"Pewne drzwi trzeba zamknąć. Nie ze względu na dumę czy złość. Po prostu już prowadzą donikąd"
-Mecz!.....-krzyknęłam na całą plażę. Nie do wiary że tyle czasu już minęło. Szybko pochowałam koc do koszyka i owinęłam się osłonką i szłam w stronę samochodu. Wszyscy patrzeli na mnie jak na wariatkę.
-Ugh macie za 20 min mecz!-krzyknęłam- ruszajcie się!-dodałam głośniej
W mig znaleźli się koło mnie i wsiadaliśmy do aut
-Enrique nas zabije, zabije na miejscu!-złapałam się za głowę załamana- zobaczycie-spuściłam głowę- a to wszystko moja wina bo ja chciałam tej durnej plaży pomimo tego że macie cholernie ważny mecz do wygrania...-mruczałam i rzucałam słowami jak grochem o ścianę.
-oddychaj to po pierwsze-śmiał się! Jak mógł w takiej chwili się śmiać?- a po drugie spokojnie zanim jeszcze wyjdziemy na murawę minie dobre 30 min, mamy w takim razie prawie 1h zanim zacznie się mecz-powiedział spokojnie kładąc dłoń na moim kolanie. Zerknęłam na niego ukosa także splatając wspólnie nasze dłonie. Uspokoiło mnie to trochę
- i to nie jest twoja wina,każdemu z nas dobrze zrobił taki wypad-dodał uśmiechając się zadziornie- Enrique nieźle się wkurzy jak zobaczy nas mokrych-zaśmiał się nerwowo
Zatrzymałam się na jego słowach.Spojrzałam na Brazylijczyka. Rzeczywiści byli mokrzy od stóp do głów. Tym bardziej zaczęłam panikować. Brunet spuścił wzrok na chwilę na mnie wyczekując czegoś
-zabije nas-powtórzyłam sama do siebie-zabije i w dodatku poćwiartuje na kawałki jak tylko przekroczymy próg Camp Nou-pokiwałam głową nie patrząc na drogę, po prostu było mi wstyd.
-mała...nie obwiniaj się to nie twoja wina-dodał spokojnie- wiesz co, niech Enrique mówi sobie co chce ale nic nie zepsuje mi tego wypadu-zatrzymał samochód i złączył nasze usta. Odwzajemniłam pocałunek po chwili odsuwając się. Brunet zrozumiał dlaczego i wjechaliśmy na podziemny parking magicznego stadionu o nazwie -Camp Nou. Zaparkowaliśmy jako pierwsi i szybko opuściliśmy pojazd.Piłkarz wziął mnie za rękę
-to będzie mecz dedykowany tobie-szepnął mi Ney podążając korytarzem
Uśmiechnęłam się nieśmiało i podążyłam hucznym stadionowym korytarze. I jakby szlag by mnie trafił bo napotkałam właśnie Luisa mijając się przed strefą kibiców.
-widziałem ich...całych mokrych-powiedział z lekkim podrażnionym uśmiechem na twarzy
Nabrałam powietrze i musiałam zacząć mówić.
-byliśmy na plaży-powiedziałam cicho unikając jego wzroku
-słyszałem-zaśmiał się grzebiąc w kartkach-owszem wiem co dokładnie mówili-dodał jeszcze bardziej roześmiany
-tak?-zrobiłam duże oczy- co takiego?-spytałam próbując się uśmiechnąć
-że cię kochają-powiedział patrząc na mnie swoimi roześmianymi oczami
Teraz nie wytrzymałam, także się roześmiałam tym razem zerkając na trenera. Pokiwałam śmiesznie głową i ruszyłam zająć miejsce na trybunach. Gdy przechodziłam koło ławki rezerwowych trafiło mnie nieziemskie uczucie. Cały stadion huczał Sewilla bądź Barcaaa Barccaaaaaa Barcaaaaaaa! Usłyszałam hymn, szybko zasiadłam na trybunach czując przechodzące ciarki na całym ciele. Ogarnęła mnie wielka duma i wzruszenie. To był mój pierwszy mecz chłopaków, pierwszy z wielu jaki będę miała okazję oglądać z takiego widoku jakim jest właśnie Camp Nou. Chłopaki wybiegli z tunelu witając się z kibicami. Neymar wybiegł wraz z Leo pokazując na swoje partnerki. Lekko poczerwieniałam czując bijące wielkie serce Brazylijczyka. Tak wiele nas dzieli....a gdy pomyślę ile przeżyłam dzięki Neymarowi omal nie chce mi się płakać ze szczęścia. Zaciskałam mocno pięści gdy gra się rozpoczęła. Tak jak przystało na dwa świetne kluby gra toczyła się w szybkim i aktywnym czasie. Nigdy nie wątpiłam w Barcelonę to i dziś nie zwątpię. Chyba musiałabym umrzeć by zwątpić póki żyję ten klub jest na szczycie i zawsze będzie. Oglądałyśmy akcje meczu z wielkim przejęciem. Nareszcie zobaczyłyśmy magiczne Trio-MSN i wiedziałyśmy jak to się skończy. Leo leciał z futbolówką przy nodze a obok leciał Suarez czekając na niszczące podanie....Leo wybrał podaniem Luisa lecz ten widząc przecinających go piłkarzy oddał ją właśnie Neymarowi. Ten nie miał nic innego do zrobienia jak tylko trafić do światła bramki, czyta poezja-pomyślałam. Rozległ się krzyk. Podskoczyłyśmy z siedzeń głośno krzycząc. Zaczęłyśmy piszczeć i cieszyć się równie mocno co piłkarze. Thiago nie mógł się opanować i sam zaczął klaskać i bić brawo z całych sił. To dziecko mnie wzruszyło. Tak samo było z Milanem, Shaki szturchnęła mnie pokazując na bruneta wpatrującego się we mnie. Uniosłam wzrok i ujrzałam jak piłkarz układa serce z rąk i wszystkim wskazuje na moją osobę. Musiałam się mocno powstrzymywać by nie pokazać wyskakującego buraka na moich policzkach. Piłkarze wrócili na boisko wracając do gry. Po kilku następnych aktywnych minutach pierwsza połowa się skończyła. Nie miałyśmy innego wyjścia musiałyśmy zejść do nich Weszłam bez pukania, ono by było zbędne. Chłopaki krzyknęli na nasz widok i szybko utonęłyśmy w ramionach swoich ukochanych.
-powiem wam że zrobiliście kawał dobrej roboty-właśnie to chciałam powiedzieć a uprzedził mnie trener
Uśmiechnęliśmy się wszyscy przytakując potwierdzająco głowami. Zgadzałam się z Enrique całkowicie. Wtuliłam się mocno w bruneta wkładając mu ręce pod koszulkę. Zadrżał.
-mówiłem że dla ciebie-szepnął całując moją szyję
Zarumieniłam się lekko, takie wiadomości sprawiały że mimowolnie uśmiechałam się sama do siebie. Czułam że dokończenie meczu i wygranie go jest tylko formalnością. Chwilę pobyłyśmy z chłopakami i wróciłyśmy na swoje miejsca.Sekundę po zaczęła się druga połowa. Kibicowałyśmy wspólnie z pociechami piłkarzy. Thiago wraz z Milanem nie mogli usiedzieć w miejscu gdy ich tatusiowie byli przy piłce.
-wiesz że wujek Ney bardzo cię kocha?-powiedział mały Thiago klaszcząc rączkami
-wiem skarbie-powiedziałam uśmiechając się sama do siebie. Niech mnie piorun strzeli jeśli tak nie jest. Obejrzałam się w górę, nic nie było. Piękne błękitne i czyste niebo. Idealna pogoda na mistrzostwo. Niebiosa nam sprzyjają. Akcja za akcje. Sewilla nie ustępowała i w 60 min strzeliła gola wyrównującego. Do rogu podbiegł nie kto inny jak Krychowiak. Posłał mi uśmiech a także serce swojej ukochanej i poleciał dalej. Chłopaki nie dali za wygraną i grali jeszcze lepiej. Pomimo wysiłków chłopaków Sewilla dobrze się broniła, musieli spróbować inaczej. Zbawienie przyszło szybciej niż myślałam. Zabójcze długie podanie Javiera i piłka jest coraz bliżej pola karnego. Piłka trafia pod nogi El Pistolero i on bez wahania posyła ją do Neymara. Brazylijczyk nie ma wyjścia oddaje ją jednym prostym podaniem tuż pod nogi Messiego. Leo swoja lewą nogą posyła piłkę w światło bramki.
-Pozamiatane!-krzyknęłam wyskakując z siedzenia. Omal nie spadł także sam Thiago. Na szczęście moja kochaniutka siostra z Argentyny wzięła go do siebie także się niezmiernie ciesząc. Jak się okazało chłopaki przeciskali się przez tłum aż do nas. Nie wierzyłam swoim oczom.
-obietnica dotrzymana, mistrzostwo jest nasze-szepnął mi Neymar na ucho
Złączył na chwilę nasze usta i wrócili na boisko. Do końca meczu przeważała Blaugrana. Mecz zakończył się ich zwycięstwem. Po końcowym gwizdku wyleciałam z trybun i podbiegłam szybko do bruneta. Piłkarz rozstawił swoje ramiona i szybko je zacieśnił
-kocham cię-dodałam cicho się śmiejąc-bardzo-zagryzłam wargę i złączyłam nasze wargi w czułym pocałunku. Neymar nie odsuwał się ode mnie póki jakiś głos sprawił że się od siebie oderwaliśmy.
-do szatni Da Silva-krzyknął poważny Geri
Pokazał mu język i oboje roześmiali się szeroko.
-jesteś moją nagrodą-szepnął lekko gryząc mój płatek ucha
- a kto ja jestem rzecz?-uniosłam brew
- nie, jesteś cenniejsza niż wszystko inne-dodał obejmując mnie i prowadząc w stronę męskiej szatni. Teraz już się nie krępowałam jak było za pierwszym razem. Gdy teraz o tym pomyślałam zanosiłam się donośnym śmiechem. Weszliśmy do szatni jako najbardziej zauważeni nie zważając na hałas w całej szatni. Zebrali się wszyscy do kupy i darli się na całe gardło Capeones Capeones Capeeeonnesss. Był to nieziemski widok.
-Celia ty razem z nami-pociągnął mnie Alves za sobą
No i ja dołączyłam do nich. Wspólnie wraz z dziećmi i partnerkami chłopaków dołączyliśmy do nich wspólnie świętując zdobycie Mistrzostwa Hiszpanii. Skakaliśmy i krzyczeliśmy tak głośno póki starczyło nam tchu. Po dobrych 10-15 min przestaliśmy. Piłkarze przebrali się i wspólnie w trybie niespieszącym się wyszliśmy z szatni. Utonęłam w ramionach w bruneta tylko na chwilę. Zaczepił mnie Polak
-gratuluję wygranej-podał rękę Neymarowi po czym oboje się przytulili. Grzesiek uśmiechał się przez cały czas. Widziałam po jego oczach że pomimo przegranej nie podda się i będzie grał dalej.
Polak szybko zniknął nam z oczu i dołączył do swojej partnerki. Piłkarz objął mnie mocniej.
-chciałbym żeby było tak zawsze-szepnął mi we włosy
-ja też-westchnęłam wplatając ręce w jego włosy
Brunet nic nie odpowiedział jednak na jego ustach pojawił się tajemniczy uśmiech. Gdy ostatnio dopytywałam się co robił okazało się że załatwiał coś dla mnie....No to teraz może powinnam się dowiedzieć co?...Neymar jednak posadził mnie na siedzeniu pasażera i wraz z nim odjechałam spod stadionu Camp Nou.
****
Mamy 61! Wy wierzycie że to już tyle? Ja nie xD I co myślicie? Wiem że ostatnio coś nie dodawałam a to przez to że bliża się wrzesień i wgl wiecie szkolne sprawy w dodatku mam jeszcze sprawy w domu :* No nic czekam na wasze opinie.
-Ugh macie za 20 min mecz!-krzyknęłam- ruszajcie się!-dodałam głośniej
W mig znaleźli się koło mnie i wsiadaliśmy do aut
-Enrique nas zabije, zabije na miejscu!-złapałam się za głowę załamana- zobaczycie-spuściłam głowę- a to wszystko moja wina bo ja chciałam tej durnej plaży pomimo tego że macie cholernie ważny mecz do wygrania...-mruczałam i rzucałam słowami jak grochem o ścianę.
-oddychaj to po pierwsze-śmiał się! Jak mógł w takiej chwili się śmiać?- a po drugie spokojnie zanim jeszcze wyjdziemy na murawę minie dobre 30 min, mamy w takim razie prawie 1h zanim zacznie się mecz-powiedział spokojnie kładąc dłoń na moim kolanie. Zerknęłam na niego ukosa także splatając wspólnie nasze dłonie. Uspokoiło mnie to trochę
- i to nie jest twoja wina,każdemu z nas dobrze zrobił taki wypad-dodał uśmiechając się zadziornie- Enrique nieźle się wkurzy jak zobaczy nas mokrych-zaśmiał się nerwowo
Zatrzymałam się na jego słowach.Spojrzałam na Brazylijczyka. Rzeczywiści byli mokrzy od stóp do głów. Tym bardziej zaczęłam panikować. Brunet spuścił wzrok na chwilę na mnie wyczekując czegoś
-zabije nas-powtórzyłam sama do siebie-zabije i w dodatku poćwiartuje na kawałki jak tylko przekroczymy próg Camp Nou-pokiwałam głową nie patrząc na drogę, po prostu było mi wstyd.
-mała...nie obwiniaj się to nie twoja wina-dodał spokojnie- wiesz co, niech Enrique mówi sobie co chce ale nic nie zepsuje mi tego wypadu-zatrzymał samochód i złączył nasze usta. Odwzajemniłam pocałunek po chwili odsuwając się. Brunet zrozumiał dlaczego i wjechaliśmy na podziemny parking magicznego stadionu o nazwie -Camp Nou. Zaparkowaliśmy jako pierwsi i szybko opuściliśmy pojazd.Piłkarz wziął mnie za rękę
-to będzie mecz dedykowany tobie-szepnął mi Ney podążając korytarzem
Uśmiechnęłam się nieśmiało i podążyłam hucznym stadionowym korytarze. I jakby szlag by mnie trafił bo napotkałam właśnie Luisa mijając się przed strefą kibiców.
-widziałem ich...całych mokrych-powiedział z lekkim podrażnionym uśmiechem na twarzy
Nabrałam powietrze i musiałam zacząć mówić.
-byliśmy na plaży-powiedziałam cicho unikając jego wzroku
-słyszałem-zaśmiał się grzebiąc w kartkach-owszem wiem co dokładnie mówili-dodał jeszcze bardziej roześmiany
-tak?-zrobiłam duże oczy- co takiego?-spytałam próbując się uśmiechnąć
-że cię kochają-powiedział patrząc na mnie swoimi roześmianymi oczami
Teraz nie wytrzymałam, także się roześmiałam tym razem zerkając na trenera. Pokiwałam śmiesznie głową i ruszyłam zająć miejsce na trybunach. Gdy przechodziłam koło ławki rezerwowych trafiło mnie nieziemskie uczucie. Cały stadion huczał Sewilla bądź Barcaaa Barccaaaaaa Barcaaaaaaa! Usłyszałam hymn, szybko zasiadłam na trybunach czując przechodzące ciarki na całym ciele. Ogarnęła mnie wielka duma i wzruszenie. To był mój pierwszy mecz chłopaków, pierwszy z wielu jaki będę miała okazję oglądać z takiego widoku jakim jest właśnie Camp Nou. Chłopaki wybiegli z tunelu witając się z kibicami. Neymar wybiegł wraz z Leo pokazując na swoje partnerki. Lekko poczerwieniałam czując bijące wielkie serce Brazylijczyka. Tak wiele nas dzieli....a gdy pomyślę ile przeżyłam dzięki Neymarowi omal nie chce mi się płakać ze szczęścia. Zaciskałam mocno pięści gdy gra się rozpoczęła. Tak jak przystało na dwa świetne kluby gra toczyła się w szybkim i aktywnym czasie. Nigdy nie wątpiłam w Barcelonę to i dziś nie zwątpię. Chyba musiałabym umrzeć by zwątpić póki żyję ten klub jest na szczycie i zawsze będzie. Oglądałyśmy akcje meczu z wielkim przejęciem. Nareszcie zobaczyłyśmy magiczne Trio-MSN i wiedziałyśmy jak to się skończy. Leo leciał z futbolówką przy nodze a obok leciał Suarez czekając na niszczące podanie....Leo wybrał podaniem Luisa lecz ten widząc przecinających go piłkarzy oddał ją właśnie Neymarowi. Ten nie miał nic innego do zrobienia jak tylko trafić do światła bramki, czyta poezja-pomyślałam. Rozległ się krzyk. Podskoczyłyśmy z siedzeń głośno krzycząc. Zaczęłyśmy piszczeć i cieszyć się równie mocno co piłkarze. Thiago nie mógł się opanować i sam zaczął klaskać i bić brawo z całych sił. To dziecko mnie wzruszyło. Tak samo było z Milanem, Shaki szturchnęła mnie pokazując na bruneta wpatrującego się we mnie. Uniosłam wzrok i ujrzałam jak piłkarz układa serce z rąk i wszystkim wskazuje na moją osobę. Musiałam się mocno powstrzymywać by nie pokazać wyskakującego buraka na moich policzkach. Piłkarze wrócili na boisko wracając do gry. Po kilku następnych aktywnych minutach pierwsza połowa się skończyła. Nie miałyśmy innego wyjścia musiałyśmy zejść do nich Weszłam bez pukania, ono by było zbędne. Chłopaki krzyknęli na nasz widok i szybko utonęłyśmy w ramionach swoich ukochanych.
-powiem wam że zrobiliście kawał dobrej roboty-właśnie to chciałam powiedzieć a uprzedził mnie trener
Uśmiechnęliśmy się wszyscy przytakując potwierdzająco głowami. Zgadzałam się z Enrique całkowicie. Wtuliłam się mocno w bruneta wkładając mu ręce pod koszulkę. Zadrżał.
-mówiłem że dla ciebie-szepnął całując moją szyję
Zarumieniłam się lekko, takie wiadomości sprawiały że mimowolnie uśmiechałam się sama do siebie. Czułam że dokończenie meczu i wygranie go jest tylko formalnością. Chwilę pobyłyśmy z chłopakami i wróciłyśmy na swoje miejsca.Sekundę po zaczęła się druga połowa. Kibicowałyśmy wspólnie z pociechami piłkarzy. Thiago wraz z Milanem nie mogli usiedzieć w miejscu gdy ich tatusiowie byli przy piłce.
-wiesz że wujek Ney bardzo cię kocha?-powiedział mały Thiago klaszcząc rączkami
-wiem skarbie-powiedziałam uśmiechając się sama do siebie. Niech mnie piorun strzeli jeśli tak nie jest. Obejrzałam się w górę, nic nie było. Piękne błękitne i czyste niebo. Idealna pogoda na mistrzostwo. Niebiosa nam sprzyjają. Akcja za akcje. Sewilla nie ustępowała i w 60 min strzeliła gola wyrównującego. Do rogu podbiegł nie kto inny jak Krychowiak. Posłał mi uśmiech a także serce swojej ukochanej i poleciał dalej. Chłopaki nie dali za wygraną i grali jeszcze lepiej. Pomimo wysiłków chłopaków Sewilla dobrze się broniła, musieli spróbować inaczej. Zbawienie przyszło szybciej niż myślałam. Zabójcze długie podanie Javiera i piłka jest coraz bliżej pola karnego. Piłka trafia pod nogi El Pistolero i on bez wahania posyła ją do Neymara. Brazylijczyk nie ma wyjścia oddaje ją jednym prostym podaniem tuż pod nogi Messiego. Leo swoja lewą nogą posyła piłkę w światło bramki.
-Pozamiatane!-krzyknęłam wyskakując z siedzenia. Omal nie spadł także sam Thiago. Na szczęście moja kochaniutka siostra z Argentyny wzięła go do siebie także się niezmiernie ciesząc. Jak się okazało chłopaki przeciskali się przez tłum aż do nas. Nie wierzyłam swoim oczom.
-obietnica dotrzymana, mistrzostwo jest nasze-szepnął mi Neymar na ucho
Złączył na chwilę nasze usta i wrócili na boisko. Do końca meczu przeważała Blaugrana. Mecz zakończył się ich zwycięstwem. Po końcowym gwizdku wyleciałam z trybun i podbiegłam szybko do bruneta. Piłkarz rozstawił swoje ramiona i szybko je zacieśnił
-kocham cię-dodałam cicho się śmiejąc-bardzo-zagryzłam wargę i złączyłam nasze wargi w czułym pocałunku. Neymar nie odsuwał się ode mnie póki jakiś głos sprawił że się od siebie oderwaliśmy.
-do szatni Da Silva-krzyknął poważny Geri
Pokazał mu język i oboje roześmiali się szeroko.
-jesteś moją nagrodą-szepnął lekko gryząc mój płatek ucha
- a kto ja jestem rzecz?-uniosłam brew
- nie, jesteś cenniejsza niż wszystko inne-dodał obejmując mnie i prowadząc w stronę męskiej szatni. Teraz już się nie krępowałam jak było za pierwszym razem. Gdy teraz o tym pomyślałam zanosiłam się donośnym śmiechem. Weszliśmy do szatni jako najbardziej zauważeni nie zważając na hałas w całej szatni. Zebrali się wszyscy do kupy i darli się na całe gardło Capeones Capeones Capeeeonnesss. Był to nieziemski widok.
-Celia ty razem z nami-pociągnął mnie Alves za sobą
No i ja dołączyłam do nich. Wspólnie wraz z dziećmi i partnerkami chłopaków dołączyliśmy do nich wspólnie świętując zdobycie Mistrzostwa Hiszpanii. Skakaliśmy i krzyczeliśmy tak głośno póki starczyło nam tchu. Po dobrych 10-15 min przestaliśmy. Piłkarze przebrali się i wspólnie w trybie niespieszącym się wyszliśmy z szatni. Utonęłam w ramionach w bruneta tylko na chwilę. Zaczepił mnie Polak
-gratuluję wygranej-podał rękę Neymarowi po czym oboje się przytulili. Grzesiek uśmiechał się przez cały czas. Widziałam po jego oczach że pomimo przegranej nie podda się i będzie grał dalej.
Polak szybko zniknął nam z oczu i dołączył do swojej partnerki. Piłkarz objął mnie mocniej.
-chciałbym żeby było tak zawsze-szepnął mi we włosy
-ja też-westchnęłam wplatając ręce w jego włosy
Brunet nic nie odpowiedział jednak na jego ustach pojawił się tajemniczy uśmiech. Gdy ostatnio dopytywałam się co robił okazało się że załatwiał coś dla mnie....No to teraz może powinnam się dowiedzieć co?...Neymar jednak posadził mnie na siedzeniu pasażera i wraz z nim odjechałam spod stadionu Camp Nou.
****
Mamy 61! Wy wierzycie że to już tyle? Ja nie xD I co myślicie? Wiem że ostatnio coś nie dodawałam a to przez to że bliża się wrzesień i wgl wiecie szkolne sprawy w dodatku mam jeszcze sprawy w domu :* No nic czekam na wasze opinie.
Chce nastepny rozdzial!!!😭😭😭
OdpowiedzUsuńJa się chyba domyślam, co tam kombinuje nasz Brazylijczyk, ale poczekam z wyrokami. :p Czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuń