Czerwiec........
Powoli rok szkolny się kończył a mi marzył się odpoczynek z przyjaciółmi na jakieś plaży. Jednak do plaży mieliśmy daleko. Nie mam zbyt wielu przyjaciół ale mam tych prawdziwych, jedną przyjaciółkę a w większości są to chłopaki.
Mam 17 lat i moją pasją jest futbol. Niby chodzę z dziewczynami do sklepów i tak dalej ale mnie kręci coś innego, gdy wchodzę na murawę to czuje te emocje, ten klimat, walkę, miłość do tego co się robi. Po prostu mogłabym całymi dnami przesiadywać na boisku. To jest mój świat. Jestem z pochodzenia Hiszpanką, moi dziadkowie pochodzili z Hiszpanii z czego moja mam przez większość swojego życia spędziła w Hiszpanii, przyjechała studiować do Polski i tu poznała tatę. Urodziłam się w Polsce i tutaj się wychowałam. Jednak wracając do mnie, od kliku dni czekam na wyniki konkursu sportowego do którego zgłosiła mnie Veronica. Miałam pokazać coś ciekawego na boisku. Chłopaki pokazali mi kilka sztuczek szybko je łapiąc po kliku dniach nagraliśmy filmik. Wysłaliśmy a wyniki mają być 15 czerwca właśnie dzisiaj jestem ciekawa czy te moje głąby pamiętają że mam dzisiaj urodziny. Podeszłam do szafy i coś tam wybrałam
Mieliśmy spotkać się w ""naszym miejscu" więc szybko wzięłam klucze od domu i napisałam rodzicom że wychodzę i wrócę późno. Szłam ulicami i napisałam SMS do Eryka że za chwilę będę na miejscu. Zobaczyłam lokalne boisko ale nikogo nie było, poszłam do szatni i tam też żadnej żywej duszy. Jeszcze raz rozejrzałam się po boisku ale nic z tego. Byłam lekko smutna bo pisałam jeszcze do Eryka że będę a oni nawet nie raczyli się zjawić i to w moje urodziny. Gdy postawiłam torbę na ziemi ktoś zasłonił mi oczy
-Kto to? Nie lubię gdy ktoś zachodzi mnie od tyłu chyba że to przystojny Tom Cruise-zaśmiałam się
Ten ktoś opuścił ręce a gdy odzyskałam wzrok to do moich uszu dobiegł krzyk
-Niespodzianka! Wszystkiego Najlepszego Cecylia!-krzyknęli moi przyjaciele i moja przyjaciółka na czele.
-Boże ludzie nie macie innych sposobów na niespodziankę chcecie bym zeszła na zawał?-podchodziłam do każdego i przytulałam go. Najdłużej tuliłam się z Veronicą i Erykiem są moimi przyjaciółmi od małego. Znam ich lepiej niż oni sami.
-Nie wiem co mam powiedzieć...-wzruszyłam się
-Nic wystarczy że podziękujesz nam jak wygrasz ten konkurs sportowy-zaśmiał się Kuba
-Jasne, tobie najbardziej-dałam mu kuskańca w bok
-No a komu jak nie mnie?-zdziwił się i oddał mi tym samym
-Głupek- udawałam że to mnie zabolało
-No ej nie udawaj że to cie bolało...-podszedł do mnie Kuba
-Myślisz że nie?....-odwróciłam twarz żeby nie widział że go wrabiam
-Przepraszam nie chciałem żeby cię to zabolało- było mu głupio
-Bo nie jest-podcięłam mu nogi i się triumfalnie uśmiechnęłam- ale następnym razem postaraj się by to bolało ok?-podałam mu rękę by mógł wstać
Przybił ze mną piątkę i później robił wszystko by te urodziny były najlepsze jakie mogą być. Jako drużyna byli wspaniali ale jako przyjaciele byli najlepsi na świecie. Upiekli mi nawet tort w kształcie boiska. Z numerem 11 na koszulce bo tak nosiłam w drużynie. Był pyszny. Na pewno zrobiła go jakaś mama. Mi zależało tylko na ich obecności nic więcej, nie musieli dawać ani też nic piec wystarczy że byli.
-Teraz prezenty!-krzyknęła Veronica- ja chcę dać pierwsza
-Przecież nie musiałaś....-wywróciłam oczami
-Wiesz że i tak musiałam...-zaśmiałyśmy się obie
Dała mi paczkę a w niej złota bransoletka z literkami W +C ♥. Była śliczna. Na pewno kosztowała fortunę a znając ją musiała je długo zbierać.
