“I obiecuje Ci, że choćby było nie wiadomo jak źle to damy sobie radę. Damy bo miłość przezwycięży wszystko.”
-Bo....wiesz Neymar...ja.....-dodałam powoli patrząc na piłkarza i będąc gotowa na prawdę,jest tak blisko że nie mogłabym już dłużej -...to najwyższa pora byś poznał wiesz...-mówiłam coraz bardziej chaotycznie i niezrozumiale ale musiałam to z siebie wydusić
- tak Celia? co takiego?...Mów powoli mamy czas-dotknął mojego ramienia a ja przytulając ją do siebie i splatając ze swoją popatrzyłam głęboko na bruneta i dostrzegłam w nim zmianę,taką której dotąd nie widziałam już nie jest połamanym na kawałeczki chłopakiem tylko dojrzałym mężczyzną który ponownie kocha i wie co to miłość....czekaj czekaj....czy nie o to mi chodziło? Mój cel został wykonany więc teraz ten dojrzały mężczyzna może iść dalej bez poznawania prawdy,bez łamania mu serca ponownie mogę zniknąć z jego życia będąc pewna tego że da sobie radę. Ponownie kocha,uśmiecha się i cieszy z życia...czego chcieć więcej? chyba tylko tego bym to ja uporała sie ze swoimi koszmarami i stawiła im czoła,zamknęłam drzwi ale to nie wciąż koniec,przeszłość przedziera się przez szczeliny i dotyka mnie coraz głębiej
-kochana powiedz co masz powiedzieć-dodał patrząc na mnie swoimi ciemnymi jak kasztany tęczówkami
-bo ja....-chrząknęłam głośno nabierając sił-Celine! Neymar!-zawołał ktoś z tyłu,co za ulga,dzięki bogu tej osobie która to zrobiła,nieoczekiwanie był to Luis
-tak Lu?-spytałam wciąż nie puszczając ręki Brazylijczyka
-miałem do was prośbę...Sofii ma niedługo urodziny i myślałem żeby zrobić jej jakąś mega niespodziankę w postaci filmiku od nas wszystkich i chciałem was prosić o życzenia...-dodał wyjmując kamerę
- bo wiesz przerwałeś nam-zerknął gromem Neymar na Luisa i ten od razu spochmurniał-jeśli tak to wybaczcie przyjdę innym razem-dodał niepewnie otwierając i zamykając kamerę.
-no coś ty Luis,chodź zrobimy to od razu-uśmiechnęłam się ciepło do Neymara i odsunęłam się lekko czekając aż będę mówić do kamery. Luis pokazał że się nagrywa więc razem z Neymarem stanęliśmy obok i to ja zaczęłam mówić
-Droga Sofii co za wielki dzień,to twoje urodziny,chcemy ci życzyć wszystkiego co najlepsze,pociechy z synków i Delfi,byś zawsze była taka sama,byś nigdy sie nie zmieniała,byś każdego dnia raczyła uśmiechać się do mnie tak...jak zawsze-urwałam na chwile po czym spojrzeniem na Brazylijczyka szybko otrzeźwiałam-chcę ci podziękować za bycie moją przyjaciołką,siostrą,wsparciem które ma każdy z nas a ja jestem wielką szczęściarą mając ciebie,kochaj Luisa każdego dnia mocniej,wybaczaj mu głupstwa i pamiętaj że jak coś-tu mrugnęłam okiem do kamery-znajdę go i rozszarpię na kawałki-na koniec zaśmiałam się i łapiąc mocniej rękę chłopaka-chcę w tych paru słowach powiedzieć ci że cię kocham i nigdy nie przestanę,Kochamy cię Sofii!-krzyknęliśmy razem z Neymarem po czym przed kamerami brunet pocałował mnie z całej siły i z szerokim uśmiechem powoli odprowadzał Luisa wzrokiem
-to było piękne Cel...ine-dodał patrząc na Neymara-dzięki i co do imprezy dam wam znać-kiwnął do nas i poszedł w drugą stronę gdzie zapewne stało jego cacko.
-co to miało być?!-krzyknęłam na chłopaka-oszalałeś!-krzyknęłam-przed kamerami? po co ci to było?-nie ukrywałam wzburzenia i niemiłego zirytowania tym co sie stało
-musiałem zaznaczyć że także to co powiedziałeś chciałem powiedzieć i.....-urwał patrząc na mnie z uśmiechem
-co takiego?-uniosłam brwi stając w miejscu
- i to że chce by wszyscy wiedzieli że ponownie mam przy sobie miłość swojego życia-dodał tak mocno w moje usta że zadrżałam,całe moje ciało to odczuło. Jest niemożliwy,kompletny wariat a to mnie uznawali za szaloną. On przerósł mnie 10 razy. Ścisnął moją dłoń i zaprowadził do auta,wsiadłam bez słowa zajmując swoje miejsce obok niego. Chłopak ruszył z piskiem opon, nic więcej nie mówiąc,jego chyba także zatkało co mi powiedział. Oj Da Silva nie tylko ciebie. Do hotelu dojechaliśmy w extra szybkim tempie. Chłopak podjechał na podziemny parking tylko dla pracowników i zatrzymał się na chwile przy mnie
-cokolwiek by sie nie działo pamiętaj że takiej osoby jak ty nikt mi nie zastąpi zrozumiałaś? Żadna Celia...-dodał a ja szybko zamknęłam jego usta pocałunkiem który namiętnie odwzajemnił przyciągając jeszcze bardziej moje wargi-kocham cie Celine,pamiętaj-dodał pomiędzy pocałunkami które odzwierciedlały wszystkie moje sny,kochał ponownie kochał i uwierzył w miłość. To raj prawda? Nie mogłam marzyć o czymś więcej,jego szczęście było dla mnie najważniejsze.
-ja ciebie do szaleństwa Juninho-zaśmiałam się lecz Brazylijczyka jakby przeszedł wstrząs-co mówiłaś? Czemu mnie tak nazwałaś?-spytał robiąc wielkie oczy
O nie...
-od chłopaków którzy cię tak nazywają zapomniałeś?-pstryknęłam jego nos i otworzyłam drzwi,chwyciłam następnie za klamkę ponieważ czułam że robi sie za gorąo jednak coś mnie zatrzymało
-poczekaj...-dodał szybko łapiąc moją dłoń i nakrywając ją swoją-o czym tak naprawdę rozmawiałaś z Rafą? wtedy w szatni wydawałaś się smutna....a potem ja tak krzyknąłem,wybacz mi mogłaś mieć swoje problemy a ja ciągle o sobie-dodał całując moją lodowatą dłoń-Celia ona...też zawsze miała takie zimne dłonie jak ty i jak sie mocno stresowała ona...o tak jak ty miała rumieńce-dodał i od razu trzasnął się w głowę-znowu to robię..ja nieraz za bardzo cię do niej porównuję prawda? Musisz mi wybaczyć mała-musnął moje czoło prowadząc pod trybuny
-widzimy sie potem-mrugnął okiem-kto wie może odnajdziemy się po jednym spojrzeniu-dodał tajemniczo i uciekł do szatni do chłopaków. Nagle ktoś zakrył mi oczy i gdy dotknęłam dłoni nie mogłam kogoś rozpoznać. To powoli nie robi sie zabawne.
-odsłoń się bo inaczej policzymy się na ziemi-dodałam chcąc zerwać dłonie gdy już puściły nie moglam uwierzyć własnym oczom-Justin?! co ty tu robisz?-spytałam zdziwiona,bardzo zdziwiona co on tu robi
-Neymar cię przysłał?-spytałam kolejny raz odciągając piosenkarza na bok
-Cel....-Celine mów do mnie Celine-dodałam szybko
-co czemu? Celia tak? jeśli to nie ty to mów-dodał przeczesując dla siebie w charakterystyczny sposób włosy-tak to ja,mam twój karnet i pobiłam cię w piciu shotów w LA-zaśmiałam sie spuszczając głowę
-tak to ty,chodź tutaj-dodał wyciągając ramiona-dawno sie nie widzieliśmy a ty nie przywitasz sie ze starym kumplem-zaśmiał się i zanim zdoła nam to coś przerwać szybko wtuliłam się w Kanadyjczyka. Ta chwila nie trwała długo lecz przypomniała mi parę rzeczy o których chciałam zapomnieć a mi sie nie udało. Teraz twarzą w twarz z przeszłością.
-przyjechałeś tu z polecenia Neymara to on cie tu zaprosił?-spytałam bez ogródek
-Nie....przyjechałem na wakacje,zrobię mu niespodziankę,na Insta zauważyłem że z kimś sie spotyka i dziś mają mcz więc wsiadłem w samolot i jestem-dodał patrząc przed siebie-tylko nie wiem dlaczego ciebie nazywają Celine-dodał patrząc na mnie smutnym wzrokiem
-to dluga historia..tuż jak wyszliśmy z klubu gazety amerykańskie jak i hiszpańskie obsmarowały mnie Celię...i uciekłam-dodałam cicho-odcięłam się od nich chcąc im oszczędzić tego wszystkiego,nigdy nie ukrwałam tego jaka byłam ale wiesz jak to by było? wszystkie wyjścia,zdjęcia i spotkania byłby śledzone i od razu osądzane że jak to ja nie jestem wiesz....-powiedziałam bawiąc się palcami-zraniłam Neymara który nadal nie wie że Celia tu jest,....od tamtego czasu używam imienia Celine i proszę cie...nie wydaj mnie proszę na wzgląd na dobre stosunki z Neymarem
-i pomimo tego że zmieniłaś imię nadal sie nie zjarzył że wy dwie to jedna osoba?-parsknął śmiechem-przez ile cię nie ma choć jesteś? wybacz mi ale nie wiem jak to powiedziec-dodał zirytowany
-5 lat leci....rok temu Neymar mnie poznał ale jako Celine,od tamtego czasu tak żyjemy,chcę mu kiedyś powiedzieć Jus..-mruknęłam pod nosem,chłopak mnie wyminął i spojrzał przed siebie
-i dobrze ci z tym? oklamujesz go dzień w dzień i nic z tym nie robisz? Celia by sie nie bała takich rzeczy ona.....
-jej tu nie ma! zniknęla Jus rozumiesz? I nigdy nie wróci-dodałam prawie bliska łez
-jeśli tak bardzo chcesz ja mogę mu powiedzieć....
-ani mi się waż-wbiłam swój paznokieć w jego pierś i szybko sie odsunęłam-Neymar sie zakochał w Celine...ponownie kocha rozumiesz? Nie niszczmy tego-pokręciłam głową-gdy znajdze sie okazja na pewno mu powiem,obiecuje a do tego czasu nie mów mu...
-Dobrze Celia....oj..Celine,na wzgląd na to że Neymar to mój dobry znajomy nic mu nie powiem,ale nie bede tego tolerował i uprzedzam że jeśli myślisz że odpuszczę to się mylisz....
-dzięki Jus...dzięki że tu jesteś i przepraszam że cię w to wciągam-dodałam cicho stając za nim
-Celia...to nie tak że jestem na nie żebyś siedziała cicho,ale wiem ile Neymar sie starał byś poznała mnie,byście razem byli w LA,ile kosztowało go wykombinowanie sobie wolnego i tego bym był wtedy w Los Angeles,on to zrobił wszystko dla ciebie Celia tylko i wyłącznie i ty śmiesz go teraz tak...
-Jus nie miałam wyjścia,Neymar zakochał sie w Celine i muszę to utrzymać,na to czy kocha wciąż Celie przyjdzie inna pora...
-a zastanawiałaś się czy Neymar na pewno kocha Celine czy może raczej nadal podświadomie kocha Celię?-uniósł brwi i poszedł na trybuny.
Wbiło mnie w ziemię,nie mogłam się ruszyć. To brutalna prawda której nie mogłam albo nie chciałam do siebie dopuścić. Po tej wymianie zdań nie mogłam przez chwilę się ruszyć i gdy tylko usłyszałam wychodzących piłkarzy pobiegłam na trybuny. Nie mogłam go opuścić. Zajęłam miejsce pod Justinem i gdy Anto ujrzała mnie na horyzoncie od razu ujrzałam w jej oczach dzikość i inne takie. Wiecie o co cho.
-widziałaś go? To Bieber-zapiszczała mocno ściskając moją rękę-nie uwierzysz wiedział jak sie nazywam-dodała udając że nadal piszczy jak szalona fanka-a tak na prawdę to wymieniliśmy parę zdań o tobie...-zwróciła swoje gromiące spojrzenie na mnie tak jakby chciała mnie zabić
-tak tak przeszłość,ma mnie nie wydać i jestem mu za to wdzięczna-uśmiechnęłam się w tej chwili do Justina przez chwile tak by mogł mnie zobaczyć lecz nagle oderwałam wzrok ponieważ jakiś łokieć mnie szturchnął nie no ja.....
-co znowu?!-wybuchnęłam nagle stając twarzą w twarz z dziewczyną
-twój ukochany,popatrz-kiwnęła głową śmiejąc sie pod nosem
Neymar biegał koło naszego sektoru blisko lini bocznej i uśmiechał sie szeroko robiąc zwód i podając do Luisa który był blisko bramki,za to Luis podał do Leo...który strzelił i wpadła bramka. Magiczne MSN...to coś co zawsze zwala mnie z nóg. Wystrzeliłam w górę krzycząc glośno"Messi" wraz z 98 tysiącami ludźmi na stadionie
-bo będę zazdrosna-zachichotala Argentynka przekładając noge na nogę-ochrypniesz kiedyś i potem będzie"Anto pomóc gardło boli" złapała sie za nie i udawała chrypę. Nieźle jej to wyszło
-oj tam-machnęłam ręką śmiejąc się głośno-i wcale by tak nie było-zachrypiałam siadając tuz obok niej. Mecz trwał dalej,rywali odebrali piłke i spróbowali skontrować lecz im to nie wyszło ponieważ Pique twardo w obronie czyścił ich zagrania. Szybka piłka do Jordiego,Jordi do Sergiego Sergi posyła do środka gdzie roi sie od obrońców,przechodzi z piłką na Luisa,on odgrywa piętą do Neymara i.....on strzela bramkę szybko robiąc wielkie serce do kamery i podbiegając do lini bocznej pokazuje na mnie. Mruga okiem w tym samym momencie patrzymy na siebie i na tą jedną chwile jakby świat zamarł jakby te 4 lata nie upłynęły...jakby nic sie nie zmieniło a ja jakbym była sobą i nią być nie przestała...Ta chwila była magiczna. Gdy Anto ściągnęła mnie na Ziemię nie wiedziałam co ze sobą zrobić,rumieńce paliły moje policzki,fani robili mi zdjęcia,stadion skandował imię Neymara. Moje serce zrobiło fikołka...O NIE TO NIEMOŻLIWE. Czyżbym próbowała siebie oszukać? czyżbym chciała powiedzieć mu prawdę? NIE NIE ZROBISZ TEGO-krzyczał inny głosik który pojawił sie wraz z lękiem przed tym co sie stanie gdy sie dowie,rozum ponownie wygrał i wróciłam do szarej rzeczywistości gdzie ani ja ani moje życie nie jest do końca prawdziwe. Po dłuższym przeżywaniu tego co sie stało odetchnęłam z ulgą gdy sędzia odgwizdał koniec połowy. Oparłam sie mocniej o siedzenie i zakryłam twarz w dłoniach.
-Anto..-dodałam półgłosem czujac jak zbiera sie we mnie rozpacz. Jednak nie usłyszałam odpowiedzi gdyż moja piękna przyjaciółka siedziała w telefonie. Super nie ma co
-eghm-chrząknęłam zabierając jej telefon-słuchasz mnie? potrzebuje ciebie...-dodałam spoglądając na jej lekko szkliste oczy
-co...sie stało? Anto...-spojrzałam w jej oczy i dostrzegłam projekt sukni ślubnej Anto...to już za parenaście dni....już niedługo ci dwoje powiedzą sobie dozgonne "tak"
-jest przepiękna...taka jaka miała być-dodała ocierając łzy
-ale czemu płaczesz?-spytałam przyjaciółkę,która prawie nigdy nie płakała w przeciwieństwie do mnie.
-powiedz bo sie boje-dodałam łapiąc jej dłoń i splatając ze swoją,po raz kolejny mogę usłyszeć coś co zmieni moje zycie....
-po prostu tak długo na to czekałam,czekałam na twój powrót,na dobrą wieść a teraz gdy zostało parę dni nie mogę uwierzyć,że to już za chwile-uśmiechnęła sie lekko przez mokre policzki,gdy ocierałam jej łzy nagle pod trybuny podszedł Leo
O NIE...
-Anto! Anto!-krzyczał-co sie stało?-spytał robiąc zdziwioną minę w moją stronę
-powiedzieć mu czy co nie co okłamać?-spytałam śmieją sie cicho.Argentynka złapała mnie za dłoń i wypuszczając głośno powietrze puściła buziaka w stronę ukochanego na co on pokiwał głową i odszedł.Co to miało znaczyć?
-wyjaśnisz co to za migi?-spojrzałam na nią
-to znaczy"nie przejmuj się to tylko horomony"albo"pogadamy potem"-dodała śmiejąc się-dobrze wie że jak płaczę to się wzruszam i nic sie nie dzieje-dodała przysuwając się do mnie i chowając telefon-wiesz że Justin to gość specjalny na ślubie nie?-dodała patrząc na mnie z uśmiechem-jest też pare innych niespodzianek-zachichotała poruszając brwiami-wszystko w swoim czasie-zamknęła mi usta tymi słowami a ja nie śmiałam więcej pytać.
-mam nadzieje,że nie przyprawi mnie o to o palpitację serca-dodałam mówiąc półgłosem-może nie co ale kto-dodała czarnym cichym głosem-Neymar na zaproszeniu napisał Celia-dodała cicho nie patrząc na mnie
***
Cóż powiem wam że mocno na ten rozdział poświęciłam na wiele kwestii Celii i Neymara ponieważ idzie sie pogubić,w najblizszych rozdziałach będę je powoli rozwiązywać i dodam pare nowych tak by wielki finał zbliżał sie wielkimi krokami,ale nie martwcie sie to nie nastąpi tak szybko!♥
-kochana powiedz co masz powiedzieć-dodał patrząc na mnie swoimi ciemnymi jak kasztany tęczówkami
-bo ja....-chrząknęłam głośno nabierając sił-Celine! Neymar!-zawołał ktoś z tyłu,co za ulga,dzięki bogu tej osobie która to zrobiła,nieoczekiwanie był to Luis
-tak Lu?-spytałam wciąż nie puszczając ręki Brazylijczyka
-miałem do was prośbę...Sofii ma niedługo urodziny i myślałem żeby zrobić jej jakąś mega niespodziankę w postaci filmiku od nas wszystkich i chciałem was prosić o życzenia...-dodał wyjmując kamerę
- bo wiesz przerwałeś nam-zerknął gromem Neymar na Luisa i ten od razu spochmurniał-jeśli tak to wybaczcie przyjdę innym razem-dodał niepewnie otwierając i zamykając kamerę.
-no coś ty Luis,chodź zrobimy to od razu-uśmiechnęłam się ciepło do Neymara i odsunęłam się lekko czekając aż będę mówić do kamery. Luis pokazał że się nagrywa więc razem z Neymarem stanęliśmy obok i to ja zaczęłam mówić
-Droga Sofii co za wielki dzień,to twoje urodziny,chcemy ci życzyć wszystkiego co najlepsze,pociechy z synków i Delfi,byś zawsze była taka sama,byś nigdy sie nie zmieniała,byś każdego dnia raczyła uśmiechać się do mnie tak...jak zawsze-urwałam na chwile po czym spojrzeniem na Brazylijczyka szybko otrzeźwiałam-chcę ci podziękować za bycie moją przyjaciołką,siostrą,wsparciem które ma każdy z nas a ja jestem wielką szczęściarą mając ciebie,kochaj Luisa każdego dnia mocniej,wybaczaj mu głupstwa i pamiętaj że jak coś-tu mrugnęłam okiem do kamery-znajdę go i rozszarpię na kawałki-na koniec zaśmiałam się i łapiąc mocniej rękę chłopaka-chcę w tych paru słowach powiedzieć ci że cię kocham i nigdy nie przestanę,Kochamy cię Sofii!-krzyknęliśmy razem z Neymarem po czym przed kamerami brunet pocałował mnie z całej siły i z szerokim uśmiechem powoli odprowadzał Luisa wzrokiem
-to było piękne Cel...ine-dodał patrząc na Neymara-dzięki i co do imprezy dam wam znać-kiwnął do nas i poszedł w drugą stronę gdzie zapewne stało jego cacko.
-co to miało być?!-krzyknęłam na chłopaka-oszalałeś!-krzyknęłam-przed kamerami? po co ci to było?-nie ukrywałam wzburzenia i niemiłego zirytowania tym co sie stało
-musiałem zaznaczyć że także to co powiedziałeś chciałem powiedzieć i.....-urwał patrząc na mnie z uśmiechem
-co takiego?-uniosłam brwi stając w miejscu
- i to że chce by wszyscy wiedzieli że ponownie mam przy sobie miłość swojego życia-dodał tak mocno w moje usta że zadrżałam,całe moje ciało to odczuło. Jest niemożliwy,kompletny wariat a to mnie uznawali za szaloną. On przerósł mnie 10 razy. Ścisnął moją dłoń i zaprowadził do auta,wsiadłam bez słowa zajmując swoje miejsce obok niego. Chłopak ruszył z piskiem opon, nic więcej nie mówiąc,jego chyba także zatkało co mi powiedział. Oj Da Silva nie tylko ciebie. Do hotelu dojechaliśmy w extra szybkim tempie. Chłopak podjechał na podziemny parking tylko dla pracowników i zatrzymał się na chwile przy mnie
-cokolwiek by sie nie działo pamiętaj że takiej osoby jak ty nikt mi nie zastąpi zrozumiałaś? Żadna Celia...-dodał a ja szybko zamknęłam jego usta pocałunkiem który namiętnie odwzajemnił przyciągając jeszcze bardziej moje wargi-kocham cie Celine,pamiętaj-dodał pomiędzy pocałunkami które odzwierciedlały wszystkie moje sny,kochał ponownie kochał i uwierzył w miłość. To raj prawda? Nie mogłam marzyć o czymś więcej,jego szczęście było dla mnie najważniejsze.
-ja ciebie do szaleństwa Juninho-zaśmiałam się lecz Brazylijczyka jakby przeszedł wstrząs-co mówiłaś? Czemu mnie tak nazwałaś?-spytał robiąc wielkie oczy
O nie...
-od chłopaków którzy cię tak nazywają zapomniałeś?-pstryknęłam jego nos i otworzyłam drzwi,chwyciłam następnie za klamkę ponieważ czułam że robi sie za gorąo jednak coś mnie zatrzymało
-poczekaj...-dodał szybko łapiąc moją dłoń i nakrywając ją swoją-o czym tak naprawdę rozmawiałaś z Rafą? wtedy w szatni wydawałaś się smutna....a potem ja tak krzyknąłem,wybacz mi mogłaś mieć swoje problemy a ja ciągle o sobie-dodał całując moją lodowatą dłoń-Celia ona...też zawsze miała takie zimne dłonie jak ty i jak sie mocno stresowała ona...o tak jak ty miała rumieńce-dodał i od razu trzasnął się w głowę-znowu to robię..ja nieraz za bardzo cię do niej porównuję prawda? Musisz mi wybaczyć mała-musnął moje czoło prowadząc pod trybuny
-widzimy sie potem-mrugnął okiem-kto wie może odnajdziemy się po jednym spojrzeniu-dodał tajemniczo i uciekł do szatni do chłopaków. Nagle ktoś zakrył mi oczy i gdy dotknęłam dłoni nie mogłam kogoś rozpoznać. To powoli nie robi sie zabawne.
-odsłoń się bo inaczej policzymy się na ziemi-dodałam chcąc zerwać dłonie gdy już puściły nie moglam uwierzyć własnym oczom-Justin?! co ty tu robisz?-spytałam zdziwiona,bardzo zdziwiona co on tu robi
-Neymar cię przysłał?-spytałam kolejny raz odciągając piosenkarza na bok
-Cel....-Celine mów do mnie Celine-dodałam szybko
-co czemu? Celia tak? jeśli to nie ty to mów-dodał przeczesując dla siebie w charakterystyczny sposób włosy-tak to ja,mam twój karnet i pobiłam cię w piciu shotów w LA-zaśmiałam sie spuszczając głowę
-tak to ty,chodź tutaj-dodał wyciągając ramiona-dawno sie nie widzieliśmy a ty nie przywitasz sie ze starym kumplem-zaśmiał się i zanim zdoła nam to coś przerwać szybko wtuliłam się w Kanadyjczyka. Ta chwila nie trwała długo lecz przypomniała mi parę rzeczy o których chciałam zapomnieć a mi sie nie udało. Teraz twarzą w twarz z przeszłością.
-przyjechałeś tu z polecenia Neymara to on cie tu zaprosił?-spytałam bez ogródek
-Nie....przyjechałem na wakacje,zrobię mu niespodziankę,na Insta zauważyłem że z kimś sie spotyka i dziś mają mcz więc wsiadłem w samolot i jestem-dodał patrząc przed siebie-tylko nie wiem dlaczego ciebie nazywają Celine-dodał patrząc na mnie smutnym wzrokiem
-to dluga historia..tuż jak wyszliśmy z klubu gazety amerykańskie jak i hiszpańskie obsmarowały mnie Celię...i uciekłam-dodałam cicho-odcięłam się od nich chcąc im oszczędzić tego wszystkiego,nigdy nie ukrwałam tego jaka byłam ale wiesz jak to by było? wszystkie wyjścia,zdjęcia i spotkania byłby śledzone i od razu osądzane że jak to ja nie jestem wiesz....-powiedziałam bawiąc się palcami-zraniłam Neymara który nadal nie wie że Celia tu jest,....od tamtego czasu używam imienia Celine i proszę cie...nie wydaj mnie proszę na wzgląd na dobre stosunki z Neymarem
-i pomimo tego że zmieniłaś imię nadal sie nie zjarzył że wy dwie to jedna osoba?-parsknął śmiechem-przez ile cię nie ma choć jesteś? wybacz mi ale nie wiem jak to powiedziec-dodał zirytowany
-5 lat leci....rok temu Neymar mnie poznał ale jako Celine,od tamtego czasu tak żyjemy,chcę mu kiedyś powiedzieć Jus..-mruknęłam pod nosem,chłopak mnie wyminął i spojrzał przed siebie
-i dobrze ci z tym? oklamujesz go dzień w dzień i nic z tym nie robisz? Celia by sie nie bała takich rzeczy ona.....
-jej tu nie ma! zniknęla Jus rozumiesz? I nigdy nie wróci-dodałam prawie bliska łez
-jeśli tak bardzo chcesz ja mogę mu powiedzieć....
-ani mi się waż-wbiłam swój paznokieć w jego pierś i szybko sie odsunęłam-Neymar sie zakochał w Celine...ponownie kocha rozumiesz? Nie niszczmy tego-pokręciłam głową-gdy znajdze sie okazja na pewno mu powiem,obiecuje a do tego czasu nie mów mu...
-Dobrze Celia....oj..Celine,na wzgląd na to że Neymar to mój dobry znajomy nic mu nie powiem,ale nie bede tego tolerował i uprzedzam że jeśli myślisz że odpuszczę to się mylisz....
-dzięki Jus...dzięki że tu jesteś i przepraszam że cię w to wciągam-dodałam cicho stając za nim
-Celia...to nie tak że jestem na nie żebyś siedziała cicho,ale wiem ile Neymar sie starał byś poznała mnie,byście razem byli w LA,ile kosztowało go wykombinowanie sobie wolnego i tego bym był wtedy w Los Angeles,on to zrobił wszystko dla ciebie Celia tylko i wyłącznie i ty śmiesz go teraz tak...
-Jus nie miałam wyjścia,Neymar zakochał sie w Celine i muszę to utrzymać,na to czy kocha wciąż Celie przyjdzie inna pora...
-a zastanawiałaś się czy Neymar na pewno kocha Celine czy może raczej nadal podświadomie kocha Celię?-uniósł brwi i poszedł na trybuny.
Wbiło mnie w ziemię,nie mogłam się ruszyć. To brutalna prawda której nie mogłam albo nie chciałam do siebie dopuścić. Po tej wymianie zdań nie mogłam przez chwilę się ruszyć i gdy tylko usłyszałam wychodzących piłkarzy pobiegłam na trybuny. Nie mogłam go opuścić. Zajęłam miejsce pod Justinem i gdy Anto ujrzała mnie na horyzoncie od razu ujrzałam w jej oczach dzikość i inne takie. Wiecie o co cho.
-widziałaś go? To Bieber-zapiszczała mocno ściskając moją rękę-nie uwierzysz wiedział jak sie nazywam-dodała udając że nadal piszczy jak szalona fanka-a tak na prawdę to wymieniliśmy parę zdań o tobie...-zwróciła swoje gromiące spojrzenie na mnie tak jakby chciała mnie zabić
-tak tak przeszłość,ma mnie nie wydać i jestem mu za to wdzięczna-uśmiechnęłam się w tej chwili do Justina przez chwile tak by mogł mnie zobaczyć lecz nagle oderwałam wzrok ponieważ jakiś łokieć mnie szturchnął nie no ja.....
-co znowu?!-wybuchnęłam nagle stając twarzą w twarz z dziewczyną
-twój ukochany,popatrz-kiwnęła głową śmiejąc sie pod nosem
Neymar biegał koło naszego sektoru blisko lini bocznej i uśmiechał sie szeroko robiąc zwód i podając do Luisa który był blisko bramki,za to Luis podał do Leo...który strzelił i wpadła bramka. Magiczne MSN...to coś co zawsze zwala mnie z nóg. Wystrzeliłam w górę krzycząc glośno"Messi" wraz z 98 tysiącami ludźmi na stadionie
-bo będę zazdrosna-zachichotala Argentynka przekładając noge na nogę-ochrypniesz kiedyś i potem będzie"Anto pomóc gardło boli" złapała sie za nie i udawała chrypę. Nieźle jej to wyszło
-oj tam-machnęłam ręką śmiejąc się głośno-i wcale by tak nie było-zachrypiałam siadając tuz obok niej. Mecz trwał dalej,rywali odebrali piłke i spróbowali skontrować lecz im to nie wyszło ponieważ Pique twardo w obronie czyścił ich zagrania. Szybka piłka do Jordiego,Jordi do Sergiego Sergi posyła do środka gdzie roi sie od obrońców,przechodzi z piłką na Luisa,on odgrywa piętą do Neymara i.....on strzela bramkę szybko robiąc wielkie serce do kamery i podbiegając do lini bocznej pokazuje na mnie. Mruga okiem w tym samym momencie patrzymy na siebie i na tą jedną chwile jakby świat zamarł jakby te 4 lata nie upłynęły...jakby nic sie nie zmieniło a ja jakbym była sobą i nią być nie przestała...Ta chwila była magiczna. Gdy Anto ściągnęła mnie na Ziemię nie wiedziałam co ze sobą zrobić,rumieńce paliły moje policzki,fani robili mi zdjęcia,stadion skandował imię Neymara. Moje serce zrobiło fikołka...O NIE TO NIEMOŻLIWE. Czyżbym próbowała siebie oszukać? czyżbym chciała powiedzieć mu prawdę? NIE NIE ZROBISZ TEGO-krzyczał inny głosik który pojawił sie wraz z lękiem przed tym co sie stanie gdy sie dowie,rozum ponownie wygrał i wróciłam do szarej rzeczywistości gdzie ani ja ani moje życie nie jest do końca prawdziwe. Po dłuższym przeżywaniu tego co sie stało odetchnęłam z ulgą gdy sędzia odgwizdał koniec połowy. Oparłam sie mocniej o siedzenie i zakryłam twarz w dłoniach.
-Anto..-dodałam półgłosem czujac jak zbiera sie we mnie rozpacz. Jednak nie usłyszałam odpowiedzi gdyż moja piękna przyjaciółka siedziała w telefonie. Super nie ma co
-eghm-chrząknęłam zabierając jej telefon-słuchasz mnie? potrzebuje ciebie...-dodałam spoglądając na jej lekko szkliste oczy
-co...sie stało? Anto...-spojrzałam w jej oczy i dostrzegłam projekt sukni ślubnej Anto...to już za parenaście dni....już niedługo ci dwoje powiedzą sobie dozgonne "tak"
-jest przepiękna...taka jaka miała być-dodała ocierając łzy
-ale czemu płaczesz?-spytałam przyjaciółkę,która prawie nigdy nie płakała w przeciwieństwie do mnie.
-powiedz bo sie boje-dodałam łapiąc jej dłoń i splatając ze swoją,po raz kolejny mogę usłyszeć coś co zmieni moje zycie....
-po prostu tak długo na to czekałam,czekałam na twój powrót,na dobrą wieść a teraz gdy zostało parę dni nie mogę uwierzyć,że to już za chwile-uśmiechnęła sie lekko przez mokre policzki,gdy ocierałam jej łzy nagle pod trybuny podszedł Leo
O NIE...
-Anto! Anto!-krzyczał-co sie stało?-spytał robiąc zdziwioną minę w moją stronę
-powiedzieć mu czy co nie co okłamać?-spytałam śmieją sie cicho.Argentynka złapała mnie za dłoń i wypuszczając głośno powietrze puściła buziaka w stronę ukochanego na co on pokiwał głową i odszedł.Co to miało znaczyć?
-wyjaśnisz co to za migi?-spojrzałam na nią
-to znaczy"nie przejmuj się to tylko horomony"albo"pogadamy potem"-dodała śmiejąc się-dobrze wie że jak płaczę to się wzruszam i nic sie nie dzieje-dodała przysuwając się do mnie i chowając telefon-wiesz że Justin to gość specjalny na ślubie nie?-dodała patrząc na mnie z uśmiechem-jest też pare innych niespodzianek-zachichotała poruszając brwiami-wszystko w swoim czasie-zamknęła mi usta tymi słowami a ja nie śmiałam więcej pytać.
-mam nadzieje,że nie przyprawi mnie o to o palpitację serca-dodałam mówiąc półgłosem-może nie co ale kto-dodała czarnym cichym głosem-Neymar na zaproszeniu napisał Celia-dodała cicho nie patrząc na mnie
***
Cóż powiem wam że mocno na ten rozdział poświęciłam na wiele kwestii Celii i Neymara ponieważ idzie sie pogubić,w najblizszych rozdziałach będę je powoli rozwiązywać i dodam pare nowych tak by wielki finał zbliżał sie wielkimi krokami,ale nie martwcie sie to nie nastąpi tak szybko!♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz