Music ♥

poniedziałek, 10 października 2016

Rozdział 68

"Wtedy jeszcze nie wiedziałam że tak wszystko się potoczy.Że co dzień będę czuła twój zapach i patrzeć w twe oczy.Że każda chwila z tobą będzie dla mnie wszystkim.Że gdy nie będziesz przy mnie, będę traciła zmysły"


Odwracając się nie sądziłam że ujrzę przed sobą osobę która kompletnie nie leżała mi na sercu w tym momencie. Neymar uśmiechał się od ucha do ucha co znaczyło w jakiś sposób wejście w miłą atmosferę.Przy Brazylijczykach nie da się być smutnym. Nim coś powiedziałam poleciało kilka słów.
 -....
 - w szoku jest...
 -....
 -tak zawsze
Pomrugałam kilka razy w stronę bruneta i zwróciłam uwagę na stojącego przede mną Justina Biebera. Justin uśmiechnął się w moją stronę i mocno szturchnął piłkarza.
 -nie wspominałeś że jest taka piękna-dodał wciąż na mnie patrząc
Czułam się osaczona.Naprawdę było tu tyle ludzi że przechodziły po mnie najgorsze myśli.
 -jest moja-odpowiedział wokaliście po czym oboje zadziornie się do siebie uśmiechnęli
 -ja też tu jestem-westchnęłam wyswobadzając się z uścisku piłkarza. Musiałam sobie jakoś to poukładać w głowie. Stałam przed Justinem Bieberem....chwila czy on powiedział że jestem ładna? Po tych całych namysłach nie miałam nic do powiedzenia.
 -chodźcie-machnął ręką zaprowadzając nas szybko w głąb posiadłości wokalisty. TO JEST GWIAZDA..NIE TO NORMALNY KOLEŚ. Neymar jak gdyby nigdy nic,szedł bawiąc się moimi włosami i sprawiając że się rozluźniałam. Kanadyjczyk podał nam zapełnione kieliszki,odmówiłam. Mój brunet także,ukazując swój najpiękniejszy uśmiech. Było pełno ludzi,chodzących,kąpiących się hałasujących....Normalna impreza w LA. Wokalista pokazał nam miejsca przy basenie
 -tak naprawdę wygląda życie w Los Angeles?-zaśmiałam się dotykając policzka piłkarza
 -o wiele gorzej niż ci się wydaje-szepnął mi na ucho delikatnie go drażniąc.
Uśmiechnęłam się szeroko i dołączyłam do szybszego kroku Brazylijczyka. Usiedliśmy blisko Kanadyjczyka zaczynając rozmawiać
 -długo jesteście razem?-spytał wokalista wypijając kolejnego drinka
 -od niedawna-objął mnie piłkarz muskając moje usta
Oddałam pocałunek zerkając na szczerzącego się do nas chłopaka. Wróciliśmy do rozmów.
 -na długo przyjechaliście?-dodał rozkładając się na leżaku.Wokalista dawał takie ciepłe i pozytywne emocje że zdziwiłam się sama sobie. Oboje z Neymarem słuchaliśmy Justina ale to co ich łączy przerosły moje wyobrażenia. Dogadywali się niesamowicie. Dziękuję Bogu że Justin porozumiewał się z Brazylijczykiem po hiszpańsku. Słuchałam ich z wielkim przejęciem dopóki ich spojrzenia nie zwróciły się na mnie. Zaklęłam cicho pod nosem i musiałam niestety podnieść głowę by móc mówić.
 -Neymar mówił o tobie i o twoim wokalu..-zaczął wokalista robiąc pozę myśliciela
Wyglądało to tajemniczo bo ów to mój piłkarz naśladował swojego partnera obok.
 -mój wokal to...jak to powiedzieć to jest chrapanie chorego kota*tak wyobraźcie sobie to*- i nie ma po co o nim wspominać-mówiłam coraz ciszej by Kanadyjczyk tego nie usłyszał. Chłopak szturchnął Brazylijczyka a ten uśmiechnął się zadziornie. Po chwili przy dłoni chłopaka pojawił się mikrofon i zaczęła lecieć piosenka. Oniemiałam. Siedziałam  wryta z otwartą buzią. Kanadyjczyk śpiewał i widziałam po jego minie że robił to z wielką swobodą. Co to by był za dzień bez udziału Brazylijczyka...oczywiście się włączył i również zaczął śpiewać.Śpiewali tak że pewnie całe Los Angeles ich słyszało,wydanie Justin+Neymar wychodziło dość spontanicznie. Oboje większość piosenki prześmiali i usłyszałam tylko jej część. Piosenki leciały jedna za drugą aż wreszcie oni dołączyli mnie do swoich wygłupów. Musieli nie no......oczywiście byli zachwyceni gdy złapałam za mikrofon i ustawiłam się koło Justina. Gdy dobrze się wsłuchałam a Neymar z Kanadyjczykiem ucichli usłyszałam właśnie ją. Przymknęłam oczy i zaczęłam śpiewać. Pomagali mi w momentach w których zapomniałam tekstu bądź po prostu się wzruszałam.Chłopaki dawali mi siłę i przebrnęliśmy przez nią razem. Usiadłam na leżaku i pomyślałam ze to koniec. Nie, to nie był koniec. Ruszyli dalej i nad basen "wbili" tancerze i po prostu wszyscy co mieli ochotę posłuchać i po oglądać wycie chorego kota+bandę dwóch świrów. Oczywiście tego nie powiedziałam głośno i następną piosenką była jedna z nowości. Nasz duet mnie i Neymara w tej piosence będzie idealny. Zaczęłam zwrotkę licząc na nieziemski refren Brazylijczyka. Brazylijczyk siedział jak wpaatrzony w obrazek i dał mi całą piosenkę dla siebie. No cóż.Justin nie mógłby być Justinem gdyby nie jego sławna piosenka. Zamknęłam oczy i uszy(po kryjomu) i udawałam że nie słyszę. Lubię jego piosenki ale nie te pierwsze. Kanadyjczyk roześmiał się głośno i zmienił repertuar. Teraz ta piosenka tu rządziła. Przejęłam inicjatywę i gdy tylko mogłam śpiewałam coraz lepiej. Wokalista uchylił usta na moje wykonanie. Sama sobie się dziwiłam. Po skończonym wykonaniu zasiedliśmy do baru. Zamówiłam sobie sok a Neymar colę z lodem.
 -mogłeś wziąć drinka-dodałam biorąc pierwszy łyk soku
 - nie alkohol mi w głowie gdy ty jesteś obok- szepnął wlepiając we mnie takie spojrzenie.. Miękły mi kolana,motylki w brzuchu zagrały mi Marsza kompletnie zgubiłam siebie w jego oczach. Mógł mnie tak czarować całe życie  po prostu jak najdłużej.Odłożył drinka i przesunął dłońmi po moim policzku przysuwając mnie do siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu i obserwowałam piękne widoki z nad posiadłości Kanadyjczyka. Brunet musnął moją szyję i pokazał chłopaka szczerzącego się do nas. Westchnęłam pod nosem i zaczęłam odpowiadać na pytania Justina. No przynajmniej większość.
 -dzisiaj jest wyjątkowy dzień dla nas i chciałbym zaprosić was do klubu Cali-dodał piosenkarz- zgódźcie się...-prosił błagalnym wzrokiem. Neymar zerkał na mnie i czekał na moją odpowiedź.Nie musiał. Chciałam tam pójść i to wyłącznie tylko z nim.
 -no jasne że się zgadzamy-szturchnęłam za głupie milczenie bruneta.
 -bądźcie gotowi na 21-powiedział Jus i odszedł do swojej grupy. Posiedzieliśmy jeszcze przez chwilę u piosenkarza i stwierdziliśmy że będziemy się zbierać do hotelu. Zahaczyliśmy po długich namowach piłkarza o kilka sklepów. Nie mógł znieść myśli że nie miałam po co wchodzić do sklepów i kropka. Zaciągał tak długo aż sobie czegoś nie wybrałam. Ja mu uległam i wybrałam.  Dołączyłam do niej białe buty i byłam mniej więcej gotowa.
 -przydałaby mi się teraz Anto albo Rafa-dodałam w myślach rozpuszczając włosy. Zostawiłam je tak swobodnie lekko podkręcając. Wyszłam z pokoju jeszcze lekko podekscytowana nocnym klubem w LA. Myślałam nad kilkoma rzeczami i jedna nie dawała mi spokoju... Od kiedy gwiazdor zaprasza Da Silvę na imprezy? Na to pytanie zna odpowiedź sam Brazylijczyk. Zastałam tą dwójkę w holu czekając na kogoś. Piłkarz widząc mnie na horyzoncie szybko odszedł od piosenkarza i wylądował w moich ramionach. Czule musnął moje usta uśmiechając się cwaniacko
 -wyglądasz jak najjaśniejsza gwiazda-dodał mi na ucho
 - nie masz nic lepszego do roboty tylko sprawiać że się czerwienię?-spytałam chcąc odwrócić jego uwagę. Nie dał się zbić z tropu ale za rekompensatę lub nie przeprowadził mnie na łono Kanadyjczyka. Jus uśmiechnął się do nad przyjaźnie i kiwnął głową. Przed moimi oczami ukazała się czarna i długa limuzyna. Oczy wyskoczyły mi z orbit tak bardzo że sam Kanadyjczyk śmiał jak opętany. To że dla niego to normalka nie znaczy że to dla mnie normalne
 -może my pojedziemy taksówką?-spytałam patrząc jak drzwi przede mną zamykają się
 -nie ma opcji-zaśmiał się Bieber
Powiedziałam pod nosem kilka polskich przekleństw i wróciłam wzrokiem do Brazylijczyka.Objął mnie w pewnym momencie dotykając pierścionka umieszczonego na moim palcu.
 -to obietnica-wyznał kiwając na Kanadyjczyka. Ten zamknął szybkę i więcej go nie zobaczyłam.
Brazylijczyk kontynuował swoją wypowiedź
 -obietnica tego że zawszę będę przy tobie, nie myśl że może mówiłem to każdej bo jesteś tą jedyną..tą którą pokochałem od chwili kiedy otworzyła przede mną serce,kocham to wszystko nawet to jak się wściekasz za wczesne budzenie,jesteś uzupełnieniem mnie i nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz,chcę byś była świadoma tego co czuję gdy jesteś przy mnie-wyznał na jednym wdechu trochę szklanymi oczami. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nim coś odpowiedziałam piłkarz przyłożył swoje usta do moich i wszystko się wydało. Brazylijczyk bardzo przeżył to co teraz między nami się działo. Ja miałam tak samo.On nie musiał się bać. Zawsze będę przy nim.
 -kochanie...te słowa świadczą więcej niż tysiąc innych obietnic, nie musisz nic więcej mówić wystarczy mi to co widzę w twoich oczach-dodałam zmykając mu usta.Dosłownie jak i w przenośni. Oboje w cudownej atmosferze zaczęliśmy wołać Kanadyjczyka. Piosenkarz szybko dosiadł się do nas co chwila coś mówiąc. Nie mógł opanować się od rozmów z piłkarzem a no właśnie.....
 -od kiedy się znacie?-spytałam splatając nasze brązowo-białe dłonie
Byłam biała jak kreda to fakt. Wyglądaliśmy razem komicznie. Ale to co było najważniejsze nie było widoczne dla oka. Dojechaliśmy gdy tylko szofer zatrzymał się przed wejściem do klubu. Wysiedliśmy szybko z taksówki i ruszyliśmy w stronę wejścia. Bramkarz przepuścił nas  bez żadnego słowa. Sama osobistość Justin Bieber wchodził i to wszystko wyjaśniało. Pierwszą rzeczą jaką zrobiliśmy było zajęcie miejsc przy barze. Typowe miejsce  takich klubach. Wokalista nie mógł się obyć od pisków fanek i innych zwariowanych rzeczy. Gwiazda- to fakt ale  z drugiej strony jest tylko człowiekiem. Justin zostawił nas sam na sam ponieważ zgodził się na zaśpiewanie jednej piosenki, zadedykowanej fankom. Zaczął śpiewać pokazując specjalnie na nas. O dziwo nic się po tym nie wydarzyło.... kiedy nuciłam razem z Justinem z moich myśli wyrwał mnie Ney , który zaczął ciągnąć mnie za sobą . Jeszcze wtedy nie wiedziałam gdzie idziemy dopóki w drzwiach do tajemniczego pokoju , którego wcześniej nie spostrzegłam ujrzałam swojego drugiego brata ... nie widzieliśmy się ponad 10 lat , dlatego na jego widok zatkało mnie . Nigdy wcześniej nie mówiłam nikomu o jego istnieniu dlatego ciężko było mi myśleć za kogo ma mnie teraz Neymar ... nie wiedziałam co powiedzieć ... po prostu wow ! 
Mój chłopak patrząc na mnie z uśmiechem złapał mnie za rękę
- zostawię was na parę minut samych ... 
-przykro , że nie powiedziałaś nic wcześniej ,nie musiałbym tak długo czekać na zrobienie Ci takiej niespodzianki ... mam nadzieję , że się cieszysz-zakończył swoją wypowiedź szybko całują mnie w usta. Mimowolnie chcąc czy nie chcąc odwróciłam się do rodzeństwa/
Zostawił nas samych ... a ja ? Widząc mojego DRUGIEGO najlepszego brata , za którym tak bardzo tęskniłam od razu rzuciłam mu się w ramiona ... tak po prostu ... bez żadnego słowa . Nie zdążyłam podziękować  jeszcze Neymarowi ale kiedy odwróciłam się zobaczyłam w oddali tylko jego seksowne plecy ... musiał teraz wystarczyć mi Cameron ... 
Zaprosiłam go na drinka , abyśmy mogli spokojnie porozmawiać .
Odkryłam właśnie dlaczego Neymar i Justin mnie tu zaciągnęli ... chcieli spotkać mnie z moim bratem . Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś go zobaczę dlatego kiedy opowiadał dlaczego musiał opuścić nasz dom rodzinny poleciały mi łzy , które od razu wytarł swą dłonią ... w głowie miałam pełno myśli , ale jedno jest pewne : Neymar zrobił mi kolejną niespodziankę , więc teraz ja muszę jakoś się odwdzięczyć . Jak on to robi ?  Jest ekspertem od takich spraw .. chyba dlatego przyciąga mnie do siebie jeszcze bardziej . 
Z krążących w mojej głowie myśli wyrwał mnie brat , który zaprosił mnie na parkiet . Pierwszy raz tańczyłam z własnym bratem ... ale muszę przyznać jest w tym świetny ! 
Nie zwracając uwagi na czas oboje piliśmy coraz więcej . Drink za drinkiem . Ale w końcu poznałam swojego brata ! 
Widzę już nadchodzącego Neya więc postanawiam pobyć teraz z nim trochę sama , żegnając się z bratem i umawiając na kolejne spotkanie . Było na prawdę super .    
Chłopak moich marzeń , ten piękny Brazylijczyk. Postawił mnie w niejasnej sytuacji i naprawdę sama nie wiem jak się zachować. Musiałam zrobić jedno. 
 -Jak go znalazłeś?-spytałam biorąc do ust kolejnego drinka
 -Justin go znalazł-zaśmiał się- poznał twoje nazwisko i skojarzył go ze swoim dobrym tancerzem-dodał splatając nasze dłonie. Jego były gorące a moje zimne jak lód. Idealnie się łączyły
- i powiedz mi jak mam ci teraz podziękować?-zapytałam piłkarza nie mogąc opanować się o nadmiernego wiercenia
 -wystarczy mi to-pocałował mnie słodko w usta- i to-pocałował moje czoło
I czego tu chcieć więcej? Wypiliśmy po kilka drinków póki Kanadyjczyk nie przyszedł. I wraz z nim także pojechaliśmy na całego. Czułam jak mój organizm zaczyna nie kontaktować więc zaprzestałam picia
 -masz mocną głową-wydukał jeszcze na trzeźwo wokalista- teraz ostatni!-krzyknął- jeśli go wytrzymasz masz ode mnie całoroczne wstępy na moje koncerty-uśmiechnął się cwaniacko
 -Jus ona nie...nie rób tego-powiedział poważnie piłkarz
NIE JESTEM DZIECKIEM.
- dawaj, miejmy to za sobą-zaśmiałam się nieprzyzwoicie.
*****
No i mamy! :* Kochani to mój 68 :* Nie wierzę....wracam w ciągu roku szkolnego....i jak tam u was po pierwszym miesiącu? Piszcie w komach xD


4 komentarze:

  1. Czyżby zbliżała się jakaś kłótnia spowodowana alkoholem? XD
    Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu w takim momencie konczyc?!😂 super😍 czekam na next!😂❤😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do siebie!!! Zachecam do komentowania!😘
    Tutaj link -----> http://neyileo.blogspot.com/2016/10/8-jesli-nicosc-jest-wieczna-bedziesz.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, kochana! Chciałabym Cię zaprosić na moje nowe opowiadanie: http://ni-los-anos-ni-los-contratiempos.blogspot.com/ oraz na podstronę, na której dowiesz się więcej ;) http://lilas-word.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń