Music ♥

piątek, 12 sierpnia 2016

Rozdział 53

"Świat jest pełen szczegółów, od których zaczynają się historie"


Mój Neymar, jak to pięknie brzmi prawda? Powiem wam że ściska mnie w żołądku na myśl o tym co brunet do mnie czuje. Naprawdę,kochał mnie tak jak ja jego? Nie wydaje mi się? Jeśli tak to mnie mocno walnijcie w twarz i powiedzcie że to prawda, że Brazylijczyk w którym się zakochałam odwzajemnia moje uczucia
 - zabrałeś ją tam prawda?-zapytał Argentyńczyk podchodząc bliżej
 - tak-westchnął szczęśliwie- kocha mnie tak samo jak ja ją-powiedział prawie piskiem
Naprawdę, to się działo naprawdę. Nie musicie mnie już szczypać ani walić. Oby to co jest teraz między nami nigdy się nie zmieniło
 -widać że zrobiłbyś dla niej wszystko-poklepał go po plecach z ściszając głos
 -po raz pierwszy tak naprawdę się zakochałem i powiem ci że gdyby poprosiła o gwiazdkę z nieba to poruszyłbym niebo i ziemię by jej ją dać-powiedział szeptem z tym błyskiem w oczach
Pewnie zastanawiacie się gdzie się podziewam, stałam na schodach słuchając ich ciekawej rozmowy.
Leo się roześmiał swoim typowym śmiechem i oboje poszli do swoich pokoi. Jaka to ulga że mnie nie przyłapali, nie podsłuchiwałam co nie? Powlokłam się schodami do siebie i nic mnie nie powstrzymało od dzikiego tańca a później chodzenia z rozmarzeniem w oczach. Usłyszałam coś co musiałam usłyszeć, brunet wiedział że tam stoję a jeśli jednak nie to punkt dla mnie.
 - Niech się nie martwi, gdybym mogła skoczyłabym za nim w ogień-szepnęłam sama do siebie otwierając drzwi od pokoju.
Mówiłam wam z kim mam pokój i spodziewałam się tego. Wszystkie siedziały na łóżkach i gdy drzwi się otworzyły zareagowały automatycznie. Ich reakcja była inna niż się spodziewałam, gdy zobaczyły moje spojrzenie zachichotały cicho i wciągnęły mnie do środka. Usiadłam na jednym z łóżek i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Miałam w głowie słowa piłkarza i za cholerę nic innego nie przychodziło mi do głowy.
 - no opowiadaj-szturchały mną dziewczyny, jedna po drugiej czekała na newsy
 - no co mam powiedzieć-mruknęłam- było jak w bajce- i nastrój z rozmarzeniem w oczach wrócił.
Dziewczyny zbliżyły się do mnie, kładąc jak najbliżej.Kochałam je takie, pomimo że jest 3 w nocy to one i tak chcą wiedzieć wszystko. A może powinnam się scwanić i nic im nie powiedzieć?, żart bo sama bym tego nie wytrzymała, tego natłoku wrażeń i uczuć.
 -no i?-nalegały
Antonela stanęła w mojej obronie, jakie to kochane z jej strony
 -dajcie tej dziewczynie odpocząć nie widzicie że ma na dzisiaj dość?-dodała patrząc na każdą siedzącą przed nami dziewczynę
Pokiwały głowami odruchowo
 - jutro też jest dzień-westchnęła Argentynka zakończając swoją wypowiedź
 - tylko nie myśl że się od tego wymigasz-przytuliła mnie i pocałowała na dobranoc Veronica
Obdarzyłam ją lekkim uśmiechem w myślach wytykając jej język. Położyłam się na swoim łóżku i nim się zorientowałam że odpływam Krainę Morfeusza usnęłam. Śniły mi się same najpiękniejsze sny...do czasu gdy w głowie miałam przebłyski krzyków i hałasu, płaczu i łez..i wielkiego wielkiego smutku. Ocknęłam się chwilę po, byłam cała mokra.Ktoś krzyczał, był hałas i ktoś płakał tak bardzo że sama to odczuwałam. To było straszne przeżycie. Zeszłam na dół, miejąc nadzieję że będzie tam więcej powietrza niż w pokoju. Gdy przekroczyłam próg drzwi usłyszałam kroki. Była to Anto wracającą od Leo.
 -hej, nie śpisz jeszcze-spytała brunetka o ciemnych oczach
 -nie mogłam zasnąć, tak jakoś-powiedziałam drżąc na całym ciele
 - co się dzieje? czemu drżysz-powiedziała od razu przytulając mnie do siebie
 -miałam koszmar-powiedziałam głucho-najpierw były krzyki później hałas, czułam wielką rozpacz i smutek, coś rozdzierało mnie ośrodka...czułam jakby to miało wydarzyć się naprawdę-powiedziałam łamiącym się głosem.Kobieta uspokoiła moje drżące ciało, moje rozkołatane myśli i zmysły. Trwało to dość długo póki na schodach nie znalazł a dokładnie znaleźli Leo wraz z Neymarem. Nie miałam sił by dociekać czemu przyszli razem ale gdy tylko otworzyłam lekko oczy Brazylijczyk klęczał przed Argentynką i pytając co się dzieje. Głaskał i całował mnie po głowie sprawiając że zaczęłam bardziej drżeć...co się ze mną dzieje? Piłkarz przeraził się do tego stopnia że sam zaczął się denerwować, krążył niespokojnie po pokoju
 - przestań-powiedziałam dość wyraźnie by mnie usłyszał- jedyne czego chce to twojego ciepła-szepnęłam cicho
Dobrze czułam czekając na jego kolejny ruch. Był do przewidzenia ale tak rzeczywiście było. Coś z tyłu krzyczało że ten cały koszmar będzie związany z nim ale wypędzałam te myśli najszybciej jak się dało, to nie mógł być on. Neymar wziął mnie delikatnie w ramiona szepcząc czułe słówka. Podziałały natychmiastowo, więc ten koszmar nie mógł się z nim wiązać prawda? Wtuliłam się mocnej dając upust moim myślą. Wszystko było na swoim miejscu więc czemu śnił mi się koszmar? Nie chciałam wiedzieć dlaczego, ani teraz ani nigdy. Nie pozwolę by cokolwiek a właściwie jakiś koszmar zniszczył moje najpiękniejsze chwile z miłością mojego życia. Piłkarz uspokajał mnie swoją postawą,milczał i czekał. Tak jak być powinno
 -Celia skarbie co ci się śniło-spytał, to pytanie musiał kiedyś zadać
Nie chciałam, nie chciałam mu powiedzieć pomimo wszystkiego co nas łączy.Nie powiem całości, powiem to co musiałam by się nie martwił
 -koszmar, słyszałam krzyki, hałas, później wielką rozpacz i smutek, ktoś nieustannie płakał, krzyczał i błagał to było straszne-powiedziałam już spokojniej, a tak naprawdę ponownie trzęsłam się cała w środku. Ponownie jakby coś nie grało, bałam się ze to czai mi się z tyłu głowy może być prawdą...Prawdą ale niestety bolesną. STOP CELIA! NIE MYŚL TAK, NIE POZWÓL BY STRACH CIĘ OMOTAŁ!-witam dawno nie odzywającego się przyjaciela w mojej głowie. Odsunęłam te wszystkie złe myśli z głowy i wróciłam do moich przyjaciół.
 - przepraszam że was tak tu zwołałam, jesteście zmęczeni a ja zwalam się wam na głowę-westchnęłam patrząc przepraszająco na całą trójkę
 - nic się nie stało księżniczko-zaczęła Argentynka patrząc pocieszająco na mnie
 -wracajmy,czeka nas długi dzień-powiedziałam wstając z kolan bruneta i ruszając do siebie
Tak jak oczekiwałam Brazylijczyk ruszył za mną
 -dziękuję za wszystko-dodałam przytulając szybko Anto wraz z Leo
 -nie ma za co, od tego jesteśmy-dodała Pchła
Mocno go przytuliłam, obydwoje czule pożegnałam i ruszyłam do siebie. Ruszyliśmy, Neymar gdy tylko wróciłam w jego kręgi zaprowadził mnie do pokoju i położył się wraz ze mną.

***
Mamy drugi! 53! Zleciało! I co myślicie?



1 komentarz:

  1. Przeraziłaś mnie tym snem. Zaczynam mieć obawy. :/
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń