Music ♥

piątek, 15 lipca 2016

Rozdział 25

"Nikt tak skutecznie jak Ty nie potrafił przywrócić mojego uśmiechu"

Gdybym wcześniej wiedziała na jakie ryzyko się piszę już dawno nie pozwoliłabym Shaki zamawiać deserów. Gdy ponownie uświadomiłam sobie co ona zamówiła myślałam że będę go jeść przez parę godzin. Uwielbiałam lodowe desery ale aż takich gigantów SAMA nie zdołałabym zjeść. Nie wiem co Kolumbijka miała w głowie w tym momencie ale zaczęłam podejrzewać że coś niemożliwego. Gdy przynieśli nam zamówione desery od razu spiorunowałam Shaki wzrokiem. Ona pomoże mi go zjeść, albo zabierze go do domu.
  - Jeśli jeszcze raz zamówisz takich rozmiarów deser.....-wysyczałam w stronę Kolumbijki- to sama go za mnie zjesz-roześmiałam się i przełykałam kolejną łyżkę podanego deseru.
Był pyszny i smakował jak niebo. Jednak przy takich rozmiarach jedynym o czym myślałam było to czy zdołam  go zjeść w najbliższych godzinach. Otóż moim drugim problemem stał się fakt że dziewczyny odwróciły moją uwagę od nich i same gdzieś zniknęły. ZOSTAWIŁY MNIE samą z tym wielkim lodem. Wciąż go jadłam  miałam ochotę go zostawić i zacząć szukać tych uciekinierek. Gdy miałam już dość na moim horyzoncie pojawił się Rafinha?.....Gdy się przybliżał się utwierdziłam się w tezie że to on. To miał być dzień bez chłopaków a tu pojawia się Brazylijczyk. Nie miałam pola ucieczki więc zostałam na miejscu. Rafa przysiadł się do mnie. Oczywiście pierwszym co zrobił to przywitał się ze mną. To taki następny brat na mojej liście rodziny. Brakowało tutaj Rafaelii...
 - jak szukasz Rady w sprawie Rafcii to dzisiaj jest nie czynna-powiedziałam z buzią pełną lodów
Natychmiast spotkałam się z szerokim i głośnym śmiechem Alcantary.
  - uciekły mi i zostawiły mnie z tym-pokazałam ironicznie na stojący w pucharku lód
  - i liczysz że ci pomogę?-spytał, śmiesznie unosząc brwi
  - no kochany Rafaelu-zrobiłam słodkie oczka i położyłam mu głowę na ramieniu
 Wiem że ulegnie
  - pomogę-powiedział z przymusu- ale za to chcę usłyszeć wieści jak tam z Ney...marem...-powiedział  z błyskiem w oku
Bosz, nie lubię jak to robi bo wtedy wszystko mu wypaplam
 - to dzień bez niego i bez chłopaków więc nic z tego Raf-puknęłam go i zaczęłam jeść wraz z Brazylijczykiem ten wielki deser.
 - no mi nie powiesz Celia....-mówił tak że mnie przekonał
 - czuje coś do niego ale to i tak nie mas sensu bo nic czuje do mnie i jest moim idolem i ta miłość jest niemożliwa....-mówiłam tak na jednym wdechu póki nie poczułam smaku lodów na swoich ustach. Raf włożył mi łyżeczkę.
 - powoli nie prosiłem o skrót-zaśmiał się- Celia....wszystko jest możliwe-powiedział patrząc mi prosto w oczy wciąż się do mnie śmiejąc
I bądź tu poważny przy tym człowieku.
 - nikt nie powiedział że on nic nie czuje do ciebie-dodał po chwili
 - ale Raf inaczej nie będzie gdyby coś miał do mnie to by jakoś to pokazał....-powiedziałam sięgając wstecz w pamięci
Tak ostatnio było
ALE TO NIEMOŻLIWE
 - to mój idol i kropka nie pytaj mnie więcej-mruknęłam w jego stronę
Oderwał się od jedzenia i objął mnie mocno ramieniem. Przydał mi się taki gest. Nie mam wyjścia nie zmienię swoich uczuć do niego, obawiam się że NIGDY ICH NIE ZMIENIĘ.
Że niby taki ktoś jak Neymar miałby do mnie.....NIE, on musi być kimś z jego otoczenia a nie ze zwykłą Polką.
 -Kochasz go....-dodał cicho Rafael
Czy go kocham? Tak kocham go.
 - Niestety bardziej niż jako idola-powiedziałam biorąc do ust kolejną łyżkę lodów
Przycisnął mnie bardziej do siebie i w chwili gdy uspokoiłam swój umysł zobaczyłam kolejnego Brazylijczyka.
 - więcej was tu nie mogło przyjść? Czy tylko Neymara gdzieś wysłały?-pokazałam na Shaki i Anto wraz z Rafaellą
 - ja nic nie wiem-podniósł ręce w geście poddania się i uciekł od stołu w stronę jak wiadomo kogo. Jak nie wiadomo to powiem- Rafaelli. Nie mogłam się powstrzymać od urośnięcia na mojej twarzy szerokiego uśmiechu. Co jak co ale "ten" Alves był najbardziej zakręconym i szalonym człowiekiem pod słońcem. Nie no, co oni szykują? Najpierw Rafael teraz Dani a później kto Neymar?. Czekałam aż ktoś w końcu powie mi co tu się szykuję. Gdy tylko Dani zobaczył mnie na swoim horyzoncie podbiegł i typowo dla niego się przywitał czyli długi przytulas i buziak w policzek.
 - powiesz mi co tu się dzieje?-szepnęłam podczas długiego przytulania
 - ja sam nie wiem dostałem telefon że mam tu przyjechać-dodał ze śmiechem
Ukrywa coś, czuje to w jego głosie
 - Dani powiedz-powiedziałam błagalnie
 -miałem tylko przyjechać bez żadnych pytań mała-dodał Alves
 - odwracasz uwagę co braciszku?-dostał ode mnie kuskańca
Oberwałam tym samym. Obrywaliśmy kuskańcami tak długo póki 2 partnerki nie podeszły do nas.
Objęły mnie ramieniami prowadząc gdzieś. Jak się okazało cała reszta grupy poszła za nami. Coraz bardziej się martwiłam o co tu tak naprawdę chodzi. Stanęłam.
 - teraz to już przesada, co tu się wyrabia?
Wszyscy spojrzeli na siebie wymownie
 - co tu robi Raf i Dani wyjaśni mi któraś?-machałam rękami patrząc raz na Kolumbijkę a to Argentynkę
Westchnęły głośno nadal nic nie mówiąc. Czy to takie trudne mi powiedzieć?
 - to nadal niespodzianka-dodały- zobaczysz -pisnęły wracając do swojej starej pozy, obejmowania mnie
 - to teraz jedziemy do domu? wracamy czy nie?-dopytywałam się wciąż niczego nie rozumiejąc
 - po części tak-dodała Rafa- ale reszta jeszcze nie nastąpiła, ten dzień dopiero się rozkręca-dopowiedziała szczęśliwa Anto
Kocham te kobiety ale też przerażają mnie. Co jest tą wielką tajemniczą niespodzianką że Raf i Dani przyjechali do nas? Przecież to dzień bez chłopaków...a z kit z tym ten dzień stracił tą nazwę w chwili gdy pojawił się na horyzoncie....Krychowiak? Tak to zdecydowanie on. Odkąd zaczęłam się interesować ligą  hiszpańską wiedziałam że gra tam nasz reprezentant. Imponuje mi że daje radę w tak wielkim klubie jak Sewilla nie zapominając że on czyni Sewillę wielką. Nie mogłam opanować zachwytu gdy go ujrzałam. Był coraz bliżej a ja nie wierzyłam że naprawdę miała okazję go poznać. I to tutaj...właśnie tak głównie to gdzie my jesteśmy?..... Uświadomiłam sobie że w Sewilli bo inaczej Grześka tutaj by nie było. Kogo to sprawka że tu jest? Znowu zaśmierdziało mi tu brunetem do którego mam słabość. "Krycha" był jak zawsze dobrze ubrany i z tym swoim imponującym uśmiechem. Ciepło robiło się na sercu na myśl że za chwilę spełni się moje marzenie. Był jedynym polakiem grającym w lidze hiszpańskiej i to sprawiało że tak bardzo go polubiłam. Byłam krok od niego i....usłyszałam mój ojczysty język.
 - miło cię w końcu poznać-powiedział Polak uśmiechając się do mnie
Mogłam przysiąc że w tym zdaniu była odpowiedź na moje pytanie. Nic nie powiedziałam. Odwzajemniłam uśmiech i podchodząc zrobiłam  to co robią wszyscy fani miejący okazję spotkać kogoś sławnego. Podeszłam do niego bliżej i przytuliłam go. Usłyszałam śmiechy ale w tym momencie mnie nie obchodziło. Spotkałam najprzystojniejszego Polaka w Hiszpanii  i JEDYNEGO. Oderwałam się po dłużej chwili.
 -Mi też cię miło poznać-zaśmiałam się odpowiadając po polsku
Jak dobrze było ponownie wrócić do normalnego mówienia.
 - dużo słyszałem o tobie...-szepnął patrząc na 3 przyjaciółki przyglądającym się  nam
Moje oczy błysły. -Neymar-uśmiechnęłam się sama do siebie i po raz setny będę miała mu za co dziękować. Brazylijczyk i wszystko jasne.
  -Jak ten ćwok cię namówił?-spytałam "Krychę"
 - powiedział jedno Marzenie i nic więcej, słyszałem o twoim filmiku to też by wystarczyło by cię poznać osobiście przy wizycie w Sewilli-dodał ze słodkim śmiechem
Wszyscy go lubili, ja także.
 - słuchaj mam prośbę-powiedziałam wstydząc się o to prosić
Polak nie zrobił nic by zneutralizować mój wstyd. Co wywołało u mnie głupi uśmiech
- mogę dostać autograf i zrobić sobie z tobą zdjęcie-wydusiłam to z siebie
- no jasne-dodał powstrzymując się od śmiechu
Wyjęłam telefon następnie podając mu by zrobił. Zmieniliśmy się bym i ja mogła zrobić. Później stało się coś czego się nie spodziewałam.
 -autograf dostaniesz później ja muszę już niestety lecieć....?-no tak nie przedstawiłam się
 -Celia-powiedziałam głośno
Polak podał mi rękę
 - Grzegorz-uścisnął obie dłonie i odszedł z uśmiechem kiwając mi na odchodne.
Przymknęłam oczy uświadamiając sobie to co właśnie się stało. Po raz kolejny Barcelona spełniła moje marzenie a głównie jeden osobnik- Neymar Jr.


****
Mamy 25! Jak podoba wam się? Krychowiak :D Piszcie co i jak czekam na opinie :*

1 komentarz:

  1. Za tego Krychowiaka dostajesz ode mnie +10 :D Świetny, taki bardzo pozytywny rozdział. Co ten Neymar jeszcze wymyśli? ;D

    OdpowiedzUsuń