Music ♥

poniedziałek, 20 lutego 2017

Rozdział 84

"Wolę przez resztę życia kłócić się z Tobą niż żyć w spokoju z kimkolwiek innym"

Ta miłość wypełniła mnie po same brzegi. To było tak naturalne jak oddychanie. Po po pożegnaniu się z Brazylijczykiem ponownie zeszłam na dół nie mogąc wytrzymać w jednym pokoju z brunetem. Byłam czerwona jak burak ale to wszystko było takie świeże...Te uczucia wróciły jak piorun. Nie umiałam wyjaśnić jak ale wiedziałam że ponownie zamieszały mi w głowie. Obsługiwałam klientów i zauważyłam że nie mam szans zdążenia na trening jeśli zaraz nie wyjdę. Może następnym razem się uda?.... Odebrałam od Rodriga zamówienie i zaniosłam je na stolik. Z koktajlami i barem było ponownie. Uwijałam się jak w ukropie by z niczym się nie spóźnić i nie przedłużać sobie przerwy. Swój fartuch zamieniłam w ręcznik do wycierania rąk i szybko musiałam go zmienić. Oczywiście pierwszą uwagę strzelił Tomas.
 -kochasz się brudzić-dodał zza moich pleców- czekasz na coś?-spytał widząc moją zmartwioną minę.
 -nie,no tak..to znaczy..wolałabym już wyjść-westchnęłam
 -ach trening...mogłem się domyślić-zaśmiał się odchodząc z kolejnym zamówieniem. TO może jest zaniedbywanie obowiązków ale zależało mi by być na tym treningu. Póki mam odwagę zrobię to.Zajęłam swoje myśli czymś innym gdy nagle dostałam wiadomość:"Widzę cię na stadionie za 5 min i ani waż się spóźnić :* Anto ♥" Ta kobieta nieraz mnie przeraża. Gdyby to było takie łatwe...boje się że przez takie coś Alex pomyśli sobie że olewam obowiązki i mogę stracić to co zyskałam. Poczekałam na zarządce i ruszyłam do niego szybszym krokiem.
 -to twoja wypłata-podał mi kopertę
 -to za..dużo-przełknęłam głośno ślinę. Pełen pęczek pieniędzy.
 -a w życiu-roześmiał się-impreza od Leo nieźle się do tego przyczyniła a właściwie to on sam-dodał wzdychając-nieraz on mnie przeraża i dobija że jest bratem mojej matki-poprawił krawat skręcając w stronę kuchni. Poszłam za nim wkładając kopertę do kieszeni uniformu
 -mogę,,wyjść teraz?-spytałam cicho
 -myślałem że już poszłaś-machnął ręką w stronę kelnerów-leć i baw się dobrze-powiedział na sam koniec znikając mi z oczu. Był wkurzony na ustawienie na stołach i machał rękami na wszystkie strony. Komicznie to wyglądało i miło się to oglądało. Zrzuciłam uniform i położyłam go na blacie zabierając kopertę następnie zanosząc ją do swojego pokoju. Wyjęłam telefon i włączyłam playlistę ruszając pod Ciuciat Esportiva.Uniosłam wzrok dostrzegając przejrzyste i czyste niebo. Ani jednej chmurki. Idealnie by odwrócić to co było zakręcone. Na skórze miałam dawną gęsią skórkę gdy przywołałam sobie obraz chłopaków i ich niezwykłej wielkości. Jakbym szła na ich trening pierwszy raz. Po krótkim spacerze dotarłam pod bramy ośrodka. Bramkarze spojrzeli na mnie z ukosa nie chcąc przepuścić. Rozumiałam ich...dawno mnie tu nie było.
 -ta pani jest ze mną-odezwał się głęboki niski głos. Ochroniarz przyjął polecenie i bramy rozsunęły się przed moim nosem. Na początku nie dostrzegłam kto to ale nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Rafhnia wie kiedy mnie ratować
 -jesteś punktualnie-przywitaliśmy się buziakiem ruszając szybciej do środka. To uczucie,ukłucie w żołądku. Powrót.
 -długo mnie tu nie było-szepnęłam-nie wiem czy stać mnie na to....-wyznałam oglądając znane mury
 -jesteś jedną z nas pamiętasz?-spytał Brazylijczyk. Te same roześmiane rysy i delikatna twarz dodawały mu uroku,już wiem dlaczego Rafa się w nim zakochała,pomimo wyglądu był sobą i potrafił wymyślić na wszystko rozwiązanie.
 -jesteś skarbem dla Rafy-dodałam przytulając go mocniej-jesteście razem tak?.....
 -pewnie że jesteśmy ale przez jakiś czas...krótko po tym jak zniknęłaś mieliśmy przerwę bo ona tego chciała,niedawno ponownie cieszymy się sobą-powiedział wbiegając na stadion. Moje nogi same mnie niosły i nim się zorientowałam stałam na murawie ośrodka treningowego. Szybko zeszłam na ławkę rezerwowych chowając się za siedzeniami. Trener i tak mnie zobaczy więc kozia śmierć. Za mną pojawili się piłkarze. Oko w oko z nimi. Od 2 lat czekałam na tą chwilę. Pique,Dani,Raf,Leo,Luis,Roberto,Rakieta,Javi,Busquets,Iniesta,Stegen,Jordi, oraz jacyś inni piłkarze których nie znałam(jeszcze nie znałam) i na samym końcu Neymar....Był przygotowany na trening ale czy był gotowy na mój powrót. Trener wszedł mi w paradę akurat w momencie kiedy chciałam wyjść z cienia. Niech powie swoje i potem sobie porozmawiamy Lucho. Chwila nie minęłą a wspomniany Asturyjczyk dojrzał mnie w cieniu siedzeń.
 -kim pani jest i co tu robi?-spytał surowym tonem.Naprawdę to nie było śmieszne stanąć oko w oko z nieco złym trenerem.
 -nie poznajesz to znaczy nie poznaje mnie pan?-spytałam unosząc swój wzrok na niego. Spojrzałam w jego oczy i wtedy ten sam mężczyzna dowiedział się kim jestem
 -Celia? To ty?-uśmiech rósł mu z każdą chwilą-mogłaś powiedzieć że przyjdziesz to bym jakoś cię przywitał albo coś-dodał 
 -nie potrzeba trenerze-odwzajemniłam uśmiech-miło pana widzieć-mrugnęłam do niego okiem wskazując na chłopaków. Robili sobie żarty podczas nieobecności trenera.
 -nawet chwili nie mam spokoju-westchnął-cieszę się że cię widzę-dodał na odchodne. Nic się nie zmieniło przez ten czas. Wariaty dały o sobie znać póki ktoś nimi nie porządził. Tak jak ja kiedyś to zrobiłam. Miałam banan na twarzy przypominając sobie to co było. Nie powinnam ale jednak to wszystko mnie przytłoczyło.Intensywnie pracowali i wykonywali wszystko tak jak powinni.Żadnych niepewności ani smutku.Całą sobą robili to co kochali. Ja kochałam ich mocniej za to że po prostu są. Jedynie Neymar wydawał się być najpoważniejszym z nich. Raf mu towarzyszył i co jakiś czas wybuchali śmiechem. Wraz z MSN stał Pique ustalając składy drużyn. Musiało być tak jak on chciał. Niestety jeśli chodzi o MSN nie miał odwrotu. Zaczęli grać i ta gierka była jak kółko graniaste dla dzieci. Rozgrywali naprawdę długo piłkę do znudzenia podając tak samo. Zaczęło się robić gorąco pod koniec gdy Luis włączył gaz i zaczął strzelać.To naprawdę EL Pistolero. Z pomocą przyszedł brunet i Leo. Nie odpuścili mu i także strzelili bramkę. Ich zaciesz dodał tej grze luzu i swobody. Bawili się najzwyczajniej w świecie. Trening skończył się szybciej niż myślałam. Schodzili do szatni....nie mogą! Stop! Wybiegłam z ławki stając oko w oko z najwyższym obrońcą w Barcelonie. 
 -autograf?-spytał-a może przytulas?-zaśmiał się wyciągając ramiona. Duży,ta jego wielkość mnie onieśmielała.Shaki miała na co popatrz tak z dołu. Taki sam głupek jak zawsze.
 -to drugie-dodałam wpadając w ramiona Hiszpana. Pique czy ty wiesz czy udajesz? Brunet oplótł mnie ramionami mocno do siebie przyciągając. Dłuższa chwila minęła póki ponownie stałam na ziemi.Odsunęłam się od niego mrugając do trenera
 -zostawię was samych-dodał głośno odchodząc w stronę biura. Cały sztab także się zwinął zostawiając mnie z całą piątką samą. Ta chwila nadeszła
 -wygrałaś jakiś konkurs czy coś?-spytał Chorwat-bo jakoś....-zmarszczył brwi. Leo doszedł do nas siadając po mojej prawej stronie.
 -Dani,Geri,Ivan,Marc,Luis,Sergi,Busi,Javi....-spojrzałam na nich uśmiechając się jak pierwszego dnia gdy ich zobaczyłam-to ja....Celia-dodałam bawiąc się palcami. 
Nastała głucha cisza która wydawała się nie mieć końca. Po ich twarzach widziałam zdziwienie....i wielką wielką ulgę. Pierwszy zza tłumu wyłonił się Dani.
 -wiedziałem że wrócisz-roześmiał się w moją stronę w brazylijskim stylu. Kochałam go tak jak on mnie. A także kochałam go za to że wspierał Neymara podczas mojej nieobecności
 -nie wiem od czego zacząć jak wam to wytłumaczyć.....-zaczęłam cicho-należy wam się to bo nie fair było z mojej strony ukrywania jej,nadszedł czas-złapałam rękę Argentyńczyka
 -zaczynaj-dodał Hiszpański akcent-dłużej nie możemy czekać-dopowiedział ten sam brunet
 -wszystko wydawało się być dobrze i poznałam Justina,Neymar był prze szczęśliwy i razem z nim wybraliśmy się na imprezę na której dość wypiłam i podczas ostatniego drinka padł zakład o wejściówki do końca jego trasy. Neymar był zły za to co robię ale wygrałam zakład i dostałam wejściówki-powiedziałam na jednym wdechu-Niestety albo niestety paparazzi byli wszędzie i zrobili zdjęcia jak Neymar i Justin pomagają mi wyjść  z klubu-westchnęłam-to był koszmar przejechać do hotelu i ten wieczór wydawał się być dobry gdyby nie to uczucie we mnie które mówiło mi że coś złego się wydarzy i wydarzyło. Zanim jednak to się wydarzyło postawiłam wszystko na jedną kartę i pod wpływem tego wszystkiego uległam Neymarowi dałam się ponieść i do dnia dzisiejszego czuję na sobie jego dotyk wiecie...-przymknęłam oczy czując znajomą dłoń na ramieniu.-tamta noc była najlepszą jaką kiedykolwiek przeżyłam i nigdy jej nie zapomnę. Próbowałam zdusić w sobie uczucia fałszu które w sobie miałam przez resztę nocy,z jednej strony mogłabym nigdy go nie opuścić a z drugiej nie umiałam wyobrazić sobie innego życia niż to które Neymar miał-dodałam patrząc im prosto w oczy-nie zgadzałam się na to by on stracił to życie....byście wy wszyscy ponosili odpowiedzialność za mój głupi wybryk za jedną chwilę! w której chciałam być szczęśliwa okazała się być najgorszą!-zeszłam z siedzenia wzburzona tamtymi chwilami,one wciąż we mnie siedziały-zachowałam się samolubnie ale to miało na celu chronienie waszej prywatności tego co zyskaliście a co mogliście stracić...nie mogłam dopuścić by moja rodzina...najważniejsze osoby w moim życiu dostały taki cios..to było złe ale w tamtej chwili nie mogłam nic innego wymyślić.Dopiero później gdy już stanęłam na lotnisku kompletnie rozbita i samotna zrozumiałam ile dla mnie znaczyliście i uświadomiłam sobie konsekwencje swoich czynów co i tak w małym stopniu pokrywało się z tym co wy przeżywaliście...to co gazety wyciągały było okropne stare czasy które próbuję zapomnieć.....-pokręciłam głową-zasługiwaliście na spokój i na to bym zniknęła....-powiedziałam-nie wiem jak wam to wynagrodzić...nie znajdę słów by prosić was o wybaczenie-skończyłam na szepcie. Zanim cokolwiek zrobiłam poczułam silne i oplatające mnie ramiona.Uniosłam głowę i dostrzegłam graczy Blaugrany tulących się do mnie. Każdy ściskał mnie mocniej mówiąc miłe słowa. To było takie....zachciało mi się płakać. Wybaczyli bez żadnych pytań i słów. Po prostu zachowywali sie jakby nic się nie stało.Dali mi wolną rękę na powiedzenie prawdy i wykorzystali chwilę by mnie przytulić. Odsunęli się po 20 minutach i jednym co zobaczyłam to załzawione oczy Anto oraz Shaki.....Kolumbijka podbiegła do mnie i zaczęła piszczeć
 -wiedziałam! wiedziałam! wiedziałam!-krzyknęła mi do ucha-to ty naprawdę ty...-teraz wrócił jej normalny ton-ja nigdy nie straciłam nadziei w to że wrócisz i nie mogłam znieść że bez słowa wyjechałaś lecz teraz już wszystko wiem-dodała szeptem-masz najszlachetniejsze serce z nas wszystkich i nigdy więcej nie waż się mi znikać okej? Bo jeśli tak to cię znajdziemy i połamiemy wszystkie kości-powiedziała piosenkarka wprawiając mnie w głośny śmiech. Wszyscy się śmialiśmy pozwalając sobie na przekomarzenie się ze sobą,mamy siebie-a to-było najważniejsze. Siedzieliśmy na murawie wspominając stare czasy,nie mogło ich ominąć fakt iż byłam zamyślona i duchem jakoś nie umiałam być z nimi. 
 -Rafa powinna wiedzieć-dodał jej ukochany-nie możemy jej okłamywać i zwodzić to nie fair-pokręcił głową
 -wiem Raf,wiem-dodałam ciszej-porozmawiam z nią jeszcze dzisiaj,ona jako jedyna potrafi dotrzeć do sami wiecie kogo i powiecie mi więcej o nim i o tym co się  z nim działo....
 -warto to tego wracać Celia? Czy naprawdę chcesz rozdrapywać przeszłość?-spytał Dani
 -może i tak ale to wszystko najbardziej dotknęło jego...to jego skrzywdziłam i połamałam serce na kawałki-pociągnęłam nosem-mogę już więcej go nie zobaczyć ale przynajmniej niech jego ból trochę się zmniejszy....zrobię wszystko by był szczęśliwy i wtwedy usunę się z jego życia-dodałąm-nie zmienię swojej decyzji tak postanowiłam i do tego będę dążyć jeśli chcecie mi pomóc to okej ale jeśli nie zrozumiem-westchnęłam
 -w jaki sposób masz zamiar zniknąć z jego życia?-spytał Leo
 -tak jak się w nim pojawiłam-wzruszyłam ramionami-może i wciąz go kocham ale nie zasługuję by być z nim....to co zrobiłam jest niewybaczalne,a ja łudziłam się że zrobię wszystko,że nic nas nie rozdzieli...to moja wina i zrozumiem kiedy ta cała szopka się skończy i Neymar przejrzy na oczy i zobaczy jaką jestem oszustką!To może być koniec jeśli on się dowie i to wszystko było dla niego...-miałam w głowie znany polski głos"Skończ pierdolić" i wtedy zamknęłam się na dobre. Cała grupka usiadła wokół mnie wspierając swoimi uśmiechami i ramionami.
 -Neymar nigdy  by tak nie zrobił,on cię kocha Celia całym sobą!-huknął Raf-gdyby wiedział pierwszy by tu stał i sama wiesz jaki jest-machnął ręką-nie wątp w jego uczucie jeśli nie mas powodu-dodał poważnie brunet-to co czujecie jest silniejsze niż rozłąka niż wszystko inne więc wiesz co masz robić-pokiwał śmiesznie głową złączając nasze dłonie. Przez tą chwilę zrobiłoł się tak normalanie tak rodzinnie jak dawniej.
 -Dziękuję wam za to że jesteście za to że zawsze byliście i będziecie-powiedziałam gdy wszyscy staliśmy już na parkingu
 -co mieliśmy ci zrobić jeśli jeszcze raz nam podziękujesz?-spytał Pique-już wiem! Zjesz z nami  kolację jutro!-krzyknął oświecony-U mnie pasuje?-spytał zerkając na kolegów. Nie mogłłam odmówić,sama nie  umiałam im się oprzeć i temu uczzuciuu którere rozpaliło się we mnie ponommownie otworzyło moje oczy. rKiwnęli równo i następnie zaczęli odjeżdżać
 -wsiadaj podwieziemy cię-powiedziała Argentynka śmiejąc mi się we włosy.
 -mam niedaleko przecież-zaczęłam-zresztą macie swoje sprawy więc nie chcę byście sobie robili kłopot-dodałam uśmiechając się do kobiety.Oczywiście postawiła na swoim i zaciągnęła mnie do samochodu. Mój upór zatrzymał się na tym że nie odzywałam się do Anto przez sekundę. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym.Buzie się nam nie zamykały do czasu gdy ujrzałam drzwi hotelu. Te dwie godziny minęło jak pięć minut. Z takimi ludźmi mogłam spędzić resztę życia i bez końca mogłabym z nimi rozmawiać. Czas nie grał roli gdy w grę wchodzili oni. Dali mi wszystko a teraz ja postaram się im za to odwdzięczyć.

4 komentarze:

  1. Czekam na rozmowę Celii z Neymarem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poznali się w dzieciństwie, ale zeszli trochę później.
    On się oświadczył, a ona powiedziała "TAK".
    Planowaniem wesela mieli zająć się razem.
    Wszystkie inne atrakcje zgotowali im kochani przyjaciele...

    Zapraszam na nowe opowiadanie - http://insolito-viaje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy rozdział na http://insolito-viaje.blogspot.com ! Zapraszam! :)

      Usuń
  3. Próbuję szans także na wattpadzie, a startuję tam z czymś nowym :) Zapraszam!
    https://www.wattpad.com/story/115280654-jeszcze-raz-marc-bartra

    OdpowiedzUsuń