"Czasem mówią Ci, że nie dasz rady, a ich słowa lecą w dół jak wodospady.Unieś w górę się ponad swoje wady.Możesz zdobyć cały świat będąc doskonałym"
Odjechaliśmy spod Camp Nou tak szybko że sama nie wierzyłam w jak szybkim tempie znaleźliśmy się...no właśnie gdzie? Próbowałam skojarzyć to miejsca...i skojarzyłam. Taki dzień być właśnie tutaj.....Neymara stać na wszystko,jest nieobliczalny. I za to go kochałam. Nigdy nie wiedziałam co zrobi a ni co wymyśli.W jednym jednak nigdy się nie myliłam.Nie myliłam się co do jego uczuć,wiedziałam co czuje w danym momencie a także kiedy kłamie Nieraz ta myśl nieraz naprawdę mnie przerażała. Nie wiedziałam jak długo potrwa ta cisza ale podobała mi się ona. To miejsce wygłuszało wszystko. Cały ten gwar i hałas ze stadionu znikł, tak jak liczyło się teraz jedynie to co jest między nami. Ney zabrał mnie tutaj pomimo wyczerpującego meczu i ciężkim dniu....co takiego działo się w szatni że musiał mnie tu zabrać?
-Nasze miejsce-powiedziałam puszczając słowa na wiatr i ruszając w stronę miejsca gdzie mogłam spokojnie usiąść. Brunet złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Dzieliły nas milimetry a ten ciul zaśmiał mi się w twarz.
-nie uciekaj bo nieważne gdzie jesteś i tak cię znajdę-szepnął i na jego ustach na dobre zagościł szeroki uśmiech. Podążyłam jego śladem i czym prędzej razem zasiedliśmy na ławce. Teraz to ja nie wytrzymałam i jako pierwsza wtuliłam się w bruneta. Neymar chytrze wyszczerzył się i pocałował mnie w głowę. Obserwowaliśmy niesamowite widoki. Piękniejszego dnia nie mogłam sobie wyobrazić
-już późno wracajmy-szepnęłam głaszcząc jego plecy.Podniosłam głowę i ujrzałam w jego twarzy spokój. Kompletny spokój,tak mi się przynajmniej zdawało. Neymar przytaknął głową i ruszyliśmy drogą powrotną do samochodu piłkarza. Zatrzymałam go na chwilę. Nie podobało mi się to jego tajemnicze zachowanie,tajemnicze lecz piękne.
-Neymar..-zaczęłam cicho
Piłkarz odwrócił się do mnie i ujął moja twarz w swoje dłonie.Ucałował moje policzki i czoło, dając mi znak że z nim wszystko w porządku. Wypuściłam głośno powietrze z ust i oparłam się o maskę Audi. Uniosłam w górę głowę oglądając gwiaździste niebo.
-dziękuję-szepnęłam sama do siebie ocierając szybko pojedynczą łzę na moim policzku
Otoczyły mnie miękkie ramiona, złapałam jego dłonie i splotłam ze swoimi. Poczułam się jak pięcio-latka. Spełniły się wszystkie moje marzenia,ba nawet te o których nie śmiałam marzyć się spełniły. Neymar odpalił silnik i wyjechaliśmy spod opadających wierzb. Tak nazwałam to miejsce i myślę że idealnie do niego pasuje. Oglądałam wszystko dookoła. Przejeżdżałam tą trasą już kilkanaście razy a pomimo tego wciąż dzielnica Pedralbes mnie oczarowywała. Piłkarz zaparkował swoje auto w garażu po czym zamknął go i udał się do domu.Podobnie było ze mną,tuż po tym jak zobaczyłam na horyzoncie dom Brazylijczyka wyszłam z Audi i ruszyłam do domu.Padałam z nóg,powlokłam się do kuchni i nalałam sobie jak i Neymarowi sok pomarańczowy. Brunet położył klucze na szafce i jednym skinięciem głowy pojawił się w kuchni wypijając szybko zawartość szklanki. Podał mi dłoń i zaprowadził na górę. Teraz jednak każde poszło do siebie. Widziałam po nim że chciał bym położyła się u niego ale w takim stanie nie mogłam,prędzej odwaliłabym coś i piłkarz żałowałby swojej decyzji. Minęłam dwie przyjaciółki. Ni uszło im na uwadze moje rozmarzone oczy.....
-no chodźcie-machnęłam ręką i poklepałam miejsce obok siebie.
Dziewczyny leniwie rozłożyły się na moim łóżku ja w międzyczasie zdążyłam pomyśleć z 100 razy o Neymarze. Jestem od niego uzależniona...kompletnie i powiem wam że nie chcę przestać być. On był tym najlepszym lekarstwem jak i narkotykiem w moim życiu.
-słodko razem wyglądacie-pisnęły cicho chórem
Co mi tam, także odwzajemniłam ich entuzjazm. Złączyłam nasze dłonie nachylając się do nich.
-macie rację-powiedziałam przymykając oczy i tym samym przypominając sobie chwilę nad wodą
Przyjaciółki rozgadały się na temat naszego związku, ja oczywiście ich nie słuchałam(niech mi wybaczą) bo owy brunet stanął u progu drzwi.Stał bez koszulki i w samych szarych dresach. Przypatrywał się nam z uśmiechem na ustach. Pokazałam dziewczynom na stojącego bruneta a te z poruszającymi brwiami uciekły na dół. Puknęłam się w czoło za co piłkarz odezwał się śmiechem. Podszedł do mnie powoli oglądając się za siebie. Wyciągnął ramiona z zadziornym uśmieszkiem. Nie miałam innego planu jak tylko wpaść w nie i nigdy się z nich nie wypuszczać. Wyszliśmy objęci na taras. Neymar usiadł na wolnym fotelu wskazując należyte mi miejsce. Na jego kolanach.
-będzie ci ciężko-zaśmiałam się kiwając głową
-z tobą?-uniósł zdziwiony brwi
-tak-bawiłam się palcami
Piłkarz jednym wdzięcznym ruchem przyciągnął mnie do siebie sprawiając że usiadłam pomiędzy jego nogami.Czułam jak jego mięśnie się rozluźniają następnie spinają....Neymar pocałował mnie w głowę okrywając swoim ramionami moją nagą szyję. Było mi tak przyjemnie.....tak jak nigdy przedtem. Byliśmy dla siebie kimś więcej niż tylko wzajemnym związkiem ale także najlepszymi przyjaciółmi. Oboje wiedzieliśmy w co się angażujemy i żadne z nas nie sądziło że to wszystko tak się potoczy. Z mojego błogiego stanu wybudził mnie aksamitny głos bruneta, którego kochałam całym sercem
-jutro jest feta-dodał splatając nasze dłonie
-tak wiem-pstryknęłam go w nos-będę-pokiwałam ze śmiechem głową
-czytasz mi w myślach .-uciął patrząc na mnie głęboko swoimi ciemnymi tęczówkami,pierwszy raz widzę taki blask w jego oczach-razem poświętujemmy-zaśmiał się uroczo odsłaniając nieziemski uśmiech-to będzie twoja pierwsza z wielu-szepnął odwracając twarz w moją stronę-takie dni chcę spędzić tylko z tobą-powiedział muskając moje usta. Odwzajemniłam nie puszczając tych słów na wiatr.
-ja też i marzę by takie dni były zawsze-pomyślałam pogłębiając pocałunek. Muskałam szyję bruneta czując jak jego mięśnie się spinają, Przeszedł po nim dreszcz pod wpływem dotyku moich zimnych dłoni. Wiedziałam co się za chwilę stanie...za 1....2...3...
-do środka i to już-zaśmiał się po raz ostatni muskając moje ciepłe usta
Dostał ode mnie kuskańca w bok po czym uciekłam do środka nie czekając na biegnącego za mną piłkarza.
***
Mamy 62 XD Takie nie wiem....no cóż zbliża się feta...Myślicie że coś nasz Pan Da Silva wymyśli?
Czekam na opinie :* Do następnego :*
-już późno wracajmy-szepnęłam głaszcząc jego plecy.Podniosłam głowę i ujrzałam w jego twarzy spokój. Kompletny spokój,tak mi się przynajmniej zdawało. Neymar przytaknął głową i ruszyliśmy drogą powrotną do samochodu piłkarza. Zatrzymałam go na chwilę. Nie podobało mi się to jego tajemnicze zachowanie,tajemnicze lecz piękne.
-Neymar..-zaczęłam cicho
Piłkarz odwrócił się do mnie i ujął moja twarz w swoje dłonie.Ucałował moje policzki i czoło, dając mi znak że z nim wszystko w porządku. Wypuściłam głośno powietrze z ust i oparłam się o maskę Audi. Uniosłam w górę głowę oglądając gwiaździste niebo.
-dziękuję-szepnęłam sama do siebie ocierając szybko pojedynczą łzę na moim policzku
Otoczyły mnie miękkie ramiona, złapałam jego dłonie i splotłam ze swoimi. Poczułam się jak pięcio-latka. Spełniły się wszystkie moje marzenia,ba nawet te o których nie śmiałam marzyć się spełniły. Neymar odpalił silnik i wyjechaliśmy spod opadających wierzb. Tak nazwałam to miejsce i myślę że idealnie do niego pasuje. Oglądałam wszystko dookoła. Przejeżdżałam tą trasą już kilkanaście razy a pomimo tego wciąż dzielnica Pedralbes mnie oczarowywała. Piłkarz zaparkował swoje auto w garażu po czym zamknął go i udał się do domu.Podobnie było ze mną,tuż po tym jak zobaczyłam na horyzoncie dom Brazylijczyka wyszłam z Audi i ruszyłam do domu.Padałam z nóg,powlokłam się do kuchni i nalałam sobie jak i Neymarowi sok pomarańczowy. Brunet położył klucze na szafce i jednym skinięciem głowy pojawił się w kuchni wypijając szybko zawartość szklanki. Podał mi dłoń i zaprowadził na górę. Teraz jednak każde poszło do siebie. Widziałam po nim że chciał bym położyła się u niego ale w takim stanie nie mogłam,prędzej odwaliłabym coś i piłkarz żałowałby swojej decyzji. Minęłam dwie przyjaciółki. Ni uszło im na uwadze moje rozmarzone oczy.....
-no chodźcie-machnęłam ręką i poklepałam miejsce obok siebie.
Dziewczyny leniwie rozłożyły się na moim łóżku ja w międzyczasie zdążyłam pomyśleć z 100 razy o Neymarze. Jestem od niego uzależniona...kompletnie i powiem wam że nie chcę przestać być. On był tym najlepszym lekarstwem jak i narkotykiem w moim życiu.
-słodko razem wyglądacie-pisnęły cicho chórem
Co mi tam, także odwzajemniłam ich entuzjazm. Złączyłam nasze dłonie nachylając się do nich.
-macie rację-powiedziałam przymykając oczy i tym samym przypominając sobie chwilę nad wodą
Przyjaciółki rozgadały się na temat naszego związku, ja oczywiście ich nie słuchałam(niech mi wybaczą) bo owy brunet stanął u progu drzwi.Stał bez koszulki i w samych szarych dresach. Przypatrywał się nam z uśmiechem na ustach. Pokazałam dziewczynom na stojącego bruneta a te z poruszającymi brwiami uciekły na dół. Puknęłam się w czoło za co piłkarz odezwał się śmiechem. Podszedł do mnie powoli oglądając się za siebie. Wyciągnął ramiona z zadziornym uśmieszkiem. Nie miałam innego planu jak tylko wpaść w nie i nigdy się z nich nie wypuszczać. Wyszliśmy objęci na taras. Neymar usiadł na wolnym fotelu wskazując należyte mi miejsce. Na jego kolanach.
-będzie ci ciężko-zaśmiałam się kiwając głową
-z tobą?-uniósł zdziwiony brwi
-tak-bawiłam się palcami
Piłkarz jednym wdzięcznym ruchem przyciągnął mnie do siebie sprawiając że usiadłam pomiędzy jego nogami.Czułam jak jego mięśnie się rozluźniają następnie spinają....Neymar pocałował mnie w głowę okrywając swoim ramionami moją nagą szyję. Było mi tak przyjemnie.....tak jak nigdy przedtem. Byliśmy dla siebie kimś więcej niż tylko wzajemnym związkiem ale także najlepszymi przyjaciółmi. Oboje wiedzieliśmy w co się angażujemy i żadne z nas nie sądziło że to wszystko tak się potoczy. Z mojego błogiego stanu wybudził mnie aksamitny głos bruneta, którego kochałam całym sercem
-jutro jest feta-dodał splatając nasze dłonie
-tak wiem-pstryknęłam go w nos-będę-pokiwałam ze śmiechem głową
-czytasz mi w myślach .-uciął patrząc na mnie głęboko swoimi ciemnymi tęczówkami,pierwszy raz widzę taki blask w jego oczach-razem poświętujemmy-zaśmiał się uroczo odsłaniając nieziemski uśmiech-to będzie twoja pierwsza z wielu-szepnął odwracając twarz w moją stronę-takie dni chcę spędzić tylko z tobą-powiedział muskając moje usta. Odwzajemniłam nie puszczając tych słów na wiatr.
-ja też i marzę by takie dni były zawsze-pomyślałam pogłębiając pocałunek. Muskałam szyję bruneta czując jak jego mięśnie się spinają, Przeszedł po nim dreszcz pod wpływem dotyku moich zimnych dłoni. Wiedziałam co się za chwilę stanie...za 1....2...3...
-do środka i to już-zaśmiał się po raz ostatni muskając moje ciepłe usta
Dostał ode mnie kuskańca w bok po czym uciekłam do środka nie czekając na biegnącego za mną piłkarza.
***
Mamy 62 XD Takie nie wiem....no cóż zbliża się feta...Myślicie że coś nasz Pan Da Silva wymyśli?
Czekam na opinie :* Do następnego :*
Rozdział jak zwykle genialny :D
OdpowiedzUsuńNajbardziej spodobała mi się scena na tarasie *_*
Już nie mogę się doczekać fety, mam tylko nadzieję, że Neymar wymyśli coś zaskakującego <3
Pozdrawiam i życzę weny :*
Nie wiem, co wymyśli, ale pewnie coś wymyśli xdd
OdpowiedzUsuń