Music ♥

niedziela, 6 października 2019

Rozdział 105

"Bez ciebie nie ma nic. Z Tobą jest wszystko"


Jechaliśmy do Leo,droga jakby nie miała końca a moje myśli błądziły wokół tego czego moge sie tam spodziewać albo lepiej nie spodziewać. Gdy dojechaliśmy do Castelldefels pustka w głowie przytłoczyła moje myśli i gdybym zorientowała sie chwile później wpadłabym w ściane domu Messich. Brawo Celia nie ma to jak wejście smoka.
 -chodźcie do środka,napijemy sie czegoś i pogadamy-dodał z ciepłym uśmiechem najlepszy piłkarz świata-panna zaczeka-zatrzymał mnie przytrzymując mój nadgarstek
 -nadal nie podejrzewa-westchnęłam nie patrząc na piłkarza-długo będziemy tu jeszcze stali? nie chce by coś podejrzewał-dodałam cicho
 -dobrze chodźmy,ale nie myśl że do tej rozmowy nie wrócimy-odparła Pchełka obejmując mnie ramieniem wprowadzając do salonu
 -kochanie od kiedy wy takie psiapsiułki jesteście z Celine?-spytała Argentynka przyklejając się do mnie i mojej iskrzącej sie bransoletki. Miała bystre oko i nic nie mogło jej umknąć. Złapała za breloczek i popatrzyła na niego uchylając powoli usta...co w nich takiego było że wszyscy omal przez nie płakali? Anto oświeć mnie bo ja nie widzę powodu. 
 -to z Buenos Aires i Rosario-dodała mi na ucho-był u nas...może Leo tego nie dostrzegł ale ja tak...on powoli sobie przypomina Celię.-dodała i puściła moją rękę z powrotem wpuszczając na swoją buzię wielki uśmiech. Nie wiem co jest grane ale się dowiem. Jestem u niej w domu,Neymar też...chcą pogadać? Ewidentnie coś tu śmierdzi. Poszliśmy do salonu gdzie stół był już nakryty a na nim soki,pełne talerze jedzenia i wino...czyli to tak. Zajęliśmy w ciszy miejsca nie zwracając na narastające moje wątpliwości..."co tu jest grane do cholery"? Neymar z chytrym uśmieszkiem złapał mnie za kolano pod stołem popijając wino i rozmawiając z Leo jak gdyby nigdy nic. Kopnęłam Anto pod stołem z niemym pytaniem co tu sie dzieje lecz ona tylko zawyła i zaczęła chichotać. Cóż przyjaciólek sie nie wybiera ale kochałam ją za to jaka jest.Grzebałam w talerzu nie podnosząc głowy,czułam uśmiech trzech osób na sobie i myślałam że zaraz wyjdę z siebie. Albo mi powiedzą albo....
 -rozmyślałem nad dawnymi czasami-odezwał sie brunet-co by było gdybym nie spotkał Celi a spotkał ciebie i stwierdzam że jestem wielkim szczęściarzem że cię mam Celine...nie oczekiwałem fajerwerków po tych tragicznych 5 latach lecz zjawiłaś się ty i kompletnie zapomniałem o bożym świecie. Może nie od razu było idealnie,nie zacząłem za fajnie ale gdy ty swoim uśmiechem weszłaś w buty reprezentacji Brazylii...jak ujrzałem cię taką beztroską i szczęśliwą....pomyślałem że masz coś w sobie i gdy uświadomiłem sobie że po raz drugi się zakochałem nie mogłem obyć się bez ważnego pytania-tu przerwał i spojrzał mi prosto w oczy-Celine zostaniesz moją dziewczyną tak oficjalnie? Bo wiem jak to wcze-nie dałam mu skończyć tylko szybko wpiłam się w jego usta namiętnie z uśmiechem odwzajemniając każdy pocałunek. W duchu krzyczałam z radości...KOCHA MNIE NEYMAR DA SILVA SANTOS JUNIOR PONOWNIE KOCHA. Nie mogłam być bardziej szczęśliwa z faktu że przy Leo i Anto po prostu to wyznał...Mój ukochany...Mój Neymar. Po chwili oderwaliśmy się od siebie szczęśliwi,on szybko złapał moją dłoń i położył na swoją na stole pokazując jak wiele dla niego znaczę. Takie małe gesty budowały moje przekonanie że nie muszę się przyznawać,po co skoro chodziło mi o to by po prostu był szczęśliwy? 'BO TY JESTEŚ OSOBĄ W KTÓREJ SIE ZAKOCHAŁ!"-krzyczał mój rozum a ja nie chętnie musiałam mu przyznać rację.. Wróciłam myślami do rzeczywistości i skupiłam sie na tym co tu i teraz. Jeśli to pójdzie w inną stronę powiem mu i do tego czasu będe gotowa,póki co jesteśmy PONOWNIE parą i nie mogę być bardziej szczęśliwa. Anto otarła łzę z policzka i szybko podbiegła mnie przytulić,i taka wiedziałam że czeka mnie rozmowa sam na sam co dalej ale tym sie nie przejmuje,moja przyjaciółka ma za parę dni wesele i jak na teraz to zdecydowanie za dużo. Teraz uroczystość panśtwa Messich była najważniejsza
- chyba nadal będę twoją the best bride nie Anto?-uniosłam brwi popijając łyk soku
- oczywiście że tak,nie znalazłabym lepszej od ciebie-mrugnęła do mnie okiem znacząco-potem pokaże ci co i jak bo pan Messi nie rozumie koloru kaszmirowego od turkusowego-zaśmiała się przyszła "pani" Messi
 -a ty moja ukochana żoneczko może przyniosłabyś nam coś zimnego? a przy okazji zawołaj dzieciaki-cmoknął w jej stronę uśmiechając sie do nas
 - o nie nie zostawmy tych gołąbeczków na chwilę,przy okazji-tu parsknęła-pomożesz mi-szturchnęła go i pocałowała słodko. Argentyńczyk objął swoją ukochaną i z uśmiechami na twarzach opuścili pokój. Zostaliśmy sami
 -nie wyszło to za zbyt krępująco? chciałem to zrobić w innym miejscu ale Leo powiedział że.....-uciął patrząc na moje błyszczące oczy
 -wyszło idealnie kochany-pogłaskałam jego policzek następnie całując go-nie mogłabym wymarzyć sobie lepszej chwili niż ta może ten Pary...-szybko zamilkłam kręcąc głową
-jaki Paryż?-uniósł brwi
- parę lat temu,miałam tam taki wyjątkowy dzień ale to już przeszłość-zbyłam to machnięciem ręki
- ty też tam byłaś? ja byłem z Celią...to tam wyznałem jej swoją miłość,poznałem też Maite,dziewczyna była jak burza-zaśmiał się-Paryż to miasto miłości,musimy tam pojechać-złapał moją dłoń-pokaże ci szczególne dla mnie miejsce i raz na zawsze zapomnę o Celi-dodaje głaszcząc moją dłoń.
"ZAPOMNE O CELI"ZAPOMNĘ O CELII"
Świetnie brawo,Celia ..to wszystko tak sie komplikuje że boje się tego co może sie stać gdy zastanie go prawda,zwodzę go za nos dla jego dobra. To chyba nie jest takie złe prawda?
- ciociaaaa!-nagle krzyczy i wpada rozradowany młodszy syn Messich,Mateo
- cześć szkrabie-przytuliłam go do siebie po czym ujrzałam wchodzącego Thiago-witam i pana-ucałowałam go w policzek i spojrzałam na nich obu-kiedy wy tak urośliście-pokręciłam w niedowierzaniu głową-Thiago ma dziewcynę!-krzyknął Mateo śmiejąc się
Spojrzeliśmy się na rodziców chłopca na co oni pokiwali z uznaniem głową
 -mój syn już podbija damskie serca dokładnie jak ja-zaśmiał się tatuś i spojrzał na swoją zdziwioną żonę
 -podbiłeś tylko moje kochanie,o innych nic nie słyszałam-udała obrażoną co szybko zmieniło się na czułości i pocałunki. Neymar lekko ścisnąl moja dłoń po czym zajęliśmy się deserem który donieśli w późniejszym czasie.Chwila wydawała sie zbyt idealna,wszystko szło dobrze aż za dobrze...
 -a więc ja zabieram na górę Celię a wy tu pogadajcie o piłce czy coś-zaśmiała sie Argentynka-spokojnie,zwrócę ci ją Da Silva-mrugnęła okiem i pociągnęła po schodach na górę. Po jej rozradowanym zachowaniu wyczułam,że czeka nas bardzo długaaaa i ciekawaaa rozmowa. Weszłyśmy a  raczej wbiegłyśmy po tych schodach do pokoju Messich i od razu skierowałam swój wzrok na różne pudła,pudełka i przeróżne kolory które Anto pewnie będzie kazała mi jej dobrać. Kocham ją za to z całego serca,w końcu raz w życiu zostaje sie taką świadkową nie? A tak pomijając mnie to będzie impreza jak ich mało,impreza roku.
 - a więc,tak na serio-przewróciłam oczami gdy już doszłyśmy do porozumienia kolorów stołów i kolorów imprezy-mów Roccuzzo bo nie ręczę za siebie-dodałam wzdychając i opadając na bardzo miękkie łóżko. Ta "Pchełka" ma za dobrze
 -nie jeden chyba ślub sie szykuje-zerknęła na mnie i przysiadła na rogu-no nie pani da Silva-parsknęła szturchając łokciem moje kolano
 -co nie Anto-zaśmiałam sie-nie planuje takiej dalekiej przyszłości z nikim-spojrzałam na niego i usłyszałam skrzyp na schodach...O nie,nie,nie,nie,nie nie!
 -a jeśli to on?-wstałam nagle gdy o drzwi oparł sie nasz mały pan Messi
Odetchnęłam z ulgą
- mamaaa-przybiegł i od razu wpadł w nasze ramiona-macie przyjść na dół bo tatuś i wujek Neymar robią dziwne rzeczy-zaśmiał się robiąc głupie miny
 -i tyle?-spytałam kiwając śmiesznie głową
 -wujek Neymar...on...on ma tatuaż wiesz?-uniósł na mnie swój wzrok i napotkał zdziwienie
 -ma wiele tatuaży Mateo on..-dodała Anto nie kończąc
 -ma wytatuowane Celia na nadgarstku a obok jakąś dziwną datę-pisnął-to słodkie powiedział Thiago a ja chciałem ci powiedzieć-dodał uciekając na dół. Wbiło mnie to w ziemię.Nie wiedziałam co powiedzieć
 -Celia on zrobił ten tatuaż rok po tym jak zniknęłaś...chciał cię uwiecznić..cały czas go to dręczyło-dodała cicho Argentynka
 -czemu od razu mi nie powiedziałaś?-spytałam bez ogródek
 -bo dowiedziałam sie niespodziewanie gdy byłam w dołku i zabrał mnie Leo do Neymara że jako ja mam mu pokazać,że da sie z tego wyjść,po tym zniknięciu twoim...by zaczął się umawiać i poszedł dalej sama wiesz....
 -rozumiem....nie winię go za tatuaż,tylko gdy teraz chce o niej zapomnieć...o mnie i nie o mnie-zwiesiłam głowę-to co usunie go tak jak mnie tą prawdziwą ze swojego serca i głowy?-spojrzałam na nią zeszklonymi oczami.
- myślę,że jeśli nawet tak ci powiedział to nigdy o tobie nie zapomni,obojętnie w której osobie-potarła moje ramiona-kocha cie sercem nie oczami-dodała przytulając mnie mocno.Trwałyśmy tak w dłuższym uścisku gdy na progu ujrzałam brunetów.Dwóch.
 -aż tak tęsknicie?-odezwała sie Anto
 -bardzoo-przeciągnął Leo podchodząc do nas-a wy juz wszystko to-pokazał na startę porozrzucanych papierków i testerów na...w sumie wszędzie-sobie rozplanowałyście?-spytał
- i tak i nie ale szczegóły dopełnimy potem-mrugnęła do mnie okiem i wstała podchodząc do swojego ukochanego
-my będziemy sie zbierać-dodałam-no nie Neymar? późno sie jakoś zrobiło-dodałam poprawiając szybko fryzurę oraz przywołując na twarz uśmiech(łzy w kąt)
 -może przejdziemy sie tak w 6? jest ciepły wieczór-zaproponowała Anto zerkając na swojego ukochanego
- jestem za-pokiwał Neymar biorąc mnie za rękę i lekko ściskając. Lekko zagryzłam wargę patrząc brunetowi głęboko w oczy"Ile jeszcze muszę wytrzymać byś w końcu...."
-Ziemia do Celi...ne!-krzyknęła Anto-wszystko w porządku?-zerknęła na moją twarz i lekko potrząsnęła mną szepcząc do ucha-uważaj na to jak go zwodzisz,nie chcemy byście oboje mieli znowu złamane serca-dodała szybko i sie odsunęła. To mnie otrzeźwiło. JAK MAM MU NIE ZŁAMAĆ SERCA SKORO OD POCZĄTKU DO TEGO DĄŻĘ? takie było prawdziwe pytanie, i nie wiedziałam czy kiedykolwiek znajdę na nie odpowiedź
 -tak tak chodźmy-dodałam wychodząc jako pierwsza
Jesli postawie jeden krok za dużo,upadnę,upadne na dno do którego powoli mogłam sie przyzwyczajać. Jak śmiałam patrzeć ukochanemu w oczy po tym co mu zrobiłam? Jak on....po tym wszystkim nadal mnie gdzieś tam głęboko w sercu.
Zeszliśmy powoli na dół,zabierajac ze sobą chłopaków którzy gdy tylko wyszli na zewnątrz dali o sobie znać.Anto i Leo mieli nie lada pociechy ale patrząc na nich cieszyło to oko,tak bardzo,że bardzo zapragnełam mieć taką rodzinę z brunetem. Mocno przytuliłam sie do chłopaka na co ten zareagował na to tym samym...jakbyśmy myśleli o tym samym.Ja mogłam sie oszukiwac ale prędzej czy później i tak to sie nie stanie,nie bedzie tak sielankowo..nic nie będzie takie samo jak teraz
- takie pociechy-szepnął-jeśli bóg da to-nie dokończył tylko pocałował mnie w głowę-wybacz Celine wybiegam w przyszłość-dodał szybko
 -nie nie,też bym bardzo chciała-lekko spuściłam głowę stając do niego przodem-tylko ja...Neymar my...to...-wydobywałam powoli słowa gdy nagle zaczął dzwonić mój telefon a na wyświetlaczu "TEN co ci dał prace bo inaczej zginęłabyś C"
 -kto ma taki pseudonim?-uniósł brwi Brazylijczyk
 -Tomas,głupi bawił sie moim telefonem pewnie-mruknęłam odbierając szybko i odchodząc kawałek
 -co sie takiego stało że przerywasz mi mój wolny dzień?
-A..Alex on...przyjedź szybko...on miał wypadek,jest źle Celia,potrzebujemy cię tu-usłyszałam płacz Tomasa i krzyk w szpitalu
- już jadę-rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni
Wszyscy spojrzeli na mnie wyczekująco,nawet chłopcy sie zatrzymali
 -Alex miał wypadek,musimy do niego jechać-dodałam trzęsąc się cała i osuwając sie w ciemność.