Music ♥

sobota, 24 listopada 2018

Rozdział 104

"Żadna dłoń nie pasuje do mojej jak Twoja. Żadne serce nie będzie lepsze od Twojego"

-Więc on...on zaprosił Celię...znaczy mnie?-uchyliłam usta nie wierząc własnym uszom,nie to niemożliwe prawda?
 -na prawdę...Celia on to napisał gdy dostał je przed waszym wyjazdem był pewny że będziecie razem-dodała cicho łapiąc mocniej moją rękę. Cała zaczęłam drzeć,to nie dzieje sie na prawdę.
 -ja rozumiem...czyli nie zrobił tego ostatnio tylko parę lat temu-dodałam próbując sie uspokoić i podbudować się myślą,że wszystko jest w porządku(ale NIE BYŁO).
 -a teraz pewnie przyjdzie z tobą,przynajmniej tak sie chwalił Leo...ups-zachichotała patrząc na mnie-nie miałam nic mówić-dodała zakrywając usta
NICZEGO INNEGO SIE NIE MOGŁAM PO NIM SPODZIEWAĆ
 -super-uśmiechnęłam się szeroko-fajnie że mnie poinformował co on o mnie mówi niech ja go znajde to.....
 -zatrzymaj te konie w twojej głowie mała-ściągnęła mnie na ziemie piękna Argentynka dzięki której moje życie nie było by takie samo
 -możemy zmienić temat? za dużo informacji i boje się, że więcej nie wytrzymam-powiedziałam bawiąc sie nerwowo palcami
 -pewnie,ale teraz powiedz mi jakie buty mam wybrać,niskie wysokie może na koturnie albo rozmawiałam z Rickym.....-Anto zaczęła wymieniać a ja odpłynęłam w siną dal na stacje Da Silva Santos rzecz której sie obawiałam najbardziej,że na tym ślubie wydarzy sie coś czego sie nie spodziewam i nieodwracalnie wszystko wróci do czarnej rzeczywistości. Nie będzie nas,nie bedzie niczego do czego bede mogła wrócić nie bedzie nic... tylko zapaść....
 -CELIO MARTINEZ CASTELLO  DA SILVA HERNANDEZ WRÓĆ NA ZIEMIE!-krzyknęła Anto machając mi przed oczyma. 
 -po pierwsze skąd znasz moje całe imie i nazwisko a po drugie po co sie tak wydzierasz głupia-walnęłam jej zasadzajac kuskańca i obie mocno sie zaśmiałyśmy z tej sytuacji
 -wiesz poszperałam to i owo więc wiem-dodała nie patrząc na mnie,na jej twarzy ujrzałam cwaniacki uśmiech co oznaczało,że ktoś mnie zdradził. Niech ja sie dowiem kto
 -kto ci powiedział?-spytałam-i ja nie mam Da Silva w nazwisku-puknełam ją śmiejąc się. Argentynka odwróciła sie w moją stronę i cwaniacko poruszyła brwiami. Czasami sie pytam z kim sie zadaje,ale taką ją kocham.
 -wiesz no...dodałam to Da Silva bo wiem że niedługo będziesz je także nosić-powiedziała uśmiechając sie zadowolona z mojej zagubionej miny
 -nie tak szybko kochana-zagwizdałam paląc buraka starając sie wyjść przy niej jakoś normalnie zawsze wychodziłam jak psycholka   ale jak zawsze mi sie nie udało i wyszło jak wyszło.
 -no już,ja czekam aż ty założysz swoją wymarzoną długą piękną białą suknię i staniesz przy Neymarze na dobre i na złe,oboje patrząc na siebie z miłością,z zaufaniem,cierpliwością i przekonaniem, że wasza miłość nigdy sie nie skończy..że nigdy prze nigdy sie już nie rozstaniecie oraz że nikt i nic was nie rozdzieli-dodała podłamanym głosem mówiąc dalej- ajjj rozczuliłam się-dodała z jej oczu popłynęło parę łez po czym obdarzyła mnie takim uśmiechem,że zaparło mi dech w piersiach
 -moja kochana chodź tu-wyciągnęłam ramiona po czym szybko ją przytuliłam. Jej słowa uświadomiły mnie że wiele minęło odkąd tu przyjechałam,jak wiele się zmieniło w moim życiu,ludzie otoczenie,sposób na życie,wszystko bez wyjątku także spojrzenie na to,że znalazłam miłość życia i bede chciała założyć z nim rodzinę,Anto własnie mi to uświadomiła. Przez to ile ostatnio sie działo,skupiałam sie na nie ujawnieniu się a nie na tym na czym powinnam.
 -Anto to co powiedziałeś uświadomiła mi jak bardzo sie to wszystko wokół nas zmieniło przez te wszystkie lata....,ja sie zmieniłam-dodałam ciszej kontynuując-zrozumiałam,że życie przeleci mi przez palce jeśli nie wezmę go w swoje ręce,czekam na dzień gdy rzeczywiście z pełną piersią będę mogła powiedzieć Neymarowi tak  przy ołtarzu i być cholernie szczęśliwymi ludźmi do końca życia-dodałam ocierając łzę płynącą po moim policzku-jest miłością mojego życia Anto...tlenem bez,którego się dławię,światłem w ciemności,które wskazuje mi drogę,latarnią,która oświetla każdy ciemny zakamarek,osobą która dopełnia wszystko w moim życiu całym moim światem-dodałam już becząc jak dziecko,schowałam sie w ciemnych włosach Anto i jej kojącemu głosowi,który zdziałał już bardzo wiele.
 -on jest tam,czeka aż miłość jego życia wróci do niego,jego prawdziwa Celia-dodała tak cicho bym tylko ja to usłyszała
 -Anto...boje sie,że tą prawdą ponownie go zniszczę a tego bym nie przeżyła-dodałam pochlipując cicho-to jak zabijanie siebie samej od środka..jak życie bez życia-szepnęłam mocniej ją przytulając. Potrzebowałam tego jak niczego innego. 
 -pójde do łazienki dobrze?-dodałam cicho wstając i kierując sie schodami na górę. Na górze znalazłam napisy"trener""vip-y""sztab" piłkarze i ich rodziny" więc to moja. Pchnęłam drzwiczki i szybko podeszłam do lustra przyglądając się sobie,miałam czerwone policzki od płaczu oczy miałam cały czas zaszklone a to wszystko przez to iż uświadomiłam sobie ile znaczy dla mnie miłość do piłkarza o ciemnych kasztanowych oczach i ile kosztowało mnie by cały czas przed nim to ukrywać,ukrywać samą siebie. Spuściłam twarz w dół i szybko ochlapałam sobie twarz zimną wodą.
 -będzie dobrze,nic nie zobaczy,będzie dobrze Celia...będzie...-urwałam słysząc jak ktoś głośno rozmawia przez telefon niedaleko łazienki
 - co to ma znaczyć nie ma? ma być miejsce wolne dla dwóch osób i koniec,innej opcji nie ma,albo z nią albo bez niej. Jak sie zdecydujecie proszę dać znać. Do widzenia!-krzyknął mocny głos uderzając pięścią w ścianę gdy chciałam zobaczyć tą osobę wystrzeliłam jak petarda ale tej osoby już nie było,nie wiem kto  to był ale nie brzmiało to za kolorowo. "Albo z nią albo wcale" gdy powtarzałam sobie je w kółko przyszło mi na myśl pare osób lecz żadna nie pasowała do tej co była tu przed chwilą. Porozglądałam sie na górze lecz nikogo nie znalazłam. Gdy zbliżałam sie do trybun zaczepił mnie jeden ze sztabowców,którego kojarzyłam z treningów.
 -panna Celia? Celine-spytał spoglądając na mnie ciepło
 -tak to ja  i ja też...w czym moge pomóc?-dodałam uśmiechając sie zdziwiona i zaciekawiona
 -doszły mnie słuchy,że łączy coś panią z panem Neymarem i chciałbym zapytać o   przyczynę jego doskonałych wyników zarówno wytrzymałościowych jak i mentalnego nastawienia usłyszałem parę rzeczy i chciałabym ...nie chce się wtrącać tak Ernesto kazał-powiedział starszy mężczyzna w sportowym ubraniu
 -powiem....panu,że zauważyłam u niego większą chęć ale aż tak...nie wiedziałam jestem bardzo bardzo zdziwiona-dodałam usmiechając sie jak głupia do sera,teraz pewnie ten gościu sprawdzi czy czegoś nie brałam albo czy gorsza czegoś mu nie dałam.
 -a tak na prawdę Celia?-spytał pokazując swoją przepustkę ochroniarzowi z trybun
 - nie mam pojęcia co panu powiedzieć,tak działa miłość tego nie da w jeden sposób wyjaśnić-wzruszyłam ramionami-wiedziałam że ciężko trenuje na siłowni i z trenerem by wrócić do formy lecz nie sądziłam że tak szybko będzie to widoczne-zaśmiałam sie na słowo trener,tym całym trenerem jestem ja ale on nie musiał tego wiedzieć....-ciesze,żę pan mnie informuje i miejmy nadzieje że takie wyniki dotrwają u niego do końca sezonu-powiedziałam powoli schodząc schodami. Nie chciałam odchodzić bez słowa lecz starszy mężczyzna przez dłuższą chwilę się  nie odzywał dumając pewnie nad moimi słowami
 -dobrze wszystko rozumiem-uśmiechnął się do mnie ciepło i zatrzymał dłuższy wzrok na moim ubraniu,sportowe Nike na nogach,niebieski dres jak chłopaków z treningu i szalik którym owinęłam sie po wyjściu z łazienki. To teraz pewnie już mam superową opinię.
 -pani strój o tym świadczy-dodał na odchodne-życze sobie by zawsze taki był i nie pozostaje mi nic jak tylko życzyć długiej długiej miłości w związku-powiedział przez tłum patrząc na mnie i wracając do swoich obowiązków. Nie powiem dziwna rozmowa bardzo dziwna. Potrząsnęłam głową i gdy uniosłam wzrok ujrzałam Justina z rzeszą fanek przy nim,on robił sobie z nimi zdjęcia,rozdawał autografy i chętnie rozmawiał,takiego go jeszcze nie widziałam. Po cichu podeszłam do DŻASTENA (tak kochamy go nazywać w Polsce) i zakryłam mu oczy śmiejąc się.
 -em nie wiem kto to-dodał i gdy zobaczył,że to ja szeroko sie uśmiechnął. Zrzesza sie zwiększyła a ja ledwo mogłam oddychać. Ma u mnie plusa za to,iż potrafi tak długo tu funkcjonować bo to nie wcale takie łatwe i nie takie proste.
 -pewnie jej nie znacie ale to jest moja byfka-tu zerknął na mnie-moja hiszpańska siostra Celine-znowu zerknął na mnie a potem przeniósł wzrok na błagające fanki.
 -my ją znamy!!-pisnęły-ona jest dziewczyną Neymara!-krzyknęły lecz Justin je szybko uciszył-spokojnie dziewczyny,nie jesteśmy głusi i wszystko słyszymy-dodał-długo znasz Justina?-spytała jedna
 -em...no z dobrych 5 lat na pewno no nie Biebs?-zaśmiałam się wytykając mu język i szybko przytulając sie do niego
 -zabije kiedyś ją mówie wam,ale tak naprawdę Celine ma racje z 5 na pewno,szybko zleciało-dodał mierzwiąc mi włosy,wie,że tego nie lubię no czekaj...
 -Neymar nie jest zazdrosny?-spytała kolejna z tyłu
 -o co miałby być?-spytałam zdziwiona
- o Justina,zachowujecie sie jakbyście byli parą....
 -nie nie my nigdy w życiu...nie my gdzie-dodał szybko-Celine to moja najlepsza przyjaciółka nikt więcej uszanujcie jej prywatność i jej związek z najlepszym piłkarzem który z pewnością powiedział by to samo,Neymar to mój przyjaciel i osoba poza którą Celine nie widzi świata-powiedział puszczając mi oko.
 -jeśli wszystko już macie mógłbym wrócić na miejsce...
 -Justin zaczekaj!-dodała jedna zatrzymując go-możemy liczyć na coś nowego od ciebie w najbliższym czasie?
 Justin stanął przez chwile nic nie mówił,zerknął na mnie i na stadion po czym podszedł do fanki bliżej i wręczył jej tajny bilecik która ona szybko schowała i odeszła ciesząc sie jak głupia. Justin wrócił do mnie nic nie mówiąc zajął swoje miejsce
 -co to miało być? nie odpowiedziałeś na jej pytanie...-dodałam patrząc na jego spokój na twarzy która czasami doprowadzała do szału.
 - odpowiedziałem,na kartce były daty które wydam na swoją trasę lecz one są zaszyfrowane,taki myk by nie dowiedziała sie za wiele-uśmiechnął się cwaniacko wyciągając nogi przed siebie
 -czyli nowe daty!?-pisnęłam cicho skakając koło niego na krześle
 -tak wariatko ale sie uspokój-dodał uciszając mnie-nie che rzeczy fanek znowu-dodał śmiejąc sie-plik który dostałaś byl właśnie na te daty,były wtedy projektem,które dostałaś za swoją odwagę i mają unikalny kod dzięki niemu wpuszczą cię do mnie przed i po koncertach,nawet poznasz samego Justina kto wie-zarechotał patrząc przed siebie za co dostał kuskańca
 -no no uważaj ja tam go nigdy nie poznam łe łe-zrobiłam smutną minę i udawałam,że płaczę,komicznie to wyszło ale takie sprawy dodają mi siły,siły,do walki,którą toczę już od 5 lat i nadal nie ma ona końca.
 -przyjaźnimy się Celine i bede jeśli tego będziesz potrzebować zawsze-dodał patrząc mi w oczy-jestem tu ale wróce do LA i pamiętaj,że domek w Kalifornii czeka na was-dodał cicho mi na ucho i sie odsunął
 -Jus....co to znaczy,że czeka na nas? Jus!-puknęłam go ramię lecz on ani drgnął nic nie powiedział jedynie gdy odchodziłam zatrzymał na mnie dłużej wzrok i podał mi coś potem zaczęłą sie druga połowa a ja przesiadłam sie na pare rzędów niżej gdzie siedziała Anto. Te dwie sytuacje kompletnie zgubiły mnie z tropu,i teraz ja to mam wszystko powiedzieć Anto....o nie...
 -a więc jeden ze sztabu powiedział że Neymar ma doskonałe wyniki we wszystkim i chcial mi podziękować rozmawialiśmy o nas o mnie? nie wiem i tak jakby to dzięki mnie,teraz Justin powiedział mi że jego dom w Kalifornii na nas czeka i czuje, że......
 -powoli co kto? jaki sztab? jaki domek?
 -ten dom w którym byliśmy ja i on...w dodatku słyszałam głos który rozmawiał przez telefon jak wychodziłam z łazienki...pewnie to był Jus to by sie zgadzało ale Anto rozumiesz co tu sie dzieje,wszystko sprowadza sie do tego że po raz kolejny bede w środku życia Neymara i jego kariery a tego nie chce,nawet fakt że jestem na treningu z nimi,że pracuje w hotelu gdzie oni są dla mediów to świetny temat-za chwile napiszą że lecę tylko na jego kasę-prychnęłam zła i biłam sie z myślami by nie zrobić nic głupiego by nie myśleć o głupotach.
 -Neymar jest wielką gwiazdą musisz do tego przywyknąć a media były są i bedą zawsze pisały o najbliższym otoczeniu gwiazd,nawet to że rozmawiałaś z Justinem będzie tematem dla mediów widziałam jak same flesze błyskają-dodała gryząc palce,robiła tak gdy sie zdenerwowała-ale to minie,Neymar bardzo chroni sobie od tamtego wydarzenia prywatność i mało co o nim piszą,nawet przestał sie udzielać na portalach z tego co usłyszałam bo chciał sie skupić na dwóch ważnych rzeczach:dziewczynie i piłce dwóch swoich miłościach,które kocha nad życie-dodała przerzucając swoje słodkie spojrzenie na mnie
 -ach Anto gumowe ucho,jestem ciekawa ile Leo rzeczy mówi ci z treningu-dodałam szturchając ją lekko
 - wszystko-wyszczerzyła się i wypięła dumnie pierś jak głupia zaczęła się śmiać i po dłuższym czasie odzyskała rozum. Trzeba było skupić sie na meczu,chłopaki akurat prowadzili kontrę po której Luis strzelił bramkę,jego piękna żonka Sofii wystrzeliła w górę,jego dzieciaczki też które kochały swojego tatę nad życie. Obserwowałam wszystkie rodzinki,dzieciaki takie jak Thiago albo Mateo którzy siedzieli z Sofii mocno kibicując swoim tatusiom. Spojrzałam na nich w tym samym momencie kiedy oni zawołali swoją mamę
 -pójdziesz po nich? chce troche z nimi posiedzieć ostatnio im obiecałam..-spojrzałam na nią miną zbitego psa,której nigdy nie umiała odmówić
 -ja nigdy nie umiem ci powiedzieć nie z tą miną-westchnęła cicho się śmiejąc i idąc po swoich synków,Sofii posłała mi buziaka i pokiwała z uśmiechem. Dzieciaczki przyszły i szybko siadły na moich kolanach,Thiago na jednej Mateo na drugiej,zostawili mamę u góry a do mnie przybiegli z prędkością światła
 -ciocia tak tęskniliśmy za tobą,dawno u nas nie byłaś..-dodał Thiago,mówił to z takim akcentem że byłam pod wrażeniem,ten malec rośnie w oczach....coś niemożliwego.
 -kochani moi ja też tęskniłam za wami bardzo mocno ale pracuję i ciężko mi wyjść-dodałam patrząc na ich zatroskane twarzyczki.
 -ale ciocia-dodał młodszy Mateo łapiąc mnie za rączkę-przyjdź do nas po meczu...prosimyyyy!-pisnęli mi do ucha co na pewno usłyszała ich mama
 -jutro muszę być w pracy a tata po meczu zmęczony i mama też....-dodałam uśmiechając się cwaniacko
 -a jak mama i tata sie zgodzą to przyjdziesz?-spojrzeli na mnie w tym samym momencie a mi zmiękły kolana kompletnie mnie to rozwaliło. Nie mogłabym im odmówić w takiej sytuacji
 -a wujek Neymar też będzie mógł?-spytałam gryząc wargę
 - tata mówił o tym i na pewno....-dodał Thiago zaczynając się śmiać
 -co takiego tatuś mówił Thiago-spytałam wiercąc w spojrzeniu Anto dziurę niech ja tylko ją dorwę
 -my nie możemy powiedzieć-zachichotali jednocześnie-ale będziecie razem ciocia,bo bardzo sie kochacie tak?-spytał ten starszy szepcząc mi na ucho-bardzo-dodałam uśmiechając sie promiennie-jakby coś więcej knuli przekażecie cioci prawda?-spytałam zastawiając u nich własnych wrogów
 -oczywiście ale w zamian za to pobawisz sie z nami
 -umowa stoi Messi-zaśmiałam się i obu pocałowałam w głowkę,malcy uciekli do cioci i mamy a ja zostałam sama wpatrując się w piłkarza który patrzył w prost na mnie. Neymar da Silva posłał mi wielkiego buziaka ja posłałam mu takiego samego po czym zaczęli schodzić do szatni. Gdy schodzili zatrzymał sie przy barierkach przepuszczając innych
 -ślicznie ci do twarzy z dziećmi-dodał  stając na barierkach i zarumienił się mówiąc to mi wprost na ucho-chciałbym byś wyglądała także tak z naszymi dziećmi-powiedział całując mnie w policzek i zeskakując szybko z barierek. Ja chyba sie przesłyszałam,powiedzcie mi że on tego nie powiedział   
Nie wierzyłam w to póki Anto nie stanęła za mną chichocząc się jak wariatka
 -nie przeginaj Roccuzzo bo i tak masz u mnie na pieńku za spisek ze swoim mężem-wycedziłam przez zęby patrząc na nią
 -co...ja..kto...Thiago...-zmrużyła patrząc na swojego synka który schował się za Sofii uciekając przed paraliżującym spojrzeniem swojej mamy
 -to nie Thiago,usłyszałam waszą rozmowę-skrzyżowałam ręce na piersi patrząc na kobietę
 -to najlepszy sposób byście pobyli troche razem,a my z Leo pojedziemy gdzieś z dziećmi wiesz-puściła mi oczko uśmiechając się w znany mi sposób. Niech ją szlag.
 -niech wam będzie ale żeby to był ostatni raz bo was wszystkich pozabijam-dodałam zabierając swoje rzeczy i schodząc do tunelu. Towarzyszyły mi inne WAGs z dziećmi,u moich nóg pojawily sie córki Ivana którym też obiecałam....Ja dziękuję,co mam teraz zrobić...
 -cześć księżniczki-stanęłam na chwile czekając przed szatnią chłopaków
 -ceść ciocia-dodała Adara łapiąc moją dłoń uśmiechając się przez swoje nieliczne zęby,urocza istota Ivan ci sie udała nie powie
 -chciały zapytać kiedy wpadniesz-dodała Raquel witając się ze mną i obejmując jedną z córeczek
 -Raquel na pewno jak znajde chwile to od razu do was wpadne-mrugnęłam okiem do dziewczynek-ciocia wpadnie niedługo-zaśmiałam się
 -a moglibyśmy kiedyś tak razem wszystkie sie spotkać,ty Anto,Sofii,Ja,Coral,Elena i parę innych poznasz też co ty na to?-spytała spoglądając w stronę Ivana który zmierzał w naszą stronę
 -pewnie ja nie mam nic przeciwko pogadam z...zarządcą który powinien sie zgodzić i wtedy sie umówimy,jak coś na grupie napisz-dodałam i pożegnałam sie z rodzinką która zaraz potem odjechała z pod parkingu. Wyjęłam telefon i na wyświetlaczu ujrzałam naszą tapetę z przed 4 lat,ciągle ta sama,jest najlepsza i nigdy jej nie zmienię chyba że...
 "Zrobimy sobie nie babski wieczór u mnie?" od NAJLEPSZA SIOSTRA EVER LOVE
Ta kobieta tego nie zrobiła nie wierzę-pomyślałam sobie i zaśmiałam sie głośno odpisując
 "Jeśli macie coś knuć to wolę nie ryzykować"
 "Do ślubu szczegóły ustalimy,jesteś mi potrzebna"
"Masz Leo od tego"
"Tak chcesz sie bawić?"
 "Tak"
"Dobrze przepraszam,wpadniesz nie? Jutro albo coś"
"Alex mnie zabije za takie wypady"
"Niech ja sie nim zajmę to mu parę spraw wyjaśnię...." z minką groźby głośno zachichotałam tak że musiałam sie opanować
"Spokojnie siostrzyczko,dam ci znać jak bede wolna i kocham cię za to♥"
"Ja wiem,zginęłabyś beze mnie♥ Też cię kocham i czekam♥"
Chciałam napisać do Alexa lecz padł mi telefon gdy skoczyłam pisać z Anto i nie wiem co teraz zrobię jeśli mu nie dam znać...
 Odłożyłam telefon i ujrzałam wpatrującego się we mnie pana Messiego i Da Silva Santosa
 -a więc? jedziemy?-spytał Leo bawiąc się kluczykami
 -powiedz że Alex wie że jade do ciebie-spojrzałam na niego z pod byka oczekując odpowiedzi
 -myślałem że ty to zrobisz...-dodał niepewnie-skoczymy do niego i powiesz mu okej? przy okazji sie przebierzesz-mrugnął okiem sunąc do samochodu,niego go szlag co znowu wykombinowali
 -nie mam wyjścia przez ciebie-dodałam mrucząc coś pod nosem-głupek-mruknęłam
 -głośniej bo nie słyszę Martinez-zaśmiał się wsiadając do auta,ja poszłam za nim a Neymar stał na chwile patrząc na mnie
 -no chodź-powiedziałam oglądając się zdziwiona
 -to nazwisko...jak ono brzmiało? Martinez?-zmarszczył brwi patrząc na mnie
 -Marquez przesłyszałeś się-dodałam cicho przełykając głośno ślinę. Zabije Leo za to,zapomniał się i nazwał mnie po moim nazwisku,jesli on coś skojarzy to jestem spalona na miejscu. Staliśmy tak przez chwilę,podeszłam do niego bliżej złapałam i złączyłam jego rękę dodając mu siły i otuchy tak jak robiłam to 5 lat choćby na odległość.
 -dziękuję ci za to-powiedział odzyskując normalny ton,jego spojrzenie złagodniało a ja mogłam odetchnąć z ulgą,uwierzył mi że sie przesłyszał więc nie jestem spalona.
 -więc masz na nazwisko Marquez?-uniósł brwi z uśmiechem wsadzając nasze dłonie w jego bluzę,nie ukrywam zaczęłam lekko drżeć z zimna co bez wahania wyczuł i próbował ogrzać. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego Neymara,mojego Neymara.
 -jedźmy Leo-dodał piłkarz z tym błyskiem w oku który nie oznaczał czegoś czego mogłam sie spodziewać.
***
Kolejny dla was! Piszcie co myślicie,co może sie wydarzyc między tą dwójką a co może doprowadzić do tego że Celia w końcu wyzna Neymarowi prawde?

sobota, 17 listopada 2018

Rozdział 103

“I obiecuje Ci, że choćby było nie wiadomo jak źle to damy sobie radę. Damy bo miłość przezwycięży wszystko.”

-Bo....wiesz Neymar...ja.....-dodałam powoli patrząc na piłkarza i będąc gotowa na prawdę,jest tak blisko że nie mogłabym już dłużej -...to najwyższa pora byś poznał wiesz...-mówiłam coraz bardziej chaotycznie i niezrozumiale ale musiałam to z siebie wydusić
- tak Celia? co takiego?...Mów powoli mamy czas-dotknął mojego ramienia a ja przytulając ją do siebie i splatając ze swoją popatrzyłam głęboko na bruneta i dostrzegłam w nim zmianę,taką której dotąd nie widziałam już nie jest połamanym na kawałeczki chłopakiem tylko dojrzałym mężczyzną który ponownie kocha i wie co to miłość....czekaj czekaj....czy nie o to mi chodziło? Mój cel został wykonany więc teraz ten dojrzały mężczyzna może iść dalej bez poznawania prawdy,bez łamania mu serca ponownie mogę zniknąć z jego życia będąc pewna tego że da sobie radę. Ponownie kocha,uśmiecha się i cieszy z życia...czego chcieć więcej? chyba tylko tego bym to ja uporała sie ze swoimi koszmarami i stawiła im czoła,zamknęłam drzwi ale to nie wciąż koniec,przeszłość przedziera się przez szczeliny i dotyka mnie coraz głębiej
-kochana powiedz co masz powiedzieć-dodał patrząc na mnie swoimi ciemnymi jak kasztany tęczówkami
-bo ja....-chrząknęłam głośno nabierając sił-Celine! Neymar!-zawołał ktoś z tyłu,co za ulga,dzięki bogu tej osobie która to zrobiła,nieoczekiwanie był to Luis
-tak Lu?-spytałam wciąż nie puszczając ręki Brazylijczyka
-miałem do was prośbę...Sofii ma niedługo urodziny i myślałem żeby zrobić jej jakąś mega niespodziankę w postaci filmiku od nas wszystkich i chciałem was prosić o życzenia...-dodał wyjmując kamerę
- bo wiesz przerwałeś nam-zerknął gromem Neymar na Luisa i ten od razu spochmurniał-jeśli tak to wybaczcie przyjdę innym razem-dodał niepewnie otwierając i zamykając kamerę.
-no coś ty Luis,chodź zrobimy to od razu-uśmiechnęłam się ciepło do Neymara i odsunęłam się lekko czekając aż będę mówić do kamery. Luis pokazał że się nagrywa więc razem z Neymarem stanęliśmy obok i to ja zaczęłam mówić
-Droga Sofii co za wielki dzień,to twoje urodziny,chcemy ci życzyć wszystkiego co najlepsze,pociechy z synków i Delfi,byś zawsze była taka sama,byś nigdy sie nie zmieniała,byś każdego dnia raczyła uśmiechać się do mnie tak...jak zawsze-urwałam na chwile po czym spojrzeniem na Brazylijczyka szybko otrzeźwiałam-chcę ci podziękować za bycie moją przyjaciołką,siostrą,wsparciem które ma każdy z nas a ja jestem wielką szczęściarą mając ciebie,kochaj Luisa każdego dnia mocniej,wybaczaj mu głupstwa i pamiętaj że jak coś-tu mrugnęłam okiem do kamery-znajdę go i rozszarpię na kawałki-na koniec zaśmiałam się i łapiąc mocniej rękę chłopaka-chcę w tych paru słowach powiedzieć ci że cię kocham i nigdy nie przestanę,Kochamy cię Sofii!-krzyknęliśmy razem z Neymarem po czym przed kamerami brunet pocałował mnie z całej siły i z szerokim uśmiechem powoli odprowadzał Luisa wzrokiem
-to było piękne Cel...ine-dodał patrząc na Neymara-dzięki i co do imprezy dam wam znać-kiwnął do nas i poszedł w drugą stronę gdzie zapewne stało jego cacko.
-co to miało być?!-krzyknęłam na chłopaka-oszalałeś!-krzyknęłam-przed kamerami? po co ci to było?-nie ukrywałam wzburzenia i niemiłego zirytowania tym co sie stało
-musiałem zaznaczyć że także to co powiedziałeś chciałem powiedzieć i.....-urwał patrząc na mnie z uśmiechem
-co takiego?-uniosłam brwi stając w miejscu
- i to że chce by wszyscy wiedzieli że ponownie mam przy sobie miłość swojego życia-dodał tak mocno w moje usta że zadrżałam,całe moje ciało to odczuło. Jest niemożliwy,kompletny wariat a to mnie uznawali za szaloną. On przerósł mnie 10 razy. Ścisnął moją dłoń i zaprowadził do auta,wsiadłam bez słowa zajmując swoje miejsce obok niego. Chłopak ruszył z piskiem opon, nic więcej nie mówiąc,jego chyba także zatkało co mi powiedział. Oj Da Silva nie tylko ciebie. Do hotelu dojechaliśmy w extra szybkim tempie. Chłopak podjechał na podziemny parking tylko dla pracowników i zatrzymał się na chwile przy mnie
-cokolwiek by sie nie działo pamiętaj że takiej osoby jak ty nikt mi nie zastąpi zrozumiałaś? Żadna Celia...-dodał a ja szybko zamknęłam jego usta pocałunkiem który namiętnie odwzajemnił przyciągając jeszcze bardziej moje wargi-kocham cie Celine,pamiętaj-dodał pomiędzy pocałunkami które odzwierciedlały wszystkie moje sny,kochał ponownie kochał i uwierzył w miłość. To raj prawda? Nie mogłam marzyć o czymś więcej,jego szczęście było dla mnie najważniejsze.
-ja ciebie do szaleństwa Juninho-zaśmiałam się lecz Brazylijczyka jakby przeszedł wstrząs-co mówiłaś? Czemu mnie tak nazwałaś?-spytał robiąc wielkie oczy
O nie...
-od chłopaków którzy cię tak nazywają zapomniałeś?-pstryknęłam jego nos i otworzyłam drzwi,chwyciłam następnie za klamkę ponieważ czułam że robi sie za gorąo jednak coś mnie zatrzymało
-poczekaj...-dodał szybko łapiąc moją dłoń i nakrywając ją swoją-o czym tak naprawdę rozmawiałaś z Rafą? wtedy w szatni wydawałaś się smutna....a potem ja tak krzyknąłem,wybacz mi mogłaś mieć swoje problemy a ja ciągle o sobie-dodał całując moją lodowatą dłoń-Celia ona...też zawsze miała takie zimne dłonie jak ty i jak sie mocno stresowała ona...o tak jak ty miała rumieńce-dodał i od razu trzasnął się w głowę-znowu to robię..ja nieraz za bardzo cię do niej porównuję prawda? Musisz mi wybaczyć mała-musnął moje czoło prowadząc pod trybuny
-widzimy sie potem-mrugnął okiem-kto wie może odnajdziemy się po jednym spojrzeniu-dodał tajemniczo i uciekł do szatni do chłopaków. Nagle ktoś zakrył mi oczy i gdy dotknęłam dłoni nie mogłam kogoś rozpoznać. To powoli nie robi sie zabawne.
-odsłoń się bo inaczej policzymy się na ziemi-dodałam chcąc zerwać dłonie gdy już puściły nie moglam uwierzyć własnym oczom-Justin?! co ty tu robisz?-spytałam zdziwiona,bardzo zdziwiona co on tu robi
-Neymar cię przysłał?-spytałam kolejny raz odciągając piosenkarza na bok
-Cel....-Celine mów do mnie Celine-dodałam szybko
-co czemu? Celia tak? jeśli to nie ty to mów-dodał przeczesując dla siebie w charakterystyczny sposób włosy-tak to ja,mam twój karnet i pobiłam cię w piciu shotów w LA-zaśmiałam sie spuszczając głowę
-tak to ty,chodź tutaj-dodał wyciągając ramiona-dawno sie nie widzieliśmy a ty nie przywitasz sie ze starym kumplem-zaśmiał się i zanim zdoła nam to coś przerwać szybko wtuliłam się w Kanadyjczyka. Ta chwila nie trwała długo lecz przypomniała mi parę rzeczy o których chciałam zapomnieć a mi sie nie udało. Teraz twarzą w twarz z przeszłością.
-przyjechałeś tu z polecenia Neymara to on cie tu zaprosił?-spytałam bez ogródek
-Nie....przyjechałem na wakacje,zrobię mu niespodziankę,na Insta zauważyłem że z kimś sie spotyka i dziś mają mcz więc wsiadłem w samolot i jestem-dodał patrząc przed siebie-tylko nie wiem dlaczego ciebie nazywają Celine-dodał patrząc na mnie smutnym wzrokiem
-to dluga historia..tuż jak wyszliśmy z klubu gazety amerykańskie jak i hiszpańskie obsmarowały mnie Celię...i uciekłam-dodałam cicho-odcięłam się od nich chcąc im oszczędzić tego wszystkiego,nigdy nie ukrwałam tego jaka byłam ale wiesz jak to by było? wszystkie wyjścia,zdjęcia i spotkania byłby śledzone i od razu osądzane że jak to ja nie jestem wiesz....-powiedziałam bawiąc się palcami-zraniłam Neymara który nadal nie wie że Celia tu jest,....od tamtego czasu używam imienia Celine i proszę cie...nie wydaj mnie proszę na wzgląd na dobre stosunki z Neymarem
-i pomimo tego że zmieniłaś imię nadal sie nie zjarzył że wy dwie to jedna osoba?-parsknął śmiechem-przez ile cię nie ma choć jesteś? wybacz mi ale nie wiem jak to powiedziec-dodał zirytowany
-5 lat leci....rok temu Neymar mnie poznał ale jako Celine,od tamtego czasu tak żyjemy,chcę mu kiedyś powiedzieć Jus..-mruknęłam pod nosem,chłopak mnie wyminął i spojrzał przed siebie
-i dobrze ci z tym? oklamujesz go dzień w dzień i nic z tym nie robisz? Celia by sie nie bała takich rzeczy ona.....
-jej tu nie ma! zniknęla Jus rozumiesz? I nigdy nie wróci-dodałam prawie bliska łez
-jeśli tak bardzo chcesz ja mogę mu powiedzieć....
-ani mi się waż-wbiłam swój paznokieć w jego pierś i szybko sie odsunęłam-Neymar sie zakochał w Celine...ponownie kocha rozumiesz? Nie niszczmy tego-pokręciłam głową-gdy znajdze sie okazja na pewno mu powiem,obiecuje a do tego czasu nie mów mu...
-Dobrze Celia....oj..Celine,na wzgląd na to że Neymar to mój dobry znajomy nic mu nie powiem,ale nie bede tego tolerował i uprzedzam że jeśli myślisz że odpuszczę to się mylisz....
-dzięki Jus...dzięki że tu jesteś i przepraszam że cię w to wciągam-dodałam cicho stając za nim
-Celia...to nie tak że jestem na nie żebyś siedziała cicho,ale wiem ile Neymar sie starał byś poznała mnie,byście razem byli w LA,ile kosztowało go wykombinowanie sobie wolnego i tego bym był wtedy w Los Angeles,on to zrobił wszystko dla ciebie Celia tylko i wyłącznie i ty śmiesz go teraz tak...
-Jus nie miałam wyjścia,Neymar zakochał sie w Celine i muszę to utrzymać,na to czy kocha wciąż Celie przyjdzie inna pora...
-a zastanawiałaś się czy Neymar na pewno kocha Celine czy może raczej nadal podświadomie kocha Celię?-uniósł brwi i poszedł na trybuny.
Wbiło mnie w ziemię,nie mogłam się ruszyć. To brutalna prawda której nie mogłam albo nie chciałam do siebie dopuścić. Po tej wymianie zdań nie mogłam przez chwilę się ruszyć i gdy tylko usłyszałam wychodzących piłkarzy pobiegłam na trybuny. Nie mogłam go opuścić. Zajęłam miejsce pod Justinem i gdy Anto ujrzała mnie na horyzoncie od razu ujrzałam w jej oczach dzikość i inne takie. Wiecie o co cho.
-widziałaś go? To Bieber-zapiszczała mocno ściskając moją rękę-nie uwierzysz wiedział jak sie nazywam-dodała udając że nadal piszczy jak szalona fanka-a tak na prawdę to wymieniliśmy parę zdań o tobie...-zwróciła swoje gromiące spojrzenie na mnie tak jakby chciała mnie zabić
-tak tak przeszłość,ma mnie nie wydać i jestem mu za to wdzięczna-uśmiechnęłam się w tej chwili do Justina przez chwile tak by mogł mnie zobaczyć lecz nagle oderwałam wzrok ponieważ jakiś łokieć mnie szturchnął nie no ja.....
-co znowu?!-wybuchnęłam nagle stając twarzą w twarz z dziewczyną
-twój ukochany,popatrz-kiwnęła głową śmiejąc sie pod nosem
Neymar biegał koło naszego sektoru blisko lini bocznej i uśmiechał sie szeroko robiąc zwód i podając do Luisa który był blisko bramki,za to Luis podał do Leo...który strzelił i wpadła bramka. Magiczne MSN...to coś co zawsze zwala mnie z nóg. Wystrzeliłam w górę krzycząc glośno"Messi" wraz z 98 tysiącami ludźmi na stadionie
-bo będę zazdrosna-zachichotala Argentynka przekładając noge na nogę-ochrypniesz kiedyś i potem będzie"Anto pomóc gardło boli" złapała sie za nie i udawała chrypę. Nieźle jej to wyszło
-oj tam-machnęłam ręką śmiejąc się głośno-i wcale by tak nie było-zachrypiałam siadając tuz obok niej. Mecz trwał dalej,rywali odebrali piłke i spróbowali skontrować lecz im to nie wyszło ponieważ Pique twardo w obronie czyścił ich zagrania. Szybka piłka do Jordiego,Jordi do Sergiego Sergi posyła do środka gdzie roi sie od obrońców,przechodzi z piłką na Luisa,on odgrywa piętą do Neymara i.....on strzela bramkę szybko robiąc wielkie serce do kamery i podbiegając do lini bocznej pokazuje na mnie. Mruga okiem w tym samym momencie patrzymy na siebie i na tą jedną chwile jakby świat zamarł jakby te 4 lata nie upłynęły...jakby nic sie nie zmieniło a ja jakbym była sobą i nią być nie przestała...Ta chwila była magiczna. Gdy Anto ściągnęła mnie na Ziemię nie wiedziałam co ze sobą zrobić,rumieńce paliły moje policzki,fani robili mi zdjęcia,stadion skandował imię Neymara. Moje serce zrobiło fikołka...O NIE TO NIEMOŻLIWE. Czyżbym próbowała siebie oszukać? czyżbym chciała powiedzieć mu prawdę? NIE NIE ZROBISZ TEGO-krzyczał inny głosik który pojawił sie wraz z lękiem przed tym co sie stanie gdy sie dowie,rozum ponownie wygrał i wróciłam do szarej rzeczywistości gdzie ani ja ani moje życie nie jest do końca prawdziwe. Po dłuższym przeżywaniu tego co sie stało odetchnęłam z ulgą gdy sędzia odgwizdał koniec połowy. Oparłam sie mocniej o siedzenie i zakryłam twarz w dłoniach.
-Anto..-dodałam półgłosem czujac jak zbiera sie we mnie rozpacz. Jednak nie usłyszałam odpowiedzi gdyż moja piękna przyjaciółka siedziała w telefonie. Super nie ma co
-eghm-chrząknęłam zabierając jej telefon-słuchasz mnie? potrzebuje ciebie...-dodałam spoglądając na jej lekko szkliste oczy
-co...sie stało? Anto...-spojrzałam w jej oczy i dostrzegłam projekt sukni ślubnej Anto...to już za parenaście dni....już niedługo ci dwoje powiedzą sobie dozgonne "tak"
-jest przepiękna...taka jaka miała być-dodała ocierając łzy
-ale czemu płaczesz?-spytałam przyjaciółkę,która prawie nigdy nie płakała w przeciwieństwie do mnie.
-powiedz bo sie boje-dodałam łapiąc jej dłoń i splatając ze swoją,po raz kolejny mogę usłyszeć coś co zmieni moje zycie....
-po prostu tak długo na to czekałam,czekałam na twój powrót,na dobrą wieść a teraz gdy zostało parę dni nie mogę uwierzyć,że to już za chwile-uśmiechnęła sie lekko przez mokre policzki,gdy ocierałam jej łzy nagle pod trybuny podszedł Leo
O NIE...
-Anto! Anto!-krzyczał-co sie stało?-spytał robiąc zdziwioną minę w moją stronę
-powiedzieć mu czy co nie co okłamać?-spytałam śmieją sie cicho.Argentynka złapała mnie za dłoń i wypuszczając głośno powietrze puściła buziaka w stronę ukochanego na co on pokiwał głową i odszedł.Co to miało znaczyć?
-wyjaśnisz co to za migi?-spojrzałam na nią
-to znaczy"nie przejmuj się to tylko horomony"albo"pogadamy potem"-dodała śmiejąc się-dobrze wie że jak płaczę to się wzruszam i nic sie nie dzieje-dodała przysuwając się do mnie i chowając telefon-wiesz że Justin to gość specjalny na ślubie nie?-dodała patrząc na mnie z uśmiechem-jest też pare innych niespodzianek-zachichotała poruszając brwiami-wszystko w swoim czasie-zamknęła mi usta tymi słowami a ja nie śmiałam więcej pytać.
-mam nadzieje,że nie przyprawi mnie o to o palpitację serca-dodałam mówiąc półgłosem-może nie co ale kto-dodała czarnym cichym głosem-Neymar na zaproszeniu napisał Celia-dodała cicho nie patrząc na mnie

***
Cóż powiem wam że mocno na ten rozdział poświęciłam na wiele kwestii Celii i Neymara ponieważ idzie sie pogubić,w najblizszych rozdziałach będę je powoli rozwiązywać i dodam pare nowych tak by wielki finał zbliżał sie wielkimi krokami,ale nie martwcie sie to nie nastąpi tak szybko!♥