Music ♥

piątek, 12 sierpnia 2016

Rozdział 52

"Chciałabym kiedyś usłyszeć-jesteś taka jakbym chciał"

To była najlepsza pierwsza randka w moim życiu. Najlepsza bo była z nim, najlepsza że wystarczy jeden gest a miękły mi kolana, najlepsza bo kocham go ponad życie. Zakochałam się po uszy, kompletnie straciłam dla niego głowę. Widziałam po Brazylijczyku że on czuje to samo.
-zawładnęłaś moim sercem i całym mną-wyznał całując mnie lekko- jesteś idealna-dodał przygryzając wargę
-ja nie jestem-dodała unosząc swoje kąciki ust w górę
 -jesteś taka...-wychrypiał
Podziałało na mnie skutecznie, przeszły po mnie ciarki
 -jesteś jak gwiazda polarna pośród wszystkich świecisz najjaśniej na niebie-zakończył brunet
Zebrało mi się na łzy, wzruszył mnie tymi słowami. Neymar znowu otarł mi łzy sprawiając moje o wiele większe wzruszenie
 - nigdy nie powiedział mi równie wzruszających słów-wydusiłam z siebie łamiącym się głosem
 - nikt nigdy nie poznał mnie takiego naprawdę,ty zrobiłaś to jako jedyna-szepnął całując moje czoło a następnie wargi, rozpływałam się pod każdym jego dotykiem.
 - naprawdę?-spytałam patrząc w jego błyszczące tęczówki
 -naprawdę, w dniu kiedy cię zobaczyłem pomyślałem że jesteś inna niż każda dziewczyna którą poznałem, lśniłaś każdego dnia aż mnie oczarowałaś wtedy już nie miałem wyjścia, pokochałem cie-dodał patrząc głęboko w moje tęczówki pełne iskierek.
 -marzyłam o tobie jako idolu a teraz nic innego na myśl mi nie przychodzi bym mogła kochać cię inaczej niż teraz-powiedziałam głaszcząc jego policzek
 - a jak mnie kochasz?-spytał z rozmarzeniem w oczach
Musnęłam namiętnie jego usta szybko kończąc ten pocałunek
 - kocham cię tak że brak mi słów-wyznałam wpatrując się w rozciągające się przed nami miasto
 - i widzisz? mówisz rzeczy że moje serce przyspiesza, nikt nie wywoływał na mnie takich uczuć jak ty-wychrypiał obejmując mnie w pasie
 - swoimi ruchami budzisz we mnie wszystko co najlepsze skarbie-szepnęłam przymykając oczy- dziękuję za to co mi dałeś, za wszystko co mi dasz a co...-urwałam bo brunet zawisł nade mną
 - wszystko co moje to i twoje kiedy to w końcu zrozumiesz-zaśmiał się błogo
 - kiedy w końcu oswoję się zmyślą że jesteś mój-pstryknęłam go w nos na co brunet zaczął mnie łaskotać, śmiałam się jak dziecko, znał każdy mój czuły punkt
 - jestem twój i tylko twój-powiedział gdy przestaliśmy się śmiać
Te słowa wystarczyły. Uwierzyłam. Neymar stał się moim narkotykiem którego chce z każdym dniem więcej. Brunet podrażnił moje zmysły składając pocałunki na moim karku i zostawiając na nim mokre ślady. Byłam w raju, w kompletnym amoku. Mogłabym tak bez końca.
 - a ty moja?-spytał unosząc swoją brew
 - twoja-dodałam szybko patrząc na jego rozświetlone tęczówki
Nigdy wcześniej go takiego nie widziałam, był kompletnie sobą, swobodny i wcale się nie spinał. Bałam się o jedno, że kiedyś ta sielanka się skończy i będzie inaczej niż teraz. Odwróciłam szybko wzrok chowając się ramionach piłkarza. Piłkarz to zauważył bo lekko się spiął
 - chcesz wracać-zapytał bez owijana w bawełnę- powiedziałem coś nie tak-spytał poirytowany
 - kochanie nie-powiedziałam ukazując moją mokrą twarz- tylko boję się- wyznałam wstając i przytulając się do niego
Brunet otoczył mnie swoimi silnymi ramionami i zmuszając do ponownego posadzenia na kocu
 - czego się boisz?-założył mi kosmyk włosów za ucho
 - że kiedyś to przeminie, że nie będzie tak jak teraz, że to co tutaj jest to sen i...że pewnego dnia cię stracę-wyszlochałam w jego pierś
 - co ty mówisz Celia-uspokajał mnie swoim gładzeniem po moich włosach- to nie sen i to co nasz łączy nigdy nie przeminie-spojrzał mi głęboko w oczy szukając otuchy- jesteś moja na zawsze a ja na zawsze jestem twój choćby nie wiem co miało się wydarzyć-powiedział przyciskając moją głowę do jego piersi. Trząsł się cały, przejął się tak jak ja ale gdy tylko poczuł że otulam go swoimi ramionami rozluźnił się- a teraz masz mi obiecać że nigdy więcej nie będziesz płakać-powiedział głaszcząc mój policzek-kocham cię Celia i nigdy to się nie zmieni-dodał złączając nasze usta. Po raz kolejny sprawił że moje serce wybuchało pod ogromem miłości, tak samo jak jego. Czułam w głębi serca że tak naprawdę będzie, że słowa Neymara to nie puste słowa, miał całkowitą rację. Razem z piłkarzem trwaliśmy w przepełnionej miłością ciszy sprawiającą że mogłam spokojnie podziwiać nocne miasto. To najpiękniejsze miejsce jakie dotychczas widziałam oczywiście pomijając najpiękniejszy stadion Camp Nou. Zaczęłam się trząść, otóż nie wzięłam nic do okrycia i gdy zaczęło robić się zimno właśnie tak mój organizm zareagował na zimno. Wcześniej tego nie odczuwałam ale teraz pragnęłam mieć ciepłą kurtkę przy sobie niż marznąć na cienkiej sukience. Mój kochany nie obył się bez dania mi swojej marynarki, najpierw odmawiałam ale postraszył mnie chorobą i siedzeniem w domu wiec musiałam się zgodzić. Tak nad opiekuńczo się poczułam że musiałam się uśmiechać jak głupia. Przyszedł czas wschodu słońca, nawet nie wiem kiedy minęło tyle czasu odkąd tu przylecieliśmy. Brunet skinął do mnie głową po raz setny odkąd zbieraliśmy się do powrotu ale ja nie chciałam wracać, chciałam zostać tu tak długo jak się da. To miejsce stało się dowodem naszej miłości, miejscem pięknych wspomnień, wspomnień których do końca życia nie zapomnę. Także słów Brazylijczyka które podbiły moje serce w które mocno wierzyłam. Poczułam oplatające ramiona wokół mojej tali i nie musiałam mówić kto to by wiedzieć że robi to właśnie należący do mnie Brazylijczyk
 - wracamy-powiedział chłopak trzęsący się jak kurczak
 - wiem-westchnęłam- ale naprawdę nie chcę wracać-odwróciłam się twarzą w jego stronę- to miejsce jest nasz-dodałam z trzęsącymi się wargami
 - wsiadaj do samochodu, bo za chwilę mi to zamarzniesz-zaśmiał się brunet biorąc mnie na swoje ręce i niosąc do samochodu. Tego się nie spodziewałam jednak po krótkim opieraniu się zrobiło mi się przyjemnie ciepło w jego ramionach. Piłkarz posadził mnie na siedzeniu pasażera i czym prędzej okrył swoją marynarką. Ruszył jak tylko powtórzył nie zliczoną ilość razy że mnie kocha. Kompletny wariat. Osunęłam się po siedzeniu miękko wtulając się w pachnącą trawą cytrynową marynarkę. Muszę go chyba poprosić o takie perfumy, gdy będę za nim tęsknić wypsikam sobie ubrania tym zapachem.Och no dobra żart, ale tak serio ubóstwiam jego perfumy. Idealnie pasują wraz z jego całością. Brazylijczyk nie spieszył się zbytnio, co chwilę zerkał na mnie bądź na boki. Uśmiech wkradał mi się na usta gdy pomyślałam co się dzisiaj wydarzyło. Tego dnia na długo nie zapomnę. Barcelona od samego początku daje mi niezapomniane dni, ale ten jest jedyny i wyjątkowy. W pewnym momencie poczułam że się zatrzymaliśmy. Objęły mnie silne ramiona. Dojechaliśmy, usłyszałam zbiegające osoby. Spodziewałam się 4 przyjaciółek ale okazało się że była to płeć męska
 - i jak?-spytał Argentyńczyk,czyli to Leo przyszedł
 - było tak że do teraz serce bije mi szybciej-powiedział szczęśliwy
Mój Neymar nareszcie był szczęśliwy.

***
Bum 52! Serio to tak o miłości teraz♥ Ale bez obaw, to się zmieni :* Czekam na komentarze :*



2 komentarze:

  1. Okay, miał być fajny komentarz o tym, jak się cieszę i o tej romantyczności, ale przeczytałam notatkę pod rozdziałem! Jak to "to się zmieni". I bez obaw? Ja teraz obgryzam paznokcie ze zdenerwowania, bo nie wiem, co szykujesz!
    Czekam na szybką kontynuację. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ze jak?! Dlaczego to sie ma zmienic?! My nie chcemy😭😭😭😭❤ pisz szybko nastepny!😍👌❤

    OdpowiedzUsuń