"Niektórych tęsknot nie da się ukoić. O pewnych rzeczach nie sposób zapomnieć. Niektóre przeżycia zostawiają w nas ślady na zawsze.”
Nie pamiętam nic oprócz ciemności,nagle obudziłam sie na kanapie i ujrzałam wiele zatroskanych min i głów które nade mną wisiały. Powoli zamrugałam powiekami i z całych sił starałam się nie zawyć z bólu który mnie przeszył.
-Celine obudziłaś się dzięki ci matko-przytuliła mnie roztrzęsiona Argentynka nazywając mnie moim nie prawdziwym imieniem,mam już powoli dość.
-tak,auu moja głowa-dotknęłam ręką głowy i lekko jęknęłam-mocno uderzyłam?-spytałam-matko Alex co z nim powinnam do niego jechać on..on mnie potrzebuje...-chciałam szybko wstać lecz powstrzymała mnie ramieniem kobieta
-narazie jest w porządku,ustabilizował się i Neymar pojechał zapytać sie czy czegoś nie potrzebują on i jego rodzina-powiedziała wstając z kanapy posyłając mi lekki uśmiech. Neymar?
-zadzwoń do niego-szepnęła mi na odchodne-wychodził z siebie gdy zemdlałaś o mal....-urwała w pół zdania łapiąc sie za usta
-o mal co?-uniosłam brwi i przytrzymałam sie oparcia kanapy by sie podnieść
-o mal cię wszyscy nie wydaliśmy-dodała smutno-byłaś blada osłabiona i w dodatku miałaś lekkie drgawki Neymar o mal nie pojechał z tobą do szpitala by cię zbadali a my ratując sytuacje szybko przywieźliśmy cię do domu,wybacz-powiedziała cicho i głośno wypuściła powietrze z ust
-uh....nie pamiętam jak to sie stało ale gdy Tomas zadzwonił miałam przeczucie,że bez powodu by nie dzwonił i stało sie to-westchnęłam-jeśli by tak sie stało,to nie byłaby wasza wina,zasługuje by poznać prawdę ale ja jestem tchórzem i wole go oszukiwać...duszę to w sobie od wielu lat i teraz nagle bomba wybuchłam-potrząsnęłam głową-no nic,troche jestem obolała ale żyję i to dzięki wam w jednym kawałku-mrugnęłam do niej okiem-nie pozbędziecie sie mnie tak szybko-zaśmiałam sie głucho w momencie gdy w drzwiach stanął ON.Brunet,zdyszany,lekko zmartwiony i wyglądał tak jakby nie spał od tygodnia. Mój ukochany stał i patrzyła na mnie jak na najjaśniejszą gwiazdę a mi serce skakało z ekscytacji. Jakbym pierwszy raz...
-Celine-podbiegł do mnie-obudziłaś się ty....tak sie bałem-dodał cicho i mocno mnie przytulił-nie wiedziałem co sie dzieje,ten telefon i nagle ty cała blada,zimna strasznie sie bałem,że cię stracę mała,a nie przeżyłbym tego drugi raz-ostatnie słowa wyszeptał i pocałował mnie lekko w usta. Oddałam pocałunek pozwalając by wziął mnie na ręce i z powrotem położył na kanapie
-przestraszyłaś nas jak talala-pokręcił głową ze śmiechem-na chwilę moja gwiazdka zgasła ale teraz znów świeci-pogłaskał mnie po policzku zerkając na otoczenie-gdzie pozostali?-spytał gdy nagle weszli zawaleni zakupami moi przyjaciele. Obładowani jakbyśmy szykowali sie na wojnę albo co gorsza jakby mieli nakarmić milion głodnych istot. Chyba to nie wszystko dla mnie prawda?
-to wszystko-westchnął Raf stawiając pełne torby jedzenia na blat-dla tej dwójki-pokazał na nas i zerknął szczególnie na mnie-ty młoda damo...widziałam że pustki w lodówce nie jadłaś nic od wczoraj i myślisz że ci sie upiecze co to to nie,ty mała....
-Raf zwolnij-dotknął go Leo-nie jesteś sam-zaśmiała sie pchełka i także na mnie spojrzała typu"teraz sie doigrałaś". Jakbym nie wiedziała-przewróciłam momentalnie oczami.
-bardzo śmieszne ale nie mam pięciu lat ludzie,nic mi nie jest i zaraz jedziemy do Alexa...musimy proszę-starałam sie stać i mówić normalnie na tyle ile mogłam-obiecuje że bedę o siebie dbać,możecie nawet robić to za mnie ale jedźmy...- i nagle zerknęłam wszystkich widząc nadchodzące osoby z kolejnymi torbami-nie zjem tego wszystkiego-roześmiałam się momentalnie i złapałam sie za brzuch czując że faktycznie,nic dawno nie jadłam.
-ocho ktoś tu głodny-dodała Veronica wpadając mi w ramiona. Mocno ją przytuliłam i pozwoliłam na to by przy niej nie udawać nie ukrywać tylko oddać się i odpłynąć. Była moją polską cząstką rozumiecie? to co mnie łączyło z tamtym życiem...z tamtą osobą...
-tak,chyba jednak przyda się coś zjeść a potem pojadę do Alexa dobrze?-objęłam wzrokiem wszystkich i dałam sie zaprowadzić ponownie na kanapę. Oni tylko by siedzieli a co lepsza siedzieli i pilnowali czy mi nic nie jest.
- z Alexem jest dobrze skarbie-szepnął mi na ucho brunet siadając koło mnie i biorąc moją bladą dłoń w swoją-Tomas gdy sie dowiedział że zemdlałaś momentalnie też o mal nie zemdlał,dobrze że ta jego dziewczyna była z nim bo pierwszą myślą jego było by pojechać do ciebie i zabrać cie do szpitala-dodał na jednym wdechu-potem spojrzał na mnie i powiedział mi bym sie tobą zajął bo jak nie to urwie mi jaja-zaśmiał się cicho-z kim ty tam pracujesz-znowu sie uśmiechnął i pocałował moją dłoń. Lekko sie zarumieniłam i starałam się być silna dla nich wszystkich.
Alex,,,Tomas...Rodrigo..wszyscy których kocham są teraz tam ale także ci najważniejsi są tu ze mną.
-Dziękuję-wychrypiałam cicho bym tylko ja mogła to usłyszeć
-tak Tomas taki jest-zaśmiałam sie cicho-dlatego chce tam jechać...-dodałam cicho-wiem że już jest lepiej,proszę was-zerknęłam na Argentynke,i Polke który pichciły coś w kuchni Neymara. Kuchnia...
Teraz przez to wszystko jeszcze naszło mnie na wspomnienia.Nie ma co,tylko podać mu karteczkę i sie przyznać.
-Neymar pamię....-dodałam lecz szybko urwałam
-co mam pamiętać?-podrapał sie po czole i zmarszczył brwi
-nie nic ważnego-pogładziłam go po lekkim zaroście i spojrzałam mu w oczy,jakby doszło mu kilka lat w te ostatnie godziny. Może tylko ja to widzę?
-kochany-przymknęłam oczy przysuwając sie do niego wtulając w tors,którego tak mi brakowało-moja siła,moja nadzieja moja miłość-wyszeptałam mocniej wtulając sie w klatkę Brazylijczyka
-a co to na wyznania cie naszło-pocałował mnie w głowę czule i objął ramionami.
-a tak jakoś-dodałam-za dziś,za jutro za każdy dzień przy tobie-dodałam nagle podnosząc głowę i napotykając jego wzrok. Ten wzrok który znam tak dobrze,wzrok smutny i zmartwiony..wzrok którego unikałam jak ognia od dnia gdy...gdy wyjechałam.
-na pewno wszystko dobrze?-dodałam błądząc wzrokiem po jego twarzy-widzę że coś nie tak-powiedziałam odsuwając sie na milimetr z trudem bo brunet mocno mnie trzymał. Ale musiałam coś zobaczyć.... musiałam.
Pokiwał głową ale ja jakoś w to nie wierzylam. Za dobrze go znam.
-nie oszukasz mnie Da Silva to...-zamknęłam oczy ganiąc sie w duchu"Brawo Celia"
-nic po prostu to już tyle lat,wiesz że dziś mielibyśmy rocznicę? rocznice gdy wyznałem jej milość,dlatego ta cała szopka u Leo,nie chciałem o tym myśleć bo to już przeszłośc i w dodatku teraz ty i twój stan-zwiesił nagle wzrok i wbił go w nasze dłonie.
-to była mój najszczęśliwszy dzień i chciałem i dzisiejszy taki był dla nas obojga jak i wtedy dla nas-odwrócił wzrok nagle błądząc gdzieś myślami."Pewnie przy Celi"
- i był,nie mógł być lepszy-dodałam cicho- to dzień jak z bajki,ja taka szara kelnerka z Polski-złapałam się za twarz momentalnie pukajac się głowę
Neymara wzrok gdy to usłyszał od razu zrobił się inny. To chyba ten moment co?
-Neymar my..bo ja....-urywkiem zbliżałam sie do końca by w końcu zakończyć tą szopkę. Ale jak zawsze ktoś szedł z pomocą.
-co tam gołąbeczki dosiadł sie nie kto inny jak Rafael z miną typu"chyba śnisz że zrobiłabyś to teraz"
-a dobrze ale przerwałeś Celine w czymś..mów kochanie-pogładził mnie po dłoni delikatnie
-chciałam ci powiedzieć że nasza miłośc jest jak wiatr,nie widzisz jej ale czujesz-dodałam całując jego dłoń-jak Gwiazda w Boże Narodzenie jest niespodziewana i najpiękniejsza jaką mogłabym sobie wymarzyć-dodałam wypuszczając głośno powietrze
Tak na prawdę chciałam krzyknąć W CO JA WPAKOWAŁAM DO CHOLERY!.
-czasami mówisz tak pięknie,że brak mi tchu i zastanawiam sie co mam potem powiedzieć-zaśmiał sie uroczo i cmoknął mój policzek.
-tak,wszystko co mówię i robię to robię z miłości do ciebie pamiętaj o tym i nigdy nie zapomnij-położyłam mu palec na ustach następnie lekko go całując na co nie mógł zareagować ponieważ wstałam i skierowałam swoje 4 litery do kuchni. Dziewczyny rządziły w tej kuchni tak jak ja kiedyś,a teraz ja posłusznie tylko je oglądałam. Przysunęłam sie bliżej do kuchni nasłuchując tego o czym mówią i co tam dobrego pichcą
-no no-poczułam nieziemskie zapachy wchodząc między partnerki z wielkim uśmiechem jak banan-co dobrego szykujecie?-spytałam opierając sie o blat.
-coś co dawno chodzi nam po głowie-oblizały sie obie i zachichotały-pizza! ale nie taka byle jaka wiesz-poruszała tu brwiami-tylko ala napolitana,z dodatkami każdego z nas które uwielbiamy-klasnęła w dłonie radosna Argentynka a w tym czasie Rafa dokroiła kolejnych składników. Nie powiem na samą myśl poleciała mi ślinka. Zobaczyłam także na parze warzywa,różne sosy,makarony zapiekane na słodko i...paellle z owocami morza które kochałam ponad wszystko w świecie. Może dodam coś polskiego do tych hiszpańskich dań? Założyłam fartuch z napisem"El Amor el cielo" przewróciłam oczami na napis i zaczęłam kroić ziemniaki,ogórki,groszek,marchewkę,porę dodając do tego majonezu i jajek wyszła nasza ukochana sałatka jarzynowa,którą w domu zawsze ja robiłam. Ciekawe czy im posmakuje....
-co to?-spytał zachrypnięty głos brazylijczyka
-moje narodowe danie-zaśmiałam się oblizując łyżkę od majonezu. Moja mama by tego nie pochwaliła ale jej tu nie ma prawda?
-w takim razie musimy kiedyś ten twój kraj odwiedzić-jego kąciki ust drgnęły patrząc na mnie nagle z zaskoczenia-jeśli byś oczywiście chciałą...
-o niczym innym nie marzę-zagryzłam swoją wargę i podałam miskę na stół. Dziewczyny kończyły swoje dania a ja zajęłam się nakryciem stołu. Gdy już wszystko stało na stole,bez wołania reszty zeszli sie w idealnym momencie i mogliśmy zając się jedzeniem.
-zaczekajcie-zaczęłam-zanim zaczniemy jeść,muszę wam powiedzieć co ważnego-przełknęłam śline mówiąc dalej-to,że tu jestem,spełniam się i mam tak wielu przyjaciół nie wydarzyło by sie bez was,bez mojego ukochanego-zerknęłam na bruneta całując jego dłoń-wydarzyło sie bardzo wiele w moim życiu i w tym momencie chce wam powiedzieć że jesteście moją rodziną i nie wyobrażam sobie cofnięcia tego,bo moje życie bez was nie byłoby takie samo-dodałam z uśmiechem posyłając każdemu swój najlepszy uśmiech.
-teraz możecie jeść-zaśmiałam się i nadal trzymając dłoń chłopaka nakładałam sobie jedzenie. Chłopak ścisnął mocniej moją dłoń na znaczy, że wiele to dla niego znaczy. Nawet nie wie ile dla mnie.
Po zjedzeniu pizzy,walke o makaron i walce o MOJĄ SAŁATKĘ która przypadła do gustu państwu z Brazylii,większość zarządziła maraton filmowy, i tu był konflikt co oglądamy,dla mnie wybór był prosty-FILM AKCJI
-a więc droga widownio co oglądamy?-zapytałam przynosząc słone paluszki,czekolade,4 miski popcornu i różne soki
-jestem za Fast&Furious 7 albo 8-dodał Pique-może komedię?-wymyśliły dziewczyny-może jednak Zmierzch?-dodała Veronica. Nie było jednego głosowania i to było najgorsze. Wybranie spośród 10 propozycji 1 graniczyło z cudem.
-zdecydujcie się...-dodałam odchodząc od nich na chwilę,dostałam zdjęcia z Paryża z 4 lat gdzie Maite stoi z dziewczyną ubraną w niebieską koszulkę,fullcapa i szorty w kolorach biało-niebieskich....myślałam że upadnę..to byłam ja w czasie gdy byłyśmy na Fashion-Week'u w Paryżu..moje najpiękniejsze wspomnienia,tam gdzie to wszystko sie zaczęło..na następnym był Neymar i ja...w takiej pozie,że oglądający widzieli tylko nasze usta a na samym końcu dostrzegłam zdjęcie które ja sama zrobiłam...naszej wybiegowej ekipie na scenie...polubień przybywało a ludzie dopytywali kim jest dziewczyna na zdjęciach,Maite nie odpowiadała na komentarze a jedynie napisała"I miss you sisi". Chłopaki tego nie widzieli..Neymar tego nie widział...oddychaj Celi oddychaj. Szybko zablokowałam telefon i próbowałam zapomnieć o tym co zobaczyłam,a potem nadeszły wiadomości....
-to wszystko-westchnął Raf stawiając pełne torby jedzenia na blat-dla tej dwójki-pokazał na nas i zerknął szczególnie na mnie-ty młoda damo...widziałam że pustki w lodówce nie jadłaś nic od wczoraj i myślisz że ci sie upiecze co to to nie,ty mała....
-Raf zwolnij-dotknął go Leo-nie jesteś sam-zaśmiała sie pchełka i także na mnie spojrzała typu"teraz sie doigrałaś". Jakbym nie wiedziała-przewróciłam momentalnie oczami.
-bardzo śmieszne ale nie mam pięciu lat ludzie,nic mi nie jest i zaraz jedziemy do Alexa...musimy proszę-starałam sie stać i mówić normalnie na tyle ile mogłam-obiecuje że bedę o siebie dbać,możecie nawet robić to za mnie ale jedźmy...- i nagle zerknęłam wszystkich widząc nadchodzące osoby z kolejnymi torbami-nie zjem tego wszystkiego-roześmiałam się momentalnie i złapałam sie za brzuch czując że faktycznie,nic dawno nie jadłam.
-ocho ktoś tu głodny-dodała Veronica wpadając mi w ramiona. Mocno ją przytuliłam i pozwoliłam na to by przy niej nie udawać nie ukrywać tylko oddać się i odpłynąć. Była moją polską cząstką rozumiecie? to co mnie łączyło z tamtym życiem...z tamtą osobą...
-tak,chyba jednak przyda się coś zjeść a potem pojadę do Alexa dobrze?-objęłam wzrokiem wszystkich i dałam sie zaprowadzić ponownie na kanapę. Oni tylko by siedzieli a co lepsza siedzieli i pilnowali czy mi nic nie jest.
- z Alexem jest dobrze skarbie-szepnął mi na ucho brunet siadając koło mnie i biorąc moją bladą dłoń w swoją-Tomas gdy sie dowiedział że zemdlałaś momentalnie też o mal nie zemdlał,dobrze że ta jego dziewczyna była z nim bo pierwszą myślą jego było by pojechać do ciebie i zabrać cie do szpitala-dodał na jednym wdechu-potem spojrzał na mnie i powiedział mi bym sie tobą zajął bo jak nie to urwie mi jaja-zaśmiał się cicho-z kim ty tam pracujesz-znowu sie uśmiechnął i pocałował moją dłoń. Lekko sie zarumieniłam i starałam się być silna dla nich wszystkich.
Alex,,,Tomas...Rodrigo..wszyscy których kocham są teraz tam ale także ci najważniejsi są tu ze mną.
-Dziękuję-wychrypiałam cicho bym tylko ja mogła to usłyszeć
-tak Tomas taki jest-zaśmiałam sie cicho-dlatego chce tam jechać...-dodałam cicho-wiem że już jest lepiej,proszę was-zerknęłam na Argentynke,i Polke który pichciły coś w kuchni Neymara. Kuchnia...
Teraz przez to wszystko jeszcze naszło mnie na wspomnienia.Nie ma co,tylko podać mu karteczkę i sie przyznać.
-Neymar pamię....-dodałam lecz szybko urwałam
-co mam pamiętać?-podrapał sie po czole i zmarszczył brwi
-nie nic ważnego-pogładziłam go po lekkim zaroście i spojrzałam mu w oczy,jakby doszło mu kilka lat w te ostatnie godziny. Może tylko ja to widzę?
-kochany-przymknęłam oczy przysuwając sie do niego wtulając w tors,którego tak mi brakowało-moja siła,moja nadzieja moja miłość-wyszeptałam mocniej wtulając sie w klatkę Brazylijczyka
-a co to na wyznania cie naszło-pocałował mnie w głowę czule i objął ramionami.
-a tak jakoś-dodałam-za dziś,za jutro za każdy dzień przy tobie-dodałam nagle podnosząc głowę i napotykając jego wzrok. Ten wzrok który znam tak dobrze,wzrok smutny i zmartwiony..wzrok którego unikałam jak ognia od dnia gdy...gdy wyjechałam.
-na pewno wszystko dobrze?-dodałam błądząc wzrokiem po jego twarzy-widzę że coś nie tak-powiedziałam odsuwając sie na milimetr z trudem bo brunet mocno mnie trzymał. Ale musiałam coś zobaczyć.... musiałam.
Pokiwał głową ale ja jakoś w to nie wierzylam. Za dobrze go znam.
-nie oszukasz mnie Da Silva to...-zamknęłam oczy ganiąc sie w duchu"Brawo Celia"
-nic po prostu to już tyle lat,wiesz że dziś mielibyśmy rocznicę? rocznice gdy wyznałem jej milość,dlatego ta cała szopka u Leo,nie chciałem o tym myśleć bo to już przeszłośc i w dodatku teraz ty i twój stan-zwiesił nagle wzrok i wbił go w nasze dłonie.
-to była mój najszczęśliwszy dzień i chciałem i dzisiejszy taki był dla nas obojga jak i wtedy dla nas-odwrócił wzrok nagle błądząc gdzieś myślami."Pewnie przy Celi"
- i był,nie mógł być lepszy-dodałam cicho- to dzień jak z bajki,ja taka szara kelnerka z Polski-złapałam się za twarz momentalnie pukajac się głowę
Neymara wzrok gdy to usłyszał od razu zrobił się inny. To chyba ten moment co?
-Neymar my..bo ja....-urywkiem zbliżałam sie do końca by w końcu zakończyć tą szopkę. Ale jak zawsze ktoś szedł z pomocą.
-co tam gołąbeczki dosiadł sie nie kto inny jak Rafael z miną typu"chyba śnisz że zrobiłabyś to teraz"
-a dobrze ale przerwałeś Celine w czymś..mów kochanie-pogładził mnie po dłoni delikatnie
-chciałam ci powiedzieć że nasza miłośc jest jak wiatr,nie widzisz jej ale czujesz-dodałam całując jego dłoń-jak Gwiazda w Boże Narodzenie jest niespodziewana i najpiękniejsza jaką mogłabym sobie wymarzyć-dodałam wypuszczając głośno powietrze
Tak na prawdę chciałam krzyknąć W CO JA WPAKOWAŁAM DO CHOLERY!.
-czasami mówisz tak pięknie,że brak mi tchu i zastanawiam sie co mam potem powiedzieć-zaśmiał sie uroczo i cmoknął mój policzek.
-tak,wszystko co mówię i robię to robię z miłości do ciebie pamiętaj o tym i nigdy nie zapomnij-położyłam mu palec na ustach następnie lekko go całując na co nie mógł zareagować ponieważ wstałam i skierowałam swoje 4 litery do kuchni. Dziewczyny rządziły w tej kuchni tak jak ja kiedyś,a teraz ja posłusznie tylko je oglądałam. Przysunęłam sie bliżej do kuchni nasłuchując tego o czym mówią i co tam dobrego pichcą
-no no-poczułam nieziemskie zapachy wchodząc między partnerki z wielkim uśmiechem jak banan-co dobrego szykujecie?-spytałam opierając sie o blat.
-coś co dawno chodzi nam po głowie-oblizały sie obie i zachichotały-pizza! ale nie taka byle jaka wiesz-poruszała tu brwiami-tylko ala napolitana,z dodatkami każdego z nas które uwielbiamy-klasnęła w dłonie radosna Argentynka a w tym czasie Rafa dokroiła kolejnych składników. Nie powiem na samą myśl poleciała mi ślinka. Zobaczyłam także na parze warzywa,różne sosy,makarony zapiekane na słodko i...paellle z owocami morza które kochałam ponad wszystko w świecie. Może dodam coś polskiego do tych hiszpańskich dań? Założyłam fartuch z napisem"El Amor el cielo" przewróciłam oczami na napis i zaczęłam kroić ziemniaki,ogórki,groszek,marchewkę,porę dodając do tego majonezu i jajek wyszła nasza ukochana sałatka jarzynowa,którą w domu zawsze ja robiłam. Ciekawe czy im posmakuje....
-co to?-spytał zachrypnięty głos brazylijczyka
-moje narodowe danie-zaśmiałam się oblizując łyżkę od majonezu. Moja mama by tego nie pochwaliła ale jej tu nie ma prawda?
-w takim razie musimy kiedyś ten twój kraj odwiedzić-jego kąciki ust drgnęły patrząc na mnie nagle z zaskoczenia-jeśli byś oczywiście chciałą...
-o niczym innym nie marzę-zagryzłam swoją wargę i podałam miskę na stół. Dziewczyny kończyły swoje dania a ja zajęłam się nakryciem stołu. Gdy już wszystko stało na stole,bez wołania reszty zeszli sie w idealnym momencie i mogliśmy zając się jedzeniem.
-zaczekajcie-zaczęłam-zanim zaczniemy jeść,muszę wam powiedzieć co ważnego-przełknęłam śline mówiąc dalej-to,że tu jestem,spełniam się i mam tak wielu przyjaciół nie wydarzyło by sie bez was,bez mojego ukochanego-zerknęłam na bruneta całując jego dłoń-wydarzyło sie bardzo wiele w moim życiu i w tym momencie chce wam powiedzieć że jesteście moją rodziną i nie wyobrażam sobie cofnięcia tego,bo moje życie bez was nie byłoby takie samo-dodałam z uśmiechem posyłając każdemu swój najlepszy uśmiech.
-teraz możecie jeść-zaśmiałam się i nadal trzymając dłoń chłopaka nakładałam sobie jedzenie. Chłopak ścisnął mocniej moją dłoń na znaczy, że wiele to dla niego znaczy. Nawet nie wie ile dla mnie.
Po zjedzeniu pizzy,walke o makaron i walce o MOJĄ SAŁATKĘ która przypadła do gustu państwu z Brazylii,większość zarządziła maraton filmowy, i tu był konflikt co oglądamy,dla mnie wybór był prosty-FILM AKCJI
-a więc droga widownio co oglądamy?-zapytałam przynosząc słone paluszki,czekolade,4 miski popcornu i różne soki
-jestem za Fast&Furious 7 albo 8-dodał Pique-może komedię?-wymyśliły dziewczyny-może jednak Zmierzch?-dodała Veronica. Nie było jednego głosowania i to było najgorsze. Wybranie spośród 10 propozycji 1 graniczyło z cudem.
-zdecydujcie się...-dodałam odchodząc od nich na chwilę,dostałam zdjęcia z Paryża z 4 lat gdzie Maite stoi z dziewczyną ubraną w niebieską koszulkę,fullcapa i szorty w kolorach biało-niebieskich....myślałam że upadnę..to byłam ja w czasie gdy byłyśmy na Fashion-Week'u w Paryżu..moje najpiękniejsze wspomnienia,tam gdzie to wszystko sie zaczęło..na następnym był Neymar i ja...w takiej pozie,że oglądający widzieli tylko nasze usta a na samym końcu dostrzegłam zdjęcie które ja sama zrobiłam...naszej wybiegowej ekipie na scenie...polubień przybywało a ludzie dopytywali kim jest dziewczyna na zdjęciach,Maite nie odpowiadała na komentarze a jedynie napisała"I miss you sisi". Chłopaki tego nie widzieli..Neymar tego nie widział...oddychaj Celi oddychaj. Szybko zablokowałam telefon i próbowałam zapomnieć o tym co zobaczyłam,a potem nadeszły wiadomości....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz