"Jeśli coś było na tyle ważne, że nie możesz o tym zapomnieć. Wiedz, że musi do Ciebie wrócić. Może w innej osobie, innym miejscu, czasie.. ale wróci"
Opuściłam swój dom.Nie miałam już miejsca gdzie czułam że jestem bezpieczna i gdzie wszystko wydawało się inne niż rzeczywistość. Dom gdzie ludzie się jednoczą to raj,raj gdzie wszyscy jesteśmy sobą. To wszystko wydawało się zbyt realne że aż bolało. Wcisnęłam słuchawki w uszy i wysiadłam z powietrznego ptaka. W między czasie swojego zaspania nie zauważyłam gdy ktoś wylał na mnie kawę,oczywiście nie mogłam się skoncentrować i jakoś na to zareagować. Dopiero otrząsnęłam się wtedy gdy ten ktoś wlepił wzrok we mnie.
- Um....nic się takiego wielkiego nie stało-machnęłam ręką-naprawdę,nawet pasuje mi do humoru-zaśmiałam się czerstwo,mój śmiech brzmiał jak śmiech trzeźwego alkoholika.
- nie wiem jak to się stało.....-podrapał się po karku-zagapiłem się na ciebie-zaśmiał się
Nie wiedziałam o czym mówił. Byłam kompletnie w innej krainie niż ta szara rzeczywistość. Miałam zaplamioną koszulkę,przynajmniej pachnącą jak coś co lubię
-pijesz mrożoną kawę orzechową z nutką czekolady?-spytałam patrząc na plamę "zdobiącą" mój T-shirt z napisem Sueños. No fajnie moja najlepsza koszulka,będzie teraz pachnieć moją najlepszą kawą. Nigdy nie mam szczęścia,tak to trafne stwierdzenie.
-tak,za każdym razem przed pracą-zaśmiał się ukazując rząd białych zębów wręcz idealnych. Znałam ten uśmiech, taki uśmiech miał Neymar,jego uśmiech sprawiał że moje serce miękło i jednym zwykłym gestem owinął mnie wokół palca tak że byłam kompletnie zafiksowana na jego punkcie. Nigdy nie przestanę go porównywać do każdego chłopaka jakiego spotkam i to mnie przeraża. Odpłynęłam a chłopak który mówił coś do mnie od 10 min dopiero co zauważył że go nie słucham.
-problemy zapewne bo widać że odpłynęłaś-dodał wyprowadzając mnie z lotniska. Stanęliśmy na otwartej przestrzeni. Wciągnęłam głośno powietrze,byłam w "domu". Czekał mnie jeszcze jeden główny lot tym razem do Polski. Byłam na lotnisku El Prat w Barcelonie. Musiałam wyrzucić go z myśli,wyrzucić z myśli fakt że jestem jego a on jest moim całym światem. Bułka z masłem. Serio,nic jak żyć nie umierać. Poczułam zapach kawy i wróciłam do żywych.
-ja tu gadu gadu a ty i tak bujasz w obłokach-zaśmiał się widząc moje zamglone spojrzenie-chodź zaprowadzę cię-złapał mnie za rękę i pociągnął w nieznanym mi kierunku
-gdzie.ty... mnie-zatrzymałam się od razu,dość że go nie znałam to jeszcze śmie mnie wyrywać do nie wiadomo kąt
-tutaj masz adres-postukał w karteczkę w którą akurat trzymałam w ręce. I akurat dobrze wiedział gdzie jest to miejsce.
-ja....ja mam samolot za chwilę-dodałam zakłopotana motając się w swoich słowach
Zatrzymał się i spojrzał na mnie. Oczywiście nie potraktował moich słów poważnie tylko otworzył mi drzwi od auta
-Typowo jak na te strony-mruknęłam widząc to auto. Dopiero jak schylił się by włożyć mi bagaż zauważyłam jego umięśnioną klatkę piersiową i świeżo zmierzwione włosy. Był tylko w siwych dresach i szarym podkoszulku. Tak i ma super sportowe auto-coś tu nie grało ze sobą. Był odzwierciedleniem atlety ale sprawiał wrażenie beztroskiego 20-latka. Miał szeroki i szczery uśmiech jak Neymar...Ugh Celia przestań!. Czy ja nigdy...Nie ja nigdy nie przestanę-tak krzyczało moje serce. Nie potrafiłam wybić go sobie z głowy a co najgorsze z serca.Siedziałam w ciszy gapiąc się w szybę. Odkąd wsiadłam do samochodu nawet nie obeszło mnie gdzie wiezie mnie TEN NIEZNAJOMY. Nic żadnej reakcji a powinnam jakoś prawda? Krzyknąć czy coś? Ale ja jestem w innym świecie i jakoś nie umiałam z niego się wydostać. Nie zwróciłam uwagi a chłopak którego wciąż nie znałam zatrzymał auto. Przeczesał włosy ręką i wyszedł z pojazdu. Siedziałam i gapiłam się w horyzont jak obrażone dziecko. Znowu bujałam w obłokach.
-wysiadasz czy mam cię wynieść, dla mnie byłaby ta druga opcja-znowu się uroczo zaśmiał i tym razem spojrzał na mnie a nie spuścił go na moją koszulkę. Widziałam jak przypatruje mi się i błądzi po mojej twarzy. Coś go jakby uderzyło i otrzeźwiał
-Tomas-podał mi rękę z bananem na twarzy
Czas zacząć żyć od początku. Zamknęłam to co miałam zamknąć. Koniec.
-Celia-uścisnęłam ją ochoczo po czym zajęłam się wyjmowaniem bagażu- a i tak od razu wyjaśnij mi gdzie.....-uniosłam wzrok i ujrzałam ogromny hotel. Znałam tą nazwę Univers z czterema gwiazdkami najlepszy w całej Katalonii. Chłopaki opowiadali mi co tu wyrabiali,jak wspominali o tym to dodali że właściciel na długo ich zapamięta. Przeszłość to przeszłość nie ucieknę do niej ale piszę nowy rozdział w przyszłości. Tomas,bo tak miał na imię mój nowy znajomy wprowadził mnie do środka bez słowa i szybko przemieszczał się naprzód. Łaził z tą moją walizką jak portier między innymi chłopakami w czarno-białych ubraniach. Postawił ją przed jakimiś drzwiami i pchnął je szybko gdy tylko do niego dołączyłam. Słyszałam wołanie jego imienia ale on jakoś zbytnio się tym nie przejmował. Zaciągnął mnie do kuchni. Odkryłam gdzie jestem gdy poczułam zapachy i wonie różnych przypraw.
-Tomas czy ty.....-chłopak odwrócił się z uśmiechem w tym samym czasie co mężczyzna w czapce kucharza.Wytarł ręce w fartuch i obdarzył mnie uśmiechem a Tomasa surowym spojrzeniem
-nareszcie mogę poznać nową kelnerkę na główną salę-podał mi rękę-Rodrigo kucharz i ojciec Tomasa-uśmiechnął się w znajomy sposób ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd taki uśmiech znam.
-em...-podrapałam się po czole- kelnerka? Na sali..głównej?-zaśmiałam się nerwowo,nie znałam tego hotelu ani restauracji a już dostałam pracę. Ślepy los może jednak okazać się szczęśliwy. I ten chłopak jakby spadł mi z nieba.
-Idź do biura tam czeka na ciebie wszystko co ci potrzebne-wskazał wyjście-mamy nawał gości na weekend!-krzyknął gdy wychodziliśmy. Kompletnie zwariowany dzień i zwariowani ludzie ale to akurat było tą lepszą stroną. Tomas zaprowadził mnie na drugie piętro budynku gdzie mieściło się główne biuro. Minęliśmy drzwi z napisem:Biuro dla pracowników i weszliśmy przez te drzwi. Na stoliku leżał biało czarny strój. Elegancki i nieźle wypachniony-jak by to moja mama nazwała. Czułam się jak u siebie w domu. Tacie także pomagałam w kuchni w hotelu ale oni nie musieli tego wiedzieć więc cicho.....Wzięłam uniform do ręki i poczułam jak przepływa przeze mnie energia. Przynajmniej tutaj zdołam zapomnieć o tym co było.Zaczynam nową drogę w nowym kierunku.
-obok mamy szatnię wiec jeśli już wszystko wiesz to przedstawię cię reszcie ekipy-wyszczerzył się i jak wariaty zbiegliśmy z dwóch piętr na sam dół. Tam zatrzymaliśmy się przy samej recepcji. Zatrzymał nas za rękawy ktoś z zewnątrz
-czemu jeszcze nie odbierasz zamówień a ty.....-obejrzał mnie od góry do dołu i zaniemówił.Był typowym elegancikiem wyczułam to. Do tego jak odnosił się do innych kelnerów i służby.....
-jest tu nowa Al...zaczyna od jutra-wydusił Tomas-Celia to jest..-chrząknął chłopak przed nami
-Jestem Alejandro menager kelnerów i zarządca kuchni-podał mi dłoń uśmiechając się lekko-witamy w zespole i mam nadzieję że nasza współpraca dobrze będzie się układać-dodał po czym szybko wrócił do swoich obowiązków
-wszyscy mówią mu Alex-Tomas szepnął mi na ucho parę słów i ruszyliśmy dalej. Nadal miałam wrażenie że kimś te uśmiechy kojarzę. Odkąd opuściliśmy skrzydło hotelu ruszyliśmy do skrzydła gier i atrakcji. Tomas był zachwycony oprowadzaniem mnie i na sam koniec zaprowadził mnie do pomieszczenia głównego dla pracowników czyli aquaparku bo i tam podejmowali pracę w czasie gdy nie byli potrzebni w kuchni. Uciekł gdzieś na chwile a ja w tym czasie mogłam ogarnąć swoje zachwycenie tym miejscem. Pojawili się znikąd i jakby ktoś ich trzasnął gapili się na mnie.
-Poznajcie nową w naszym zespole Celię,jest główną kelnerką-wypchnął mnie zza swoich pleców
Wszyscy mnie widzieli i obserwowali każdy ruch. Musiał mnie przedstawić. Szlag by go wziął.
-główną?...-usłyszałam zdziwienie w czyimś głosie- ona co dopiero przyszła i już jest główną?!-znów ten głos. Nie widziałam tej osoby ale przeczuwałam że była to dziewczyna. Wspięłam się na palce i ujrzałam ją. Pewną siebie brunetkę o pełnych ustach i kształtach. Widać było że zna się na tym
-Andrea...-westchnął Tomas
-Co Andrea!-fuknęła kelnerka-ja pracuję tu od kilku lat i wciąż nie dostałam tej posady-założyła recę na piersi jak zazdrośnica. Była zazdrosna
-wiem ale to nie ode mnie zależało-i tym razem on podniósł głos- gdybym chciał już dawno każdy z was by tam pracował-wymachiwał rękami tak długo póki dziewczyna która zabijała mnie wzrokiem odwróciła się. Wzięłam to na klatę. Nie chcę mieć na samym początku pod górkę. Tak nie można.
-słuchaj-teraz wyróżniłam się z tłumu-jak chcesz to oddam ci to stanowisko,mi i tak nie zależy-wzruszyłam ramionami. Dziewczyna odwróciła się ponownie twarzą do nas słysząc moje słowa. Udawała zdziwioną a później jakby znowu wróciła ta sama mina i po prostu poszła. Cóż nie wiedziałam co tej dziewczynie chodzi po głowie
- nie przejmuj się nią Celia-dodał głaszcząc moje ramiona,tak dobrze było...Przestań Celia!- Andrea jest specyficzna ale jak się ją bliżej pozna to jest całkiem fajna-zachichotał cicho z uśmieszkiem na twarzy. Uśmiechnęłam się w pełni czując że od teraz wszystko dobrze się ułoży. Tomas pokazał mi sale z sauną i z salą dla dzieci. Niesamowity widok obserwowany przez ratowników. Ich także przedstawił mi Tomas. Nic mu nie umknęło. Pokazywał mi największe zjeżdżalnię i wymieniał kto ma największy rekord w nurkowaniu pod wodą. Wręcz wszystkie pomieszczenia poznałam w jeden dzień a to dzięki Tomasowi. Nie wiedziałam co on w sobie ma ale coś takiego że człowiek nie mógł być z nim ani trochę smutny. Każdy pracownik ale kucharz witali się jak dobrzy kumple. Swój obchód skończyliśmy na kucharskim stole gdzie zajadaliśmy kanapki.
-to teraz możesz mi opowiedzieć więcej o sobie-wytarł ręce w ręcznik i całą uwagę skupił na mnie
-wiesz nie mam żadnej ciekawej historii życiowej-zaśmiałam się popijając sok,nie chciałam by ktokolwiek poznał mnie od środka
-nie gadaj! każdy ma-szturchnął mnie Hiszpan nalegając na odpowiedź
-przecież wiesz jak mam na imię-spojrzałam na niego z ukosa- nic we mnie nie ma szczególnego-wzruszyłam ramionami opierając się o blat-nic co by cię zanadto interesowało-dodałam już innym tonem.
-czy jest coś przez co nie chcesz mówić?-trafił w sedno tym pytaniem
Cisza która się nie kończyła. Nie odpowiadałam.
-zaczekam-szepnął mi na ucho i objął mnie ramieniem-nic się nie bój,możesz mi zaufać-powiedział z lekkim uśmiechem.Takie słowa podtrzymały mnie na duchu. Jeszcze nie teraz,wszystko ma swoją cenę. Odsunęłam od siebie te myśli i ruszyłam za chłopakiem z ciemną czapką na głowie. Czekał na nas Alex.
-chciałbym wam oznajmić że na dzisiaj to wszystko i możecie zacząć sprzątać w głównej sali i aquaparku-postukał w listę pracowników i ominął nas jak robotników
-on tak zawsze?-mruknęłam pod nosem
Tomas odpowiedział mi śmiechem i biegiem popędziliśmy na drugie piętro. Goniłam go do końca. Dobraliśmy się do szczotek i pudeł z substancjami chemicznymi. O tak,czekało nas trochę roboty.
Razem z ekpią wysprzątaliśmy całą kuchnię i główne sale hotelowe. Byliśmy padnięci ale także szczęśliwi bo zrobiliśmy to razem.
-to widzimy się jutro o 6-pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do siebie. Nie pozostało mi nic innego jak położyć się spać. Zdjęłam z siebie wszystko i udałam się do łazienki by wziąć szybko prysznic. Spuściłam zimną wodę na głowę tak by odetchnąć, leciała tak długo aż nie spłynęły ze mnie wszystkie smutki i żale w ciągu tego dnia. Oparłam głowę na szybie i głośno myślałam.
-muszę...muszę zapomnieć O Neymarze,o chłopakach o moim dawnym naiwnym życiu o wszystkim co wiązało mnie z Barceloną-mówiłam sama do siebie wychodząc z łazienki. Nie połapałam się do końca bo w pokoju stał Tomas.
***
Hejooo ! Mamy nowy i całkiem inny ^^ Mimo to Celia stara się zapomnieć o tym co było...ale czy się da? Czy da się zapomnieć o tym co było najpiękniejsze w twoim życiu? A co zrobi Neymar gdy się o tym dowie?
-ja tu gadu gadu a ty i tak bujasz w obłokach-zaśmiał się widząc moje zamglone spojrzenie-chodź zaprowadzę cię-złapał mnie za rękę i pociągnął w nieznanym mi kierunku
-gdzie.ty... mnie-zatrzymałam się od razu,dość że go nie znałam to jeszcze śmie mnie wyrywać do nie wiadomo kąt
-tutaj masz adres-postukał w karteczkę w którą akurat trzymałam w ręce. I akurat dobrze wiedział gdzie jest to miejsce.
-ja....ja mam samolot za chwilę-dodałam zakłopotana motając się w swoich słowach
Zatrzymał się i spojrzał na mnie. Oczywiście nie potraktował moich słów poważnie tylko otworzył mi drzwi od auta
-Typowo jak na te strony-mruknęłam widząc to auto. Dopiero jak schylił się by włożyć mi bagaż zauważyłam jego umięśnioną klatkę piersiową i świeżo zmierzwione włosy. Był tylko w siwych dresach i szarym podkoszulku. Tak i ma super sportowe auto-coś tu nie grało ze sobą. Był odzwierciedleniem atlety ale sprawiał wrażenie beztroskiego 20-latka. Miał szeroki i szczery uśmiech jak Neymar...Ugh Celia przestań!. Czy ja nigdy...Nie ja nigdy nie przestanę-tak krzyczało moje serce. Nie potrafiłam wybić go sobie z głowy a co najgorsze z serca.Siedziałam w ciszy gapiąc się w szybę. Odkąd wsiadłam do samochodu nawet nie obeszło mnie gdzie wiezie mnie TEN NIEZNAJOMY. Nic żadnej reakcji a powinnam jakoś prawda? Krzyknąć czy coś? Ale ja jestem w innym świecie i jakoś nie umiałam z niego się wydostać. Nie zwróciłam uwagi a chłopak którego wciąż nie znałam zatrzymał auto. Przeczesał włosy ręką i wyszedł z pojazdu. Siedziałam i gapiłam się w horyzont jak obrażone dziecko. Znowu bujałam w obłokach.
-wysiadasz czy mam cię wynieść, dla mnie byłaby ta druga opcja-znowu się uroczo zaśmiał i tym razem spojrzał na mnie a nie spuścił go na moją koszulkę. Widziałam jak przypatruje mi się i błądzi po mojej twarzy. Coś go jakby uderzyło i otrzeźwiał
-Tomas-podał mi rękę z bananem na twarzy
Czas zacząć żyć od początku. Zamknęłam to co miałam zamknąć. Koniec.
-Celia-uścisnęłam ją ochoczo po czym zajęłam się wyjmowaniem bagażu- a i tak od razu wyjaśnij mi gdzie.....-uniosłam wzrok i ujrzałam ogromny hotel. Znałam tą nazwę Univers z czterema gwiazdkami najlepszy w całej Katalonii. Chłopaki opowiadali mi co tu wyrabiali,jak wspominali o tym to dodali że właściciel na długo ich zapamięta. Przeszłość to przeszłość nie ucieknę do niej ale piszę nowy rozdział w przyszłości. Tomas,bo tak miał na imię mój nowy znajomy wprowadził mnie do środka bez słowa i szybko przemieszczał się naprzód. Łaził z tą moją walizką jak portier między innymi chłopakami w czarno-białych ubraniach. Postawił ją przed jakimiś drzwiami i pchnął je szybko gdy tylko do niego dołączyłam. Słyszałam wołanie jego imienia ale on jakoś zbytnio się tym nie przejmował. Zaciągnął mnie do kuchni. Odkryłam gdzie jestem gdy poczułam zapachy i wonie różnych przypraw.
-Tomas czy ty.....-chłopak odwrócił się z uśmiechem w tym samym czasie co mężczyzna w czapce kucharza.Wytarł ręce w fartuch i obdarzył mnie uśmiechem a Tomasa surowym spojrzeniem
-nareszcie mogę poznać nową kelnerkę na główną salę-podał mi rękę-Rodrigo kucharz i ojciec Tomasa-uśmiechnął się w znajomy sposób ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd taki uśmiech znam.
-em...-podrapałam się po czole- kelnerka? Na sali..głównej?-zaśmiałam się nerwowo,nie znałam tego hotelu ani restauracji a już dostałam pracę. Ślepy los może jednak okazać się szczęśliwy. I ten chłopak jakby spadł mi z nieba.
-Idź do biura tam czeka na ciebie wszystko co ci potrzebne-wskazał wyjście-mamy nawał gości na weekend!-krzyknął gdy wychodziliśmy. Kompletnie zwariowany dzień i zwariowani ludzie ale to akurat było tą lepszą stroną. Tomas zaprowadził mnie na drugie piętro budynku gdzie mieściło się główne biuro. Minęliśmy drzwi z napisem:Biuro dla pracowników i weszliśmy przez te drzwi. Na stoliku leżał biało czarny strój. Elegancki i nieźle wypachniony-jak by to moja mama nazwała. Czułam się jak u siebie w domu. Tacie także pomagałam w kuchni w hotelu ale oni nie musieli tego wiedzieć więc cicho.....Wzięłam uniform do ręki i poczułam jak przepływa przeze mnie energia. Przynajmniej tutaj zdołam zapomnieć o tym co było.Zaczynam nową drogę w nowym kierunku.
-obok mamy szatnię wiec jeśli już wszystko wiesz to przedstawię cię reszcie ekipy-wyszczerzył się i jak wariaty zbiegliśmy z dwóch piętr na sam dół. Tam zatrzymaliśmy się przy samej recepcji. Zatrzymał nas za rękawy ktoś z zewnątrz
-czemu jeszcze nie odbierasz zamówień a ty.....-obejrzał mnie od góry do dołu i zaniemówił.Był typowym elegancikiem wyczułam to. Do tego jak odnosił się do innych kelnerów i służby.....
-jest tu nowa Al...zaczyna od jutra-wydusił Tomas-Celia to jest..-chrząknął chłopak przed nami
-Jestem Alejandro menager kelnerów i zarządca kuchni-podał mi dłoń uśmiechając się lekko-witamy w zespole i mam nadzieję że nasza współpraca dobrze będzie się układać-dodał po czym szybko wrócił do swoich obowiązków
-wszyscy mówią mu Alex-Tomas szepnął mi na ucho parę słów i ruszyliśmy dalej. Nadal miałam wrażenie że kimś te uśmiechy kojarzę. Odkąd opuściliśmy skrzydło hotelu ruszyliśmy do skrzydła gier i atrakcji. Tomas był zachwycony oprowadzaniem mnie i na sam koniec zaprowadził mnie do pomieszczenia głównego dla pracowników czyli aquaparku bo i tam podejmowali pracę w czasie gdy nie byli potrzebni w kuchni. Uciekł gdzieś na chwile a ja w tym czasie mogłam ogarnąć swoje zachwycenie tym miejscem. Pojawili się znikąd i jakby ktoś ich trzasnął gapili się na mnie.
-Poznajcie nową w naszym zespole Celię,jest główną kelnerką-wypchnął mnie zza swoich pleców
Wszyscy mnie widzieli i obserwowali każdy ruch. Musiał mnie przedstawić. Szlag by go wziął.
-główną?...-usłyszałam zdziwienie w czyimś głosie- ona co dopiero przyszła i już jest główną?!-znów ten głos. Nie widziałam tej osoby ale przeczuwałam że była to dziewczyna. Wspięłam się na palce i ujrzałam ją. Pewną siebie brunetkę o pełnych ustach i kształtach. Widać było że zna się na tym
-Andrea...-westchnął Tomas
-Co Andrea!-fuknęła kelnerka-ja pracuję tu od kilku lat i wciąż nie dostałam tej posady-założyła recę na piersi jak zazdrośnica. Była zazdrosna
-wiem ale to nie ode mnie zależało-i tym razem on podniósł głos- gdybym chciał już dawno każdy z was by tam pracował-wymachiwał rękami tak długo póki dziewczyna która zabijała mnie wzrokiem odwróciła się. Wzięłam to na klatę. Nie chcę mieć na samym początku pod górkę. Tak nie można.
-słuchaj-teraz wyróżniłam się z tłumu-jak chcesz to oddam ci to stanowisko,mi i tak nie zależy-wzruszyłam ramionami. Dziewczyna odwróciła się ponownie twarzą do nas słysząc moje słowa. Udawała zdziwioną a później jakby znowu wróciła ta sama mina i po prostu poszła. Cóż nie wiedziałam co tej dziewczynie chodzi po głowie
- nie przejmuj się nią Celia-dodał głaszcząc moje ramiona,tak dobrze było...Przestań Celia!- Andrea jest specyficzna ale jak się ją bliżej pozna to jest całkiem fajna-zachichotał cicho z uśmieszkiem na twarzy. Uśmiechnęłam się w pełni czując że od teraz wszystko dobrze się ułoży. Tomas pokazał mi sale z sauną i z salą dla dzieci. Niesamowity widok obserwowany przez ratowników. Ich także przedstawił mi Tomas. Nic mu nie umknęło. Pokazywał mi największe zjeżdżalnię i wymieniał kto ma największy rekord w nurkowaniu pod wodą. Wręcz wszystkie pomieszczenia poznałam w jeden dzień a to dzięki Tomasowi. Nie wiedziałam co on w sobie ma ale coś takiego że człowiek nie mógł być z nim ani trochę smutny. Każdy pracownik ale kucharz witali się jak dobrzy kumple. Swój obchód skończyliśmy na kucharskim stole gdzie zajadaliśmy kanapki.
-to teraz możesz mi opowiedzieć więcej o sobie-wytarł ręce w ręcznik i całą uwagę skupił na mnie
-wiesz nie mam żadnej ciekawej historii życiowej-zaśmiałam się popijając sok,nie chciałam by ktokolwiek poznał mnie od środka
-nie gadaj! każdy ma-szturchnął mnie Hiszpan nalegając na odpowiedź
-przecież wiesz jak mam na imię-spojrzałam na niego z ukosa- nic we mnie nie ma szczególnego-wzruszyłam ramionami opierając się o blat-nic co by cię zanadto interesowało-dodałam już innym tonem.
-czy jest coś przez co nie chcesz mówić?-trafił w sedno tym pytaniem
Cisza która się nie kończyła. Nie odpowiadałam.
-zaczekam-szepnął mi na ucho i objął mnie ramieniem-nic się nie bój,możesz mi zaufać-powiedział z lekkim uśmiechem.Takie słowa podtrzymały mnie na duchu. Jeszcze nie teraz,wszystko ma swoją cenę. Odsunęłam od siebie te myśli i ruszyłam za chłopakiem z ciemną czapką na głowie. Czekał na nas Alex.
-chciałbym wam oznajmić że na dzisiaj to wszystko i możecie zacząć sprzątać w głównej sali i aquaparku-postukał w listę pracowników i ominął nas jak robotników
-on tak zawsze?-mruknęłam pod nosem
Tomas odpowiedział mi śmiechem i biegiem popędziliśmy na drugie piętro. Goniłam go do końca. Dobraliśmy się do szczotek i pudeł z substancjami chemicznymi. O tak,czekało nas trochę roboty.
Razem z ekpią wysprzątaliśmy całą kuchnię i główne sale hotelowe. Byliśmy padnięci ale także szczęśliwi bo zrobiliśmy to razem.
-to widzimy się jutro o 6-pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do siebie. Nie pozostało mi nic innego jak położyć się spać. Zdjęłam z siebie wszystko i udałam się do łazienki by wziąć szybko prysznic. Spuściłam zimną wodę na głowę tak by odetchnąć, leciała tak długo aż nie spłynęły ze mnie wszystkie smutki i żale w ciągu tego dnia. Oparłam głowę na szybie i głośno myślałam.
-muszę...muszę zapomnieć O Neymarze,o chłopakach o moim dawnym naiwnym życiu o wszystkim co wiązało mnie z Barceloną-mówiłam sama do siebie wychodząc z łazienki. Nie połapałam się do końca bo w pokoju stał Tomas.
***
Hejooo ! Mamy nowy i całkiem inny ^^ Mimo to Celia stara się zapomnieć o tym co było...ale czy się da? Czy da się zapomnieć o tym co było najpiękniejsze w twoim życiu? A co zrobi Neymar gdy się o tym dowie?
Neymar się wkurzy. A Celia długo nie wytrzyma. OBY ;p
OdpowiedzUsuńAle żeś dorobila...😭😭
OdpowiedzUsuń