Music ♥

czwartek, 4 sierpnia 2016

Rozdział 43

"Bez względu na to, czy jesteś blisko czy daleko,
  Bez względu na to, czy mogę ci  o tym powiedzieć...
czy nie... towarzyszysz mojej duszy, a moje myśli opiekują się Tobą"


Teraz musiało być dobrze i nie wyobrażam sobie by było inaczej. Pomysł o wspólnych wakacjach wraz z moimi idolami,( nie, nie już rodziną )doprowadzał mnie do obłędu. Czy kiedykolwiek marzyłam o takiej chwili, nigdy nie przyszło mi by to do głowy. A jednak teraz miało to nastąpić, byle gdzie byleby tylko z nimi.Moi idole rodziną to niekiedy nie mieściło mi się w głowie szczególnie gdy rozmawialiśmy o tym wyjeździe. Jak skończyło się nasze wycie dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam z bananem na ustach, nie zdziwcie się bo człowiek którego kocham jest przy mnie a ja przy nim choć nikt nie powiedział że jesteśmy ze sobą. Gdy chłopaki szli już do szatni Neymar specjalnie zatrzymał się by dać mi buziaka na pożegnanie. Gdy zniknął za drzwiami szatni minęłam się z ochroniarzem boiska. Posłał mi przywitalny uśmiech przez co zaśmiałam się sama do siebie. Wciąż pamiętam jak się bałam za pierwszym razem, to była maskara. Wszędzie ochroniarze a ja sama mam koło nich przejść nie zauważona? To nie mogło obejść się bez echa. Na szczęście tyłek uratował mi Neymar który poświadczył że jestem klubową przyjaciółką i ma mnie zawsze wpuszczać bez żadnych pytań, najwyraźniej tak zostało.Rozsiadłam się wygodnie na trybunach z dziewczynami i zajęłam się oglądaniem ich treningu. Długo to nie potrwało a ciszę przerwała nieoczekiwana rozmowa
 - to kiedy lecimy?-spytała Shaki
 - gdzie?-zaciekawiłam się 
 - do Paryża na Fashion Week-pisnęła zachwycona- mam tam mieć występ i mogę zabrać tyle osób ile chcę-dodała uszczęśliwiona 
 -ja się piszę-dodała Rafaela- ja również-zawtórowała jej Argentynka- bez sprzeciwu-dodała Veronica
 - ja też-dodałam uśmiechając się- chłopaki nie mają nic przeciw?-zapytałam
 - wcale a wcale-zachichotały dwie najstarsze kobiety
Jak to bywało w zwyczaju na jednym temacie nie zakończyłyśmy rozmów. Trwały nawet po zakończeniu treningu. Gdy schodziłyśmy zatrzymał mnie trener...no ładnie...teraz mi się oberwie
 - słyszałem że zostajesz na dłużej-powiedział trener chowając kartki do teczki
 - tak Lu...Panie Enrique-dodałam śmiejąc się
 - możesz mówić Luis-dodał swoim ciepłym uśmiechem i udał się do wyjścia
 -chłopaki opowiadali coś o jakiś wakacjach....-dodał zaczynając temat
 - już ci powiedzieli?-parsknęłam szybko poważniejąc- tak mamy plan gdzieś razem wylecieć ale to po zakończeniu całej fety i zakończeniu sezonu-dodałam uśmiechając się przyjaźnie
Co mnie dzisiaj naszło z tymi uśmiechami
 -widać że bardzo się z tego powodu cieszysz-dodał wskazując na mój rosnący uśmiech
Chodziło mi dokładnie o pojawiającego się na moim horyzoncie Neymara
 -myliłem się...-dodał zamykając gabinet
Spuściłam wzrok i czym prędzej musiałam ochłonąć.
 - macie plan gdzie chcecie polecieć?-spytał po raz kolejny odprowadzając mnie do zgrai piłkarzy
 - jeszcze nie zdecydowaliśmy-dodałam zakładając ręce na pierś- może Ibiza albo Dominikana zobaczymy-dodałam widząc machających piłkarzy. Hiszpan skinął głową i oddalił się do swojego samochodu.
 -trener się odprowadzał no ładnie-gwizdał Alves
 - wypytywał się o nasze wakacje-zacisnęłam lekko zęby- pewnie da wam ostry trening przed ostatnimi meczami!-dodałam tupiąc nogą 
 - jeśli pytał się tobie to raczej nie-szepnął wystraszając mnie Pique
 - oby tak było jak mówisz-westchnęłam wsiadając do samochodu
Chłopaki pożegnali się się i także ulotnili się  z ośrodka treningowego. Miałam ochotę na coś zimnego. 
 - zatrzymamy się przy tej lodziarni co ostatnio?-spytałam niepewnie
 - jasne, o to samo miałem zapytać-podrapał się słodko po karku i wrócił wzrokiem na trasę
Przejechaliśmy przez kilka ulic i byliśmy na miejscu, Jak się okazało nie tylko my zatrzymaliśmy się tutaj na deser. Przy wejściu do lodziarni spotkaliśmy nie dawno widzianych przyjaciół. Mają nosa gdzie przyjechać na dobre lody. Neymar przepuścił mnie uprzejmie w drzwiach i ruszyliśmy do baru. Nie obyło się bez wspólnego stolika. Widzicie nie rozstawaliśmy się nawet na krok. Usiadłam na wolnym miejscu i czekałam na kelnerkę. Wyjęłam telefon i zrobiłam kilka uroczych zdjęć zgrai wariatów. Później mój telefon przejęły dziewczyny cykając wspólne selfie, śmiesznie to wyglądało gdy do naszego stolika podeszła kelnerka. Podaliśmy swoje zamówienia i gdy dziewczyna odeszła wróciliśmy do rozmów
 - to musimy podjąć decyzję gdzie jedziemy-zaczęłam
Cała grupka się ożywiła włącznie z Da Silvą
 -my wymyśliliśmy Karaiby co wy na to przy okazji Dominikana też-dodał Pique z uśmiechem patrząc na nas
 - pasuje-dodałam uradowana- mi się mega podoba-dodał Veronica
Antonela i Shaki były zachwycone, były to urocze wyspy z pięknym morzem. Od małego marzyłam by tam spędzić czas a tu bum i już jest. Podjęliśmy już decyzję i ostatnią rzeczą będzie ustalenie terminu i wiem że dopiero ustalimy datę wyjazdu po zakończeniu sezonu.Chłopaki mieli przed sobą finał Ligi Mistrzów i Puchar Hiszpanii a później Superpuchar Hiszpanii. Bałam się że przez wakacje mogą się rozleniwić i źle przygotują się do ważnych meczów
 - macie brać się do roboty jasne?-złapałam za kołnierz Pique
Uwzięłam się dziś na niego
 - macie dawać z siebie wszystko bez względu na wakacje zrozumiano?-dodałam poważniej obserwując każdego z nich- macie Wygrać co się da i dopiero wtedy myśleć o wakacjach-powiedziałam rozśmieszając się głośno. Chłopaki także podzielili mój śmiech.
 - chodzi mi o to że myśląc o wakacjach coś wam nie wyjdzie i nie zdobędziecie tych pucharów...-mruknęłam
 - nie jesteśmy tacy...wiemy kiedy musimy odpocząć a kiedy spiąć dupę i dać z siebie jak najwięcej-dodał pocieszająca Rafa
I tu wypowiedziała się istna klasa, piękno tych piłkarzy. Dobrze wiedzieli że nie musiałam nic mówić że wiem że tak będzie wystarczył jeden prosty gest a wszystko było jasne. Chwilę po kelnerka przyniosła nasze zamówienia i mogliśmy rozkoszować się zimnym wytchnieniem od gorącego słońca bo ono dzisiaj grzało niesamowicie. I pomyśleć ze temperatura na Dominikanie i Karaibach sięgnie 40 stopni...Obłęd. Póki co chłopaki muszą skupić się na wygraniu meczach a ja będę im na każdym z nich kibicować jeśli szybciej nie umrę na przedmeczowy stres, taka choroba którą mam  w sobie. Nie musiałam nic mówić by wiedzieć że chłopaki dadzą radę i zrobią wszystko by wyjść ponownie jako mistrzowie bo w końcu kto inny jak nie oni. Oni zawsze będą najlepsi bez względu na wszystko, to dzięki temu jacy są w środku i to jak bardzo kochają to co robią. Nic dodać nic ująć. Gdy nasze miski zrobiły się puste opuściliśmy lokal. Udaliśmy się do swoich domów nie zapominając się pożegnać. Brazylijczyk otworzył mi szarmancko drzwi i gdy tylko zdołałam pomyśleć odjechaliśmy z piskiem opon tak jak uwielbiał sam piłkarz. Nie przeszkadzał mi prędkość gdy on był obok.

****
Mamy następny :* ♥ Dziękuję za takie kochane komentarze♥ Jednak martwi mnie o dłuższego czasu mało wyświetleń, słuchajcie jak macie znajomych którzy lubią czytać opowiadania to pokażcie im moje bardzo by mi na tym zależało♥ Czekajcie na następny♥ 



1 komentarz: