Music ♥

wtorek, 14 stycznia 2020

Rozdział 107


“A teraz… teraz to sobie myślę, że najważniejsze, żeby człowiek miał w życiu kogoś takiego, przy kim nie musi otwierać ust, jeżeli nie chce. Kogoś takiego, komu nawet nie musi niczego tłumaczyć, bo ten ktoś po prostu wie. Rozumie. I niczemu się nie dziwi.”


Nie wierzyłam...w jednej chwili to wszystko co osiągnęłam nagle mogło runąć jak domek z kart. Pełno wiadomości,ze świata ale i znajomych którzy dopytywali mnie na prywatnym koncie czy ta dziewczyna na zdjęciach to ja,nie odpowiedziałam. Próbowałam zapomnieć. Koniec. Wróciłam myślami do garstki przyjaciół
 -to co wymyśliliście?-spytałam zerkając na nich po kolei,min nie mieli za wesołych-hej co to za miny?-uniosłam brwi i dobrze nie zaczęłam pytać gdy na ekranie telewizora dostrzegłam wiadomości gdzie prezenter jakiejś gazety ukazywał posty na Instagramie a w tym post Maite i jej zdjęcia...nagłówek wiadomości"DAWNA MIŁOŚĆ NEYMARA POWRÓCIŁA" "Sam piłkarz tego nie potwierdza ale jej aktywność w mediach o tym świadczy,w dodatku znana modelka i projektantka modowa Maite Perez udzieliła wywiadu w którym wspomniała dziewczynę i jej uczucie z piłkarzem:
 'to taka para była..wiesz jak na siebie patrzyli? jak na jedyne stworzenie na Ziemii,bardzo za tobą tęsknie i jak cię dopadnę to pożałujesz,do zobaczenie nie długo Celia!"-powiedziała kobieta tym samym promując swoją kolekcję i kolejne pokazy które odbędą się w Barcelonie już na początku czerwca! Z niecierpliwością czekamy na dalszy przebieg tej relacji". Ręce mi opadły...nie mogłam uwierzyć,że na serio nadali o mnie w wiadomościach.Szybko spojrzałam na kanapę a tam nie było Neymara,gdzie on mógłby być?
 -nic nie mówcie,gdzie on jest?-spytałam zdenerwowana-gdy tylko zobaczył te zdjęcia szybko  poszedł do pokoju...do dawnego twojego pokoju i zamknął się-dodał Raf smutnym wzrokiem.
 Nie musiał nic więcej mówić,wiedziałam że muszę do niego iśc. Szybko podeszłam do odsuwanych drzwi i zajrzałam do środka w ciemność,nic nie widząc błądziłam wzrokiem po stole i meblach.
 -Neymar?-zawołałam machając rękami w ciemności. Nic nie odpowiadało. Nagle usłyszałam pochlipywanie i jakiś trzask,z ciemności wyłonił sie nie kto inny jak Neymar.. Wyglądał jakby zobaczył ducha,zakrwawione oczy,smutna posępna twarz. Najgorsze co mogło sie stać.
 -ona tu jest-dodał jakby do siebie-jest.....
 -Neymar hej-podeszłam do niego powoli i złapałam jego rękę-czemu tu sie zamknąłeś? wyszeptałam drżącym głosem-spytałam unosząc wzrok na coś co pomogłoby mi sie skupić w tym pomieszczeniu,
pomyślałam-jak dawno mnie tu nie było..
 -Celine moja miłość tu wróciła...musze ją odnaleźć..ona mnie pewnie szuka a ja tylko jej w tym pomogę ja....-urwał nagle jakby zdał sobie sprawę z tego do kogo mówi- o matko Celine nie...nie to jakaś paranoja-pokręcił głową puszczając moją rękę i odsuwając sie powoli w ciemność. Trzymał w rękach mój koc ze zdjęciami,który dostałam od całej grupy na pożegnanie. Brunet spojrzał na mnie podłamanym wzrokiem a ja przez chwile cieszyłam sie z tego że tu jestem. Znowu na swoim miejscu.
 Rozejrzałam się po nie zmienionej wielkiej przestrzeni,fotele które dał mi jako prezent,wielkie okno a za nim widok na stadion. Czy nie po to tu wróciłam? by jeszcze raz doświadczyć tej magii?. Zdjęcia wciąż tu były,kartony z koszulkami od Grzesia,od chłopaków z Brazylii...całe moje cholerne życie. Jak ja śmiałam wciąż go oszukiwać po tym jak sie dla mnie tak poświęcał? To strasznie było nie fair.
 -o tu spójrz ona i ja byliśmy w Paryżu-jego kąciki ust uniosły się a ja przypomniałam sobie tą chwilę i ten dzień,oj tak to było coś.
  -to tam wszystko sie zaczęło,pocałowałem ją powiedziałem że ją kocham,tam wszystko było takie piękne wiesz?-spojrzał na mnie z pytajnikiem na twarzy-potem byliśmy na pokazie jej przyjaciółki  Maite,dziewczyna miała jaja-pokiwał głową-polubiłabyś ją,jest do ciebie bardzo podobna-cicho sie zaśmiał. Oj tak,Maite to typowa gorąca krew,rozumiałyśmy sie bez słów,ona zawsze była dobrze ubrana,ja wolałam nosić sportowe buty i przyjaźnić sie z chłopakami ale to niczego między nami nie zmieniło. Poszedł dalej i jakby z większym uśmiechem pokazał kolejne nie zapomniane zdjęcie.
 -wiesz że Celia ona miała niezwykły uparty charakter raz zdarzyło sie że spaliła się cała na plecach i nic mi nie powiedziała,była niemożliwa-czyżby?-chłopaki skakali do basenu i o mało ona także nie została wrzucona,Geri Jordi wszyscy-zagadnął-potem przez parę dni wychodzić na słońce nie mogła i wtedy wiedziałem że zakochałem sie po uszy-spojrzał na mnie z błyskiem i szybko spuścił głowę. Zbliżył sie do mnie i przyciągnął mnie do siebie-jesteś taka piękna-szepnął-ty i ta noc w USA-z przymkniętymi oczami naparł na moje wargi złączając je szybko i namiętnie. Pocałunek nie był długi,to była chwila gdy brunet sie odsunął i poszedł dalej-tu też gdy robiliśmy razem naleśniki i ona ubabrała nas mąką i jajkami-zaśmiał się głaskając moją dłoń-jest ich wiele,każde coś oznacza,ona zawsze bedzie w moim sercu,była...jest nie wiem-nagle przestał mówić-nie zapomnę o niej ale jeśli nie chce wracać do mojego świata nie bede jej zmuszał-dodał całując moją dłoń-mam ciebie i teraz tu mają być nasze zdjęcia...-spojrzał na mnie splatając nasze dłonie,moje były zimne jak lód a jego gorące jak ogień wręcz parzyły ale tak przyjemnie,czule i czułam sie w nich bezpiecznie
 -Neymar ja nie wiem co powiedzieć,cała ta historia jest bardzo piękna.....te zdjęcia-głos mi sie podłamał przytrzymując się myśli,że to wszystko dla niego-tyle przeszedłeś,wiele przecierpiałeś...na pewno chcesz znowu związać się z taką szarą osobą?-spytałam cicho
POWIEDZ ŻE NIE....
 -oczywiście,nie jesteś szarą ani zwykłą ani innym epitetem którym sie określisz-zaśmiał sie słodko lekko ściskając mnie za rękę-chce chce i jeszcze raz chce,nie czujesz tego? jak magicznie pojawiłaś sie w moim życiu? jak mi pomogłaś jak to wszystko co złe obróciłaś w pył? jesteś moim cudem,moją latarnią która....
 *oświetla ci drogę,a ty moją nadzieją na lepszy dzień,moim tlenem moim wszystkim*-tak oczywiście chciałam dokończyć
 -która po prostu wykonywała swoją pracę-szepnęłam całując jego rękę przelotnie
 -jak chcesz to tak tłumaczyć-przewrócił oczami-ale i tak wiem swoje-mrugnął do mnie okiem. Przyciągnął mnie do siebie i przytulił mnie do swojego ciała które pachniało...ach jak pachniało! Czy ja wam mówiłam że jego zapach to mój ulubiony? jeśli nie to już wiecie.
 -mówiłam ci że zawsze tak cholernie dobrze pachniesz?-szepnęłam przyciągając jego koszulkę bliżej nosa wdychając je z uśmiechem
 -nigdy tego nie mówiłaś ale wiedziałem dzięki skarbie-pocałował mnie we włosy cicho sie śmiejąc. Zaprowadził mnie na środek pokoju stając przede mną.Nie wiedziałam co szykuje a jeśli....to nie wchodziło w grę póki nie pozna prawdy...więc co? Uniosłam na niego swój zaniepokojony wzrok i starałam sie jakoś normalnie oddychać.Marnie mi szło.
 -tutaj ona....tak...nie boje sie tego powiedzieć chce to zakończyć,raz na zawsze wyrzucić Celię ze swojego życia bo teraz ty nim jesteś Celine,krótko sie znamy ale czuje że nie przypadkiem pojawiłaś sie w moim życiu-podszedł znów do mnie bliżej mierząc mnie TYM SWOIM WZROKIEM
 -ale ona...kochasz ją znaczy,kochałeś i nie możesz od tak o niej zapomnieć-pokręciłam smutno głową
 -to było wszystko w ciemnej przeszłości,w czasie gdy ślep patrzyłem w przyszłość bojąc się że wyjedzie,żę mnie zostawi  i w końcu...w końcu to zrobiła. Udało sie jej mnie oszukać,oszukać nas wszystkich! Nie miałem życia bez niej,oddychanie bez niej było udręką,oglądanie z nią zdjęć to był ogromny ból....nawet nie wiesz jak wielki....
 Oj uwierz wiem
-ona zraniła mnie do tego stopnia że nie chce dłużej już o niej pamiętać,to nie miałoby sensu w dodatku gdy pokochałem inną,która nigdy by czegoś takiego nie zrobiła...bo ty ocaliłaś mi życie Celine-ostatnie wydukał najtrudniej z lekko szklanymi oczami
Nie kochał Celii a kochał Celine...czy to nie było już za dużo?
-mój kochany-pogładziłam go po policzku-twoja miłość do niej zawsze będzie,nie zmuszaj sie do chowania uczuć,zrobiła to co zrobiła ale tak naprawdę nie wiesz co nią kierowało...może miała ważny powód?
 -ważny powód?Przez tyle lat nie mogła.....i tak chyba nic by to nie zmieniło...nie teraz...-westchnął piłkarz pocierając kark
- gdybyś mógł chciałbyś cofnąć czas?-zapytałam ledwo lecz tak by usłyszał wyraźnie
-Nie,ale Celia była tego warta mimo wszystko,nie mógłbym nie chciałbym niczego zmieniać.
Gdy wyznałem jej co czuje nie oczekiwałem że aż tak ją pokocham,zrobiłbym dla jej szczęścia wszystko....byliśmy w Stanach,spełniły sie jej marzenia,od samego początku tak dobrze szło oprócz małej kłótni...ona szalała za mną tak jak ja za nią. Przez długi czas nie mogłem zrozumieć dlaczego tak sie stało ale przy tobie zrozumiałem że tak musiało być wiesz? Nie chce już oglądać sie wstecz,stoje tu i proszę byś była w tym razem ze mną,na dobre i na złe Celine. Razem.
Zatkało mnie.
Przysięgam
Przez chwilę nic nie mogłam odpowiedzieć,słowa Neymara dogłębnie mnie zasmuciły ale też wzruszyły były bardzo prawdziwe i łzy mimowolnie pociekły mi z emocji.W środku znowu popękam z miłości i żalu nie mogąc wyjawić mu prawdy,nie mogę gdy on pokochał kolejną,która go oszukuje....
-Nie chce dłużej budzić się bez ciebie-dodał nagle unosząc moją głowę.Potarł policzek i otarł łzy-nie chce widzieć jak sie smucisz,nie masz powodu,kocham cię rozumiesz?-uniósł mój podbródek świdrując wzrokiem po mojej twarzy
-ja ciebie też Neymar ale.....-położył mi palec na ustach z lekkim błogim uśmieszkiem
-ciii daj mi powiedzieć,gdy rano sie budze chce cie widzieć,gdy jem śniadanie marzę byś siedziała razem ze mną,byś ocierała zaspane oczy gdy rano pocałuje cie na dzień dobry,byśmy razem spędzali czas,byśmy cieszyli sie tym co mamy ale nie osobno,nigdy więcej osobno... a więc Celine chce powiedzieć żebyś wprowadziła sie do mnie-spojrzał mi głęboko w oczy czekajac na moją odpowiedź.

sobota, 9 listopada 2019

Rozdział 106

"Niektórych tęsknot nie da się ukoić. O pewnych rzeczach nie sposób zapomnieć. Niektóre przeżycia zostawiają w nas ślady na zawsze.”

Nie pamiętam nic oprócz ciemności,nagle obudziłam sie na kanapie i ujrzałam wiele zatroskanych min i głów które nade mną wisiały. Powoli zamrugałam powiekami i z całych sił starałam się nie zawyć z bólu który mnie przeszył.
 -Celine obudziłaś się dzięki ci matko-przytuliła mnie roztrzęsiona Argentynka nazywając mnie moim nie prawdziwym imieniem,mam już powoli dość.
 -tak,auu moja głowa-dotknęłam ręką głowy i lekko jęknęłam-mocno uderzyłam?-spytałam-matko Alex co z nim powinnam do niego jechać on..on mnie potrzebuje...-chciałam szybko wstać lecz powstrzymała mnie ramieniem kobieta
 -narazie jest w porządku,ustabilizował się i Neymar pojechał zapytać sie czy czegoś nie potrzebują on i jego rodzina-powiedziała wstając z kanapy posyłając mi lekki uśmiech. Neymar?
 -zadzwoń do niego-szepnęła mi na odchodne-wychodził z siebie gdy zemdlałaś o mal....-urwała w pół zdania łapiąc sie za usta
 -o mal co?-uniosłam brwi i przytrzymałam sie oparcia kanapy by sie podnieść
 -o mal cię wszyscy nie wydaliśmy-dodała smutno-byłaś blada osłabiona i w dodatku miałaś lekkie drgawki Neymar o mal nie pojechał z tobą do szpitala by cię zbadali a my ratując sytuacje szybko przywieźliśmy cię do domu,wybacz-powiedziała cicho i głośno wypuściła powietrze  z ust
 -uh....nie pamiętam jak to sie stało ale gdy Tomas zadzwonił miałam przeczucie,że bez powodu by nie dzwonił i stało sie to-westchnęłam-jeśli by tak sie stało,to nie byłaby wasza wina,zasługuje by poznać prawdę ale ja jestem tchórzem i wole go oszukiwać...duszę to w sobie od wielu lat i teraz nagle bomba wybuchłam-potrząsnęłam głową-no nic,troche jestem obolała ale żyję i to dzięki wam w jednym kawałku-mrugnęłam do niej okiem-nie pozbędziecie sie mnie tak szybko-zaśmiałam sie głucho w momencie gdy w drzwiach stanął ON.Brunet,zdyszany,lekko zmartwiony i wyglądał tak jakby nie spał od tygodnia. Mój ukochany stał i patrzyła na mnie jak na najjaśniejszą gwiazdę a mi serce skakało z ekscytacji. Jakbym pierwszy raz...
 -Celine-podbiegł do mnie-obudziłaś się ty....tak sie bałem-dodał cicho i mocno mnie przytulił-nie wiedziałem co sie dzieje,ten telefon i nagle ty cała blada,zimna strasznie sie bałem,że cię stracę mała,a nie przeżyłbym tego drugi raz-ostatnie słowa wyszeptał i pocałował mnie lekko w usta. Oddałam pocałunek pozwalając by wziął mnie na ręce i  z powrotem położył na kanapie
 -przestraszyłaś nas jak talala-pokręcił głową ze śmiechem-na chwilę moja gwiazdka zgasła ale teraz znów świeci-pogłaskał mnie po policzku zerkając na otoczenie-gdzie pozostali?-spytał gdy nagle weszli zawaleni zakupami moi przyjaciele. Obładowani jakbyśmy szykowali sie na wojnę albo co gorsza jakby mieli nakarmić milion głodnych istot. Chyba to nie wszystko dla mnie prawda?
 -to wszystko-westchnął Raf stawiając pełne torby jedzenia na blat-dla tej dwójki-pokazał na nas i zerknął szczególnie na mnie-ty młoda damo...widziałam że pustki w lodówce nie jadłaś nic od wczoraj i myślisz że ci sie upiecze co to to nie,ty mała....
 -Raf zwolnij-dotknął go Leo-nie jesteś sam-zaśmiała sie pchełka i także na mnie spojrzała typu"teraz sie doigrałaś". Jakbym nie wiedziała-przewróciłam momentalnie oczami.
 -bardzo śmieszne ale nie mam pięciu lat ludzie,nic mi nie jest i zaraz jedziemy do Alexa...musimy proszę-starałam sie stać i mówić normalnie na tyle ile mogłam-obiecuje że bedę o siebie dbać,możecie nawet robić to za mnie ale jedźmy...- i nagle zerknęłam wszystkich widząc nadchodzące osoby z kolejnymi torbami-nie zjem tego wszystkiego-roześmiałam się momentalnie i złapałam sie za brzuch czując że faktycznie,nic dawno nie jadłam.
 -ocho ktoś tu głodny-dodała Veronica wpadając mi w ramiona. Mocno ją przytuliłam i pozwoliłam na to by przy niej nie udawać nie ukrywać tylko oddać się i odpłynąć. Była moją polską cząstką rozumiecie? to co mnie łączyło z tamtym życiem...z tamtą osobą...
 -tak,chyba jednak przyda się coś zjeść a potem pojadę do Alexa dobrze?-objęłam wzrokiem wszystkich i dałam sie zaprowadzić ponownie na kanapę. Oni tylko by siedzieli a co lepsza siedzieli i pilnowali czy mi nic nie jest.
 - z Alexem jest dobrze skarbie-szepnął mi na ucho brunet siadając koło mnie i biorąc moją bladą dłoń w swoją-Tomas gdy sie dowiedział że zemdlałaś momentalnie też o mal nie zemdlał,dobrze że ta jego dziewczyna była z nim bo pierwszą myślą jego było by pojechać do ciebie i zabrać cie do szpitala-dodał na jednym wdechu-potem spojrzał na mnie i powiedział mi bym sie tobą zajął bo jak nie to urwie mi jaja-zaśmiał się cicho-z kim ty tam pracujesz-znowu sie uśmiechnął i pocałował moją dłoń. Lekko sie zarumieniłam i starałam się być silna dla nich wszystkich.
Alex,,,Tomas...Rodrigo..wszyscy których kocham są teraz tam ale także ci najważniejsi są tu ze mną.
 -Dziękuję-wychrypiałam cicho bym tylko ja mogła to usłyszeć
 -tak Tomas taki jest-zaśmiałam sie cicho-dlatego chce tam jechać...-dodałam cicho-wiem że już jest lepiej,proszę was-zerknęłam na Argentynke,i Polke który pichciły coś w kuchni Neymara. Kuchnia...
Teraz przez to wszystko jeszcze naszło mnie na wspomnienia.Nie ma co,tylko podać mu karteczkę i sie przyznać.
 -Neymar pamię....-dodałam lecz szybko urwałam
 -co mam pamiętać?-podrapał sie po czole i zmarszczył brwi
 -nie nic ważnego-pogładziłam go po lekkim zaroście i spojrzałam mu w oczy,jakby doszło mu kilka lat w te ostatnie godziny. Może tylko ja to widzę?
 -kochany-przymknęłam oczy przysuwając sie do niego wtulając w tors,którego tak mi brakowało-moja siła,moja nadzieja moja miłość-wyszeptałam mocniej wtulając sie w klatkę Brazylijczyka
 -a co to na wyznania cie naszło-pocałował mnie w głowę czule i objął ramionami.
 -a tak jakoś-dodałam-za dziś,za jutro za każdy dzień przy tobie-dodałam nagle podnosząc głowę i napotykając jego wzrok. Ten wzrok który znam tak dobrze,wzrok smutny i zmartwiony..wzrok którego unikałam jak ognia od dnia gdy...gdy wyjechałam.
 -na pewno wszystko dobrze?-dodałam błądząc wzrokiem po jego twarzy-widzę że coś nie tak-powiedziałam odsuwając sie na milimetr z trudem bo brunet mocno mnie trzymał. Ale musiałam coś zobaczyć.... musiałam.
Pokiwał głową ale ja jakoś w to nie wierzylam. Za dobrze go znam.
 -nie oszukasz mnie Da Silva to...-zamknęłam oczy ganiąc sie w duchu"Brawo Celia"
 -nic po prostu to już tyle lat,wiesz że dziś mielibyśmy rocznicę? rocznice gdy wyznałem jej milość,dlatego ta cała szopka u Leo,nie chciałem o tym myśleć bo to już przeszłośc i w dodatku teraz ty i twój stan-zwiesił nagle wzrok i wbił go w nasze dłonie.
-to była mój najszczęśliwszy dzień i chciałem i dzisiejszy taki był dla nas obojga jak i wtedy dla nas-odwrócił wzrok nagle błądząc gdzieś myślami."Pewnie przy Celi"
 - i był,nie mógł być lepszy-dodałam cicho- to dzień jak z bajki,ja taka szara kelnerka z Polski-złapałam się za twarz momentalnie pukajac się głowę
Neymara wzrok gdy to usłyszał od razu zrobił się inny. To chyba ten moment co?
 -Neymar my..bo ja....-urywkiem zbliżałam sie do końca by w końcu zakończyć tą szopkę. Ale jak zawsze ktoś szedł z pomocą.
 -co tam gołąbeczki dosiadł sie nie kto inny jak Rafael z miną typu"chyba śnisz że zrobiłabyś to teraz"
 -a dobrze ale przerwałeś Celine w czymś..mów kochanie-pogładził mnie po dłoni delikatnie
 -chciałam ci powiedzieć że nasza miłośc jest jak wiatr,nie widzisz jej ale czujesz-dodałam całując jego dłoń-jak Gwiazda w Boże Narodzenie jest niespodziewana i najpiękniejsza jaką mogłabym sobie wymarzyć-dodałam wypuszczając głośno powietrze
Tak na prawdę chciałam krzyknąć  W CO JA WPAKOWAŁAM DO CHOLERY!.
 -czasami mówisz tak pięknie,że brak mi tchu i zastanawiam sie co mam potem powiedzieć-zaśmiał sie uroczo i cmoknął mój policzek.
 -tak,wszystko co mówię i robię to robię z miłości do ciebie pamiętaj o tym i nigdy nie zapomnij-położyłam mu palec na ustach następnie lekko go całując na co nie mógł zareagować ponieważ wstałam i skierowałam swoje 4 litery do kuchni. Dziewczyny rządziły w tej kuchni tak jak ja kiedyś,a teraz ja posłusznie tylko je oglądałam. Przysunęłam sie bliżej do kuchni nasłuchując tego o czym mówią i co tam dobrego pichcą
 -no no-poczułam nieziemskie zapachy wchodząc między partnerki z wielkim uśmiechem jak banan-co dobrego szykujecie?-spytałam opierając sie o blat.
 -coś co dawno chodzi nam po głowie-oblizały sie obie i zachichotały-pizza! ale nie taka byle jaka wiesz-poruszała tu brwiami-tylko ala napolitana,z dodatkami każdego z nas które uwielbiamy-klasnęła w dłonie radosna Argentynka a w tym czasie Rafa dokroiła kolejnych składników. Nie powiem na samą myśl poleciała mi ślinka. Zobaczyłam także na parze warzywa,różne sosy,makarony zapiekane na słodko i...paellle z owocami morza które kochałam ponad wszystko w świecie. Może dodam coś polskiego do tych hiszpańskich dań? Założyłam fartuch z napisem"El Amor el cielo" przewróciłam oczami na napis i zaczęłam kroić ziemniaki,ogórki,groszek,marchewkę,porę dodając do tego majonezu i jajek wyszła nasza ukochana sałatka jarzynowa,którą w domu zawsze ja robiłam. Ciekawe czy im posmakuje....
 -co to?-spytał zachrypnięty głos brazylijczyka
 -moje narodowe danie-zaśmiałam się oblizując łyżkę od majonezu. Moja mama by tego nie pochwaliła ale jej tu nie ma prawda?
 -w takim razie musimy kiedyś ten twój kraj odwiedzić-jego kąciki ust drgnęły patrząc na mnie nagle z zaskoczenia-jeśli byś oczywiście chciałą...
 -o niczym innym nie marzę-zagryzłam swoją wargę i podałam miskę na stół. Dziewczyny kończyły swoje dania a ja zajęłam się nakryciem stołu. Gdy już wszystko stało na stole,bez wołania reszty zeszli sie w idealnym momencie i mogliśmy zając się jedzeniem.
 -zaczekajcie-zaczęłam-zanim zaczniemy jeść,muszę wam powiedzieć co ważnego-przełknęłam śline mówiąc dalej-to,że tu jestem,spełniam się i mam tak wielu przyjaciół nie wydarzyło by sie bez was,bez mojego ukochanego-zerknęłam na bruneta całując jego dłoń-wydarzyło sie bardzo wiele w moim życiu i w tym momencie chce wam powiedzieć że jesteście moją rodziną i nie wyobrażam sobie cofnięcia tego,bo moje życie bez was nie byłoby takie samo-dodałam z uśmiechem posyłając każdemu swój najlepszy uśmiech. 
 -teraz możecie jeść-zaśmiałam się i nadal trzymając dłoń chłopaka nakładałam sobie jedzenie. Chłopak ścisnął mocniej moją dłoń na znaczy, że wiele to dla niego znaczy. Nawet nie wie ile dla mnie.
Po zjedzeniu pizzy,walke o makaron i walce o MOJĄ SAŁATKĘ która przypadła do gustu państwu z Brazylii,większość  zarządziła maraton filmowy, i tu był konflikt co oglądamy,dla mnie wybór był prosty-FILM AKCJI
 -a więc droga widownio co oglądamy?-zapytałam przynosząc słone paluszki,czekolade,4 miski popcornu i różne soki
 -jestem za Fast&Furious 7 albo 8-dodał Pique-może komedię?-wymyśliły dziewczyny-może jednak Zmierzch?-dodała Veronica. Nie było jednego głosowania i to było najgorsze. Wybranie spośród 10 propozycji 1 graniczyło z cudem.
 -zdecydujcie się...-dodałam odchodząc od nich na chwilę,dostałam zdjęcia z Paryża z 4 lat gdzie Maite stoi z dziewczyną ubraną w niebieską koszulkę,fullcapa i szorty w kolorach biało-niebieskich....myślałam że upadnę..to byłam ja w czasie gdy byłyśmy na Fashion-Week'u w Paryżu..moje najpiękniejsze wspomnienia,tam gdzie to wszystko sie zaczęło..na następnym był Neymar i ja...w takiej pozie,że oglądający widzieli tylko nasze usta a na samym końcu dostrzegłam zdjęcie które ja sama zrobiłam...naszej wybiegowej ekipie na scenie...polubień przybywało a ludzie dopytywali kim jest dziewczyna na zdjęciach,Maite nie odpowiadała na komentarze a jedynie napisała"I miss you sisi". Chłopaki tego nie widzieli..Neymar tego nie widział...oddychaj Celi oddychaj. Szybko zablokowałam telefon i próbowałam zapomnieć o tym co zobaczyłam,a potem nadeszły wiadomości....

niedziela, 6 października 2019

Rozdział 105

"Bez ciebie nie ma nic. Z Tobą jest wszystko"


Jechaliśmy do Leo,droga jakby nie miała końca a moje myśli błądziły wokół tego czego moge sie tam spodziewać albo lepiej nie spodziewać. Gdy dojechaliśmy do Castelldefels pustka w głowie przytłoczyła moje myśli i gdybym zorientowała sie chwile później wpadłabym w ściane domu Messich. Brawo Celia nie ma to jak wejście smoka.
 -chodźcie do środka,napijemy sie czegoś i pogadamy-dodał z ciepłym uśmiechem najlepszy piłkarz świata-panna zaczeka-zatrzymał mnie przytrzymując mój nadgarstek
 -nadal nie podejrzewa-westchnęłam nie patrząc na piłkarza-długo będziemy tu jeszcze stali? nie chce by coś podejrzewał-dodałam cicho
 -dobrze chodźmy,ale nie myśl że do tej rozmowy nie wrócimy-odparła Pchełka obejmując mnie ramieniem wprowadzając do salonu
 -kochanie od kiedy wy takie psiapsiułki jesteście z Celine?-spytała Argentynka przyklejając się do mnie i mojej iskrzącej sie bransoletki. Miała bystre oko i nic nie mogło jej umknąć. Złapała za breloczek i popatrzyła na niego uchylając powoli usta...co w nich takiego było że wszyscy omal przez nie płakali? Anto oświeć mnie bo ja nie widzę powodu. 
 -to z Buenos Aires i Rosario-dodała mi na ucho-był u nas...może Leo tego nie dostrzegł ale ja tak...on powoli sobie przypomina Celię.-dodała i puściła moją rękę z powrotem wpuszczając na swoją buzię wielki uśmiech. Nie wiem co jest grane ale się dowiem. Jestem u niej w domu,Neymar też...chcą pogadać? Ewidentnie coś tu śmierdzi. Poszliśmy do salonu gdzie stół był już nakryty a na nim soki,pełne talerze jedzenia i wino...czyli to tak. Zajęliśmy w ciszy miejsca nie zwracając na narastające moje wątpliwości..."co tu jest grane do cholery"? Neymar z chytrym uśmieszkiem złapał mnie za kolano pod stołem popijając wino i rozmawiając z Leo jak gdyby nigdy nic. Kopnęłam Anto pod stołem z niemym pytaniem co tu sie dzieje lecz ona tylko zawyła i zaczęła chichotać. Cóż przyjaciólek sie nie wybiera ale kochałam ją za to jaka jest.Grzebałam w talerzu nie podnosząc głowy,czułam uśmiech trzech osób na sobie i myślałam że zaraz wyjdę z siebie. Albo mi powiedzą albo....
 -rozmyślałem nad dawnymi czasami-odezwał sie brunet-co by było gdybym nie spotkał Celi a spotkał ciebie i stwierdzam że jestem wielkim szczęściarzem że cię mam Celine...nie oczekiwałem fajerwerków po tych tragicznych 5 latach lecz zjawiłaś się ty i kompletnie zapomniałem o bożym świecie. Może nie od razu było idealnie,nie zacząłem za fajnie ale gdy ty swoim uśmiechem weszłaś w buty reprezentacji Brazylii...jak ujrzałem cię taką beztroską i szczęśliwą....pomyślałem że masz coś w sobie i gdy uświadomiłem sobie że po raz drugi się zakochałem nie mogłem obyć się bez ważnego pytania-tu przerwał i spojrzał mi prosto w oczy-Celine zostaniesz moją dziewczyną tak oficjalnie? Bo wiem jak to wcze-nie dałam mu skończyć tylko szybko wpiłam się w jego usta namiętnie z uśmiechem odwzajemniając każdy pocałunek. W duchu krzyczałam z radości...KOCHA MNIE NEYMAR DA SILVA SANTOS JUNIOR PONOWNIE KOCHA. Nie mogłam być bardziej szczęśliwa z faktu że przy Leo i Anto po prostu to wyznał...Mój ukochany...Mój Neymar. Po chwili oderwaliśmy się od siebie szczęśliwi,on szybko złapał moją dłoń i położył na swoją na stole pokazując jak wiele dla niego znaczę. Takie małe gesty budowały moje przekonanie że nie muszę się przyznawać,po co skoro chodziło mi o to by po prostu był szczęśliwy? 'BO TY JESTEŚ OSOBĄ W KTÓREJ SIE ZAKOCHAŁ!"-krzyczał mój rozum a ja nie chętnie musiałam mu przyznać rację.. Wróciłam myślami do rzeczywistości i skupiłam sie na tym co tu i teraz. Jeśli to pójdzie w inną stronę powiem mu i do tego czasu będe gotowa,póki co jesteśmy PONOWNIE parą i nie mogę być bardziej szczęśliwa. Anto otarła łzę z policzka i szybko podbiegła mnie przytulić,i taka wiedziałam że czeka mnie rozmowa sam na sam co dalej ale tym sie nie przejmuje,moja przyjaciółka ma za parę dni wesele i jak na teraz to zdecydowanie za dużo. Teraz uroczystość panśtwa Messich była najważniejsza
- chyba nadal będę twoją the best bride nie Anto?-uniosłam brwi popijając łyk soku
- oczywiście że tak,nie znalazłabym lepszej od ciebie-mrugnęła do mnie okiem znacząco-potem pokaże ci co i jak bo pan Messi nie rozumie koloru kaszmirowego od turkusowego-zaśmiała się przyszła "pani" Messi
 -a ty moja ukochana żoneczko może przyniosłabyś nam coś zimnego? a przy okazji zawołaj dzieciaki-cmoknął w jej stronę uśmiechając sie do nas
 - o nie nie zostawmy tych gołąbeczków na chwilę,przy okazji-tu parsknęła-pomożesz mi-szturchnęła go i pocałowała słodko. Argentyńczyk objął swoją ukochaną i z uśmiechami na twarzach opuścili pokój. Zostaliśmy sami
 -nie wyszło to za zbyt krępująco? chciałem to zrobić w innym miejscu ale Leo powiedział że.....-uciął patrząc na moje błyszczące oczy
 -wyszło idealnie kochany-pogłaskałam jego policzek następnie całując go-nie mogłabym wymarzyć sobie lepszej chwili niż ta może ten Pary...-szybko zamilkłam kręcąc głową
-jaki Paryż?-uniósł brwi
- parę lat temu,miałam tam taki wyjątkowy dzień ale to już przeszłość-zbyłam to machnięciem ręki
- ty też tam byłaś? ja byłem z Celią...to tam wyznałem jej swoją miłość,poznałem też Maite,dziewczyna była jak burza-zaśmiał się-Paryż to miasto miłości,musimy tam pojechać-złapał moją dłoń-pokaże ci szczególne dla mnie miejsce i raz na zawsze zapomnę o Celi-dodaje głaszcząc moją dłoń.
"ZAPOMNE O CELI"ZAPOMNĘ O CELII"
Świetnie brawo,Celia ..to wszystko tak sie komplikuje że boje się tego co może sie stać gdy zastanie go prawda,zwodzę go za nos dla jego dobra. To chyba nie jest takie złe prawda?
- ciociaaaa!-nagle krzyczy i wpada rozradowany młodszy syn Messich,Mateo
- cześć szkrabie-przytuliłam go do siebie po czym ujrzałam wchodzącego Thiago-witam i pana-ucałowałam go w policzek i spojrzałam na nich obu-kiedy wy tak urośliście-pokręciłam w niedowierzaniu głową-Thiago ma dziewcynę!-krzyknął Mateo śmiejąc się
Spojrzeliśmy się na rodziców chłopca na co oni pokiwali z uznaniem głową
 -mój syn już podbija damskie serca dokładnie jak ja-zaśmiał się tatuś i spojrzał na swoją zdziwioną żonę
 -podbiłeś tylko moje kochanie,o innych nic nie słyszałam-udała obrażoną co szybko zmieniło się na czułości i pocałunki. Neymar lekko ścisnąl moja dłoń po czym zajęliśmy się deserem który donieśli w późniejszym czasie.Chwila wydawała sie zbyt idealna,wszystko szło dobrze aż za dobrze...
 -a więc ja zabieram na górę Celię a wy tu pogadajcie o piłce czy coś-zaśmiała sie Argentynka-spokojnie,zwrócę ci ją Da Silva-mrugnęła okiem i pociągnęła po schodach na górę. Po jej rozradowanym zachowaniu wyczułam,że czeka nas bardzo długaaaa i ciekawaaa rozmowa. Weszłyśmy a  raczej wbiegłyśmy po tych schodach do pokoju Messich i od razu skierowałam swój wzrok na różne pudła,pudełka i przeróżne kolory które Anto pewnie będzie kazała mi jej dobrać. Kocham ją za to z całego serca,w końcu raz w życiu zostaje sie taką świadkową nie? A tak pomijając mnie to będzie impreza jak ich mało,impreza roku.
 - a więc,tak na serio-przewróciłam oczami gdy już doszłyśmy do porozumienia kolorów stołów i kolorów imprezy-mów Roccuzzo bo nie ręczę za siebie-dodałam wzdychając i opadając na bardzo miękkie łóżko. Ta "Pchełka" ma za dobrze
 -nie jeden chyba ślub sie szykuje-zerknęła na mnie i przysiadła na rogu-no nie pani da Silva-parsknęła szturchając łokciem moje kolano
 -co nie Anto-zaśmiałam sie-nie planuje takiej dalekiej przyszłości z nikim-spojrzałam na niego i usłyszałam skrzyp na schodach...O nie,nie,nie,nie,nie nie!
 -a jeśli to on?-wstałam nagle gdy o drzwi oparł sie nasz mały pan Messi
Odetchnęłam z ulgą
- mamaaa-przybiegł i od razu wpadł w nasze ramiona-macie przyjść na dół bo tatuś i wujek Neymar robią dziwne rzeczy-zaśmiał się robiąc głupie miny
 -i tyle?-spytałam kiwając śmiesznie głową
 -wujek Neymar...on...on ma tatuaż wiesz?-uniósł na mnie swój wzrok i napotkał zdziwienie
 -ma wiele tatuaży Mateo on..-dodała Anto nie kończąc
 -ma wytatuowane Celia na nadgarstku a obok jakąś dziwną datę-pisnął-to słodkie powiedział Thiago a ja chciałem ci powiedzieć-dodał uciekając na dół. Wbiło mnie to w ziemię.Nie wiedziałam co powiedzieć
 -Celia on zrobił ten tatuaż rok po tym jak zniknęłaś...chciał cię uwiecznić..cały czas go to dręczyło-dodała cicho Argentynka
 -czemu od razu mi nie powiedziałaś?-spytałam bez ogródek
 -bo dowiedziałam sie niespodziewanie gdy byłam w dołku i zabrał mnie Leo do Neymara że jako ja mam mu pokazać,że da sie z tego wyjść,po tym zniknięciu twoim...by zaczął się umawiać i poszedł dalej sama wiesz....
 -rozumiem....nie winię go za tatuaż,tylko gdy teraz chce o niej zapomnieć...o mnie i nie o mnie-zwiesiłam głowę-to co usunie go tak jak mnie tą prawdziwą ze swojego serca i głowy?-spojrzałam na nią zeszklonymi oczami.
- myślę,że jeśli nawet tak ci powiedział to nigdy o tobie nie zapomni,obojętnie w której osobie-potarła moje ramiona-kocha cie sercem nie oczami-dodała przytulając mnie mocno.Trwałyśmy tak w dłuższym uścisku gdy na progu ujrzałam brunetów.Dwóch.
 -aż tak tęsknicie?-odezwała sie Anto
 -bardzoo-przeciągnął Leo podchodząc do nas-a wy juz wszystko to-pokazał na startę porozrzucanych papierków i testerów na...w sumie wszędzie-sobie rozplanowałyście?-spytał
- i tak i nie ale szczegóły dopełnimy potem-mrugnęła do mnie okiem i wstała podchodząc do swojego ukochanego
-my będziemy sie zbierać-dodałam-no nie Neymar? późno sie jakoś zrobiło-dodałam poprawiając szybko fryzurę oraz przywołując na twarz uśmiech(łzy w kąt)
 -może przejdziemy sie tak w 6? jest ciepły wieczór-zaproponowała Anto zerkając na swojego ukochanego
- jestem za-pokiwał Neymar biorąc mnie za rękę i lekko ściskając. Lekko zagryzłam wargę patrząc brunetowi głęboko w oczy"Ile jeszcze muszę wytrzymać byś w końcu...."
-Ziemia do Celi...ne!-krzyknęła Anto-wszystko w porządku?-zerknęła na moją twarz i lekko potrząsnęła mną szepcząc do ucha-uważaj na to jak go zwodzisz,nie chcemy byście oboje mieli znowu złamane serca-dodała szybko i sie odsunęła. To mnie otrzeźwiło. JAK MAM MU NIE ZŁAMAĆ SERCA SKORO OD POCZĄTKU DO TEGO DĄŻĘ? takie było prawdziwe pytanie, i nie wiedziałam czy kiedykolwiek znajdę na nie odpowiedź
 -tak tak chodźmy-dodałam wychodząc jako pierwsza
Jesli postawie jeden krok za dużo,upadnę,upadne na dno do którego powoli mogłam sie przyzwyczajać. Jak śmiałam patrzeć ukochanemu w oczy po tym co mu zrobiłam? Jak on....po tym wszystkim nadal mnie gdzieś tam głęboko w sercu.
Zeszliśmy powoli na dół,zabierajac ze sobą chłopaków którzy gdy tylko wyszli na zewnątrz dali o sobie znać.Anto i Leo mieli nie lada pociechy ale patrząc na nich cieszyło to oko,tak bardzo,że bardzo zapragnełam mieć taką rodzinę z brunetem. Mocno przytuliłam sie do chłopaka na co ten zareagował na to tym samym...jakbyśmy myśleli o tym samym.Ja mogłam sie oszukiwac ale prędzej czy później i tak to sie nie stanie,nie bedzie tak sielankowo..nic nie będzie takie samo jak teraz
- takie pociechy-szepnął-jeśli bóg da to-nie dokończył tylko pocałował mnie w głowę-wybacz Celine wybiegam w przyszłość-dodał szybko
 -nie nie,też bym bardzo chciała-lekko spuściłam głowę stając do niego przodem-tylko ja...Neymar my...to...-wydobywałam powoli słowa gdy nagle zaczął dzwonić mój telefon a na wyświetlaczu "TEN co ci dał prace bo inaczej zginęłabyś C"
 -kto ma taki pseudonim?-uniósł brwi Brazylijczyk
 -Tomas,głupi bawił sie moim telefonem pewnie-mruknęłam odbierając szybko i odchodząc kawałek
 -co sie takiego stało że przerywasz mi mój wolny dzień?
-A..Alex on...przyjedź szybko...on miał wypadek,jest źle Celia,potrzebujemy cię tu-usłyszałam płacz Tomasa i krzyk w szpitalu
- już jadę-rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni
Wszyscy spojrzeli na mnie wyczekująco,nawet chłopcy sie zatrzymali
 -Alex miał wypadek,musimy do niego jechać-dodałam trzęsąc się cała i osuwając sie w ciemność.


sobota, 24 listopada 2018

Rozdział 104

"Żadna dłoń nie pasuje do mojej jak Twoja. Żadne serce nie będzie lepsze od Twojego"

-Więc on...on zaprosił Celię...znaczy mnie?-uchyliłam usta nie wierząc własnym uszom,nie to niemożliwe prawda?
 -na prawdę...Celia on to napisał gdy dostał je przed waszym wyjazdem był pewny że będziecie razem-dodała cicho łapiąc mocniej moją rękę. Cała zaczęłam drzeć,to nie dzieje sie na prawdę.
 -ja rozumiem...czyli nie zrobił tego ostatnio tylko parę lat temu-dodałam próbując sie uspokoić i podbudować się myślą,że wszystko jest w porządku(ale NIE BYŁO).
 -a teraz pewnie przyjdzie z tobą,przynajmniej tak sie chwalił Leo...ups-zachichotała patrząc na mnie-nie miałam nic mówić-dodała zakrywając usta
NICZEGO INNEGO SIE NIE MOGŁAM PO NIM SPODZIEWAĆ
 -super-uśmiechnęłam się szeroko-fajnie że mnie poinformował co on o mnie mówi niech ja go znajde to.....
 -zatrzymaj te konie w twojej głowie mała-ściągnęła mnie na ziemie piękna Argentynka dzięki której moje życie nie było by takie samo
 -możemy zmienić temat? za dużo informacji i boje się, że więcej nie wytrzymam-powiedziałam bawiąc sie nerwowo palcami
 -pewnie,ale teraz powiedz mi jakie buty mam wybrać,niskie wysokie może na koturnie albo rozmawiałam z Rickym.....-Anto zaczęła wymieniać a ja odpłynęłam w siną dal na stacje Da Silva Santos rzecz której sie obawiałam najbardziej,że na tym ślubie wydarzy sie coś czego sie nie spodziewam i nieodwracalnie wszystko wróci do czarnej rzeczywistości. Nie będzie nas,nie bedzie niczego do czego bede mogła wrócić nie bedzie nic... tylko zapaść....
 -CELIO MARTINEZ CASTELLO  DA SILVA HERNANDEZ WRÓĆ NA ZIEMIE!-krzyknęła Anto machając mi przed oczyma. 
 -po pierwsze skąd znasz moje całe imie i nazwisko a po drugie po co sie tak wydzierasz głupia-walnęłam jej zasadzajac kuskańca i obie mocno sie zaśmiałyśmy z tej sytuacji
 -wiesz poszperałam to i owo więc wiem-dodała nie patrząc na mnie,na jej twarzy ujrzałam cwaniacki uśmiech co oznaczało,że ktoś mnie zdradził. Niech ja sie dowiem kto
 -kto ci powiedział?-spytałam-i ja nie mam Da Silva w nazwisku-puknełam ją śmiejąc się. Argentynka odwróciła sie w moją stronę i cwaniacko poruszyła brwiami. Czasami sie pytam z kim sie zadaje,ale taką ją kocham.
 -wiesz no...dodałam to Da Silva bo wiem że niedługo będziesz je także nosić-powiedziała uśmiechając sie zadowolona z mojej zagubionej miny
 -nie tak szybko kochana-zagwizdałam paląc buraka starając sie wyjść przy niej jakoś normalnie zawsze wychodziłam jak psycholka   ale jak zawsze mi sie nie udało i wyszło jak wyszło.
 -no już,ja czekam aż ty założysz swoją wymarzoną długą piękną białą suknię i staniesz przy Neymarze na dobre i na złe,oboje patrząc na siebie z miłością,z zaufaniem,cierpliwością i przekonaniem, że wasza miłość nigdy sie nie skończy..że nigdy prze nigdy sie już nie rozstaniecie oraz że nikt i nic was nie rozdzieli-dodała podłamanym głosem mówiąc dalej- ajjj rozczuliłam się-dodała z jej oczu popłynęło parę łez po czym obdarzyła mnie takim uśmiechem,że zaparło mi dech w piersiach
 -moja kochana chodź tu-wyciągnęłam ramiona po czym szybko ją przytuliłam. Jej słowa uświadomiły mnie że wiele minęło odkąd tu przyjechałam,jak wiele się zmieniło w moim życiu,ludzie otoczenie,sposób na życie,wszystko bez wyjątku także spojrzenie na to,że znalazłam miłość życia i bede chciała założyć z nim rodzinę,Anto własnie mi to uświadomiła. Przez to ile ostatnio sie działo,skupiałam sie na nie ujawnieniu się a nie na tym na czym powinnam.
 -Anto to co powiedziałeś uświadomiła mi jak bardzo sie to wszystko wokół nas zmieniło przez te wszystkie lata....,ja sie zmieniłam-dodałam ciszej kontynuując-zrozumiałam,że życie przeleci mi przez palce jeśli nie wezmę go w swoje ręce,czekam na dzień gdy rzeczywiście z pełną piersią będę mogła powiedzieć Neymarowi tak  przy ołtarzu i być cholernie szczęśliwymi ludźmi do końca życia-dodałam ocierając łzę płynącą po moim policzku-jest miłością mojego życia Anto...tlenem bez,którego się dławię,światłem w ciemności,które wskazuje mi drogę,latarnią,która oświetla każdy ciemny zakamarek,osobą która dopełnia wszystko w moim życiu całym moim światem-dodałam już becząc jak dziecko,schowałam sie w ciemnych włosach Anto i jej kojącemu głosowi,który zdziałał już bardzo wiele.
 -on jest tam,czeka aż miłość jego życia wróci do niego,jego prawdziwa Celia-dodała tak cicho bym tylko ja to usłyszała
 -Anto...boje sie,że tą prawdą ponownie go zniszczę a tego bym nie przeżyła-dodałam pochlipując cicho-to jak zabijanie siebie samej od środka..jak życie bez życia-szepnęłam mocniej ją przytulając. Potrzebowałam tego jak niczego innego. 
 -pójde do łazienki dobrze?-dodałam cicho wstając i kierując sie schodami na górę. Na górze znalazłam napisy"trener""vip-y""sztab" piłkarze i ich rodziny" więc to moja. Pchnęłam drzwiczki i szybko podeszłam do lustra przyglądając się sobie,miałam czerwone policzki od płaczu oczy miałam cały czas zaszklone a to wszystko przez to iż uświadomiłam sobie ile znaczy dla mnie miłość do piłkarza o ciemnych kasztanowych oczach i ile kosztowało mnie by cały czas przed nim to ukrywać,ukrywać samą siebie. Spuściłam twarz w dół i szybko ochlapałam sobie twarz zimną wodą.
 -będzie dobrze,nic nie zobaczy,będzie dobrze Celia...będzie...-urwałam słysząc jak ktoś głośno rozmawia przez telefon niedaleko łazienki
 - co to ma znaczyć nie ma? ma być miejsce wolne dla dwóch osób i koniec,innej opcji nie ma,albo z nią albo bez niej. Jak sie zdecydujecie proszę dać znać. Do widzenia!-krzyknął mocny głos uderzając pięścią w ścianę gdy chciałam zobaczyć tą osobę wystrzeliłam jak petarda ale tej osoby już nie było,nie wiem kto  to był ale nie brzmiało to za kolorowo. "Albo z nią albo wcale" gdy powtarzałam sobie je w kółko przyszło mi na myśl pare osób lecz żadna nie pasowała do tej co była tu przed chwilą. Porozglądałam sie na górze lecz nikogo nie znalazłam. Gdy zbliżałam sie do trybun zaczepił mnie jeden ze sztabowców,którego kojarzyłam z treningów.
 -panna Celia? Celine-spytał spoglądając na mnie ciepło
 -tak to ja  i ja też...w czym moge pomóc?-dodałam uśmiechając sie zdziwiona i zaciekawiona
 -doszły mnie słuchy,że łączy coś panią z panem Neymarem i chciałbym zapytać o   przyczynę jego doskonałych wyników zarówno wytrzymałościowych jak i mentalnego nastawienia usłyszałem parę rzeczy i chciałabym ...nie chce się wtrącać tak Ernesto kazał-powiedział starszy mężczyzna w sportowym ubraniu
 -powiem....panu,że zauważyłam u niego większą chęć ale aż tak...nie wiedziałam jestem bardzo bardzo zdziwiona-dodałam usmiechając sie jak głupia do sera,teraz pewnie ten gościu sprawdzi czy czegoś nie brałam albo czy gorsza czegoś mu nie dałam.
 -a tak na prawdę Celia?-spytał pokazując swoją przepustkę ochroniarzowi z trybun
 - nie mam pojęcia co panu powiedzieć,tak działa miłość tego nie da w jeden sposób wyjaśnić-wzruszyłam ramionami-wiedziałam że ciężko trenuje na siłowni i z trenerem by wrócić do formy lecz nie sądziłam że tak szybko będzie to widoczne-zaśmiałam sie na słowo trener,tym całym trenerem jestem ja ale on nie musiał tego wiedzieć....-ciesze,żę pan mnie informuje i miejmy nadzieje że takie wyniki dotrwają u niego do końca sezonu-powiedziałam powoli schodząc schodami. Nie chciałam odchodzić bez słowa lecz starszy mężczyzna przez dłuższą chwilę się  nie odzywał dumając pewnie nad moimi słowami
 -dobrze wszystko rozumiem-uśmiechnął się do mnie ciepło i zatrzymał dłuższy wzrok na moim ubraniu,sportowe Nike na nogach,niebieski dres jak chłopaków z treningu i szalik którym owinęłam sie po wyjściu z łazienki. To teraz pewnie już mam superową opinię.
 -pani strój o tym świadczy-dodał na odchodne-życze sobie by zawsze taki był i nie pozostaje mi nic jak tylko życzyć długiej długiej miłości w związku-powiedział przez tłum patrząc na mnie i wracając do swoich obowiązków. Nie powiem dziwna rozmowa bardzo dziwna. Potrząsnęłam głową i gdy uniosłam wzrok ujrzałam Justina z rzeszą fanek przy nim,on robił sobie z nimi zdjęcia,rozdawał autografy i chętnie rozmawiał,takiego go jeszcze nie widziałam. Po cichu podeszłam do DŻASTENA (tak kochamy go nazywać w Polsce) i zakryłam mu oczy śmiejąc się.
 -em nie wiem kto to-dodał i gdy zobaczył,że to ja szeroko sie uśmiechnął. Zrzesza sie zwiększyła a ja ledwo mogłam oddychać. Ma u mnie plusa za to,iż potrafi tak długo tu funkcjonować bo to nie wcale takie łatwe i nie takie proste.
 -pewnie jej nie znacie ale to jest moja byfka-tu zerknął na mnie-moja hiszpańska siostra Celine-znowu zerknął na mnie a potem przeniósł wzrok na błagające fanki.
 -my ją znamy!!-pisnęły-ona jest dziewczyną Neymara!-krzyknęły lecz Justin je szybko uciszył-spokojnie dziewczyny,nie jesteśmy głusi i wszystko słyszymy-dodał-długo znasz Justina?-spytała jedna
 -em...no z dobrych 5 lat na pewno no nie Biebs?-zaśmiałam się wytykając mu język i szybko przytulając sie do niego
 -zabije kiedyś ją mówie wam,ale tak naprawdę Celine ma racje z 5 na pewno,szybko zleciało-dodał mierzwiąc mi włosy,wie,że tego nie lubię no czekaj...
 -Neymar nie jest zazdrosny?-spytała kolejna z tyłu
 -o co miałby być?-spytałam zdziwiona
- o Justina,zachowujecie sie jakbyście byli parą....
 -nie nie my nigdy w życiu...nie my gdzie-dodał szybko-Celine to moja najlepsza przyjaciółka nikt więcej uszanujcie jej prywatność i jej związek z najlepszym piłkarzem który z pewnością powiedział by to samo,Neymar to mój przyjaciel i osoba poza którą Celine nie widzi świata-powiedział puszczając mi oko.
 -jeśli wszystko już macie mógłbym wrócić na miejsce...
 -Justin zaczekaj!-dodała jedna zatrzymując go-możemy liczyć na coś nowego od ciebie w najbliższym czasie?
 Justin stanął przez chwile nic nie mówił,zerknął na mnie i na stadion po czym podszedł do fanki bliżej i wręczył jej tajny bilecik która ona szybko schowała i odeszła ciesząc sie jak głupia. Justin wrócił do mnie nic nie mówiąc zajął swoje miejsce
 -co to miało być? nie odpowiedziałeś na jej pytanie...-dodałam patrząc na jego spokój na twarzy która czasami doprowadzała do szału.
 - odpowiedziałem,na kartce były daty które wydam na swoją trasę lecz one są zaszyfrowane,taki myk by nie dowiedziała sie za wiele-uśmiechnął się cwaniacko wyciągając nogi przed siebie
 -czyli nowe daty!?-pisnęłam cicho skakając koło niego na krześle
 -tak wariatko ale sie uspokój-dodał uciszając mnie-nie che rzeczy fanek znowu-dodał śmiejąc sie-plik który dostałaś byl właśnie na te daty,były wtedy projektem,które dostałaś za swoją odwagę i mają unikalny kod dzięki niemu wpuszczą cię do mnie przed i po koncertach,nawet poznasz samego Justina kto wie-zarechotał patrząc przed siebie za co dostał kuskańca
 -no no uważaj ja tam go nigdy nie poznam łe łe-zrobiłam smutną minę i udawałam,że płaczę,komicznie to wyszło ale takie sprawy dodają mi siły,siły,do walki,którą toczę już od 5 lat i nadal nie ma ona końca.
 -przyjaźnimy się Celine i bede jeśli tego będziesz potrzebować zawsze-dodał patrząc mi w oczy-jestem tu ale wróce do LA i pamiętaj,że domek w Kalifornii czeka na was-dodał cicho mi na ucho i sie odsunął
 -Jus....co to znaczy,że czeka na nas? Jus!-puknęłam go ramię lecz on ani drgnął nic nie powiedział jedynie gdy odchodziłam zatrzymał na mnie dłużej wzrok i podał mi coś potem zaczęłą sie druga połowa a ja przesiadłam sie na pare rzędów niżej gdzie siedziała Anto. Te dwie sytuacje kompletnie zgubiły mnie z tropu,i teraz ja to mam wszystko powiedzieć Anto....o nie...
 -a więc jeden ze sztabu powiedział że Neymar ma doskonałe wyniki we wszystkim i chcial mi podziękować rozmawialiśmy o nas o mnie? nie wiem i tak jakby to dzięki mnie,teraz Justin powiedział mi że jego dom w Kalifornii na nas czeka i czuje, że......
 -powoli co kto? jaki sztab? jaki domek?
 -ten dom w którym byliśmy ja i on...w dodatku słyszałam głos który rozmawiał przez telefon jak wychodziłam z łazienki...pewnie to był Jus to by sie zgadzało ale Anto rozumiesz co tu sie dzieje,wszystko sprowadza sie do tego że po raz kolejny bede w środku życia Neymara i jego kariery a tego nie chce,nawet fakt że jestem na treningu z nimi,że pracuje w hotelu gdzie oni są dla mediów to świetny temat-za chwile napiszą że lecę tylko na jego kasę-prychnęłam zła i biłam sie z myślami by nie zrobić nic głupiego by nie myśleć o głupotach.
 -Neymar jest wielką gwiazdą musisz do tego przywyknąć a media były są i bedą zawsze pisały o najbliższym otoczeniu gwiazd,nawet to że rozmawiałaś z Justinem będzie tematem dla mediów widziałam jak same flesze błyskają-dodała gryząc palce,robiła tak gdy sie zdenerwowała-ale to minie,Neymar bardzo chroni sobie od tamtego wydarzenia prywatność i mało co o nim piszą,nawet przestał sie udzielać na portalach z tego co usłyszałam bo chciał sie skupić na dwóch ważnych rzeczach:dziewczynie i piłce dwóch swoich miłościach,które kocha nad życie-dodała przerzucając swoje słodkie spojrzenie na mnie
 -ach Anto gumowe ucho,jestem ciekawa ile Leo rzeczy mówi ci z treningu-dodałam szturchając ją lekko
 - wszystko-wyszczerzyła się i wypięła dumnie pierś jak głupia zaczęła się śmiać i po dłuższym czasie odzyskała rozum. Trzeba było skupić sie na meczu,chłopaki akurat prowadzili kontrę po której Luis strzelił bramkę,jego piękna żonka Sofii wystrzeliła w górę,jego dzieciaczki też które kochały swojego tatę nad życie. Obserwowałam wszystkie rodzinki,dzieciaki takie jak Thiago albo Mateo którzy siedzieli z Sofii mocno kibicując swoim tatusiom. Spojrzałam na nich w tym samym momencie kiedy oni zawołali swoją mamę
 -pójdziesz po nich? chce troche z nimi posiedzieć ostatnio im obiecałam..-spojrzałam na nią miną zbitego psa,której nigdy nie umiała odmówić
 -ja nigdy nie umiem ci powiedzieć nie z tą miną-westchnęła cicho się śmiejąc i idąc po swoich synków,Sofii posłała mi buziaka i pokiwała z uśmiechem. Dzieciaczki przyszły i szybko siadły na moich kolanach,Thiago na jednej Mateo na drugiej,zostawili mamę u góry a do mnie przybiegli z prędkością światła
 -ciocia tak tęskniliśmy za tobą,dawno u nas nie byłaś..-dodał Thiago,mówił to z takim akcentem że byłam pod wrażeniem,ten malec rośnie w oczach....coś niemożliwego.
 -kochani moi ja też tęskniłam za wami bardzo mocno ale pracuję i ciężko mi wyjść-dodałam patrząc na ich zatroskane twarzyczki.
 -ale ciocia-dodał młodszy Mateo łapiąc mnie za rączkę-przyjdź do nas po meczu...prosimyyyy!-pisnęli mi do ucha co na pewno usłyszała ich mama
 -jutro muszę być w pracy a tata po meczu zmęczony i mama też....-dodałam uśmiechając się cwaniacko
 -a jak mama i tata sie zgodzą to przyjdziesz?-spojrzeli na mnie w tym samym momencie a mi zmiękły kolana kompletnie mnie to rozwaliło. Nie mogłabym im odmówić w takiej sytuacji
 -a wujek Neymar też będzie mógł?-spytałam gryząc wargę
 - tata mówił o tym i na pewno....-dodał Thiago zaczynając się śmiać
 -co takiego tatuś mówił Thiago-spytałam wiercąc w spojrzeniu Anto dziurę niech ja tylko ją dorwę
 -my nie możemy powiedzieć-zachichotali jednocześnie-ale będziecie razem ciocia,bo bardzo sie kochacie tak?-spytał ten starszy szepcząc mi na ucho-bardzo-dodałam uśmiechając sie promiennie-jakby coś więcej knuli przekażecie cioci prawda?-spytałam zastawiając u nich własnych wrogów
 -oczywiście ale w zamian za to pobawisz sie z nami
 -umowa stoi Messi-zaśmiałam się i obu pocałowałam w głowkę,malcy uciekli do cioci i mamy a ja zostałam sama wpatrując się w piłkarza który patrzył w prost na mnie. Neymar da Silva posłał mi wielkiego buziaka ja posłałam mu takiego samego po czym zaczęli schodzić do szatni. Gdy schodzili zatrzymał sie przy barierkach przepuszczając innych
 -ślicznie ci do twarzy z dziećmi-dodał  stając na barierkach i zarumienił się mówiąc to mi wprost na ucho-chciałbym byś wyglądała także tak z naszymi dziećmi-powiedział całując mnie w policzek i zeskakując szybko z barierek. Ja chyba sie przesłyszałam,powiedzcie mi że on tego nie powiedział   
Nie wierzyłam w to póki Anto nie stanęła za mną chichocząc się jak wariatka
 -nie przeginaj Roccuzzo bo i tak masz u mnie na pieńku za spisek ze swoim mężem-wycedziłam przez zęby patrząc na nią
 -co...ja..kto...Thiago...-zmrużyła patrząc na swojego synka który schował się za Sofii uciekając przed paraliżującym spojrzeniem swojej mamy
 -to nie Thiago,usłyszałam waszą rozmowę-skrzyżowałam ręce na piersi patrząc na kobietę
 -to najlepszy sposób byście pobyli troche razem,a my z Leo pojedziemy gdzieś z dziećmi wiesz-puściła mi oczko uśmiechając się w znany mi sposób. Niech ją szlag.
 -niech wam będzie ale żeby to był ostatni raz bo was wszystkich pozabijam-dodałam zabierając swoje rzeczy i schodząc do tunelu. Towarzyszyły mi inne WAGs z dziećmi,u moich nóg pojawily sie córki Ivana którym też obiecałam....Ja dziękuję,co mam teraz zrobić...
 -cześć księżniczki-stanęłam na chwile czekając przed szatnią chłopaków
 -ceść ciocia-dodała Adara łapiąc moją dłoń uśmiechając się przez swoje nieliczne zęby,urocza istota Ivan ci sie udała nie powie
 -chciały zapytać kiedy wpadniesz-dodała Raquel witając się ze mną i obejmując jedną z córeczek
 -Raquel na pewno jak znajde chwile to od razu do was wpadne-mrugnęłam okiem do dziewczynek-ciocia wpadnie niedługo-zaśmiałam się
 -a moglibyśmy kiedyś tak razem wszystkie sie spotkać,ty Anto,Sofii,Ja,Coral,Elena i parę innych poznasz też co ty na to?-spytała spoglądając w stronę Ivana który zmierzał w naszą stronę
 -pewnie ja nie mam nic przeciwko pogadam z...zarządcą który powinien sie zgodzić i wtedy sie umówimy,jak coś na grupie napisz-dodałam i pożegnałam sie z rodzinką która zaraz potem odjechała z pod parkingu. Wyjęłam telefon i na wyświetlaczu ujrzałam naszą tapetę z przed 4 lat,ciągle ta sama,jest najlepsza i nigdy jej nie zmienię chyba że...
 "Zrobimy sobie nie babski wieczór u mnie?" od NAJLEPSZA SIOSTRA EVER LOVE
Ta kobieta tego nie zrobiła nie wierzę-pomyślałam sobie i zaśmiałam sie głośno odpisując
 "Jeśli macie coś knuć to wolę nie ryzykować"
 "Do ślubu szczegóły ustalimy,jesteś mi potrzebna"
"Masz Leo od tego"
"Tak chcesz sie bawić?"
 "Tak"
"Dobrze przepraszam,wpadniesz nie? Jutro albo coś"
"Alex mnie zabije za takie wypady"
"Niech ja sie nim zajmę to mu parę spraw wyjaśnię...." z minką groźby głośno zachichotałam tak że musiałam sie opanować
"Spokojnie siostrzyczko,dam ci znać jak bede wolna i kocham cię za to♥"
"Ja wiem,zginęłabyś beze mnie♥ Też cię kocham i czekam♥"
Chciałam napisać do Alexa lecz padł mi telefon gdy skoczyłam pisać z Anto i nie wiem co teraz zrobię jeśli mu nie dam znać...
 Odłożyłam telefon i ujrzałam wpatrującego się we mnie pana Messiego i Da Silva Santosa
 -a więc? jedziemy?-spytał Leo bawiąc się kluczykami
 -powiedz że Alex wie że jade do ciebie-spojrzałam na niego z pod byka oczekując odpowiedzi
 -myślałem że ty to zrobisz...-dodał niepewnie-skoczymy do niego i powiesz mu okej? przy okazji sie przebierzesz-mrugnął okiem sunąc do samochodu,niego go szlag co znowu wykombinowali
 -nie mam wyjścia przez ciebie-dodałam mrucząc coś pod nosem-głupek-mruknęłam
 -głośniej bo nie słyszę Martinez-zaśmiał się wsiadając do auta,ja poszłam za nim a Neymar stał na chwile patrząc na mnie
 -no chodź-powiedziałam oglądając się zdziwiona
 -to nazwisko...jak ono brzmiało? Martinez?-zmarszczył brwi patrząc na mnie
 -Marquez przesłyszałeś się-dodałam cicho przełykając głośno ślinę. Zabije Leo za to,zapomniał się i nazwał mnie po moim nazwisku,jesli on coś skojarzy to jestem spalona na miejscu. Staliśmy tak przez chwilę,podeszłam do niego bliżej złapałam i złączyłam jego rękę dodając mu siły i otuchy tak jak robiłam to 5 lat choćby na odległość.
 -dziękuję ci za to-powiedział odzyskując normalny ton,jego spojrzenie złagodniało a ja mogłam odetchnąć z ulgą,uwierzył mi że sie przesłyszał więc nie jestem spalona.
 -więc masz na nazwisko Marquez?-uniósł brwi z uśmiechem wsadzając nasze dłonie w jego bluzę,nie ukrywam zaczęłam lekko drżeć z zimna co bez wahania wyczuł i próbował ogrzać. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego Neymara,mojego Neymara.
 -jedźmy Leo-dodał piłkarz z tym błyskiem w oku który nie oznaczał czegoś czego mogłam sie spodziewać.
***
Kolejny dla was! Piszcie co myślicie,co może sie wydarzyc między tą dwójką a co może doprowadzić do tego że Celia w końcu wyzna Neymarowi prawde?

sobota, 17 listopada 2018

Rozdział 103

“I obiecuje Ci, że choćby było nie wiadomo jak źle to damy sobie radę. Damy bo miłość przezwycięży wszystko.”

-Bo....wiesz Neymar...ja.....-dodałam powoli patrząc na piłkarza i będąc gotowa na prawdę,jest tak blisko że nie mogłabym już dłużej -...to najwyższa pora byś poznał wiesz...-mówiłam coraz bardziej chaotycznie i niezrozumiale ale musiałam to z siebie wydusić
- tak Celia? co takiego?...Mów powoli mamy czas-dotknął mojego ramienia a ja przytulając ją do siebie i splatając ze swoją popatrzyłam głęboko na bruneta i dostrzegłam w nim zmianę,taką której dotąd nie widziałam już nie jest połamanym na kawałeczki chłopakiem tylko dojrzałym mężczyzną który ponownie kocha i wie co to miłość....czekaj czekaj....czy nie o to mi chodziło? Mój cel został wykonany więc teraz ten dojrzały mężczyzna może iść dalej bez poznawania prawdy,bez łamania mu serca ponownie mogę zniknąć z jego życia będąc pewna tego że da sobie radę. Ponownie kocha,uśmiecha się i cieszy z życia...czego chcieć więcej? chyba tylko tego bym to ja uporała sie ze swoimi koszmarami i stawiła im czoła,zamknęłam drzwi ale to nie wciąż koniec,przeszłość przedziera się przez szczeliny i dotyka mnie coraz głębiej
-kochana powiedz co masz powiedzieć-dodał patrząc na mnie swoimi ciemnymi jak kasztany tęczówkami
-bo ja....-chrząknęłam głośno nabierając sił-Celine! Neymar!-zawołał ktoś z tyłu,co za ulga,dzięki bogu tej osobie która to zrobiła,nieoczekiwanie był to Luis
-tak Lu?-spytałam wciąż nie puszczając ręki Brazylijczyka
-miałem do was prośbę...Sofii ma niedługo urodziny i myślałem żeby zrobić jej jakąś mega niespodziankę w postaci filmiku od nas wszystkich i chciałem was prosić o życzenia...-dodał wyjmując kamerę
- bo wiesz przerwałeś nam-zerknął gromem Neymar na Luisa i ten od razu spochmurniał-jeśli tak to wybaczcie przyjdę innym razem-dodał niepewnie otwierając i zamykając kamerę.
-no coś ty Luis,chodź zrobimy to od razu-uśmiechnęłam się ciepło do Neymara i odsunęłam się lekko czekając aż będę mówić do kamery. Luis pokazał że się nagrywa więc razem z Neymarem stanęliśmy obok i to ja zaczęłam mówić
-Droga Sofii co za wielki dzień,to twoje urodziny,chcemy ci życzyć wszystkiego co najlepsze,pociechy z synków i Delfi,byś zawsze była taka sama,byś nigdy sie nie zmieniała,byś każdego dnia raczyła uśmiechać się do mnie tak...jak zawsze-urwałam na chwile po czym spojrzeniem na Brazylijczyka szybko otrzeźwiałam-chcę ci podziękować za bycie moją przyjaciołką,siostrą,wsparciem które ma każdy z nas a ja jestem wielką szczęściarą mając ciebie,kochaj Luisa każdego dnia mocniej,wybaczaj mu głupstwa i pamiętaj że jak coś-tu mrugnęłam okiem do kamery-znajdę go i rozszarpię na kawałki-na koniec zaśmiałam się i łapiąc mocniej rękę chłopaka-chcę w tych paru słowach powiedzieć ci że cię kocham i nigdy nie przestanę,Kochamy cię Sofii!-krzyknęliśmy razem z Neymarem po czym przed kamerami brunet pocałował mnie z całej siły i z szerokim uśmiechem powoli odprowadzał Luisa wzrokiem
-to było piękne Cel...ine-dodał patrząc na Neymara-dzięki i co do imprezy dam wam znać-kiwnął do nas i poszedł w drugą stronę gdzie zapewne stało jego cacko.
-co to miało być?!-krzyknęłam na chłopaka-oszalałeś!-krzyknęłam-przed kamerami? po co ci to było?-nie ukrywałam wzburzenia i niemiłego zirytowania tym co sie stało
-musiałem zaznaczyć że także to co powiedziałeś chciałem powiedzieć i.....-urwał patrząc na mnie z uśmiechem
-co takiego?-uniosłam brwi stając w miejscu
- i to że chce by wszyscy wiedzieli że ponownie mam przy sobie miłość swojego życia-dodał tak mocno w moje usta że zadrżałam,całe moje ciało to odczuło. Jest niemożliwy,kompletny wariat a to mnie uznawali za szaloną. On przerósł mnie 10 razy. Ścisnął moją dłoń i zaprowadził do auta,wsiadłam bez słowa zajmując swoje miejsce obok niego. Chłopak ruszył z piskiem opon, nic więcej nie mówiąc,jego chyba także zatkało co mi powiedział. Oj Da Silva nie tylko ciebie. Do hotelu dojechaliśmy w extra szybkim tempie. Chłopak podjechał na podziemny parking tylko dla pracowników i zatrzymał się na chwile przy mnie
-cokolwiek by sie nie działo pamiętaj że takiej osoby jak ty nikt mi nie zastąpi zrozumiałaś? Żadna Celia...-dodał a ja szybko zamknęłam jego usta pocałunkiem który namiętnie odwzajemnił przyciągając jeszcze bardziej moje wargi-kocham cie Celine,pamiętaj-dodał pomiędzy pocałunkami które odzwierciedlały wszystkie moje sny,kochał ponownie kochał i uwierzył w miłość. To raj prawda? Nie mogłam marzyć o czymś więcej,jego szczęście było dla mnie najważniejsze.
-ja ciebie do szaleństwa Juninho-zaśmiałam się lecz Brazylijczyka jakby przeszedł wstrząs-co mówiłaś? Czemu mnie tak nazwałaś?-spytał robiąc wielkie oczy
O nie...
-od chłopaków którzy cię tak nazywają zapomniałeś?-pstryknęłam jego nos i otworzyłam drzwi,chwyciłam następnie za klamkę ponieważ czułam że robi sie za gorąo jednak coś mnie zatrzymało
-poczekaj...-dodał szybko łapiąc moją dłoń i nakrywając ją swoją-o czym tak naprawdę rozmawiałaś z Rafą? wtedy w szatni wydawałaś się smutna....a potem ja tak krzyknąłem,wybacz mi mogłaś mieć swoje problemy a ja ciągle o sobie-dodał całując moją lodowatą dłoń-Celia ona...też zawsze miała takie zimne dłonie jak ty i jak sie mocno stresowała ona...o tak jak ty miała rumieńce-dodał i od razu trzasnął się w głowę-znowu to robię..ja nieraz za bardzo cię do niej porównuję prawda? Musisz mi wybaczyć mała-musnął moje czoło prowadząc pod trybuny
-widzimy sie potem-mrugnął okiem-kto wie może odnajdziemy się po jednym spojrzeniu-dodał tajemniczo i uciekł do szatni do chłopaków. Nagle ktoś zakrył mi oczy i gdy dotknęłam dłoni nie mogłam kogoś rozpoznać. To powoli nie robi sie zabawne.
-odsłoń się bo inaczej policzymy się na ziemi-dodałam chcąc zerwać dłonie gdy już puściły nie moglam uwierzyć własnym oczom-Justin?! co ty tu robisz?-spytałam zdziwiona,bardzo zdziwiona co on tu robi
-Neymar cię przysłał?-spytałam kolejny raz odciągając piosenkarza na bok
-Cel....-Celine mów do mnie Celine-dodałam szybko
-co czemu? Celia tak? jeśli to nie ty to mów-dodał przeczesując dla siebie w charakterystyczny sposób włosy-tak to ja,mam twój karnet i pobiłam cię w piciu shotów w LA-zaśmiałam sie spuszczając głowę
-tak to ty,chodź tutaj-dodał wyciągając ramiona-dawno sie nie widzieliśmy a ty nie przywitasz sie ze starym kumplem-zaśmiał się i zanim zdoła nam to coś przerwać szybko wtuliłam się w Kanadyjczyka. Ta chwila nie trwała długo lecz przypomniała mi parę rzeczy o których chciałam zapomnieć a mi sie nie udało. Teraz twarzą w twarz z przeszłością.
-przyjechałeś tu z polecenia Neymara to on cie tu zaprosił?-spytałam bez ogródek
-Nie....przyjechałem na wakacje,zrobię mu niespodziankę,na Insta zauważyłem że z kimś sie spotyka i dziś mają mcz więc wsiadłem w samolot i jestem-dodał patrząc przed siebie-tylko nie wiem dlaczego ciebie nazywają Celine-dodał patrząc na mnie smutnym wzrokiem
-to dluga historia..tuż jak wyszliśmy z klubu gazety amerykańskie jak i hiszpańskie obsmarowały mnie Celię...i uciekłam-dodałam cicho-odcięłam się od nich chcąc im oszczędzić tego wszystkiego,nigdy nie ukrwałam tego jaka byłam ale wiesz jak to by było? wszystkie wyjścia,zdjęcia i spotkania byłby śledzone i od razu osądzane że jak to ja nie jestem wiesz....-powiedziałam bawiąc się palcami-zraniłam Neymara który nadal nie wie że Celia tu jest,....od tamtego czasu używam imienia Celine i proszę cie...nie wydaj mnie proszę na wzgląd na dobre stosunki z Neymarem
-i pomimo tego że zmieniłaś imię nadal sie nie zjarzył że wy dwie to jedna osoba?-parsknął śmiechem-przez ile cię nie ma choć jesteś? wybacz mi ale nie wiem jak to powiedziec-dodał zirytowany
-5 lat leci....rok temu Neymar mnie poznał ale jako Celine,od tamtego czasu tak żyjemy,chcę mu kiedyś powiedzieć Jus..-mruknęłam pod nosem,chłopak mnie wyminął i spojrzał przed siebie
-i dobrze ci z tym? oklamujesz go dzień w dzień i nic z tym nie robisz? Celia by sie nie bała takich rzeczy ona.....
-jej tu nie ma! zniknęla Jus rozumiesz? I nigdy nie wróci-dodałam prawie bliska łez
-jeśli tak bardzo chcesz ja mogę mu powiedzieć....
-ani mi się waż-wbiłam swój paznokieć w jego pierś i szybko sie odsunęłam-Neymar sie zakochał w Celine...ponownie kocha rozumiesz? Nie niszczmy tego-pokręciłam głową-gdy znajdze sie okazja na pewno mu powiem,obiecuje a do tego czasu nie mów mu...
-Dobrze Celia....oj..Celine,na wzgląd na to że Neymar to mój dobry znajomy nic mu nie powiem,ale nie bede tego tolerował i uprzedzam że jeśli myślisz że odpuszczę to się mylisz....
-dzięki Jus...dzięki że tu jesteś i przepraszam że cię w to wciągam-dodałam cicho stając za nim
-Celia...to nie tak że jestem na nie żebyś siedziała cicho,ale wiem ile Neymar sie starał byś poznała mnie,byście razem byli w LA,ile kosztowało go wykombinowanie sobie wolnego i tego bym był wtedy w Los Angeles,on to zrobił wszystko dla ciebie Celia tylko i wyłącznie i ty śmiesz go teraz tak...
-Jus nie miałam wyjścia,Neymar zakochał sie w Celine i muszę to utrzymać,na to czy kocha wciąż Celie przyjdzie inna pora...
-a zastanawiałaś się czy Neymar na pewno kocha Celine czy może raczej nadal podświadomie kocha Celię?-uniósł brwi i poszedł na trybuny.
Wbiło mnie w ziemię,nie mogłam się ruszyć. To brutalna prawda której nie mogłam albo nie chciałam do siebie dopuścić. Po tej wymianie zdań nie mogłam przez chwilę się ruszyć i gdy tylko usłyszałam wychodzących piłkarzy pobiegłam na trybuny. Nie mogłam go opuścić. Zajęłam miejsce pod Justinem i gdy Anto ujrzała mnie na horyzoncie od razu ujrzałam w jej oczach dzikość i inne takie. Wiecie o co cho.
-widziałaś go? To Bieber-zapiszczała mocno ściskając moją rękę-nie uwierzysz wiedział jak sie nazywam-dodała udając że nadal piszczy jak szalona fanka-a tak na prawdę to wymieniliśmy parę zdań o tobie...-zwróciła swoje gromiące spojrzenie na mnie tak jakby chciała mnie zabić
-tak tak przeszłość,ma mnie nie wydać i jestem mu za to wdzięczna-uśmiechnęłam się w tej chwili do Justina przez chwile tak by mogł mnie zobaczyć lecz nagle oderwałam wzrok ponieważ jakiś łokieć mnie szturchnął nie no ja.....
-co znowu?!-wybuchnęłam nagle stając twarzą w twarz z dziewczyną
-twój ukochany,popatrz-kiwnęła głową śmiejąc sie pod nosem
Neymar biegał koło naszego sektoru blisko lini bocznej i uśmiechał sie szeroko robiąc zwód i podając do Luisa który był blisko bramki,za to Luis podał do Leo...który strzelił i wpadła bramka. Magiczne MSN...to coś co zawsze zwala mnie z nóg. Wystrzeliłam w górę krzycząc glośno"Messi" wraz z 98 tysiącami ludźmi na stadionie
-bo będę zazdrosna-zachichotala Argentynka przekładając noge na nogę-ochrypniesz kiedyś i potem będzie"Anto pomóc gardło boli" złapała sie za nie i udawała chrypę. Nieźle jej to wyszło
-oj tam-machnęłam ręką śmiejąc się głośno-i wcale by tak nie było-zachrypiałam siadając tuz obok niej. Mecz trwał dalej,rywali odebrali piłke i spróbowali skontrować lecz im to nie wyszło ponieważ Pique twardo w obronie czyścił ich zagrania. Szybka piłka do Jordiego,Jordi do Sergiego Sergi posyła do środka gdzie roi sie od obrońców,przechodzi z piłką na Luisa,on odgrywa piętą do Neymara i.....on strzela bramkę szybko robiąc wielkie serce do kamery i podbiegając do lini bocznej pokazuje na mnie. Mruga okiem w tym samym momencie patrzymy na siebie i na tą jedną chwile jakby świat zamarł jakby te 4 lata nie upłynęły...jakby nic sie nie zmieniło a ja jakbym była sobą i nią być nie przestała...Ta chwila była magiczna. Gdy Anto ściągnęła mnie na Ziemię nie wiedziałam co ze sobą zrobić,rumieńce paliły moje policzki,fani robili mi zdjęcia,stadion skandował imię Neymara. Moje serce zrobiło fikołka...O NIE TO NIEMOŻLIWE. Czyżbym próbowała siebie oszukać? czyżbym chciała powiedzieć mu prawdę? NIE NIE ZROBISZ TEGO-krzyczał inny głosik który pojawił sie wraz z lękiem przed tym co sie stanie gdy sie dowie,rozum ponownie wygrał i wróciłam do szarej rzeczywistości gdzie ani ja ani moje życie nie jest do końca prawdziwe. Po dłuższym przeżywaniu tego co sie stało odetchnęłam z ulgą gdy sędzia odgwizdał koniec połowy. Oparłam sie mocniej o siedzenie i zakryłam twarz w dłoniach.
-Anto..-dodałam półgłosem czujac jak zbiera sie we mnie rozpacz. Jednak nie usłyszałam odpowiedzi gdyż moja piękna przyjaciółka siedziała w telefonie. Super nie ma co
-eghm-chrząknęłam zabierając jej telefon-słuchasz mnie? potrzebuje ciebie...-dodałam spoglądając na jej lekko szkliste oczy
-co...sie stało? Anto...-spojrzałam w jej oczy i dostrzegłam projekt sukni ślubnej Anto...to już za parenaście dni....już niedługo ci dwoje powiedzą sobie dozgonne "tak"
-jest przepiękna...taka jaka miała być-dodała ocierając łzy
-ale czemu płaczesz?-spytałam przyjaciółkę,która prawie nigdy nie płakała w przeciwieństwie do mnie.
-powiedz bo sie boje-dodałam łapiąc jej dłoń i splatając ze swoją,po raz kolejny mogę usłyszeć coś co zmieni moje zycie....
-po prostu tak długo na to czekałam,czekałam na twój powrót,na dobrą wieść a teraz gdy zostało parę dni nie mogę uwierzyć,że to już za chwile-uśmiechnęła sie lekko przez mokre policzki,gdy ocierałam jej łzy nagle pod trybuny podszedł Leo
O NIE...
-Anto! Anto!-krzyczał-co sie stało?-spytał robiąc zdziwioną minę w moją stronę
-powiedzieć mu czy co nie co okłamać?-spytałam śmieją sie cicho.Argentynka złapała mnie za dłoń i wypuszczając głośno powietrze puściła buziaka w stronę ukochanego na co on pokiwał głową i odszedł.Co to miało znaczyć?
-wyjaśnisz co to za migi?-spojrzałam na nią
-to znaczy"nie przejmuj się to tylko horomony"albo"pogadamy potem"-dodała śmiejąc się-dobrze wie że jak płaczę to się wzruszam i nic sie nie dzieje-dodała przysuwając się do mnie i chowając telefon-wiesz że Justin to gość specjalny na ślubie nie?-dodała patrząc na mnie z uśmiechem-jest też pare innych niespodzianek-zachichotała poruszając brwiami-wszystko w swoim czasie-zamknęła mi usta tymi słowami a ja nie śmiałam więcej pytać.
-mam nadzieje,że nie przyprawi mnie o to o palpitację serca-dodałam mówiąc półgłosem-może nie co ale kto-dodała czarnym cichym głosem-Neymar na zaproszeniu napisał Celia-dodała cicho nie patrząc na mnie

***
Cóż powiem wam że mocno na ten rozdział poświęciłam na wiele kwestii Celii i Neymara ponieważ idzie sie pogubić,w najblizszych rozdziałach będę je powoli rozwiązywać i dodam pare nowych tak by wielki finał zbliżał sie wielkimi krokami,ale nie martwcie sie to nie nastąpi tak szybko!♥



niedziela, 21 października 2018

Rozdział 102

"I kiedy lecę, mam tu dystans do siebie, ale dziś wieczorem skrócę dystans do Ciebie"

Wsiedliśmy do auta bruneta i myślałam że zaraz wypadnę z samochodu gdy Neymar odjechał z piskiem opon. Wariat,kompletnie oszalał.
 -on tak kocha to robić-zaśmiała się cicho Brazylijka posyłając mi oczko. O nie już wiem co się szykuje. Kobieta wiedziała że coś sie wydarzyło ale jeszcze nie wie co.
 -przymknij się gaduło-puknełam ją lekko za ramię. Brazylijka zrobiła to samo i głośno się zaśmiała. Obie siedziałyśmy z tyłu i długo rozmawiałyśmy na różne tematy,omijałam nasz temat jak się dało,ale Brazylijka nie odpuszczała i drążyła temat.
 -to ty i mój brat?-uniosła brew patrząc na mnie-widać że na poważnie-chrząknęła i urwała myśląc co powiedzieć-się zakochał-dokończyła-znowu to zrobiłaś!-ucieszyła się mocno ściskając moją rękę
  -że znowu? i myślisz że to powód bym się cieszyła? kocha nie istniejącą osobę-dodałam cicho-i twoim zdaniem mam ci powiedzieć że nie chce go ranić mówiąc że kocha jedną i tą samą osobę? wybacz ale mi nie do śmiechu-westchnęłam
 -Celine.. od kiedy ty taka pesymistka? Zobacz-pokazała na bruneta który nucił piosenkę i uśmiechał się siedząc za kierownicą-jest szczęśliwy po raz pierwszy od 3 lat-szepcze-ostatnio taki wesoły był jak jechał na urodziny Leo,jakoś to go odmieniło sama nie wiem ale gdy cię poznał uśmiech nie znika mu z twarzy-dodaje szeptem i wraca na swoje miejsce. Te słowa bardzo mnie zdziwiły...Nie wiedziałam że aż taki miałam na niego wpływ...
 -jest taki jak dawniej-dodaje znowu patrząc na mnie-tylko dzięki tobie taki jest to twój sukces-uśmiechnęła się i oparła o siedzenie-i nigdy ci tego nie zapomnimy....
 -ej ej co to za obgadywanie-zaśmiał się zmieniając bieg
 -takie babskie pogaduszki-machnęłam ręką-daleko jeszcze?-spytałam przeciągając każde słowo
 -nie zaraz będziemy-dodaje szybko i skręca w prawo. O nic więcej nie pytam i siadam wygodnie rozkoszując się przyjemną nutą w radiu. Tak jak mówił tak było,dojechaliśmy na miejsce.Bałam sie tego miejsca jak nie wiem...co on kombinował i czemu zabrał też Rafę? Spojrzałam na niego ukosem i nadal nie rozumiałam jak bardzo to wszystko tak sie zmieniło,w jednej chwili prawie sie ujawniłam a w następnej Neymar zabiera mnie w miejsce które jest nam obojgu na pewno bliskie...Nie ma co za dużo myśleć,trzeba żyć tym co tu i teraz. W pewnej chwili Neymar się zatrzymał i obejrzał się za siebie
-popatrz do tyłu,jesteśmy w domu-dodał z takim uśmiechem że zaparło mi dech w piersiach. Byliśmy pod stadionem a na nim właśnie odbywał się trening chłopaków. Obmyślałam szybki plan autodestrukcji ale czyjaś silna ręką objęła mnie i wszystko spełzło na panewce
- najpierw myślałem by cie tu nie zabierać ale...chłopaki chcieli cię zobaczyć więc uznałem że to dobry plan by cie do nich zabrać-dodał pocierając moje ramię tak delikatnie jakbym zaraz miała się rozpaść. Może rzeczywiście miałam?
-nie przeszkadzajmy Ernesto mnie zabije że znowu wam przeszkadzam-dodałam szybko rozumiejąc swój potok słów,zamknęłam buzię i popatrzyłam na Neymara-znaczy wiesz że jakaś fanka przerywa...
- tak,tak rozumiem mała-pstryknął mój nos-Celia swój pierwszy raz tutaj nie dowierzała że poznała mnie i chłopaków,to był jej najlepszy dzień,jej spełnienie marzeń a ja wtedy już wiedziałem że jest wyjątkowa-dodał i zwiesił na chwilę wzrok-nieważne,nie wiem po co ją wspominam,wybacz mi,postaram się już nie-dodał prowadząc mnie do tunelu
 -mi to nie przeszkadza...Neymar...-dodałam chcąc powiedzieć że jestem tą osobą,że nigdy go nie opuściłam...że cały czas przy nim byłam,ale w tym momencie na horyzoncie pojawił się nie kto inny jak Leo i Luis.
 -Celine to ty!?-zawołali tak głośno że coś strzyknęło mi w uchu
-tak i nie wiem czemu krzyczysz Suarez!-krzyknęłam śmiejąc sie do Urugwajczyka. Podeszłam do chłopaków ciepło sie przytulając i witając ich buziakiem w policzek
-przyprowadziłeś swoją ukochaną na nasz strasznie trudny i wymagajacy trening?-zapytał Argentyńczyk o piwnych oczach podśmiechując się pod nosem. Oj doigrasz się Messi
 -i tak i nie,nie będę jej przemęczał ale pogra troche z nami-dodał zerkajac na mnie z tak bliska że omal nie wyskoczyło mi serce z piersi
 -to chodźcie a ty Junior biegnij sie raz dwa przebrać i jazda na trening-kiwnął głową jeden z nich i całą trójką poszliśmy na murawę. ZNOWU TO UCZUCIE. Opanuj się Celia,to nic,to tylko boisko,to tylko Neymar. Raz dwa trzy...
-pamiętasz to?-spytała Rafa łapiac moją dłoń i ściskajac ze swoja
-jakby to było wczoraj Rafa-dodałam przeciągając każe słowo-każdy uśmiech,każdą twarz,każdą emocję,każdy szczegół-dodałam przymykając oczy-bardzo chce by to wróciło,by wróciło to co było dawniej
-a co było dawniej?-spytał męski podniosły głos. Zamarłam. To nie moze być prawda.
 -och wiesz wiele rzeczy-dodałam odwracając się do chłopaka. Gdy oczekiwałam że to będzie Brazylijczyk ujrzałam Rafaela,który już obejmował dziewczynę swoimi ramionami
 -ja i tak wiem co miałaś na myśli małą-dodał uśmiechając się do mnie i wbiegając na boisko koło trenera stał już Neymar ,tłumaczył coś z daleka i gdy pojawiłam się na horyzoncie szybko do mnie podbiegł
- trener mi pozwolił wzamian za to że po treningu zostaniesz chwilę,chcę cie na rozmowę-dodał-usiądź na chwilę a potem przyjdę po ciebie-dodał i cmoknął mnie szybko w usta. Odbiegł do chłopaków na co oni nagrodzili go gwizdami. Ocho rozmowa z trenerem zapowiadała się całkiem ciekawie nie ma co. Usiadłyśmy na ławce i obserwowałyśmy ich rozgrzewkę. Robili to co im mowił i grzecznie sie zachowywali,coś niemożliwego. CO sie z nimi stało? Gdzie są moje chłopaki. Trener odgwizdał pare razy i wszyscy spojrzeli na mnie,Neymar ruszył biegiem i biegnąc po coś na chwile straciłam go z oczu
- Rafa...proszę powiedz co zaplanował....-dodałam rozdygotana
- chciałabym ale sama nie mam pojęcia-dodała patrząc na moją minę i moje zimne jak lód dłonie
Neymar pojawił się obok mnie chwilę z butami w dłoniach
 -co to ma znaczyć?-spytałam
 -mówiłem że zagrasz ze mną-dodał podając mi nowiuśkie Nike Hypervenomy które były w edycji limitowanej tylko dla piłkarzy,jednak znalazł jedną dla mnie.
-zakładaj raz dwa i czekamy na ciebie tam-pokazał palcem na śmiejących sie piłkarzy i czekającego trenera. 
-aby na pewno mogę panie trenerze?-spytałam powoli zdejmujac buta
-nie masz innego wyjścia panno...Celine-dodał chrząkając,wszyscy piłkarze na chwile zamarli jednak sytuacja została opanowana. Zdjęłam vansa i gdy zdjęłam zabrzęczała moja bransoletka na kostce którą nosiłam od swoich urodzin,był to prezent od Neymara,który przysłał mi ją w paczce z róznymi brelokami,z każdego krańca świata tworząc to cudo,każdy był wyjątkowy i każdy zawierał ukryty sens. Chciałam jak najmniej hałaśliwie założyć piłkarskie buty lecz bransoletka mi to uniemożliwiała
 -pomóc?-zajrzał przez ramię Neymar
 -nie musisz idź graj ja zaraz....-dodałam gdy zadźwięczała bransoletka i chłopakowi od razu rzuciły sie w oczy breloczki. Podszedł bliżej robią oczy tak wielkie jak diamenty. Jakby zobaczył coś z przeszłości...
-piękna-dodał łapiąc dość mocno moją kostkę i oglądając breloczki-wiesz co każde z nich znaczą?-spytał podnosząc na mnie swoje wielkie kasztanowe oczy,proszę nie rób tak bo chyba wyjdę z siebie
 - do końca nie wiem...rozszyfrowałam pare z nich lecz reszta to dla mnie zagadka taka enigma wiesz?-zaśmiałam się-ale zamiast o mojej breloczkowej enigmie rozmawiać idźmy grać-dodałam wkładając raz dwa korki i wiążąc ostatnie sznurówki wybiegłam na murawę ośrodka.Zanim jeszcze dobrze wybiegłam na murawę za łokieć w znany mi sposób złapał mnie nie kto inny jak Brazyliczyk
 -ty jesteś moją nierozszyfrowaną enigmą Celine,niby cię znam ale wciąż widzę rzeczy które mnie zaskakują-dodał patrząc mi przez chwile głęboko w oczy po czym odetchnął i z pełnym uśmiechem klepnął mnie w tyłek i popędził do kolegów
 -zabije DA SILVE PRZYSIĘGAM--dodałam w myślach i kręcąc głową ponownie wpakowałam się w zgraję rozwydrzonych chłoptasi,oczywiście tak między nami to tak na nich nie mówię ale za ich plecami mogę,wybaczą mi to.
 -Busi,Leo,Sergi,Samu do mnie-dodałam szczerząc się szeroko. Stanęłam przy nich i przywitałam każdego ciepłym uśmiechem. Patrząc na burzącego sie bruneta nie mogłam sie nie zaśmiać z jego min jakie strzelał. Najlepszą minę strzelił gdy zabrałam mu Marca i Leo,haha 1:636464 Silva jeden jest teraz jedziemy z resztą.
 -oddaj mi Marca to dam ci kogo chcesz-dodał prosząc błagalnie
 - za kogo niby-dodałam gwiżdżąc na prawo i lewo nie lubił gdy sie tak z nim drażniłam zobaczymy czy to prawda że stary Neymar wrócił
 -tak chcesz sie bawić? dobra.Zobaczymy kto bedzie pierwszy ścierał podłogi w szatni-mrugnął okiem i odszedł do swojej grupy
A WIĘC WYGRAŁAM NEYMAR JUNIOR WŁAŚNIE SIE ZDENERWOWAŁ. I to moja zasługa że ujrzałam w nim tego dawnego siebie,tego którego wciąż kocham i zawsze będę. Razem z chłopakami ustaliliśmy swoją taktykę i gdy trener gwizdnął wszyscy byliśmy już na swoich pozycjach
 -jeszcze jedno kto przegra robi impreze w swoim domu taką mała posiadówkę i sprząta sam to mieszkanie a wygrany pije do upadłego znaczy będzie mogł robić wszystko-chrząknął brunet i z bananem na ustach rozpoczęliśmy grę. A więc tak chce się bawić? okej niech będzie. Kocham takie gierki i nie poddam się póki starczy mi tchu. Rozpoczeli oni,Neymar świetnie dryblował lecz Samu wyprzedził go i podał piłkę do Busiego,Busi do Leo a Leo widząc mnie w świetle bramki posłał do mnie prostopadłą którą szybko wpakowałam do braki Jaspera. Bramkarz zaśmiał się i dodał że następnego razu nie wpuści,cóż nadzieją matką głupich. Jak sie okazało nie długo trwało nasze szczęście gdzie szybko Neymar z Luisem strzelili nam bramkę. Wierzyłam w nasze zwycięstwo lecz nie było łatwo gdy na przeciw ciebie stanie Rafhnia i śmieje sie do ciebie,to nie fair że gra przeciwko jednak szybko mnie ominął i biegł do bramki,niestety wpadła a ja zamierzałam się zemścić. Przejęłam szybką wrzutkę od Marca i pędziłam przez pół boiska by przy samym końcu podać do Leo a ten nie zmarnował okazji by odbić sie na drużynie. Był remis,parę minut do końca więc zrobiliśmy sobie małą przerwę
 - to co impreza aktualna w hotelu Celine?-uniósł brwi Raf
 -oczywiście a ty w pokoju posprzątałeś? Rafa skarżyła się że nie potrafisz dbać o to by mieć czysto-dodałam wytykając mu język
-moja enigma....-dodał szepcząc i obejmując mnie od tyłu nagle Brazylijczyk..zniknął mi na chwile z oka i nie o mal wystraszyłam się że coś wyniuchał-gdy tak mówisz mam ciarki-dodałam łącząc nasze dłonie-ach tak? enigma enigma enigma-dodał zagryając swoją dolną wargę po czym ja zrobiłam to samo-gdybym pocałował cię tu przy wszystkich to byłoby coś złego?-szepnął mi do ucha-tak,nie możemy tak przy trenerze,to trening a nie zabawa Da Silva-dostał ode mnie kuskańca i popatrzyłam na niego od razu. Wyraz jego twarzy wyrażał...wzruszenie?
-hej Neymar...? wszystko w porządku? powiedziałam coś nie tak?-podeszłam do niego szybko mówiąc tak cicho jak sie da
 -tak tak,po prostu twój odruch....i takie nazywanie mnie skojarzyło mi się z nią i źle sie poczułem z tym źe ciągle przy tobie o niej myślę wybacz mi mała-założył mi kosmyk za ucho i pocałował moje czoło tak czule jakby całował je pierwszy raz
- nie mam ci czego wybaczać ale to ja zrobię twoim domu imprezę wytknęłam mu język i uciekłam na boisko gdzie mieliśmy rozegrać naszą końcówkę meczu. Nikt nie odpuszczał,szedł cios za cios jednak bramki nie wpadały i gdy powoli zaczynało mi brakować sił jednym susem Junior chcicał mnie minąć i wbić Marcowi lecz wleciałam w jego nogi i oboje wylądowaliśmy na sobie z hukiem uderzając o ziemię. Zawisnęłam nad jego klatką oddychając szybko i nierówno.
 -ocho,widzisz jak na mnie lecisz-zrobił ten swoj szelmowski uśmiech a mi zmiękły kolana,kompletnie wariuję gdy tak robi
 -ja? ja nie-pokręciłam głową-chyba mnie z kimś pomyliłeś chłoptasiu,który potyka sie o swoje nogi-dodałam wstają szybko i otrzepując się z trawy. Chłopak złapał mnie w pasie i przyciągnął ku sobie
  -enigma pamiętaj-dodał szeptem i odbiegł do swoich kolegów. Po chwilowym szoku także wróciłam do gry. Trzeba było to wygrać! Tym razem piłka kleiła sie do nogi Neymara i nie sposób było mu ją zabrać. Niestety mecz powoli sie kończył a moja drużyna nie potrafiła strzelić bramki,no już Celine pokaż na co cie stać!
 -Samu tu!-krzyknęłam w połowie boiska i wskazałam gdzie jestem,dostałam podanie idealne,które chciałam wykorzystać na bramkę,podałam Pchełce,która mknęła do bramki i przy samym końcu oddała ją mnie,magiczna akcja i magiczne podanie od samego Messiego-cud miód malina. Po strzelonej bramce posłałam głupi uśmiech piłkarzowi o kasztanowych oczach natomiast szybko przytuliłam sie do Argentyńczyka który gratulował mi akcji.
 -to ty tu jesteś najlepsza-dodał puszczając swój wielki uśmiech,już wiem dlaczego Anto sie w nim zakochała,dla takiego uśmiechu można było wiele poświęcić.
 - nie przesadzaj Pchło-powiedziałam to tak jak nazywał go zawsze Rodrigo gdy podkradał mu słodycze- Celine-zgromił mnie wzrokiem i skarcił za te słowa-dobra dobra już-zaśmieliśmy się oboje po czym trener oznajmił koniec. Koniec,a więc remis. Ciekawe co na to brunet,nie udało mu się mnie pokonać ani mnie go więc zobaczymy jak to sie rozstrzygnie.
 -to nie był jeszcze koniec trenerze mogliśmy grać-dodałam siadając na ławce i zdejmując powoli buty
 - dla ciebie,oni ledwo biegali a nie chciałem ich zajechać przed meczem wiesz-dodałam chowając gwizdek i zmierzając ku wyjściu. Chłopaki zaczęli zbierać sie do szatni,więc szybko chciałam pozbyć się tych butów i oddać je Brazylijczykowi. Oczywiście już go nie było i musiałam tam wejść...nie,nie wejdę i koniec za żadne skarby. Nie. Usiadłam przed szatnią i czekałam aż wyjdzie. Weszłam na chwile na portale gdzie szybko ukazywały się zdjęcia Neymara z treningu oraz plotki że Neymar z kimś chodzi,weszłam dalej i czytałam :Neymar da Silva Santos Junior ponownie zakochany! Tym razem nie modelka,piosenkarka ani gwiazda filmowa a raczej hotelarka w jednym z najlepszych hoteli w Barcelonie. Jak wcześniej pisaliśmy piłkarz był związany z blogerką lecz zerwali krótko po ich wspólnym wyjeździe gdzie miało dojść do poważniej sprzeczki gdzie chłopak odciął sie od rodziny a bardziej sie przejmował dziewczyną i jej rodziną. Jedna słuch po niej zaginął a brunet  był nieomal od porzucenia piłki .Neymar jednak odnalazł znowu miłość i wiemy z zaufanego źródła ,że zakochani nie widzą poza sobą świata i spędzają każdą chwilę razem mimo tego że dziewczyna ma obowiązki stara sie być przy ukochanym! Jest na treningu,na meczu a nawet w autobusie! Zobaczcie urywki zdjęć i filmików które udostępnili na swoich portalach społecznościowych!. Zostaje nam tylko życzyć piłkarzowi i jego nowej ukochanej miłości i wszystkiego dobrego! Gdy to przeczytałam szybko zablokowałam telefon i postanowiłam więcej tego nie oglądać. Co za ludzie,wszędzie węszą,nie dadzą żyć..mam nadzieje że on tego nie czytał. Nie no tak dłużej nie mogę czekać. Podeszłam do drzwi w chwili gdy sie otworzyły i wyszedł z nich Pique w mokrej głowie-Celine? ty nie w środku? chodź do nas i to już a nie tu sama czekasz-dodał otwierając szerzej drzwi.
 -wiesz nie ładnie tak sie wpraszać-dodałam zerkając na niego z dołu,był za duży a ja za mała i w tym leżał problem.Nie mogłam tego zmienić ale ta nasza różnica nie grała w niczym roli przeważnie on nabijał się ze mnie a ja dodałam by tak nie robił bo wszystko powiem Shak. I potem piłkarz siedział cicho i dawał mi spokój. Tym razem nie było inaczej lecz Pique mocno mnie przytulił i pogratulował meczu
 -byłaś świetna no nie chłopaki?-zerknął na pozostałych którzy przebierali się i powoli zbierali do wyjścia
 -tak położyłaś nas wszystkim  paroma podaniami-dodał Ivan uśmiechając sie do nas ciepło-córki pytają się czy kiedyś cię poznają-popatrzył na mnie zamykając szafkę
 -pewnie,możemy wpaść do was jak chcą,może jutro po treningu?-poprawiłam włosy i zajęłam miejsce pod szafką Silvy
 -bardzo się ucieszą więc ustalone,trzymajcie się i do jutra-dodał na pożegnanie szybkie cześć i wyszedł z szatni.
Popatrzyłam na wnętrze i stwierdziłam że nic sie nie zmieniło,te same kolory,te same numerki ci sami ludzie i ta sama magiczna atmosfera jak to możliwe że minęły 4 długie lata odkąd tu byłam? Nikt by w to nie uwierzył ja także nie wierzyłam. Założyłąm nogi na krzyż wpatrując się długo w całe otoczenie szatni
 -to 4 lata...-dodał Raf siadając koło mnie-cztery najgorsze i najdłuższe lata mojego życia-dodał wzdychając-mimo tego i paru innych rzeczy to nigdy bym nie dał głowy że coś takiego sie wydarzy...było tak pięknie a w jednej chwili wszystko się posypało ale co złe minęło więc nie ma co wracać,teraz jesteśmy tu i.....
 -Raf nie wspominaj tego-dodałam szybko uciszając go ręką-skończyłam ten rozdział i nie chce tego więcej powtarzać okej? To koniec teraz mam inny cel i muszę do niego dojść a do tego długaaa droga-dodałam przewracając oczami zawsze tak robiłam gdy coś sprawiało mi problemy.
 -o jakim celu mówisz?-spytał Brazylijczyk wychodząc zza rogu,na prawdę teraz? A jeśli słyszał? Usłyszał o czym Raf mówił i teraz mnie nienawidzi? Nie zniosłabym tego,to jeszcze nie czas
- do imprezy która odbędzie sie w twoim domu-dodałam szeroko sie do niego szczerząc
- słuchaaaaaaaaj Celine-dodał kładąc dłonie po dwóch stronach szafki tuż koło mojej głowy-zgadzam się ale ty masz pić tyle ile ci powiem i potem ze mną spać stoi?-uniósł brwi-to nie szantaż a propozycja-zagryzł wargę w tym samym momencie szybko złapałam się za naszyjnik na szyi i liczyłam do 10 by nie zemdleć,niby miało pomagać lecz nieraz nie działa gdy on jest za blisko i mówi coś czego nie powinien
 -pić ile mi powiesz? dobrze wiesz że ty nie możesz za dużo a Leo będzie cie pilnować + cała Brazylia sie zleci więc zapomnij-dodałam wstając i zabierając swoją torebkę-to chociaż będziesz spała ze mną w jednym łóżku-dodał mi na ucho przytrzymując mój nadgarstek-nigdzie indziej nie odnalazłabym sie tak dobrze jak w twoich ramionach kochany--szepnęłam w odpowiedzi.Odsunęłam się tak szybko jak mogłam i popatrzyłam na piłkarza
 -a więc ustalone kelnereczko-dodał tym razem głośno muskając opuszkiem palca moją dłoń zabrał się do nałozenia na siebie ubrań co u niego zawsze było robione z przymusem. Najchętniej to by wyszedł bez koszulki i w samych gaciach. Gdzie u mnie to równało się z zawałem serca.
-cóż za czas Da Silva-zaśmiał się Argentyńczyk pijąc Mate,czemu wcześniej go nie widziałam? Ruszyłam do chłopaka i usiadłam obok zabierając kubek i nalewając sobie do pełna Mate
 -mmmm takie uwielbiam-dodałam przymykając oczy i długą rozkoszowałam się idealnym smakiem napoju
 -lubisz Mate?-spytał brunet patrząc na mnie dociekliwie,pakował różne rzeczy do torby więc musialam na nie odpowiedzieć
 -tak tak bardzo-dodałam szybko pociągając za bombille i przełykając kolejny łyk-od momentu kiedy Rodrigo pierwszy raz mi zrobił,Leo sam wie-szturchnęłam go śmiejąc się-jego brat robi najlepsze Mate na świecie,musimy kiedyś razem wypić-powiedziałam czując się że się za mocno denerwuje i oddałam piłkarzowi kubek
 -gotowy? -spytałam stukając paznokciami o ławkę i spuściłam swój wzrok w buty które ma na sobie mój ukochany.-co a buty Neymar-dodałam prawie szeptem przenosząc na nie wzrok. Miał te buty-TE BUTY czyli buty które popisałam mu kiedyś za jego plecami jako żart na pożegnanie,cóż najwyraźniej bardzo lubił te buty
 -nadal je nosisz?-spytał tym razem Leo zamykając swoją szafkę i podając mi swoją torebeczkę
Chłopak jakby na początku nie usłyszał więc Leo rzucił w niego starą koszulką na co brunet dopiero sie ocknął
 -co mówiłeś?-podniósł wzrok na nas dwóch i uświadamiając sobie że coś do niego nie dotarło
 -twoje buty Ney...nadal je nosisz? mówiłem ci byś pozbył sie tego co ci o niej przypomina-westchnął pakując wszystko do jednej większej torby 
 -myślisz że to takie łątwe? Że najlepiej jest wyrzucić i zapomnieć?! Przypominam ci że to ona mnie zostawiła bez powodu,nie potrafię o niej zapomnieć!-warknął tak że się przestraszyłam- nie mogę Leo to jakbym przestał oddychać-dodał odwracając wzrok i z biegiem wyszedł z szatni. W jednej chwili stało sie tak wiele że nie mogłam uwierzyć czy na prawdę to miało miejsce. Neymar podniósł wzrok na swojego najlepszego przyjaciela
 -pożałuje tego że podniósł na ciebie głos-wstałam ze złością wypisaną na twarzy i gotowałam sie do starcia z chłopakiem
 -Celia....-Leo usiadł wzdychając-dziwisz mu się? przerasta go myśl że stracił cię i nie może pogodzić sie z tym że tak bardzo mu ją przypominasz-dodał łapiąc mój nadgarstek-moze to już czas?-uniósł brwi i zmierzał do wyjścia. 
 Pokręciłam tylko głową i tak jak piłkarz udałam sie do wyjścia. Wiedziałam gdzie znajdę pilkarza i tam się udałam. Na parkingu o maskę auta opierał sie nie kto inny jak Brazylijzczyk
 -Leo wybacz mi...przerosło mnie pare spraw i dlatego tak sie uniosłem-dodał przepraszającym głosem,którego nie cierpiałam bo zawsze po nim traciłam zmysły
 -nie mam ci czego wybaczać to co było w szatni to pikuś bo było wcześniej-mrugnął okiem-ja rozumiem i mam nadzieje że z czasem ty też zrozumiesz-dodał patrząc na mnie wzrokiem powoli wsiadał do auta
 -ciebie też muszę przeprosić ale twoja bransoletka-przez cały czas gdy przepraszał Leo trzymał ją w dłoni? Po raz kolejny tego nie zauważyłam? Brawo Celia-podpowiedział mi głosik
 - ni...e musisz Neymar wracajmy lepiej-dodałam nie patrząc ani na niego ani na tą bransoletkę
 -krzyż Rio,rogalik Francja,ptak Magaratiba,wieżyczka Rzym, serce....
-Barcelona-dodałam w tym samym momencie co brunet,moje oczy były pełne łez,pełne miłości i pełne obaw że może się czegokolwiek dowiedzieć po tym co tu sie stanie
 -skąd?...-spytał uchylając usta-wiedziałaś co to oznacza?-podszedł bliżej dopytując
 Pokiwałam głową-mój były chłopak mieszkał tu i dał mi ten breloczek na naszą rocznicę,gdy się przeprowadził uzupełniałam je i tak jakoś wyszło-kolejne kłamstwo może nie zupełnie ale znów musiałam go okłamać...nie mogłabym teraz od tak przyznać mu się że mam ją od niego,to by mu złamało serce-a ty skąd wiesz o pozostałych? Nigdy ci jej nie pokazywałam....-dodałam szybko pozbywając się łez i przenosząc wzrok na jego piękną twarz,twarz którą rozpoznałabym nawet w ciemności
- skojarzyło mi się,podczas lata byłem tam i robiłem podobne dla swojej dziewczyny-Celi-przełknął gule którą miał w gardle i spojrzał na mnie-dziwię się że ją masz ponieważ ja mam taką samą-dodał szeptem gdy zadźwięczała mu na ręce identyczna,oczy znowu zrobiły mi się pełne łez przysięgam,że usłyszałam bicie jego serca bijące tym samym rytmem co moje-od tamtego czasu próbowałem jej nie nosić ale nie spodziewałem się że ty także masz identyczną...Celine a jeśli to nie przypadek?-oparł dłonie o maske trzymając mocno bransoletkę w dłoni
 -przypadek Neymar,to nic nie znaczy-machnęłam ręką chcąc zabrać mu ją z dłoni lecz ten się odsunął-masz tutaj pare innych figurek...wiesz co oznaczają?-spytał dalej dociekając
 -niestety nie-pokręciłam głową,tego mi jeszcze nie wyjaśniłeś,nie mieliśmy okazji Da Silva ale oddawaj ją bo długo tak nie wytrzymam
 -sam nie wiem....poznaje je ale wydawają się inne,pokaże ci swo....-powiedział podwijając swój rękaw
 -możemy wracać? późno już Alex mnie zabije za takie opóźnienie-dodałam wzdychając,wybacz mi ale to zaszło za daleko gdybym ujrzała twoje puzzle dowiedziałbyś się że je wszystkie znam,znam je tak dobrze iż wiem że twoje są połową moich,nasze bransoletki są jak dwa serce które muszą się ponownie odnaleźć by rozwikłać enigmę. Ha! miał rację..ja jestem wielką enigmą i to mnie trzeba dobrze rozszyfrować
 -Neymar..musimy wracać,to już za długo trwa-dodałam głośno nie patrząc na chłopaka
 -ah czyli to tak-dodał pocierając twarz i nagle odpiął swoją bransoletkę  i rzucił ją do auta
 -Nie uważaj!-krzyknęłam łapiąc ją za nim dobrze upadła na ziemię.-chcesz ją zniszczć?!-krzyknęłam tak głośno że cała Barcelona mogła mnie usłyszeć
 -tak! chce to zniszczyć bo przez nią tracę ciebie!-odpowiedział mi krzykiem cały czas wpatrując się w moje oczy-nie chce jej skoro ty nie możesz na nią patrzeć!-odwrócił wzrok bym nie widziała jego łez. Zlapałam jego twarz w swoje dłonie i odwróciłam w swoją stronę
 -jest tak piękna...nigdy wcześniej takiej nie widziałam i wiem ile dla ciebie znaczy Neymar-dodałam opierając swoje czoło o jego,ma mętlik w głowie taki sam jak ja,cóż za ironia....
 -to czemu mówisz jakbyś nie chciałą jej widzieć na oczy?-spytał cicho,położył swoje dłonie na moich biodrach pchając mnie na maskę auta
 -ponieważ....


******
HALO HALO HALO CZY KTOŚ TU JEST? PISZCIE CZY JESTEŚCIE I JAK SIE WAM PODOBAŁ ROZDZIAŁ POOO DŁUUUUUUUUUUUGIEJ PRZERWIE!♥