Music ♥

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Rozdział 38

"Jeśli powiem że jesteś moim marzeniem spełni się?"


To była prawda, zakochałam się w nim po uszy.Kochałam go jako idola ale pokochałam go jeszcze bardziej jako prawdziwego Neymara. Zasnęłam szybciej niż planowałam, zmorzyła mnie myśl o jutrzejszym dniu. Rano gdy tylko otworzyłam oczy przywitały mnie ciepłe promiennie słoneczne. Widać że pogoda mi sprzyja. Wstałam ogarnęłam toaletkę i zajęłam się ubiorem.  Z fryzurą nie szalałam lekko je podkręciłam i zostawiłam rozpuszczone. Chwilę później gdy zeszłam na dół przywitałam się z resztą rodziny. Pomogłam Marceli przynosić na stół gdzie pojawił się Neymar. Marcela była jak zawsze wdzięczna za moją pomoc.
 - przecież ja też jem i to obowiązek ci pomóc-powiedziałam do Brazylijki stawiając na stół kolejną potrawę
Obdarzyła mnie swoim promiennym uśmiechem i kazała zasiąść do stołu i jeść. Zrobiłam tak jak kazała. Od razu zaczepiła mnie Rafaela
 - to o której dzisiaj spotykasz się z Diego?-spytała z pełną buzią
 - za 2h-dodałam cicho na ucho przyjaciółki
Veronica zeszła do nas lekko zaspana
 - ktoś tu balował ostro-dodał Jota
Posłała mu sarkastyczny uśmiech, coś czuje z tą dwójka będzie....albo już było?. Przywitała się ze mną ciepło co chwilę mrucząc coś pod nosem.  Tak samo z Rafellą
 - a jak tam z Rafem?-spytałam z rosnącym uśmiechem
 - dobrze-krótko ucięła- bardzo dobrze-poprawiła się- jest taki jaki chciałabym żeby był-pisnęła w moją stronę.
Podzielałam jej uwagi, Raf to taki sam roztrzepaniec jak moja przyjaciółka i idealnie do siebie pasują. Zjadłam i podziękowałam za posiłek Marceli następnie udając się do ogrodu nad basen. Tam przywitał mnie ukochany psiak Poker. Merdał uroczo ogonem zachęcając mnie do zabawy. I wciągnął mnie do niej. Rzucałam mu patyk a później ja stałam się tym patykiem. Pies bawił się w najlepsze zresztą ja też, ten pies to chodząca radość. Nie dziwiłam się czemu jego pan też przy nim jest taki szczęśliwy. Zarażał optymizmem i każdy to czuł. Zrobiłam mu kilka słodkich zdjęć dodając do tego także filmik jak lata za patykiem. Gdy tylko poczułam wibracje w swojej dłoni zerknęłam na przychodzącą wiadomość.
  "Przyjść po ciebie?"
Była to wiadomość od Diego
 "Po pierwsze skąd masz mój numer? xD
 "Od Anto :D"
"Dobrze że ci go dała :* a i tak przyjdź :*"
"Będę za chwilę"
Po tej wiadomości uśmiechnęłam się sama do siebie i położyłam telefon na pobliski leżak. Zajęłam się dalszą zabawą z czworonożnym przyjacielem, tak długo jak na to mi pozwolił. Później zauważyłam leżącą piłkę przy płocie i pomyślałam że wrócę do tego co kocham, do piłki. Podbiłam ją sobie z raz później robiłam to coraz więcej i więcej na końcu do mojej gry włączył się także Poker. Spodobało mu się latanie między słupkami i pchanie piłki nosem bądź łapami. Nie mogłam przestać się śmiać gdy pośliznęłam się na piłce i Poker wylądował na mnie liżąc mnie po twarzy. Śmiałam się jak głupia bardziej gdy mój telefon zaczął dzwonić. Nie mogłam się podnieść i osobą która zobaczyła kto dzwoni był Neymar. Szybko mu mina zrzedła bo widziałam że się uśmiechał.
 - Diego zdzwoni-dodał podając mi rękę bym mogła wstać
Chociaż to zrobił
Następnie podał mi telefon z miną taką jak zawsze czyli nijaką w moim towarzystwie. Wzięłam ja i odebrałam połączenie.
 -Długo mam czekać?-zaśmiał się znajomy głos Argentyńczyka
Zakryłam usta dłonią...
- to już?!-zerknęłam na zegarek no tak 13, na tą godzinę z nim umawiałam. Zabawa z Pokerem zajęła mi tyle czasu że nawet nie wiedziałam ile czasu upłynęło. 
- dasz mi 20 min?-spytałam wchodząc na górę
- pewnie zapomniałaś?-roześmiał się
- ja? ja skąd?-parsknęłam nerwowo- no dobra bawiłam się z moim cudem i nie zauważyłam ile czasu minęło ..-otworzyłam drzwi od pokoju  i ujrzałam wielkie paczki
- Celia?..jesteś tam?-spytał ten sam chłopak
- tak tak, czekaj na mnie na dole wejdź do środka i poczekaj w salonie-dodałam szybko i się rozłączyłam. Szczęka mi opadła. Nie mogłam się nie dziwić tej niespodziance. Czym prędzej je otworzyłam. Gdy je otworzyłam nie wiedziałam czy na serio je widzę...W pierwszej tej mniejszej paczce znalazła się koszulką Grześka z jego specjalną dedykacją dla mnie, dołączając do tego czekoladki i misia z Sewilli.To była paczka właśnie od niego. Ale skąd wiedział że lubię czekoladki z nadzieniem orzechowym? Z resztą szczelał i wysłał mi takie jakie mu się spodobały. Drugą otworzyłam już pewniej, ale co tam zobaczyło całkowicie wybiło mnie z tropu. Był tam duży misiu z wielkim sercem dołączając do tego karteczkę
 "Wiele dla nas znaczysz"
To od chłopaków! Przecież nie musieli, a oni dają mi takie coś. Jednak ku mojemu zdziwieniu na samym spodzie była jeszcze jedna paczka, mniejsza. Do niej na samej górze była dołączona wiadomość
 "Otwórz ją dopiero w Polsce"
Karciło mnie by ją od razu otworzyć ale coś w środku mi nie pozwalało. Muszę dzisiaj chłopakom osobiście podziękować za ten prezent. I Grześkowi też, to przy okazji jak spotkamy się na jednym z meczów Polski albo może przy odrobinie szczęścia na meczu Sewilli i Barcelony? Kto wie ale ta sprawa będzie moim numerem jeden na liście rzeczy do zrobienia. Teraz Diego....boże on tam czeka. Zerknęłam na zegar 13;30 czyli pół godziny zachwycałam się paczkami no po prostu super. Zbiegłam schodami, musiałam go poprosić jeszcze o 10 min. Gdy byłam już na ostatnim stopniu usłyszałam rozmowę
 -Celia dużo dla ciebie znaczy?
 - nawet nie wiesz ile- to był dość groźny ton
Nie poznawałam głosów wiec trudno było mi dowiedzieć się kto jest kto.
 -masz jakieś zamiary do niej?
 - idziemy na kawę nic więcej...ale kto wie-powiedział dość ironicznie
 - ty gówniarzu tylko ją tknij to
Zeszłam ze stopni i ujrzałam Neymara przyciskającego Diego do ściany
 - co tu się wyrabia-warknęłam zaciskając zęby
 -tłumaczyłem twojemu kochasiowi zasady dobrego zachowania nic wielkiego-dodał i odszedł zostawiając swój zimny uśmiech w moich oczach
 - nic ci nie zrobił? Przepraszam za niego...-spuściłam głowę- ostatnio tak się zachowuje wobec mnie ale wobec ciebie-pokręciłam głową
 - nic się nie stało Celia-szepnął mi na ucho przysuwając się do mnie
Wtuliłam się do niego trochę uspokojona. 
 - mogłabym cię prosić jeszcze o dziesięć minut na przebranie się ?-spytałam patrząc na niego jak mała dziewczynka
- dla mnie możesz iść nawet tak-założył mi kosmyk włosów za ucho
Tak mówił ten na którym tak cholernie mi zależało, chciałam by te słowa się powtórzyły.
 - to w takim razie idziemy-dodałam biorąc torebkę z wieszaka
Na dół zbiegł Neymar, mamy do pogadania
 - czekaj na mnie przy samochodzie zaraz przyjdę zapomniałam czegoś-dodałam szybko i pocałowałam go w policzek akurat wtedy gdy Brazylijczyk zerknął na nas. Poczuj ten ból Da Silva. Jego mina była taka napełniona jadem że mogłabym tyle z niej wycisnąć ile tylko się da. Argentyńczyk posłuchał się i wyszedł z domu. 
 - co ty wyprawiasz?!-powiedziałam zakładając ręce na piersi
 - co ty wyprawiasz! wpuszczasz tu swojego kochasia i robisz z nim nie wiadomo co!-parsknął ironicznie plując jadem
 - bachor z ciebie!-krzyknęłam- nigdy nim nie przestaniesz być....uważam cię za swojego najlepszego przyjaciela i nie wiem co myślisz sobie o Diegu ale nie jest taki jak myślisz! Jest wspaniałym i ciepłym człowiekiem jest przy mnie! a ty byle bez powodu odsuwasz się ode mnie i robisz wszytko by zepsuć mi każdy dzień-podeszłam do niego bliżej. Brunet cofnął się o krok
 -nie wiem co ty wyrabiasz ale nie chcę tego gościa więcej w swoim domu widzieć-dodał patrząc mi prosto w oczy jednocześnie powodując mój rosnący gniew
 -szkoda że nim nie jestem bo dawno już mnie by tu nie było!-krzyknęłam
 - no widzę że jesteście bardzo blisko-dodał z zimnym spojrzeniem
 - to mógłbyś być ty!-krzyknęłam z płynącymi łzami po policzku
 - jak widać zastąpił mnie ktoś lepszy-dodał znikając mi z oczu


****
Bum! Drugi :* Zacznę trzeci i prawdopodobnie będzie jutro :* Czekam na opinie i komentarze :*

2 komentarze:

  1. Jesteś bezlitosna! :( W takim monecie i po takich słowach urywać rozdział?! :o Oby następny pojawił się baaaaardzo szybciutko! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgodze sie z Lilą. Jak moglas?!😭 pisz szybko nastepny!!😍

    OdpowiedzUsuń