Music ♥

wtorek, 22 grudnia 2015

Rozdział 5 Rozpoczęcie przygody

-Chodźmy-powiedział uśmiechnięty Neymar
Tak jak to sobie wyobrażałam był to typowy spacer, dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Był to niesamowity dzień. Przez całą drogę jeszcze nie dowierzałam że jestem w Barcelonie a co dopiero obok mnie spaceruje klubowa "11". Spacerowałam uliczkami miejsca o którym zawsze marzyłam. Lepszej nagrody nie mogłam sobie wyobrazić. Neymar był nawigacją, wszystko mi pokazywał. Ja nie zaprzeczałam, interesowało mnie wszystko co znajdowało się w Barcelonie. Odblokowałam telefon i spojrzałam na godzinę 19:59. Nie było aż tak późno więc podążałam dalej za Brazylijczykiem. Doszliśmy pod Stadion Camp Nou. Spełniło się moje kolejne marzenie, zobaczenie Camp Nou na żywo.
-Dzisiaj już nie wejdziemy ale spokojnie jutro będziesz mogła zobaczyć cały w środku-powiedział pewny siebie
Mnie na chwilę zatkało, cały w środku....Camp Nou marzenie każdego kibica Barcelony. Cały czyli razem z szatnią chłopaków. Nieee... tam nie wejdę nie pozwolą mi.
Zatrzymałam się by poukładać sobie to w głowie. Musiałam wreszcie uświadomić sobie że jestem w Barcelonie a tutaj wszystko jest możliwe. Śmiałam się patrząc na stadion.
-Niesamowite wrażenie nawet jak widzi się go już kilka lat-powiedział przechodząc koło mnie
-Magiczne-dodałam- mówisz że będę mogła zobaczyć cały w środku czyli też.... waszą szatnię?-zapytałam
-Tak, ją też-zaśmiał się
-nie no nie wpuszczą mnie, przecież uznają mnie za jakąś dziką fankę i co, wywalą mnie ze stadionu - powiedziałam
-Przekażę ochroniarzom by traktowali cię jako klubową przyjaciółkę, wtedy wejdziesz wszędzie-powiedział Neymar
-Tylko że ja znam tylko ciebie z klubu, reszty nie znam......-powiedziałam odchodząc
-Poznasz ich na treningu, każdego-powiedział z naciskiem na "każdego"
-Znowu-zaśmiałam się a on skumał o co chodzi-Spełniasz moje marzenia, znasz je prawda? wszystkie?-podniosłam brwi do góry
-Co do jednego-uśmiechnął się-chyba że o jakimś nie wiem- podrapał się po brodzie udając że myśli
-Robisz to specjalnie prawda? Spełniasz moje marzenia a ja nie mam ci się jak odwdzięczyć....-złapałam się za głowę
-taki już jestem lubię spełniać marzenia-dodał i podszedł do mnie- a szczególnie osób które lubię-dodał
-Nie wiem jak ci dziękować...-powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Spokojnie nie musisz, tyle się tego jeszcze nazbiera że zabrakło by ci tchu by mi podziękować-szeroko się uśmiechnął
Odwzajemniłam uśmiech i ruszyliśmy dalej. Nie miałam więcej pytań. Zabrakło i tchu po tym co zobaczyłam. Doszliśmy do morskiej przystani,   weszliśmy na pomost i podziwialiśmy (przynajmniej ja) przepiękne widoki. Neymar zobaczył że wyciągam telefon lecz on pokazał że zrobi swoim i mi prześle. Nie miałam powodów by protestować. Zrobił je i mi przesłał. Na zdjęciu Barcelona była jeszcze piękniejsza.
Z podpisem " Barcelona♥ Widoki zapierają dech w piersiach ♥". Neymar polubił i wstawił w komentarzu "♥". Uśmiechnęłam się i wzięłam głęboki wdech wdychając morskie powietrze. Te widoki działały na mnie kojąco. Neymar zrobił to samo. Zamknął oczy i pozwolił by morskie powietrze owładnęło jego organizmem. Usiadłam na pomoście i oparłam się rękami by dobrze widzieć te niesamowite rzeczy. Brazylijczyk usiadł koło mnie i podziwiał je inaczej niż ja ponieważ grzebał coś na telefonie. Widziałam że pisał z kimś. Luknęłam z kim pisał lecz zablokował go i schował do kieszeni. Nie zważyłam na to z kim pisał uśmiechnęłam się i wstałam z pomostu. Neymar udał się za mną ciągle się oglądając do tyłu. 
-Chcesz mi jeszcze coś pokazać-powiedziałam lecz nie usłyszał- Neymarrrr.......-puknęłam go
-Jest już ciemno, tak wiele chciałbym ci pokazać ale nic już nie widać, zobaczysz je jutro-powiedział dalej grzebiąc w telefonie
-tak i utonę w oceanie-powiedziałam opierając się o brzeg przystani- zakończę swoje nędzne życie....więcej mnie nie zobaczysz...-mówiłam to specjalnie żeby Neymar oderwał się od tego telefonu. Szłam dalej nie zważając na obojętność Neymara. Szedł obok mnie wogule nie patrząc gdzie idzie i z kim. Równie dobrze mogłabym gdzieś uciec a on by mnie nie znalazł. Ja również wyjęłam telefon i przeglądałam portale społecznościowe. Zadzwoniłam do Veronici
-Hej kochana jak tam-powiedziałam do słuchawki
-A dobrze właśnie wychodzimy ze stadionu z chłopakami, pozdrów Celie!-krzyknął uradowany Eryk
Ucieszyłam się słysząc jego głos.
-Słyszałaś-zaśmiała się do słuchawki, opowiadaj jak tam lot i wogule Barcelona-pisnęła
-Dobrze, przez całą drogę na lotnisko gadałam z Jotą a później wychodząc z samolotu okazało się że Neymar przyjechał po mnie swoim czerwonym ferrari dalej mówiąc wprawił mnie w osłupienie i pojechaliśmy do jego domu, wniósł mi walizki do jego domu pisnęłam do niej-nie musiał ale jak sam powiedział robi to z przyjemnością i jestem jego gościem, bardzo zaprzyjaźniłam się z siostrą Neymara Rafaellą i mamy razem pokój, teraz poszliśmy na spacer ale ciągle wpatruje się w ten telefon-szturchnęłam go i się zaśmiał- zobaczyłam tyle pięknych miejsc że sobie nie wyobrażasz....-powiedziałam uśmiechając się. Gadanie z przyjaciółką zajęło mi ok 1,5 drogi jaką mieliśmy do domu. Neymar ciągle z kimś pisał i nie odzywał się do mnie aż doszliśmy do jego ogrodu. Rozsunęłam drzwi i usiadłam na krześle od stołu letniego stojącego w ogrodzie. W tym miejscu było pięknie, kwiaty egzotyczne, żywopłot który był idealnie przystrzyżony, było ciemno lecz zobaczyłam oświetloną ścieżkę i poszłam za nią. Ścieżka się urwała a na stole leżała kartka" Podnieś głowę". Gdy podniosłam stali tam wszyscy Neymar Rafaella jakiś chłopak oraz jego rodzice. Wszyscy się uśmiechali i trzymali coś w rękach. Ja za to nie wiedziałam jak się zachować. Widok w ogrodzie był cudowny a ludzie którzy stali specjalnie dla mnie byli szeroko uśmiechnięci i emanowała z nich taka pozytywna energia. Wszyscy czekali aż coś powiem ale ja nie wiedziałam jak i co powinnam powiedzieć. Neymar dodał mi otuchy i zaczęłam normalnie mówić
-Przepraszam ale nie wiem co powiedzieć, nie spodziewałam się tego-zaśmiałam się
Podeszła do mnie Rafaella i dała mi coś do ręki. Była to mała paczka a w niej kartka"mam nadzieję że ci się spodoba, taki mały drobiazg Rafa ♥". Był to Ipad z etui imionami Rafaella, Neymar. Mocno ją uścisnęłam i szepnęłam jej do ucha
-Neymar to wszystko przygotował sam?-tuliłam ją do siebie
-Tak, odkąd poszliście na spacer wszystko załatwiał
-A to dlatego był taki nieobecny.... już wszystko rozumiem-dodałam-Nie mogę przyjąć kosztowało to dużo a ja nie mam takich funduszy by ci oddać-powiedziałam
-Nie musisz mi nic oddawać, to czysta przyjemność dać ci coś co ci się przyda-oderwała się ode mnie 
-Jeśli jeszcze ktoś da mi taki drogi prezent, będę miała u waszej rodziny duży dług-obie się zaśmiałyśmy
Następny podszedł do mnie ten nieznajomy chłopak a obok niego Neymar.
-Celia poznaj mojego brata Jotę, Jota poznaj Celię laureatkę nagrody sportowej-uśmiechnął się
-My się już znamy-odpowiedział i ucałował mnie w oba policzki a ja witając uśmiechnęłam się- To dla ciebie, by te 2 tygodnie były niezapomniane-podał mi paczkę. Była to czapka w czarnym kolorze ze złotym X. Fullacap -powiedziałam uśmiechając się do niego
-Podoba ci się?-zapytał
-Jasne-podziękowałam mu całusem w policzek
Jota się oddalił i stanął koło rodziców. Następnym wolnym krokiem i szerokim uśmiechem szedł Neymar. Szedł w blasku lamp i blasku świecących nad naszymi głowami gwiazd.
-Teraz ty? Nie mogę od tak przyjąć ich i udawać że to nic nie kosztowało, to cudowne że to dla mnie przygotowaliście ale ja nikim ważnym nie jestem-powiedziałam zerkając na wszystkich a kończąc na Neymarze który stał przede mną z paczką,największą. Podał mi ją a ja nie wiedziałam jak zareaguje na to co tam w środku znajdę. Powoli otworzyłam i znalazłam tam koszulkę z jego podobizną i Iphone 6s z etui złotym Celia♥. To już było przegięcie, najnowszego Iphona mi kupił i wygrawerowane moje imię na etui? 
Oddałam mu to i uśmiechnęłam się. On dziwnie na mnie spojrzał i poszedł za mną.
-Nie podobają ci się prezenty powitalne?-zapytał Brazylijczyk
-Bardzo.... ale proszę cię nie mogę tego przyjąć, tyle to kosztowało a ja nie mam takich funduszy by wam za nie oddać....-powiedziałam zwieszając głowę
-Ej, to nic takiego-powiedział unosząc moją głowę do góry- Robię to z przyjemności chcę byś miała pamiątkę po każdym z nas gdy wrócisz do Polski, nic innego byś tak nie zapamiętała a te rzeczy na pewno ci to ułatwią-uśmiechnął się
-Rób to jak najczęściej-szeroko się rozpromieniłam
-Co? Kupować ci prezenty?-poruszał śmiesznie brawiami
-Nie, uśmiechaj się do mnie-walnęłam go
-Ja zawsze się uśmiecham, będziesz widziała uśmiech na moich ustach codziennie-uśmiechnął się i podał mi paczkę z prezentem. Wyjęłam telefon i cieszyłam oko wszystkim czym zostałam tego wieczoru obdarowana. 
-Neymar ale ja mam telefon....-powiedziałam zerkając na niego
-Masz telefon Polski a ten jest tutaj z Barcelony, gdy będziesz tęsknić za nami z Polski jak wrócisz to wybierasz numer i dzwonisz do woli kiedy i do kogo chcesz-powiedział- masz ten aktualną godzinę jaka jest obecnie w Barcelonie-dokończył
-Dziękuję-przytuliłam go-dziękuję za to wszystko, za ten dzień, za spacer za niespodziankę za ten przylot, widzisz brakuje mi tchu by dalej ci dziękować więc wiesz.....-zaśmiałam się
-jasne-zaśmiał się-rozumiem-przytaknął mi
Robiło się zimno więc rodzice Neymara i Rafy, Joty zwinęli się do środka. My jeszcze chwilę posiedzieliśmy gadając o wszystkim. Tak przyjemnie się z nimi gadało..... Jakbyśmy znali się całe życie. Byli tak sympatyczni że mogłabym zostać z nimi na zawsze. W końcu zrobiło się zimno i cała nasza trójka weszła do środka. Kobiecy głos krzyknął z kuchni że za chwilę kolacja. 
-Marcela-kiwnęli śmiesznie głowami Jota i Neymar- nasza kuzynka i najlepsza kucharka na świecie-przeczesał włosy-chodź poznasz ją-poszliśmy do kuchni. 
Po nowoczesnej kuchni chodziła, nie za duża kobieta, co chwilę coś doprawiając i dodając. 
-Marcela!-krzyknął Neymar
-Nie musisz krzyczeć Junior-odpowiedziała mu Marcela nadal gotując
-Przedstawiam ci kogoś - Neymar odsunął się na bok- To jest Celia, będzie tu mieszkać przez najbliższe 2 tygodnie-uśmiechnął się - Celia poznaj Marcelę naszą najlepszą kucharkę pod słońcem-przytulił ją
-Miło mi cię poznać-podeszła do mnie i przytuliła- mi ciebie też-uśmiechnęłam się do niej
-Za 5 min kolacja, za chwilę podaję do stołu-powiedziała miła kobieta.
Razem z 11 wyszliśmy z dużej kuchni i przeszliśmy do jadalni. Neymar pobiegł się przebrać i powiedział że za chwilę wróci. Zanim się obejrzałam już razem siedzieliśmy przy stole. Po 5 min wołania Marceli zeszła się reszta rodziny.Marcela wydawała dania a gdy były już na stole nie wiedziałam czy to wszystko zmieszczę. Posmakowałam wszystkiego po trochu i przyznaję lepszej kuchni nie jadłam. W domu rzadko kiedy jemy wspólnie więc taka rodzinna kolacja była dla mnie czymś uzupełniającym. Marcela kilka razy chciała mi wepchnąć jeszcze jedzenie lecz ja stanowczo usprawiedliwiałam się że już więcej nie mogę. Podziękowałam za kolację i pomogłam posprzątać po udanym posiłku. Neymar razem z Jotą zaczęli grać w Fifę. Rafa pomagała Marceli układać na jutro posiłki. Skończyłam znosić naczynia i powiedziałam Marceli że umyję naczynia. Ona zaśmiała się i powiedziała że nie mam sobie zawracać tm głowy i tak już dużo pomogłam. Nie przekonałam się i umyłam naczynia. Marcela ogromnie się ucieszyła i dzięki mnie miała czas wolny. Z miłym uczuciem w środku udałam się schodami na górę, gdzie się spodziewałam czekała na mnie Rafaella. Weszłam i na łóżku siedziała Rafaella pisząca coś. Nie miałam zamiaru jej przeszkadzać więc udałam się na balkon by odetchnąć.Balkon był tak przyjemnie urządzony że mogłabym siedzieć tutaj całymi dniami. Kilka zielonych roślin, wygodne fotele w tym takie jakie uwielbiałam księżyce a co najlepsze w tym balkonie przepiękne widoki na Barcelonę. Usiadłam na księżycu i obserwowałam to cudowne miasto. Było takie cicha, spokojne, przyjemne, po prostu idealne. Rafaella usiadła na drugim fotelu i zaczęła rozmowę
-Pięknie tu prawda?-powiedział spoglądając na widoki
-Tak, to przerasta moje najśmielsze pragnienia, właśnie taki balkon chciałam mieć, cichy spokojny, przyjemny, mieć miejsce gdzie chciałoby się spędzać całe dnie, miejsce wytchnienia, miejsce idealne-powiedziałam 
Nic nie powiedziała ale widziałam po jej ruchach że zgodziła się z moimi słowami. Idealne, życie, pokój,podróż,to wszystko składało się na ten jeden wyraz, wiedziałam że do takiej Barcelony zawsze będę chciała wracać. 
****
Mamy 5! Czekam na wasze opinie :*

4 komentarze:

  1. No heej :)
    Dopiero weszłam na tego bloga i zostaję :D
    Zapraszam do mnie jak będziesz miała czas --> http://blogolainey.blogspot.com/2015/12/5chciabym-zarezerwowac-cay-dzien-u-pani.html

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne ! pozdrawiam ;) i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń