Music ♥

czwartek, 10 grudnia 2015

Rozdział 3 Droga do celu

Weszłam do domu pełna obaw. A co jeśli nie pozwolą i Neymar wysłał Jotę na darmo po mnie?.... Nie chciałam by tak się stało. 
Weszłam do domu normalnie a tuż za mną Jota. Przekroczyłam jej próg z przekonaniem że rodzice są w dobrym humorze głownie mama. 
-Hej mamo- nie miałam zamiaru spokojnie usiąść.
-Kto to? -zobaczyła Jotę
-To jest Jota brat Neymara, nie mówiłam ci ale pisałam z nim i wygrałam konkurs sportowy i ta rozmowa z Neymarem była tą nagrodą ale najlepsze jest to że Jota jest tu z polecenia Neymara wysłał po mnie bym do niego przyleciała na 2 tygodnie- powiedziałam na jednym tchu
-Powoli... Ten piłkarz z Barcelony wysłał po ciebie, jedną z wielu milionów fanek? Nie zmyślaj mi córeczko-machnęła ręką
W tym momencie odezwał się po hiszpańsku Jota. Moja mama perfekcyjnie mówiła po hiszpańsku więc rozmawiała naturalnie z nim, rozumiała każde słowo, w szkole nie mam hiszpańskiego ale dzięki mamie trochę rozumiem. Moja mama po krótkiej rozmowie podeszła do mnie i powiedziała
-Co tu tak stoisz leć się pakować masz 30 min!-krzyknęła z uśmiechem
-Zgodziłaś się ? Dziękuję -podbiegłam do mamy i mocno się do niej przytuliłam.
Tak jak mama krzyknęła miałam tylko 30 min na spakowanie się, niewykonalne-stwierdziłam
Jednak odezwał się czyjś głos
-Wspólnie pójdzie szybciej-powiedziała mama
Robiłyśmy to w pośpiechu ale z uśmiechem. Była to jedna z wielu rzeczy którą uwielbiałam robić z mamą. W mig byłam spakowana. Zamknęłam ją i jeszcze chwilę odpoczęłam patrząc na to wszystko. W jedną chwilę spełnią się moje wszystkie marzenia. Pogadałam chwilę z mamą by powiedziała Rafaelowi(mój brat) że wyjeżdżam na dwa tygodnie i gdyby co załatwię mu ten autograf Leo i Barcelony. Mama zapewniła mnie że powie tacie i nie mam się tym martwić. Wyszłam przed dom i pożegnałam się z mamą. Powiedziałam że będę pisać. Jota otworzył mi drzwi i wsiedliśmy do białego Audi. Tuż po wyjechaniu z podjazdu zaczął rozmowę
- I co jakieś konkretne plany co do dwu-tygodniowego pobytu w Barcelonie?-zapytał z uśmiechem
-Nie , nie sądziłam że kiedyś polecę do Barcelony, a teraz pytasz mnie czy mam jakieś plany-zaśmiałam się
- Widzisz wszystko może się spełnić, a więc jak? Jakieś minimalne pomysły? chociaż jeden....-powiedział skręcając na rondzie
-Serio nic nie mam w planach, zobaczymy co będę robić, najlepiej wszystko-uśmiechnęłam się
- No to wymień kilka-dodał
- To wszystko zależy od Neymara jak on będzie chciał.... przecież w końcu to on mnie do siebie ściąga
-On to samo po części mówił, mówił w pośpiechu bo musiał coś załatwić ale tak to zrozumiałem
-Masz jakieś marzenia związane z tym miastem?-powiedział
- Wiele....-rozmarzyłam się a Jota to zauważył i dostałam kuskańca w bok
-Ej-złapałam się za bok i roześmiałam się głęboko- chcesz je poznać czy nie?-oddałam jemu
- Opowiadaj mamy dość czasu-powiedział
- jednym z takich większych jest zwiedzenie Barcelony i całej Hiszpanii, nie będę ci ich zdradzać bo zapewne je znasz albo uznałbyś je za dziecinne...-powiedziałam
- Jakie? Nic o tobie nie wiem tylko tyle że wygrałaś konkurs sportowy-powiedział
-Chciałabym iść na trening Barcy, zobaczyć ich na żywo i mieć z kilkoma z Barcelony zdjęcie, mieć ich autografy.... wiem wiem jak każde-odwróciłam twarz
-Nie no co ty tylko tyle? Myślałem że masz ambitniejsze marzenia...-zaśmiał się
-Mam ale wiesz powiem i wszystko wypaplasz Neymarowi....-powiedziałam
-On to już wie, twoi przyjaciele mu powiedzieli, za to ja nie wiem-odpowiedział mi
-No to w skrócie wszystko co związane z Barcą i tym przepięknym miastem-powiedziałam lekko rozkładając się na siedzeniu
-Nic więcej? Serio? Skromna jesteś-powiedział śmiejąc się
-Tak, czy liczą się spacery, zakupy, zwiedzanie i rozmowy?-odpowiedziałam
-Oczywiście to jest w pakiecie-parsknął
-No to wiesz jakie mam marzenia, tylko tak od razu nie wypaplaj ich wszystkim twoim znajomym i Neymara- powiedziałam zerkając na telefon
-Masz moje słowo-dodał- włączysz coś? bo nie lubię jeździć w ciszy-powiedział
-Jasne, tylko to nie będą piosenki hiszpańskie czy takie jakie słuchasz w Brazylii bądź Barcelonie ale zapewniam cię mamy swoje hity i spodobają ci się-powiedziałam i włączyłam radio. Leciało kilka moich ulubionych piosenek które podśpiewywałam sobie, widziałam że Jocie się spodobały i po kilku piosenkach śpiewał razem ze mną. Pośpiewaliśmy trochę i zobaczyłam że dojechaliśmy na lotnisko. Podeszłam do miejsca skąd odlatywały samoloty a z tyłu głos Joty
-Stój tak zrobię ci zdjęcie-powiedział. Powiedział jak i zrobił. Wstawiłam je z IG, Fb i TT  z dopiskiem " Trip to Barcelona ♥"

Jota polubił je z komentarzem "Hermosa♥". Odwróciłam się i podziękowałam jemu za zdjęcie i komentarz. Zobaczyłam na telefon i zerknęłam na bilet, czas na nasz samolot. Razem z Jotą udaliśmy się do naszego przedziału wcześniej oddając bagaże i sprawdzając dowody osobiste. Wsiedliśmy do samolotu i usłyszałam głos że mamy zapiąć pasy i wyłączyć wszystkie głośnie urządzenia. Włożyłam słuchawki do uszu i odpłynęłam w muzyce którą przez 2 tygodnie będę słyszeć.

1 komentarz: