"Bez względu na to,co dobrego czy złego spotkało Cię w życiu bierz z tego wyznacznik na całe życie.
Nowe lekcje pojawiają się w każdym momencie naszego życia"
To było miejsce,nareszcie to zrozumiałam. Dzięki Shaki nauczyłam się tańca brzucha i jednej ważnej rzeczy-śmiałości co do swojego ciała.Przez większość życia jakoś nie miałam poczucia że moje ciało należy do mnie....ale dziś już o tym wiem. Razem z dziewczynami znajdowałyśmy się na parkingu i czekałyśmy na naszych ukochanych. Odpaliłam playlistę z telefonu i nie mogłyśmy się powstrzymać od śpiewania. Nie mogłyśmy zapomnieć o giętkich ruchach. To był długi i niezapomniany dzień. Długo nie potrwała nasza zabawa bo pojawili się na horyzoncie nasi mistrzowie. Leniwie uniosłam wzrok i spotkałam się z rozbudzonym spojrzeniem Neymara. Piłkarz podniósł mnie i obkręcił wokół własnej osi kilka razy. Musnął moje usta długo i czule. Potrzebowałam jego dotyku. Rozbudził mnie do granic możliwości. Poszłam pożegnać się z resztą.
-dobranoc-powiedziałam ziewając i czule żegnając się z Argentyńską parą. Kochałam tych dwoje tak bardzo że nie wyobrażałam sobie bez nich życia. Pasowali do siebie idealnie,harmonia między nimi sprawiała że czułam się między nimi jak z rodziną. Wiedzieli o mnie wszystko i znali tak dobrze że zawsze są przy mnie. Dzięki Bogu że poznałam tak wspaniałych ludzi jak oni. Mogłabym tak mówić o każdym,wszyscy stanowili dla mnie rodzinę. Dzisiaj przeżyłam swój najbardziej skomplikowany jednocześnie emocjonalny dzień w życiu. Z jednej pary przeszłam na drugą. Pożegnałam się z Shakirą i przyszedł czas na Pique. Wyobrażacie sobie ja miejąca nie całe 1,70 z takim wielgasem jak Pique miejącym na pewno 1,90? Śmiałam się sama do siebie gdy musiałam się wysilić by go przytulić. Hiszpan ułatwił mi sprawę i schylił się bym mogła go przytulić. Gdy to zrobiłam powlokłam się do auta Neymara i wsiadłam do niego czekając na odjazd. Oczywiście tego ciula nie było gdy chciałam go mieć przy sobie. Uchyliłam drzwi i znowu usłyszałam rozmowę
-.....
-...ona nie może
-....wiem, ale.....
-zostanie....
-tak, tam będzie idealnie....
-bądź,spodoba jej się....
-.....
-tak i jeszcze raz dzięki
-.....
Po chwili do auta wsiadł uśmiechnięty Neymar. Co to za tajemnicze rozmowy.....Już kilka niespodzianek przeszłam ale bez przesady....to się robi dziwne. Oparłam się głową o siedzenie sama nie wiedząc na co czekamy. Brazylijczyk położył dłoń na mojej odszukując włożony przez niego pierścionek.Lśnił i nie przestawał. Brunet ucałował moją dłoń splatając ze swoją. Odpalił silnik i ruszyliśmy do domu. Tak miejsce gdzie znajduje się mieszkanie Neymara mogę nazywać domem. Od środka czułam że nigdy to się nie zmieni.
-od teraz na zawsze-wyszeptałam prosto w stronę twarzy Brazylijczyka
-nie,od zawsze na zawsze skarbie-wypowiedział te słowa z taką lekkością że sama nie wierzyłam że to on je wypowiedział
- co zrobiłeś z moim Neymarem-dodałam śmiejąc się-oddaj mi go i to już!-położyłam dłoń na jego klatce piersiowej czekając na odpowiedź piłkarza
-jestem tu i zawsze będę-powiedział szybko przymykając oczy i przysuwając swoją twarz do mojej.
-wiesz że kocham się ponad życie?-spytałam oblizując usta
-a wiesz że doprowadzasz mnie do szaleństwa-zagryzł wargę cwaniacko się uśmiechając
-oj wiem-zaśmiałam się cicho złączając nasze usta. Nasz pocałunek ponownie sprawił że obudziły się we mnie najlepsze emocje. To on był tym co najlepsze w moim życiu.
-jedź bo do końca dnia nie wrócimy do domu-zaśmiałam się odrywając swoje wargi od jego
Posmutniał i włączył ponownie silnik. Przed odjazdem położyłam jego dłoń na moim udzie. No widzicie od razu miał lepszy humor. Dojechaliśmy pod rozświetlony dom Brazylijczyka zajmując się bezpiecznym dojściem do drzwi. Wiem wydaje to się absurdalne ale nie miałam sił stawiać nóg na miękkiej trawie.Znalazłam w sobie tyle siły by zakończyć mój chód i szybko odnaleźć swoje łóżko. Walnęłam w kąt moją torebkę i zrzucając wysokie buty. Strasznie bolały od nich nogi,okropieństwo. Wolałam płaskie buty jak sandałki albo baletki. Dobrze że to tylko jedna feta na rok. Uważam że to najlepsza feta jaką kiedykolwiek przeżyłam. Po kilku minutach zrzuciłam z siebie sukienkę i zmyłam makijaż. Zrobiłam sobie pachnącą kąpiel i czym prędzej się w niej zanurzyłam. Rozkoszowałam się pięknym zapachem unoszącym się nad wodą. Umyłam się dokładnie włosy wcierając w nią miętową odżywkę. Wytarłam się w aksamitny ręcznik i ubrałam się we wcześniej przygotowaną piżamę . Wyszłam z łazienki o gołych stopach zbierając z podłogi porozrzucane ubrania moich współlokatorek. Położyłam się szybko pod kołdrę myśląc tylko o tym co spotka mnie jutro. Nie trudziłam się by zasnąć,moje ciało opadało coraz bardziej nie sprzeczając się z mózgiem o wytrwałość. Po prostu usnęłam jak gdyby nigdy nic. Spałam jak najbardziej spokojnie,póki co nie miałam ochoty się obudzić.Mój sen trwał aż do godziny....chwila póki ktoś mnie nie obudził,
-Kocham takie pobudki Dani-mruknęłam waląc go w ramię ,długo nie wytrzymaliśmy w takiej sytuacji i przywitaliśmy się tak jak powinno. Tak z innej beczki to czemu on tu jest? Pewnie nie chcę poznać odpowiedzi.Odpowiedź przyszła szybciej niż zdołałam pomyśleć. Zniósł mnie na dół gdzie czekało na mnie ogromne śniadanie. To tak oczekiwałam. Na prawdę na dole nie było nikogo oprócz mnie i Daniego. Brazylijczyk postawił mnie z powrotem na nogi i ustawił tuż przed kuchennym blatem. Już wiem o co chodziło. Miałam mu zrobić śniadanie i tyle
-i co teraz? pewnie lodówka jest pusta-dodałam od niechcenia i obróciłam się w stronę stojącej za mną lodówki
Była pełna,wypełniona po brzegi.
-jak...?-brakowało słów po czym usłyszałam cichy śmiech Alvesa
-Neymar-powiedzieliśmy w tym samym momencie
To by wszystko wyjaśniało.Puknęłam się w czoło i z pełnym (nie) zaangażowaniem nakarmienia głodnego piłkarza zaczęłam szykować wszystko co potrzebne. Zrobię to co potrafię robić z samego rana. Zrobię mu najlepszą jajecznicę na świecie. Pokroiłam pomidorki koktajlowe w gruba kostkę i wrzuciłam do miseczki,pokroiłam kilka owoców morza i skroiłam kilka plasterków szynki parmeńskiej.. Rozbiłam 10 jajek i wlałam na rozgrzaną masłem klarowanym patelnię.U mnie by to wszystko inaczej wyglądało ale w takim towarzystwie warto próbować regionalnej kuchni. Szybko łatwo i przyjemnie. Jajka się zagęściły i posiłek był gotowy. Nałożyłam mojemu gościowi na talerz i podałam równocześnie zachodząc się śmiechem.
-no co,jajecznica ala Celia Monetez-zaśmiałam się biorąc pierwszy kęs do ust. Smakowało wyśmienicie. Dodatki kawałków owoców morza i pomidorów idealnie komponowały się z szynką parmeńską.
- zatrudniam cię mała-puścił mi oczko odstawiając talerzyk do zlewu.Stanął przy progu wyjścia z kuchni i wpatrywał się we mnie. Dojadłam resztki z patelni i poleciałam do góry po rzeczy. No przecież nie pojadę gdzieś nie wiadomo gdzie w piżamie. Wybrałam sobie coś odpowiedniego narzucając na siebie bladoróżowy full-cap. Przejrzałam się w lustrze i wywnioskowałam że lepiej już być nie może. Gdy otworzyłam drzwi przed moimi oczami ukazała się róża leżącą na mojej wycieraczce. Uśmiechnęłam się sama do siebie.Do czerwonej różyczki był przyczepiony liścik
"Kochanie mam nadzieję że się wyspałaś :* ♥ Musiałem wcześniej stawić się u Enrique więc liczę że po powrocie jakoś ci się zrekompensuje ♥
Twój Neymar♥"
Moje serce mocniej zabiło na te słowa. Mimo że liścik krótki sprawił mi ogromną radość.
-też cię kocham głupku-zaśmiałam się zamykając za sobą drzwi od pokoju. Na dole czekał na mnie nie kto inny jak Rafhnia. Chwila co?.....Nie to na pewno Dani.....podeszłam bliżej i nie było wątpliwości że osobą która przede mną stała to był Rafhnia. Przywitałam się z nim "po kumplowsku" i brunet wyprowadził mnie z domu. Dowiem się albo nie,raz się żyje.
-o co chodzi? to jakieś przebieranki?-spytałam unosząc mocno w górę brwi
-absolutnie nie,to pomysły twojego ukochanego-zaśmiał się Raf otwierając mi drzwi od swojego auta. Jak miło że nic mi nie powiedział.
-to nadal mi nic nie mówi-założyłam ręce na pierś kompletnie rozbudzona porannymi zabawami.
-wszystkiego się dowiesz w swoim czasie mała-pstryknął mnie w nos i wrócił do prowadzenia pojazdu
-czyli nic z ciebie nie wyciągnę?-spytałam znużona czując że to jednak będzie długi dzień- a co z wylotem? Naszymi wakacjami?...-pytałam dalej nie ustępując Brazylijczykowi
-wyluzuj-dodał spokojnie-wszystko będzie w swoim czasie-dokończył swoją wypowiedź tym razem zamykając się na dobre.
No i co ja mam teraz zrobić?
****
Hehehe nowy xD Mamy 66! Powiem wam że to taki ostatni dodawany regularnie z powodu szkoły. Będę je dodawać najczęściej w weekendy. Będą może 2 na miesiąc :) Wracając do rozdziału...kolejne tajemnice....:* I co myślicie? :*
-dobranoc-powiedziałam ziewając i czule żegnając się z Argentyńską parą. Kochałam tych dwoje tak bardzo że nie wyobrażałam sobie bez nich życia. Pasowali do siebie idealnie,harmonia między nimi sprawiała że czułam się między nimi jak z rodziną. Wiedzieli o mnie wszystko i znali tak dobrze że zawsze są przy mnie. Dzięki Bogu że poznałam tak wspaniałych ludzi jak oni. Mogłabym tak mówić o każdym,wszyscy stanowili dla mnie rodzinę. Dzisiaj przeżyłam swój najbardziej skomplikowany jednocześnie emocjonalny dzień w życiu. Z jednej pary przeszłam na drugą. Pożegnałam się z Shakirą i przyszedł czas na Pique. Wyobrażacie sobie ja miejąca nie całe 1,70 z takim wielgasem jak Pique miejącym na pewno 1,90? Śmiałam się sama do siebie gdy musiałam się wysilić by go przytulić. Hiszpan ułatwił mi sprawę i schylił się bym mogła go przytulić. Gdy to zrobiłam powlokłam się do auta Neymara i wsiadłam do niego czekając na odjazd. Oczywiście tego ciula nie było gdy chciałam go mieć przy sobie. Uchyliłam drzwi i znowu usłyszałam rozmowę
-.....
-...ona nie może
-....wiem, ale.....
-zostanie....
-tak, tam będzie idealnie....
-bądź,spodoba jej się....
-.....
-tak i jeszcze raz dzięki
-.....
Po chwili do auta wsiadł uśmiechnięty Neymar. Co to za tajemnicze rozmowy.....Już kilka niespodzianek przeszłam ale bez przesady....to się robi dziwne. Oparłam się głową o siedzenie sama nie wiedząc na co czekamy. Brazylijczyk położył dłoń na mojej odszukując włożony przez niego pierścionek.Lśnił i nie przestawał. Brunet ucałował moją dłoń splatając ze swoją. Odpalił silnik i ruszyliśmy do domu. Tak miejsce gdzie znajduje się mieszkanie Neymara mogę nazywać domem. Od środka czułam że nigdy to się nie zmieni.
-od teraz na zawsze-wyszeptałam prosto w stronę twarzy Brazylijczyka
-nie,od zawsze na zawsze skarbie-wypowiedział te słowa z taką lekkością że sama nie wierzyłam że to on je wypowiedział
- co zrobiłeś z moim Neymarem-dodałam śmiejąc się-oddaj mi go i to już!-położyłam dłoń na jego klatce piersiowej czekając na odpowiedź piłkarza
-jestem tu i zawsze będę-powiedział szybko przymykając oczy i przysuwając swoją twarz do mojej.
-wiesz że kocham się ponad życie?-spytałam oblizując usta
-a wiesz że doprowadzasz mnie do szaleństwa-zagryzł wargę cwaniacko się uśmiechając
-oj wiem-zaśmiałam się cicho złączając nasze usta. Nasz pocałunek ponownie sprawił że obudziły się we mnie najlepsze emocje. To on był tym co najlepsze w moim życiu.
-jedź bo do końca dnia nie wrócimy do domu-zaśmiałam się odrywając swoje wargi od jego
Posmutniał i włączył ponownie silnik. Przed odjazdem położyłam jego dłoń na moim udzie. No widzicie od razu miał lepszy humor. Dojechaliśmy pod rozświetlony dom Brazylijczyka zajmując się bezpiecznym dojściem do drzwi. Wiem wydaje to się absurdalne ale nie miałam sił stawiać nóg na miękkiej trawie.Znalazłam w sobie tyle siły by zakończyć mój chód i szybko odnaleźć swoje łóżko. Walnęłam w kąt moją torebkę i zrzucając wysokie buty. Strasznie bolały od nich nogi,okropieństwo. Wolałam płaskie buty jak sandałki albo baletki. Dobrze że to tylko jedna feta na rok. Uważam że to najlepsza feta jaką kiedykolwiek przeżyłam. Po kilku minutach zrzuciłam z siebie sukienkę i zmyłam makijaż. Zrobiłam sobie pachnącą kąpiel i czym prędzej się w niej zanurzyłam. Rozkoszowałam się pięknym zapachem unoszącym się nad wodą. Umyłam się dokładnie włosy wcierając w nią miętową odżywkę. Wytarłam się w aksamitny ręcznik i ubrałam się we wcześniej przygotowaną piżamę . Wyszłam z łazienki o gołych stopach zbierając z podłogi porozrzucane ubrania moich współlokatorek. Położyłam się szybko pod kołdrę myśląc tylko o tym co spotka mnie jutro. Nie trudziłam się by zasnąć,moje ciało opadało coraz bardziej nie sprzeczając się z mózgiem o wytrwałość. Po prostu usnęłam jak gdyby nigdy nic. Spałam jak najbardziej spokojnie,póki co nie miałam ochoty się obudzić.Mój sen trwał aż do godziny....chwila póki ktoś mnie nie obudził,
-Kocham takie pobudki Dani-mruknęłam waląc go w ramię ,długo nie wytrzymaliśmy w takiej sytuacji i przywitaliśmy się tak jak powinno. Tak z innej beczki to czemu on tu jest? Pewnie nie chcę poznać odpowiedzi.Odpowiedź przyszła szybciej niż zdołałam pomyśleć. Zniósł mnie na dół gdzie czekało na mnie ogromne śniadanie. To tak oczekiwałam. Na prawdę na dole nie było nikogo oprócz mnie i Daniego. Brazylijczyk postawił mnie z powrotem na nogi i ustawił tuż przed kuchennym blatem. Już wiem o co chodziło. Miałam mu zrobić śniadanie i tyle
-i co teraz? pewnie lodówka jest pusta-dodałam od niechcenia i obróciłam się w stronę stojącej za mną lodówki
Była pełna,wypełniona po brzegi.
-jak...?-brakowało słów po czym usłyszałam cichy śmiech Alvesa
-Neymar-powiedzieliśmy w tym samym momencie
To by wszystko wyjaśniało.Puknęłam się w czoło i z pełnym (nie) zaangażowaniem nakarmienia głodnego piłkarza zaczęłam szykować wszystko co potrzebne. Zrobię to co potrafię robić z samego rana. Zrobię mu najlepszą jajecznicę na świecie. Pokroiłam pomidorki koktajlowe w gruba kostkę i wrzuciłam do miseczki,pokroiłam kilka owoców morza i skroiłam kilka plasterków szynki parmeńskiej.. Rozbiłam 10 jajek i wlałam na rozgrzaną masłem klarowanym patelnię.U mnie by to wszystko inaczej wyglądało ale w takim towarzystwie warto próbować regionalnej kuchni. Szybko łatwo i przyjemnie. Jajka się zagęściły i posiłek był gotowy. Nałożyłam mojemu gościowi na talerz i podałam równocześnie zachodząc się śmiechem.
-no co,jajecznica ala Celia Monetez-zaśmiałam się biorąc pierwszy kęs do ust. Smakowało wyśmienicie. Dodatki kawałków owoców morza i pomidorów idealnie komponowały się z szynką parmeńską.
- zatrudniam cię mała-puścił mi oczko odstawiając talerzyk do zlewu.Stanął przy progu wyjścia z kuchni i wpatrywał się we mnie. Dojadłam resztki z patelni i poleciałam do góry po rzeczy. No przecież nie pojadę gdzieś nie wiadomo gdzie w piżamie. Wybrałam sobie coś odpowiedniego narzucając na siebie bladoróżowy full-cap. Przejrzałam się w lustrze i wywnioskowałam że lepiej już być nie może. Gdy otworzyłam drzwi przed moimi oczami ukazała się róża leżącą na mojej wycieraczce. Uśmiechnęłam się sama do siebie.Do czerwonej różyczki był przyczepiony liścik
"Kochanie mam nadzieję że się wyspałaś :* ♥ Musiałem wcześniej stawić się u Enrique więc liczę że po powrocie jakoś ci się zrekompensuje ♥
Twój Neymar♥"
Moje serce mocniej zabiło na te słowa. Mimo że liścik krótki sprawił mi ogromną radość.
-też cię kocham głupku-zaśmiałam się zamykając za sobą drzwi od pokoju. Na dole czekał na mnie nie kto inny jak Rafhnia. Chwila co?.....Nie to na pewno Dani.....podeszłam bliżej i nie było wątpliwości że osobą która przede mną stała to był Rafhnia. Przywitałam się z nim "po kumplowsku" i brunet wyprowadził mnie z domu. Dowiem się albo nie,raz się żyje.
-o co chodzi? to jakieś przebieranki?-spytałam unosząc mocno w górę brwi
-absolutnie nie,to pomysły twojego ukochanego-zaśmiał się Raf otwierając mi drzwi od swojego auta. Jak miło że nic mi nie powiedział.
-to nadal mi nic nie mówi-założyłam ręce na pierś kompletnie rozbudzona porannymi zabawami.
-wszystkiego się dowiesz w swoim czasie mała-pstryknął mnie w nos i wrócił do prowadzenia pojazdu
-czyli nic z ciebie nie wyciągnę?-spytałam znużona czując że to jednak będzie długi dzień- a co z wylotem? Naszymi wakacjami?...-pytałam dalej nie ustępując Brazylijczykowi
-wyluzuj-dodał spokojnie-wszystko będzie w swoim czasie-dokończył swoją wypowiedź tym razem zamykając się na dobre.
No i co ja mam teraz zrobić?
****
Hehehe nowy xD Mamy 66! Powiem wam że to taki ostatni dodawany regularnie z powodu szkoły. Będę je dodawać najczęściej w weekendy. Będą może 2 na miesiąc :) Wracając do rozdziału...kolejne tajemnice....:* I co myślicie? :*
Nosz kurka, co on kombinuje? XD
OdpowiedzUsuńKuurde😂 supi😍 czekam na next i pisz szybko!😍❤
OdpowiedzUsuń