Music ♥

środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 6 Nowe życie.....

Gdy zrobiło się już całkowicie ciemno wróciłyśmy do pokoju plotkując o wszystkim. Rafa kilka razy wspominała mi że zabierze mnie do jej ulubionych sklepów z czego bardzo się ucieszyłam. Po 1h rozmów poszłam wziąć dłuuugą kąpiel. Wchodząc do wanny nadal nie mogłam uwierzyć że jestem w Barcelonie. Wyszłam z łazienki po 15 min. Usiadłam na łóżku przy przejrzeć coś na telefonie. Rafa uśmiechała się  do mnie bez powodu a ja trochę głupio się czułam. Położyłam się pod kołdrę z puszczoną muzyką na telefonie. Dzięki niej nabierałam wiary że to nie sen. Usnęłam cały czas myśląc o tym że tu jestem.
***Rano***
Obudziłam się poprzez dźwięk z dołu. Pewnie Marcela przygotowuje śniadanie i wszyscy się zbierają na dole. Podniosłam głowę a tam Rafy nie było. Wstałam i udałam się do łazienki by się "ogarnąć". Przygotowanie zajęło mi dobre 10 min. Wyjęłam ubrania z walizki i wybrałam coś takiego
 Zeszłam schodami na dół gdzie po kuchni krzątał się bez koszulki Neymar. Zarumieniłam się jak burak lecz odwróciłam twarz by go nie ujrzał. On jednak podszedł do mnie i puścił oczko że widział. Pobiegł na górę po koszulkę i wrócił do swoich spraw ciągle się na mnie patrząc.
-Dzień Dobry-powiedział do mnie- wyspałaś się?
-Dzień dobry-powiedziałam- tak dziękuję-uśmiechnęłam się
Po tym ktoś zasłonił mi oczy i nic nie widziałam. Złapałam za dłonie i już wiedziałam że to była Rafa. Nic nie powiedziała ale zaśmiała się i przytuliła mnie bez powodu
-Hej-powiedziała- szybko wstałaś-uśmiechnęła się do mnie po czym przeniosła wzrok na swojego brata bo ten z daleka bacznie mi się przyglądał. Dostał od Rafy szturchańca w bok by przestał. On jednak tym samym jej się odpłacił. Marcela wyszła z kuchni  i powiedziała że za chwilę śniadanie. Usiadłam do stołu i czekałam na resztę. Neymar usiadł krzesło obok i dał mi do ręki mój telefon.
-Zapomniałaś z pokoju...-powiedział odchodząć
-Byłeś w nim?-zapytałam zdziwiona
-Nie Rafa go mi dała bym ci przekazał-uśmiechnął się- Słuchasz identycznych piosenek co ja....-zaśmiał się- nie słuchałem jeśli o to ci chodzi-kolejny raz usiadł koło mnie- Rafa słyszała wczoraj-powiedział
Nic nie powiedziałam tylko podziękowałam Neymarowi za przekazanie telefonu. On poszedł do salonu pograć z Jotą w Fifę a ja sama do siebie się uśmiechałam. Po kilku minutach już cała rodzina zeszła na dół po czym zaczęliśmy posiłek. Posiłek był przepyszny. Podziękowałam i wyjęłam telefon, weszłam na portale społecznościowe jednak nic nowego nie było i schowałam go tam gdzie był wcześniej. Poszłam na taras gdzie dzień wcześniej przeżyłam szok. Widziałam że Veronica powstawiała kilka naszych zdjęć z podpisem" Brakuje mi ciebie strasznie :( " ja napisałam kom "Mi ciebie też :(". Po kilku sekundach telefon zaczął mi zdzwonić, spojrzałam na wyświetlacz Veronica ♥. Odebrałam i gadałyśmy z 1,5h póki Neymar nie stanął w moim polu widzenia. Spojrzałam na niego, mówiąc po Polsku do Veronici że Neymar stoi przede mną. Veronica powiedziała że chce jego autograf odpowiedziałam jej że może jej załatwię. Krzyknęła że mam się dobrze bawić i czeka na autograf. Zaśmiałam się i rozłączyłam. Napisałam jej sms "Załatwię ci go". Zablokowałam telefon i spojrzałam na Neymara stojącego przede mną.
-Zabieram cię gdzieś-powiedział uśmiechnięty i czekał na moją reakcję
-Powiesz mi gdzie....-nie dokończyłam ponieważ Neymar złapał mnie za rękę i pociągnął do samochód.
Od samego początku nic nie mówił tylko prowadził cały czas się uśmiechając. Miałam ochotę go walnąć.
-Powiesz mi gdzie jedziemy?-zapytałam z ironią
-Mówiłem że chcę ci  pokazać całą Barcelonę za dnia?-powiedział Brazylijczyk
-Wspominałeś.... i z  tego się tak cieszysz?, nie wkręcaj mnie że to coś dla ciebie miłego....-powiedziałam oglądając barcelońskie uliczki
-Tak, bo spełniam coś co ci obiecałem a jak kolejna moja cecha brzmi nr 2 ZAWSZE dotrzymuję słowa-zaznaczył
Zrozumiałam i nic więcej nie dodałam. Nie miałam co, w jednym zdaniu odpowiedział na moje wszystkie pytania.
Zatrzymał samochód i wysiadł. Ja nie miałam innego wyjścia patrząc że jestem w obcym mieście..... Stop! Moim ukochanym mieście z bardzo sławnym piłkarzem, nie a co tylko napisać o tym książkę. Stanął na chodniku, założył okulary na oczy i czekał na mnie, tak po prostu stał i czekał, jakbym była jego przyjaciółką albo....dziewczyną. Na ten fakt błogo się zaśmiałam, bo jak to powiedzieć "mam bujną wyobraźnię"
-Ty mówiłeś serio że pokażesz mi Barcelonę prawda?-spytałam się go
-Tak całkiem serio-uśmiechnął się
Głupio mi było przyznać się i powiedzieć że nadal nie wierzę że jest koło mnie więc założyłam okulary i kroczyłam tuż za moim kierownikiem pojazdu. Szliśmy wąską uliczką taką jaką zawsze sobie wyobrażałam. Brakowało mi słów by opisać co czułam patrząc na te zabytki na żywo. Wreszcie doszliśmy do Sagrady Famili. Stanęłam w osłupieniu, czegoś bardziej piękniejszego jeszcze nigdy wcześniej nie widziałam. Nie mogłam uwierzyć,moje oczy tego nie obejmowały a rozum nie rozumiał. Moja głowa pękała od nadmiaru emocji. W chwili gdy Neymar podszedł do mnie i powiedział że idziemy dalej zabrakło mi słów by coś odpowiedzieć. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się jak do dziecka. Dziecko ze mnie że nie umiem mówić, całkowita prawda. Poszłam dalej, z każdym krokiem kochałam Barcelonę co raz mocniej, choć nie wiedziałam czy jeszcze bardziej się dało. Doszliśmy do Stadionu Joan Gamper. Dopiero co zauważyłam że "11" trzyma w ręku torbę sportową a on już szybkim krokiem pospieszał mnie bym szła za nim. Szedł pierwszy a ja tuż za nim. Zabije go, zabije z miejsca. Zobaczę całą drużynę a ja nie jestem przygotowana.Ba.... byłam gotowa odkąd zaczęłam im kibicować tylko nie sądziłam że moje marzenie  spełni się szybciej niż oczekiwałam.
-Nie,nie..... mogę tam wejść tam tak po prostu-powiedziałam krzycząc w duchu
-Nie przesadzaj to tylko zwykły trening nic niezwykłego-pociągnął mnie za sobą- z tego co wiem twoim wielkim marzeniem było ich poznać i być na naszym treningu-wyszczerzył się
-Wykorzystujesz fakt że nasz wszystkie moje marzenia-powiedziałam- nie wejdę tam-oznajmiłam mu i stanęłam przed wejściem
-To tylko zwykli ludzie, jak ty-spojrzał na mnie błagalnie- No chodź-pociągnął mnie znowu. Serce niemiłosiernie chciało mi wyskoczyć z piersi gdy przekroczyłam próg Stadionu treningowego Barcelony. No bo patrzcie ja mam tam wejść tak po prostu do miejsca gdzie są moi idole? To jest śmieszne. Ja i moi idole w jednym miejscu? Dobry żart. Neymar pokazał mi ręką gdzie mam iść i przez chwilę musiałam ochłonąć by nie stchórzyć. Zobaczę moi idoli teraz, zaraz, tak po prostu. Umarłam na miejscu. Uwielbiam na nich patrzeć jak grają ale jacy są w rzeczywistości? Neymara trochę już zdążyłam poznać i gdyby reszta drużyny okazała by się taka sama zostałbym w Barcelonie na zawsze(choć to niemożliwe). Mówiłam sama do siebie co w moim przypadku oznaczała duży stres i początek załamania nerwowego. Widzicie jak na mnie działają jeszcze ich nie widziałam a przechodzę już załamanie. Żałosne to wiem. Tuż przed wejściem na trybuny stał ochroniarz, nie no wiedziałam nie wpuści mnie, uzna mnie za jakąś złodziejkę albo włamywaczkę bo jestem bez biletu. Podeszłam do schodów na trybuny gdzie zatrzymał mnie ochroniarz
-Mogę zobaczyć bilet albo przepustkę?-spojrzał na mnie Carl bo tak miał na imię.
