"Zabrać cię na długi spacer żeby iść i nic nie mówić ,tylko czuć że jesteś obok"
Wyruszyliśmy z domu Messich tuż po tym jak pożegnałam się z Thiago. Gdy malec zadał pewnie pytanie zrobiło mi się przykro bo tak szybko się nie zobaczymy
- ciocia pobawisz się jeszcze ze mną kiedyś?-powiedział pocierając oczka
- jasne skarbie-powiedziałam całując go w czółko na dobranoc
- Dobranoc ciociu jesteś najlepsza-dodał uśmiechając się przed snem
W moim oku zakręciła się łza wzruszenia, ten skarb umiał trafić doszczętnie słowami prosto w serce. Thiago będzie taki jak jego rodzice razem wzięci i wiem że w życiu jak czegoś mocno zechce to to osiągnie. Życzę mu tego bo jego serce bije tak mocno że mi zapiera dech w piersiach. Wyszłam z pokoju małego Argentyńczyka wciąż wspominając ciepłe słowa chłopca. On ma swój perfekcyjny urok który zdziała na wszystkich. Gdy zobaczyłam całą gotową zgraję mogliśmy udać się na "nasz" dzień. Jednak serce mnie bolało że nie było z nami Neymara, on powinien być pierwszym i ostatnim gościem tego dnia. Wsiadłam do auta Diego i to my prowadziliśmy. Odwalało mi, puszczałam radio na pełen głośnik i śpiewałam najgłośniej jak się dało. Gdy usłyszeli to w pozostałych samochodach szczególnie piłkarze także zaczęli śpiewać. Śpiewała zgraja chorych kotów. Później naszło mnie na piosenkę Shakiry, wspominałam wam że kocham śpiewać jej piosenki tak mocno jak ją kocham. Mam nadzieję że Shakira za te wycia mnie nie zabije. Dojechaliśmy do miejsca szczególnego dla mnie. Była to polana dość nie daleko od plaży. To tutaj poczułam coś od czego nie mogę się uwolnić. Był ustawiony stół pod wierzbami idealnie w miejscu gdzie zachodzi słońce. Właśnie na to czekałam. Od tego miejsca zaczęłam i w tym miejsce zacznę kończyć. Rozsiedliśmy się na polanie oglądając zachód słońca. Wpatrywałam się w piękny zachód i marzyłam by w tym momencie czas się zatrzymał, cofnął o chwilę i by tym razem ciemnooki piłkarz siedział przy mnie. Czasu jednak nie cofnę. Po kilku dobrych chwilach wpadłam na pewien pomysł.
-wejdziemy tam na górę-pokazałam na najbliższe klify
-w szpilkach?-zaśmiały się dziewczyny
- na boso-dodałam poważnie- chodźcie to niedaleko-kiwnęłam głową zdeterminowana
Droga zajęła nam mniej niż oczekiwałam ale powiem wam było warto, widoki zapierały dech w piersiach. Czy widziałam piękniejsze miejsce od tego, nie widziałam nigdy wcześniej. W takim samym oczarowaniu byli pozostali. Oglądaliśmy tak długo do momentu aż przygasły latarnie i widzieliśmy miasto które ożywa nocą, stawało się magiczne każdej nocy. Barcelona to mój mały raj na świecie, miejsce gdzie wszystko jest prostsze. Poleciało mi kilka łez które zauważyli wszyscy.
-brakuje go ci-powiedział Geri
- bardzo-powiedziałam przytulając się do niego
W śladzie za Hiszpanem poszli pozostali, nie czułam większego wsparcia niż w tej chwili.
-może przyjdzie-dodał Dani
- nie przyjdzie-zaprzeczyłam głową- nie chce mnie znać-dodałam cicho
- co ty za głupoty wygadujesz-powiedział całując mnie we włosy Dani- Neymar jest jaki jest ale co do tego kogo znać to wiedz jedno:jesteś jedyną osobą którą akceptuje zawsze choćby nie wiem co zrobił, co jest jednoznaczne z tym że jest idiotą a i tak zawsze będziesz blisko
Zamurowało mnie, taka była prawda? Dani nie kłamał-widziałam po jego oczach że mówi to zrzucając ciężar ze swoich barków
Czy jest coś jeszcze czego nie wiem? "Zawsze będę blisko"-te słowa utkwiły mi w sercu już na dobre. Zeszliśmy z klifów pogrążeni w śmiechach. Dan wymyślił nowy taniec, taniec na skałach. Mieliśmy ubaw po pachy jednocześnie pilnując by mu nic się nie stało. Enrique by nie darował mi że uszkodziłam jego podstawowego piłkarza. Gdy byliśmy już na dole wróciliśmy do zaparkowanych samochodów. Wjechaliśmy do miast na główną ulicę kierując się do najlepszej restauracji w całej Katalonii. Chłopaki się ubawią, bo tu po raz pierwszy mnie przyprowadzili to tu zaczęła się nasza przyjaźń która, jak czuje w środku, będzie trwała wiecznie. Pierwszy z samochodu wystrzelił jak poparzony Pique a z nim śmiejąca się Kolumbijka. Razem z Diego i resztą poszliśmy ich śladem. Moje zdziwienie urosło gdy zobaczyłam specjalny stolik przygotowany na drugim piętrze. Byłam pod wrażeniem widoków i miejsca ulokowanego na posiłek. Usiadłam tuż obok Veronici i Rafaeli niestety dla chłopaków nie było miejsca między nami. Miałam wspaniały widok na wszystkich. Otworzyliśmy menu i przeglądaliśmy potrawy. Poczułam jak czyjaś ręka dotyka mojego ramienia
- do pani kwiaty-powiedział chłopak podając mi formularz do podpisania
- od kogo są?-spytałam oddając mu formularz
- adresat nie kazał się zdradzać-dodał odchodząc
Spojrzałam na wszystkich szukając odpowiedzi od kogo mogłyby być.
- od tajemniczego wielbiciela-parsknął Dani dostał kuskańca od swojej ukochanej
- nie wiem od kogo-wzruszyłam ramionami- ale są prześliczne moje ulubione herbaciane róże-powąchałam cały bukiet.
Reszta zaśmiała się z tej niespodzianki i szybko skryła się kartami od zamówień. Oj dostaną jeszcze dzisiaj. Kelnerka zjawiła się przy nas nie kryjąc wielkiego zaskoczenia. Widać fanką była. Chłopaki oczywiście na luzie podawali swoje zamówienia a ta ledwo co kontaktowała. Nowa była. Bo wszyscy starzy wiedzieli że piłkarze Barcelony tutaj przychodzą.
- ja poproszę melanitę wraz z carbonara i sok pomarańczowy-podawałam jako ostatnia
Dziewczyna wzruszona widokiem idoli przyjęła zamówienie i odeszła cicho piszcząc. Odruchowo uśmiechnęłam się sama do siebie.
- to wasza fanka nie widzieliście?-stwierdziłam z uśmiechem- ona pękała z oczarowania na wasz widok
- Załatwimy to jak przyniesie nam jedzenie-dodał bawiąc się włosami Shakiry Pique
- oczywiście-dodałam sarkastycznie zerkając na Diego
Gawędził sobie z Leo i Danim. Zmienili miejsca a to uparciuchy. Po ich zmianie tuż naprzeciwko mnie siedziała Antonela a obok niej Joana.Kelnerka po 15 min przyniosła nam zamówione dania, oczywiście chłopaki wkroczyli do akcji i sykali sobie fotki z kelnerką. Po zrobieniu co należy zajęli się jedzeniem. A co tam. Zajęliśmy się jedzeniem przy ciszy która trwała zaledwie sekundę to była normalność. Szukałam po kieszeniach swojego telefonu jednak go tam nie znalazłam, poszukałam w torebce ale tam także jego nie było. Zmartwiłam się,, czyżbym zgubiła? Czy raczej ktoś z tych tu robi sobie jaja i zabrał mi go? Nie, jak już to by mi dawno oddali. Została jedna rzecz i czułam że to jest prawda. Zostawiłam go w domu w ogrodzie. Wtedy gdy Poker mnie lizał Neymar zobaczył na wyświetlacz a później go odłożył. Ja nie brałam go bo leciałam się szykować i tak to się stało że go nie zabrałam. Brawa dla Celi-śmiał się głosik w mojej głowie. Po skończonym obiedzie przyszedł czas na deser. Tylko nie to...
- Ja wybiorę-wyrwała się z tłumu Kolumbijka
- o nieeee-powiedziałam wyszczerzając się w jej stronę
Ona posłała mi buziaka i odłożyła pomysł z zamówieniami dla wszystkich. Było głosowanie kto jaki chce i zostaliśmy przy tym że wszyscy wezmą Hiszpański szał. Były tam wszystkie smaki lodów owocowych wraz z nutką alkoholu. Ciekawie się nazywało więc musiało ciekawie smakować.Gdy wpatrywalam się w dal czułam jakby ktoś mnie obserwował, znałam to uczucie tylko przy jednej osobie. Odganiałem je tak długo do chwili gdy czyiś głos wybawił mnie z zamyśleń
- teraz Camp Nou?-spytała się Veronica
- najlepsza część-dodałam ożywiając się
Udaliśmy się wspólnie na Camp Nou na pieszo, chłopaki zadeklarowali że pojadą zaparkować pod stadion i będą na nas czekać. Miałam czas by spędzić te chwile z dziewczynami
- myślałaś od kogo są-spytał Argentyński akcent
- nie, i wolę nie myśleć-dodałam śmiejąc się - pewnie od Diego-dodałam pewniej idąc przed siebie
Wszystkie zachichotały
- nie ma nic więcej między mną a Diego-pokazałam im by się puknęły w czoło
- wiemy ale jest słodki-pisnęły dwie kobiety idące i nazywające się moimi przyjaciółkami
Na moje usta wkradł się szeroki uśmiech na widok lśniącego stadionu. Poszłam szybszym ruchem by jak najszybciej znaleźć się tam w środku. Dziewczyny tuż za mną dołączyły do swoich partnerów a ja do Diego. Gdy dostałam się na murawę nie potrzebowałam już butów, to było święte miejsce. Chodziłam o gołych stopach, tu nie trzeba było nic więcej dodawać. Gdy obejrzałam się za siebie przede mną pojawił się wilki monitor.
- Pewnie był tu jakaś impreza- pomyślałam dołączając do przyjaciół
Jak się okazało oni siedzieli i gdy zobaczyli mnie dostrzegłam w ich spojrzeniach błysk. Usiadłam tak że każdy z nich mógł mnie przytulić mówię tu o środku okręgu. Nie wiedziałam co oni planują ale za niedługo miałam się dowiedzieć. Z wielkiego monitoru zaczął lecieć filmik tak dokładniej z treningu chłopaków gdy i ja razem z nimi brałam w nim udział. Wtedy moja drużyna wygrała i jechaliśmy za to na obiad. W czasie rozgrzewki dużo się wygłupialiśmy i śmialiśmy. Gdy go oglądałam nie mogłam opanować śmiechu ale także wewnątrz mnie wielkiego wzruszenia. Następny był po grze w Pokera w domu Brazylijczyka gdy zakład był o zjedzenie całej cytryny. Ja wraz z Jotą musiałam zjeść, zrobiłam im na złość specjalnie przegrałam. Trzeci z kolei był wtedy gdy byliśmy na plaży i robiliśmy sobie mnóstwo fotek. Później wyświetlały się zdjęcia w tle z piosenką. Przy zdjęciach bardziej zebrało mi się na płacz. Były to najpiękniejsze zdjęcia jakie widziałam. Kilka łez spadło na ziemię jednak były to łzy wzruszenia wielkiej miłości do ludzi którzy stworzyli mi drugą rodzinę. Były to zdjęcia z różnych naszych spotkań, to u Neymara to u Daniego jak wraz z Shakirą śpiewałyśmy później wraz z Państwem Messim podczas pierwszego pobytu u nich. I ostatnie nasze wspólne z pod Camp Nou. Rozpłakałam się po zakończeniu wyświetlania
- Czemu mi to robicie-powiedziałam ze łzami w oczach ale z uśmiechem
- co?-zapytali chórem
- doprowadzacie mnie do takiego stanu że nie wiem co powiedzieć i jedynym wyjściem są łzy-powiedziałam śmiejąc się. Oni otoczyli mnie i zrobili takiego wspólnego miśka. Po długim i czułym przytulaniu nadszedł czas na coś jeszcze. Jak się okazało była to niespodzianka dla mnie. Nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno
- zakryję ci je teraz bo są ci niepotrzebne wystarczy posłuchać-dodał znajomy głos Leo
Posłuchałam się go i czekałam na ten niepodziewany moment muzyczny. Znałam tą melodię ale nie była to zwykła muzyka, ktoś grał ją na instrumencie a dokładniej fortepianie. Karciło mnie by zdjąć opaskę i zobaczyć kto swoją grą mnie urzekł jednak miałam strażników koło siebie i oni mi to uniemożliwili. Później leciała ta właśnie piosenka. Gdy wciąż miała opaskę na sobie usłyszałam dochodzący męski głos z filmiku.
"Kiedykolwiek...będzie ci źle przypomnij sobie tą melodie....nie zapomnij o tym wszystkim co tu przeżyłaś...Ta piosenka była z myślą o tobie,zawszę będę blisko..."
Na tym głos się urwał i opaska została zdjęta. Jak się okazało czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka. A powiem wam coś wciąż czuje jakby ktoś na mnie patrzał.....tylko że teraz wiem kogo to wzrok.
- ciocia pobawisz się jeszcze ze mną kiedyś?-powiedział pocierając oczka
- jasne skarbie-powiedziałam całując go w czółko na dobranoc
- Dobranoc ciociu jesteś najlepsza-dodał uśmiechając się przed snem
W moim oku zakręciła się łza wzruszenia, ten skarb umiał trafić doszczętnie słowami prosto w serce. Thiago będzie taki jak jego rodzice razem wzięci i wiem że w życiu jak czegoś mocno zechce to to osiągnie. Życzę mu tego bo jego serce bije tak mocno że mi zapiera dech w piersiach. Wyszłam z pokoju małego Argentyńczyka wciąż wspominając ciepłe słowa chłopca. On ma swój perfekcyjny urok który zdziała na wszystkich. Gdy zobaczyłam całą gotową zgraję mogliśmy udać się na "nasz" dzień. Jednak serce mnie bolało że nie było z nami Neymara, on powinien być pierwszym i ostatnim gościem tego dnia. Wsiadłam do auta Diego i to my prowadziliśmy. Odwalało mi, puszczałam radio na pełen głośnik i śpiewałam najgłośniej jak się dało. Gdy usłyszeli to w pozostałych samochodach szczególnie piłkarze także zaczęli śpiewać. Śpiewała zgraja chorych kotów. Później naszło mnie na piosenkę Shakiry, wspominałam wam że kocham śpiewać jej piosenki tak mocno jak ją kocham. Mam nadzieję że Shakira za te wycia mnie nie zabije. Dojechaliśmy do miejsca szczególnego dla mnie. Była to polana dość nie daleko od plaży. To tutaj poczułam coś od czego nie mogę się uwolnić. Był ustawiony stół pod wierzbami idealnie w miejscu gdzie zachodzi słońce. Właśnie na to czekałam. Od tego miejsca zaczęłam i w tym miejsce zacznę kończyć. Rozsiedliśmy się na polanie oglądając zachód słońca. Wpatrywałam się w piękny zachód i marzyłam by w tym momencie czas się zatrzymał, cofnął o chwilę i by tym razem ciemnooki piłkarz siedział przy mnie. Czasu jednak nie cofnę. Po kilku dobrych chwilach wpadłam na pewien pomysł.
-wejdziemy tam na górę-pokazałam na najbliższe klify
-w szpilkach?-zaśmiały się dziewczyny
- na boso-dodałam poważnie- chodźcie to niedaleko-kiwnęłam głową zdeterminowana
Droga zajęła nam mniej niż oczekiwałam ale powiem wam było warto, widoki zapierały dech w piersiach. Czy widziałam piękniejsze miejsce od tego, nie widziałam nigdy wcześniej. W takim samym oczarowaniu byli pozostali. Oglądaliśmy tak długo do momentu aż przygasły latarnie i widzieliśmy miasto które ożywa nocą, stawało się magiczne każdej nocy. Barcelona to mój mały raj na świecie, miejsce gdzie wszystko jest prostsze. Poleciało mi kilka łez które zauważyli wszyscy.
-brakuje go ci-powiedział Geri
- bardzo-powiedziałam przytulając się do niego
W śladzie za Hiszpanem poszli pozostali, nie czułam większego wsparcia niż w tej chwili.
-może przyjdzie-dodał Dani
- nie przyjdzie-zaprzeczyłam głową- nie chce mnie znać-dodałam cicho
- co ty za głupoty wygadujesz-powiedział całując mnie we włosy Dani- Neymar jest jaki jest ale co do tego kogo znać to wiedz jedno:jesteś jedyną osobą którą akceptuje zawsze choćby nie wiem co zrobił, co jest jednoznaczne z tym że jest idiotą a i tak zawsze będziesz blisko
Zamurowało mnie, taka była prawda? Dani nie kłamał-widziałam po jego oczach że mówi to zrzucając ciężar ze swoich barków
Czy jest coś jeszcze czego nie wiem? "Zawsze będę blisko"-te słowa utkwiły mi w sercu już na dobre. Zeszliśmy z klifów pogrążeni w śmiechach. Dan wymyślił nowy taniec, taniec na skałach. Mieliśmy ubaw po pachy jednocześnie pilnując by mu nic się nie stało. Enrique by nie darował mi że uszkodziłam jego podstawowego piłkarza. Gdy byliśmy już na dole wróciliśmy do zaparkowanych samochodów. Wjechaliśmy do miast na główną ulicę kierując się do najlepszej restauracji w całej Katalonii. Chłopaki się ubawią, bo tu po raz pierwszy mnie przyprowadzili to tu zaczęła się nasza przyjaźń która, jak czuje w środku, będzie trwała wiecznie. Pierwszy z samochodu wystrzelił jak poparzony Pique a z nim śmiejąca się Kolumbijka. Razem z Diego i resztą poszliśmy ich śladem. Moje zdziwienie urosło gdy zobaczyłam specjalny stolik przygotowany na drugim piętrze. Byłam pod wrażeniem widoków i miejsca ulokowanego na posiłek. Usiadłam tuż obok Veronici i Rafaeli niestety dla chłopaków nie było miejsca między nami. Miałam wspaniały widok na wszystkich. Otworzyliśmy menu i przeglądaliśmy potrawy. Poczułam jak czyjaś ręka dotyka mojego ramienia
- do pani kwiaty-powiedział chłopak podając mi formularz do podpisania
- od kogo są?-spytałam oddając mu formularz
- adresat nie kazał się zdradzać-dodał odchodząc
Spojrzałam na wszystkich szukając odpowiedzi od kogo mogłyby być.
- od tajemniczego wielbiciela-parsknął Dani dostał kuskańca od swojej ukochanej
- nie wiem od kogo-wzruszyłam ramionami- ale są prześliczne moje ulubione herbaciane róże-powąchałam cały bukiet.
Reszta zaśmiała się z tej niespodzianki i szybko skryła się kartami od zamówień. Oj dostaną jeszcze dzisiaj. Kelnerka zjawiła się przy nas nie kryjąc wielkiego zaskoczenia. Widać fanką była. Chłopaki oczywiście na luzie podawali swoje zamówienia a ta ledwo co kontaktowała. Nowa była. Bo wszyscy starzy wiedzieli że piłkarze Barcelony tutaj przychodzą.
- ja poproszę melanitę wraz z carbonara i sok pomarańczowy-podawałam jako ostatnia
Dziewczyna wzruszona widokiem idoli przyjęła zamówienie i odeszła cicho piszcząc. Odruchowo uśmiechnęłam się sama do siebie.
- to wasza fanka nie widzieliście?-stwierdziłam z uśmiechem- ona pękała z oczarowania na wasz widok
- Załatwimy to jak przyniesie nam jedzenie-dodał bawiąc się włosami Shakiry Pique
- oczywiście-dodałam sarkastycznie zerkając na Diego
Gawędził sobie z Leo i Danim. Zmienili miejsca a to uparciuchy. Po ich zmianie tuż naprzeciwko mnie siedziała Antonela a obok niej Joana.Kelnerka po 15 min przyniosła nam zamówione dania, oczywiście chłopaki wkroczyli do akcji i sykali sobie fotki z kelnerką. Po zrobieniu co należy zajęli się jedzeniem. A co tam. Zajęliśmy się jedzeniem przy ciszy która trwała zaledwie sekundę to była normalność. Szukałam po kieszeniach swojego telefonu jednak go tam nie znalazłam, poszukałam w torebce ale tam także jego nie było. Zmartwiłam się,, czyżbym zgubiła? Czy raczej ktoś z tych tu robi sobie jaja i zabrał mi go? Nie, jak już to by mi dawno oddali. Została jedna rzecz i czułam że to jest prawda. Zostawiłam go w domu w ogrodzie. Wtedy gdy Poker mnie lizał Neymar zobaczył na wyświetlacz a później go odłożył. Ja nie brałam go bo leciałam się szykować i tak to się stało że go nie zabrałam. Brawa dla Celi-śmiał się głosik w mojej głowie. Po skończonym obiedzie przyszedł czas na deser. Tylko nie to...
- Ja wybiorę-wyrwała się z tłumu Kolumbijka
- o nieeee-powiedziałam wyszczerzając się w jej stronę
Ona posłała mi buziaka i odłożyła pomysł z zamówieniami dla wszystkich. Było głosowanie kto jaki chce i zostaliśmy przy tym że wszyscy wezmą Hiszpański szał. Były tam wszystkie smaki lodów owocowych wraz z nutką alkoholu. Ciekawie się nazywało więc musiało ciekawie smakować.Gdy wpatrywalam się w dal czułam jakby ktoś mnie obserwował, znałam to uczucie tylko przy jednej osobie. Odganiałem je tak długo do chwili gdy czyiś głos wybawił mnie z zamyśleń
- teraz Camp Nou?-spytała się Veronica
- najlepsza część-dodałam ożywiając się
Udaliśmy się wspólnie na Camp Nou na pieszo, chłopaki zadeklarowali że pojadą zaparkować pod stadion i będą na nas czekać. Miałam czas by spędzić te chwile z dziewczynami
- myślałaś od kogo są-spytał Argentyński akcent
- nie, i wolę nie myśleć-dodałam śmiejąc się - pewnie od Diego-dodałam pewniej idąc przed siebie
Wszystkie zachichotały
- nie ma nic więcej między mną a Diego-pokazałam im by się puknęły w czoło
- wiemy ale jest słodki-pisnęły dwie kobiety idące i nazywające się moimi przyjaciółkami
Na moje usta wkradł się szeroki uśmiech na widok lśniącego stadionu. Poszłam szybszym ruchem by jak najszybciej znaleźć się tam w środku. Dziewczyny tuż za mną dołączyły do swoich partnerów a ja do Diego. Gdy dostałam się na murawę nie potrzebowałam już butów, to było święte miejsce. Chodziłam o gołych stopach, tu nie trzeba było nic więcej dodawać. Gdy obejrzałam się za siebie przede mną pojawił się wilki monitor.
- Pewnie był tu jakaś impreza- pomyślałam dołączając do przyjaciół
Jak się okazało oni siedzieli i gdy zobaczyli mnie dostrzegłam w ich spojrzeniach błysk. Usiadłam tak że każdy z nich mógł mnie przytulić mówię tu o środku okręgu. Nie wiedziałam co oni planują ale za niedługo miałam się dowiedzieć. Z wielkiego monitoru zaczął lecieć filmik tak dokładniej z treningu chłopaków gdy i ja razem z nimi brałam w nim udział. Wtedy moja drużyna wygrała i jechaliśmy za to na obiad. W czasie rozgrzewki dużo się wygłupialiśmy i śmialiśmy. Gdy go oglądałam nie mogłam opanować śmiechu ale także wewnątrz mnie wielkiego wzruszenia. Następny był po grze w Pokera w domu Brazylijczyka gdy zakład był o zjedzenie całej cytryny. Ja wraz z Jotą musiałam zjeść, zrobiłam im na złość specjalnie przegrałam. Trzeci z kolei był wtedy gdy byliśmy na plaży i robiliśmy sobie mnóstwo fotek. Później wyświetlały się zdjęcia w tle z piosenką. Przy zdjęciach bardziej zebrało mi się na płacz. Były to najpiękniejsze zdjęcia jakie widziałam. Kilka łez spadło na ziemię jednak były to łzy wzruszenia wielkiej miłości do ludzi którzy stworzyli mi drugą rodzinę. Były to zdjęcia z różnych naszych spotkań, to u Neymara to u Daniego jak wraz z Shakirą śpiewałyśmy później wraz z Państwem Messim podczas pierwszego pobytu u nich. I ostatnie nasze wspólne z pod Camp Nou. Rozpłakałam się po zakończeniu wyświetlania
- Czemu mi to robicie-powiedziałam ze łzami w oczach ale z uśmiechem
- co?-zapytali chórem
- doprowadzacie mnie do takiego stanu że nie wiem co powiedzieć i jedynym wyjściem są łzy-powiedziałam śmiejąc się. Oni otoczyli mnie i zrobili takiego wspólnego miśka. Po długim i czułym przytulaniu nadszedł czas na coś jeszcze. Jak się okazało była to niespodzianka dla mnie. Nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno
- zakryję ci je teraz bo są ci niepotrzebne wystarczy posłuchać-dodał znajomy głos Leo
Posłuchałam się go i czekałam na ten niepodziewany moment muzyczny. Znałam tą melodię ale nie była to zwykła muzyka, ktoś grał ją na instrumencie a dokładniej fortepianie. Karciło mnie by zdjąć opaskę i zobaczyć kto swoją grą mnie urzekł jednak miałam strażników koło siebie i oni mi to uniemożliwili. Później leciała ta właśnie piosenka. Gdy wciąż miała opaskę na sobie usłyszałam dochodzący męski głos z filmiku.
"Kiedykolwiek...będzie ci źle przypomnij sobie tą melodie....nie zapomnij o tym wszystkim co tu przeżyłaś...Ta piosenka była z myślą o tobie,zawszę będę blisko..."
Na tym głos się urwał i opaska została zdjęta. Jak się okazało czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka. A powiem wam coś wciąż czuje jakby ktoś na mnie patrzał.....tylko że teraz wiem kogo to wzrok.
****
40! Nie mogę uwierzyć że to już tyle♥ Dziękuję♥ Dopiero co był 25 a tu już 40! ♥ Podoba się rozdział? Jakie po nim wrażenia, jak myślicie z kogo ust padły słowa i zagrana melodia?♥ Czekam na opinie w komentarzach♥.
Do następnego miśki ♥
Od Neymara!!!😍😍😍 kocham😍😍
OdpowiedzUsuńOoooo <3 To musi, po prostu musi być Ney. Boże, jakie to romantyczne! *.*
OdpowiedzUsuńKochana, nie możesz oczekiwać ode mnie niczego innego - chcę następny rozdział! ;*