-Nie przyjmę jej-powiedziałam wzruszona
-Jak to nie? Nie podoba ci się?- usiadła koło mnie przyjaciółka
-No nie bo na pewno kosztowała fortunę, wydałaś tyle pieniędzy na mnie.....-skinęłam na nią wzrokiem
-Jesteś więcej warta niż największe pieniądze, chciałam ci zrobić przyjemność a ty pytasz się ile wydałam na tą bransoletkę-była lekko wkurzona
-Nie o to chodziło..... Po prostu nikt wcześniej nie robił mi takich prezentów, żaden z przyjaciół-powiedziałam przytulając się do Veronici - jest przepiękna, dziękuję-mocniej ją uścisnęłam
Ona uśmiechnęła się i trwałyśmy tak do chwili aż chłopaki również zaczęli dawać swoje prezenty
Od Eryka dostałam nową piłkę a od reszty chłopaków dużo ulubionych słodyczy. Wszyscy cieszyli się jak opętani a ja razem z nimi. Popatrzałam na zegarek 20:45 o tej godzinie miały być wyniki wyjęłam z torby Ipada i szybko weszłam na skrzyknę elektroniczną i nie mogłam zacząć bez moich cweli.
-Ej będę sprawdzać wyniki siadacie koło mnie czy chcecie stać?-krzyknęłam do nich
-Jasne że siadamy-powiedział Eryk
Zaczęłam czytać. Był tam najnowszy e-mail. Otworzyłam go i dobrze że znałam biegle hiszpański moi przyjaciele nie za bardzo bo inaczej nic bym nie zrozumiałam. Czytałam i tłumaczyłam sobie każde zdanie. Gdy dojeżdżałam do końca wyczytałam wyniki. Wynikało z nich że wygrałam i główna nagroda powinna się niedługo do mnie odezwać. Zmarszczyłam brwi i zamknęłam Ipada. Odsunęłam się od grupy i poszłam usiąść na murawie. Jak to "niedługo odezwać?". Oczekiwałam jakiś jasnych wyników a nie tak jakby wogule jej nie było. Podszedł do mnie Eryk z Veronicą lekko zmartwieni
-Nie martw się wynikami, jesteś sto razy lepsza niż ten cały konkurs
-Nie no ja wygrałam-uśmiechnęłam się do nich- ale te wyniki jakoś głupio były napisane-powiedziałam
-Możesz powtórzyć bo nie dosłyszeliśmy?-szeroko się uśmiechnęli
-No wygrałam-powtórzyłam im
Rozległ się pisk mojej przyjaciółki i nieprawdopodobne szaleństwo Eryka. -Uspokójcie się- szturchnęłam ich
-Wygrałaś! Wygrałaś! Oh yeah Oh yeah- zaczęła swój taniec zwycięstwa.
-No i co z tego? Słuchaliście mnie wogule? Napisali takie wyniki że ja dziękuję....
-O czym ty mówisz?-uspokoił się Eryk
-Napisali że nagroda niedługo się odezwie-odpowiedziałam chłopakowi
-No to się ciesz!-zaśmiał się
-Jej ciekawie co to będzie za nagroda-na mojej twarzy zagościł uśmiech- mam nadzieję że było warto się zgłaszać.
-Było a teraz powiemy to reszcie-objął mnie ramieniem i zmierzaliśmy w stronę przyjaciół. Oni zaczęli mnie ściskać a później gratulować i przytulać. Zaczęliśmy się zbierać po 22:30 bo jutro jeszcze musimy wstać do szkoły. Odprowadzili mnie po same drzwi a ja w podzięce odprowadziłam każdego z nich. Wyjęłam klucze z torebki i weszłam do domu. Rodzice już spali, dostałam od nich SMS że mój prezent już na mnie czeka. Otworzyłam drzwi od mojego pokoju i na łóżku zobaczyłam paczuszkę oprawioną w urodzinowy papier. Usiadłam na łóżku, torbę postawiłam koło biurka, a następnie zajęłam się rozpakowywaniem urodzinowego prezentu. Było to: Koszulka FC Barcelony z napisem Celia 11 i złoty naszyjnik z napisem Celia. Nie mogłam uwierzyć w tą wspaniałą koszulkę i w ten cudowny naszyjnik. Ubrałam ją i przejrzałam się w lustrze. Wykapana Hiszpanka-powiedziałam poprawiając się w lustrze. Założyłam naszyjnik i postanowiłam że nigdy go nie zdejmę tak samo jak bransoletki od Veronici. Były w tym momencie i do końca mojego życia jednymi z najważniejszych rzeczy w moim życiu, tak samo jest z koszulką gdy ją ujrzałam to poczułam jakby była mi od razu przeznaczona nawet przed jej zakupem , trochę to skomplikowane ale inaczej nie da powiedzieć, tak jakby urodziłbyś się z tą rzeczą i od czasu narodzin ci towarzyszyła aż do teraz, nie miałam jej ale czułam że jest, a gdy ją mam wiem że łącze się z tym krajem i klubem sercem i duszą.

Fajnie się zaczyna, nie powiem :)
OdpowiedzUsuńMimo tego, że moje serce należy do Realu Madryt zaczynami się podobać to opowiadanie. Jestem bardzo ciekawa jaka jest nagroda i oczywiście fajnie że wygrała konkurs.
Lecę czytać kolejne rozdziały :*
Już wiesz, że się wciągnęłam! :D
OdpowiedzUsuń+fajnie, że dodajesz outfity