-Ehm.... już daję - zajrzałam do kieszenie której... nie miałam
W porę kiedy nie wiedziałam co powiedzieć Neymar odezwał się do ochroniarza
-Ona jest ze mną, jest klubową przyjaciółką-uśmiechnął się do strażnika po czym ten odwzajemnił ten miły gest i wpuścił mnie na trybuny. Neymar zaśmiał się z tamtej sytuacji po czym wbiegł innym wejściem na murawę. Usiadłam na samym dole tuż nad ławką rezerwowych. Neymar widząc mnie uśmiechnął się i pokazał palcem na mnie chłopakom. Jak po treningu będzie chciał bym ich poznała zabiję go.Na miejscu. Dobrze wie że jestem całym sercem Cule to on jeszcze robi to specjalnie. Nie odezwę się, są moimi idolami i tak z miejsca mam ich poznać. To jest jakiś dobry kawał.  Oni uśmiechnęli się i zaczęli trenować. Obserwowałam ich, tak na żywo. Wariuję już.Pomocy.Byłam na ich treningu. Każdego z nich znałam z meczów, z telewizji a teraz siedzę na ich treningu i oglądam co robią.Robi się gorąco w mojej chorej głowie. Trenowali aż w końcu ktoś się do mnie odezwał z dołu
-Jest pani bardzo zszokowana że tutaj jest?-zapytał brunet z kartką w ręku- widzę po pani ruchach
-tak trochę, ci piłkarze są moimi idolami i moim wielkim marzeniem było ich zobaczyć na żywo, nie sądziłam że kiedykolwiek ich zobaczę-powiedziałam sama od siebie nie wiedząc czemu
-Nie wie pani nawet ile razy muszę ich uspokajać-zaśmiał się- Nawet teraz-krzyknął do nich by trenowali- jest pani.....-spojrzał na mnie i wtedy wiedziałam kto ze mną rozmawia. Luis Enrique ich trener we własnej osobie.
-To skomplikowane-wstrzymałam się najpierw pomyśl po tem mów- naprawdę trudno powiedzieć kim jestem-zaśmiałam się
-Niech się pani nie boi, nie wydam cię-powiedział cicho z uśmiechem
-Przyleciałam do Barcelony za sprawą Neymara, ze względu na wygranie sportowego konkursu-powiedziałam tak jak miało być ,całkiem spokojnie.
-Cule?-zapytał
-Całym sercem trenerze-powiedziałam uśmiechnięta
Zaśmiał się i wrócił do trenowania chłopaków. Trening minął w mgnieniu oka. Chłopaki schodzili do szatni śmiejąc się jeden do drugiego. Przedszkole jakieś-wybuchnęłam śmiechem po tym co odstawiali na treningu. Zeszłam z trybun i swoją małą stopą stanęłam na murawie. Niby zwykła murawa jednak czuło się tutaj ducha Tito Vilanovy. To co mną ogarnęło było czymś niewyobrażalnym. Ten ośrodek jest miejscem wielu wydarzeń z życia klubu a moja osoba właśnie w nim przebywała. Skierowałam swoje ciało na wyjście z ośrodka gdy usłyszałam swoje imię
-Celia! chodź, poznasz chłopaków!- który raz już słyszę jego głos, poznałabym go wszędzie
Udałam że tego nie słyszałam i szłam dalej. Piłkarz podbiegł do mnie i pociągnął do ich szatni. Opierałam się ale to piłkarz z nim się nie dyskutuje.
-Stój!-powiedziałam do niego-nie mogę tam wejść to wasza szatnia....-odwróciłam twarz by nie wyobrazić sobie za dużo
-Mówiłem im o tobie i chcą cię poznać-dodał uradowany prowadząc mnie do miejsca gdzie się przebierali
-O moich marzeniach też? Proszę nie.......-błagałam go
-Nie mógłbym, sami o to prosili-zaśmiał się głośno
Po tych słowach miałam ochotę go udusić. Prosili i im wszystko wypaplał. Papla i nic więcej. Moi idole dowiedzieli się że są moim marzeniem. Po prostu Super. Zgromiłam go wzrokiem i stanęłam twardo na nogach.
-Czekają na ciebie, no chodź-powiedział ciągnąc mnie
-Tak i wyśmieją mnie za to co im powiedziałeś-odpowiedziałam z grymasem na twarzy
-Nie właśnie odwrotnie, opowiedziałem ci jaką jesteś osobą i chcą cię poznać-powiedział nadal mnie ciągnąc
-Wiesz co to oznacza? Moi idole wiedzą o mnie wszystko...-złapałam się za głowę-Poznam ich-w duchu piszczała  z radości
-I to wszystko dzięki mnie-cieszył się jak dziecko z lizaka
Teraz już się nie opierałam. Moje kolejne marzenie... Stop! Marzenia za chwilę się spełnią. To było coś wielkiego. Stanęliśmy przed wyjściem z ośrodka i ujrzałam ich. Stali tam i śmiali się do siebie. Znając Neymara to na pewno czekali na nas....na mnie? Nie mogłam uwierzyć. Moi wszyscy idole stoją tam. To nie sen. Są tu i ONI chcą mnie poznać. Rozkleiłam się w środku. Szliśmy wolnym krokiem, przynajmniej ja ponieważ mój towarzysz wystrzelił i wyszedł do nich pierwszy. Mój stres wzrósł.Teraz w dodatku stał tam Neymar i wszyscy uśmiechali się do mnie. Serce chciało mi wyskoczyć z piersi. Nabrałam odwagi  i stanęłam przed nimi.
-Hej-krzyknęli wszyscy uradowani
-Hej-odpowiedziałam lekko speszona takim entuzjazmem z ich strony
-doszły nas słuchy że twoim marzeniem było nas poznać...-uśmiechnął się Leo
Ukułam w żebro Neymara za to
-Ehm..... tak-powiedziałam trochę wstydząc się tego że wiedzieli o moich marzeniach
-Nie no luz, cieszymy się-powiedział uradowany Brazylijczyk z numerem 6- Neymar wypaplał wam wszystko nie potrzebnie-walnęłam go
-Auuu-to bolało zaśmiał się
-Opowiadał o tobie a my sami chcieliśmy dowiedzieć się o tobie czegoś więcej-powiedział Leo
Nie wiedziałam co odpowiedzieć
-Widzicie,przez nas dziewczyna nie wie co powiedzieć-zaśmiał się Gerard
-To nie przez was-złapałam się za głowę- po prostu nie mogę uwierzyć że tu stoicie przede mną i rozmawiacie-uśmiechnęłam się- Taki mały szok-machnęłam ręką
Spojrzeli na mnie i odwzajemnili uśmiech, wszyscy uśmiechali się do mnie
-Tylko o tym marzyłaś? by nas spotkać na żywo?-zdziwił się Dani
- To typowe marzenia każdego waszego fana, wszystkich Cule-dodałam
-No to spełniło się, jakie następne-powiedział Leo
-Wszystkie się już spełniły....-odwróciłam twarz
-A koszulka autograf? Tego nie chcesz?-uśmiechnął się Gerar
Nie wiedziałam co powiedzieć. Oczywiście że chciałam ale mam im to przyznać? Tak tu? Nie co sobie pomyślą.
-Jeśli powiem że tak to coś złego się stanie?-powiedziałam pytająco
-Nie, bo to akurat dobrze się składa-Leo wyjął zza pleców koszulkę z ich wszystkimi autografami
Gdy ją zobaczyłam nie dowierzała własnym oczom. Wszystkie autografy, koszulka od nich, Neymar. Po raz kolejny przez moje wnętrze przeszedł pisk.
-Żartujecie sobie prawda?-zaśmiałam się nie wierząc że trzymają w rękach dla mnie koszulkę z autografami
- To dla ciebie-podał mi ją Dani
Wzięłam ją od niego miejąc trochę szkliste oczy
-tylko mi tu nie płacz-dotknął mojego ramienia Neymar
-To przez ciebie-powiedziałam śmiejąc się- możesz mnie uszczypnąć?-zapytałam Neymara
Zaśmiał się i wszyscy cię szczypali byś uwierzyła.
Musiałam trochę przeczekać zanim przestali mnie szczypać.
-Dziękuję wam wszystkim-szeroko się do nich uśmiechnęłam- mogę was przytulić?-zaśmiałam się
Wystawili ręce bym mogła ich przytulić.
Wtulając się w każdego z nich, poczułam że to miasto jest magiczne.Dowodem było to że w krótkiej chwili spełniły się moje wszystkie marzenia.
****
Mamy 6! Za 1 dzień kończy się rok 2015 szybko zleciało co nie? Czekam na wasze opinie :D


 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz