"Problemem tego świata jest to, że inteligentni ludzie są pełni wątpliwości, a idioci pewni siebie"
Planem B okazało się przymilanie do Neymara. Nic to nie dało. Zbywał moje wszystkie pytanie do jednego worka z odpowiedzią "to niespodzianka". Nie odzywałam się niepotrzebnie. Jechaliśmy cały czas wpatrując się w pustą autostradę. Miałam powoli tego dość. Nie dość że ta cała przejażdżka była dziwnie tajemnicza to w dodatku jeszcze JEMU sprawiała radość.
- Jesteśmy-dodał zachrypłym głosem w moją stronę
Wysiadłam nie widząc nic szczególnego. Stanęłam za Neymarem nie mając powodu pójścia dalej.
- chodź-szepnął mi na ucho
Uwodził tym głosem a ja poszłam za nim jak zaczarowana. Pomimo widocznej ciemności widziałam jego blask.....CZEKAJ CO? raczej było widać uśmiech na jego ustach. Gdy zakrył mi oczy zrozumiałam że jesteśmy blisko tej "niespodzianki". Musiałam mocno ściskać jego rękę by nie upaść. Ufałam mu bezgranicznie. Kolejny dowód żejestem w nim zabujana. Gdy mi odkrył oczy ujrzałam...Niebo?...Było niebiańsko. Było to wzgórze zakryte za wierzbami. Widok ze wzgórza pozwalał ujrzeć zachód i wschód słońca. To było jego miejsce. Zakryłam usta dłonią.
- podoba ci się tu-spytał czekając na moją odpowiedź
- czy mi się podoba?-zapytałam zdziwiona- to miejsce jest niesamowite-gdy ujrzałam w oddali klif totalnie mnie to miejsce zaczarowało.
- to już od dzisiaj nasze miejsce- jego seksowny zachrypnięty głos przyprawił mnie o szybsze bicie serca
- nasze?-chyba się przesłyszałam od tego zachwytu
- widzisz tu kogoś innego?-odpowiedział na pytanie pytaniem- od dzisiaj na zawsze-zagryzłam wargę na tą wiadomość.
Brunet usiadł wygodnie na trawie wpatrując się w przestrzeń. Ja tuż obok niego. Gdy poczułam silnie ramiona przyciągające mnie bliżej do piłkarza poczułam motylki w brzuchu.....CO? to IDOL nie mogę....Nie...... Po krótkim zamyśleniu wróciłam myślami do ciemnookiego Brazylijczyka.
- jest magicznie...-dodałam nie wierząc że to naprawdę się dzieje
Nie wierzyłam że mogę zakochać się w Idolu.
- wtedy gdy byliśmy pokłóceni właśnie tutaj przyjechałem, to miejsce mnie natchnęło by się pogodzić by zmienić pewne rzeczy..-dodał nie dokańczając- i chce byś zapamiętała to miejsce na długo i tą chwilę-szepnął nachylając swoją twarz w moją stronę. Złożył długi i czuły pocałunek na moim policzku, choć widziałam w jego oczach co innego. Pogubiłam się. Nie chciałam się odsuwać ale to przekracza granice....On i Ja? Nie to niemożliwe.....Czas się ocknąć z pięknego snu. Dla niego na pewno ten pocałunek świadczył że jestem dla niego kimś bliskim.ON DLA MNIE ŚWIADCZYŁ CO INNEGO. Złapał moją dłoń i pomógł wstać. Zaprowadził mnie pod wierzbę. Pokazał napis. Były tam wyskrobane nasze imiona. Tego już za dużo. Nie zrobiłam żadnego kroku bo nie mogłam się ruszyć. Brakowało mi słów. To się nie dzieje. Dochodziła do mnie myśl że Neymar..... Odsunęłam się kawałek chcąc niewidocznie dla niego to jakoś przeżyć. Brunet nie widział ale toczyłam wewnętrzna bitwę sama ze sobą. Napotkałam lekko smutne spojrzenie piłkarza
- na długo zapamiętam to wszystko- powiedziałam mogąc chociaż cos powiedzieć
- czemu masz łzy w oczach?-powiedział i szybko otarł spływającą łzę po moim policzku
Wziął mnie w ramiona najszybciej jak się dało. Przytulał czulej i dłużej niż kiedykolwiek. Ja pragnęłam tego bardziej niż czegokolwiek. Teraz liczył się tylko on i ja. Sami w magicznym miejscu.
Nie musiał nic mówić w tym momencie jego gest wystarczył niż 1000 innych słów. Zbierając w sobie odwagę posunęłam się na następny krok. Teraz to ja złożyłam na jego policzku długi i czuły pocałunek. Nie mogłam się oprzeć. Był tak blisko....nareszcie sami i nikt mi nie przeszkodził. Gdy się pozbierałam mogłam się odsunąć, choć niechętnie. Odczuwałam jego obecność ramiona jeszcze długo po tym jak mnie puścił.Nigdy się pozbędę się uczucia jego obecności.
- to przepiękne miejsce-dodałam widząc jego błądzący wzrok po mojej twarzy
-zrobiłem coś nie tak?-spytał smutno
-ty nie....-dotknęłam jego ramienia - ale to wszystko wygląda tak.....-nie dane mi było skończyć ponieważ po raz kolejny złożył pocałunek tym razem na mojej szyi. Przeszedł mnie dreszcz.
- nie wiem co myślisz ale chcę byś nie wyjeżdżała....-szepnął odwracając mnie w swoją stronę- pragnę tego jak niczego innego...-pokręcił głową przygryzając wargę
-myślisz że ja nie chcę tu zostać?....-dodałam ukrywając swoje spocone dłonie
- to zostań już na zawsze-szepnął z lekką chrypką w głosie
Przyciągnął mnie do siebie mocno obejmując w pasie. Nie wiedziałam co robić co mówić....Tak na mnie działał. Serce waliło mi jak młot. Wyczuł to, każdy w odległości 1000 m by to wyczuł. Liczy że się przyznam? Chyba jest blisko celu.... Stałam tak wpatrzona w niego a on we mnie. Jeździłam dłońmi po jego klatce piersiowej tak długo aż poczułam że nachyla się w moją stronę. Znowu, znowu czuje że coś się stanie. Muska ustami moje czoło i schodzi na szyję. Zacieśnia swoje ramiona powodując jeszcze mniejszą przestrzeń między nami. Gdy myślę o tym co za chwilę się stanie ten odwraca mnie ukazując mi wschodzące słońce z pod wzgórza. Teraz doszło do mnie jak wiele moja obecność stanowiła dla niego. Był to mój ostatni wchód słońca w tym miejscu. Za 5 dni wyjeżdżam a drugiej okazji nie będzie. Chciał mi pokazać ukryte piękno. Pokazał ale nie w krajobrazie czy w miejscu ale w sobie. To ukryte piękno odsłonił właśnie przede mną. Nie wiem czy ktoś kiedykolwiek widział go takiego.....Prawdziwego. Tak właśnie piękny i ciemnooki brunet ukazał swoją piękniejszą twarz. Szybko odchyliłam głowę do tyłu by moje łzy nie spływały po policzkach. Był mój i tylko mój. Wpatrywałam się w niego i uświadamiałam sobie kogo tak naprawdę widzę. Przez krótką chwilę przeżyłam więcej niż przez całe życie .Był tym co najlepsze w moim życiu. Zdecydowanie. Wciąż czułam dotyk jego ramion wokół mojej tali. To najpiękniejsze chwile w moim życiu. Widziałam po spojrzeniu Brazylijczyka to samo. Jego blask w jego oczach mówił wszystko. Nigdy go takiego jeszcze nie widziałam. Samo uczucie ujrzenia tego blasku sprawiał że przestawałam normalnie oddychać a fakt że jesteśmy tu sami podgrzewał moją wyobraźnię. Zwariuję przez niego, na prawdę. Czas będzie wracać. Robiło się cieplej przez co bluzy już nie potrzebowałam. Oczywiście jej nie oddam. Taka pamiątka. Gdy już dość mieliśmy wpatrywania się w słońce postanowiliśmy wracać.
