i pogadamy-dodał z ciepłym uśmiechem najlepszy piłkarz świata-panna zaczeka-zatrzymał mnie przytrzymując mój nadgarstek
 -nadal nie podejrzewa-westchnęłam nie patrząc na piłkarza-długo będziemy tu jeszcze stali? nie chce by coś podejrzewał-dodałam cicho
 -dobrze chodźmy,ale nie myśl że do tej rozmowy nie wrócimy-odparła Pchełka obejmując mnie ramieniem wprowadzając do salonu
 -kochanie od kiedy wy takie psiapsiułki jesteście z Celine?-spytała Argentynka przyklejając się do mnie i mojej iskrzącej sie bransoletki. Miała bystre oko i nic nie mogło jej umknąć. Złapała za breloczek i popatrzyła na niego uchylając powoli usta...co w nich takiego było że wszyscy omal przez nie płakali? Anto oświeć mnie bo ja nie widzę powodu. 
 -to z Buenos Aires i Rosario-dodała mi na ucho-był u nas...może Leo tego nie dostrzegł ale ja tak...on powoli sobie przypomina Celię.-dodała i puściła moją rękę z powrotem wpuszczając na swoją buzię wielki uśmiech. Nie wiem co jest grane ale się dowiem. Jestem u niej w domu,Neymar też...chcą pogadać? Ewidentnie coś tu śmierdzi. Poszliśmy do salonu gdzie stół był już nakryty a na nim soki,pełne talerze jedzenia i wino...czyli to tak. Zajęliśmy w ciszy miejsca nie zwracając na narastające moje wątpliwości..."co tu jest grane do cholery"? Neymar z chytrym uśmieszkiem złapał mnie za kolano pod stołem popijając wino i rozmawiając z Leo jak gdyby nigdy nic. Kopnęłam Anto pod stołem z niemym pytaniem co tu sie dzieje lecz ona tylko zawyła i zaczęła chichotać. Cóż przyjaciólek sie nie wybiera ale kochałam ją za to jaka jest.Grzebałam w talerzu nie podnosząc głowy,czułam uśmiech trzech osób na sobie i myślałam że zaraz wyjdę z siebie. Albo mi powiedzą albo....
 -rozmyślałem nad dawnymi czasami-odezwał sie brunet-co by było gdybym nie spotkał Celi a spotkał ciebie i stwierdzam że jestem wielkim szczęściarzem że cię mam Celine...nie oczekiwałem fajerwerków po tych tragicznych 5 latach lecz zjawiłaś się ty i kompletnie zapomniałem o bożym świecie. Może nie od razu było idealnie,nie zacząłem za fajnie ale gdy ty swoim uśmiechem weszłaś w buty reprezentacji Brazylii...jak ujrzałem cię taką beztroską i szczęśliwą....pomyślałem że masz coś w sobie i gdy uświadomiłem sobie że po raz drugi się zakochałem nie mogłem obyć się bez ważnego pytania-tu przerwał i spojrzał mi prosto w oczy-Celine zostaniesz moją dziewczyną tak oficjalnie? Bo wiem jak to wcze-nie dałam mu skończyć tylko szybko wpiłam się w jego usta namiętnie z uśmiechem odwzajemniając każdy pocałunek. W duchu krzyczałam z radości...KOCHA MNIE NEYMAR DA SILVA SANTOS JUNIOR PONOWNIE KOCHA. Nie mogłam być bardziej szczęśliwa z faktu że przy Leo i Anto po prostu to wyznał...Mój ukochany...Mój Neymar. Po chwili oderwaliśmy się od siebie szczęśliwi,on szybko złapał moją dłoń i położył na swoją na stole pokazując jak wiele dla niego znaczę. Takie małe gesty budowały moje przekonanie że nie muszę się przyznawać,po co skoro chodziło mi o to by po prostu był szczęśliwy? 'BO TY JESTEŚ OSOBĄ W KTÓREJ SIE ZAKOCHAŁ!"-krzyczał mój rozum a ja nie chętnie musiałam mu przyznać rację.. Wróciłam myślami do rzeczywistości i skupiłam sie na tym co tu i teraz. Jeśli to pójdzie w inną stronę powiem mu i do tego czasu będe gotowa,póki co jesteśmy PONOWNIE parą i nie mogę być bardziej szczęśliwa. Anto otarła łzę z policzka i szybko podbiegła mnie przytulić,i taka wiedziałam że czeka mnie rozmowa sam na sam co dalej ale tym sie nie przejmuje,moja przyjaciółka ma za parę dni wesele i jak na teraz to zdecydowanie za dużo. Teraz uroczystość panśtwa Messich była najważniejsza
- chyba nadal będę twoją the best bride nie Anto?-uniosłam brwi popijając łyk soku
- oczywiście że tak,nie znalazłabym lepszej od ciebie-mrugnęła do mnie okiem znacząco-potem pokaże ci co i jak bo pan Messi nie rozumie koloru kaszmirowego od turkusowego-zaśmiała się przyszła "pani" Messi
 -a ty moja ukochana żoneczko może przyniosłabyś nam coś zimnego? a przy okazji zawołaj dzieciaki-cmoknął w jej stronę uśmiechając sie do nas
 - o nie nie zostawmy tych gołąbeczków na chwilę,przy okazji-tu parsknęła-pomożesz mi-szturchnęła go i pocałowała słodko. Argentyńczyk objął swoją ukochaną i z uśmiechami na twarzach opuścili pokój. Zostaliśmy sami
 -nie wyszło to za zbyt krępująco? chciałem to zrobić w innym miejscu ale Leo powiedział że.....-uciął patrząc na moje błyszczące oczy
 -wyszło idealnie kochany-pogłaskałam jego policzek następnie całując go-nie mogłabym wymarzyć sobie lepszej chwili niż ta może ten Pary...-szybko zamilkłam kręcąc głową
-jaki Paryż?-uniósł brwi
- parę lat temu,miałam tam taki wyjątkowy dzień ale to już przeszłość-zbyłam to machnięciem ręki
- ty też tam byłaś? ja byłem z Celią...to tam wyznałem jej swoją miłość,poznałem też Maite,dziewczyna była jak burza-zaśmiał się-Paryż to miasto miłości,musimy tam pojechać-złapał moją dłoń-pokaże ci szczególne dla mnie miejsce i raz na zawsze zapomnę o Celi-dodaje głaszcząc moją dłoń.
"ZAPOMNE O CELI"ZAPOMNĘ O CELII"
Świetnie brawo,Celia ..to wszystko tak sie komplikuje że boje się tego co może sie stać gdy zastanie go prawda,zwodzę go za nos dla jego dobra. To chyba nie jest takie złe prawda?
- ciociaaaa!-nagle krzyczy i wpada rozradowany młodszy syn Messich,Mateo
- cześć szkrabie-przytuliłam go do siebie po czym ujrzałam wchodzącego Thiago-witam i pana-ucałowałam go w policzek i spojrzałam na nich obu-kiedy wy tak urośliście-pokręciłam w niedowierzaniu głową-Thiago ma dziewcynę!-krzyknął Mateo śmiejąc się
Spojrzeliśmy się na rodziców chłopca na co oni pokiwali z uznaniem głową
 -mój syn już podbija damskie serca dokładnie jak ja-zaśmiał się tatuś i spojrzał na swoją zdziwioną żonę
 -podbiłeś tylko moje kochanie,o innych nic nie słyszałam-udała obrażoną co szybko zmieniło się na czułości i pocałunki. Neymar lekko ścisnąl moja dłoń po czym zajęliśmy się deserem który donieśli w późniejszym czasie.Chwila wydawała sie zbyt idealna,wszystko szło dobrze aż za dobrze...
 -a więc ja zabieram na górę Celię a wy tu pogadajcie o piłce czy coś-zaśmiała sie Argentynka-spokojnie,zwrócę ci ją Da Silva-mrugnęła okiem i pociągnęła po schodach na górę. Po jej rozradowanym zachowaniu wyczułam,że czeka nas bardzo długaaaa i ciekawaaa rozmowa. Weszłyśmy a  raczej wbiegłyśmy po tych schodach do pokoju Messich i od razu skierowałam swój wzrok na różne pudła,pudełka i przeróżne kolory które Anto pewnie będzie kazała mi jej dobrać. Kocham ją za to z całego serca,w końcu raz w życiu zostaje sie taką świadkową nie? A tak pomijając mnie to będzie impreza jak ich mało,impreza roku.
 - a więc,tak na serio-przewróciłam oczami gdy już doszłyśmy do porozumienia kolorów stołów i kolorów imprezy-mów Roccuzzo bo nie ręczę za siebie-dodałam wzdychając i opadając na bardzo miękkie łóżko. Ta "Pchełka" ma za dobrze
 -nie jeden chyba ślub sie szykuje-zerknęła na mnie i przysiadła na rogu-no nie pani da Silva-parsknęła szturchając łokciem moje kolano
 -co nie Anto-zaśmiałam sie-nie planuje takiej dalekiej przyszłości z nikim-spojrzałam na niego i usłyszałam skrzyp na schodach...O nie,nie,nie,nie,nie nie!
 -a jeśli to on?-wstałam nagle gdy o drzwi oparł sie nasz mały pan Messi
Odetchnęłam z ulgą
- mamaaa-przybiegł i od razu wpadł w nasze ramiona-macie przyjść na dół bo tatuś i wujek Neymar robią dziwne rzeczy-zaśmiał się robiąc głupie miny
 -i tyle?-spytałam kiwając śmiesznie głową
 -wujek Neymar...on...on ma tatuaż wiesz?-uniósł na mnie swój wzrok i napotkał zdziwienie
 -ma wiele tatuaży Mateo on..-dodała Anto nie kończąc
 -ma wytatuowane Celia na nadgarstku a obok jakąś dziwną datę-pisnął-to słodkie powiedział Thiago a ja chciałem ci powiedzieć-dodał uciekając na dół. Wbiło mnie to w ziemię.Nie wiedziałam co powiedzieć
 -Celia on zrobił ten tatuaż rok po tym jak zniknęłaś...chciał cię uwiecznić..cały czas go to dręczyło-dodała cicho Argentynka
 -czemu od razu mi nie powiedziałaś?-spytałam bez ogródek
 -bo dowiedziałam sie niespodziewanie gdy byłam w dołku i zabrał mnie Leo do Neymara że jako ja mam mu pokazać,że da sie z tego wyjść,po tym zniknięciu twoim...by zaczął się umawiać i poszedł dalej sama wiesz....
 -rozumiem....nie winię go za tatuaż,tylko gdy teraz chce o niej zapomnieć...o mnie i nie o mnie-zwiesiłam głowę-to co usunie go tak jak mnie tą prawdziwą ze swojego serca i głowy?-spojrzałam na nią zeszklonymi oczami.
- myślę,że jeśli nawet tak ci powiedział to nigdy o tobie nie zapomni,obojętnie w której osobie-potarła moje ramiona-kocha cie sercem nie oczami-dodała przytulając mnie mocno.Trwałyśmy tak w dłuższym uścisku gdy na progu ujrzałam brunetów.Dwóch.
 -aż tak tęsknicie?-odezwała sie Anto
 -bardzoo-przeciągnął Leo podchodząc do nas-a wy juz wszystko to-pokazał na startę porozrzucanych papierków i testerów na...w sumie wszędzie-sobie rozplanowałyście?-spytał
- i tak i nie ale szczegóły dopełnimy potem-mrugnęła do mnie okiem i wstała podchodząc do swojego ukochanego
-my będziemy sie zbierać-dodałam-no nie Neymar? późno sie jakoś zrobiło-dodałam poprawiając szybko fryzurę oraz przywołując na twarz uśmiech(łzy w kąt)
 -może przejdziemy sie tak w 6? jest ciepły wieczór-zaproponowała Anto zerkając na swojego ukochanego
- jestem za-pokiwał Neymar biorąc mnie za rękę i lekko ściskając. Lekko zagryzłam wargę patrząc brunetowi głęboko w oczy"Ile jeszcze muszę wytrzymać byś w końcu...."
-Ziemia do Celi...ne!-krzyknęła Anto-wszystko w porządku?-zerknęła na moją twarz i lekko potrząsnęła mną szepcząc do ucha-uważaj na to jak go zwodzisz,nie chcemy byście oboje mieli znowu złamane serca-dodała szybko i sie odsunęła. To mnie otrzeźwiło. JAK MAM MU NIE ZŁAMAĆ SERCA SKORO OD POCZĄTKU DO TEGO DĄŻĘ? takie było prawdziwe pytanie, i nie wiedziałam czy kiedykolwiek znajdę na nie odpowiedź
 -tak tak chodźmy-dodałam wychodząc jako pierwsza
Jesli postawie jeden krok za dużo,upadnę,upadne na dno do którego powoli mogłam sie przyzwyczajać. Jak śmiałam patrzeć ukochanemu w oczy po tym co mu zrobiłam? Jak on....po tym wszystkim nadal mnie gdzieś tam głęboko w sercu.
Zeszliśmy powoli na dół,zabierajac ze sobą chłopaków którzy gdy tylko wyszli na zewnątrz dali o sobie znać.Anto i Leo mieli nie lada pociechy ale patrząc na nich cieszyło to oko,tak bardzo,że bardzo zapragnełam mieć taką rodzinę z brunetem. Mocno przytuliłam sie do chłopaka na co ten zareagował na to tym samym...jakbyśmy myśleli o tym samym.Ja mogłam sie oszukiwac ale prędzej czy później i tak to sie nie stanie,nie bedzie tak sielankowo..nic nie będzie takie samo jak teraz
- takie pociechy-szepnął-jeśli bóg da to-nie dokończył tylko pocałował mnie w głowę-wybacz Celine wybiegam w przyszłość-dodał szybko
 -nie nie,też bym bardzo chciała-lekko spuściłam głowę stając do niego przodem-tylko ja...Neymar my...to...-wydobywałam powoli słowa gdy nagle zaczął dzwonić mój telefon a na wyświetlaczu "TEN co ci dał prace bo inaczej zginęłabyś C"
 -kto ma taki pseudonim?-uniósł brwi Brazylijczyk
 -Tomas,głupi bawił sie moim telefonem pewnie-mruknęłam odbierając szybko i odchodząc kawałek
 -co sie takiego stało że przerywasz mi mój wolny dzień?
-A..Alex on...przyjedź szybko...on miał wypadek,jest źle Celia,potrzebujemy cię tu-usłyszałam płacz Tomasa i krzyk w szpitalu
- już jadę-rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni
Wszyscy spojrzeli na mnie wyczekująco,nawet chłopcy sie zatrzymali
 -Alex miał wypadek,musimy do niego jechać-dodałam trzęsąc się cała i osuwając sie w ciemność.