"Nigdy cię nie skreślę, tylko tyle musisz wiedzieć"
Justin zamówił tajemniczego drinka i postawił go przede mną. Musiałam go wypić. Niech nie myśli że jestem słaba. Brazylijczyk zabijał nas oboje wzrokiem. póki Kanadyjczyk jednym ruchem nie wypił napoju zawartego w szklance. Nie pozostawało mi nic jak zrobić to samo co poprzednik.
-Nie rób tego...nie powinnaś...-dodał łapiąc moją rękę
Wiercił w moich oczach i wiercił tak długo że miałam ulec. Niestety alkohol się nie poddawał.
-jeden ostatni-powiedziałam błagalnym wzrokiem
Coś mi mignęło przed oczami i tak raz za razem. Gdy się obejrzałam nikogo nie zobaczyłam jedynie ludzi siedzących w strefie VIP. Piłkarz położył swoje ciepłe dłonie na moich biodrach lekko mnie przyciągając.Chwila jego nie uwagi a ostatni drink wleciał do moich ust.Piłkarzowi błysnęły oczy i machnął ręką w stronę kelnera. Alkohol był w mojej głowie i sprawiał że nie wiedziałam co robię. Neymar posadził mnie na swoich kolanach całując namiętnie moją szyję. Upił jedną szklankę i drugą aż dostrzegłam tę samą ciecz co u siebie. SZLAG BY GO TRAFIŁ. Tego już było za dużo. Nam obojgu wirował alkohol w głowie i dość mam tej imprezy
-dość na dzisiaj-tak to brzmiało w mojej głowie a co innego powiedziałam. Mruknęłam coś pod nosem i pociagnęłam za sobą Brazylijczyka. Przy wyjściu napotkaliśmy Kanadyjczyka z pęczkiem kart przewieszonym na smyczy. Wokalista podszedł do nas z uśmiechem.
-to dla ciebie wygrałaś-powiedział chłopak podając mi nagrodę
Przyjęłam je cicho śmiejąc się. No to potraktował poważnie a ja odwrotnie. To była tylko zabawa. Zabawa dzięki której nie wstanę z łóżka przez 2 dni. Znowu mi coś przed oczami mignęło. I wtedy dostrzegłam co to. Paparazzi. I wszystko się wyjaśniło. Bieber szybko zamknął drzwi i uciekliśmy przed fleszami. Mam przerąbane jeśli ktoś zobaczy te zdjęcia. Zdjęcia też z klubu.....Boże...tylko nie to. Złapałam się za głowę szybko po omacku wyszukując mój telefon...Mój telefon...został u Justina...To się teraz wpakowałaś-krzyczał tam ktoś z tyłu głowy. Wślizgnęłam się w objęcia bruneta i miarowo zaczęłam odpływać gdyby nie fakt że piłkarz był ledwo przytomny.Zresztą tam wszyscy wraz ze mną po takiej dawce alkoholu byli ledwo przytomni. Ja jedynie marzyłam żeby ten dzień się skończył. To co miałam zaraz zobaczyć nie oznaczało szybkiego końca. Do limuzyny wsiadł piosenkarz.
-zobacz-pokazał mi na telefonie zdjęcia,przesuwał palcem jeden po drugim pokazywało nas z najgorszej strony....a to wszystko.....prze ze mnie.Zagłuszałam łkanie szybkim mruganiem. Wokalista schował z powrotem swój telefon a mnie od środka zabijał smutek i żal do swojej głupoty.
-dobrze że to nie Barcelona-wydukałam kilka ostatnich słów zanim nie oparłam się o szybę. Tak minęła mi cała podróż do domu wokalisty. Bieber pomógł nam wysiąść z limuzyny otwierając drzwi od ogrodu bo frontowe wejście było oblegane przez fotografów. Przeraziło mnie to do takie stopnia że ledwo co widziałam co mam przed sobą. Nie obchodziło mnie to. Ogarnął mnie strach i smutek w jednym oczywiście musiałam to dławić w sobie do czasu aż ten dzień się nie skończy. Moje życie tutaj dobiegło końca. Bałam się najbardziej o Neymara...jego reputacja i pozycja w klubie......przez jeden wypad...przez nic nie znaczącą dziewczynę.....Biłam się z myślami chodząc w tą i we tą po pokoju. Nim się zorientowałam do pokoju wszedł brunet. Zdjął i rzucił gdzieś w kąt swoją koszulkę także wykonując moje ruchy. Zatrzymał mnie w komfortowej dla niego pozycji. Objął mnie ciasno od tyłu w pasie i sprawił że to o czym próbowałam zapomnieć choć na chwilę wróciło. Wróciło ze zwiększoną siłą. Piłkarz to wyczuł i obrócił mnie twarzą do siebie.
-od czasu gdy wsiedliśmy do limuzyny zrobiłaś się oschła i zimna...-dodał pocierając moje ramiona
Odsunęłam się o krok,nie nie mogło tak być. On nie mógł ponosić winy za moje dziecinne zachowanie...Do tego alkohol wciąż buzował mi we krwi.
-to przez alkohol i to co wypiłam w klubie..-odeszłam zbierając swoje porozrzucane ubrania. To nie w moim stylu. Piłkarz i tym razem mnie zatrzymał
-czemu kłamiesz?-spytał unieruchamiając moją twarz.i zmuszając do patrzenia mu prosto w ciemne tęczówki. Póki co ty kochaniutki nic się nie dowiesz.
- mam dość tego dnia i tyle Neymar-westchnęłam-będziesz tak stał czy pójdziesz po coś do picia?-spytałam z takim wyrazem twarzy że w środku się rozpadałam. Raniłam go każdym chłodnym i obojętnym spojrzeniem.Gdy wyszedł rzuciłam się z płaczem na łóżko. Przyciskałam poduszkę do twarzy by piłkarz nic z dołu nie usłyszał. Z każdą chwilą utwierdzałam się w myśli że to koniec. Stracę w oczach każdego kogo spotkam a najbardziej w oczach zgubi Brazylijczyk.Robię to dla jego dobra,moje się już skończyło ale nie pozwolę by choć jedna osoba powiedziała złe słowo na Neymara. To moja wina i poniosę tego konsekwencje. Spakowałam wszystkie rzeczy i ustawiłam walizkę w głębi garderoby daleko od zasięgu wzroku piłkarza. Udałam się na balkon obserwując gwieździste niebo. Obserwując niebo trzęsłam się ale nie z zimna tylko z myśli jak bardzo namieszałam w życiu bruneta. Nie da się być z osobą której niszczy się życie. Zawiodłam i zniszczyłam to co najpiękniejsze. To nie będzie to samo jak wrócę do Barcelony....nie wrócę nie ma takiej opcji. Moja rodzina....zawsze nią będzie, niech mi wybaczą to co musiałam zrobić. Kocham ich całą sobą ale to co miała miejsce kilka godzin temu zaprzeczało wszystkiemu w co wierzyłam. To nie wyobrażalne że w jednej sekundzie moje życie obrało całkiem inny kąt. To pewien koniec dla mnie, mimo tego muszę udawać że wszystko gra. Neymar nie może się niczego domyśleć. Przekażcie mu że go kocham, bo ja nie będę w stanie po tym co się wydarzy. Owinęłam się kocem czując gęsią skórkę ale także rozbite serce na na razie kilka kawałków. Gwiazdy błyszczały, ja byłam jak ta gwiazda,błyszczałam przez jakiś czas ale gdy tylko nadarzy się okazja wszystko się zmienia. W tym momencie nastąpiła ta zmiana. Teraz to wszystko co było przedtem nie ma już znaczenia. Barcelona od dziecka była moim marzeniem i na zawszę nią pozostanie. Wyjęłam szybko telefon i dostrzegłam dziesiątki Sms od Anto,Shaki,Rafaelli,Rafa, Veronici i Leo. Odczytałam po kolei
"Odezwij się i masz mi wszystko streścić!"
"Pamiętaj o smarowaniu ciała i okularach!
"Widzimy się za kilka dni :* Tęsknisz?"
"Nie zważaj na te sms baw się dobrze~Leo♥"
"Jakie piękne widoki pewnie macie a ja tęsknie~Shaki
"Dzike bansy rządzą~Gerard
"Nie mogę się doczekać aż się zobaczymy~Veronica
"Podobała się niespodzianka?~Anto
" Nie odpisujesz a to znaczy jedno....aaaaaaa ty i On awww wiesz jak Neymar się starał o to wszystko?"
"Tak tak znowu ja"
Typowa Anto opiekuńcza troskliwa,kochana i najlepsza siostra na świecie.... Płacz wrócił. Rozpłakałam się na dobre gdy Anto wysłała mi to zdjęcie. Otrząsnęłam jej wysyłając jej niebo. Anto oczywiście była dostępna i szybko wbiła na Face-time by pogadać. Otworzyłam tableta i nie miałam wyjścia. Obraz kierowałam przed siebie unikając twarzy
-Anot um....źle wyglądam nie mogę ci się pokazać-westchnęłam
-gdzie jest ten idiota i co ci zrobił?-niemal krzyknęła
-jaki?....co? Nie wszytko w porządku-pociągnęłam nosem
-pociągasz nosem i pewnie wpatrujesz się w niebo czyli jesteś rozbita szczęśliwa albo załamana i nie wiesz co myśleć
-to drugie-dodałam szybko-tęsknie-wyznałam by pozbyć się złych myśli o tym wszystkim
Nastała chwila ciszy i westchnienie. Anto pewnie bije się z myślami czy mi uwierzyć czy nie.
-Nie tęsknimy tylko kończmy gadać i leć do swojego rumaka-zagwizdała do słuchawki.Potrafiła tak tylko Antonella Roccuzzo.
-czy ty coś brałaś jeśli tak to zmień dilera siostra bo długo nie pociągniesz-nerwowo się zaśmiałam, Próbowałam oderwać myśli,przychodziło mi to jeszcze z większym bólem bo wiedziałam że ją okłamuje. Po raz pierwszy okłamuje swoją najlepszą przyjaciółkę,robię coś czego ona by nigdy nie robiła. Nie zasługuję na nią
-nie dziele się czymś czego nie mam no heloł-usłyszałam głośny chichot.Leo przejął stery w tej całej akcji
-Ja kończę bo widzę że musicie mieć czas dla siebie-wyznałam szybko cicho licząc że nie będą już drążyć tematu. Niestety ale najgorsze było to że żadne z nich nie będzie świadome co tu się tak naprawdę stało.
-To nie koniec Celia!-krzyknęła-nie myśl źe to co mi powiedziałaś mi wystarczy i że zostawię to wszystko bez odpowiedzi-co chwilę mruczała coś pod nosem zarazem śmiała się błogo,troskliwie i tak jakbym chciała. Niech będzie tak jak teraz,niech się nie martwi mną chociaż raz. Przecież jestem dużą dziewczynką. Razem z Leo potrzebowali chwili dla siebie. Prawdopodobnie dostanę zjebkę za to ale należy im się takie coś. Są dla mnie najważniejsi. Odkąd przyjechałam w kręgu zainteresowań byłam ja i widziałam nie raz po Leo że wolałby być sama na sam z Anto niż męczyć się z nami....Teraz im się odpłacam i nie chcę zwrotów.
-Wybacz Anto-powiedziałam cicho do siebie gdy Neymar uchylił drzwi między pokojem a tarasem. Bieber pewnie już sobie słodko śpi nie wiedząc że jego przyjaciel jest kompletnie rozbity. Tak przynajmniej myślałam. Za drzwiami ukazał się właśnie Kanadyjczyk.
-siedzisz tu od 2h i nadal nie rozumiem po co-w jego głosie można było usłyszeć buzujący alkohol.
-nie da się wszystkiego zrozumieć a po za tym dobrze mi tutaj-wzruszyłam odruchowo ramionami kryjąc lodowate dłonie. Okryłam się bardziej nie wiedząc gdzie podziać wzrok. Ostatecznie wbiłam go w stojące auto na podjeździe. Cała się trzęsłam było mi zimno a w dodatku moje serce przeżywało najgorsze chwile w życiu. Lepszego dnia nie mogłam sobie wyobrazić. Gdy Jus tak ze mną siedział wpadłam na pewien pomysł.....z którego szybko zrezygnowałam w obecności piłkarza opierającego się o framugę drzwi. Bieber pokazał ręką by dołączył do nas następnie sam wyszedł zostawiając nas samych.
-Dziękuję za gościnę i za wszystko-dodałam z lekką chrypką dotykając go swoimi lodowatymi dłońmi. Kanadyjczyk na same słowa zatrzymał się i nachylił w moją stronę. Nie spodziewałam się czegoś szczególnego ale ów piosenkarz bardzo mnie mile zaskoczył.
-nie ma za co to przyjemność poznać marzenie Neymara-szepnął-nie zapomnij że masz to co dla niego najważniejsze-dodał Kanadyjczyk i więcej go nie widziałam. Kolejny poeta,te słowa trafiły mnie w punkt i na na moje nieszczęście wiedziałam co one oznaczają. Trzymam się planu. Siedzieliśmy w ciszy,ciszy która wisiała jak przed burzą.
-jak ci się nie podobało wystarczyło powiedzieć-westchnął przecierając twarz dłońmi
Z początku nie odpowiedziałam. Musiałąm wszystko dobrze rozegrać. Te ostatnie chwile musiał poczuć jak bardzo go kocham i zawsze będę go potrzebować.
-podobało mi się skarbie-przysiadłam się bliżej niego
-ale po tym...nie odzywałaś się i omijałaś mnie....-pokręcił głową nie patrząc na mnie
-nie chciałam byś widział mnie w takim stanie...i źle było mi z myślą do czego mogłam dopuścić ale w żadnym wypadku nie było mi źle-dodałam na jednym tchu. Kichnęłam szybko zakrywając się bardziej kocem. Niech los bierze mnie w swoje ręcę. P\o raz ostatni muszę być sobą. Brazylijczyk odwrócił się w mig do mnie i złapał mnie za ręce. Włączył mu się tryb opiekuńczy i mig zaprowadził mnie do środka. Oczywiście musiał warczeć jak pies na moją głupotę.
-chcesz się rozchorować na wakacje?-spytał zaciskając zęby
-nie...um...nie-zaczęłam się jąkać
- nieraz się zastanawiam gdzie podziewasz swój rozum-zaśmiał się przynosząc mi kubek z herbatą
-Neymar....
Piłkarz zrozumiał. Usiadł koło mnie świdrując w mnie swoim spojrzeniem. Prześwietlał mnie wzrokiem. Znałam to uczucie i trwałam w nim jak najdłużej się dało.
-Przepraszam.....jeśli pomyślałeś że..celowo cię odrzucam-uniosłam wzrok z nad kubka bojąc się że to co w nim zobaczę to będzie uraza i smutek.
-Wiem....postąpiłem głupio uznając że tak jest-dodał cicho- wybacz mi-musnął moje usta przyciągając mnie bardziej do siebie.
-Obejrzymy coś?-spytałam dotykając jego umięśnionego torsu
Pokiwał głową czekając na kolejny ruch. Podniosłam się i ruszyłam do szafki z filmami. Bieber pokazał mi gdzie ona jest już za pierwszym razem. Wyjęłam horror. Usnę w jego ramionach. Wróciłam do bruneta z filmem w ręku. Podałam go brunetowi.
-Kocham cię-wyznałam gdy poszedł włączyć film. Nie usłyszał nie wiedząc jak bardzo chce by było normalnie. Już nic nie będzie normalnie. Piłkarz objął mnie ramieniem i rozpoczął się film. Z początku był nudny i jednym czego chciałam było pójście spać. Nie dało się gdy piłkarz co chwile drażnił mnie swoim głosem szepcząc mi na ucho czułe słówka. To było takie normalne jak nienormalne.Jest i zawsze będzie w moim życiu najważniejszym człowiekiem. Niech pamięta to co było najpiękniejsze i niech mi wybaczy. Połykałam płynące łzy gdy na chwile odszedł ode mnie. Pragnęłam jednego,żeby był szczęśliwy. To może udać się tylko gdy ja będę daleko i o mnie zapomni. Z początku nie będzie to łatwe ale jest silnym człowiekiem i wiem że zasługuje na kogoś o wiele lepszego ode mnie. Jeden wieczór,jedna chwila i wszytko się posypało jak domek z kart. Neymar wrócił częstując mnie popcornem. Sam film mnie nudził i nim się obejrzałam skończył się. Ruszyłam swoje cztery litery tam gdzie mogłam spokojnie pomyśleć. Wypiłam szklankę soku i włączyłam telefon. Oglądnęłam cała galerię wraz z Neymarem śmiejąc się co nie miara. Tak dobrze było wrócić do tego,do śmiechu. Spędziliśmy nad tym kilka godzin póki Brazylijczyk nie zasnął. Okryłam go kocem wyswobadzając się z jego czułego uścisku. Rozłożyłam się na bujanym fotelu w ogrodzie. Czas płynął nie ubłaganie. Każda minuta z nim oznaczało większy ból. Puściłam ostatnie łzy i zakończyłam użalanie się nad sobą. Rozpoczęłam działanie.
***
-Nie rób tego...nie powinnaś...-dodał łapiąc moją rękę
Wiercił w moich oczach i wiercił tak długo że miałam ulec. Niestety alkohol się nie poddawał.
-jeden ostatni-powiedziałam błagalnym wzrokiem
Coś mi mignęło przed oczami i tak raz za razem. Gdy się obejrzałam nikogo nie zobaczyłam jedynie ludzi siedzących w strefie VIP. Piłkarz położył swoje ciepłe dłonie na moich biodrach lekko mnie przyciągając.Chwila jego nie uwagi a ostatni drink wleciał do moich ust.Piłkarzowi błysnęły oczy i machnął ręką w stronę kelnera. Alkohol był w mojej głowie i sprawiał że nie wiedziałam co robię. Neymar posadził mnie na swoich kolanach całując namiętnie moją szyję. Upił jedną szklankę i drugą aż dostrzegłam tę samą ciecz co u siebie. SZLAG BY GO TRAFIŁ. Tego już było za dużo. Nam obojgu wirował alkohol w głowie i dość mam tej imprezy
-dość na dzisiaj-tak to brzmiało w mojej głowie a co innego powiedziałam. Mruknęłam coś pod nosem i pociagnęłam za sobą Brazylijczyka. Przy wyjściu napotkaliśmy Kanadyjczyka z pęczkiem kart przewieszonym na smyczy. Wokalista podszedł do nas z uśmiechem.
-to dla ciebie wygrałaś-powiedział chłopak podając mi nagrodę
Przyjęłam je cicho śmiejąc się. No to potraktował poważnie a ja odwrotnie. To była tylko zabawa. Zabawa dzięki której nie wstanę z łóżka przez 2 dni. Znowu mi coś przed oczami mignęło. I wtedy dostrzegłam co to. Paparazzi. I wszystko się wyjaśniło. Bieber szybko zamknął drzwi i uciekliśmy przed fleszami. Mam przerąbane jeśli ktoś zobaczy te zdjęcia. Zdjęcia też z klubu.....Boże...tylko nie to. Złapałam się za głowę szybko po omacku wyszukując mój telefon...Mój telefon...został u Justina...To się teraz wpakowałaś-krzyczał tam ktoś z tyłu głowy. Wślizgnęłam się w objęcia bruneta i miarowo zaczęłam odpływać gdyby nie fakt że piłkarz był ledwo przytomny.Zresztą tam wszyscy wraz ze mną po takiej dawce alkoholu byli ledwo przytomni. Ja jedynie marzyłam żeby ten dzień się skończył. To co miałam zaraz zobaczyć nie oznaczało szybkiego końca. Do limuzyny wsiadł piosenkarz.
-zobacz-pokazał mi na telefonie zdjęcia,przesuwał palcem jeden po drugim pokazywało nas z najgorszej strony....a to wszystko.....prze ze mnie.Zagłuszałam łkanie szybkim mruganiem. Wokalista schował z powrotem swój telefon a mnie od środka zabijał smutek i żal do swojej głupoty.
-dobrze że to nie Barcelona-wydukałam kilka ostatnich słów zanim nie oparłam się o szybę. Tak minęła mi cała podróż do domu wokalisty. Bieber pomógł nam wysiąść z limuzyny otwierając drzwi od ogrodu bo frontowe wejście było oblegane przez fotografów. Przeraziło mnie to do takie stopnia że ledwo co widziałam co mam przed sobą. Nie obchodziło mnie to. Ogarnął mnie strach i smutek w jednym oczywiście musiałam to dławić w sobie do czasu aż ten dzień się nie skończy. Moje życie tutaj dobiegło końca. Bałam się najbardziej o Neymara...jego reputacja i pozycja w klubie......przez jeden wypad...przez nic nie znaczącą dziewczynę.....Biłam się z myślami chodząc w tą i we tą po pokoju. Nim się zorientowałam do pokoju wszedł brunet. Zdjął i rzucił gdzieś w kąt swoją koszulkę także wykonując moje ruchy. Zatrzymał mnie w komfortowej dla niego pozycji. Objął mnie ciasno od tyłu w pasie i sprawił że to o czym próbowałam zapomnieć choć na chwilę wróciło. Wróciło ze zwiększoną siłą. Piłkarz to wyczuł i obrócił mnie twarzą do siebie.
-od czasu gdy wsiedliśmy do limuzyny zrobiłaś się oschła i zimna...-dodał pocierając moje ramiona
Odsunęłam się o krok,nie nie mogło tak być. On nie mógł ponosić winy za moje dziecinne zachowanie...Do tego alkohol wciąż buzował mi we krwi.
-to przez alkohol i to co wypiłam w klubie..-odeszłam zbierając swoje porozrzucane ubrania. To nie w moim stylu. Piłkarz i tym razem mnie zatrzymał
-czemu kłamiesz?-spytał unieruchamiając moją twarz.i zmuszając do patrzenia mu prosto w ciemne tęczówki. Póki co ty kochaniutki nic się nie dowiesz.
- mam dość tego dnia i tyle Neymar-westchnęłam-będziesz tak stał czy pójdziesz po coś do picia?-spytałam z takim wyrazem twarzy że w środku się rozpadałam. Raniłam go każdym chłodnym i obojętnym spojrzeniem.Gdy wyszedł rzuciłam się z płaczem na łóżko. Przyciskałam poduszkę do twarzy by piłkarz nic z dołu nie usłyszał. Z każdą chwilą utwierdzałam się w myśli że to koniec. Stracę w oczach każdego kogo spotkam a najbardziej w oczach zgubi Brazylijczyk.Robię to dla jego dobra,moje się już skończyło ale nie pozwolę by choć jedna osoba powiedziała złe słowo na Neymara. To moja wina i poniosę tego konsekwencje. Spakowałam wszystkie rzeczy i ustawiłam walizkę w głębi garderoby daleko od zasięgu wzroku piłkarza. Udałam się na balkon obserwując gwieździste niebo. Obserwując niebo trzęsłam się ale nie z zimna tylko z myśli jak bardzo namieszałam w życiu bruneta. Nie da się być z osobą której niszczy się życie. Zawiodłam i zniszczyłam to co najpiękniejsze. To nie będzie to samo jak wrócę do Barcelony....nie wrócę nie ma takiej opcji. Moja rodzina....zawsze nią będzie, niech mi wybaczą to co musiałam zrobić. Kocham ich całą sobą ale to co miała miejsce kilka godzin temu zaprzeczało wszystkiemu w co wierzyłam. To nie wyobrażalne że w jednej sekundzie moje życie obrało całkiem inny kąt. To pewien koniec dla mnie, mimo tego muszę udawać że wszystko gra. Neymar nie może się niczego domyśleć. Przekażcie mu że go kocham, bo ja nie będę w stanie po tym co się wydarzy. Owinęłam się kocem czując gęsią skórkę ale także rozbite serce na na razie kilka kawałków. Gwiazdy błyszczały, ja byłam jak ta gwiazda,błyszczałam przez jakiś czas ale gdy tylko nadarzy się okazja wszystko się zmienia. W tym momencie nastąpiła ta zmiana. Teraz to wszystko co było przedtem nie ma już znaczenia. Barcelona od dziecka była moim marzeniem i na zawszę nią pozostanie. Wyjęłam szybko telefon i dostrzegłam dziesiątki Sms od Anto,Shaki,Rafaelli,Rafa, Veronici i Leo. Odczytałam po kolei
"Odezwij się i masz mi wszystko streścić!"
"Pamiętaj o smarowaniu ciała i okularach!
"Widzimy się za kilka dni :* Tęsknisz?"
"Nie zważaj na te sms baw się dobrze~Leo♥"
"Jakie piękne widoki pewnie macie a ja tęsknie~Shaki
"Dzike bansy rządzą~Gerard
"Nie mogę się doczekać aż się zobaczymy~Veronica
"Podobała się niespodzianka?~Anto
" Nie odpisujesz a to znaczy jedno....aaaaaaa ty i On awww wiesz jak Neymar się starał o to wszystko?"
"Tak tak znowu ja"
Typowa Anto opiekuńcza troskliwa,kochana i najlepsza siostra na świecie.... Płacz wrócił. Rozpłakałam się na dobre gdy Anto wysłała mi to zdjęcie. Otrząsnęłam jej wysyłając jej niebo. Anto oczywiście była dostępna i szybko wbiła na Face-time by pogadać. Otworzyłam tableta i nie miałam wyjścia. Obraz kierowałam przed siebie unikając twarzy
-Anot um....źle wyglądam nie mogę ci się pokazać-westchnęłam
-gdzie jest ten idiota i co ci zrobił?-niemal krzyknęła
-jaki?....co? Nie wszytko w porządku-pociągnęłam nosem
-pociągasz nosem i pewnie wpatrujesz się w niebo czyli jesteś rozbita szczęśliwa albo załamana i nie wiesz co myśleć
-to drugie-dodałam szybko-tęsknie-wyznałam by pozbyć się złych myśli o tym wszystkim
Nastała chwila ciszy i westchnienie. Anto pewnie bije się z myślami czy mi uwierzyć czy nie.
-Nie tęsknimy tylko kończmy gadać i leć do swojego rumaka-zagwizdała do słuchawki.Potrafiła tak tylko Antonella Roccuzzo.
-czy ty coś brałaś jeśli tak to zmień dilera siostra bo długo nie pociągniesz-nerwowo się zaśmiałam, Próbowałam oderwać myśli,przychodziło mi to jeszcze z większym bólem bo wiedziałam że ją okłamuje. Po raz pierwszy okłamuje swoją najlepszą przyjaciółkę,robię coś czego ona by nigdy nie robiła. Nie zasługuję na nią
-nie dziele się czymś czego nie mam no heloł-usłyszałam głośny chichot.Leo przejął stery w tej całej akcji
-Ja kończę bo widzę że musicie mieć czas dla siebie-wyznałam szybko cicho licząc że nie będą już drążyć tematu. Niestety ale najgorsze było to że żadne z nich nie będzie świadome co tu się tak naprawdę stało.
-To nie koniec Celia!-krzyknęła-nie myśl źe to co mi powiedziałaś mi wystarczy i że zostawię to wszystko bez odpowiedzi-co chwilę mruczała coś pod nosem zarazem śmiała się błogo,troskliwie i tak jakbym chciała. Niech będzie tak jak teraz,niech się nie martwi mną chociaż raz. Przecież jestem dużą dziewczynką. Razem z Leo potrzebowali chwili dla siebie. Prawdopodobnie dostanę zjebkę za to ale należy im się takie coś. Są dla mnie najważniejsi. Odkąd przyjechałam w kręgu zainteresowań byłam ja i widziałam nie raz po Leo że wolałby być sama na sam z Anto niż męczyć się z nami....Teraz im się odpłacam i nie chcę zwrotów.
-Wybacz Anto-powiedziałam cicho do siebie gdy Neymar uchylił drzwi między pokojem a tarasem. Bieber pewnie już sobie słodko śpi nie wiedząc że jego przyjaciel jest kompletnie rozbity. Tak przynajmniej myślałam. Za drzwiami ukazał się właśnie Kanadyjczyk.
-siedzisz tu od 2h i nadal nie rozumiem po co-w jego głosie można było usłyszeć buzujący alkohol.
-nie da się wszystkiego zrozumieć a po za tym dobrze mi tutaj-wzruszyłam odruchowo ramionami kryjąc lodowate dłonie. Okryłam się bardziej nie wiedząc gdzie podziać wzrok. Ostatecznie wbiłam go w stojące auto na podjeździe. Cała się trzęsłam było mi zimno a w dodatku moje serce przeżywało najgorsze chwile w życiu. Lepszego dnia nie mogłam sobie wyobrazić. Gdy Jus tak ze mną siedział wpadłam na pewien pomysł.....z którego szybko zrezygnowałam w obecności piłkarza opierającego się o framugę drzwi. Bieber pokazał ręką by dołączył do nas następnie sam wyszedł zostawiając nas samych.
-Dziękuję za gościnę i za wszystko-dodałam z lekką chrypką dotykając go swoimi lodowatymi dłońmi. Kanadyjczyk na same słowa zatrzymał się i nachylił w moją stronę. Nie spodziewałam się czegoś szczególnego ale ów piosenkarz bardzo mnie mile zaskoczył.
-nie ma za co to przyjemność poznać marzenie Neymara-szepnął-nie zapomnij że masz to co dla niego najważniejsze-dodał Kanadyjczyk i więcej go nie widziałam. Kolejny poeta,te słowa trafiły mnie w punkt i na na moje nieszczęście wiedziałam co one oznaczają. Trzymam się planu. Siedzieliśmy w ciszy,ciszy która wisiała jak przed burzą.
-jak ci się nie podobało wystarczyło powiedzieć-westchnął przecierając twarz dłońmi
Z początku nie odpowiedziałam. Musiałąm wszystko dobrze rozegrać. Te ostatnie chwile musiał poczuć jak bardzo go kocham i zawsze będę go potrzebować.
-podobało mi się skarbie-przysiadłam się bliżej niego
-ale po tym...nie odzywałaś się i omijałaś mnie....-pokręcił głową nie patrząc na mnie
-nie chciałam byś widział mnie w takim stanie...i źle było mi z myślą do czego mogłam dopuścić ale w żadnym wypadku nie było mi źle-dodałam na jednym tchu. Kichnęłam szybko zakrywając się bardziej kocem. Niech los bierze mnie w swoje ręcę. P\o raz ostatni muszę być sobą. Brazylijczyk odwrócił się w mig do mnie i złapał mnie za ręce. Włączył mu się tryb opiekuńczy i mig zaprowadził mnie do środka. Oczywiście musiał warczeć jak pies na moją głupotę.
-chcesz się rozchorować na wakacje?-spytał zaciskając zęby
-nie...um...nie-zaczęłam się jąkać
- nieraz się zastanawiam gdzie podziewasz swój rozum-zaśmiał się przynosząc mi kubek z herbatą
-Neymar....
Piłkarz zrozumiał. Usiadł koło mnie świdrując w mnie swoim spojrzeniem. Prześwietlał mnie wzrokiem. Znałam to uczucie i trwałam w nim jak najdłużej się dało.
-Przepraszam.....jeśli pomyślałeś że..celowo cię odrzucam-uniosłam wzrok z nad kubka bojąc się że to co w nim zobaczę to będzie uraza i smutek.
-Wiem....postąpiłem głupio uznając że tak jest-dodał cicho- wybacz mi-musnął moje usta przyciągając mnie bardziej do siebie.
-Obejrzymy coś?-spytałam dotykając jego umięśnionego torsu
Pokiwał głową czekając na kolejny ruch. Podniosłam się i ruszyłam do szafki z filmami. Bieber pokazał mi gdzie ona jest już za pierwszym razem. Wyjęłam horror. Usnę w jego ramionach. Wróciłam do bruneta z filmem w ręku. Podałam go brunetowi.
-Kocham cię-wyznałam gdy poszedł włączyć film. Nie usłyszał nie wiedząc jak bardzo chce by było normalnie. Już nic nie będzie normalnie. Piłkarz objął mnie ramieniem i rozpoczął się film. Z początku był nudny i jednym czego chciałam było pójście spać. Nie dało się gdy piłkarz co chwile drażnił mnie swoim głosem szepcząc mi na ucho czułe słówka. To było takie normalne jak nienormalne.Jest i zawsze będzie w moim życiu najważniejszym człowiekiem. Niech pamięta to co było najpiękniejsze i niech mi wybaczy. Połykałam płynące łzy gdy na chwile odszedł ode mnie. Pragnęłam jednego,żeby był szczęśliwy. To może udać się tylko gdy ja będę daleko i o mnie zapomni. Z początku nie będzie to łatwe ale jest silnym człowiekiem i wiem że zasługuje na kogoś o wiele lepszego ode mnie. Jeden wieczór,jedna chwila i wszytko się posypało jak domek z kart. Neymar wrócił częstując mnie popcornem. Sam film mnie nudził i nim się obejrzałam skończył się. Ruszyłam swoje cztery litery tam gdzie mogłam spokojnie pomyśleć. Wypiłam szklankę soku i włączyłam telefon. Oglądnęłam cała galerię wraz z Neymarem śmiejąc się co nie miara. Tak dobrze było wrócić do tego,do śmiechu. Spędziliśmy nad tym kilka godzin póki Brazylijczyk nie zasnął. Okryłam go kocem wyswobadzając się z jego czułego uścisku. Rozłożyłam się na bujanym fotelu w ogrodzie. Czas płynął nie ubłaganie. Każda minuta z nim oznaczało większy ból. Puściłam ostatnie łzy i zakończyłam użalanie się nad sobą. Rozpoczęłam działanie.
***
Och, co ona znowu wymyśliła?! :o
OdpowiedzUsuń