-dziękuję Ney-szepnęłam mu na ucho mijając go
Zatrzymał mnie tuż przed samochodem
- mam nadzieję że zapamiętasz to jak najlepiej-dodał i wsiadł do samochodu
- o to się nie martw-powiedziałam tak cicho by nie usłyszał
Przez cały czas jego widok sprawiał że zagryzałam wargę. Później poczułam posmak krwi. Cholera!. Szybko wyciągnęłam chusteczkę i wytarłam ciecz.
- coś się stało?-spytał brunet po chwili
- to tylko krew-machnęłam ręką- przegryzłam sobie wargę-dodałam wycierając ją
Spojrzał na mnie a później zjechał wzrokiem na krwawiącą wargę. Szybko skończyłam wycierać krew i brudną chusteczkę wyrzuciłam.
- no co?-spytałam patrząc na bruneta
- aż tak na ciebie działam?-spytał poruszając brwiami
Oj nie wiesz jak bardzo.
- nie to taki nawyk i często tak mam-dodałam śmiejąc się
Wcale nie tylko przy nim przegryzam sobie wargę
- następnym razem powstrzymaj się od tego i będzie po sprawie-dodał i ruszył dalej
Łatwo ci mówić, nie jesteśbosko przystojnym Brazylijczykiem i przyciągasz mnie jak magnes. Oj zapomniałam jednak jesteś. Przystawiłam głowę do szyby wpatrując się we wszystko byle by nie w piłkarza. Mam bardziej krwawić? O tak mu to by pasowało, wydałoby się ze to przez niego i by się obwiniał. Z drugiej strony cieszył by się że mi się podoba jego obecność....CO JA GADAM. Głupieje kompletnie. Przez ten czas jaki tu spędziłam nauczyłam się wielu rzeczy. Po pierwsze większej wiary w siebie. Po drugie poczucia miłości np od Daniego albo Gerarda(bardzo mnie kochają). Po trzecie...tego nie napiszę bo sama w to nie wierzę. Barcelona stała się moim drugim domem. Stała się dla mnie częścią życia. Odkąd przyjechałam i zamieszkałam u Neymara zobaczyłam prawdziwe twarze sławnych piłkarzy z FCB. Poczucie że mogłam tego doświadczyć zostanie we mnie na długo. Zyskałam wspaniałych ludzi, taką nową rodzinę. Anto Shaki i Rafaella stały się dla mnie przyjaciółkami. Gdy pomyślałam że rzeczywiście tak jest, przechodziło mnie wrażenie że to jeden wielki żart. Jednak patrząc na wszystkie zdjęcia w telefonie i tapety uświadamiałam sobie że grupka ludzi których poznałam rzeczywiście są Wags*- Barcelony oraz samymi piłkarzami moim światem. Jeden szczególnie zadnie mi w pamięć, ten który właśnie prowadzi czerwone Audi. Wróciłam do bruneta z głupim uśmieszkiem na twarzy. Oczywiście długo nie trwało a musiałam oderwać wzrok od bruneta. O dziwo przy moim zamyśleniu zatrzymaliśmy się. Brunet wyskoczył z samochodu i zniknął mi z oczu. Otworzyłam drzwi bo zrobiło się w środku kropnie duszno. Rozejrzałam się dookoła. Była to znana lodziarnia w całej Barcelonie. Nawet ja ją znałam, bo tutaj chłopaki przyprowadzili mnie w zamian z dobry trening. Wspomnienie mojego trenerstwa. Odblokowałam telefon po czym weszłam na portale społecznościowe. Zobaczyłam zdjęcie Veronici z Las Vegas. Polubiłam i skomentowałam"pasujesz tam ♥ tęsknie i kocham ♥" Zrobiłam zdjęcie kawiarni i także wstawiłam na IG z podpisem" Czekając na nie-na lody!" Schowałam szybko telefon widząc nadchodzącego z lodami Neymara.
- nie chowaj-dodał zabierając mi go
- ej!-pisnęłam i stykając się twarzą w twarz
- muszę ustawić ci nową tapetę-wyszczerzył się cwaniacko
Nie miałam nic do powiedzenia. Robił sobie z milion fotek po czym po 10 min oddał mi go. Sprawdziłam czy aby nie ucierpiał a gdy go odblokowałam wyskoczyły mi zdjęcia Neymara.
- wybierz najlepsze i ustaw-dodał mówiąc z pełną buzią lodów
- mam lepszy pomysł-podeszłam do Neymara brudząc go lodami
On zanim się zorientował zrobiłam mu zdjęcie i ustawiłam na tapetę. Gdybyście zobaczyli moją minę, padałam ze śmiechu. Wyszedł jak dziecko któremu ukradziono lizaka, czyli jednym słowem słodko. Pokazałam mu a on zaczął się śmiać. Schowałam swój i dokończyłam swojego loda. Wiedział jakie wybrać. A co najlepsze oboje mieliśmy takie same. Gdy skończyliśmy jeść ponownie wsiedliśmy do samochodu i wróciliśmy na trasę wiodącą do mieszkania bruneta. Jak się okazało trasa zleciała szybciej niż chciałam. Przez cały czas śpiewaliśmy albo słuchaliśmy piosenek lecących w radiu.Jak pewnie się domyślacie brunet kazał podłączyć jego telefon do odtwarzacza. Nie umknęło mu to że będę miała w dłoniach jego własność. Puściłam od samego początku playlistę. Była typowa dla niego. Leciały jedna za drugą aż w końcu natknęłam się na znane mi melodię. Uśmiechnęłam się dodając do tego zdziwienie. Brunet szybko przeskoczył je i włączył każdą następną byle nie te. Jestem uparta i włączyłam tą. Nie miał nic do powiedzenia. W miarę wsłuchania się w piosenkę brunet uznał że to był dobry wybór, musiał nie miał innego wyboru. Następne były podobne. Skąd je znał?....To ten wieczór jak grał na fortepianie. Właśnie tą melodię grał przy księżycu. Wciąż jesteś dla mnie zagadką Da Silva.
- Jesteśmy-dodał zachrypłym głosem w moją stronę
Wysiadłam nie widząc nic szczególnego. Stanęłam za Neymarem nie mając powodu pójścia dalej.
- chodź-szepnął mi na ucho
Uwodził tym głosem a ja poszłam za nim jak zaczarowana. Pomimo widocznej ciemności widziałam jego blask.....CZEKAJ CO? raczej było widać uśmiech na jego ustach. Gdy zakrył mi oczy zrozumiałam że jesteśmy blisko tej "niespodzianki". Musiałam mocno ściskać jego rękę by nie upaść. Ufałam mu bezgranicznie. Kolejny dowód że
- podoba ci się tu-spytał czekając na moją odpowiedź
- czy mi się podoba?-zapytałam zdziwiona- to miejsce jest niesamowite-gdy ujrzałam w oddali klif totalnie mnie to miejsce zaczarowało.
- to już od dzisiaj nasze miejsce- jego seksowny zachrypnięty głos przyprawił mnie o szybsze bicie serca
- nasze?-chyba się przesłyszałam od tego zachwytu
- widzisz tu kogoś innego?-odpowiedział na pytanie pytaniem- od dzisiaj na zawsze-zagryzłam wargę na tą wiadomość.
Brunet usiadł wygodnie na trawie wpatrując się w przestrzeń. Ja tuż obok niego. Gdy poczułam silnie ramiona przyciągające mnie bliżej do piłkarza poczułam motylki w brzuchu.....CO? to IDOL nie mogę....Nie...... Po krótkim zamyśleniu wróciłam myślami do ciemnookiego Brazylijczyka.
- jest magicznie...-dodałam nie wierząc że to naprawdę się dzieje
Nie wierzyłam że mogę zakochać się w Idolu.
- wtedy gdy byliśmy pokłóceni właśnie tutaj przyjechałem, to miejsce mnie natchnęło by się pogodzić by zmienić pewne rzeczy..-dodał nie dokańczając- i chce byś zapamiętała to miejsce na długo i tą chwilę-szepnął nachylając swoją twarz w moją stronę. Złożył długi i czuły pocałunek na moim policzku, choć widziałam w jego oczach co innego. Pogubiłam się. Nie chciałam się odsuwać ale to przekracza granice....On i Ja? Nie to niemożliwe.....Czas się ocknąć z pięknego snu. Dla niego na pewno ten pocałunek świadczył że jestem dla niego kimś bliskim.
- na długo zapamiętam to wszystko- powiedziałam mogąc chociaż cos powiedzieć
- czemu masz łzy w oczach?-powiedział i szybko otarł spływającą łzę po moim policzku
Wziął mnie w ramiona najszybciej jak się dało. Przytulał czulej i dłużej niż kiedykolwiek. Ja pragnęłam tego bardziej niż czegokolwiek. Teraz liczył się tylko on i ja. Sami w magicznym miejscu.
Nie musiał nic mówić w tym momencie jego gest wystarczył niż 1000 innych słów. Zbierając w sobie odwagę posunęłam się na następny krok. Teraz to ja złożyłam na jego policzku długi i czuły pocałunek. Nie mogłam się oprzeć. Był tak blisko....nareszcie sami i nikt mi nie przeszkodził. Gdy się pozbierałam mogłam się odsunąć, choć niechętnie. Odczuwałam jego obecność ramiona jeszcze długo po tym jak mnie puścił.
- to przepiękne miejsce-dodałam widząc jego błądzący wzrok po mojej twarzy
-zrobiłem coś nie tak?-spytał smutno
-ty nie....-dotknęłam jego ramienia - ale to wszystko wygląda tak.....-nie dane mi było skończyć ponieważ po raz kolejny złożył pocałunek tym razem na mojej szyi. Przeszedł mnie dreszcz.
- nie wiem co myślisz ale chcę byś nie wyjeżdżała....-szepnął odwracając mnie w swoją stronę- pragnę tego jak niczego innego...-pokręcił głową przygryzając wargę
-myślisz że ja nie chcę tu zostać?....-dodałam ukrywając swoje spocone dłonie
- to zostań już na zawsze-szepnął z lekką chrypką w głosie
Przyciągnął mnie do siebie mocno obejmując w pasie. Nie wiedziałam co robić co mówić....Tak na mnie działał. Serce waliło mi jak młot. Wyczuł to, każdy w odległości 1000 m by to wyczuł. Liczy że się przyznam? Chyba jest blisko celu.... Stałam tak wpatrzona w niego a on we mnie. Jeździłam dłońmi po jego klatce piersiowej tak długo aż poczułam że nachyla się w moją stronę. Znowu, znowu czuje że coś się stanie. Muska ustami moje czoło i schodzi na szyję. Zacieśnia swoje ramiona powodując jeszcze mniejszą przestrzeń między nami. Gdy myślę o tym co za chwilę się stanie ten odwraca mnie ukazując mi wschodzące słońce z pod wzgórza. Teraz doszło do mnie jak wiele moja obecność stanowiła dla niego. Był to mój ostatni wchód słońca w tym miejscu. Za 5 dni wyjeżdżam a drugiej okazji nie będzie. Chciał mi pokazać ukryte piękno. Pokazał ale nie w krajobrazie czy w miejscu ale w sobie. To ukryte piękno odsłonił właśnie przede mną. Nie wiem czy ktoś kiedykolwiek widział go takiego.....Prawdziwego. Tak właśnie piękny i ciemnooki brunet ukazał swoją piękniejszą twarz. Szybko odchyliłam głowę do tyłu by moje łzy nie spływały po policzkach. Był mój i tylko mój. Wpatrywałam się w niego i uświadamiałam sobie kogo tak naprawdę widzę. Przez krótką chwilę przeżyłam więcej niż przez całe życie .Był tym co najlepsze w moim życiu. Zdecydowanie. Wciąż czułam dotyk jego ramion wokół mojej tali. To najpiękniejsze chwile w moim życiu. Widziałam po spojrzeniu Brazylijczyka to samo. Jego blask w jego oczach mówił wszystko. Nigdy go takiego jeszcze nie widziałam. Samo uczucie ujrzenia tego blasku sprawiał że przestawałam normalnie oddychać a fakt że jesteśmy tu sami podgrzewał moją wyobraźnię. Zwariuję przez niego, na prawdę. Czas będzie wracać. Robiło się cieplej przez co bluzy już nie potrzebowałam. Oczywiście jej nie oddam. Taka pamiątka. Gdy już dość mieliśmy wpatrywania się w słońce postanowiliśmy wracać.
-dziękuję Ney-szepnęłam mu na ucho mijając go
Zatrzymał mnie tuż przed samochodem
- mam nadzieję że zapamiętasz to jak najlepiej-dodał i wsiadł do samochodu
- o to się nie martw-powiedziałam tak cicho by nie usłyszał
Przez cały czas jego widok sprawiał że zagryzałam wargę. Później poczułam posmak krwi. Cholera!. Szybko wyciągnęłam chusteczkę i wytarłam ciecz.
- coś się stało?-spytał brunet po chwili
- to tylko krew-machnęłam ręką- przegryzłam sobie wargę-dodałam wycierając ją
Spojrzał na mnie a później zjechał wzrokiem na krwawiącą wargę. Szybko skończyłam wycierać krew i brudną chusteczkę wyrzuciłam.
- no co?-spytałam patrząc na bruneta
- aż tak na ciebie działam?-spytał poruszając brwiami
Oj nie wiesz jak bardzo.
- nie to taki nawyk i często tak mam-dodałam śmiejąc się
Wcale nie tylko przy nim przegryzam sobie wargę
- następnym razem powstrzymaj się od tego i będzie po sprawie-dodał i ruszył dalej
Łatwo ci mówić, nie jesteś
- nie chowaj-dodał zabierając mi go
- ej!-pisnęłam i stykając się twarzą w twarz
- muszę ustawić ci nową tapetę-wyszczerzył się cwaniacko
Nie miałam nic do powiedzenia. Robił sobie z milion fotek po czym po 10 min oddał mi go. Sprawdziłam czy aby nie ucierpiał a gdy go odblokowałam wyskoczyły mi zdjęcia Neymara.
- wybierz najlepsze i ustaw-dodał mówiąc z pełną buzią lodów
- mam lepszy pomysł-podeszłam do Neymara brudząc go lodami
On zanim się zorientował zrobiłam mu zdjęcie i ustawiłam na tapetę. Gdybyście zobaczyli moją minę, padałam ze śmiechu. Wyszedł jak dziecko któremu ukradziono lizaka, czyli jednym słowem słodko. Pokazałam mu a on zaczął się śmiać. Schowałam swój i dokończyłam swojego loda. Wiedział jakie wybrać. A co najlepsze oboje mieliśmy takie same. Gdy skończyliśmy jeść ponownie wsiedliśmy do samochodu i wróciliśmy na trasę wiodącą do mieszkania bruneta. Jak się okazało trasa zleciała szybciej niż chciałam. Przez cały czas śpiewaliśmy albo słuchaliśmy piosenek lecących w radiu.Jak pewnie się domyślacie brunet kazał podłączyć jego telefon do odtwarzacza. Nie umknęło mu to że będę miała w dłoniach jego własność. Puściłam od samego początku playlistę. Była typowa dla niego. Leciały jedna za drugą aż w końcu natknęłam się na znane mi melodię. Uśmiechnęłam się dodając do tego zdziwienie. Brunet szybko przeskoczył je i włączył każdą następną byle nie te. Jestem uparta i włączyłam tą. Nie miał nic do powiedzenia. W miarę wsłuchania się w piosenkę brunet uznał że to był dobry wybór, musiał nie miał innego wyboru. Następne były podobne. Skąd je znał?....To ten wieczór jak grał na fortepianie. Właśnie tą melodię grał przy księżycu. Wciąż jesteś dla mnie zagadką Da Silva.
Po pierwsze: cytat na początku spowodował, że zaczęłam się zastanawiać nad wieloma rzeczami.
OdpowiedzUsuńPo drugie: ten rozdział w połączeniu z tą muzyką jest taki... romantyczny? Słodki? Piękny? Sama nie wiem, ale na pewno jest wyjątkowy. I oczywiście wielki plus za "All of me", które wprost ubóstwiam. ;*
Jejku kochana dziękuję💓👑😭😎👑
Usuń