Music ♥

niedziela, 25 grudnia 2016

Rozdział 74

"Ideały nie istnieją? Wręcz przeciwnie.Każdy taki jest. Wystarczy się zakochać"

Sergio stanął mi na drodze. Lepiej być nie mogło. W dodatku z szerokim uśmiechem. Przez chwile nie wiedziałam co powiedzieć. Obmyślałam plan ucieczki.
 -znowu się spotykamy-zaśmiał się- i jak przekazałaś Celi wiadomość-spytał ciemnooki
"Oczywiście że tak!"-krzyczał mój rozum. Tak znowu,czy to nie przypadek? Tym bardziej że ten uśmiech skądś kojarzę
 -tak mówiła że musi to przemyśleć-podrapałam się po czole- i że jest pan ślepy-wymsknęło mi się między wypowiadanymi słowami. Gapił się na mnie jak w lampę bez słowa. Najchętniej bym od razu mu powiedziała ale po co mam odbierać mu tą radość. Minęłam a przynajmniej chciałam go minąć ale mi to uniemożliwił.Złapał mnie za nadgarstek
 -Celia-spytał uchylając usta-nie poznałem cię....ta fryzura mnie zmyliła-dodał puszczając moją kończynę
 -naprawdę szybko się ocknąłeś-roześmiałam się dodając do tego oparcie się o jego ramię
Naprawdę aż tak nie można mnie było poznać? Najwyraźniej nie
 -rozmawiałeś ze mną w trzeciej osobie nawet nie wyobrażasz sobie jak ciężko mi było się nie roześmiać-szturchnęłam go lekko-ale przyjmuję zaproszenie-puściłam mu oczko i wyszłam z aquaparku. Czułam że on także się uśmiecha. Założyłam z powrotem trampki i jednym pchnięciem ręki znalazłam się na sali głównej. Andrea i Tomas już odbierali swoje zamówienia. No ładnie. Dołączyłam do nich
 -dzisiaj kończymy i pomyślałam że może pójdziemy na kawę albo coś zjeść- zaczeła Andrea
Do boju dziewczyno! 
 -Celia dołączysz do nas?-spytał zerkając na mnie Hiszpan
Pokręciłam głową czując na sobie spojrzenie dziewczyny
 -Sergio mnie zaprosił-parsknęłam- następnym razem-poklepałam Tomasa po ramieniu i uśmiechnęłam się do Andrei. Dziewczyna po raz pierwszy nie widziała już we mnie wroga a widziała koleżankę po fachu. Tak zleciała mi do końca moja zmiana.Tuż po jej zakończeniu udałam się schodami do swojego pokoju. Gdyby nie to zaproszenie....nudziłabym się i przynajmniej przeszkadzałabym Andrei w zdobywaniu Tomasa. Przebrałam się w  coś innego niż dotychczas dokładając do tego podkręcone włosy i lekki makijaż którego mi ostatnio nie brakowało. Ten ostatni raz i da mi spokój. Dokończyłam swoje przygotowanie szybkim psiknięciem perfumami. Zapach Lilii był moim ulubionym. Założyłam bezowe sandałki i zeszłam na dół.Sergio już czekał z różą w ręku. Niech on się nie wygłupia bo jeszcze wezmnie za jego "towarzyszkę". Dołączyłam do niego w mgnieniu oka,nikt nie mógł nas zobaczyć
 -dziękuję-wzięłam różę i odłożyłam na blat. Ten kwiat naprawdę mi się podobał ale nie miałam jak go zabrać. Był to mój ulubiony kwiat i przypominał mi Brazylijczyka.
 -chodź bo stolik na nas czeka-pokazał ręką stolik w strefie VIP
 -nie mówisz poważnie Sergio....-pokręciłam głową w niedowierzaniu. A żeby aż tam miałabym usiąść? To przesada-nie ma mowy że tam usiądę....-dodałam do bruneta
 -a czemu? To miejsce właśnie dla ciebie-podał mi rękę i ruszyliśmy przed siebie. Kelnerzy kłaniali się przed nami jak choinki. Nie chciałam się wyróżniać bo sama byłam jedną z kelnerek tylko dzisiaj w innym stroju. O tak tylko tego i brakowało by Alex nas zauważył. W głowie już miałam minę mojego zarządcy gdy nas zobaczy bo w tym sektorze to on obsługuje klientów. Rozejrzałam się dookoła i jak na razie nic się nie wydarzyło. Szczerze nigdy tu nie byłam. Ale ciii...spodobało mi się to miejsce. Miało ciemne ściany w kolorze bordo i białe stoliki a pomiędzy były beżowe zastawki między oknami a wyjściem. Wszystko było idealnie skomponowane. Oboje zajęliśmy miejsca śmiejąc się do siebie
 - widzisz żyjesz nikt nie umarł nic się nie stało-parsknął chłopak
 -tak ale..-nie dokończyłam bo wielkimi krokami zbliżył się właśnie Alejandro. Szlag. 1..2...3...Oddychaj Celia Oddychaj.
 -czy pani...Celia życzyłaby sobie coś?-spytał z cichym podtekstem w głosie.
 -tak po proszę sok pomarańczowy i sałatkę-uśmiechnęłam się lekko i odłożyłam kartę na stół
Zapisał śmiejąc się pod nosem.
 -A ty Sergio?-spytał nie patrząc na mnie-ja homara i dla tej pani też,i czerwone wino poproszę-dopowiedział chłopak mrugając do mnie
 -co ja nie...-warknęłam na bruneta-nie chce żadnego homara czy cie pogrzało?-dodałam zakładając recę na pierś.
 -spokojnie mała-zaśmiał się-spróbujesz a później będziesz na mnie warczała-uciął wszystkie moje wypowiedzi.Pogawędziliśmy z Sergio o tym co ja tu robię po czym kelner przyniósł nam jedzenie.Zaczęliśmy jeść...w sumie patrząc na tego homara aż mi ślinka poleciała
  - a tak nie chciałaś-powiedział z pełnymi ustami
Zaśmiałam się  o mal się nie dławiąc homarem. Przypomniały mi się homary Marceli wraz z owocami morza....Robi najpyszniejsze na świecie i nic tego nie zmieni. Zjadłam ze smakiem i oparłam się o krzesło. Przyglądałam się Sergio...coś mi w nim nie pasowało a jednak sprawiał wrażenie kogoś znajomego. Skończył jeść i zawołał kelnera.
 -deser lodowy dla tej pani z malin acai a dla mnie czekoladowy-dodał szybko i chłopak którego kojarzyłam z sali odszedł jak poparzony. Najwidoczniej nie miałam nic do powiedzenia.Zastanawiał mnie fakt skąd wiedział jaki jest mój ulubiony deser i jak go zrobią skoro....? Skoro te maliny rosną w Brazylii?...Zadziwił mnie nie powiem.
 -skąd wiedziałeś?-spytałam lekko się uśmiechając w stronę kuchni
 -nie pytaj skąd bo naprawdę nie wiem szczelałem- dodał poważnie-to twój ulubiony?-trafił w sedno. 
Pokiwałam głową. Uśmiechnęłam się szerzej do chłopaka czując że tego oczekiwał. Poczekaliśmy chwilę i desery dołączyły do nas. Jadłam czując że nie mogę opanować się od uśmiechu a to wszystko dzięki Sergio.
 -dziękuję-powiedziałam-za to wszystko,za to że mogę tak tu siedzieć i jeść mój ulubiony deser-szepnęłam wpatrując się w chłopaka
 -to ja dziękuję za to że mogłem tak miło spędzić mój urlop-mrugnął okiem. Ach umiał tak czarować słowami...ciekawe czy kogoś ma
 -Sergio..-zaśmiałam się-czy ty...masz kogoś?-spytałam podnosząc wzrok
 -Nie-pokręcił głową- i jak na razie nie szukam-dodał
 -zostałeś u kogoś?-pytałam dalej
 -u najlepszego przyjaciela-uśmiechnął się-mam nadzieję że to nie przesłuchanie-spojrzał na mnie wymownie
 -w żadnym wypadku-powiedziałam- kiedy wracasz?-spytała cicho
 -jutro po południu-dodał przysuwając się do mnie-nie martw się wrócę nim się obejrzysz-pstryknął mnie w nos i złapał za rękę-zapamiętam to-pokazał na branssoletkę którą dostałam od Anto.....
Szlag.Poznał ją? Zna Anto?
 -czas wracać-chrząknął-Alex mówił że mam  cię odstawić o 23 więc.....
ŻE ALEX? TEN ALEX? CHYBA SIĘ PRZESŁYSZAŁAM
 - chyba śnię-zaśmiałam się-Alex tak ci powiedział?-udawałam że się dławię-to jakiś sen-pokręciłam głową-chodźmy bo jeszcze oboje stąd wylecimy szybciej niż myślę-dodałam wychodząc z sali VIP
To wszystko było takie dziwne. Sergio nie odzywał się aż do recepcji. Usiadłam na blacie i nie wiedziałam co zrobić. 
 -Naprawdę nie możesz zostać?-zrobiłam maślane oczy chcąc go przekonać
 -klub wzywa-wzruszył ramionami-ale zobaczysz przyjadę jeszcze-podpisał papier rachunkowy i poszedł do siebie. Pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i każde z nas udało się na górę. Przesunęłam wzrokiem po rachunki i zobaczyłam imię i nazwisko Sergio.....oczom nie dowierzałam. Osobą z którą tak dobrze mi się rozmawiało był Sergio "Kun" Aguero. We własnej osobie spędziłam czas z najlepszym przyjacielem Leo.

******
Mamy 74! Taki o niczym ale widzicie Święta itd....W następnym będzie się dzialo. Oczekiwaliście że to będzie Kun? Myślicie że coś przez niego się wydarzy?Czekam na opinie kochani :*hane k

1 komentarz:

  1. Jedno jedyne "osz k**wa"! :o
    Czekam na next i zapraszam do mnie, kochana ;*

    OdpowiedzUsuń