Music ♥

niedziela, 7 sierpnia 2016

Rozdział 47

"Przestań obwiniać się za błędy przeszłości, bo z chwilą gdy je popełniłeś, nie byłeś sobą, którą jesteś teraz"

Nienawidzę pożegnań. Chyba nie osoby na świecie która je lubi. Na szczęście rozstawaliśmy się tylko na dwa dni. Według mnie  to było długo. Odkąd jedynym moim zmartwieniem jest kiedy pojedziemy na wakacje nie liczyłam czasu. A także dlatego że moim czasem był NEYMAR I TYLKO ON.
 - Wracaj szybko-powiedział brunet patrząc smutnym wzrokiem na mnie
 - to tylko dwa dni..-dodałam pocierając jego policzek- wrócę przecież-pocałowałam go lekko w suta
Usłyszałam cichy wiwat. Zignorowałam go i wtuliłam się w Brazylijczyka. Oczywiście piłkarz nie chciał mnie puścić i z pomocą przyszły moje przyjaciółki i dojezdna Veronica która przyjechała wraz z siostrą "11" . Neymar przeniósł się na swoją siostrę i uściskał na pożegnanie także Veronicę. Puściłam mu buziaka w powietrzu i odjechałyśmy z pod domu Argentynki. Poczułam ten wiatr we włosach gdy za kierownicą siedziała Kolumbijka. Oparłam się o siedzenie rozmyślając o naszej podróży. Zapowiadał się niesamowity weekend. Szybko dojechałyśmy na lotnisko i zameldowałyśmy swój odlot. Gdy zobaczyłam odlatujące samoloty uświadomiłam sobie wielkość tego świata. Wiem dziwne takie przemyślenia ale rzeczywiście tak jest. Byłam w Polsce a teraz z Barcelony lecimy do Paryża...to mogło by się wydawać nie do pojęcia a jednak udało mi się. Wsiadłyśmy do powietrznego ptaka i zajęłyśmy wcześniej ustalone miejsca. Ja z Veronicą w jedną a później z Anto. To nie ja ustalałam. Po krótkiej chwili wpatrywania się jak odbijamy się od ziemi założyłam sobie słuchawki i włączyłam pełną playlistę piosenek, piosenek dzięki którym moje życie nabrało barw. Zapadłam się Krainę z ciemnymi jak kasztany oczami. Mniej więcej pod koniec mojej play listy usłyszałam głos że za chwilę lądujemy. Zerknęłam na Veronicę a tu puste miejsce. Obejrzałam się wokół i dostrzegłam ją przy Rafaeli.Fajnie że się tak zaprzyjaźniły a to pewnie przez to że są w tym samym wieku, otóż tak Veronica jest starsza ode mnie o 3 lata. Uśmiechnęłam się niepewnie do dwóch dziewczyn i wróciłam myślami do Barcelony....Do Neymara.....gdy jestem tutaj zapominam o Polsce o wszystkim co tam mam.....To tutaj jest mój dom. Pełny i prawdziwy. Z moich przemyśleń wyrwał mnie uroczy śmiech przyjaciółki
 -masz mi wiele do powiedzenia kochana-powiedziała przekładając swoją nogę tuż nad moją głową
O, mal się nie przewróciła przechodząc przez siedzenia, gdzie tu były jakieś zabezpieczenia?
 - kochasz zwracać na siebie uwagę prawda?-parsknęłam łapiąc za rękę pomocniczo przyjaciółkę
 - a ty kochasz mi opowiadać co tam u ciebie-powiedziała stawiając normalnie krok tuż przed siedzeniem
 -oczywiście w końcu jesteśmy rodziną-powiedziałam patrząc wprost w jej tęczówki
 - dokładnie a teraz mów-dodała dysząc
 - bajka-szepnęłam niepewna własnych słów- nie sądziłam że mogę tak bardzo go pokochać-dodałam już z otwartymi oczami
Spotkałam iskierki w oczach Anto i kroki zbliżających się osób
 - wiem że ty też Shaki chcesz to usłyszeć-dodałam z rozbawionym spojrzeniem
 - oczywiście-wepchnęła się na moje siedzenie
 - kochamy się, no to znaczy próbujemy układać sobie życie-dodałam powiadamiając je o moim stanie związkowym
Wszystko muszą wiedzieć, absolutnie wszystko
 - ale trochę się boje że nam nie wyjdzie że tym związkiem wszystko zepsujemy że nic nie będzie tak jak kiedyś że go stracę-zaczęłam panikować
 -Celia uspokój się-powiedziały chórem kładąc swoje dłonie na moich drżących ramionach- nie będzie tak, ty i on jesteście dla siebie idealni, nie macie innego wyjścia jak tylko być ze sobą-dodała zagryzając uroczo wargę Antonela
 - wspaniale widzieć po tobie że jesteś szczęśliwa-szepnęła Shaki-na prawdę jestem dumna z ciebie-wyznała dumnie śmiejąc się cicho
 - a najważniejsze jest to że on kocha się równie mocno mogę się mylić że jeszcze mocniej niż ty jego-dopowiedziała Argentynka wprawiając mnie w ponowne oczarowanie Brazylijczykiem
Jest moim ideałem pod każdym względem. Spotykacie jedną osobą na osiem miliardów i w najmniej spodziewanym momencie zakochujecie się w niej, tak wiele osób ma, zatem ja miałam podobnie lecz początek z końcem był całkiem inny, on był moim idolem wyśnionym marzeniem a ja jego fanką jedną z wielu milionów, moje marzenie się spełniło spotkałam go, zobaczyłam poleciałam do BARCELONY, zamieszkałam u niego, poznałam jego najważniejsze osoby, to więcej niż mogłam sobie wyobrazić a dodatku zakochałam się w nim ale nie w idolu tylko w NEYMARZE DA SILVA SANTOSIE. Nie wiedziałam co i jak ale to uczucie przeważyło od tak* po prostu go pokochałam za to jaką jest osobą poza tą całą sławą i bogactwem, Jako fanka wiele o nim słyszałam i wiedziałam ale nie przypuszczałam że to wszystko co o nim pisali były plotki, poprzekręcane złe informacje. Gdy po przebywałam z nim kilka godzin ujrzałam go w całkiem innym świetle, ujrzałam go prawdziwego takiego jakiego widzą go tylko najbliżsi. On otworzył swoje serce przede mną pokazując jego prawdziwą twarz pomimo tego wciąż nie wiedziałam jak wielką dobroć w sobie skrywa. Przekonałam się o tym gdy załatwił mi specjalną dedykację od Grześka i wielkiego misia i te herbaciane róże....on także poznał mnie z innej strony, poznał prawdziwą mnie i chciał mnie taką do końca nie liczyłam się dla niego tak bardzo jako fanka ale jako prawdziwa ja, od początku znaczyłam dla niego coś więcej niż inni. To mnie urzekło i zaprowadziło do miłości. Z nią było u mnie różnie ale to rozmowa na inną okazję, wracając gdy uświadomiłam sobie jak bardzo ta miłość mnie pochłonęła nie miałam wyjścia musiałam jakoś ją stłumić by Neymar jej nie zauważył. Udawało mi się to do czasu gdy była akcja w klubie...jednak nie rozdrapując przeszłości po tym wieczorze utwierdziłam się w zdaniu że nie mam szans by być z takim kimś jak jest Neymar co było błędną myślą, powinnam mu już dawno wyznać co myślę nie odważyłam się i nic z tego nie wyszło. Próbowałam jakoś przekonać samą siebie że lepiej będzie zapomnieć o tej miłości i walczyć do końca o bliskość Neymara, w najmniej spodziewanym momencie Neymar zabrał mnie w swoje miejsce i wyznał mi że mnie kocha, już od dawna. To co wtedy poczułam przekroczyło wszelkie moje marzenia i myśli. Neymar stał się moim stałym światem aż do teraz i do nie wiem kiedy będę w nim zakochana, nie da się tej miłości przerwać choćby nie wiem co by się stało. Nie widzimy poza sobą świata i oboje wiedzieliśmy że nie możemy bez siebie żyć. Obdarzamy się ponownie pełnym zaufaniem i poczuciem wzajemnej bliskości.  Tak jak być powinno, żadne z nas nie jest idealne ale staramy się wzajemnie uzupełniać i powiem wam że wychodzi nam to całkiem dobrze. Po chwili wylądowaliśmy. Zajrzałam za okno, byłam w Paryżu. I gotował się niesamowity weekend. Może nie musiałam mieć jakiegoś wielkiego stylu ale liczyło się że mogłam być w tym mieście nazywanym miastem zakochanych. Gdy pilot oznajmił że mamy wysiadać nie zwlekałam z tym i czym prędzej ruszyłam do wyjścia.
 -jestem w Paryżu-szepnęłam sama do siebie
Tuż za mną poklepały mnie po plecach Rafaela i Veronica zachwycone przylotem tutaj. Rafa czuła się jak ryba w wodzie bo znała się na modzie. Była świetnie ubraną brunetką i zawsze oczarowywała mnie swoimi strojami przy najbliższych wyjściach. Podziwiałam ją za jej styl a także za wiele innych cech. Szybko wróciłam na ziemię i poszłam z bagażem do odprawy. Szłam wpatrzona w telefon i nie widziałam na kogo wpadałam...jak się okazało ten ktoś oblał mi całą moją koszulkę w dodatku zaśmiałam się na jego widok.


****
Bum! Macie 47! Komentujcie:*





4 komentarze:

  1. Pewnie Grzesio😂❤ pisz szybkp nastepny😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Krycha? XD Miło się czyta o tym, że Celia i Ney się kochają i są tak blisko. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając ten rozdział, po prostu się wzruszyłam *_*
    Nie wiem czemu, ale nawet z lekka miałam szkliste oczy.
    Cudownie, że Celii i Ney'owi się układa ♥
    Pozdrawiam i życzę weny :*

    PS Mam pytanko, w czym wykonaniu jest "See you again", które można usłyszeć na Twojej playliście?

    OdpowiedzUsuń