Music ♥

sobota, 6 sierpnia 2016

Rozdział 45

"Czasem pół nocy od północy jeszcze następne też nie śpię i przez te obsesję to całe dnie później chodzę jak przez sen i nie śnię.Zasypiam późno, a budzę się wcześnie, chociaż jestem śpiąca jak nigdy wcześniej"

https://www.youtube.com/watch?v=_6IIRNaLSoY- jak już jesteście w tym miłosnym klimacie włączcie sobie to ♥ Mnie urzeka za każdym razem♥

Czy to się naprawdę wydarzyło? Nie dochodziło to do mnie póki brunet nie wyszeptał pewnych słów
 - jesteś...jesteś miłością mojego życia-szepnął lekko przygryzając swoją wargę
Pociągał mnie tak cholernie, że ledwo powstrzymywałam się by go nie zacząć całować
 -co mogę więcej powiedzieć-dodałam z iskierkami w swoich tęczówkach
Po raz pierwszy byłam tak naprawdę zakochana i moje uczucia zostały odwzajemnione. Po raz pierwszy wiem co to miłość taka prawdziwa. Chciało mi się płakać i śmiać jednocześnie
 - ty moją od samego początku-dodałam cicho wciąż się pesząc
 - Celia,...-powiedział uwodzicielsko ponownie złączając nasze usta
Mogłabym dotykać ich bez przerwy tak jakby od początku miały być przeznaczone dla mnie. Nie oderwałam się ani na chwilę ale zaczęłam się mimowolnie trząść
 -wracamy skarbie-dodał po raz ostatni złączając nasze ciepłe wargi
 Kiwnęłam głową uśmiechając się jak głupia. Powiedział skarbie.....Neymar mój Neymar.  Wróciliśmy do samochodu niechętnie objęci i rozmawiający jak zakochani. Nie zdziwiło mnie to tak samo jak Neymara, on wciąż dotykał moich ust szeptał że jestem jego sercem i duszą. Mi serce rosło do nie wyobrażalnych rozmiarów gdy to słyszałam. Jak byliście zakochani wiecie o co chodzi. To takie uczucie które sprawia że chce ci się żyć i pokazuje  jego najpiękniejsze strony. Byłam padnięta od całego dnia ale zarazem najszczęśliwsza na całym świecie
  - Kocham cię Neymarze Da Silva Santosie!-krzyknęłam wychylając się z samochodu nie czekając na odpowiedź
 -Kocham cię Celio Montez najbardziej na świecie-krzyknął jeszcze głośniej niż ja
Nie musieliśmy nic więcej mówić by potwierdzić te słowa wystarczył jeden gest a znów latam 3 metry nad ziemią, wiecie o czym mówię. Oboje byliśmy wariatami ale słowa Diego były prawdziwe mieliśmy coś takiego w sobie że oboje się uzupełnialiśmy. Nawet nie myślę jakie przesłuchanie mi zrobią dziewczyny gdy dowiedzą się co zaszło między nami, ale czy my jesteśmy razem?
 - Neymar my jesteśmy razem? Wiem że to głupio brzmi ale....-nie mogłam nic powiedzieć bo brunet sięgnął po moje usta
- masz odpowiedź- szepnął cwaniacko-uwielbiam twoje usta-powiedział patrząc mi prosto w oczy
Jego wzrok sprawiał że się rozpływałam. Po chwili słodkości wróciliśmy do domu. Teraz gdy wie co czuje nic się nie liczyło, tylko to by nigdy to się nie skończyło. Neymar był całym moim światem i świadomość że Brazylijczyk kocha mnie tak samo jak ja jego sprawiała że nic innego nie musiało już dla mnie znaczyć, wszystko inne poszło w niepamięć w sercu pozostała tylko nasza miłość. Miałam ochotę trwać w takim stanie przez wieki. Otworzyliśmy drzwi od domu przepuszczając się nawzajem. Gdy tylko przekroczyliśmy próg zauważyłam Veronicę gadającą przez telefon i Rafę w objęciach mojego braciszka Alcantary. Spojrzałam na Neymara i już wszystko wiedziałam. Także lubił tę parę i chciał by jego siostra jak i przyjaciel byli szczęśliwi. Czym prędzej para podeszła do nas.
 -widzimy że u was też coś się zmieniło-dodał uszczęśliwiony Raf
 - u nas?-zerknęliśmy na siebie nawzajem- wszystko jest po staremu-parsknęłam śmiechem na te słowa
Nasza rozmowa zakończyła się na wspólnym śmiechu po czym Rafa pożegnał się z nami i pojechał do siebie, oczywiście za wcześniejszym pożegnaniem ze swoją ukochaną. Nigdy się na nich nie napatrzę słodko razem wyglądali, tak jak my prawda?..... Stąpałam po schodach gdy poczułam unoszenie swojego ciała nad ziemię. Jak się okazało był to mój ukochany.
 - pomogę mojej damie-powiedział szarmancko
 - mam nogi-zaśmiałam się- kochany jesteś-dodałam całując go w kąciki ust
On obdarzył mnie swoim najpiękniejszym uśmiechem i zaprowadził wprost do pokoju. Chciałam by został...by został już na zawsze. Postawił mnie przed łóżkiem całując mnie zachłannie. Brakowało mi tchu i niestety zakończyłam tą miłą pieszczotę. Ledwo otwierałam oczy gdy dotknęłam głową poduszki. Usłyszałam nad uchem ciche i słodkie Dobranoc a następnie kroki.
 -Zostań...-szepnęłam- zostań ze mną...-powtórzyłam
Cisza, pewnie się zastanawiał czy nie gadam przez sen
 - mam cię do tego jakoś zachęcić-mruknęłam zmuszając się do pozycji siedzącej
 - jakoś...-rzucił brunet kładący się koło mnie- pamiętaj zawsze będę przy tobie-pocałował mnie w czoło i okrył swoimi ramionami. Jego ramiona to lepsze okrycie niż żadna inna pościel. Usnęłam prędzej niż oczekiwałam. Po raz pierwszy miałam długi i spokojny sen. Nie wiedziałam jak długo trwał mój sen ale dostatecznie by poczuć jak ktoś unosił mnie z posłania i prowadził gdzieś. Za niedługo miałam się przekonać gdzie.
 - śpiąca królewna-powiedział aksamitny hiszpański akcent
Gerard Pique
 - Geri?..-powiedziałam zaspana- co ty tu robisz?-
W odpowiedzi usłyszałam tylko chytry śmiech i plusk wody. Ten cep wrzucił mnie do basenu!
 -zatłukę go-pomyślałam wlatując do zbiornika z wodą- osobiście pożałuje że mnie wrzucił-zaśmiałam się chytro wypływając na powierzchnię
 -Pique już nie żyjesz-krzyknęłam waląc pięściami w wodę
Gdy tylko wyszłam z basenu usłyszałam śmiejących się piłkarzy i jednego czekającego na mnie.
 - ty też nie żyjesz-pogroziłam mu placem- nie ujdzie ci płazem wrzucenie mnie tak samo jak naszemu koleżce Gerardowi-dodałam lekko zaciskając z zimna zęby
Pogoda nie była dzisiaj idealna i dlatego tuż po wyjściu cała się trzęsłam. Brazylijczyk prosił mnie bym go nie karała ale skończyło się na jego histerycznym śmiechu. Wspomniałam że byłam w samej piżamie? Tak teraz już wiecie i dobijał mnie fakt że nie będe miała się jak przebrać a te ćwoki będą mi grzebać w szafie jeśli ich poproszę o ubrania. W momencie mojego powrotu do domu z góry zeszła moja przyjaciółka
 -Celia co?....-spytała przecierając oczy
 - nawet nie pytaj-zaśmiałam się
Veronica spojrzała na mnie i próbowała opanować śmiech
 - to te cepy mnie wrzuciły-pokazałam na nich palcem- w samej piżamie!-krzyknęłam
Usłyszałam ciche "uuuu" i niestety musiałam to zignorować gdy kolejną osobą która zjawiła się na dole była Rafaela. On także nie kryła się ze zdziwieniem a później ze śmiechem.
 -Byłabyś tak dobra i przyniosłabyś mi suche ciuchy ode mnie z szafy?-spytałam cicho
Brazylijka ochoczo kiwnęła głową i  mig zniknęła na górze. Założyłam ręce na pierś czekając aż Rafa przyniesie mi ciuchy. Jak się okazało czekało mnie większe upokorzenie...


****
Bum! Mamy następny:* Taki o niczym ale jak już zaczęłam musiałam skończyć. Nie bójcie się mam pomysły na następne :*




1 komentarz:

  1. Słuchałam tej piosenki, czytałam, dodawałam odczucia, które kiedyś mi towarzyszyły, wszystko sobie wyobrażałam jakby to był film i rozpływam się nad tym rozdziałem *_*
    Ten rozdział jest taki mega, mega zakochany, czuć tą miłość *_*
    Czytając uśmiech nie schodził mi z twarzy, a zadowolenie nie chciało uciekać z serca :*
    I na koniec Geri, który wrzuca Celię do basenu, śmiejący się chłopcy i mój nagły napad śmiechu :D
    Rozdział niesamowity, genialny, perfekcyjny po prostu :*
    Pozdrawiam i życzę weny ♥

    OdpowiedzUsuń