"Nie ważne jaki jesteś, wystarczy mi to że będziesz mój"
Gdy skończyłam już z parą Brazylijską mogłam udać się do wyjścia, do wspólnego wypadu zostały mi nie całe 2h. To było wystarczająco dużo ale przy takich okolicznościach mogło mi to nie wystarczyć. Gdy usłyszałam po raz setny swoje imię dopiero mogłam stwierdzić że nie tylko mi się spieszy.
-już idę-krzyknęłam w stronę bruneta opartego o maskę swojego samochodu
Dobrze że mam tak kochanych braci i dali mi jeszcze czas. Pewnie myślicie ze jestem już gotowa ale nic z tych rzeczy,dopiero będziemy wracać. Wiem zabiją mnie zanim wejdę do auta. W końcu gdy wyszłam z mieszkania Alvesa wsiadłam do samochodu Brazylijczyka. Odjechaliśmy od razu kierując się do domu. Gdy tylko zobaczyłam w zasięgu swoich oczu dom bruneta wyskoczyłam niczym torpeda. Szybko pobiegłam schodami na górę do pokoju gdzie musiałam się przygotować. Musiało to wyglądać komicznie gdy biegłam jak torpeda. Miałam zamęt w głowie co ubrać. Z jednej strony aż tak strasznie nie muszę się stroić bo chłopaki i dziewczyny stwierdzą że i tak we wszystkim wyglądam ładnie ale z drugiej jest nieziemski ciemnooki, to dla niego chce wyglądać zjawiskowo. By zobaczył we mnie zmianę, liczę że ten wieczór coś zmieni. Szybko przygotowałam sobie strój dodatkowo robiąc sobie lekki makijaż. Włosy delikatnie skręciłam na loki i byłam gotowa. Oczywiście przed całym tym ubieraniem się musiałam się odświeżyć. Tak jak się spodziewałam, byłam już spóźniona a to przez to że pomalowałam sobie paznokcie.
-zabiją mnie-mruknęłam sama do siebie-Celia chodź...-ucięła Rafa z otwartą buzią
- aż tak źle?
- wyglądasz...zjawiskowo-dodała ochryple- powiem ci w sekrecie coś, mój brat padnie jak cię zobaczy-zachichotała
- ty też wyglądasz bosko-zagryzłam dolną wargę- Raf nie będzie mógł odwrócić od ciebie wzroku
Obie byłyśmy gotowe na dzisiejszy wieczór. Jak się okazało nie tylko my. Gdy zeszłyśmy po schodach ujrzałyśmy nieziemsko wyglądających Brazylijczyków. Oczy mi się zaświeciły, widziałam że ciemnookiemu też. Oni podali nam swoje ramiona i łapiąc szybko torebkę wyszliśmy z domu. W samochodzie z brunetem trudno mi było się skupić. Był tuż obok no ludzie..... Zatrzymaliśmy się przy domu Messich.
-no cześć laska-zaczęła w swoim stylu Argentynka
-cześć kochanie-dodałam witając się buziakiem w policzek
Gdy tylko się zorientowałam z oddali dostrzegł mnie Thiago i leciał do mnie.
-ciooooociaaaa-krzyczał i wleciał przez Anto w prost w moje ramion
-Thiaguś-dodałam słodko okręcając go wokół siebie
Mały był tak podobny do dwójki rodziców że mogłam tylko go podziwiać.
- ciocia czemu tak się ubrałaś? coś się stało?-zapytał dotykając mojej dłoni
Pojmowanie dorosłości przez dzieci zawsze mnie zaskakuje, może dlatego że ja też taka byłam. Ten mały będzie taki jak jego tato, idealny.
- nie kochanie-zaśmiałam się- ciocia ubrała się tak by podobać się wujkowi Neymarowi ale cii dobrze?-mówiłam szeptem by ten ktoś z tyłu tego nie dosłyszał
Małemu szkrabowi mogłam powiedzieć wszystko.
- nie powiem ciociu-uśmiechnął się szeroko- ciocia wiesz że wujek też odstawił się dla ciebie-dodał maluch gdy wspinał się na mnie
Omal się nie zakrztusiłam.
-wujek zawsze tak wygląda jak gdzieś wychodzi-dodałam biorąc małego do ogrodu
W między czasie czekaliśmy na Anto, mijałam Leo a ten jego błogi uśmiech wyrażał więcej niż tysiąc słów. Nie lubię go, bo sprawia że Leo zawsze dowiaduję się pierwszy.
Nim doszliśmy do jego bawialni, maluch zasypiał na stojąco
- ciocia idealna-dodał biorąc synka do siebie
- on jest idealny Leo, jesteś wspaniałym tatą dla mojego malucha-zaśmiałam- jest taki jak ty-mruknęłam
- to znaczy jaki? zabójczo przystojny-zaśmiała się atomowa Pchła
- ma taki sam urok jak ty-szturchnęłam go- jest cudownym szkrabem z wielkim sercem do ludzi-dodałam patrząc na śpiącego małego Argentyńczyka. Popatrzył na mnie i obdarzył tym swoim uśmiechem i mogłam przysiądź że ja też zaczęłam uśmiechać się jak głupia. Zanieśliśmy małego do swojego pokoju i Leo następnie położył go spać. Mały spał jak zabity, a jak wyglądał słodko jak spał....Taki kochany. Zeszłam na dół słuchając co ten mały dzisiaj wyczyniał. Taki mały a wie co i jak, nie do pojęcia. Mała Pchała ma wielkie serce dokładnie takie jak jego rodzice. I by pomyśleć że to jest rodzina najlepszego piłkarza na świecie? Nie dajcie się zwieść. Gdy tylko doszliśmy do wyjścia przy drzwiach ujrzeliśmy całą Katalońską zgraję. Te dzisiejsze media...czyli Pan Neymar i Pan Alcantara. Myślałam że brunet nie będzie zadowolony że tyle czasu mi to zajęło ale gdy tylko spojrzałam na niego....było odwrotnie miał szeroki uśmiech na ustach. Może jednak Thiago miał rację?
-teraz jesteśmy dobrane-dodała ze śmiechem Argentynka
Gdy tylko się odwróciłam zrozumiałam potok tych słów. Obie miałyśmy takie same sukienki. Tylko że Anto miała szarą a ja czarną.
-dokładnie-zakryłam usta dłonią
- teraz mogę się pochwalić wszystkim jaką mam piękną rodzinę z Polski
- wiesz co ja tam mam z Argentyny-machnęłam ręką
Oczywiście kobieta objęła mnie mocno i prowadziła do samochodu. Tuż po tym odezwały się pozostałe przyjaciółki. Shakira i Rafaella zerkały to na mnie to na Neymara. Veronica wciąż podczas drogi szeptała mi do ucha o swoim marzeniu i zachwycie
-już słuchaj bo nie wytrzymam-westchnęłam- Shakira cię uwielbia Rafaella też każda z nas, no dzisiaj pokochasz Anto-zaśmiałam się- wszystkie te kobiety są lub będą twoimi przyjaciółkami rozumiesz? Tak jak ja jestem twoją i ich-skończyłam czekając na jej reakcję
Zrobiła to w swoim stylu i nim się obejrzałam zaczęła cicho piszczeć. Kochałam ją za to swoje wariactwo. Była niczym burza i gdy wysiadałyśmy z czarnego Audi była całkowicie spokojna. Taka była i już. Gdy zobaczyłam nazwę lokalu oczy wybiły mi z orbit. Był to najbardziej znany lokal w całej Katalonii, nie dziwiąc się że jechaliśmy tu prawie godzinę. Szybko bramkarz przepuścił nas w drzwiach i mogliśmy cieszyć się bezproblemowym wejściem. Było głośno i hucznie jak na tutejsze kluby, tylko że jedynym faktem najlepszego klubu w całej Katalonii był fakt że istniała strefa VIP. Ruszyliśmy do stolików wraz z dziewczyną a nasi partnerzy zniknęli za kotarą.
- pijemy za dziś-powiedziała unosząc kieliszek w górę ta która najmniej w to wierzyła
- za nas-dodałam- za Barcelonę!-podniosłam
- za chłopaków!-dodała Argentynka
- za miłość!-krzyknęła Brazylijka
- za wszystko!-dodała ze śmiechem Kolumbijka
Podniosłyśmy w górę naczynie z napojem i szybko go wypiłyśmy.
- mogę prosić panią do tańca-odezwał się nieznany mi głos
Był to wysoki blondyn o niebieskich oczach. Nim się odezwałam znana mi twarzyczka odepchnęła go
- ta pani ma zarezerwowany taniec ze mną-dodał szarmancko Neymar
Skinął ustępliwie głową i ustąpił miejsca Brazylijczykowi. Przysunął się do mnie tak że widziałam wszystko w jego oczach
- zatańczysz ze mną?-szepnął z chrypką
Nie mogłam się nie zgodzić, czekałam na to od początku.
***
Bum! Jest 33! Zostawiam was z tym niestety xD Czekajcie na jutro :* Jutro postaram się o dwa :* Piszcie opinie i jak będzie dalej z tą dwójką?
-zabiją mnie-mruknęłam sama do siebie-Celia chodź...-ucięła Rafa z otwartą buzią
- aż tak źle?
- wyglądasz...zjawiskowo-dodała ochryple- powiem ci w sekrecie coś, mój brat padnie jak cię zobaczy-zachichotała
- ty też wyglądasz bosko-zagryzłam dolną wargę- Raf nie będzie mógł odwrócić od ciebie wzroku
Obie byłyśmy gotowe na dzisiejszy wieczór. Jak się okazało nie tylko my. Gdy zeszłyśmy po schodach ujrzałyśmy nieziemsko wyglądających Brazylijczyków. Oczy mi się zaświeciły, widziałam że ciemnookiemu też. Oni podali nam swoje ramiona i łapiąc szybko torebkę wyszliśmy z domu. W samochodzie z brunetem trudno mi było się skupić. Był tuż obok no ludzie..... Zatrzymaliśmy się przy domu Messich.
-no cześć laska-zaczęła w swoim stylu Argentynka
-cześć kochanie-dodałam witając się buziakiem w policzek
Gdy tylko się zorientowałam z oddali dostrzegł mnie Thiago i leciał do mnie.
-ciooooociaaaa-krzyczał i wleciał przez Anto w prost w moje ramion
-Thiaguś-dodałam słodko okręcając go wokół siebie
Mały był tak podobny do dwójki rodziców że mogłam tylko go podziwiać.
- ciocia czemu tak się ubrałaś? coś się stało?-zapytał dotykając mojej dłoni
Pojmowanie dorosłości przez dzieci zawsze mnie zaskakuje, może dlatego że ja też taka byłam. Ten mały będzie taki jak jego tato, idealny.
- nie kochanie-zaśmiałam się- ciocia ubrała się tak by podobać się wujkowi Neymarowi ale cii dobrze?-mówiłam szeptem by ten ktoś z tyłu tego nie dosłyszał
Małemu szkrabowi mogłam powiedzieć wszystko.
- nie powiem ciociu-uśmiechnął się szeroko- ciocia wiesz że wujek też odstawił się dla ciebie-dodał maluch gdy wspinał się na mnie
Omal się nie zakrztusiłam.
-wujek zawsze tak wygląda jak gdzieś wychodzi-dodałam biorąc małego do ogrodu
W między czasie czekaliśmy na Anto, mijałam Leo a ten jego błogi uśmiech wyrażał więcej niż tysiąc słów. Nie lubię go, bo sprawia że Leo zawsze dowiaduję się pierwszy.
Nim doszliśmy do jego bawialni, maluch zasypiał na stojąco
- ciocia idealna-dodał biorąc synka do siebie
- on jest idealny Leo, jesteś wspaniałym tatą dla mojego malucha-zaśmiałam- jest taki jak ty-mruknęłam
- to znaczy jaki? zabójczo przystojny-zaśmiała się atomowa Pchła
- ma taki sam urok jak ty-szturchnęłam go- jest cudownym szkrabem z wielkim sercem do ludzi-dodałam patrząc na śpiącego małego Argentyńczyka. Popatrzył na mnie i obdarzył tym swoim uśmiechem i mogłam przysiądź że ja też zaczęłam uśmiechać się jak głupia. Zanieśliśmy małego do swojego pokoju i Leo następnie położył go spać. Mały spał jak zabity, a jak wyglądał słodko jak spał....Taki kochany. Zeszłam na dół słuchając co ten mały dzisiaj wyczyniał. Taki mały a wie co i jak, nie do pojęcia. Mała Pchała ma wielkie serce dokładnie takie jak jego rodzice. I by pomyśleć że to jest rodzina najlepszego piłkarza na świecie? Nie dajcie się zwieść. Gdy tylko doszliśmy do wyjścia przy drzwiach ujrzeliśmy całą Katalońską zgraję. Te dzisiejsze media...czyli Pan Neymar i Pan Alcantara. Myślałam że brunet nie będzie zadowolony że tyle czasu mi to zajęło ale gdy tylko spojrzałam na niego....było odwrotnie miał szeroki uśmiech na ustach. Może jednak Thiago miał rację?
-teraz jesteśmy dobrane-dodała ze śmiechem Argentynka
Gdy tylko się odwróciłam zrozumiałam potok tych słów. Obie miałyśmy takie same sukienki. Tylko że Anto miała szarą a ja czarną.
-dokładnie-zakryłam usta dłonią
- teraz mogę się pochwalić wszystkim jaką mam piękną rodzinę z Polski
- wiesz co ja tam mam z Argentyny-machnęłam ręką
Oczywiście kobieta objęła mnie mocno i prowadziła do samochodu. Tuż po tym odezwały się pozostałe przyjaciółki. Shakira i Rafaella zerkały to na mnie to na Neymara. Veronica wciąż podczas drogi szeptała mi do ucha o swoim marzeniu i zachwycie
-już słuchaj bo nie wytrzymam-westchnęłam- Shakira cię uwielbia Rafaella też każda z nas, no dzisiaj pokochasz Anto-zaśmiałam się- wszystkie te kobiety są lub będą twoimi przyjaciółkami rozumiesz? Tak jak ja jestem twoją i ich-skończyłam czekając na jej reakcję
Zrobiła to w swoim stylu i nim się obejrzałam zaczęła cicho piszczeć. Kochałam ją za to swoje wariactwo. Była niczym burza i gdy wysiadałyśmy z czarnego Audi była całkowicie spokojna. Taka była i już. Gdy zobaczyłam nazwę lokalu oczy wybiły mi z orbit. Był to najbardziej znany lokal w całej Katalonii, nie dziwiąc się że jechaliśmy tu prawie godzinę. Szybko bramkarz przepuścił nas w drzwiach i mogliśmy cieszyć się bezproblemowym wejściem. Było głośno i hucznie jak na tutejsze kluby, tylko że jedynym faktem najlepszego klubu w całej Katalonii był fakt że istniała strefa VIP. Ruszyliśmy do stolików wraz z dziewczyną a nasi partnerzy zniknęli za kotarą.
- pijemy za dziś-powiedziała unosząc kieliszek w górę ta która najmniej w to wierzyła
- za nas-dodałam- za Barcelonę!-podniosłam
- za chłopaków!-dodała Argentynka
- za miłość!-krzyknęła Brazylijka
- za wszystko!-dodała ze śmiechem Kolumbijka
Podniosłyśmy w górę naczynie z napojem i szybko go wypiłyśmy.
- mogę prosić panią do tańca-odezwał się nieznany mi głos
Był to wysoki blondyn o niebieskich oczach. Nim się odezwałam znana mi twarzyczka odepchnęła go
- ta pani ma zarezerwowany taniec ze mną-dodał szarmancko Neymar
Skinął ustępliwie głową i ustąpił miejsca Brazylijczykowi. Przysunął się do mnie tak że widziałam wszystko w jego oczach
- zatańczysz ze mną?-szepnął z chrypką
Nie mogłam się nie zgodzić, czekałam na to od początku.
***
Bum! Jest 33! Zostawiam was z tym niestety xD Czekajcie na jutro :* Jutro postaram się o dwa :* Piszcie opinie i jak będzie dalej z tą dwójką?
Jak moglas tak nas zostawic w takim momencie😦😦😦😦😂 nie mg sie doczekac jutrzejszych rozdzialow😍😍❤😘👌
OdpowiedzUsuńTy wiesz, jak mnie zainteresować xd Świetny i czekam na dzisiejsze rozdziały, kochana ;*
OdpowiedzUsuń