Music ♥

wtorek, 14 stycznia 2020

Rozdział 107


“A teraz… teraz to sobie myślę, że najważniejsze, żeby człowiek miał w życiu kogoś takiego, przy kim nie musi otwierać ust, jeżeli nie chce. Kogoś takiego, komu nawet nie musi niczego tłumaczyć, bo ten ktoś po prostu wie. Rozumie. I niczemu się nie dziwi.”


Nie wierzyłam...w jednej chwili to wszystko co osiągnęłam nagle mogło runąć jak domek z kart. Pełno wiadomości,ze świata ale i znajomych którzy dopytywali mnie na prywatnym koncie czy ta dziewczyna na zdjęciach to ja,nie odpowiedziałam. Próbowałam zapomnieć. Koniec. Wróciłam myślami do garstki przyjaciół
 -to co wymyśliliście?-spytałam zerkając na nich po kolei,min nie mieli za wesołych-hej co to za miny?-uniosłam brwi i dobrze nie zaczęłam pytać gdy na ekranie telewizora dostrzegłam wiadomości gdzie prezenter jakiejś gazety ukazywał posty na Instagramie a w tym post Maite i jej zdjęcia...nagłówek wiadomości"DAWNA MIŁOŚĆ NEYMARA POWRÓCIŁA" "Sam piłkarz tego nie potwierdza ale jej aktywność w mediach o tym świadczy,w dodatku znana modelka i projektantka modowa Maite Perez udzieliła wywiadu w którym wspomniała dziewczynę i jej uczucie z piłkarzem:
 'to taka para była..wiesz jak na siebie patrzyli? jak na jedyne stworzenie na Ziemii,bardzo za tobą tęsknie i jak cię dopadnę to pożałujesz,do zobaczenie nie długo Celia!"-powiedziała kobieta tym samym promując swoją kolekcję i kolejne pokazy które odbędą się w Barcelonie już na początku czerwca! Z niecierpliwością czekamy na dalszy przebieg tej relacji". Ręce mi opadły...nie mogłam uwierzyć,że na serio nadali o mnie w wiadomościach.Szybko spojrzałam na kanapę a tam nie było Neymara,gdzie on mógłby być?
 -nic nie mówcie,gdzie on jest?-spytałam zdenerwowana-gdy tylko zobaczył te zdjęcia szybko  poszedł do pokoju...do dawnego twojego pokoju i zamknął się-dodał Raf smutnym wzrokiem.
 Nie musiał nic więcej mówić,wiedziałam że muszę do niego iśc. Szybko podeszłam do odsuwanych drzwi i zajrzałam do środka w ciemność,nic nie widząc błądziłam wzrokiem po stole i meblach.
 -Neymar?-zawołałam machając rękami w ciemności. Nic nie odpowiadało. Nagle usłyszałam pochlipywanie i jakiś trzask,z ciemności wyłonił sie nie kto inny jak Neymar.. Wyglądał jakby zobaczył ducha,zakrwawione oczy,smutna posępna twarz. Najgorsze co mogło sie stać.
 -ona tu jest-dodał jakby do siebie-jest.....
 -Neymar hej-podeszłam do niego powoli i złapałam jego rękę-czemu tu sie zamknąłeś? wyszeptałam drżącym głosem-spytałam unosząc wzrok na coś co pomogłoby mi sie skupić w tym pomieszczeniu,
pomyślałam-jak dawno mnie tu nie było..
 -Celine moja miłość tu wróciła...musze ją odnaleźć..ona mnie pewnie szuka a ja tylko jej w tym pomogę ja....-urwał nagle jakby zdał sobie sprawę z tego do kogo mówi- o matko Celine nie...nie to jakaś paranoja-pokręcił głową puszczając moją rękę i odsuwając sie powoli w ciemność. Trzymał w rękach mój koc ze zdjęciami,który dostałam od całej grupy na pożegnanie. Brunet spojrzał na mnie podłamanym wzrokiem a ja przez chwile cieszyłam sie z tego że tu jestem. Znowu na swoim miejscu.
 Rozejrzałam się po nie zmienionej wielkiej przestrzeni,fotele które dał mi jako prezent,wielkie okno a za nim widok na stadion. Czy nie po to tu wróciłam? by jeszcze raz doświadczyć tej magii?. Zdjęcia wciąż tu były,kartony z koszulkami od Grzesia,od chłopaków z Brazylii...całe moje cholerne życie. Jak ja śmiałam wciąż go oszukiwać po tym jak sie dla mnie tak poświęcał? To strasznie było nie fair.
 -o tu spójrz ona i ja byliśmy w Paryżu-jego kąciki ust uniosły się a ja przypomniałam sobie tą chwilę i ten dzień,oj tak to było coś.
  -to tam wszystko sie zaczęło,pocałowałem ją powiedziałem że ją kocham,tam wszystko było takie piękne wiesz?-spojrzał na mnie z pytajnikiem na twarzy-potem byliśmy na pokazie jej przyjaciółki  Maite,dziewczyna miała jaja-pokiwał głową-polubiłabyś ją,jest do ciebie bardzo podobna-cicho sie zaśmiał. Oj tak,Maite to typowa gorąca krew,rozumiałyśmy sie bez słów,ona zawsze była dobrze ubrana,ja wolałam nosić sportowe buty i przyjaźnić sie z chłopakami ale to niczego między nami nie zmieniło. Poszedł dalej i jakby z większym uśmiechem pokazał kolejne nie zapomniane zdjęcie.
 -wiesz że Celia ona miała niezwykły uparty charakter raz zdarzyło sie że spaliła się cała na plecach i nic mi nie powiedziała,była niemożliwa-czyżby?-chłopaki skakali do basenu i o mało ona także nie została wrzucona,Geri Jordi wszyscy-zagadnął-potem przez parę dni wychodzić na słońce nie mogła i wtedy wiedziałem że zakochałem sie po uszy-spojrzał na mnie z błyskiem i szybko spuścił głowę. Zbliżył sie do mnie i przyciągnął mnie do siebie-jesteś taka piękna-szepnął-ty i ta noc w USA-z przymkniętymi oczami naparł na moje wargi złączając je szybko i namiętnie. Pocałunek nie był długi,to była chwila gdy brunet sie odsunął i poszedł dalej-tu też gdy robiliśmy razem naleśniki i ona ubabrała nas mąką i jajkami-zaśmiał się głaskając moją dłoń-jest ich wiele,każde coś oznacza,ona zawsze bedzie w moim sercu,była...jest nie wiem-nagle przestał mówić-nie zapomnę o niej ale jeśli nie chce wracać do mojego świata nie bede jej zmuszał-dodał całując moją dłoń-mam ciebie i teraz tu mają być nasze zdjęcia...-spojrzał na mnie splatając nasze dłonie,moje były zimne jak lód a jego gorące jak ogień wręcz parzyły ale tak przyjemnie,czule i czułam sie w nich bezpiecznie
 -Neymar ja nie wiem co powiedzieć,cała ta historia jest bardzo piękna.....te zdjęcia-głos mi sie podłamał przytrzymując się myśli,że to wszystko dla niego-tyle przeszedłeś,wiele przecierpiałeś...na pewno chcesz znowu związać się z taką szarą osobą?-spytałam cicho
POWIEDZ ŻE NIE....
 -oczywiście,nie jesteś szarą ani zwykłą ani innym epitetem którym sie określisz-zaśmiał sie słodko lekko ściskając mnie za rękę-chce chce i jeszcze raz chce,nie czujesz tego? jak magicznie pojawiłaś sie w moim życiu? jak mi pomogłaś jak to wszystko co złe obróciłaś w pył? jesteś moim cudem,moją latarnią która....
 *oświetla ci drogę,a ty moją nadzieją na lepszy dzień,moim tlenem moim wszystkim*-tak oczywiście chciałam dokończyć
 -która po prostu wykonywała swoją pracę-szepnęłam całując jego rękę przelotnie
 -jak chcesz to tak tłumaczyć-przewrócił oczami-ale i tak wiem swoje-mrugnął do mnie okiem. Przyciągnął mnie do siebie i przytulił mnie do swojego ciała które pachniało...ach jak pachniało! Czy ja wam mówiłam że jego zapach to mój ulubiony? jeśli nie to już wiecie.
 -mówiłam ci że zawsze tak cholernie dobrze pachniesz?-szepnęłam przyciągając jego koszulkę bliżej nosa wdychając je z uśmiechem
 -nigdy tego nie mówiłaś ale wiedziałem dzięki skarbie-pocałował mnie we włosy cicho sie śmiejąc. Zaprowadził mnie na środek pokoju stając przede mną.Nie wiedziałam co szykuje a jeśli....to nie wchodziło w grę póki nie pozna prawdy...więc co? Uniosłam na niego swój zaniepokojony wzrok i starałam sie jakoś normalnie oddychać.Marnie mi szło.
 -tutaj ona....tak...nie boje sie tego powiedzieć chce to zakończyć,raz na zawsze wyrzucić Celię ze swojego życia bo teraz ty nim jesteś Celine,krótko sie znamy ale czuje że nie przypadkiem pojawiłaś sie w moim życiu-podszedł znów do mnie bliżej mierząc mnie TYM SWOIM WZROKIEM
 -ale ona...kochasz ją znaczy,kochałeś i nie możesz od tak o niej zapomnieć-pokręciłam smutno głową
 -to było wszystko w ciemnej przeszłości,w czasie gdy ślep patrzyłem w przyszłość bojąc się że wyjedzie,żę mnie zostawi  i w końcu...w końcu to zrobiła. Udało sie jej mnie oszukać,oszukać nas wszystkich! Nie miałem życia bez niej,oddychanie bez niej było udręką,oglądanie z nią zdjęć to był ogromny ból....nawet nie wiesz jak wielki....
 Oj uwierz wiem
-ona zraniła mnie do tego stopnia że nie chce dłużej już o niej pamiętać,to nie miałoby sensu w dodatku gdy pokochałem inną,która nigdy by czegoś takiego nie zrobiła...bo ty ocaliłaś mi życie Celine-ostatnie wydukał najtrudniej z lekko szklanymi oczami
Nie kochał Celii a kochał Celine...czy to nie było już za dużo?
-mój kochany-pogładziłam go po policzku-twoja miłość do niej zawsze będzie,nie zmuszaj sie do chowania uczuć,zrobiła to co zrobiła ale tak naprawdę nie wiesz co nią kierowało...może miała ważny powód?
 -ważny powód?Przez tyle lat nie mogła.....i tak chyba nic by to nie zmieniło...nie teraz...-westchnął piłkarz pocierając kark
- gdybyś mógł chciałbyś cofnąć czas?-zapytałam ledwo lecz tak by usłyszał wyraźnie
-Nie,ale Celia była tego warta mimo wszystko,nie mógłbym nie chciałbym niczego zmieniać.
Gdy wyznałem jej co czuje nie oczekiwałem że aż tak ją pokocham,zrobiłbym dla jej szczęścia wszystko....byliśmy w Stanach,spełniły sie jej marzenia,od samego początku tak dobrze szło oprócz małej kłótni...ona szalała za mną tak jak ja za nią. Przez długi czas nie mogłem zrozumieć dlaczego tak sie stało ale przy tobie zrozumiałem że tak musiało być wiesz? Nie chce już oglądać sie wstecz,stoje tu i proszę byś była w tym razem ze mną,na dobre i na złe Celine. Razem.
Zatkało mnie.
Przysięgam
Przez chwilę nic nie mogłam odpowiedzieć,słowa Neymara dogłębnie mnie zasmuciły ale też wzruszyły były bardzo prawdziwe i łzy mimowolnie pociekły mi z emocji.W środku znowu popękam z miłości i żalu nie mogąc wyjawić mu prawdy,nie mogę gdy on pokochał kolejną,która go oszukuje....
-Nie chce dłużej budzić się bez ciebie-dodał nagle unosząc moją głowę.Potarł policzek i otarł łzy-nie chce widzieć jak sie smucisz,nie masz powodu,kocham cię rozumiesz?-uniósł mój podbródek świdrując wzrokiem po mojej twarzy
-ja ciebie też Neymar ale.....-położył mi palec na ustach z lekkim błogim uśmieszkiem
-ciii daj mi powiedzieć,gdy rano sie budze chce cie widzieć,gdy jem śniadanie marzę byś siedziała razem ze mną,byś ocierała zaspane oczy gdy rano pocałuje cie na dzień dobry,byśmy razem spędzali czas,byśmy cieszyli sie tym co mamy ale nie osobno,nigdy więcej osobno... a więc Celine chce powiedzieć żebyś wprowadziła sie do mnie-spojrzał mi głęboko w oczy czekajac na moją odpowiedź.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz