"Nie istnieje nic do czego mogłabym cię porównać.
Jesteś ukojeniem jak również obłędem doprowadzającym mnie do szaleństwa"
Przeszło mi przez myśl tylko jedna rzecz....Neymar klękał przede mną co okazało się dość dobrym znakiem. Wyjął czerwone pudełeczko i otworzył je. Piękniejszej rzeczy nie mogłam sobie wyobrazić. Po mojej głowie latały szalone myśli i uczucia. Serce niemiłosiernie kołatało mi w piersi i myślałam że cały stadion słyszy jak bije. Omal nie zemdlałam z tych emocji.Na szczęście głos bruneta sprawił że zapomniałam o tym co najgorsze i w pełni skupiłam się na piłkarzu trzymającym w dłoni coś co nie mieściło mi się w głowie. Brazylijczyk wziął do ręki mikrofon i zaczął mówić a pomimo mojego oszołomienia dobrze go słyszałam.
-czy przyjmiesz ode mnie ten skromny pierścionek jako dowód moich uczuć?-wyjął go z pudełeczka miejąc już go na dłoni- chcę abyś wiedziała-i tu wstał- że jesteś dla mnie najważniejsza,jesteś najlepszą przyjaciółką,jeszcze lepszą towarzyszką i najcudowniejszą dziewczyną,sprawiasz że mój dzień staje się piękniejszy,rozpogadzasz złe dni w moim życiu,oświecasz moją duszę tak bardzo że nie sądziłem że tak można,po prostu jesteś dla mnie ideałem-skończył wzdychając głośno. Spojrzał na mnie wyczekująco. Osłupiałam. Zaniemówiłam kompletnie.Stałam na środku wielkiego podestu jak słup soli nie wiedząc gdzie się znajduje. Neymar patrzał na mnie swoimi powiększonymi i lekko zaszklonymi oczami, że nie mogłam tym bardziej się ruszyć. Jedynie co mi przychodziło na myśl to fakt że nigdy nie sądziłam że Neymar tak bardzo mnie pokocha
-Kocham cię czy mam to głośniej powiedzieć?-spytał odsuwając mikrofon. Głupi się pyta. Kto pyta nie błądzi...zrobił to. Ponownie wziął do ręki mikrofon tym razem krzycząc ze mnie kocha. Jedynym uciszeniem była jedna rzecz. Wpiłam się w jego usta namiętnie by przestał. Cały stadion najpierw ucichł a potem rozległy się wiwaty i oklaski. Wiwatom w stylu"gorzko gorzko" nie było końca. Na swoim ramieniu usłyszałam chrypliwy głosik chłopaka. Oderwaliśmy się od siebie wciąż pochłonięci przez słodką miłość. Zrozumiałam coś. Coś bardzo ważnego. Neymar udowodnił mi jak bardzo muszę się starać o naszą miłość. I będę mu za to bardzo wdzięczna do końca życia. Brazylijczyk splótł nasze ręce i wzniósł wiwatując w górę. Następnie włożył mi na palec błyszczący pierścionek. Odruchowo zagryzłam wargę i wpatrywałam się w swoje buty. Uderzyło mnie dość głębokie uczucie, takie które trudno opisać. Gdy brunet zerknął na mnie w jego oczach błyszczał duma i wielkie głębokie uczucie. Coś co sprawiło mój wstrzymany i szybszy oddech. Neymar ucałował mnie szybko i razem poszliśmy w tłum stojących piłkarzy. Wszyscy przywitali nas oklaskami i okrzykami. Dla nas liczyło się to co czuliśmy do siebie. W końcu między nas ktoś musiał wparować. Była to szczęśliwa para Messich zmierzała w naszą stronę
-widzę nasze dwa gołąbeczki-powiedziała Anto szturchając mnie lekko następnie mocno przytulając. Długo się przytulałyśmy nie ma co. Potrzebowałam takiego uścisku. Oczywiście ukochany mojej"siostry" porwał ją na moment i zniknęli nam z oczu.Jak się okazało później dołączyli do nas niespodziewani goście. Przez tunel wyszła Veronica w obstawie brata Brazylijczyka...i to nie byle jak.....widać było że między nimi jest chemia iskrzyło się co nie miara gdy szli w naszą stronę. Wyglądali na szczęśliwych, choć oboje nie wyznali sobie uczuć. Może niektórym tak łatwiej? Sama ukrywałam uczucia do człowieka który owładnął całym moim życiem.Wywrócił je do góry nogami, totalnie wszystko się zmieniło.
- to niesamowite-szepnęła mi na ucho Polka-jesteśmy tutaj,świętujemy mistrzostwo z najlepszą drużyną na świecie...czy to nie sen-dodała obejmując mnie ramionami kierując swój wzrok na Jotę
-nie-zaśmiałam się cicho- to rzeczywistość z której nigdy nie chcę się wybudzić-powiedziałam przymykając oczy z całej tej rozkoszy.Każdy kto mnie zna powtórzyłby te słowa. Taka była prawda. Trwam w tej myśli jaka najdłużej i będę w niej trwać nawet wtedy gdy już mnie tu nie będzie. Chwilę pogawędziłam z Veronicą następnie ta zniknęła w gronie piłkarzy. Gdy odwróciłam głowę ktoś zakrył mi oczy. Była to uradowana Kolumbijka z całą ekipą Pique. Rzuciła mi się w ramiona i mocno kręciła mną. Kobieta puściła mnie dopiero jak Pique nas rozdzielił. Nie mogłam nie zauważyć uśmiechniętego synka Shaki, Milana. Słodki jak cukierek z tymi dołeczkami w policzkach. Mieszanka Kolumbijsko-Hiszpańska. Wzięłam szkraba na ręce ku spojrzeniom przyjaciółki.
-tatuś pokazał ci jak wielki jest puchar?-spytałam przechodząc między rodzinami piłkarzy
Co chwila ktoś mi gratulował i życzył szczęścia. Zwłaszcza ci którzy dobrze mnie znają. Szłam z synkiem hiszpańskiej pary wprost do stojącego pucharu. Znikąd pojawił się Geri. Podskoczyłam zaskoczona,naprawdę wie jak mnie podejść
- następnym razem cię zabiję jak to zrobisz-powiedziałam powstrzymując śmiech. Długo to nie potrwało a oboje zajęliśmy się głośnym śmiechem. Postawiłam synka Pique na ziemie i razem podeszliśmy do stojącego przed nami pucharu.
-tata zdjęcie!-krzyknął mały-z ciocią-pisnął malec ciągnąc mnie za rączkę
Uśmiechnęłam się nieśmiało i ustawiłam się przed obiektywem Hiszpana. Objęłam Milana i razem przy pozowaliśmy do zdjęcia. Ciekawe jak wyszło. Maluch wystrzelił jak z torpedy gdy tylko jego tata spuścił aparat na dół. Tak samo jak ja był ciekawy jak wyszliśmy. Geri uniósł swoją pociechę i pokazał zdjęcia. Mały zrobił duże oczy po czym wtulił się w tatę z wielkim uśmiechem.To oznaczało jedno. Potruchtałam do Hiszpana i leniwym krokiem znalazłam się przy nim
-teraz mi pokaż jak wyszliśmy-poczochrałam włoski Milana na co ten uciekł z piskiem. Kolejny. Hiszpan wystawił aparat w moje ręce i bez precedensu zniknął mi z oczu. Przewijałam jedno po drugim. Na każdym kroku byłam ja,ja na podeście,ja z Neymarem,ja z Veronicą,ja z Lio i Anto. Każde zdjęcie dotyczyło mnie. Przeszły mnie ciarki,choć nie powiem że te zdjęcia były złe.Po prostu zdziwiłam się po co tyle razy ktoś pstrykał mi zdjęcia. W jakim celu? Takie pytanie bez odpowiedzi. Zawiesiłam aparat na szyi i nim się obejrzałam u mojego boku wyrosła ni z stąd ni z owoąd Shaki. Skąd oni się biorą?!
-kolejna-złapałam się odruchowo za serce-nie strasz mnie tak-powiedziałam do blondynki
-byłam tutaj cały czas-wzruszyła ramionami zerkając w aparat-myślałaś nad byciem fotomodelką?-spytała całując swoje synka
Pokręciłam głową.Ja i fotomodelka? Śmieszne. Nie jestem ani trochę fotogeniczna a t mówi mi o takiej pracy.Chyba na głowę upadła.Nie nadaję się do takiej pracy.
-ja? żartujesz-parsknęłam śmiechem nie biorąc na poważnie słów Kolumbijki. Nie...nie nadaje się i kropka.
-pomyśl nad tym-pokiwała mi palcem pukając paznokciem w ekran aparatu. Po tej rozmowie oglądałam przez dłuższy czas te zdjęcia. Wyszłam całkiem dobrze ale do fotomodelki dużo mi brakuje. Każdy by to powiedział
-idź na fotomodelkę-powiedział aksamitny głos,wiedziałam kto
-tak tak-pokiwałam głową odwracając twarz w stronę Neymara- nie nadaję się-dodałam głaszcząc go po policzku- to tylko pojedyncze zdjęcia one nic nie pokazują-wzruszyłam ramionami rozglądając się po stadionie. Brunet podszedł do mnie i zabrał mi aparat.
-zobaczymy-wyszczerzył się uroczo i pokazał mi gdzie mam stanąć
Że on mi udowodni że się nadaje? To byłby cud ale z jego strony to słodkie i kolejny dowód jak bardzo mu na mnie zależy. Słuchałam tego co piłkarz mówi i robiłam to co chciał. Neymar krzyczał że jestem idealna po czym pstrykał mi zdjęcie. Oczywiście dawałam się podejść takimi tekstami. Brunet skończył i od razu pokazał mi wykonane zdjęcia. Były piękne. I powiem wam że mi samej one się podobały. Uchwycił to co we mnie najlepsze.
-ty idź na fotografa-powiedziałam biorąc piłkarza za rękę-nadajesz się-szepnęłam muskając jego usta. Neymar odpowiedział oddając pocałunek. Wymienialiśmy się pocałunkami,coraz bardziej pogłębiając je. Całowaliśmy się długo,z tyłu można było usłyszeć wiwaty i ciche"uuuuuuu". Mogłabym całować go zawsze. Jego usta były słodkie i miękkie jak owoce. Smakowały jak mój ulubiony owoc. Oderwaliśmy się od siebie gdy tylko Lio zawołał do siebie Neymara. Za to Anto była moja, i wolna w tym momencie. To było normalne że szybko znalazłyśmy się przy sobie i zaczęłyśmy rozmawiać. Argentynka cały czas mówiła o nas. Ja miałam inny temat na głowie
-jutro wylatujemy-dodałam z rosnącym uśmiechem na ustach
-ty tylko tak się napalaj-puknęła mnie w ramię kobieta
-no co ty-oddałam przytulając ją czule,obie się obejmowałyśmy tak długo jak to możliwe. Na końcu doszli do nas Lio i Ney na co zareagowałyśmy wielkimi uśmiechami. Coś zmieniło się w spojrzeniu Anto,ciekawe co. No niech ja dorwę tego Argentyńczyka. Piłkarze rzucili nam uśmiechy całując nas słodko. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Oczywiście nie mogę zapomnieć o szalonym Alvesu. To on był tym który wymyślał zabawy. Głównie z dziećmi ale to nam nie przeszkadzało. Wszyscy padaliśmy ze śmiechu gdy Dani został pokonany przez dzieci na boisku. Musieliśmy go wesprzeć. Kibicowaliśmy mu rzecz jasna. Trio MSN-wciąż było aktualne tylko że wersja junior-senior. Leo z Thiago, Sueraz z Benja a Pique z Milanem. To był cudowny widok. Tacy wielcy piłkarze ale jeszcze więksi ojcowie. Nie muszę tego mówić ale gdy uświadamiam sobie czym są dla swoich pociech mimowolnie łzy napływają mi do oczu. Czułam się jak małe dziecko wśród najlepszych zabawek świata,tak jak ich widzą właśnie dzieci. Myślę jak dziecko normalnie. Co jak co ale maluchy chłopaków świetnie się bawiły. Ja w towarzystwie Anto mogłam nieźle się uśmiać. Kobieta co chwile dodawała jakiś śmieszny komentarz na co ja zachodziłam się ogromnym śmichem.Sama Argentynka nie wytrzymała i zaciągnęła mnie w stronę boiska. Cale trio nieźle się razem bawiło. Obserwując małe szkraby jak szalały na murawie wmówiłam sobie że jeśli pójdą w ślady swoich ojców to będą tak wielcy jak oni są. To było widać gołym okiem. Thiago w przyszłości za Leo,Benja za Suareza a Milan za Pique. Zespół idealny. Jeśli dobrze pójdzie ja swoim dzieciom będę mówić że znałam takich Katalończyków. Do tego czasu wciąż mogę być świadkiem wielkiej potęgi tego klubu i liczę że na długo zostanie ona na szczycie. Rozsiedliśmy się w czwórkę na podeście obserwując zabawy tatusiów z synkami. Wyjęłam telefon i zobaczyłam jak podbiega do nas zmachany i szczęśliwy Benja. Myślałam że mówi do mnie ale jak się okazało za mną stała żona Luisa Sofi. Sofi szybko wzięła małego na ręce i zniknęła nam z oczu. Było już późno i wywnioskowałam że Suarez odesłał swoją pociechę do mamy bo był śpiący. Tak to bardzo prawdopodobne. Zabawa jedna się skończyła. Cała grupka przybyła na podest następnie zabierając puchar. Zaczął się obchód. Dani na czele a za nim ustawiali się następni. Zerknęłam na przyjaciół i oni zgodnie uśmiechali się do mnie. Szybko dołączyliśmy do szalonego brata i zaczęliśmy chodzić. Zatrzymywaliśmy się przed trybunami i wspólnie unosiliśmy go. Kibicie wiwatowali i krzyczeli imiona zawodników. Po mnie przechodziły ciarki,po całym ciele czułam jak bardzo zależy mi na tym klubie.Jak bardzo ten klub zmienia życie.Zmienił moje życie jak i milionów ludzi także. Co chwila któryś z fanów wychodził bliżej do chłopaków na co oni zgadzali się by zrobić z nimi zdjęcie bądź autograf. Mieli szczęście bo chwilę po tym zabierała ich ochrona. Na samym końcu puchar wylądował w naszych rękach.
-Luis zrobisz nam zdjęcie?-szybko zamknęłam ręką usta-to znaczy trenerze-powiedziałam ze spuszczoną głową
-jasne-zaśmiał się Asturyjczyk- możesz mówić Luis poza boiskiem-dodał biorąc ode mnie telefon
-ustawiamy się!-krzyknęłam w tłum ludzi chodzących wokół pucharu.Usłyszeli mnie i szybko pozowali do zdjęcia. Stanęłam między Neymarem a Anto. Lucho szybko zrobił nam zdjęcia i oddał telefon.Anto stała przy mnie gdy przeglądałam zrobione zdjęcia. Wyszliśmy dziwne. Jeden niżej drugi wyżej za co byłam wdzięczna że byłam po środku i nie stałam przy Gerim. Argentynka przejęła moją kliszę i razem popstrykałyśmy sobie zdjęcia, wstawiła na Ig z podpisem"Siostry♥". Anto dodała lepsze z dodając do tego opis"Kocham cię i nigdy nie przestanę♥" Wzruszyłam się i wpadłyśmy sobie w ramiona. Oczywiście nie mogło zabraknąć na trybunach paparazzi. Olałam ich i wróciliśmy do swoich ukochanych. Nasi ukochani gawędzili sobie w najlepsze. Najlepszy widok całe -MSN razem! Aż mnie serce ścisnęło,nareszcie widzę ich razem. Kolejne wielkie przeżycie. Niby przyzwyczaiłam się do widoku Leo i Neymara ale nadal gdy ich widzę czuję jak od środka rozpiera mnie szaleństwo a przecież przyjaźnie się z nimi. Nim się spostrzegłam stanęłam twarzą w twarz właśnie z całym wielkim trio.Wszyscy troje obrócili się do nas z wielkimi uśmiechami. Brazylijczyk wyciągnął ramiona dobrze wiedząc co chce zrobić. Podbiegłam do niego a on zamknął tajemne miejsce zarezerwowane tylko dla mnie. Ktoś chrząknął. Zerknęłam kto to i pojawił mi się przed oczami Suarez. A no właśnie go muszę poznać, to mój kolejny punkt na liście do spełnienia.
- to ja was poznam-uśmiechnął się szeroko brunet- Celia to Luis,Luis to Celia moja dziewczyna-zagryzł wargę i błysnęły mu oczy gdy powiedział "dziewczyna". To było słodkie i pociągające z jego strony.
-miło poznać-powiedział Luis uściskując mi rękę. Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na bawiącego się u jego stóp synka,Benjamina. Kolejny słodziak. Czy tylko mi się wydaje i cała Katalońska rodzina jest słodka? Nie, taka była rzeczywistość. To było najprawdziwsze zdanie jakie kiedykolwiek mogłabym powiedzieć.
-słyszałem wiele o tobie od Neymara-zaczął szybko kończąc. Spojrzałam na bruneta a ten niewzruszony. Dobra dobra.
-co takiego jeśli mogę wiedzieć?-zapytałam uśmiechając się coraz szerzej
- same komplementy-dodał patrząc na Brazylijczyka, szybko mina mu się zmieniła
-och przestań Ney-zaśmiałam się-niech powie-dodałam odwracając twarz
-Piękna,mądra,utalentowana,słodka,inteligentna,pomysłowa,pracowita i inne pierdoły-machnął ręką śmiejąc się przez dłuższy czas. Na mojej twarzy wystąpił lekki rumieniec sprawiając ożywienie się motylków w brzuchu. Teraz się wzmogły. Widziałam po oczach Urugwajczyka że wiedział co mówi. Oczywiście nie obyło się bez uścisków i przytulasów na koniec. Luis to rodzinny człowiek,bardzo przejmował się synkiem i resztą pociech która była z Sofii,jest bardzo optymistycznym i uśmiechniętym człowiekiem,widziałam że mocno żartował z Neymarem przed wyjściem. Oboje śmiali się w najlepsze póki nie przyszedł czas także na nas by się zbierać. Ziewałam kilka razy aż powoli nie przymykałam oczu. Z sennego nastroju wyrwał mnie głos właśnie Brazylijczyka. No cóż rozmowy z tego co mogłam dosłyszeć
-....
-tak,to będzie ekstra
-....
-mam nadzieję
-......
-na pewno
-.....
-powinno wyjść
-......
-póki co nie wyjedzie
-.....
I co rusz chciałam dalej usłyszeć akurat rozmowa się urwała. Tupnęłam nogą zła i usiadłam na barierkach w tunelu. Chwilę po dołączyli do nas cała trójka przyjaciół Veronica Rafaella i Jota. Stanęli przy mnie i dotrzymali towarzystwa. Mruknęłam coś pod nosem i rozejrzałam się za Brazylijczykiem. Ni stąd ni z owąd pojawiła się Anto i Shaki.
-chodź-wyciągnęły obie ręce i złapały mnie tak ze chcąc czy nie chcąc i tak bym z nimi poszła. Ponownie byłam na wielkim podeście tylko że tym razem był zupełnie pusty. Nikogo nie było. Zaczęła lecieć piosenka. Ucieszyłam się bo następną rzeczą którą zrobiłam było tańczenie w rytm tej melodii.Shaki patrzała na mnie a ja się stresowałam. Wielka Shakira,autorka tej piosenki patrzy na mnie....nie no nie świruję. Kolumbijka wraz z Argentynką poszły w tańce a ja stałam tam i osłupiałam i wpadłam na pewien pomysł. Piosenka się zmieniła dając mi znak do działania.
-Shaki nauczysz mnie tańca brzucha?-spytałam z nadzieją w oczach
Rozszerzył jej się uśmiech,oczywiście to znaczyło zgodę.
-pokażę ci przez jakiś czas a później sama załapiesz-dodała i robiła swoje. Piosenka idealnie pasowała do jej giętkich ruchów i zmysłowego tańca. Obserwowałam ją i coś tam próbowałam. Wbiła następna akurat na moment gdy miałam spróbować to co pokazała mi Shaki. Najpierw to co było łatwiejsze. Przy pomocy dziewczyn przeszłam dalej. Nie byłam w tym mistrzynią jak moja nauczycielka ale bawiłam się świetnie dzięki czemu swobodnie wykonywałam najtrudniejszą część składając to wszystko w całość. Uśmiałyśmy się kompletnie gdy do naszego grona dołączyły Veronica i Rafaella. Patrząc na Shakirę ujrzałam w jej oczach wielką dumę i radość.
-jesteś lepsza ode mnie-zaśmiała się głęboko patrząc mi w oczy
-mam najlepszą nauczycielkę-przytuliłam ją-jesteś moją idolką-wyszeptałam łapiąc ją za rękę
Kobieta spojrzała na mnie i nie musiała tego mówić bym wiedziała że moje słowa wiele dla niej znaczą. Taka była prawda,Shaki jest dla mnie inspiracją na każdym kroku.Uwielbiam ją od stóp aż po głowę,idealnie i kompletnie całą. Razem z Kolumbijką poprzytulałyśmy się jeszcze przez chwilę następnie kierując się w stronę wyjścia. Przez te tańce zapomniałam o sprawie z Neymarem,no cóż na pewno się wyjaśni. Całą piątką wyszłyśmy z Camp Nou dodatkowo wstawiając zdjęcie na IG z podpisem"Capeones ♥". Schowałam telefon z powrotem do kieszeni podziwiając tunel Blaugrany. Był niesamowity jak cały klub i stadion. To było miejsce.
***
65! Dzisiaj taki dłuższy :* Słuchajcie dzisiaj ostatni dzień wakacji...:( Nie wierzę :( Tak szybko zleciały.....opowiadajcie jak je spędziliście! :*
-widzę nasze dwa gołąbeczki-powiedziała Anto szturchając mnie lekko następnie mocno przytulając. Długo się przytulałyśmy nie ma co. Potrzebowałam takiego uścisku. Oczywiście ukochany mojej"siostry" porwał ją na moment i zniknęli nam z oczu.Jak się okazało później dołączyli do nas niespodziewani goście. Przez tunel wyszła Veronica w obstawie brata Brazylijczyka...i to nie byle jak.....widać było że między nimi jest chemia iskrzyło się co nie miara gdy szli w naszą stronę. Wyglądali na szczęśliwych, choć oboje nie wyznali sobie uczuć. Może niektórym tak łatwiej? Sama ukrywałam uczucia do człowieka który owładnął całym moim życiem.Wywrócił je do góry nogami, totalnie wszystko się zmieniło.
- to niesamowite-szepnęła mi na ucho Polka-jesteśmy tutaj,świętujemy mistrzostwo z najlepszą drużyną na świecie...czy to nie sen-dodała obejmując mnie ramionami kierując swój wzrok na Jotę
-nie-zaśmiałam się cicho- to rzeczywistość z której nigdy nie chcę się wybudzić-powiedziałam przymykając oczy z całej tej rozkoszy.Każdy kto mnie zna powtórzyłby te słowa. Taka była prawda. Trwam w tej myśli jaka najdłużej i będę w niej trwać nawet wtedy gdy już mnie tu nie będzie. Chwilę pogawędziłam z Veronicą następnie ta zniknęła w gronie piłkarzy. Gdy odwróciłam głowę ktoś zakrył mi oczy. Była to uradowana Kolumbijka z całą ekipą Pique. Rzuciła mi się w ramiona i mocno kręciła mną. Kobieta puściła mnie dopiero jak Pique nas rozdzielił. Nie mogłam nie zauważyć uśmiechniętego synka Shaki, Milana. Słodki jak cukierek z tymi dołeczkami w policzkach. Mieszanka Kolumbijsko-Hiszpańska. Wzięłam szkraba na ręce ku spojrzeniom przyjaciółki.
-tatuś pokazał ci jak wielki jest puchar?-spytałam przechodząc między rodzinami piłkarzy
Co chwila ktoś mi gratulował i życzył szczęścia. Zwłaszcza ci którzy dobrze mnie znają. Szłam z synkiem hiszpańskiej pary wprost do stojącego pucharu. Znikąd pojawił się Geri. Podskoczyłam zaskoczona,naprawdę wie jak mnie podejść
- następnym razem cię zabiję jak to zrobisz-powiedziałam powstrzymując śmiech. Długo to nie potrwało a oboje zajęliśmy się głośnym śmiechem. Postawiłam synka Pique na ziemie i razem podeszliśmy do stojącego przed nami pucharu.
-tata zdjęcie!-krzyknął mały-z ciocią-pisnął malec ciągnąc mnie za rączkę
Uśmiechnęłam się nieśmiało i ustawiłam się przed obiektywem Hiszpana. Objęłam Milana i razem przy pozowaliśmy do zdjęcia. Ciekawe jak wyszło. Maluch wystrzelił jak z torpedy gdy tylko jego tata spuścił aparat na dół. Tak samo jak ja był ciekawy jak wyszliśmy. Geri uniósł swoją pociechę i pokazał zdjęcia. Mały zrobił duże oczy po czym wtulił się w tatę z wielkim uśmiechem.To oznaczało jedno. Potruchtałam do Hiszpana i leniwym krokiem znalazłam się przy nim
-teraz mi pokaż jak wyszliśmy-poczochrałam włoski Milana na co ten uciekł z piskiem. Kolejny. Hiszpan wystawił aparat w moje ręce i bez precedensu zniknął mi z oczu. Przewijałam jedno po drugim. Na każdym kroku byłam ja,ja na podeście,ja z Neymarem,ja z Veronicą,ja z Lio i Anto. Każde zdjęcie dotyczyło mnie. Przeszły mnie ciarki,choć nie powiem że te zdjęcia były złe.Po prostu zdziwiłam się po co tyle razy ktoś pstrykał mi zdjęcia. W jakim celu? Takie pytanie bez odpowiedzi. Zawiesiłam aparat na szyi i nim się obejrzałam u mojego boku wyrosła ni z stąd ni z owoąd Shaki. Skąd oni się biorą?!
-kolejna-złapałam się odruchowo za serce-nie strasz mnie tak-powiedziałam do blondynki
-byłam tutaj cały czas-wzruszyła ramionami zerkając w aparat-myślałaś nad byciem fotomodelką?-spytała całując swoje synka
Pokręciłam głową.Ja i fotomodelka? Śmieszne. Nie jestem ani trochę fotogeniczna a t mówi mi o takiej pracy.Chyba na głowę upadła.Nie nadaję się do takiej pracy.
-ja? żartujesz-parsknęłam śmiechem nie biorąc na poważnie słów Kolumbijki. Nie...nie nadaje się i kropka.
-pomyśl nad tym-pokiwała mi palcem pukając paznokciem w ekran aparatu. Po tej rozmowie oglądałam przez dłuższy czas te zdjęcia. Wyszłam całkiem dobrze ale do fotomodelki dużo mi brakuje. Każdy by to powiedział
-idź na fotomodelkę-powiedział aksamitny głos,wiedziałam kto
-tak tak-pokiwałam głową odwracając twarz w stronę Neymara- nie nadaję się-dodałam głaszcząc go po policzku- to tylko pojedyncze zdjęcia one nic nie pokazują-wzruszyłam ramionami rozglądając się po stadionie. Brunet podszedł do mnie i zabrał mi aparat.
-zobaczymy-wyszczerzył się uroczo i pokazał mi gdzie mam stanąć
Że on mi udowodni że się nadaje? To byłby cud ale z jego strony to słodkie i kolejny dowód jak bardzo mu na mnie zależy. Słuchałam tego co piłkarz mówi i robiłam to co chciał. Neymar krzyczał że jestem idealna po czym pstrykał mi zdjęcie. Oczywiście dawałam się podejść takimi tekstami. Brunet skończył i od razu pokazał mi wykonane zdjęcia. Były piękne. I powiem wam że mi samej one się podobały. Uchwycił to co we mnie najlepsze.
-ty idź na fotografa-powiedziałam biorąc piłkarza za rękę-nadajesz się-szepnęłam muskając jego usta. Neymar odpowiedział oddając pocałunek. Wymienialiśmy się pocałunkami,coraz bardziej pogłębiając je. Całowaliśmy się długo,z tyłu można było usłyszeć wiwaty i ciche"uuuuuuu". Mogłabym całować go zawsze. Jego usta były słodkie i miękkie jak owoce. Smakowały jak mój ulubiony owoc. Oderwaliśmy się od siebie gdy tylko Lio zawołał do siebie Neymara. Za to Anto była moja, i wolna w tym momencie. To było normalne że szybko znalazłyśmy się przy sobie i zaczęłyśmy rozmawiać. Argentynka cały czas mówiła o nas. Ja miałam inny temat na głowie
-jutro wylatujemy-dodałam z rosnącym uśmiechem na ustach
-ty tylko tak się napalaj-puknęła mnie w ramię kobieta
-no co ty-oddałam przytulając ją czule,obie się obejmowałyśmy tak długo jak to możliwe. Na końcu doszli do nas Lio i Ney na co zareagowałyśmy wielkimi uśmiechami. Coś zmieniło się w spojrzeniu Anto,ciekawe co. No niech ja dorwę tego Argentyńczyka. Piłkarze rzucili nam uśmiechy całując nas słodko. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Oczywiście nie mogę zapomnieć o szalonym Alvesu. To on był tym który wymyślał zabawy. Głównie z dziećmi ale to nam nie przeszkadzało. Wszyscy padaliśmy ze śmiechu gdy Dani został pokonany przez dzieci na boisku. Musieliśmy go wesprzeć. Kibicowaliśmy mu rzecz jasna. Trio MSN-wciąż było aktualne tylko że wersja junior-senior. Leo z Thiago, Sueraz z Benja a Pique z Milanem. To był cudowny widok. Tacy wielcy piłkarze ale jeszcze więksi ojcowie. Nie muszę tego mówić ale gdy uświadamiam sobie czym są dla swoich pociech mimowolnie łzy napływają mi do oczu. Czułam się jak małe dziecko wśród najlepszych zabawek świata,tak jak ich widzą właśnie dzieci. Myślę jak dziecko normalnie. Co jak co ale maluchy chłopaków świetnie się bawiły. Ja w towarzystwie Anto mogłam nieźle się uśmiać. Kobieta co chwile dodawała jakiś śmieszny komentarz na co ja zachodziłam się ogromnym śmichem.Sama Argentynka nie wytrzymała i zaciągnęła mnie w stronę boiska. Cale trio nieźle się razem bawiło. Obserwując małe szkraby jak szalały na murawie wmówiłam sobie że jeśli pójdą w ślady swoich ojców to będą tak wielcy jak oni są. To było widać gołym okiem. Thiago w przyszłości za Leo,Benja za Suareza a Milan za Pique. Zespół idealny. Jeśli dobrze pójdzie ja swoim dzieciom będę mówić że znałam takich Katalończyków. Do tego czasu wciąż mogę być świadkiem wielkiej potęgi tego klubu i liczę że na długo zostanie ona na szczycie. Rozsiedliśmy się w czwórkę na podeście obserwując zabawy tatusiów z synkami. Wyjęłam telefon i zobaczyłam jak podbiega do nas zmachany i szczęśliwy Benja. Myślałam że mówi do mnie ale jak się okazało za mną stała żona Luisa Sofi. Sofi szybko wzięła małego na ręce i zniknęła nam z oczu. Było już późno i wywnioskowałam że Suarez odesłał swoją pociechę do mamy bo był śpiący. Tak to bardzo prawdopodobne. Zabawa jedna się skończyła. Cała grupka przybyła na podest następnie zabierając puchar. Zaczął się obchód. Dani na czele a za nim ustawiali się następni. Zerknęłam na przyjaciół i oni zgodnie uśmiechali się do mnie. Szybko dołączyliśmy do szalonego brata i zaczęliśmy chodzić. Zatrzymywaliśmy się przed trybunami i wspólnie unosiliśmy go. Kibicie wiwatowali i krzyczeli imiona zawodników. Po mnie przechodziły ciarki,po całym ciele czułam jak bardzo zależy mi na tym klubie.Jak bardzo ten klub zmienia życie.Zmienił moje życie jak i milionów ludzi także. Co chwila któryś z fanów wychodził bliżej do chłopaków na co oni zgadzali się by zrobić z nimi zdjęcie bądź autograf. Mieli szczęście bo chwilę po tym zabierała ich ochrona. Na samym końcu puchar wylądował w naszych rękach.
-Luis zrobisz nam zdjęcie?-szybko zamknęłam ręką usta-to znaczy trenerze-powiedziałam ze spuszczoną głową
-jasne-zaśmiał się Asturyjczyk- możesz mówić Luis poza boiskiem-dodał biorąc ode mnie telefon
-ustawiamy się!-krzyknęłam w tłum ludzi chodzących wokół pucharu.Usłyszeli mnie i szybko pozowali do zdjęcia. Stanęłam między Neymarem a Anto. Lucho szybko zrobił nam zdjęcia i oddał telefon.Anto stała przy mnie gdy przeglądałam zrobione zdjęcia. Wyszliśmy dziwne. Jeden niżej drugi wyżej za co byłam wdzięczna że byłam po środku i nie stałam przy Gerim. Argentynka przejęła moją kliszę i razem popstrykałyśmy sobie zdjęcia, wstawiła na Ig z podpisem"Siostry♥". Anto dodała lepsze z dodając do tego opis"Kocham cię i nigdy nie przestanę♥" Wzruszyłam się i wpadłyśmy sobie w ramiona. Oczywiście nie mogło zabraknąć na trybunach paparazzi. Olałam ich i wróciliśmy do swoich ukochanych. Nasi ukochani gawędzili sobie w najlepsze. Najlepszy widok całe -MSN razem! Aż mnie serce ścisnęło,nareszcie widzę ich razem. Kolejne wielkie przeżycie. Niby przyzwyczaiłam się do widoku Leo i Neymara ale nadal gdy ich widzę czuję jak od środka rozpiera mnie szaleństwo a przecież przyjaźnie się z nimi. Nim się spostrzegłam stanęłam twarzą w twarz właśnie z całym wielkim trio.Wszyscy troje obrócili się do nas z wielkimi uśmiechami. Brazylijczyk wyciągnął ramiona dobrze wiedząc co chce zrobić. Podbiegłam do niego a on zamknął tajemne miejsce zarezerwowane tylko dla mnie. Ktoś chrząknął. Zerknęłam kto to i pojawił mi się przed oczami Suarez. A no właśnie go muszę poznać, to mój kolejny punkt na liście do spełnienia.
- to ja was poznam-uśmiechnął się szeroko brunet- Celia to Luis,Luis to Celia moja dziewczyna-zagryzł wargę i błysnęły mu oczy gdy powiedział "dziewczyna". To było słodkie i pociągające z jego strony.
-miło poznać-powiedział Luis uściskując mi rękę. Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na bawiącego się u jego stóp synka,Benjamina. Kolejny słodziak. Czy tylko mi się wydaje i cała Katalońska rodzina jest słodka? Nie, taka była rzeczywistość. To było najprawdziwsze zdanie jakie kiedykolwiek mogłabym powiedzieć.
-słyszałem wiele o tobie od Neymara-zaczął szybko kończąc. Spojrzałam na bruneta a ten niewzruszony. Dobra dobra.
-co takiego jeśli mogę wiedzieć?-zapytałam uśmiechając się coraz szerzej
- same komplementy-dodał patrząc na Brazylijczyka, szybko mina mu się zmieniła
-och przestań Ney-zaśmiałam się-niech powie-dodałam odwracając twarz
-Piękna,mądra,utalentowana,słodka,inteligentna,pomysłowa,pracowita i inne pierdoły-machnął ręką śmiejąc się przez dłuższy czas. Na mojej twarzy wystąpił lekki rumieniec sprawiając ożywienie się motylków w brzuchu. Teraz się wzmogły. Widziałam po oczach Urugwajczyka że wiedział co mówi. Oczywiście nie obyło się bez uścisków i przytulasów na koniec. Luis to rodzinny człowiek,bardzo przejmował się synkiem i resztą pociech która była z Sofii,jest bardzo optymistycznym i uśmiechniętym człowiekiem,widziałam że mocno żartował z Neymarem przed wyjściem. Oboje śmiali się w najlepsze póki nie przyszedł czas także na nas by się zbierać. Ziewałam kilka razy aż powoli nie przymykałam oczu. Z sennego nastroju wyrwał mnie głos właśnie Brazylijczyka. No cóż rozmowy z tego co mogłam dosłyszeć
-....
-tak,to będzie ekstra
-....
-mam nadzieję
-......
-na pewno
-.....
-powinno wyjść
-......
-póki co nie wyjedzie
-.....
I co rusz chciałam dalej usłyszeć akurat rozmowa się urwała. Tupnęłam nogą zła i usiadłam na barierkach w tunelu. Chwilę po dołączyli do nas cała trójka przyjaciół Veronica Rafaella i Jota. Stanęli przy mnie i dotrzymali towarzystwa. Mruknęłam coś pod nosem i rozejrzałam się za Brazylijczykiem. Ni stąd ni z owąd pojawiła się Anto i Shaki.
-chodź-wyciągnęły obie ręce i złapały mnie tak ze chcąc czy nie chcąc i tak bym z nimi poszła. Ponownie byłam na wielkim podeście tylko że tym razem był zupełnie pusty. Nikogo nie było. Zaczęła lecieć piosenka. Ucieszyłam się bo następną rzeczą którą zrobiłam było tańczenie w rytm tej melodii.Shaki patrzała na mnie a ja się stresowałam. Wielka Shakira,autorka tej piosenki patrzy na mnie....nie no nie świruję. Kolumbijka wraz z Argentynką poszły w tańce a ja stałam tam i osłupiałam i wpadłam na pewien pomysł. Piosenka się zmieniła dając mi znak do działania.
-Shaki nauczysz mnie tańca brzucha?-spytałam z nadzieją w oczach
Rozszerzył jej się uśmiech,oczywiście to znaczyło zgodę.
-pokażę ci przez jakiś czas a później sama załapiesz-dodała i robiła swoje. Piosenka idealnie pasowała do jej giętkich ruchów i zmysłowego tańca. Obserwowałam ją i coś tam próbowałam. Wbiła następna akurat na moment gdy miałam spróbować to co pokazała mi Shaki. Najpierw to co było łatwiejsze. Przy pomocy dziewczyn przeszłam dalej. Nie byłam w tym mistrzynią jak moja nauczycielka ale bawiłam się świetnie dzięki czemu swobodnie wykonywałam najtrudniejszą część składając to wszystko w całość. Uśmiałyśmy się kompletnie gdy do naszego grona dołączyły Veronica i Rafaella. Patrząc na Shakirę ujrzałam w jej oczach wielką dumę i radość.
-jesteś lepsza ode mnie-zaśmiała się głęboko patrząc mi w oczy
-mam najlepszą nauczycielkę-przytuliłam ją-jesteś moją idolką-wyszeptałam łapiąc ją za rękę
Kobieta spojrzała na mnie i nie musiała tego mówić bym wiedziała że moje słowa wiele dla niej znaczą. Taka była prawda,Shaki jest dla mnie inspiracją na każdym kroku.Uwielbiam ją od stóp aż po głowę,idealnie i kompletnie całą. Razem z Kolumbijką poprzytulałyśmy się jeszcze przez chwilę następnie kierując się w stronę wyjścia. Przez te tańce zapomniałam o sprawie z Neymarem,no cóż na pewno się wyjaśni. Całą piątką wyszłyśmy z Camp Nou dodatkowo wstawiając zdjęcie na IG z podpisem"Capeones ♥". Schowałam telefon z powrotem do kieszeni podziwiając tunel Blaugrany. Był niesamowity jak cały klub i stadion. To było miejsce.
***
65! Dzisiaj taki dłuższy :* Słuchajcie dzisiaj ostatni dzień wakacji...:( Nie wierzę :( Tak szybko zleciały.....opowiadajcie jak je spędziliście! :*