Music ♥

niedziela, 15 stycznia 2017

Rozdział 78

"Odejście od kogoś jest wykonalne. Zapomnienie jest ponad ludzkie siły"

 Poszłam do gabinetu Alexa z czystą głową i krzyczącym sercem. Wszystko co się dotąd wydarzyło miało mnie przygotować na to spotkanie ale nie sądziłam że aż tak to przeżyję. Na całym spotkaniu byłam nieobecna i cały czas układałam sobie to co powiem Leo. Oczywiście skończyło się na tym że wyszłam ze spotkania kompletnie pogubiona. Nie wiedziałam co i jak powiedzieć a co najgorsze to widok Leo z załzawionymi oczami prześladował mnie od początku. Alejandro zatrzymał mnie przy wpisach zmian. Oczywiście świdrował mnie wzrokiem
 -oboje byliście nieobecni więc wnioskuję że jest coś na rzeczy  i..-westchnął widząc wchodzącego na górę Leo
 -muszę z nim pogadać-powiedziałam szybko ruszając za nim. Alex złapał mnie za ramię nachylając się delikatnie
 - niech ponownie zacznie się uśmiechać,tak jak ty mi to uczyniłaś-dodał z radością wypisaną na twarzy i puścił mnie wolną. Już mi Tomas wspomniał o tym co zrobiłam...ale teraz czułam że mogę to zrobić. Przede mną jednak najtrudniejsze wyzwanie-rozmowa z Leo. Usiadłam na kuchennym blacie bawiąc się nogami. Uciekłam myślami gdzieś daleko,gdzieś gdzie nikt mnie nie znajdzie.....Uniosłam głowę do góry i ujrzałam Argentyńczyka opartego o kuchenkę. Tuż koło mnie stał człowiek który był dla mnie jak rodzony przyjaciel,to on był tą moją ostoją. Rozglądałam się po kuchni w końcu natykając się na skrzyknę ze zdjęciami. Wzięłam jedno do ręki. Przesuwałam palcami po obrazku w ramce i nie mogłam powstrzymać łez,to było silniejsze ode mnie. Za dużo wspomnień...za dużo przeżyć...za dużo wszystkiego jak na tą chwile.... Poczułam się mokra,mokra na duszy jak i na zewnątrz. Potarłam swoją twarz i poczułam że się nie myliłam. Miałam całą mokrą twarz i osobą która obróciła mnie do światła był Leo i także jednym ruchem ręki otarł mi łzy. Zawsze to robił. Zawsze był gdy go potrzebowałam i zawsze będzie gdy już na dobre wrócę do ich życia.  Leo nie miał jak sie odezwać i jedyne co robił to ilustrował moją twarz. Nic się nie zmienił,wciąż jako jedyna z nielicznych osób znał mnie lepiej niż ktokolwiek i tak samo jest z nim. Nie mogłam go zapomnieć,jego dotyku i śmiechu..był niewyobrażalnie rodzinny i czy tego chciał czy nie rozpoznałabym go wszędzie. Zawiesiłam wzrok na jego tatuażu na ręku,było tam oko Anto i jej przenikliwe spojrzenie....
 -nie...-odsunęłam się kręcąc głową
- już czas Celia-wychrypiał...- to...przez cały czas.....nie mogę uwierzyć-powiedział  z łamiącym głosem
 - nie powinieneś tu być....nie płacz...nie Leo-powiedziałam pocierając ramiona. Zbliżyłam się do Argentyńczyka tak by mieć go w zasięgu ręki. Piłkarz złapał mnie za rękę i zatrzymując w miejscu.Kręciłam się i to Leo denerwowało.
 -tęskniliśmy....wszyscy....wciąż tęsknimy,gdy Kun polecił mi tą restaurację jakoś nie przekonało mnie to że muszę osobiście ją sprawdzić....ale opłacało się,bo cię odnalazłem-dodał uśmiechając się smutno,jego uśmiech przypomniał mi że oddycham.
 -to za wiele...mieliście zapomnieć....zrobiłam to dla was...wy mnie powinniście nienawidzić-odsuęłam się drastycznie uderzając o kant kuchenki. Brunet westchnął i szybko powrócił do rozmowy
 -jaka nienawiść...Celia czy cię totalnie pogrzało? Ty naprawdę mówisz......jak możesz!-krzyknął słyszalnie tylko dla nas- nie wiesz przez co przechodziliśmy...przez co...nie ma tu nienawiści ale wielka tęsknota,Anto...Chłopaki..Ja..dzieci...Neymar-dodał na samym końcu akcentując to patrząc mi prosto w oczy
 -myślisz że robiłam to po to byście się o mnie martwili i wylewali łzy?-spytałam-Absolutnie nie,zrobiłam to bo chciałam was uchronić przed samą sobą,chciałam was uchronić przed czymś co nie istniało i skończyło się na tym że straciłam was wszystkich-wyznałam-tamten dzień był cudowny,niezapomniany i na długo zapamiętam ale podjęłam jedną z najważniejszych decyzji w życiu i nie miałam jej żałować..niestety pożałowałam jak tylko uświadomiłam sobie że..że już was nie odzyskam-oparłam się o Leo czując że moje serce płacze razem ze mną
 - ja także go zapamiętam Celia-pogłaskał mnie po włosach-nigdy wcześniej nie widziałam tak załamanej Anto i Neymara a nawet nas wszystkich,nie sądziłem że można do tego  stopnia stracić taką osobę....Anto do tego czasu nie potrafi się otrząsnąć choć dzięki Thiago  powróciła dawna Anto,wcześniej to nie była ona..nie poznawałem jej ale starałem się jak mogłem by pomóc jej wrócić do życia i poskładać się jakoś....trwwało to rok...nie wyobrażasz sobie w jakim stanie była Anto gdy...gdy wróciliśmy do domu....-powiedział cicho załamując 
 ręcę
 -tamtego dnia byłam tam....stałam przy waszym płocie Thiago mnie zauważył-szepnęłam lekko się uśmiechając-zaczęło lać a ja przemoknęłam do suchej nitki....byłam także przy bramie Mini Estadi widziałam wasze auta...ciągnęło mnie by wam powiedzieć by dać znak...ale wciąż byłam w gazetach wciąż mnie oczerniali...Neymar...On najbardziej oberwał za mnie...za każdy spędzony ze mną dzień,rozumiesz? Nie miałam prawa być w jego życiu!-krzyknęłam wpadając w ramiona silnego piłkarza. Biłam go co siła aż w końcu Leo odezwał się w swoim stylu
 -Poodtrzymywałem go na duchu przez dłuuuuugiuu czas-dodał-potrzebował zobaczyćć że ma po co żyć,i tak mi się wydawało przez jakiś czas....dopóki nie zobaczyłem go w domu....to nie był ten człowiek...to nie był mój przyjaciel-wyszeptał nie przestajac mnie uspokajać-przeżyłem szok i wewnętrzny wstrząs wokół wszystkiego,nie wiedziałem jak go poskładać po raz pierwszy nie wiedziałem co zrobić....-wydusiuł to z siebie mocniej mnie przytulając-wtedy z pomocą przyszli pozostali,oni ruszyli do przodu choć nie było łatwo,razem wyciągnęliśmy go z doła i doprowadziliśmy do porządku i udało się nam przynajmniej po części-powiedział powodując mój niemy uśmiech.Te...go mi było trzeba,właśnie takich słów.
 -ale ty jesteś brakującą połową,to wciąż widać że coś z nim nie tak....-dodał przyjaciel-on potrzebuje cię jak tlenu jak wody do życia czy ty.....
 -nigdy bym tego nie zrobiła wiedząc żżee doprowadzę go do takiego stanu....wiele razy obwiniałam się że to moja wina i widzę że słusznie zrobiłam nie wracając...teraz wstydzę spojrzeć mu w oczy....wiesz jak by na mnie spojrzał? Z nienawiścią! Śniłam o tym i wiem jak to jest!-krzyknęłam upadając na kolana. Zwinęłam się w kulkę ocierając łzy płynące po mojej rozpalonej twarzy,to wróciło,to szczęście i bólóó powróciło.
 -nie wiesz jak bardzo  katowała go myśl o tobie...jak wiele nocy przepłakał prosząc byś wróciła...-potrząsnął głową-coś naprawdę dobijajacego-wydukał połamanym głosem- ale ani razu nie powiedział nic zlego na ciebie, po prostu strasznie ciężko doszło do niego twoja strata że przez ten cały czas nie wracałaś...że dałaś znać..że go od tak zostawiłaś-musiałał to powiedzieć, a ja właśnie to chciałam usłyszeć-ma wszędzie twoje zdjęcia...w ramkach na ścianie i głównie w sypialni to jego pokój gdzie wssszedłem tylko ja,tam płakał błagając bym powiedział coś co go pocieszy co wyniesie go z dołu..naprawdę widział że już nie wrócisz a pomimo tego nadal ma nadzieję że zapukasz do jego drzwi-dodał-opowiedział mi tamten dzień jak się czuł po tym...po waszej pierwszej nocy-wziął wdech-i wyznał że to była jego najlepsza noc, że długo na to czekał i potem się rozpłakał,opadł na poduszkę krzycząc i przeklinajac na wszystko na co się dało byle by zapomnieć by nie wróciły wspomnienia....to był Neymar z którym się nie przyjaźniłem...to nie takiego człowieka znałem...nikt nie umiał go oderwać od tego by zaczął jakoś wychodzić albo coś....zero odzewu zamknął się kompletnie i zmienił-powiedział na jednym tchu-to nie tego oczekiwałem.....gdy po dwóch latach odrodzenia się przychodze do niego widzę zmianę widoczną dla wszystkich....to lustro tamtego Neymara choć gdy go zna się długi czas to nie on. Milczy nic nie mówi...jest cichy i zamknięty,wcale nie przypomina tamtego świra-roześmiał się-ale jest poprawa bo wychodzi i bawi się w naszym towarzystwie-potarł moje policzki-przychodzą słabsze dni gdy powraca ból i smutek ale wtedy wiemy że musimy być przy nim mimo wszystko...wtedy razem ratujemy go od upadku,on nie może być sam wtedy....wtedy jest naprawdę z nim źle...było tak jednego razu gdy wraz z Anto przechodziłem to samo co z Neyem i nie potrafiłem opanować emocji i padło na Neymara...i źle trafiłem...gdy wszedłem do jego mieszkania było wszędzie pełno butelek i pudełek od lodów....ujrzałem go zamkniętego w sali do gier z whisky w ręku,leżał i piłle-powiedział-był wzburzony gdy ją zabrałem i zaprowadziłem go do pokoju i nie obeszło się bez krzyku...-pokręcił głową-Neymar był w opłakanym stanie a ja nie powinienem tego mówić... i wyszło na to że oboje utonęliśmy w złości wściekająąc się na rzeczy które już nie maja znaczenia,wypomniałem mu że nie takiego chciałabyś go widzieć na co on odparł że cię tu nie ma i trzasnął drzwiami. Otworzył chwilę po pozwalajac mi wejść,przeprosiliśmy się nawzajem i wyznałem mu że powinien ruszyć do przodu i tak jak inni żyć tak jak wcześniej....-Objęłam Leo z całycch sił czując że nic innego nie ukoi mojego rozdartego serca i duszy....-to był przełom tamten dzień pokazał mi prawdziwego Neymara i tamten stan więcej się nie powtórzył przez to samo przechodziła Anto i reszta ale to nas umocniło i jesteśmy o wiele silniejsi-na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech wprawiając mnie w płacz jeszcze większy niż wtedy gdy ich opuszczałam. Uczucie które mnie ogarnęło kompletnie nie przypominało smutku,było to uczucie powrotu i wzruszenia. Ocierałam łzy najszybciej jak się dało,byle by Leo nie stracił swojego uśmiechu
 -te słowa znaczą więcej niż wszystko inne,nie wiesz jak się cieszę że ty...że ty mnie nie nienawidzisz...że mi wybaczyłeś...że nadal mogę nazywać cięs woim najlepszym przyjacielem-złapałam go za dłoń i przesunęłam po znajomym tatuażu-i chcę byś...być był szczęśliwy...ale ja....
 -teraz gdy cię trzymam więcej nie wypuszczę dlatego też zaprosiłem cię na swoje urodziny-zachichotał-jesteś częścią naszej rodziny nie mógłłbym zapomnieć o tobie...to było moje życzenie urodzinowe by cię odnaleźć i by Anto jak my wszyscy odzyskała spokój-wyznał-nigdy więcej nie pozwolę ci uciec-mruknął pod nosem myśląc że tego nie słyszę
 -drugiego razu nie będzie-poklepałam go po ramieniu pocieszając samą siebie-a czy Anto ona..mówiła coś o mnie?-spytałam
 -codziennie o tobie mówiłaa i wspomniała--przymknął oczy Argentyńczyk i zaczął mówić i jak natchniony-Thiago bawił się zabawkami od ciebie wprawiając w to Anto,tak Anto wpadła w ten dół.....z któtego ją wyciągnąłem przy pomocy zdjęć ale dzieci także pomogły-westchnął-to była trudna przeprawa ale po spotkaniu z Shaki i Rafą i Veronicą wróciłaa odmieniona-otworzył oczy-to była moja Anto-otarł łzę-tego wieczoru płakała przy waszym współnym zdjęciu i obiecała sobie że pójdzie to przodu dla ciebie,myślała że nie słyszałem ale byłem za drzwiami i omal co siię nie rozpłakałem słysząc to-powiedział najlepszy piłkarz pod słońcem-i do teraz wiem że wszystko będzie dobrze rozumiesz co to znaczy Celia? To znaczy że nareszcie zapanuje pokój-powiedział dajac upuust swoim łzom i wszystkim obawom. To on najbardziej potrzebował pomocy gdy innych pocieszał...sam nie potrafił siebie a jednak....Najszlachetniejszy człowiek podod słońcem pod każdym możliwym względem. Miał ogromne serce dla każdego i każdego eegwspierał jak tylko mógł co doprowadził go do tego że sam nie miał kiedy użalać się nad sobą,i w ten sposób podniósł sam siebie i iiinnych także. Nikomu nie życzę takiego widoku,gdy mężczyzna płacze wystarczy jedno słowo by pokazać mu że się przy nim jest.Ja tak zrobiłam. Mocno objęłam go ramionami próbując choć w pewnym stopniu pokazać mu jego własną wielkość. 
 -tak długo na to czekałem..-szepnął-dziękuę Bogu za to że teraz to się wszystko spełniło-wziął moją twarz w dłonie oczekując reakcji. Ucałowałam jego dłonie przykładając je do mojego serca. Nie mogłam wyśnić sobie lepszej chwili i lepszych słów..
 -tu zawsze będziecie-postukałam w nie mocno dygocząc odruchowo. Leo zrobił to samo i mocno wpadliśmy w swoje ramiona..Teraz już na dobre. Nic nie mogło już być źle.

***
Długo zbierałam się do tego rozdziału....Za każdym razem jak przetaczałam sobie te słowa w głowie wzruszałam się i naprawdę doceniam to że czytacie je z taką chęcią :* Dziękuję i buziaki dla was ♥ Co myślicie o tym rozdziale? Jak wam się podobał?

3 komentarze:

  1. Poplakalam się😥😥 cudowny rozdział i czekał na następny!! Pisz szybko!😥❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta chwila z Leo cudowna , ale ... mogliby już się pogodzić ! Ps. Jestem z Cb dumna Ney 💘 ~ Cris

    OdpowiedzUsuń