Music ♥

niedziela, 21 października 2018

Rozdział 102

"I kiedy lecę, mam tu dystans do siebie, ale dziś wieczorem skrócę dystans do Ciebie"

Wsiedliśmy do auta bruneta i myślałam że zaraz wypadnę z samochodu gdy Neymar odjechał z piskiem opon. Wariat,kompletnie oszalał.
 -on tak kocha to robić-zaśmiała się cicho Brazylijka posyłając mi oczko. O nie już wiem co się szykuje. Kobieta wiedziała że coś sie wydarzyło ale jeszcze nie wie co.
 -przymknij się gaduło-puknełam ją lekko za ramię. Brazylijka zrobiła to samo i głośno się zaśmiała. Obie siedziałyśmy z tyłu i długo rozmawiałyśmy na różne tematy,omijałam nasz temat jak się dało,ale Brazylijka nie odpuszczała i drążyła temat.
 -to ty i mój brat?-uniosła brew patrząc na mnie-widać że na poważnie-chrząknęła i urwała myśląc co powiedzieć-się zakochał-dokończyła-znowu to zrobiłaś!-ucieszyła się mocno ściskając moją rękę
  -że znowu? i myślisz że to powód bym się cieszyła? kocha nie istniejącą osobę-dodałam cicho-i twoim zdaniem mam ci powiedzieć że nie chce go ranić mówiąc że kocha jedną i tą samą osobę? wybacz ale mi nie do śmiechu-westchnęłam
 -Celine.. od kiedy ty taka pesymistka? Zobacz-pokazała na bruneta który nucił piosenkę i uśmiechał się siedząc za kierownicą-jest szczęśliwy po raz pierwszy od 3 lat-szepcze-ostatnio taki wesoły był jak jechał na urodziny Leo,jakoś to go odmieniło sama nie wiem ale gdy cię poznał uśmiech nie znika mu z twarzy-dodaje szeptem i wraca na swoje miejsce. Te słowa bardzo mnie zdziwiły...Nie wiedziałam że aż taki miałam na niego wpływ...
 -jest taki jak dawniej-dodaje znowu patrząc na mnie-tylko dzięki tobie taki jest to twój sukces-uśmiechnęła się i oparła o siedzenie-i nigdy ci tego nie zapomnimy....
 -ej ej co to za obgadywanie-zaśmiał się zmieniając bieg
 -takie babskie pogaduszki-machnęłam ręką-daleko jeszcze?-spytałam przeciągając każde słowo
 -nie zaraz będziemy-dodaje szybko i skręca w prawo. O nic więcej nie pytam i siadam wygodnie rozkoszując się przyjemną nutą w radiu. Tak jak mówił tak było,dojechaliśmy na miejsce.Bałam sie tego miejsca jak nie wiem...co on kombinował i czemu zabrał też Rafę? Spojrzałam na niego ukosem i nadal nie rozumiałam jak bardzo to wszystko tak sie zmieniło,w jednej chwili prawie sie ujawniłam a w następnej Neymar zabiera mnie w miejsce które jest nam obojgu na pewno bliskie...Nie ma co za dużo myśleć,trzeba żyć tym co tu i teraz. W pewnej chwili Neymar się zatrzymał i obejrzał się za siebie
-popatrz do tyłu,jesteśmy w domu-dodał z takim uśmiechem że zaparło mi dech w piersiach. Byliśmy pod stadionem a na nim właśnie odbywał się trening chłopaków. Obmyślałam szybki plan autodestrukcji ale czyjaś silna ręką objęła mnie i wszystko spełzło na panewce
- najpierw myślałem by cie tu nie zabierać ale...chłopaki chcieli cię zobaczyć więc uznałem że to dobry plan by cie do nich zabrać-dodał pocierając moje ramię tak delikatnie jakbym zaraz miała się rozpaść. Może rzeczywiście miałam?
-nie przeszkadzajmy Ernesto mnie zabije że znowu wam przeszkadzam-dodałam szybko rozumiejąc swój potok słów,zamknęłam buzię i popatrzyłam na Neymara-znaczy wiesz że jakaś fanka przerywa...
- tak,tak rozumiem mała-pstryknął mój nos-Celia swój pierwszy raz tutaj nie dowierzała że poznała mnie i chłopaków,to był jej najlepszy dzień,jej spełnienie marzeń a ja wtedy już wiedziałem że jest wyjątkowa-dodał i zwiesił na chwilę wzrok-nieważne,nie wiem po co ją wspominam,wybacz mi,postaram się już nie-dodał prowadząc mnie do tunelu
 -mi to nie przeszkadza...Neymar...-dodałam chcąc powiedzieć że jestem tą osobą,że nigdy go nie opuściłam...że cały czas przy nim byłam,ale w tym momencie na horyzoncie pojawił się nie kto inny jak Leo i Luis.
 -Celine to ty!?-zawołali tak głośno że coś strzyknęło mi w uchu
-tak i nie wiem czemu krzyczysz Suarez!-krzyknęłam śmiejąc sie do Urugwajczyka. Podeszłam do chłopaków ciepło sie przytulając i witając ich buziakiem w policzek
-przyprowadziłeś swoją ukochaną na nasz strasznie trudny i wymagajacy trening?-zapytał Argentyńczyk o piwnych oczach podśmiechując się pod nosem. Oj doigrasz się Messi
 -i tak i nie,nie będę jej przemęczał ale pogra troche z nami-dodał zerkajac na mnie z tak bliska że omal nie wyskoczyło mi serce z piersi
 -to chodźcie a ty Junior biegnij sie raz dwa przebrać i jazda na trening-kiwnął głową jeden z nich i całą trójką poszliśmy na murawę. ZNOWU TO UCZUCIE. Opanuj się Celia,to nic,to tylko boisko,to tylko Neymar. Raz dwa trzy...
-pamiętasz to?-spytała Rafa łapiac moją dłoń i ściskajac ze swoja
-jakby to było wczoraj Rafa-dodałam przeciągając każe słowo-każdy uśmiech,każdą twarz,każdą emocję,każdy szczegół-dodałam przymykając oczy-bardzo chce by to wróciło,by wróciło to co było dawniej
-a co było dawniej?-spytał męski podniosły głos. Zamarłam. To nie moze być prawda.
 -och wiesz wiele rzeczy-dodałam odwracając się do chłopaka. Gdy oczekiwałam że to będzie Brazylijczyk ujrzałam Rafaela,który już obejmował dziewczynę swoimi ramionami
 -ja i tak wiem co miałaś na myśli małą-dodał uśmiechając się do mnie i wbiegając na boisko koło trenera stał już Neymar ,tłumaczył coś z daleka i gdy pojawiłam się na horyzoncie szybko do mnie podbiegł
- trener mi pozwolił wzamian za to że po treningu zostaniesz chwilę,chcę cie na rozmowę-dodał-usiądź na chwilę a potem przyjdę po ciebie-dodał i cmoknął mnie szybko w usta. Odbiegł do chłopaków na co oni nagrodzili go gwizdami. Ocho rozmowa z trenerem zapowiadała się całkiem ciekawie nie ma co. Usiadłyśmy na ławce i obserwowałyśmy ich rozgrzewkę. Robili to co im mowił i grzecznie sie zachowywali,coś niemożliwego. CO sie z nimi stało? Gdzie są moje chłopaki. Trener odgwizdał pare razy i wszyscy spojrzeli na mnie,Neymar ruszył biegiem i biegnąc po coś na chwile straciłam go z oczu
- Rafa...proszę powiedz co zaplanował....-dodałam rozdygotana
- chciałabym ale sama nie mam pojęcia-dodała patrząc na moją minę i moje zimne jak lód dłonie
Neymar pojawił się obok mnie chwilę z butami w dłoniach
 -co to ma znaczyć?-spytałam
 -mówiłem że zagrasz ze mną-dodał podając mi nowiuśkie Nike Hypervenomy które były w edycji limitowanej tylko dla piłkarzy,jednak znalazł jedną dla mnie.
-zakładaj raz dwa i czekamy na ciebie tam-pokazał palcem na śmiejących sie piłkarzy i czekającego trenera. 
-aby na pewno mogę panie trenerze?-spytałam powoli zdejmujac buta
-nie masz innego wyjścia panno...Celine-dodał chrząkając,wszyscy piłkarze na chwile zamarli jednak sytuacja została opanowana. Zdjęłam vansa i gdy zdjęłam zabrzęczała moja bransoletka na kostce którą nosiłam od swoich urodzin,był to prezent od Neymara,który przysłał mi ją w paczce z róznymi brelokami,z każdego krańca świata tworząc to cudo,każdy był wyjątkowy i każdy zawierał ukryty sens. Chciałam jak najmniej hałaśliwie założyć piłkarskie buty lecz bransoletka mi to uniemożliwiała
 -pomóc?-zajrzał przez ramię Neymar
 -nie musisz idź graj ja zaraz....-dodałam gdy zadźwięczała bransoletka i chłopakowi od razu rzuciły sie w oczy breloczki. Podszedł bliżej robią oczy tak wielkie jak diamenty. Jakby zobaczył coś z przeszłości...
-piękna-dodał łapiąc dość mocno moją kostkę i oglądając breloczki-wiesz co każde z nich znaczą?-spytał podnosząc na mnie swoje wielkie kasztanowe oczy,proszę nie rób tak bo chyba wyjdę z siebie
 - do końca nie wiem...rozszyfrowałam pare z nich lecz reszta to dla mnie zagadka taka enigma wiesz?-zaśmiałam się-ale zamiast o mojej breloczkowej enigmie rozmawiać idźmy grać-dodałam wkładając raz dwa korki i wiążąc ostatnie sznurówki wybiegłam na murawę ośrodka.Zanim jeszcze dobrze wybiegłam na murawę za łokieć w znany mi sposób złapał mnie nie kto inny jak Brazyliczyk
 -ty jesteś moją nierozszyfrowaną enigmą Celine,niby cię znam ale wciąż widzę rzeczy które mnie zaskakują-dodał patrząc mi przez chwile głęboko w oczy po czym odetchnął i z pełnym uśmiechem klepnął mnie w tyłek i popędził do kolegów
 -zabije DA SILVE PRZYSIĘGAM--dodałam w myślach i kręcąc głową ponownie wpakowałam się w zgraję rozwydrzonych chłoptasi,oczywiście tak między nami to tak na nich nie mówię ale za ich plecami mogę,wybaczą mi to.
 -Busi,Leo,Sergi,Samu do mnie-dodałam szczerząc się szeroko. Stanęłam przy nich i przywitałam każdego ciepłym uśmiechem. Patrząc na burzącego sie bruneta nie mogłam sie nie zaśmiać z jego min jakie strzelał. Najlepszą minę strzelił gdy zabrałam mu Marca i Leo,haha 1:636464 Silva jeden jest teraz jedziemy z resztą.
 -oddaj mi Marca to dam ci kogo chcesz-dodał prosząc błagalnie
 - za kogo niby-dodałam gwiżdżąc na prawo i lewo nie lubił gdy sie tak z nim drażniłam zobaczymy czy to prawda że stary Neymar wrócił
 -tak chcesz sie bawić? dobra.Zobaczymy kto bedzie pierwszy ścierał podłogi w szatni-mrugnął okiem i odszedł do swojej grupy
A WIĘC WYGRAŁAM NEYMAR JUNIOR WŁAŚNIE SIE ZDENERWOWAŁ. I to moja zasługa że ujrzałam w nim tego dawnego siebie,tego którego wciąż kocham i zawsze będę. Razem z chłopakami ustaliliśmy swoją taktykę i gdy trener gwizdnął wszyscy byliśmy już na swoich pozycjach
 -jeszcze jedno kto przegra robi impreze w swoim domu taką mała posiadówkę i sprząta sam to mieszkanie a wygrany pije do upadłego znaczy będzie mogł robić wszystko-chrząknął brunet i z bananem na ustach rozpoczęliśmy grę. A więc tak chce się bawić? okej niech będzie. Kocham takie gierki i nie poddam się póki starczy mi tchu. Rozpoczeli oni,Neymar świetnie dryblował lecz Samu wyprzedził go i podał piłkę do Busiego,Busi do Leo a Leo widząc mnie w świetle bramki posłał do mnie prostopadłą którą szybko wpakowałam do braki Jaspera. Bramkarz zaśmiał się i dodał że następnego razu nie wpuści,cóż nadzieją matką głupich. Jak sie okazało nie długo trwało nasze szczęście gdzie szybko Neymar z Luisem strzelili nam bramkę. Wierzyłam w nasze zwycięstwo lecz nie było łatwo gdy na przeciw ciebie stanie Rafhnia i śmieje sie do ciebie,to nie fair że gra przeciwko jednak szybko mnie ominął i biegł do bramki,niestety wpadła a ja zamierzałam się zemścić. Przejęłam szybką wrzutkę od Marca i pędziłam przez pół boiska by przy samym końcu podać do Leo a ten nie zmarnował okazji by odbić sie na drużynie. Był remis,parę minut do końca więc zrobiliśmy sobie małą przerwę
 - to co impreza aktualna w hotelu Celine?-uniósł brwi Raf
 -oczywiście a ty w pokoju posprzątałeś? Rafa skarżyła się że nie potrafisz dbać o to by mieć czysto-dodałam wytykając mu język
-moja enigma....-dodał szepcząc i obejmując mnie od tyłu nagle Brazylijczyk..zniknął mi na chwile z oka i nie o mal wystraszyłam się że coś wyniuchał-gdy tak mówisz mam ciarki-dodałam łącząc nasze dłonie-ach tak? enigma enigma enigma-dodał zagryając swoją dolną wargę po czym ja zrobiłam to samo-gdybym pocałował cię tu przy wszystkich to byłoby coś złego?-szepnął mi do ucha-tak,nie możemy tak przy trenerze,to trening a nie zabawa Da Silva-dostał ode mnie kuskańca i popatrzyłam na niego od razu. Wyraz jego twarzy wyrażał...wzruszenie?
-hej Neymar...? wszystko w porządku? powiedziałam coś nie tak?-podeszłam do niego szybko mówiąc tak cicho jak sie da
 -tak tak,po prostu twój odruch....i takie nazywanie mnie skojarzyło mi się z nią i źle sie poczułem z tym źe ciągle przy tobie o niej myślę wybacz mi mała-założył mi kosmyk za ucho i pocałował moje czoło tak czule jakby całował je pierwszy raz
- nie mam ci czego wybaczać ale to ja zrobię twoim domu imprezę wytknęłam mu język i uciekłam na boisko gdzie mieliśmy rozegrać naszą końcówkę meczu. Nikt nie odpuszczał,szedł cios za cios jednak bramki nie wpadały i gdy powoli zaczynało mi brakować sił jednym susem Junior chcicał mnie minąć i wbić Marcowi lecz wleciałam w jego nogi i oboje wylądowaliśmy na sobie z hukiem uderzając o ziemię. Zawisnęłam nad jego klatką oddychając szybko i nierówno.
 -ocho,widzisz jak na mnie lecisz-zrobił ten swoj szelmowski uśmiech a mi zmiękły kolana,kompletnie wariuję gdy tak robi
 -ja? ja nie-pokręciłam głową-chyba mnie z kimś pomyliłeś chłoptasiu,który potyka sie o swoje nogi-dodałam wstają szybko i otrzepując się z trawy. Chłopak złapał mnie w pasie i przyciągnął ku sobie
  -enigma pamiętaj-dodał szeptem i odbiegł do swoich kolegów. Po chwilowym szoku także wróciłam do gry. Trzeba było to wygrać! Tym razem piłka kleiła sie do nogi Neymara i nie sposób było mu ją zabrać. Niestety mecz powoli sie kończył a moja drużyna nie potrafiła strzelić bramki,no już Celine pokaż na co cie stać!
 -Samu tu!-krzyknęłam w połowie boiska i wskazałam gdzie jestem,dostałam podanie idealne,które chciałam wykorzystać na bramkę,podałam Pchełce,która mknęła do bramki i przy samym końcu oddała ją mnie,magiczna akcja i magiczne podanie od samego Messiego-cud miód malina. Po strzelonej bramce posłałam głupi uśmiech piłkarzowi o kasztanowych oczach natomiast szybko przytuliłam sie do Argentyńczyka który gratulował mi akcji.
 -to ty tu jesteś najlepsza-dodał puszczając swój wielki uśmiech,już wiem dlaczego Anto sie w nim zakochała,dla takiego uśmiechu można było wiele poświęcić.
 - nie przesadzaj Pchło-powiedziałam to tak jak nazywał go zawsze Rodrigo gdy podkradał mu słodycze- Celine-zgromił mnie wzrokiem i skarcił za te słowa-dobra dobra już-zaśmieliśmy się oboje po czym trener oznajmił koniec. Koniec,a więc remis. Ciekawe co na to brunet,nie udało mu się mnie pokonać ani mnie go więc zobaczymy jak to sie rozstrzygnie.
 -to nie był jeszcze koniec trenerze mogliśmy grać-dodałam siadając na ławce i zdejmując powoli buty
 - dla ciebie,oni ledwo biegali a nie chciałem ich zajechać przed meczem wiesz-dodałam chowając gwizdek i zmierzając ku wyjściu. Chłopaki zaczęli zbierać sie do szatni,więc szybko chciałam pozbyć się tych butów i oddać je Brazylijczykowi. Oczywiście już go nie było i musiałam tam wejść...nie,nie wejdę i koniec za żadne skarby. Nie. Usiadłam przed szatnią i czekałam aż wyjdzie. Weszłam na chwile na portale gdzie szybko ukazywały się zdjęcia Neymara z treningu oraz plotki że Neymar z kimś chodzi,weszłam dalej i czytałam :Neymar da Silva Santos Junior ponownie zakochany! Tym razem nie modelka,piosenkarka ani gwiazda filmowa a raczej hotelarka w jednym z najlepszych hoteli w Barcelonie. Jak wcześniej pisaliśmy piłkarz był związany z blogerką lecz zerwali krótko po ich wspólnym wyjeździe gdzie miało dojść do poważniej sprzeczki gdzie chłopak odciął sie od rodziny a bardziej sie przejmował dziewczyną i jej rodziną. Jedna słuch po niej zaginął a brunet  był nieomal od porzucenia piłki .Neymar jednak odnalazł znowu miłość i wiemy z zaufanego źródła ,że zakochani nie widzą poza sobą świata i spędzają każdą chwilę razem mimo tego że dziewczyna ma obowiązki stara sie być przy ukochanym! Jest na treningu,na meczu a nawet w autobusie! Zobaczcie urywki zdjęć i filmików które udostępnili na swoich portalach społecznościowych!. Zostaje nam tylko życzyć piłkarzowi i jego nowej ukochanej miłości i wszystkiego dobrego! Gdy to przeczytałam szybko zablokowałam telefon i postanowiłam więcej tego nie oglądać. Co za ludzie,wszędzie węszą,nie dadzą żyć..mam nadzieje że on tego nie czytał. Nie no tak dłużej nie mogę czekać. Podeszłam do drzwi w chwili gdy sie otworzyły i wyszedł z nich Pique w mokrej głowie-Celine? ty nie w środku? chodź do nas i to już a nie tu sama czekasz-dodał otwierając szerzej drzwi.
 -wiesz nie ładnie tak sie wpraszać-dodałam zerkając na niego z dołu,był za duży a ja za mała i w tym leżał problem.Nie mogłam tego zmienić ale ta nasza różnica nie grała w niczym roli przeważnie on nabijał się ze mnie a ja dodałam by tak nie robił bo wszystko powiem Shak. I potem piłkarz siedział cicho i dawał mi spokój. Tym razem nie było inaczej lecz Pique mocno mnie przytulił i pogratulował meczu
 -byłaś świetna no nie chłopaki?-zerknął na pozostałych którzy przebierali się i powoli zbierali do wyjścia
 -tak położyłaś nas wszystkim  paroma podaniami-dodał Ivan uśmiechając sie do nas ciepło-córki pytają się czy kiedyś cię poznają-popatrzył na mnie zamykając szafkę
 -pewnie,możemy wpaść do was jak chcą,może jutro po treningu?-poprawiłam włosy i zajęłam miejsce pod szafką Silvy
 -bardzo się ucieszą więc ustalone,trzymajcie się i do jutra-dodał na pożegnanie szybkie cześć i wyszedł z szatni.
Popatrzyłam na wnętrze i stwierdziłam że nic sie nie zmieniło,te same kolory,te same numerki ci sami ludzie i ta sama magiczna atmosfera jak to możliwe że minęły 4 długie lata odkąd tu byłam? Nikt by w to nie uwierzył ja także nie wierzyłam. Założyłąm nogi na krzyż wpatrując się długo w całe otoczenie szatni
 -to 4 lata...-dodał Raf siadając koło mnie-cztery najgorsze i najdłuższe lata mojego życia-dodał wzdychając-mimo tego i paru innych rzeczy to nigdy bym nie dał głowy że coś takiego sie wydarzy...było tak pięknie a w jednej chwili wszystko się posypało ale co złe minęło więc nie ma co wracać,teraz jesteśmy tu i.....
 -Raf nie wspominaj tego-dodałam szybko uciszając go ręką-skończyłam ten rozdział i nie chce tego więcej powtarzać okej? To koniec teraz mam inny cel i muszę do niego dojść a do tego długaaa droga-dodałam przewracając oczami zawsze tak robiłam gdy coś sprawiało mi problemy.
 -o jakim celu mówisz?-spytał Brazylijczyk wychodząc zza rogu,na prawdę teraz? A jeśli słyszał? Usłyszał o czym Raf mówił i teraz mnie nienawidzi? Nie zniosłabym tego,to jeszcze nie czas
- do imprezy która odbędzie sie w twoim domu-dodałam szeroko sie do niego szczerząc
- słuchaaaaaaaaj Celine-dodał kładąc dłonie po dwóch stronach szafki tuż koło mojej głowy-zgadzam się ale ty masz pić tyle ile ci powiem i potem ze mną spać stoi?-uniósł brwi-to nie szantaż a propozycja-zagryzł wargę w tym samym momencie szybko złapałam się za naszyjnik na szyi i liczyłam do 10 by nie zemdleć,niby miało pomagać lecz nieraz nie działa gdy on jest za blisko i mówi coś czego nie powinien
 -pić ile mi powiesz? dobrze wiesz że ty nie możesz za dużo a Leo będzie cie pilnować + cała Brazylia sie zleci więc zapomnij-dodałam wstając i zabierając swoją torebkę-to chociaż będziesz spała ze mną w jednym łóżku-dodał mi na ucho przytrzymując mój nadgarstek-nigdzie indziej nie odnalazłabym sie tak dobrze jak w twoich ramionach kochany--szepnęłam w odpowiedzi.Odsunęłam się tak szybko jak mogłam i popatrzyłam na piłkarza
 -a więc ustalone kelnereczko-dodał tym razem głośno muskając opuszkiem palca moją dłoń zabrał się do nałozenia na siebie ubrań co u niego zawsze było robione z przymusem. Najchętniej to by wyszedł bez koszulki i w samych gaciach. Gdzie u mnie to równało się z zawałem serca.
-cóż za czas Da Silva-zaśmiał się Argentyńczyk pijąc Mate,czemu wcześniej go nie widziałam? Ruszyłam do chłopaka i usiadłam obok zabierając kubek i nalewając sobie do pełna Mate
 -mmmm takie uwielbiam-dodałam przymykając oczy i długą rozkoszowałam się idealnym smakiem napoju
 -lubisz Mate?-spytał brunet patrząc na mnie dociekliwie,pakował różne rzeczy do torby więc musialam na nie odpowiedzieć
 -tak tak bardzo-dodałam szybko pociągając za bombille i przełykając kolejny łyk-od momentu kiedy Rodrigo pierwszy raz mi zrobił,Leo sam wie-szturchnęłam go śmiejąc się-jego brat robi najlepsze Mate na świecie,musimy kiedyś razem wypić-powiedziałam czując się że się za mocno denerwuje i oddałam piłkarzowi kubek
 -gotowy? -spytałam stukając paznokciami o ławkę i spuściłam swój wzrok w buty które ma na sobie mój ukochany.-co a buty Neymar-dodałam prawie szeptem przenosząc na nie wzrok. Miał te buty-TE BUTY czyli buty które popisałam mu kiedyś za jego plecami jako żart na pożegnanie,cóż najwyraźniej bardzo lubił te buty
 -nadal je nosisz?-spytał tym razem Leo zamykając swoją szafkę i podając mi swoją torebeczkę
Chłopak jakby na początku nie usłyszał więc Leo rzucił w niego starą koszulką na co brunet dopiero sie ocknął
 -co mówiłeś?-podniósł wzrok na nas dwóch i uświadamiając sobie że coś do niego nie dotarło
 -twoje buty Ney...nadal je nosisz? mówiłem ci byś pozbył sie tego co ci o niej przypomina-westchnął pakując wszystko do jednej większej torby 
 -myślisz że to takie łątwe? Że najlepiej jest wyrzucić i zapomnieć?! Przypominam ci że to ona mnie zostawiła bez powodu,nie potrafię o niej zapomnieć!-warknął tak że się przestraszyłam- nie mogę Leo to jakbym przestał oddychać-dodał odwracając wzrok i z biegiem wyszedł z szatni. W jednej chwili stało sie tak wiele że nie mogłam uwierzyć czy na prawdę to miało miejsce. Neymar podniósł wzrok na swojego najlepszego przyjaciela
 -pożałuje tego że podniósł na ciebie głos-wstałam ze złością wypisaną na twarzy i gotowałam sie do starcia z chłopakiem
 -Celia....-Leo usiadł wzdychając-dziwisz mu się? przerasta go myśl że stracił cię i nie może pogodzić sie z tym że tak bardzo mu ją przypominasz-dodał łapiąc mój nadgarstek-moze to już czas?-uniósł brwi i zmierzał do wyjścia. 
 Pokręciłam tylko głową i tak jak piłkarz udałam sie do wyjścia. Wiedziałam gdzie znajdę pilkarza i tam się udałam. Na parkingu o maskę auta opierał sie nie kto inny jak Brazylijzczyk
 -Leo wybacz mi...przerosło mnie pare spraw i dlatego tak sie uniosłem-dodał przepraszającym głosem,którego nie cierpiałam bo zawsze po nim traciłam zmysły
 -nie mam ci czego wybaczać to co było w szatni to pikuś bo było wcześniej-mrugnął okiem-ja rozumiem i mam nadzieje że z czasem ty też zrozumiesz-dodał patrząc na mnie wzrokiem powoli wsiadał do auta
 -ciebie też muszę przeprosić ale twoja bransoletka-przez cały czas gdy przepraszał Leo trzymał ją w dłoni? Po raz kolejny tego nie zauważyłam? Brawo Celia-podpowiedział mi głosik
 - ni...e musisz Neymar wracajmy lepiej-dodałam nie patrząc ani na niego ani na tą bransoletkę
 -krzyż Rio,rogalik Francja,ptak Magaratiba,wieżyczka Rzym, serce....
-Barcelona-dodałam w tym samym momencie co brunet,moje oczy były pełne łez,pełne miłości i pełne obaw że może się czegokolwiek dowiedzieć po tym co tu sie stanie
 -skąd?...-spytał uchylając usta-wiedziałaś co to oznacza?-podszedł bliżej dopytując
 Pokiwałam głową-mój były chłopak mieszkał tu i dał mi ten breloczek na naszą rocznicę,gdy się przeprowadził uzupełniałam je i tak jakoś wyszło-kolejne kłamstwo może nie zupełnie ale znów musiałam go okłamać...nie mogłabym teraz od tak przyznać mu się że mam ją od niego,to by mu złamało serce-a ty skąd wiesz o pozostałych? Nigdy ci jej nie pokazywałam....-dodałam szybko pozbywając się łez i przenosząc wzrok na jego piękną twarz,twarz którą rozpoznałabym nawet w ciemności
- skojarzyło mi się,podczas lata byłem tam i robiłem podobne dla swojej dziewczyny-Celi-przełknął gule którą miał w gardle i spojrzał na mnie-dziwię się że ją masz ponieważ ja mam taką samą-dodał szeptem gdy zadźwięczała mu na ręce identyczna,oczy znowu zrobiły mi się pełne łez przysięgam,że usłyszałam bicie jego serca bijące tym samym rytmem co moje-od tamtego czasu próbowałem jej nie nosić ale nie spodziewałem się że ty także masz identyczną...Celine a jeśli to nie przypadek?-oparł dłonie o maske trzymając mocno bransoletkę w dłoni
 -przypadek Neymar,to nic nie znaczy-machnęłam ręką chcąc zabrać mu ją z dłoni lecz ten się odsunął-masz tutaj pare innych figurek...wiesz co oznaczają?-spytał dalej dociekając
 -niestety nie-pokręciłam głową,tego mi jeszcze nie wyjaśniłeś,nie mieliśmy okazji Da Silva ale oddawaj ją bo długo tak nie wytrzymam
 -sam nie wiem....poznaje je ale wydawają się inne,pokaże ci swo....-powiedział podwijając swój rękaw
 -możemy wracać? późno już Alex mnie zabije za takie opóźnienie-dodałam wzdychając,wybacz mi ale to zaszło za daleko gdybym ujrzała twoje puzzle dowiedziałbyś się że je wszystkie znam,znam je tak dobrze iż wiem że twoje są połową moich,nasze bransoletki są jak dwa serce które muszą się ponownie odnaleźć by rozwikłać enigmę. Ha! miał rację..ja jestem wielką enigmą i to mnie trzeba dobrze rozszyfrować
 -Neymar..musimy wracać,to już za długo trwa-dodałam głośno nie patrząc na chłopaka
 -ah czyli to tak-dodał pocierając twarz i nagle odpiął swoją bransoletkę  i rzucił ją do auta
 -Nie uważaj!-krzyknęłam łapiąc ją za nim dobrze upadła na ziemię.-chcesz ją zniszczć?!-krzyknęłam tak głośno że cała Barcelona mogła mnie usłyszeć
 -tak! chce to zniszczyć bo przez nią tracę ciebie!-odpowiedział mi krzykiem cały czas wpatrując się w moje oczy-nie chce jej skoro ty nie możesz na nią patrzeć!-odwrócił wzrok bym nie widziała jego łez. Zlapałam jego twarz w swoje dłonie i odwróciłam w swoją stronę
 -jest tak piękna...nigdy wcześniej takiej nie widziałam i wiem ile dla ciebie znaczy Neymar-dodałam opierając swoje czoło o jego,ma mętlik w głowie taki sam jak ja,cóż za ironia....
 -to czemu mówisz jakbyś nie chciałą jej widzieć na oczy?-spytał cicho,położył swoje dłonie na moich biodrach pchając mnie na maskę auta
 -ponieważ....


******
HALO HALO HALO CZY KTOŚ TU JEST? PISZCIE CZY JESTEŚCIE I JAK SIE WAM PODOBAŁ ROZDZIAŁ POOO DŁUUUUUUUUUUUGIEJ PRZERWIE!♥

1 komentarz:

  1. Jestem, jestem! I nadal czekam, aż Celia przyzna się, że jest Celią a nie jakąś tam Celine ;p

    OdpowiedzUsuń