"To nasze wybory ukazują kim jesteśmy naprawdę. O wiele bardziej, niż nasze zdolności"
Zajęliśmy się swoimi daniami i rozmowa na chwilę, na chwilę ucichły. Oczywiście każdemu z nas chodziły już po głowie wakacje, a jutro ważny dzień przed nami wszystkimi. Mówię tu o meczu o Mistrzostwo Hiszpanii. Gdy tylko zakończyliśmy posiłek wraz z Maite udaliśmy się na obchód Paryża. To nasz ostatni dzień ale czuję że na długo nie zapomnimy Francji i tego wyjazdu. Mam nadzieję że kuzynka mi wybaczy ale byłam zajęta Neymarem niż oprowadzką po ulicach Paryża. Oglądaliśmy miejsca inne niż widziałam wcześniej, to była ta inna część tego miasta. Na pierwszy rzut oka jakby to było inne miasto ale jak się weszło głębiej czuło się to francuską woń ale także woń innych krajów. Rozumiem gdzie Maite nas przyprowadziła, to miejsce było skupiskiem różnych narodowości. Pachniało Hiszpanią a także samym Paryżem...rozpoznawałam inne zapachy lecz nie wiedziałam z jakich to krajów...ostatnim zapachem było rozpoznanie typowej Yerba Mate, argentyński napój. Uśmiech urósł mi jak banan, tak samo jak Leo ucieszył się ze swojego ulubionego napoju. Nogi same mnie poniosły do stoiska właśnie z "Matą". Podeszłam do starszego mężczyzny i poprosiłam o trzy kubki. Było nas trzech pijących więc, dobrze podałam tak? Leo dotknął mojego ramiona znacząco rozśmieszony
- nigdy nie przegapisz okazji by się jej napić prawda?-zapytał wołając Anto do siebie
- nigdy-pokręciłam wdzięcznie głową uśmiechając się do przybywającej partnerki- wiesz że ją uwielbiam-powiedziałam dumnie patrząc na Pchłę
-tak samo jak ja-dodał kiwając głową
To całkowicie dodało mi lepszego humoru, od razu czułam się lepiej. Nie to żeby było źle ale....ale gdy jesteśmy razem czuję się jakbym była w niebie, tak po prostu. Jesteśmy rodziną i to robi swoje. Po krótkiej chwili doszły do nas trzy kubki Yerba Mate. Szybko przełknęłam pierwszy łyk rozkoszując się następnymi. Mój kochany także przejął mój kubek i napił się z niego.Nic nie mówił ale po kilku łykach nie brał więcej. Mimo że nie jestem pełną krwi Argentynką odkąd pamiętam moi dziadkowie pijali Yerba i znałam jej zapach z daleka pomimo tylu lat odstępu. Dzięki Leo ponownie weszłam w ten świat, smakowało tak jak zawsze lecz oboje wyczuliśmy mocniejsze poczucie, przybycie energii.To była Mate z Cruz de Malta, te najmocniejsze właśnie lądowały w naszych żołądkach. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu że to już ta godzina. Nastała pora by wracać. Maite zakończyła swoją wycieczkę na wybrzeżu i prowadziła nas z powrotem do hotelu.
-obiecujecie że jeszcze mnie tu odwiedzicie?-spytała zatrzymując się przed wejściem do hotelu
Zatrzymałam bruneta, lecz wiedziałam że wszyscy także stanęli.
-obiecujemy-dodałam wzdychając z ulgą- po za tym będziesz na meczu chłopaków-powiedziałam z uśmiechem
- racja-zatarła ręce śmiejąc się słodko- to trzymajcie się, nie żegnam się bo jeszcze się zobaczymy-krzyknęła Maite i ruszyła w inną stronę od naszego hotelu
Taka już była, nienawidziła pożegnań. Weszliśmy szybko do swoich pokoju po walizki i czym prędzej zbiegliśmy na dół. Spotkaliśmy się w holu i ustaliliśmy kto z kim siedzi w samolocie, oczywiście to po minucie nam nie wyszło i ja stwierdziłam że usiądę z chłopakami(specjalnie) by się nie przesiadali(choć i tak to zrobią). Anto poparła mój pomysł i także przysiądzie się do chłopaków. Shaki nie próżnowała i zaproponowała że usiądzie jak najbliżej nas. Uznałyśmy że to super pomysł bo do akcji wkroczyły Rafa i Veronica. Polka poklepała mnie po ramieniu i zawołała z daleka. Stałam w holu ostatnia wspominając ten wyjazd. Szybko jednak ocknęłam się i ruszyłam w stronę przyjaciół. Mimo że ten wyjazd się skończył nie znaczyło że to koniec naszych wakacji. Tuż po powrocie i po zwycięstwie w lidze udajemy się na Karaiby i Dominikanę. Już czułam ten zapach.....już czekałam na ten nieziemski stan upragnionych wakacji z ludźmi którzy sprawiają że świat dla mnie nabiera barw. Jadę tam też z przekonaniem że mam przy sobie bliską memu sercu osobę, chodzi mi tu o Neymara który gdy tylko byłam w jego objęciach odpłynął w rozmarzenie.Nie chciałam go jakoś zbytnio z tego rozmarzenia wybudzać więc jak dojechaliśmy na lotnisko złapałam go za dłoń i razem ruszyliśmy do przedziału naszego lotu. Oddaliśmy bagaże w dobre ręce i zajęliśmy się wchodzeniem na pokład podniebnego ptaka. Lecieliśmy pierwszą klasą tuż po wylocie z Paryża lecimy do Barcelony. Zajmowaliśmy odpowiednio miejsca gdy usłyszeliśmy głos pilota że czas odlatywać i powinniśmy szybciej zajmować miejsca. Posadziłam Neymara tak jakby po środku, bo królem środka okazał się Dani, Leo za to poszedł do Anto, chcieli chwili dla siebie. Posunęliśmy się z resztą na tyły. Należało to się tej dwójce, kochają się a rzadko widziałam by razem gdzieś wychodzili...no cóż to będzie musiało się zmienić. Nim się zorientowałam że odpływam w Krainę Morfeusza poczułam że odrywamy się od ziemi.
-Barcelono wracamy-dodałam sama do siebie i zamknęłam oczy
Pewnie myślicie że sobie słodko spałam? Otóż nie, chwilę po Dani zarządził grać w prawda czy wyzwanie i zachęcił do tego wszystkich.
- ale bez głupich-pogroziłam śmiesznie palcem
Wytknął mi język a to.....a co ja też mu wytknęłam na co oboje się zaśmialiśmy. Do naszej paczki przyłączyli się zakochana Argentyńska para, mówię zakochana bo za każdym razem jak ich widzę wyglądają jak zakochani. Anto przysiadła się do mnie a Leo znalazł sobie miejsce koło mojego ukochanego Brazylijczyka
- to ja zaczynam-powiedział Alves, a i wiecie że Joana z nami leci? Jak już to wiecie to bądźcie spokojni bo jeśli ona mu pozwoli(a to się nie stanie tak?...) to będzie źle. Rzucaliśmy nawzajem do siebie piłką, tak jak coś granie w butelkę. Piłka wpadła do Shakiry.
-prawda czy wyzwanie?-zapytał
- prawda-westchnęła Kolumbijka
- czy to prawda że planujecie z Gerardem kolejne dziecko?-zapytał chowając twarz
Padły wiwaty i ciche spojrzenia.Czekaliśmy na odpowiedź Kolumbijki
- prawda-dodała- ale to nic pewnego-dodała zmieniając temat
Hm.....widziałam po jej oczach mały zawód....no i pogadanka się szykuję. Piłka poleciała dalej. Teraz Shaki podawała piłkę no i padło na Joanę na szczęście, NA SZCZĘŚCIE.
- czy to prawda że planujecie ślub?-spytała szczerząc się coraz bardziej
Joana zerknęła na Daniego a Dani na nią, to wyglądało komicznie.Wzięła głęboki wdech, nie miała wyjścia ale skłamie albo powie prawdę
- tak, i jak tu jesteśmy wszyscy jesteście zaproszeni-powiedziała trzymając mocno dłoń Alvesa
Także tworzyli piękną parę, Dani był przy niej naprawdę szczęśliwy i było widać po nim że jest spełniony. Piłkę przejęła Joana i rzuciła do Anto, no na nią wypadło a mi znowu się upiekło....
- prawda czy wyzwanie?-spytała kobieta
- niech będzie wyzwanie-uśmiechnęła się szeroko
- żeby nie było głupich- i tu zerknęła na mnie- pocałuj Leo-zakończyła partnerka mojego braciszka
Anto zrobiła to co miała i od razu padły wiwaty i oklaski. Kolejna szczęśliwa para...uwielbiałam takie uczucia w środku, uczucia że wiem po co oddycham. Kolejkę przejęła Anto i teraz już się nie ukryłam padło na mnie.....ale zanim złapałam ją w swoje ręce uprzedził mnie właśnie Brazylijczyk....
***
Mamy kolejny :* Taki prolog przed tym co będzie dalej :* Jak myślicie jakie pytanie zada Anto i co Neymara wybierze? Jaka będzie jego odpowiedź?....
- czy to prawda że planujecie ślub?-spytała szczerząc się coraz bardziej
Joana zerknęła na Daniego a Dani na nią, to wyglądało komicznie.Wzięła głęboki wdech, nie miała wyjścia ale skłamie albo powie prawdę
- tak, i jak tu jesteśmy wszyscy jesteście zaproszeni-powiedziała trzymając mocno dłoń Alvesa
Także tworzyli piękną parę, Dani był przy niej naprawdę szczęśliwy i było widać po nim że jest spełniony. Piłkę przejęła Joana i rzuciła do Anto, no na nią wypadło a mi znowu się upiekło....
- prawda czy wyzwanie?-spytała kobieta
- niech będzie wyzwanie-uśmiechnęła się szeroko
- żeby nie było głupich- i tu zerknęła na mnie- pocałuj Leo-zakończyła partnerka mojego braciszka
Anto zrobiła to co miała i od razu padły wiwaty i oklaski. Kolejna szczęśliwa para...uwielbiałam takie uczucia w środku, uczucia że wiem po co oddycham. Kolejkę przejęła Anto i teraz już się nie ukryłam padło na mnie.....ale zanim złapałam ją w swoje ręce uprzedził mnie właśnie Brazylijczyk....
***
Mamy kolejny :* Taki prolog przed tym co będzie dalej :* Jak myślicie jakie pytanie zada Anto i co Neymara wybierze? Jaka będzie jego odpowiedź?....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz