Music ♥

niedziela, 29 maja 2016

Rozdział 19


  Zawsze będziesz chaosem w mojej głowie.
Zawsze będziesz niedokończonym końcem


  -Stój!-krzyknęłam
Kompletnie zapomniałam
-co?-uniósł brwi zdezorientowany brunet
-Dani i Leo z Anto mają być u ciebie tam się umówiłam..-złapałam się za twarz
- dzwonili do mnie i powiedzieli że się spotkamy już na plaży-zaśmiał się szyderczo w  moją stronę
Wypuściłam głośno powietrze.
- mogłeś tak od razu a nie-machnęłam ironicznie rękami
-byłaś tak roztrzepana że i tak byś później o tym zapomniała-dodał wciąż uśmiechający się do mnie jak do  dziecka Neymar*śmieje się
-lepiej jedź już-parsknęłam powstrzymując śmiech
Brazylijczyk założył okulary na nos i mogliśmy jechać już teraz bez zbędnych zmartwień(przynajmniej ja). Droga jak to droga szybko minęła. Zanim dojechaliśmy względem szczerzącego się bruneta do najlepszej plaży przesłuchaliśmy 2 playlisty z mojego i jego telefonu. Zanim OTO TEN PAN wybrał sobie plażę musiałam się nieźle naśmiać. Nie mógł zapomnieć o tym by po drodze nie spotkać fanów przez co droga jeszcze bardziej nam się dłużyła.
 - pięknie razem wyglądacie!-pisnęła jedna z fanek
Zmarszczyłam brwi nie wiedząc o co chodzi
Brazylijczyk cicho się zaśmiał i zrobił sobie zdjęcie z uśmiechniętą fanką
 - ale my nie...-zakłopotałam się
-shipuje was!-pisnęła i odeszła od kolejki fanów
-Co?-krzyknęłam zaciskając zęby
Dostałam w odpowiedzi chichot bruneta za co dostał kuskańca w bok
- no co?-złapał się za uderzone miejsce
- my-pokazałam palcem- my!? razem?! SHIPUJE NAS?!-nie mieściło mi się to w głowie
- mówiłem że jesteś wyjątkowa nawet dla moich fanek-dodał zagryzając wargę
CZY ON TO WŁAŚNIE ZROBIŁ?
- e tam zapomnijmy o tym-zaśmiałam się głośno i wybiłam sobie z głowy tą głupią sytuacje. Po dobrych 30 min dojechaliśmy na ODPOWIEDNIĄ plażę gdzie czekali już na nas Dani oraz Państwo Messi. Przywitałam się ciepło z każdym z nich i rozłożyliśmy się na kocu. Długo to  nie trwało jak trzej piłkarze zdecydowali że pójdą do wody. Wiecie jaki mieli plan ? Już mówię :PÓJDĄ ALE RAZEM Z "NAMI". Miałam nadzieje że ten ćwok nie wtrąci także mnie w ten głupi plan. Złudne miałam nadzieje, gdy dobrze wygrzewałam się na słońcu poczułam jak słońce zanika z mojego ciała. Otworzyłam szerzej oczy i ujrzałam wpatrującego się Neymara. Typowy widok ale wyglądał tak pociągająco z ociekającymi włosami i idealnym muskularnym ciałem. Przeczesał włosy czekając na moją reakcję, powiem wam wcale mi tego nie ułatwił. Przymknęłam przez chwilę oczy po czym silne ramiona podniosły mnie do wysokości barków jak się okazało był to ten ćwok.
 - Neymar postaw mnie!-waliłam go pięściami- woda jest zimna!-pisnęłam
 - nawet nie próbowałaś do nas przyjść-powiedział skruszony?- a woda w porównaniu do twojej opinii jest ciepła sama ocenisz-usłyszałam śmiech
W tym momencie wrzucił mnie do wody. Oj pożałuje tego, nie wie z kim zadziera. Gdy otoczyła mnie zewsząd woda zrobiło mi się przyjemnie. Mogłam tak dłużej ale z związku z tlenem musiałam się wynurzyć. Ciekawe jakby zareagował ten piłkarzyna gdybym nie wynurzyła się przez dłuższy czas? Oj no dobra już się wynurzam. Wypłynęłam na powierzchnię niesamowicie późno gdyż napotkała zamartwione spojrzenia przyjaciół. Roześmiałam się patrząc na Neymara.
 -To Zemsta czujesz to Da Silva?-szepnęłam mu na ucho
Złapał w pasie i nachylił się tak bardzo że mogłam na swoich nagich ramionach poczuć jego spokojny oddech.
 - nie rób tak więcej-dodał- myślałem że....-zaciął się- następnym razem gdy będziesz chciała nurkować powiedz mi o tym-musnął moje czoło
Zrobiło mi się tak przyjemnie ciepło i czerwone stały się moje policzki że nie da opisać tego słowami. Polecam każdemu. Koniec żartów Celia-odezwał się dawno nie słyszany głosik
 - a ty-zaśmiałam się machając palcem- nie wrzucaj mnie bez mojej osobistej zgody-pokiwałam głową
 - Umowa stoi-ukazał się jego śnieżno - biały rząd uzębienia
Boski widok
Wróciliśmy do grupki przyjaciół. Dziewczyny przysunęły się bardziej do mnie a jak pewnie przewidujecie chłopaki zajęli się Neymarem.
 - widzimy że między wami jest baaaardzo dobrze-poruszały brwiami dziewczyny
O czym one myślą?
 - tak pogodziliśmy się i jest jak dawniej-puknęłam obie w ramię
-Ałłłłł to boli-pomasowały to miejsce z grymasami na twarzach
-jesteśmy PRZYJACIÓŁMI i nikim innym-ostatnie stwierdzenie zabolało mnie bardziej niż myślałam
- na to nie wygląda-szepnęła mi Argentynka i uciekła w stronę Leo
- pasujecie do siebie-zachichotała Kolumbijka i także uciekła w stronę Pique
Miny zdziwionych chłopaków są bezcenne*tak już się śmieje
Chwilę zastanowiłam się nad słowami partnerek piłkarzy tak szybko jak tylko mogłam sobie wybiłam tą myśl z głowy.
To niedorzeczne prawda?
Nie byłam gorsza i także podążyłam śladem swoich przyjaciółek przeniosłam się na męskie łono. Ramionami które mnie objęły były oczywiście uradowany Neymar. Powstrzymałam wyskakujący rumieniec na mojej twarzy wpatrując się w czyste i jasno błękitne morze. Przepiękny widok. Oparłam się bardziej o ramiona bruneta i mogłam poczuć jego nieziemską woń perfum. Zagryzłam wargę co brunet zobaczył. Automatycznie na jego twarzy zagościł błogi i szeroki uśmiech jakby ktoś mu banana mu do środka włożył- tak  dziwne porównanie. Wracając było mi tu z nimi jak w rodzinie takiej jakbyście mogli wybierać i stworzyli sobie taką wymarzoną, właśnie ta "Barcelońska rodzinka" była właśnie taka. Gdy wróciłam z rozmyślań o tych ćwokach a właśnie oni......zaczęli przysuwać się w moją stronę.  Uśmiechnęłam się sama nie wiem po co i czekałam na ich kolejny ruch jak się okazało wyjęli telefony i zaczęli robić zdjęcia z każdym jak popadło. Grupowe i każde z osobna zajęło nam ok 1,5 h myślicie że na jednym z każdym przestali? Mylicie się. Gdy skończył Dani po jakiś 50 zdjęciach zaczął Geri a później Shaki następnie najbardziej ogarnięty Leo wystarczyło z nim 20 zdjęć(tych najlepszych) i przyszła kolej Anto i Shaki. Z nimi najlepiej wychodziłam na zdjęciach przy chłopakach czułam się jak mrówka(szczególnie przy Panu Pique). Na końcu kolejki stał Neymar, on wiedział że z nim mogłabym robić 100000 zdjęć to i tak byłoby mało. Jednak będąc na plaży wśród przyjaciół ograniczyliśmy się do 60 odejmując połowę wspólnie z chłopakami i dziewczynami. Były to najpiękniejsze zdjęcia jakie widziałam. Dziewczyny miały racje Pasujemy do siebie. Gdy reszta skończyła ja wyciągnęłam swój telefon i porobiłam sobie z każdym zdjęcie zaczynając na Danim a kończąc na panu IDEALNYM.  Wstawiłam jedno grupowe na tle plaży z podpisem" Mi Familia ♥" Usłyszałam znane dźwięki na telefonach pozostałych . Zaśmialiśmy się błogo i zaczęliśmy spacer brzegiem morza. Moje stopy rwały się by zanurzyć je w wodzie jednak robiło się ciemno i jedynym oświetleniem dla moich oczu był ekran telefonu Neymara. A to co tam zobaczyłam przyprawiło mnie o palpitacje serca i mega przyspieszone tętno. Neymar miał nasze wspólne zdjęcie na tapecie jak on obejmuje mnie w pasie a ja przystawiam usta do jego policzka....Do wyglądał!.... NA BOGA..... JAKBYŚMY BYLI RAZEM.  Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Miał mnie na tapecie przepraszam "nas" tak jak ja. Słodko tam wyszliśmy. Nie zamierzałam protestować faktom że jednak coś dla niego znaczę.....a może tylko mi się wydaje? Ale fakt ze ma nas na tapecie świadczy o czymś innym. Fakt że to coś głębszego niemal się przewróciłam na co brunet od razu zareagował, złapał mnie przed upadkiem. Spojrzałam głęboko w jego oczy, były tak przejrzyste jak niebo nad nami. Błyszczały się tak bardzo jak moje w tym momencie. Moglibyśmy tak trwa zanim nie usłyszeliśmy chrząknięcia tuż obok nas. Był to nikt inny jak tryskający energią mój "starszy brat".
 - Gołąbeczki wszystko okey?-parsknął Alves
Neymar pomógł mi stanąć na nogi i solidnie zasadzić kuskańca braciszkowi. Udawał że go boli a sekundę później szedł przed nami gapiąc się w gwiazdy. Ja chcąc nie chcąc byłam myślami przy tamtej tapecie i magicznym spojrzeniom. Czy wiecie on coś....DO MNIE MA? Ubzdurałam sobie coś i teraz to wychodzi. Nie ma opcji by on czuł do mnie coś większego niż Idol do fanki albo Przyjaciel do przyjaciółki. Tego trzymajmy i trzeba o tym co się przed chwilą zapomnieć powtarzam ZAPOMNIEĆ. Taaa oby się dało. Nie zapomnę tego spojrzenia, NIGDY.



czwartek, 26 maja 2016

Rozdział 18

 
   "Zawsze coś będzie łączyło ludzi, którzy choć przez chwilę byli ze sobą szczęśliwi."


Już wiedziałam. Musiałam puknąć się chyba ze 10000 razy zanim zrozumiałam o co Neymar tak bardzo się na mnie wkurzył że olewał mnie od 4 dni. Tuż po skończonym treningu ruszyłam taksówką do domu gdzie ładnie z Neymarem sobie wszystko wyjaśnimy. Nie odpuszczę mu.  Teraz gdy o tym myślałam wydawało się to być niedorzeczne i prześmieszne. Z drugiej zabolało mnie że po tak długim czasie  jak zdążyliśmy się poznać i po krótkich jednkaże głupich wiadomościach zaczął mnie uważać za oszustkę. Nie musiałam czekać na zaproszenie by wejść do mieszkania piłkarza. Gdy przekroczyłam próg drzwi ujrzałam na horyzoncie Neymara bawiącego się z Pokerem tuż przy basenie. Zdjęłam szybko buty i poszłam  w stronę ogrodu. W innej sytuacji uznałabym że taki widok jest uroczy ale nie dzisiaj. Najpierw niech wszystko wróci do normy bo środku rozkładam się na części pierwsze mam dość, ten cały piłkarzyna jest osobą która stała się w moim życiu niezastąpiona i nie mogę tak dłużej oddalać się od niego. Nadszedł moment powrotu do normy. Bez ogródek przekroczyłam próg drzwi ogrodowych i natychmiast skierowałam się do miejsca siedzącego. Brunet nawet mnie nie zauważył ale za to Poker tak. Słodziak gdy tylko usiadłam poleciał do mnie(czyt. na mnie)  i zaczął mnie lizać. Śmiałam się bo to lizanie przypominało łaskotanie. Po chwili zepchnęłam z siebie przyjaciela i spojrzałam w stronę bruneta. Siedział nad basenem wpatrywał się w  wodę.
 - Neymar...ja-ja już wszystko wiem-westchnęłam
Piłkarz wyszedł z wody i usiadł TUŻ OBOK MNIE, pomimo zmiany miejsca nic nie powiedział
 - chce żebyś wiedział że to było dawno-dodałam- zerwałam z nim już dawno zanim tu przyjechałam-dodałam z przyspieszonym tętnem
Brunet podniósł się do postawy siedzącej, postęp.
 - nie myślałam że...grzebałeś w moim telefonie?-uniosłam brwi
Dostałam w zamian w odpowiedzi szyderczy śmiech
 - nie wiem co ci strzeliło do głowy by pomyśleć że będąc tu u ciebie okłamuje cię że nikogo nie mam a tak naprawdę mam?....-złapałam się za głowę- nie mogłabym tak....gdybym nawet miała byłbyś pierwszą osobą która by się o tym dowiedziała-dodałam poważnie- naprawdę nie chcę być tą złą Neymar....-ruszyłam w stronę wyjścia gdy złapały mnie silne nadgarstki i przyciągnęły w stronę nieziemskiego Brazylijczyka
- po pierwsze: przepraszam-powiedział ze skruchą- po drugie przepraszam a po trzecie...-nie dałam mu dokończyć bo wiedziałam co było odpowiedzią
 - jestem kretynem-zwiesił głowę- zachowałem się jak dziecko a ty przez to cierpiałaś-zacisnął pięści
 - nie jesteś-podniosłam jego dłoń dotykając swojej- nie wiedziałam że te wiadomości wciąż tam są i to moja wina że ich nie usunęłam....-odwróciłam się od niego- dalej uważasz mnie za oszustkę-niespodziewanie brunet otarł moją spływającą łzę
Dotknął swoimi dłońmi moich ramion bardzo mi tego brakowało.  Objął  mnie tak że mogłam poczuć się jak w domu.
 - nie uważam i nigdy nie będę uważać to byłaby  najgorsza rzecz jaką mógłbym ci zrobić-szepnął mi do ucha- nie chciałem by cię to uraziło.....-zacisnął wargi
 - powiedziałeś to po złości rozumiem to-złapałam jego dłoń- ale następnym razem jak będziesz przeglądał mój telefon to pamiętaj byśmy się później nie kłócili-zaśmiałam się i puszczając jego dłoń
Wtedy chłopak przytrzymał moją co wywołało u mnie dreszcze. Gdy się nachylił nie wiedziałam co robić jak się okazało brunet złożył na wewnętrznej stronie dłoni czuły pocałunek. Ideał. Ukryłam swoje nieposkromione rumieńce i wypuściłam powietrze z ust. Mogłam to oficjalnie ogłosić wszystko wróciło do normy. Ponownie czułam się jak dawniej przy Neymarze,ba czułam się kochana tak inaczej.  Tuż po skończonej rozmowie oboje wróciliśmy do środka. Brazylijczyk poszedł do kuchni, zauważyliście że zawsze gdy jest ze mną chodzi do kuchni? Też to zauważyłam
 - Ney-zaczęłam ale szybko przymknęłam buzię, nie wiedziałam czy mogę
-tak?-krzyknął z kuchni
Długo nie musiałam czekać by zobaczyć go w dobrze opinającej tors koszulce i szklankami soku w dłoniach, jak on mnie dobrze zna. Mogłabym go zabrać ze sobą do Polski...i udawać że jest moim kuzynem, to dopiero by było-marzenie. Wracając wpadłam na pewien pomysł. Tylko nie wiedziałam czy reszta paczki także się zgodzi
 - słuchaj może wybierzemy się na plaże tak razem paczką?-bawiłam się telefonem
 - to super pomysł-klasnął w dłonie- wezmę coś do jedzenia a ty zadzwoń do chłopaków-uśmiechnął się
Stanęłam lekko zakłopotana, nie miałam ich numerów. Tak znamy się grubo ponad tydzień ale co do numerów to jakoś się nie zgadaliśmy. Gdy zerknęłam na bruneta on już stał przy mnie i wręczył swój telefon. Lekko się uśmiechnęłam się od razu weszłam w kontakty no i tu sprawa była prosta zostało tylko zadzwonić do chłopaków po kolei i finał. Wykręciłam numer pierwszego z brzegu to Dani, oj uśmieje się chłopak. Czekałam aż odbierze pewnie lata po domu i szuka telefonu*powyobrażajcie sobie
 - Tak?-odezwał się zasapany
 - Dani tu Celia....-przerwałam- czemu dyszysz?
 - szukałem telefonu-zaśmiał się- w czym pomóc? Znowu coś z Neymarem?-spytał
 - nie, nie już się pogodziliśmy-dodałam z wielkim uśmiechem który Dani pewnie wyczuł- zdzwonię bo wpadłam na pomysł by pójść tak razem paczką na plaże-dodałam
- pasuje-klasnął w dłonie- o której mam być?
Ci Brazylijczycy mają jakiś dziwny nawyk klaskani w dłonie
- tak za 10 min tu u Neymara-powiedziałam przeglądając następne numery
-dobra Dani ja dzwonię dalej a tak to widzimy się za chwilę-dodałam
-będę siostra trzymaj się-rozłączył się
I tak jeszcze z czwórką pozostałych
- Leo-dodałam słodko
- Celia hej-odpowiedział tak samo- z czym dzwonisz?-poprawne pytanie
- z propozycją wypadu na plażę tak z paczką-dodałam oglądając się z lustrze
- w sumie ok wpadniemy do was za 10 min pasuje?-zapytał NAJLEPSZY PIŁKARZ NA ŚWIECIE
-czytasz mi po prostu w myślach-zaśmiałam się- pasuje i zabierz całą rodzinkę-dodałam
- nie mógłbym inaczej-dodał a ja przeczuwałam że w tej chwili już gadał z Anto
- widzimy się u ciebie skarbie-dodała słodko Anto
-tak kochanie-roześmiałam się i zakończyłam ostatnią rozmowę
Więc zostało mi tylko przebranie się w strój i wzięcia to i owo na plaże bo upał jaki panuje na zewnątrz może być uciążliwy. Poleciałam szybko na górę po torbkę gdzie trzymałam krem z filtrem i okulary słoneczne. Nie musiałam tego robić gdyż sekundę później brunet schodziło koło mnie wręczając mi moją torbę z potrzebnymi rzeczami. Mam nadzieje że nie grzebał w niej zbytnio......
 -dzięki?-uniosłam brwi-skąd wiedziałeś gdzie leży?-zaśmiałam się nerwowo
 - To proste-wzruszył ramionami- leżała u mnie i przy okazji ci ją przyniosłem-dodał uśmiechając się jak głupi do sera
Kochałam ten jego uśmiech
 - dzięki jeszcze raz-dodałam i byłam gotowa
Szybkim ruchem założyłam okulary na włosy by je zostawić rozpuszczone. Uwielbiałam mieć je rozpuszczone ale na własnej skórze poczułam że szybko je zwiąże przy +30 stopniach. Piłkarz pakował właśnie z lodówki 2 butelki wody gdy miałam zrobić to samo. Ale jest zorganizowany. Brawa dla niego. Świadczyło to o tym że oboje jesteśmy dzisiaj w dobrych nastrojach. Brunet po skończonej czynności wyjął kluczyki od samochodu z kieszeni i ruszył w stronę drzwi. Nie miejąc już co zabrać zrobiłam to samo co Neymar. Tuż przy wyjściu owy piłkarz zatrzymał mnie przytrzymując w  pasie co  bardzo mi się podobało.
  a nakrycie głowy to gdzie?-pokazał na czapkę
-Neymar jest ok jakoś to wytrzymam-machnęłam ręką
Zanim coś powiedziałam usłyszałam jak za moimi plecami Brazylijczyk poleciał po coś do okrycia głowy, oby do siebie do pokoju i byle by nie do mnie. Zanim coś powiedziałam ten już stał za mną i czekał aż się odwrócę. Założył mi na głowę czapkę z napisem Barcelona. Pasowała mi do stroju. Cóż nie miejąc innego wyboru uśmiechnęłam się wdzięcznie do bruneta i wyszłam z domu. Skierowałam się do garażu gdzie czekało na nas piękne Ferrari. Niby na początku nie mogłam się przyzwyczaić ale teraz to już normalność, takie auto to wygoda którą Neymar docenia. Po krótkim rozmyśle dostrzegłam jak piłkarz naciska guzik otwierający garaż a tam pojawił się wspominany "cud miód" samochód. Długo nie czekałam by móc wsiąść do niego. Tak dobrze znowu będzie zasiąść jako pasażer tuż obok niesamowitego kierowcy. Uchyliłam do dołu okno i ruszyliśmy wraz z zaczynającą się piosenką w radiu.

***Mamy 18!
I jak wam się podoba? Czekam na opinie.

niedziela, 22 maja 2016

Rozdział 17

     
"Powietrze stało się ciężkie, bo za dużo w     nim emocji i nie pytaj mnie jak będzie , bo sam nie wiem co mam robić"

  
Tuż po moim niezdarnym wypadku Neymar udał się do siebie tym razem nie śpiewając ani nie tańcząc. Jego słowa doprowadziły do mojego wypadku. Co by było gdyby jednak je dokończył? I co chciał powiedzieć zanim przyszedł do mnie?. Po tej całej sytuacji i po tym gdy widziałam jak grał wiedziałam że jestem bardzo blisko wyjaśnienia sobie wszystkiego z Neymarem a to w tej chwili było dla mnie najważniejsze.  Ja postanowiłam wrócić do swojego królestwa. Po tym co widziałam jedynie o czym myślałam to sen. Poszłam szybko pod prysznic by nie hałasować bo tuż obok Rafa słodko spała. Zdjęłam z siebie przesiąknięte emocjami piżamę i mogłam spokojnie zająć się kąpielą. Wlałam sobie ciepłą wodę i po dobrych 15 min wyszłam wykąpana. Oczy przymykały mi się nie zależnie od mojej woli i gdy tylko doszłam do swojego łóżka opadłam na nie od razu zasypiając. Śniła mi się twarz Neymara. Ale to już normalne. Śni mi się co noc ale nic mu nie mówcie. Pochłonął mnie głęboki sen a to oznaczało że mój wewnętrzny niepokój chociaż trochę się zmniejszył. Obudziłam się gdy poczułam ciepłe promienie słońca na swoim ciele. Spojrzałam na zegarek dochodziła godzina 10. Jakieś święto że tak długo spałam. Tak czy inaczej po dobrym śnie czułam się pełna energii i ostatnie nerwy uleciały ze mnie, to był dobry znak. Opadłam jeszcze na chwile głową na poduszkę po czym wyjęłam potrzebne rzeczy. Głównie był to biało-miętowa bokserka i w tym samym kolorze dobrałam sobie spodenki, uwielbiałam miętowy kolor. Makijażu nie nakładałam. Nie miałam zamiaru poprawiać go kilka razy przy takich upałach. Moja ręka....właśnie ona zaczęła mnie nieźle piec gdy chciałam w nią złapać taki na przykład fullcapa. Jeszcze tego było mi trzeba. Po całym przygotowaniu zeszłam na dół zahaczając o pokój Neymara. Moje zdziwienie doszło do tego stopnia że nie zauważyłam że ktoś przygląda mi się spod schodów dokładnie Pan Da Silva. Znowu to robi. Myśli że tego nie widzę? A co gorsza że to na mnie nie działa? Było odwrotnie...ale dlaczego złości się o coś by chwile potem opatrywać mi rękę . Nie rozumiem go. Nie odrywałam od niego wzroku póki sam nie odpuścił i wrócił na dół. Odetchnęłam głęboko i ruszyłam schodami do miejsca gdzie wywąchałam robiące się potrawy na śniadanie. Brazylijka od razu jak mnie zobaczyła podbiegła do mnie i ciepło się przywitała. Jak zawsze sprawiało że robiło mi się tak przyjemnie ciepło na serduchu. Uśmiechnęłam się do Marceli powitalnie i gdy podjeść smakowite paelle Marceli ktoś wyrwał mi je z ręki. Gdy zerknęłam piorunującym wzrokiem na tego kto to zrobił okazało się że to Jota. Nie obeszło się bez kilku docinków ale skończyło się na mocnym uścisku. Poszłam w stronę jadalni gdzie wszyscy powoli się zbierali ale zaintrygował mnie rozmawiający przez telefon brunet. Zdjęłam hałasujące japonki i cichym krokiem poszłam w stronę ogrodu. Gdy doszłam akurat mówił bardzo energicznie i szczęśliwie? Cieszył się mówiąc coś do słuchawki. Nie mogłam wszystkiego doskonale wychwycić co bardziej utrudniało mi podsłuchanie rozmowy, tak tak nie ładnie podsłuchiwać. Gdy brunet odszedł jeszcze dalej a to znaczyło że z mojego podsłuchania nici. Założyłam japonki z powrotem na swoje stopy po czym udałam się nad basen. Słońce zapowiadało upalny dzień i tak się stało. Nawet pomimo mojego przyjścia nad basen Neymar mnie nie zauważył ale to gorzej dla niego bo dowiem cię o czym rozmawia przy dobrym słuchu. Bawiłam się machając nogami a przy okazji rzucając piłkę Pokerowi. Kochałam tego psiaka tak bardzo że mogłabym go zabrać ze sobą albo wcale go nie opuszczać. Pragnęłam całymi dniami siedzieć nad basenem bawiąc się z Pokerem. Śmiałam się głośno gdy leciał z jednej strony ogrodu do drugiej tylko by przynieść mi machając ogonem wesoło piłkę. Psiak zmęczył się po dobrych 30 min od ganiania za piłką. Wyjęłam nogi z wody i zanim się obejrzałam szczęśliwy Golden-Retriver leżał z wyjętym na wierzch językiem tuż obok mnie. Oparłam dłonie pod głowę i wpatrywałam się w czyste bezchmurne i piękno błękitne niebo, uspokoiło to moje myśli co do tajemniczej rozmowy Neymara. A wracając do niego....gdy leżałam... a właściwie Poker leżał na mnie poczułam jak czyiś cień przechodził koło mnie, znany zapach. Nie myliłam się, był mi to znany piłkarz. Niechętnie otworzyłam oczy i dźwignęłam się by móc wreszcie zasiąść wspólnie do stołu.  Do stołu zasiadłam ostatnia i w ciszy zaczęłam sobie nakładać. Cisza trwała kilka sekund bo tuż po tym jak ja zasiadłam do stołu zaczęły się rozmowy. Głównie o nadchodzącym meczu Barcelony i planach na kilka ostatnich dni. Byłam w jakimś amoku gdy ktoś szturchnął mnie w bok, musze to pisać byście wiedzieli kto to?. Była to roześmiana Brazylijka
 - to co te zakupy aktualne?-powiedziała przełykając pokarm
 - jasne że tak-dodałam z uśmiechem- jutro o 15?-spytałam nachylając się nad talerzem
 - szykuj się na najlepszy dzień w swoim życiu-cieszyła się tak bardzo że aż nie zauważyła kiedy jedzenie na jej talerzu się skończyło
 - z tobą zawsze i wszędzie prawdopodobnie moje ostanie-ostatnie słowa wypowiedziałam cicho szepcząc je na ucho Brazylijki
 - to dodatkowo musimy je spędzić jak najlepiej-klasnęła wesoło w dłonie
Wróciłam do jedzenia cały czas się uśmiechając. Co jakiś czas odnosiłam wrażenie że ktoś po kryjomu wpatruje się we mnie i dotyka mojej ręki. Po skończonym posiłku pobiegłam do pokoju po swój telefon. Zbliżała się godzina treningu na co wiedziałam że za  chwilę Neymar pobiegnie na górę i wróci z torbą sportową na trening. Przyzwyczaiłam się do tego. Usiadłam wygodnie na kanapie czekając na niego. Oczywiście nie oczekiwałam że tak z chęcią mnie zabierze ale żywiłam nadzieje że chociaż zabierze mnie nic nie mówiąc tylko po prostu się zgadzając. Zszedł na dół poprawiając włosy i już miał wychodzić gdy zobaczył mnie stojącą za nim. Dobrze wiedział o co chodzi. Kiwnął głową że mam iść i tak zrobiłam. Zgodził się i było coraz lepiej. Ten dzień dobrze się zaczął i oby tak samo się skończył...a może i nawet lepiej? Podłączyłam swój telefon do odtwarzacza w samochodzie i włączyłam wszystkie by leciały po kolei. Czułam się niezręcznie bo zrobiłam to tak jakbym była u siebie chociaż nie byłam. Neymar jechał cały czas wpatrując się w drogę.  Najwidoczniej nie przeszkadzało mu że włączyłam swój odtwarzacz. Gdy akurat na wyświetlaczu pojawiła się ta piosenka chciałam sama od siebie przerwać tą ciszę. Zanim wydałam z siebie jakikolwiek dźwięk piłkarz już zmierzał do ośrodka treningowego. Szybko wysiadłam omal się nie wywalając  i zamknęłam samochód kluczykami które magicznie znalazły  się w mojej kurtce.
 - dzisiaj zakupy z Rafą-zaśmiałam się i idąc do ośrodka bawiłam się kluczykami po drodze zderzając się z kimś. Usłyszałam  znany chichot. Wszędzie poznałabym się ten nabijający cichy śmiech ze mnie.
 - co ty taka zamyślona?-objął mnie ramieniem Dani
Ta...gdybyś tylko wiedział
 - wcale nie-machnęłam ręką
 - mnie nie oszukasz siostrzyczko-uszczypnął mnie w policzek
Odkąd byłam u niego stal się takim moim "dużym" bratem
 - sama muszę to przemyśleć...-zwiesiłam głowę
 - jak coś wiesz gdzie mnie szukać-szepnął mi na ucho i pobiegł do chłopaków
Przywitałam się z Lucho(nigdy nie będę inaczej na niego mówić) i usiadłam na ławce rezerwowych. Obserwowałam poczynania piłkarzy. Byli bardzo skupieni bo jutro mają mecz i wiedzą że muszą wygrać. Starali się przy każdym podaniu ale z ubiegiem  czasu zaczęli się zachowywać jak zawsze. Oczywiście działali na mnie tak że zaczęłam się jak głupia śmiać. Gdy chciałam ich nagrać ci(czyt dzieci) przybiegli po mnie i Pan wesoły i śmiejący się szalenie Pique przerzucił  mnie przez ramę a na co później dopiero postawił mnie na samym boisku. Stanęłam przed nimi szczelając "face palma" i ciekawiło mnie co dalej wykombinują. Nic się nie stało, otoczyli mnie. Bawili się piłką a ja zrozumiałam że mam się bawić razem z nimi. Typowy trening Barcelony. Jedyną zamyśloną i nie patrzącą w moją stronę twarzą była twarz Neymara. Choć śmiał się z chłopakami to gdy ja byłam przy nim przestał i wrócił ten sam wyraz twarzy jakby zaraz miał się rozpłakać. Zaciskałam wargi by w pewnym momencie się nie rozpłakać. Był piękny słoneczny dzień a on zaczął mi go psuć. Udawałam że tego nie widzę, chłopaki przenieśli się na bramkę gdzie zaczęli wykonywać karne. Głównie to był Leo i Neymar. Siłą rzeczy poszłam za nimi. Leo uśmiechnął się na mój widok i nie mogłam się opanować by nie zerknąć na Brazylijczyka lecz odwzajemniłam gest Argentyńczyka. Chłopaki zaczęli strzelać jeden po drugim gdy w końcu piłka doleciała do mnie
 - Celia dawaj!-krzyknął chilijski bramkarz
Nie musiał dwa razy powtarzać. Dobrze się ustawiłam i kopnęłam piłkę w światło bramki. Claudio jednak dobrze ją wybronił. To niesamowity bramkarz tak samo jak Stegen. Po swoim strzale odsunęłam się od miejsca strzału i wróciłam do chłopaków którzy bacznie obserwowali moje ruchy. Nie lubię gdy tak na mnie patrzą. Idąc do nich głęboko odetchnęłam i po raz kolejny przykleiłam sobie na usta uśmiech. Czujecie tą ironię. Ja bardziej kłamstwo ale wiecie..... Jak się okazało chwilę po mnie do grupy wrócili Leo i Neymar. Pech chciał że stałam tuż obok niego. Brunet jakby mnie nie widział. Olewał mnie. Znowu. Należą mu się brawa. Miałam tego dość. Brunet kopał piłkę co jakiś czas "specjalnie" zabierając mi ją i podcinając mi nogi przez co upadałam. Odgryzłam się tak że upadł na murawę z hukiem. Zacisnęłam wargi ze złością na co brunet zrobił to samo dodając złość w swoich oczach. Odeszłam od chłopaków tak szybko jak się da by przy nich nie wybuchnąć. Musiał się na mnie wyżywać? Nie obyło się bez zdezorientowanych spojrzeń chłopaków. Niech się dowiedzą co dzieje się między mną a Neymarem. Szłam w stronę wyjścia gdy Leo dotknął mojego ramienia
 - co się dzieje?-uniósł brwi widziałam że się martwi
Nic nie odpowiedziałam tylko wzruszyłam ramionami
 - mi możesz powiedzieć....-stanął przede mną
 - co mam ci powiedzieć? Że Neymar olewa mnie i traktuje jak ducha?-cała drgałam- chcesz usłyszeć że ON  wini mnie za coś o czy mnie mam pojęcia? Że uważa mnie za oszustkę i najgorszą osobę na świecie?!-teraz krzyczałam
Leo zrobił smutną minę i obrócił się w stronę Neymara który także żalił się(zgaduje) Daniemu.
 - nie wiesz o co? Nie rozmawiałaś z nim?-spytał uspokajając mnie
 - nie od 3 dni nie rozmawiamy-prychnęłam- jak chce dalej olewać to dobrym pomysłem byłoby wyjechać...-powstrzymałam łzy
 - nie mów tak-powiedział cicho i objął mnie mocno ramieniem
Gdy myślałam że mogłam już się otrząsnąć przyszła następna fala. A głównie PAN DA SILVA się odezwał
 - robi z siebie ofiarę a tak naprawdę wszystkich okłamuje!-krzyknął jak mniemałam prosto w naszą stronę. Zacisnęłam wargi i ruszyłam z Messim na górę. PAN DA SILVA stał i chodził nerwowo mamrocząc coś pod nosem.
 - słuchaj piłkarzyno-wybuchnęłam- nie wiem o co ci chodzi ale nie....-nie mogłam skończyć bo owy brunet przerwał mi
 - ach nie wiesz? Choć raz nie udawaj proszę cię-machał zirytowany rękami
 - w czym mam udawać?! Olewasz i wyżywasz się na mnie od  3 dni!- nie wspominając że widziałam to co  wyczyniał wczorajszego wieczoru.
 - nie będę grał w grę w którą ze mną grasz-prychnął głośno
Nadal nie wiedziałam co zrobić z uczuciem rozpłakania się
 - myliłem się co do ciebie-powiedział chcąc już wychodzić
 - udowodnij mi chociaż że nie kłamiesz-dodał odwracając się do mnie
-Neymar ja...ja nawet nie wiem...-jąkałam się
- i widzisz? Jak prawda w oczy kole?-dodał i zbiegł do szatni
Ja upadłam na kolana całkowicie załamana. To kniec. Zobaczyłam jak mój własny idol gardzi mną i uważa mnie za oszustkę. Pierwszy raz nie wiedziałam co mam zrobić. Chłopaki przybiegli do mnie szybko i posadzili na ławce a sami usiedli na trawie. Zakryłam twarz dłońmi by nie widzieli moich łez. Gdy zabrakło mi łez podniosłam głowę.
 -uważa mnie z-za oszustkę-wybuchnęłam płaczem opadając na murawę
 - nie myśli tak-szepnął mi Dani
 - widzieliście jak wykrzyczał przed wami że wszystkich oszukuję i nie jeszcze robię z siebie ofiarę!-krzyknęłam walić pięściami
Taki był Neymar. Doprowadzał mnie do szału. On tu powinien być i mnie obejmować tak mocno że mogłabym się rozpłynąć. Jednak nie ma go tu i chciało mi się krzyczeć na wieść że tak o mnie myśli. Wstałam z murawy. Wiedziałam jedno tak tego nie zostawię. Nie ma prawa myśleć o mnie jak o oszustce. Przewiesiłam torebkę przez ramię i nie mogłam od tak opuścić chłopaków.
 - jedziesz do niego?-zapytali chórem
 - a mam  wyjście?- odpowiedziałam na pytanie pytaniem. Mądra jestem nie ma co.
 Wyjęłam swój telefon i ujrzałam sms" Spójrz na swoje wiadomości one nie kłamią"-NJR
Szybko przełączyłam aplikacje wiadomości i przeglądnęłam szereg z chłopakami gdy doleciałam do MOJEGO BYŁEGO Michaela. Tuż przed pojawieniem się Joty i  zanim pisałam z Neymarem chodziłam z takim Michaelem Coruz"em. Był to piłkarz z lokalnej drużyny a fakt że ja uwielbiałam chodzić oglądać chłopaków sprawiał że zbliżaliśmy się do siebie. Jednak długo to nie trwało. Michael oglądał się za innymi i to utwierdzało mnie w myśli że nie nadaje się do związków. Chłopak nie odpuścił. I wysyłał ku mojemu zdziwieniu róże miłosne wiadomości"misiaczku, skarbek, kotek kochanie" Czego szczerze nie znosiłam tuż po naszym zerwaniu. On jednak nie odpuszczał i 3 dni temu wysłał mi długiego sms o treści jak bardzo mnie kocha i chciałby wszystko naprawić. Oczywiście streściłam to w skrócie bo w rzeczywistości był o wiele dłuższy. Wspominał że oboje byliśmy w sobie zakochani po uszy i wciąż on czuje że go kocham- co było kłamstwem. Opisywał że nie może beze mnie żyć i tylko jak wrócę to pierwszą rzeczą jaką zrobi to mnie pocałuje- jeszcze tego brakowało. Był  sympatycznym chłopakiem póki z nim nie chodziłam, gdy byliśmy razem jakby mnie nie widział może dlatego że miał wypchane przepychem towarzystwo i pełno było  w nich sztucznych lasek-co mu bardzo się podobało. Ja miałam zupełnie odmiennie towarzystwo i to przeważyło na tym że musiałam z nim zerwać wymagał ode mnie zmienienia towarzystwa a tego nie mogłabym zrobić. I tak to się skończyło, dobrze mi było jako singielce przynajmniej mogłam mieć męskich przyjaciół bez żadnego chłopaka wśród nich. A przy ostatniej wiadomości opadła mi szczęka wysłał mi nasze stare zdjęcie z jego urodzin jak się całujemy. Wtedy właśnie zapytał się mnie czy będę jego dziewczyną. Teraz do mnie doszło..... Tu cię mam Da Silva!

***Mamy 17!
Wiecie co bardzo podoba mi się ten rozdział za to ja czekam na wasze opinie. Co sądzicie o tej sytuacji? Czyżby Ney?.....
Do następnego xx

wtorek, 17 maja 2016

Rodział 16


       Czasami niszczymy charakterem to, co udało się zbudować sercem
To pytanie totalnie mnie zatkało. Były wypowiedziane tak jakby bał się że nie odpowiem. Z jednej strony cieszyło mnie to że mogłabym być bliżej niego ale z drugiej wciąż musiałam uświadamiać sobie że jesteśmy w niewyjaśnionej relacji. Skomplikowane w ciul. Nieśmiało kiwnęłam głową i wstałam z kanapy. Neymar jakby dopiero co pojął że się zgodziłam a ja już szłam w jego stronę. Wyjęłam szybko telefon i zobaczyłam na wyświetlaczu 23:30. Lepiej późno niż wcale-jak to by Veronica powiedziała. Chłopaki poklepali wolne i gdy tylko mogłam spokojnie usiąść zajęłam się zachowaniem spokoju. Neymar rozdał karty ale gdy chłopaki zobaczyli moje zdezorientowanie wstrzymali grę
 - wiesz oczywiście że gramy w pokera?-zapytał znany mi brunet o imieniu PAN DA SILVA
 - oczywiście że wiem-dodałam wywracając oczami
Mruknął coś pod nosem na co reszta chłopaków się zaśmiała. Nie powiedzieli mi z czego ale przeczuwałam że z mojego powodu. Brunet dokończył rozdawać karty i mogliśmy zacząć grać. Nie będę mu dawała żadnych forów ale tak naprawdę to on będzie musiał mi dawać fory. Zawsze ogrywałam chłopaków u siebie w szkole ale to co innego. MIERZYŁAM SIĘ Z NEYMAREM JUNIOREM to nie to samo. Spojrzałam na ruchy owego bruneta i zauważyłam że cały czas się spinał. Wkurzało go moje towarzystwo? Wróciłam do stołu gdzie rozgrywaliśmy partie pokera. Miałam szczęście bo trafiły mi się dwa asy z czego reszta może mieć po jednym albo wcale. Zobaczymy co teraz  zrobisz Da Silva. Cris i Carlos spasowali następnie Alvaro wyrzucił parę dziesiątek a Jota Dwie Czerwone Damy, czekałam na ruch Neymara. Wyrzucił 2 króle z sercem, ale ja byłam lepsza i wyrzuciłam 2 asy. Chłopaki pogwizdali i szyderczo zaśmiali się w stronę piłkarza. Czyżby nie wiedział kogo zaprasza do gry? Jak nie to teraz już wie. Zebrał karty i zaczął od nowa. Gra głównie toczyła się między mną a PANEM DA SILVĄ.  Raz on raz ja i tak na okrągło. Gdy dowiedziałam się od chłopaków że jest 3:30 ledwo otwierałam oczy lecz pomimo zmęczenia psychicznego jak i fizycznego byłam w stanie zagrać ostatnią partię przy stole. Omal nie padłam gdy w kartach wypadła mi karoca, już po nim. Już widzę jego złą minę gdy okażę się że przegrałam. Szkoda że nie założyłam się o coś z nim, teraz mogłabym się lekko zemścić za to jak mnie traktuje. Jednak gdy wyrzuciłam swoje karty Neymar spojrzał na nie i lekko podniósł wzrok na mnie. CZY ON MUSI TAK NA MNIE PATRZEĆ nawet gdy jesteśmy W TAKIEJ SYTUCAJI?  Przeraża mnie fakt że cholernie mam ochotę go przytulić.
- dobrze grałaś-dodał i odszedł od stołu
-fajnie że dałeś mi szansę wygrać-dodałam z lekkim uśmiechem i dołączyłam do piątki chłopaków
Gdy byłam blisko zamilkli
- musisz częściej z nami grać-uśmiechnął się szyderczo Jota
- z tobą masz na myśli?- zaśmiałam się
- a widzisz tu kogoś lepszego ode mnie?-wypiął dumnie pierś
Walnęłam go w ramię po czym zaczął mnie łaskotać. Neymar bacznie nas obserwował. Uspokoiłam się gdy zobaczyłam że podchodzi do nas.
-następnym razem założymy się o coś-dodał Jota
Słuchałam uważnie na co ten człowiek wpadnie.
-złożymy się o usługiwanie czyli zrobienie czegoś do jedzenia pójście z nami gdzieś i robienia tego co chcemy-dodał uradowany jak dziecko
Czuje się jak  w przedszkolu.
- stoi-dodałam- pod warunkiem że tak samo jak ja wygram to wy będziecie robić co chce-uniosłam brwi
-zgadzam się-podał rękę Jota
Nie wiedział na co się pisze. Potarłam ze śmiechem ręce spoglądając na chłopaków. Już po nich. Chwilę po cała czwórka wyszła zanim wyszli pożegnali się ze mną. Oczywiście PAN DA SILVA był nie w sosie i gdy zobaczyła jego pełną złości minę ode chciało mi się przebywać w jego towarzystwie. Wyszłam przed dom by pomachać im przy odjeździe, bardzo ich polubiłam przez te kilka godzin jak graliśmy. Pasowali do Neymara, tak samo pozytywni taki sam styl bycia, po prostu jak bracia. Rzeczywiście tak było. Gdy odjechali poczułam na swoich ramionach znany mi zapach, były to perfumy Neymara. Miałam na sobie jego bluzę. Mogłabym w niej codziennie chodzić, pachniał trawą cytrynową i rześką bryzą oceaniczną. Mój ulubiony zapach. Nie oddam mu jej. Zamknęłam za sobą drzwi i weszłam do środka. Neymar zabierał Rafę do jej pokoju niosąc ją na rękach. Słodki widok. Rafa trzymała dłonie na jego szyi gdy ten wchodził po schodach. Poszłam zabrać swoje rzeczy w tym mokre chusteczki i telefon. Schowałam go do kieszeni a wypłakane chusteczki wyrzuciłam do najbliższego kosza. Gdy postanowiłam pójść do siebie zauważyłam opierającego się o poręcz Neymara. Któż by inny stał koło mojego pokoju ze spuszoną głową? PAN DA SILVA OF COURSE. Złapałam za klamkę gdy usłyszałam jak Neymar rozmawia z kimś przez telefon. Gdy zobaczył mój ciekawski wzrok poszedł dalej zamykając się u siebie. Pokręciłam smutno głową i w chwili moje przekroczenia progu pokoju uderzyła mnie siła zmęczenia. Brakowało mi już sił, kilka pojedynków z Neymarem może nieźle dziewczynę wykończyć. Słyszycie jak to brzmi? Śmiesznie-też tak myślę. Miałam ochotę wyjść na ulicę. Wyszłam na taras, to zawsze poprawiało mi humor. Piękno Barcelony było tym co działało na mnie jak najlepszy lek. Siedząc już w fotelu mogłam się odprężyć. Chłodne powietrze łagodziło wszystkie moje nerwy, działały jak ukojenie w bólu. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt że z tarasu zobaczyłam jak Neymar wyjeżdża z garażu swoim samochodem. Zniknął mi z oczu gdy tylko wjechał na poprzeczną ulicę. Owinęłam się bardziej kocem gdy poczułam chłód pełni księżyca. Było mi jeszcze cieplej ze świadomością że mam na sobie bluzę Neymara. Włączyłam sobie na telefonie piosenkę by jeszcze bardziej się odprężyć i mogłam tak siedzieć do rana. Lekko przymknęłam oczy czując obecność Neymara na swoim ciele. Mówiłam oczywiście o bluzie. Jak wspominałam już wcześniej nie zamierzam mu jej oddać, choćby znaczyło to coś dziwnego między nami, jest dla mnie tlenem i nie wyobrażam sobie bez niego życia.....CHWILA CO???? nie...ja wcale tak nie myślę . Świrujesz Celia-podpowiadał mi głosik w mojej głowie. Siedziałam na tarasie póki nie oślepiły mnie światła parkującego samochodu. PAN DA SILVA wrócił. Wychyliłam się prze barierki ale nic konkretnego nie zobaczyłam z wyjątkiem napotkałam spojrzenie Neymara.  On zamknął samochód i wszedł szybko do domu. Też tak zrobiłam i zeszłam o kilka stopni na dół po schodach. Nie tak całkowicie by brunet mnie zobaczył ale wystarczająco bym wszystko doskonale widziała. Wrócił odmieniony. Uśmiechał się jak głupi wpatrując się na wszystko. Zmarszczyłam brwi widząc jego zachowanie. Zaśmiałam się pod nosem gdy nucił piosenkę "Love Yourself" akurat w moim momencie. Moje serce zabiło mocniej gdy zdjął koszulkę i poszedł do siebie. Długo to nie trwało gdy musiałam wypuścić powietrze z ust bo o to ten pan przeszedł koło mnie w samym ręczniku wciąż coś nucąc. Nucił moje ulubione piosenki, to nie możliwe. Robił to z pełnym uśmiechem nie wiedząc że go obserwuje. Nie powiem miło mi się go słuchało. Był całkiem inny jakby gdy odjechał i wrócił stary Neymar a może nigdy nie odchodził tylko przez jakiś czas nie był sobą? Tak czy inaczej, skakałam w duchu że mogę widzieć go takiego jakim naprawdę jest. Usłyszałam lecące piosenki wydobywające się z pokoju Brazylijczyka. Między innymi kilka polskich. Dam sobie rękę uciąć że ani słowa nie rozumiał a i tak śpiewał je tak jakby rozumiał każde słowo. Oczywiście odkąd jest moim idolem mam też także piosenki w języku portugalskim. Wiedziałam że jeśli będę je miała będę bliżej niego. I tak się stało zaczął śpiewać najlepszą jak dotąd piosenkę w swoim ojczystym języku. Nie miałam nic do dodania, ba sama chciałam zejść tam i wraz z nim śpiewać ją, tak bardzo jak on by tego chciał. Wpatrywałam się w jego ruchy jak głupia. Był tak cholernie pociągający. Szybko wybiłam sobie tą myśl z głowy i odważyłam się zejść na dół, a co mi tam raz się żyje. Skierowałam się od razu do kuchni gdzie mogłam normalnie oddychać. Nalałam sobie soku pomarańczowego i miałam wielką ochotę sprawdzić czy nadal nuci piosenki.  Nie musiałam długo czekać by dostać odpowiedź, odpowiedź była ukryta w dźwiękach. Neymar grał na fortepianie. Każdy normalny uznałby że to nic niezwykłego ale ja miałam przeczucie że gra z myślą o kimś i to co wyczynia na fortepianie jest piękne. Jeszcze tego brakowało bym szalała za nim jeszcze bardziej.  Nie wiem jaka siła prowadziła mnie w stronę jego pokoju ale nie miałam sprzeciwu. Musiałam sprawdzić że Neymar wciąż jest taki sam. Cicho zbliżyłam się do pokoju bruneta i przystanęłam opierając się o framugę drzwi. Gdy zaczął grać znaną mi melodię odpłynęłam. Czy mieliście kiedyś tak że jeden ruch i zachowanie bliskiej osoby sprawia że stajecie się tak  po prostu szczęśliwi? Ja też tak mam, w tym momencie tak właśnie było. Mimo że mnie nie widzi czułam się bezpieczniej, gdyby mnie tu zobaczył gapiącą się na jego grę w jego pokoju byłoby już nieco niezręcznie. Gdy grał odsłaniał wszystkie swoje emocje. W moim polu widzenia zobaczyłam jak było mu źle, gra wynagradzała mu to. Zacisnęłam wargi by czegoś nie powiedzieć albo by nie zrobić kroku w jego stronę. Czemu tak jest?-zapytałam samą siebie. Miałam najlepszego idola na świecie a ja sama nie wiedząc czemu czuje coś do niego coś takiego......też tak macie że ogarnia was uczucie którego dawno nie czuliście i gdy ono się pojawia nie wicie je nazwać? Mnie właśnie takie coś uderzyło, tak mocno że ścisnęło mi się serce....NO CELIA! OPANUJ SIĘ!-krzyczał mój głosik. Zaczynam go nie lubić. Wracając do sprawy zaimponował mi grą coraz bardziej mi się podobał. Gdy wszedł na wyższe tony zamknęłam oczy osuwając się po ścianie. Siedziałam przy drzwiach od jego pokoju zaciskając wargi. To dopiero dziecko-ktoś by tak na pewno stwierdził. Kurde no musi być tak idealny? Nie mogłam nic powiedzieć zostało mi tylko słuchanie. Nie poczułam gdy moje wargi zrobiły się ciężkie i zamiast siedzieć osunęłam się na podłogę. Wstałam do pozycji siedzącej tak szybko jak opadłam na podłogę. Dźwignęłam się na nogi i gdy miałam już odchodzić usłyszałam szepty Neymara
 -czemu wciąż utwierdzasz mnie w przekonaniu że myliłem się co do ciebie?-kiwał głową siadając na kanapie
Czy on mówił to do mnie? Słyszałam w jego głosie głęboki żal i gorycz.
 -nie możesz tak po prostu tego powiedzieć mi w twarz?-dodał chowając twarz w dłoniach
Nie miałam sił patrzeć na jego udręczoną twarz ale w chwili gdy usłyszałam ostatnie słowa szklanka spadła mi na kafelki rozbijając się i raniąc mi dłoń.
 -tak bardzo....-powiedział ale nie dokończył  słysząc tłukące się szkło
Klnęłam pod nosem ze swojego niezdarstwa. Teraz to będzie fajnie. Będzie uważał mnie za gorszą niż teraz ma. Przyleciał jak najszybciej z dużymi ustami widząc moją pokrwawioną rękę i stłuczoną szklankę
 - nie ruszaj się  bo nogi sobie pokaleczysz-dodał szybko zbierając szkło
 - ty też uważaj.....-szepnęłam tak cicho by nie usłyszał
Szybko usunął szkło z kafelek i mogłam zacząć opatrywać sobie rany. Brunet podszedł do mnie i wyjął mi z dłoni bandaż by sam mógł mnie opatrzeć. Czy mogłam lepiej trafić? wydaje mi się że nie i to że stał tu i stykaliśmy się ciałami przyprawiało mnie o dreszcze.
 - zaciśnij zęby będzie bolało-powiedział nie patrząc na mnie lecz na moją zranioną dłoń\
Zaczął nalewać mi wodę utlenioną na krwawiącą ranę. Musiałam mocno zacisnąć szczękę by nie wybuchnąć z bólu. Wytrzymałam tyle ile było trzeba i zanim się obejrzałam miałam już założony bandaż, Neymar musiał często kogoś opatrywać jeśli ma taką wprawę.
 - dzięki, niezdara ze mnie-szepnęłam chcąc wyjść z kuchni
 - to był wypadek nic wielkiego każdemu mógł się zdarzyć-dodał ze spokojem
Chciałam go zatrzymać choć sama nie wiedziałam jak.

niedziela, 15 maja 2016

Rozdział 15

Bar­dzo trud­no jest prze­mil­czeć to, na co bra­kuje słów... 

Siedzieliśmy do późna póki nie zrobiło mi się zimno....i nie chciałam nadużywać gościnności Daniego. PANU DA SILVIE też już nie chciało się patrzeć na jedną osobę- głównie mnie. Nawet przez głowę mi nie przeszło bym wsiadła do jego samochodu. Choćby obiecał mi wszystko to tam nie wsiądę. Ubrałam kurtkę po czym zadzwoniłam po taksówkę. Gdy chowałam telefon napotkałam dziwne spojrzenie Neymara. Ach tak pewnie nie wiedział że z nim nie jadę ale widząc jego następną minę zobaczyłam że już wie, i co zrobił? -wzruszył bezwiednie ramionami. Nie żegnałam się z nikim póki nie przyjedzie moja taksówka. Neymar też nie był chętny do wyjścia. Po raz pierwszy ujrzałam w jego oczach.. smutek? ból?. Też było mu ciężko. Chciałam go zatrzymać i to wszystko wyjaśnić, czy on nie wie że ja mam serce i po raz pierwszy odkąd tu jestem tak dziwnie się w związku do mnie zachowuje? Chyba ślepy jest albo ma tak wielką dumę że nie odważy się nic powiedzieć. Siedziałam z dziewczynami w kuchni. Poprawiały mi humor co chwilę mnie rozśmieszając.
 - od kiedy tak się zachowuje?-spytała się Shaki obierając pomarańczę
 - odkąd zobaczyłam swoje zdjęcie u niego w garderobie...-powiedziałam spuszczając głowę
 - ma twoje zdjęcie?-dodały chórem dwie kobiety
 - tak u siebie w pokoju tuż obok jego rodziny-powiedziałam cicho
 - to może coś szykuję?-uniosła tym razem brwi Argentynka
 - tak i przez cały wieczór by mnie olewał?...nie to do niego nie podobne-złapałam się za głowę
Nie miałam słów. Trudno jest o tym mówić a co gorsza milczeć na ten temat.
 - czy ja robię coś źle? zasłużyłam sobie na tak zimny i obojętny stosunek od idola-przyjaciela?- cicho powstrzymywałam płacz
Poczułam mocny uścisk. Wiedziałam że są przy mnie i pomogą w każdej sprawie.
 - Neymar w końcu nie wytrzyma i wszystko sobie wyjaśnicie-szepnęła mi kochana Anto
 - mam nadzieję-złapałam jej dłoń
Oderwałam się od dziewczyn gdy do kuchni weszli Leo i Geri. Gapie jedne- zaśmiałam się
 - nie przejmuj się nim, prędzej czy późnej pogodzicie się-objęli swoje partnerki piłkarze
Cała czwórka idealnie do siebie pasowała.  Byłam przygotowana by wsiąść do taksówki ale odkąd zadzwoniłam minęło 20 min, gdzie ona jest? Lekko uśmiechnęłam się w stronę dwóch par i po czułym pożegnaniu stanęłam na Daniego trawniku czekając na moją podwózkę. Nic nie powiem rafie bo to jeszcze bardziej zdenerwuje Neymara i szansa na to że się pogodzimy zmaleją do 1%. Czy ja choćby miałam jakieś szanse? Rozglądałam się za jadącymi samochodami i zobaczyłam jak ciemne tęczówki wparują się we mnie ze złością.
 - Niech lepiej stąd odjeżdża- mruknęłam pod nosem odwracając się od niego
Minęło kilkanaście minut a taksówki nie było widać. To jakiś kiepski żart. Na serio? Gdy poczułam czyjeś kroki szybko obejrzałam się i tak szybko jak się ucieszyłam moje serce szybciej zabiło na widok bruneta
 - Taksówka nie przyjedzie-dodał szybko- zapłaciłem taksówkarzowi by odjechał bo to pomyłka-powiedział szybko i cicho
 - Jak to odwołałeś go?!-podniosłam głos- Super dzięki-prychnęłam- teraz zamawiaj mi kolejną-dodałam zakładając ręce na pierś
 - wsiądziesz ze mną i razem pojedziemy....-podszedł bliżej ale natychmiast cofnęłam się- ale jak chcesz to możesz tu stać i marznąć-machnął ręką i wrócił do samochodu
Razem, co sumienie go gryzie? Żal mu się mnie zrobiło? Ale tak szybko jak znowu otworzył się przede mną tak wróciło stare oschłe zachowanie. Chciałam rzucić się za nim biegiem i wsiąść do niego niż tu marznąć. Musiałam wylać kilka łez nim zdusiłam w sobie smutek i zdołałam przełknąć swój upór. Poszłam w stronę czerwonego Audi Neymara i niechętnie wsiadłam na tylne siedzenie. Na brunecie nie zrobiło to żadnej różnicy choć zauważyłam że odkąd zdołałam tu przyjść i wsiąść rozluźnił się odrobinę. Piłkarz ruszył i nim zdołałam położył głowę na szybie poczułam jak w radiu leci  piosenka, która ostatnio pasuje do wszystkiego czy to był znak? Nie musiałam nic mówić by Neymar zrobił ją głośniej. W takiej sytuacji pasowała idealnie. Przymknęłam oczy móc ją śpiewać.
"I put my heart into your hands
Here's my soul to keep
I let you in with all that I can
You're not hard to reach
And you bless me with the best gift
That I've ever known
You give me purpose
Yeah, you've given me purpose"

Nie wiem czy to był odpowiedni moment ale rozkleiłam się. Po moim policzku spływały łzy, szybko je ocierałam by brunet ich nie widział, nie teraz nie w takim momencie. Zaczęło lać jak z cebra, teraz tylko tego brakowało przygnębiającej pogody. Dojechaliśmy i odechciało mi się przebywać w takiej pogodzie choćby na kilka sekund, nie nawidziałam gdy pogoda idealnie odzwierciedlała mój humor bądź obecną pogodę. Nie miałam nic by założyć na głowę więc gdy dojechaliśmy do domu szybko z niego wyszłam i zawlekłam się do domu. Gdy przekroczyłam próg przywitała mnie Rafa przygotowująca posiłek wraz z Marcelą. Poszłam zanieść torebkę do pokoju po czym zeszłam do kucharki i roześmianej Brazylijki do kuchni. Jak przypuszczałam PAN DA SILVA nie raczył pomóc w kuchni. Pomimo tej niewyjaśnionej sytuacji mogłam się "normalnie" uśmiechnąć i pomóc w przygotowaniu posiłku. Nosiłam talerze na stół gdzie rozstawiałam je na poszczególnych miejscach. Rafaella zanosiła potrawy, dużo przy tym śmiałyśmy się jak te dania wyglądają(oczywiście były ani trochę śmieszne). Gdy skończyłyśmy przygotowania przyszedł czas zasiąść do stołu. Nie miałam siły by pójść do jego pokoju i tak bez żadnych uczuć zawołać go na kolacje. Po prostu to by było dla mnie za trudne. Wyręczył mnie Jota który schodząc tu poszedł po swojego brata. Przywitał się ze mną na co spotkałam znudzone spojrzenie. Usiadłam na swoim miejscu i zaczęłam sobie nakładać. Rafa na niego nie czekała, szturchnęła mnie raz czy dwa by spojrzeć na bruneta ale on bezwiednie jadł i gdy tylko skończył poszedł razem z Jotą, oczywiście namawiałam go by został z nami ale uśmiech Neymara wygrałby ze wszystkim, poszli do pokoju do gier. Miałam ochotę kiedyś  z nimi zagrać ale póki jestem w niezrozumiałej sytuacji z DA SILVĄ moja noga tam nie postanie. Po pierwsze Neymar robił by wszystko by zniechęcić mnie do grania a po drugie robiłby mi na złość pojedynczymi za graniami albo robiłby wszystko bym przegrała a tak jak teraz między nami jest nie chce czuć się jeszcze gorzej w jego towarzystwie. Pomogłam posprzątać z kolacji po czym razem z Rafą poszłyśmy na taras gdzie razem z nią gadałyśmy o jej blogu. Wspaniale mi się z nią rozmawia, jest pełna pomysłów i cieszy się z tego co robi. Zapytała mi się  czy mam jakiś pomysł na jej kolejny post ale gdy się ocknęłam ta pokręciła głową
 - mówiłaś co?-spytałam zakłopotana
-tak pytałam ci się o coś ale już nie ważne- zachichotała i przysiadła się bliżej mnie
-jest tuż obok jeden krok i jesteś z nim sam na sam-szepnęła
-nie...nie zbliżę się do niego a ni o jeden krok-pokiwałam głową
Rafa przytaknęła smutną głową a ja by ją trochę rozweselić zaproponowałam jej zakupy, możliwe że moje ostatnie tutaj i w takim towarzystwie.  Brazylijka wesoło pisnęła i ściskała z całych sił. Nie przeszkadzało mi to , dobrze mi zrobi towarzystwo przyjaciółki na wspólnych zakupach. Jeszcze chwilę posiedziałyśmy na tarasie aż nie poczułyśmy że słońce zaszło i uznałyśmy że obejrzymy razem jakiś film, przypuszczam że to będzie jakiś film romantyczny a ja nie będąc przytulona do ramion Neymara chcę go oglądać, wolę film akcji i będę starała się ją namówić na szczególną część F&F 7 którą kocham i mogłabym non-stop ją oglądać. Rafa poszła poszukać filmu a ja zajęłam się przygotowaniem popcornu i czegoś do picia. Wzięłam ze sobą paczkę chusteczek by w razie czego na samym finale mieć coś pod ręką do wypłakania. Znalazłam w kuchni paczkę popcornu i znając przygotowanie szybko wsadziła go do mikrofalówki. Wyjęłam miskę i szklanki nalewając do niego napoju byłam prawie gotowa gdyby nie fakt że o ścianę opierał się Neymar. Wpatrywał się ślepo w mikrofalówkę i robiący się w nim popcorn. Nie zwróciłam uwagi na niego i gdy tylko usłyszałam piszczący dźwięk budzika szybko wyłączyłam ją i wrzuciłam jedzenie do miski. Jego spojrzenie sprawiało że na całym ciele drętwiałam i ledwo co się ruszałam. Musiałam zneutralizować drętwienie kości i bez uczuć ominąć go tak samo jak on zrobił to 2 dni temu. Nie udało mi się to, chłopak przytrzymał mój nadgarstek i spojrzał na mnie tak jakby szukał czegoś istotnego. Błądziłam smutnym i zakłopotanym wzrokiem po jego twarzy tak jak on po mojej. Pomimo jego dziwnego zachowania wciąż czułam jak jego spojrzenie wypala na mnie takie ciepło którego nie mogę za nic powstrzymać. Wysunęłam rękę z jego uścisku ale nie odsunęłam się, to brunet mruknął coś pod nosem i zanim odszedł zrobił coś czego się nie spodziewałam. Przysunął się bliżej mnie i złożył na moim policzku czuły i długi pocałunek. Nie wiem co się ze mną stało ale mogłabym w tym momencie rozpłynąć się i została by ze mnie tylko mokra plama. Dobrze że poszedł zanim zobaczył jak osunęłam się po ścianie po jego wyjściu. Po prostu obrosłam w piórka i nie miałam słów  by wyrazić mojego zachwytu a po drugie zdziwienia co do jego czynu. Przecież nie gadamy ze sobą...a on robi takie coś bacznie obserwując przez dłuższą chwilę moją twarz. Miałam takie wypieki na twarzy i gdyby zbadać ich czerwień to wyniosłyby 50 stopni . Wstydziłam się tak pokazać przed przyjaciółką ale jeśli dłużej mnie nie będzie zjawi się tu i zacznie mnie wypytywać o wszystko nawet o każdy szczegół. Ochlapałam twarz wodą i uznałam że strumień zimnej cieczy choć trochę usunie czerwień na moich policzkach. Postawiłam tuż przed Brazylijką jedzenie i zajęłam swoje miejsce. Rafa odchyliła się by spojrzeć na mnie ale robiłam wszystko by nie zrobiła mi przesłuchania jeśli zobaczy moje rumieńcie. Brazylijka pokazała mi okładkę filmu był ten sam który chciałam z nią obejrzeć jakby czytała mi w myślach. Zmarszczyłam lekko brwi ponieważ Rafa nie przepadała za filmami akcji wolała romansidła albo dramaty wybór zależał od jej stanu emocjonalnego. Tylko jedna osoba wiedziała o moim uwielbieniu serii F&F i był to domniemamy sprawca mojej czerwieni. Czyżby kolejny znak? Może zrobił to bym rozchmurzyła się i razem z Rafą obejrzała mój ulubiony film? Miałam tyle pytań a jedyna odpowiedź siedziała przy stole do gry i wraz z przyjaciółmi gra w pokera. Na pewno wygrywa. On kochał grać i gdyby była okazja mógłby codziennie grać w towarzystwie przyjaciół.  Gdy film się zaczął próbowałam skupić się z całych sił na ekranie ale moje myśli zakłócał czuły "prezent" bruneta na moim policzku. Wolałabym z nim oglądać. Nie to że nie lubiłam z Rafą oglądać ale przypuszczam że uśnie w połowie filmu i na końcówce będę płakać sama skulona w kocu i dmuchająca w chusteczki to mogłoby być ramię Neymara. Cieszył by się jak głupi gdyby......STOP!. Czy ja zawsze muszę myśleć tylko o nim? Zamknęłam szufladkę z napisem NJR i wróciłam do rzeczywistości. Oglądałam film  myśląc że Neymar to tak naprawdę Rafa i gdy patrzałam na taki pryzmat chciałabym żeby tu był, tak na serio. Jednak on siedział pokój obok i świetnie się bawił BEZE MNIE.I ZNOWU MYŚLE TYLKO O NIM...... Były najlepsze sceny gdy usłyszałam ciche chrapanie Rafy. Zaśmiałam się cicho i wróciłam wzrokiem do filmu. Oglądałam go sama nie miejąc z kim go przeżywać ta pustka była okropna. Może lepszym pomysłem było pójście do nich i udawanie tak długo jak się da że wszystko między nami jest ok i że chciałabym z nimi zagrać? To byłoby proste ale takie relacje z nim nie podobają mi się i nie umiem przy dużej grupie przyjaciół udawać szczęścia. Po 1,5 h filmu nadszedł ten moment. Był wyczekiwany finał i gdy usłyszałam znaną mi kwestię Doma wiedziałam że zacznę za parę sekund ryczeć jak głupia. Nie lubiłam ten sceny tak mocno jak ją kochałam. Gdy puścili właśnie tą piosenkę wiedziałam że to koniec, po moim policzkach spływały coraz częściej i w coraz większych ilościach łzy, łzy smutku przeżywania wszystkiego na raz, tego było za dużo. Gdy widziałam jak się rozjeżdżają i Dom kończy film słowami" Zawsze będziesz moim bratem" bardziej się rozpłakałam. Czemu właśnie on?  Czemu w tak młodym wieku?  Czemu muszę czuć coś do człowieka który nigdy nie będzie mój? Czy kiedyś będę mogła mu to powiedzieć? Te dwa pytania już nie dotyczyły filmu tylko mnie, to były pytania które męczą mnie odkąd czuje zimne zachowanie Neymara. Tak właśnie było. Wpatrywałam się w ekran tak długo póki nie wzięłam się w garść i zawinęłam koc wokół siebie. Nie miałam pomysłu co ze sobą zrobić byłam rozbita od środka. Przykryłam kocem Brazylijkę po czym sama biłam się z myślami czy aby nie wejść tam, tylko tak by poczuć że nie jestem sama. Potrzebowałam długiego i mocnego uścisku. Wiecie o kim mówię lecz musiałam wybić sobie ten pomysł z głowy. Odważyłam się  i weszłam do pokoju gdzie siedzieli Jota Gil Alvaro Cris i Carlos i oczywiście Neymar. Zaschło mi w ustach, gdy próbowałam coś sensownego powiedzieć nic nie mogłam z siebie wydusić. Lekko skinęłam głową do chłopaków i usiadłam na kanapie tuż obok stołu. Nie obeszło się bez cichych pytań. Cała piątka przyszła mi się przedstawić i się przywitać. Nie znałam ich dobrze ale niekiedy widziałam na portalach społecznościowych zdjęcia właśnie z nimi. Tworzyli grupę przyjaciół Neymara i widziałam że bardzo są ze sobą zżyci. Powiedziałam kilka słów osobie (choć nie miałam ochoty) i gdy skończyłam wrócili do gry. Ja włączyłam sobie telewizję i zaczęłam ją oglądać póki nie padło bardzo ważne pytanie. Podniosłam się by odpowiedzieć gdybym tylko w tamtym momencie coś powiedzieć....
   -Celia chcesz zagrać z nami?-usłyszałam pytanie prosto wpatrującego się we mnie Neymara.

****Mamy 15!***
Czekam na wasze opinie, wracając jak myślicie że Neymar dalej będzie tak się zachowywał wobec Celi? Dlaczego ją tak traktuję? Dowiecie się tego niebawem ! :**

poniedziałek, 9 maja 2016

Rozdział 14


Człowiek wybacz wspomnień nie zabierze nam nikt i gdybym mógł dziś zmienić coś to nie zmieniłbym nic.

Zastanawialiście się jak to jest zobaczyć wszędzie wodę w swoim mieszkaniu?. Otóż nie próbujcie. Gdy zerwaliśmy się by zobaczyć kto tak krzyczy, wszyscy już wiedzieli. Dostanie się nam w składzie : Neymar Da Silva Santos i Celia Montez. Znając chłopaków to będą się upierać że pomogą ale i tak dobrze wiedzą że my będziemy musieli zrobić wszystko by ta woda zniknęła a Neymar ma duuuży dom. Marcela wyglądała jakby za chwilę miało paść trzęsienie ziemi z wielką złością na twarzy. Nie życzę nikomu by widział Marcelę w takim stanie. Nie tylko ja byłam nieźle skorumpowana taki sam był Brazylijczyk. Kobieta postawiła siatki na stole i złapała się za głowę widząc co na robiliśmy. Oj dostanie nam się. Głośno odetchnęła i spojrzała na nas
 - nie wiem co tu się stało ale tej wody ma tu nie być!-próbowała nie krzyczeć- w łazience macie mopy i ścierki-pokazała nam miejsce. Kiwnęliśmy głowami i poszliśmy po narzędzia. Gdy spojrzałam na bruneta ten się śmiał. Miałam ochotę mu przywalić mokrym mopem prosto w tą jego twarzyczkę.
 - widzisz czym to się skończyło?-dodałam
 Brunet nic nie powiedział
- teraz to my mamy czas-zaśmiał się
Na serio mamy do sprzątnięcia cały dom a  go to bawi? Mop idealnie by pasował do jego twarzy.
Zaczęłam ścierać niepotrzebną wodę a mój towarzysz wyciskał mopa. Męczyło go to bo nigdy nie robił, wszystko robi Marcela a teraz wie co to znaczy pracować u niego, tym bardziej po takich momentach.
  - następnym razem nie bawię się wami-chlapnęłam Neymara
Oddal chlapiąc mnie ścierką
-ale podobało ci się i wiedziałaś że jeśli tak dalej będzie to tak się skończy?-uniósł z uśmiechem brwi
Nic nie odpowiedziałam i wróciłam do pracy
- i tak wiem że ci się spodobało-szepnął mi na ucho
Przeszedł mnie dreszcz ale z przyczyny jego osoby czy może z mokrego podkoszulka? Nieważne zostało nam dużo pracy i musiałam się skupić na niej a nie na mokrym podkoszulku który właśnie w tym momencie mój towarzysz ściągał. Zrobiło mi się gorąco i wyglądał cholera seksownie. Puknęłam się szybko w głowie i zeszłam schodami na niższe piętro. Brunet tuż za mną. Miałam mu przywalić bo dość że miałam wypieki na twarzy to jeszcze gdy się napinał bosz nawet o tym nie myślę Zajęłam się pracą towarzysz nie zaczął kręcić biodrami tuż przed moimi oczami. Musiał to robić? Mogłabym wylać na niego całe wiadro wody i nawet po tym wyglądałby seksownie. Dobrze że się nie odwracał bo inaczej puściłabym buraka przy nim a wtedy wolałabym się zapaść pod ziemię. I mówicie że mam z nim wytrzymać jeszcze 10 dni? Oszaleje szybciej niż wytrzymam. Skończyłam najgorszy pokój jakim jest salon i zabrałam się za pokój Neymara. Musiałam nieźle się namęczyć by tam wejść po pierwsze : to jego pokój a po drugie to Neymar Jr nie wiadomo czego się spodziewać. Zatrzymałam kubeł z wodą i zaczęłam zmywać. Oczywiście brunet był zajęty pokojem gościnnym więc miałam chwilę by się rozejrzeć. Miał najbardziej przestrzenny pokój w całym domu i całkowicie największy tuż po pokoju do gier. I najpiękniejszy. Bardzo nowoczesny zachowując jego brazylijski charakter. Piłki z podpisami chłopaków po szczeleniu hat-tricka były w specjalnej gablocie. Zobaczyłam także pierwszą piłkę Neya, była stara ale czułam że bardzo ważna dla niego. Później były medale i nagrody. Przez cały czas szeroko się uśmiechałam. Tuż koło łóżka miał zdjęcia jego i siostry a później wszyscy razem. Stanowili prawdziwą rodzinę. Miał także flagę Brazylii wiszącą  nad szafą. Oczywiście wokoło były ubrania, ale gdy wrzucałam jego rzeczy z powrotem do garderoby zobaczyłam swoje stojące tuż koło jego Rafy Gila Joty Alvaro Mamy Taty Marceli. Nie wiem co miałam czuć w tym momencie. W tak widocznym miejscu trzymał moje miejsce, celowo czy z własnej woli? Zastanawiałam się chwilę gdy urzekł mnie widok jaki miał Neymar ze swojej garderoby, właściwie to na Camp Nou i budzące się miasto. Przystanęłam na chwilę jeszcze przy tych zdjęciach zastanawiając się po co ja tu jestem? Po tym co ostatnio mówił...akceptowałam to bo rzeczywiście oni tak sądzili ale w pewnym sensie zawsze będą prostą i zwykłą dziewczynę z Polski obecnie sprzątając wodę wraz z Neymarem Juniorem, świetnie brzmi na tytuł książkę. "Wieczne kłopoty". W śród garderoby dostrzegłam koszulki z autografami były niesamowite . Zastanawiałam się czy kiedykolwiek ja  będę miała taką koniecznie jego. Wróciłam do sprzątania i z szerokim uśmiechem wyszłam z garderoby. Zapytać Neymara czemu ma moje zdjęcie w garderobie w miejscu gdzie są zdjęcia jego najbliższych? Czy niech ciekawość mnie zabije? Wybieram to pierwsze tylko bez spiny, spytam tak na luzie mam nadzieję że brunet tak samo odpowie. Pokój został wyczyszczony z wody i mogłam spokojnie zająć się następnym. Mogłam ba...wcale nie dopóki nie poznam odpowiedzi od bruneta dlaczego trzyma moje zdjęcie w garderobie będę musiała nieźle się uspokoić bo jeśli to nie ma mowy bym mogła dokończyć sprzątnie a biednego Juniora nie zostawię bo biedak się załamie. Jednak gdy podniosłam wzrok owy Junior stał tuż naprzeciwko mnie.
-Co robisz w moim pokoju?-uniósł brwi
-ścierałam wodę....-spuściłam wzrok i minęłam go.
Ręką Neymara objęła mnie w tali w ostatnim momencie i spojrzał na mnie.
 - Zostań pokaże ci wszystko jak już tu jesteś-szepnął mi na ucho
Czy zawsze będzie przechodził mnie dreszcz w jego obecności. Musiałam wybić sobie te uczucia z głowy i wbić sobie że to mój idol i jednocześnie przyjaciel prawda? Ja jestem nikim w porównaniu do niego i tego się będę trzymać. Wiem że zawsze on i chłopaki zostaną mi w sercu jako najlepsi idole ale też przyjaciele, wracając do Neymara jego muszę traktować....sama już nie wiem. On jest idolem i może mieć każdą a gdyby nie to że wygrałam konkurs pewnie nie zwróciłby na mnie uwagi tylko patrzał by jak na fankę. To bolało bo wiele razy zachowywałam się jakbym na serio coś dla niego znaczyła ale świadomie wiedziałam że jako dziewczyna nie mam u niego szans. Wróciłam do jego osoby i czekałam aż otworzy się przede mną.
- to mój świat-pokazał na pokój- moje królestwo miejsce gdzie mam czas wszystko przemyśleć...-zagłębił się nad ostatnimi słowami
Ukradkiem spojrzałam na jego twarz. Wyrażała tak wiele jednak nic nie mogłam z niej wyczytać.
Szybko zamknął  garderobę... czy miało to znaczyć że ukrywa coś przede mną?
-widziałam moje zdjęcie...-powiedziałam szybko- u ciebie w garderobie.....-spojrzałam na jego wyraz twarzy. Wyrażała zdziwienie
 - wi-widziałaś?-lekko się jąkał
 - tak...nie wiedziałam że tu je masz....że choćby masz jakieś moje-postawiłam kubeł z wodą
 - to Rafa je tu wstawiła-machnął ręką i bez słowa zamknął garderobę. Lekko się uśmiechnął tak jakby chciał bym stąd wyszła a sam opuścił pokój omijając mnie. Opadły mi ręce. Wiedziałam że tak będzie, on otworzy się przede mną i szybko zamknie jakby wogule tego nie robił. Traktuje mnie jako fankę i tu nadzieje na jakiekolwiek szanse u niego właśnie przepadły. Musiałam raz na zawsze coś zrozumieć NIGDY NIE BĘDE MIAŁA SZNAS U NEYMARA. Czas bym i ja w końcu to zrozumiała. Ale jak...gdy zobaczy że inaczej się zachowuje odsunie się jeszcze bardziej a tego nie chce, mam przyznać mu racje i powiedzieć prosto w twarz że się w nim zakochałam? To byłoby nie do zniesienia i każdego dnia oglądania go byłoby męką dla nas obu. Bolała mnie myśl że jestem u niego tak blisko...a i tak między nami zawsze będzie relacja Fanka : Idol : Przyjaciółka: Przyjaciel. Zeszłam na dół chowając narzędzia z powrotem do schowka. Neymar kończył czyścić już w kuchni i gdy usiadłam na blacie zerknął na mnie. Chciałam do niego należeć tylko i wyłącznie do niego. Zaniósł swoje narzędzia i wrócił do kuchni. Czyli tak będzie między nami jakoś tak dziwnie... Zawibrował mi telefon i spojrzałam na wyświetlacz widząc uśmiechniętą buźkę Daniego. Byl to sms: "Wpadniecie do nas z  Neymarem?"
Nie czekalam długo z odpowiedzią i odpisalam
"Zapytam się"
Podnioslam wzrok i przyłapałam Neymara na wpatrywaniu się na mnie. I jak ja mam tu nie robic sobie nadziei?
-Dani pyta się czy wpadniemy do niego?-spytałam speszona
-Jasne czemu nie-wzruszył ramionami
Zignorowałam jego zachowanir i szybko sięgnęlam po telefon
"Będziemy za 10 min"
Zablokowałam go i poszlam do siebie.Tak naprawdę nie przebierałam się zbytnio i jedynie zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół gdzie czekał na mnie Neymar. Bolała mnie myśl że go tracę a tego nie chcę. Stał się dla mnie cholernie ważny i łapie się na tym że on nigdy nie spojrzy na mnie jak na kobietę tylko cały czas patrzy na fankę. Może tak się zachowuje? Gubię się i to mnie przeraża.
Wyszedł z domu. Zabrałam swoją torebkę ze sobą i podążając za brunetem poszłam w stronę czerwonego Audi. Robię to tylko dla Daniego by się nie zawiódł nie mam sił by widzieć jak PAN DA SILVA mnie olewa sama nie wiedząc dokładnie za co. Wsiadłam bez słowa zamykając się z tyłu. Nie usiądę koło niego, nie mam prawa udawać że wszystko jest ok  jak on ma zamiar mnie olewać. Dojechaliśmy w szybkim tępię. Przywitał nas na wesoło Dani. Uśmiechnęłam się tak jak zwykle nie zważając na Neymara zachowanie. Wpuścił nas do środka i od razu po wejściu przywitałam się ze zgrają łakomczuchów*te kanapki. Usiedliśmy w ogrodzie gdzie Dani miał już przygotowane to i owo. Oczywiście nie obeszło się bez deseru oraz zimnych napoi. Neymar usiadł wpatrując się wszędzie byle nie na mnie. Fajnie. Chce tak pogrywać dobrze, sam dostanie to co zaczął. Rozdzieliliśmy między siebie desery i w między czasie Dani poszedł po piłkę. To normalne słuchajcie obojętnie u kogo są kochają to co robią i to  u nich podziwiam. Tak to ja zawsze u nich coś podziwiam nawet ich fryzury. Pan Da Silva unikał mnie póki Dani nie rozdzielił nas na drużyny przypadło że ja i Neymar jesteśmy razem. Super teraz to jeszcze wyżywał się będzie na mnie. Potaknęłam głową na znak że mi pasuje ale kłamałam. Nie chciałam widzieć tej niechęci w jego oczach. Wolałam zamknąć się w pustej sali bez światła niż widzieć jego wyraz twarzy. Zaczęliśmy grać, stanęłam na niewielkiej bramce ale po chwili Raf zmienił mnie i wpuścił do pola. Akcja była dziecinna jeden drugiemu odbierał piłkę zanim ta doleciała do kogokolwiek. Niekiedy kopali się po kostkach gdy któryś strzelił drugiemu gola. Próbowałam powstrzymać śmiech ale nie dało się uwierzcie mi. Gra zakończyła się gdy przyszły partnerki chłopaków. Na własne oczy zobaczyłam Shakirę i ich pięknego syna Milana. Nie wiedziałam jak się zachować. Ciepło przywitałam się z Anto i synkiem argentyńskiej pary Thiago. Słodki dzieciak z tego małego Messiego. Poczochrałam małego bruneta i z śmiechem na ustach poleciał do taty. Gdy oderwałam wzrok od słodkiego Thiago poczułam jak miękkie ręce dotykają mojego ramienia. Była to Kolumbijka.
 - miło cię w końcu poznać, Shak-podała swoją dłoń
 - Celia-uśmiechnęłam się niepewnie
 - nie gryzę po za tym słyszałam o twoim pięknym wokalu przy mojej piosence-mrugnęła do mnie okiem
 - będę miała z kim pośpiewać w wolnym czasie-szepnęła mi do ucha Shak
 - oj tam ja nie umiem te moje piski to nie śpiew-machnęłam ręką
 - od Neymara słyszałam co innego- zachichotała cicho
 Czy ja o czymś  nie wiem?
 - kiedy tylko będziesz chciała będzie to zaszczyt-dodałam do Shaki
Objęła mnie i zabrała w stronę Anto. Usiadłyśmy na tarasie tuż obok chłopaków. Wraz z dziećmi obserwowałyśmy jak ich tatusiowie ganiają za piłką. Chłopaki mrugnęli w moją stronę bym wróciła do gry ale dziewczyny zatrzymały mnie przy sobie. Najbardziej zerkałam w stronę Neymara który gdy raz zerknął w moją stronę kiwał głupio głową. Miałam go dość ale chcąc nie chcąc udawałam że jest wszystko ok. Gdy skończyli grać usiedli na swoich miejscach pijąc co popadnie. Wzdychali z gorąca, sama odczuwałam te wysokie temperatury najbardziej. Dosiadłyśmy się z dziewczynami do chłopaków. One wpadły w objęcia swoich partnerów a ja usiadłam jak najdalej od Da Silvy. Oczywiście nie umknęło to chłopakom bo spojrzeli na mnie wymownymi minami. Wstałam z miejsca i chciałam odejść jak najdalej ale trzymali mnie tu przyjaciele. Usiadłam na trawniku gdzie Milan z Thiago bawili się piłkami. Oparłam głowę o ciepły mur myśląc co zrobiłam źle patrząc na oschłe zachowanie Neymara. Długo to nie trwało jak usłyszałam cichy głos Anto i Shaki.
  - coś się stało między tobą a Neymarem?-powiedziała Argentynka
  - nie nic...-odpowiedziałam cicho czując że naprawdę tak nie jest
  - gdyby nie było to byś już dawno była przytulona do Neymara-usiadły koło mnie
  - go zapytajcie, ja nie wiem za co mnie tak traktuje-prychnęłam
 Przytuliły mnie mocno bez słowa. Po chwili dołączyli do mnie chłopaki z tym samym pytaniem. Nie zamierzałam im tego samego odpowiadać, bo nie miałam już sił. Kiwałam tylko głową że nie wiem co powiedzieć i ucinałam temat. Szanowny pan siedział na fotelu z podciągniętymi stopami po same kolana co wskazywało na to że czymś się przejmuje. Nie zrobiłam nic w jego stronę. Usiadłam między Anto a Leo. Oboje objęli mnie mocno i zajmowali rozmową. Dani zniknął gdzieś z Shaki więc zostaliśmy w piątkę. Gdy zaszło słońce i ukazał się księżyc usłyszałam znany mi głos i moją ulubioną piosenkę. Była to Shaki z piosenką "Sale el Sol", śpiewała dla nas wszystkich jednak większość piosenki kierowała w moją i Neymara. Brunet nawet nie zauważył jak na niego patrzę tylko niekiedy coś zerknął na chłopaków. Był jakby nieobecny gdy go najbardziej potrzebowałam. Shaki zakończyła pieśń i usiadła przy mnie. Objęła mnie mocno i zaczęła ruchliwą piosenkę "The One Thing" którą śpiewałam w samochodzie z Neymarem. On tego nie widzi ale pragnęłam by w takim klimacie przysunął się do mnie i bez słowa mocno mnie przytulił. Złudne nadzieje. Neymar jakby nie miał serca siedział i gapił się w ognisko które Dani zapalił. Wsłuchałam się w słowa Shaki i próbowałam przetłumaczyć je sobie tak na moją obecną sytuacje. Bardziej mnie to zdołowało. Jestem szczęściarą-ta pfff dobre sobie- jestem nią ponieważ tracę najważniejszego człowieka w moim życiu.

*****
Hej! Mamy 14! Jak myślicie o co chodzi z tym zachowaniem Neymara? Czy Celia to zniesie i wszystko się ułoży czy może odwrotnie stracą siebie oboje na dobre? Dodawajcie  opinie w długich komentarzach :*
 

środa, 4 maja 2016

Rozdział 13

                       Dopóki tu jesteś ze mną to  miejsce coś znaczy

Wylądowałam w basenie. Co to miało być?!. Jakiś sprawdzian czy co?. Mega we mnie buzowało. Ale gdy się odwróciłam chłopaki wskakiwali do wody jeszcze raz. Zaczęło się chlapanie. JAK DZIECI. Nie pozostałam im dłużna, zaczęłam ich chlapać ale trzech na jednego marne szanse nie zapominając kto jest tym przeciwnikiem. Chlapali wszędzie dosłownie WSZĘDZIE. Moją uwagę przykuł brunet śmiejący się z nas PAN DA SILVA. Kiwnęliśmy znacząco z PANEM PIQUE do siebie głowami i chodził nam po głowie ten sam pomysł. Otóż PAN DA SILVA nie jest ani trochę mokry a to się za chwilę zmieni. Wyszłam szybko z basenu i kierowałam się z w stronę Brazylijczyka. Gdy podeszłam do niego bliżej brunet od razu się podniósł. Mi urósł uśmiech od samego patrzenia na niego.
   -śmieją się ze mnie-pokazałam na 3 piłkarzy
Brunet podszedł bliżej brzegu basenu i zaczął nabijać się z tego co oni robią. Ja sama próbowałam to ukryć, iż gdyż pewnie za naśmiewanie się z nich dostanie mi się. Tak to z nimi bywało. Pique kiwnął mi głową i powoli zbliżałam się do rzucenia PANA DA SILVY do basenu. Zatarłam złowieszczo ręce na co chłopaki unieśli brwi *ich miny bezcenne. Położyłam mokrą dłoń na jego suchym ramieniu i mgnieniu oka razem z Neymarem staliśmy twarzą w twarz. Coś się stało ze mną wtedy ale gdy przyjrzałam się mu bardziej na mojej twarzy pojawił się A NIE MIAŁ lekki rumieniec. Twój idol stoi przed tobą pół nagi  z nieziemsko boskim ciałem. Musiałam to zrobić, popchnęłam go w stronę basenu i wpadł jak śliwka w kompot. Jego mina, zła i zdziwiona mina była niemożliwa. Teraz to ja mogłam się z niego pośmiać, chłopaki też mieli z tego ubaw. Momentalnie musiałam zacząć uciekać ponieważ PAN DA SILVA  jak sam to powiedział "nie daruje mi". Na serio? Doigrałam się znowu. Moje marne biegi nie dawały przewagi ale dzięki porannym biegom Z NIM  nieco mi się poprawiła i trochę to potrwało zanim mnie dogonił i każda podłoga w każdym pokoju była mokra. Oj żeby lepiej tego Marcela nie zobaczyła..... Skończyły mi się siły i brunet mszcząc się na mnie objął mnie swoim mokrym ciałem, przeszły mnie ciarki. On wiedział że tak będzie i to mu się jeszcze podobało.
 -ze mną się nie zadziera-szepnął mi do ucha i potarł moje ramiona MOKRYMI RĘKAMI
Odwróciłam się do niego i założyłam ręce na piersi. On szyderczo się uśmiechnął i pobiegł z powrotem do chłopaków. Usłyszałam plusk. Pokręciłam głową ze śmiechem i po prostu nie wyobrażałam sobie by tam z nimi nie być.
-wiedziałam że mu się spodoba-powiedziałam do Leo, jako on jedyny był ten normalny i nic nie robił z tą chlapaniną.Rzucił mi uśmiech a ja go odwzajemniłam. Gdy przypatrywałam się "małemu" Argentyńczykowi przypomniałam sobie jego i Antonellę, przekochana kobieta i bardzo ciepła.  Ona i Leo pasowali do siebie idealnie. Stanowili jedność, mieli słodką rodzinkę i mieli siebie nic więcej nie brakowało. Zazdrościłam im bo taki ktoś jak Leo to skarb, to mój idol i zawsze będę tak mówić. Och....nieraz się wzruszam mówiąc o Leo. Wracając jest WIELKIM  człowiekiem ale nie ze wzrostu ale z tego co ma w sercu i jaki daje przykład wielu milionom ludzi. Ja tak uważam i jeśli miałabym to mu tak powiedzieć to pewnie by zaprzeczył tak samo jak powiedzieć że jest NAJLEPSZYM PIŁKARZEM NA ŚWIECIE to i tak powie że ktoś inny nim jest, cały on. Skromny i prosty. I takiego go uwielbiam. Niech tylko zrobi coś Anto to mu...... Żart kochają się i to widać gołym okiem. Chciałabym by ktoś mnie kiedyś tak pokochał jak właśnie ta dwójka. Moje zamyślenia wyrwały rozmowy chłopaków. Hałas-tak to można nazwać. Urządzili sobie walkę i włączyli w to też mnie i Neymara. Ja & On kto ma większe szanse. Jak się okazało musiałam zakończyć w pewnym momencie zabawę bo wszystko było prawie zalane.
 -patrzcie co narobiliście dzieci-pokazałam na mokry obszar dookoła nas. Wyszłam z basenu i rozłożyłam się na brzegu by wyschnąć. Słońce już nie prażyło a ja poczułam przyjemne ciepło wysuszające moje ciało. Długo to nie trwało i cała banda zarządziła że wychodząc z wody ochlapią mnie. Zgromiłam ich wzrokiem na co oni wybuchnęli śmiechem. Cwaniaki otoczyli mnie. Patrzyli się jak w obrazek a ja czułam się osaczona. Co chcieli zrobić. Gdy pochłonęły ich rozmowy o prostych rzeczach jak dzieci albo co będą jutro robić ja zerknęłam w stronę bruneta którego od dłuższego czasu nie widziałam. Gdy ktoś dotknął mojego ramienia szybko się odwróciłam, był to Neymar
 -tęskniłaś skarbie-szepnął po czym uśmiechnął się szelmowsko do mnie
SKARBIE?!  Dostał poduszką na co chłopaki oddali mi, wszyscy na jedną. Usiadł jeszcze perfidnie obok mnie. Oczywiście włączył się do rozmowy
 - jesteś już nasza-szturchnął mnie Raf- już się od nas nie uwolnisz-zaśmiał się
Z mojej niewiedzy skorzystał Dani
-Wytrzymałaś z nami dłużej niż 15 min-potakiwał śmiesznie głową
-przyzwyczaiłam się do takiego czegoś-machałam rękami na co wszyscy się zaśmialiśmy
-czyli trafiłaś do odpowiedniej rodziny-ostanie słowo wstrząsnęło mną
-dobrze słyszałaś-tym razem powiedział to Leo- każdy kto należy do naszej paczki już jest naszą rodziną-obdarzył mnie tym uśmiechem
Kolejne marzenie spełnione: Zobaczyć ten piękny uśmiech Leo Messiego.
-Chłopaki ja....-założyłam ręce na głowę  chłopaki czekali aż dokończę
-Nie mów że jesteś tylko zwykłą dziewczyną-powiedział Neymar- bo tak nie jest-przypadkiem dotknął mojej dłoni
-każdy ci to powie-dodał Pique- pewnie myślisz że będąc twoimi idolami nic dla nas nie znaczysz? Nie właśnie odwrotnie-dodał Hiszpan- gdy ten tu-walnął Neymara Geri- opowiadał że przyjedzie do niego-tu się zaśmiał a ja zmarszczyłam brwi- dziewczyna z Polski z wygranego konkursu, zaciekawiliśmy się-skończył Pique
-przy bliższym poznaniu stałaś się naszą przyjaciółką, naszym członkiem tu "jesteś nasza"-podniósł dwa pace na znak cudzysłowia Dani
Słuchałam i niedowierzałam. PIŁKARZE FC BARCLEONY  wyznają że należę do ich bordo-granatowej rodziny. Czy ja jestem w raju? albo śnię i za chwilę ktoś mnie obudzi i to tylko mi się wydaje. Ale tak się nie stało. Chłopaki kontynuowali.
-Mamy swoje rodziny, każdy z nas pomimo grania w wielkim klubie jest człowiekiem i normlanie nawiązuje przyjaźnie to naturalna rzecz w dodatku że Shaki  i Anto cię uwielbiają co dopiero dzieciaki-zaśmiał się Leo
-nigdy więcej nie waż się mówić że jesteś zwykłą dziewczyną-nikt tego nie powiedział bo był to szept Neymara tylko i wyłącznie do mnie. Przeszedł mnie miły dreszcz i lekko przytrzymałam jego twarz. Pocałowałam go w policzek i obdarzyłam uśmiechem. Nie miałam słów by wyrazić co w tym momencie robiło moje serce. Moi idole uważają mnie za jedną z nich. Nadal nie wierze.
-możecie mnie uszczypnąć?-zaśmiałam się patrząc na chłopaków
Każdy przybliżył się i mnie uszczypnął. To nie był sen. Naprawdę tu byłam i to co powiedzieli stało się rzeczywistością.
-wy na serio to powiedzieliście-szepnęłam jakby sama do siebie
-teraz szykuj się że będzie tak zawsze-roześmiał się Raf.
Poczułam że jestem sucha i dość tego leżenia. Jakaś siła ciągnęła mnie do nich, po tym co powiedzieli będą już zawsze dla mnie najlepszymi ludźmi pod słońcem. Moje serce zdobyli już dawno ale teraz poczułam że ja ich też, to niesamowite uczucie. Chciałam dziko tańczyć z tego szczęścia ale wyszłabym na wariatkę. Słońce zachodziło a to oznaczało że czas przenieść się na taras a do kogo DO MNIE. Chłopaki ruszyli swoje tyłki do góry i poszli do mnie do pokoju. O NIE, TYLKO NIE TO. Ruszyłam się biegiem i zanim zobaczyli pochowałam wszystkie kartki i wszystko co z nimi związane do szuflady. Machnęłam do nich ręką a oni rozsiedli się wygodnie na tarasie. Dołączyłam do nich jak tylko upewniłam się że o niczym nie zapomniałam. Poklepali miejsce specjalnie dla mnie i mogłam spokojnie usiąść. Podparłam nogi do siebie by patrzeć na zachodzące słońce. Pozostała 5 zrobiła to samo do czasu, powrócił temat jutra. Gdy dochodzili do czegoś pytali się mnie" co nie Celia?" i tak w kółko. Ja potakiwałam zgodnie głową, nie słuchałam ich sama nie wiem czemu. Wciąż miałam w głowie słowa szczególny szept Neymara i słowa chłopaków. Gdy zaburczało mi w brzuchu chłopaki zaśmiali się i stwierdzili że musimy coś przygotować. Znaczy ja, to ja muszę coś dla nas zrobić. Wstałam i zbiegłam na dół by coś przygotować. Nie miałam zbytnio na nic pomysłu, wyjęłam chleb i postanowiłam zrobić kanapki. Co jak co ale są najlepsze. Nuciłam sobie piosenkę z radia gdy poczułam czyiś oddech na skórze. Nie musiałam się odwracać nikt tak na mnie nie działał.
 -pomogę ci będzie szybciej-dodał brunet
 -sama bym mogła przecież-lekko się uśmiechnęłam się
-nie da się z nimi tam wytrzymać po prostu-pokręcił głową z uśmiechem
Poklepałam go ochoczo po ramieniu
- witaj w klubie-roześmiałam się a on razem ze mną
Robienie kanapek wychodziło nam zręcznie i po 15-20 min wróciliśmy z posiłkiem na górę. Bili się, co za dzieciaki. Spojrzeliśmy na siebie z Neymarem i westchnęliśmy. Postawiliśmy przed nimi kanapki a oni odwrócili się do nas i zaczęli pałaszować naszą pracę. Jedli i rozmawiali o czymś, z pełnymi buziami. Wyciągnęłam po kryjomu telefon i przepraszam chłopaki ale musiałam to zrobić, nagrałam ich tak na pamiątkę nikt się nie dowie jakimi dziećmi jesteście. Wystarczy że wy i ja wiem. Przekomicznie to wyglądało. Gdy półmisek był pusty chłopaki zadzwonili po desery. Niedaleko była kawiarni której względem naszej piąteczki piłkarzy były najlepsze desery. Nie miałam nic więcej do dodania.
-Jaki chcesz deser?-spytał Geri
-sorbet z jagód acai z polewą malinową- mrugnęłam kierunkowo do Neymara
- 2 razy-krzyknął Brazylijczyk
Hiszpan pytał pozostałych i po 15 min desery odkąd Pique zadzwonił przyjechały. Oczywiście kto musiał po nie zejść po panom co je zamówili nie chciało się. Z pomocą przyszedł mi nikt inny jak brunet, schodził po schodach gdy właśnie je odbierałam. Jak się okazało nie tylko one przyjechały.
Soki i ciasteczka były w komplecie. NIECH CIE PIQUE. Brazylijczyka nic to nie zdziwiło i wziął ode mnie tacę z sokami i ciasteczkami. Doszliśmy do szanownych panów i wszyscy odwrócili się w naszą stronę. Każdy wziął swój deser i usiedli po turecku wokół mnie. Co jest grane?.
-dobra dość tego co to ma znaczyć?-zmarszczyłam brwi
Wyciągnęli zza swoich pleców dokładnie to Leo bilet na ich następny mecz na Camp Nou. Mocno uścisnęłam Leo i każdego z nich dziękując za niego.
-drobnostka-machali rękami gdy im dziękowałam
Do byłaby drobnostka gdyby to nie był wstęp VIP. Zaskakiwali mnie.
-nie musieliście aż VIP wystarczył zwykły-pokręciłam głową
-Anto-dodał Leo- i Shaki- tym razem to Geri powiedział- naciskały byś była z nimi w strefie VIP-dodali- a nam to było na rękę bo wiedzieliśmy jak zareagujesz i że tak będzie-zaśmiała się cała piątka
-szatnia też jest w pakiecie-dodał wesoło Raf
Nadal nie zapomniałam jak to było ostatnio, ledwo co oddychałam gdy zobaczyłam Neymara w szatni takiego idealnego. Wybiłam sobie to z głowy i spojrzałam na grupkę piłkarzy. Dostałam w zamian uśmiechy i śmiechy. Wtedy rozległ się krzyk......

***
Mamy 13! Jak myślicie kto krzyczy? jak wam się ten rozdział podobał?