"Największa nagroda od życia? Gdy ktoś szczerze cię pokocha"
Po rozmowie z Leo poczułam od środka to czego nie zaznałam od dłuższego czasu-spokoju. Długo się tuliliśmy pozwalając sobie na łzy. W końcu to z nas zeszło i wspólnie zajęliśmy się Menu teraz tak na poważnie. Jednak nie mogłam oprzeć się jednej kwestii...gdy tak blisko jestem Leo..a Leo jest blisko z ....to na pewno wie....Argentyńczyk wystukał na telefonie kod i wszedł w galerię.....
-wciąż masz....-pokazał na zdjęcia z pierwszych dni z nimi,wtedy w restauracji popstrykałam im trochę tych zdjęć. Powstawiam na urodziny. Przewijał palcem co chwila z jakiegoś się śmiejąc. Naprawdę miał niezły ubaw
-To Neymar?-spytał-zrobiłaś mu jak spał?-zadał kolejne pytanie które obijały mi się o uszy. W głowie wciąż miałam obraz kiedy te zdjęcia robiłam,nie zapomniany widok.
-tak to było dawno-potarłam ramiona mówiąc zmieszana-tamta noc....była moją najpiękniejszą-szepnęłam. Leo uśmiechnął się na swój znany sposób i odłożył mój telefon na miejsce. Właściwie nie ośmielił się nawet wytknąć nosa spod mojego ekranu ale widział że zmienił mi się nastrój więc przestał. Mimo tego błądziłam myślami do tamtej nocy...Jak byłam w jego ramionach,jak jego ciepło sprawiało że mogłam spokojnie oddychać i poczuć to wszystko na nowo,jak swoją obecnością doprowadzał mnie do szaleństwa.Gdy tyko widział że jestem rozgrzana wiedział co robić. Nie był gwałtowny a delikatny i czuły. Pokazywał swoją miłość do mnie w każdym pocałunku i pieszczocie. Dotykał mnie w taki sposób że momentami myślałam że jestem w niebie. Zmysłowo i namiętnie oddawał każdy mój pocałunek,kiedy tylko byłam przy nim pogłębiał dodając tak żaru do naszej miłości.Palcami przesuwałam po kącikach jego ciała zapamiętując je na długo. Jego żar pobudził we mnie miłość której mi brakowało.Obudziłam w sobie kobietę.To był mój najpiękniejszy dzień. Ocknęłam się z wyśnionych wspomnień i wróciłam do Leo. Piłkarz opierał się o drzwi przyglądając mi się. Podeszłam do niego a on wystawił ramiona. To był jeden z najlepszych uścisków w moim życiu. Odetchnęłam z ulgą wdychając zapach perfum bruneta.
-Celia.....-odezwał się Tomas widząc nas w takiej pozycji. To mogło zdziwić tym bardziej że wie tylko Alex...Już widzę te pytania
-tak Leo to moja rodzina-pokiwałam robiąc duże oczy-co nie Messi?-spytałam chłopaka. Brunet ochoczo pokiwał głową mrugajac okiem.Mina Tomasa bezcenna.
-oczywiście,Celia to moja rodzina-powiedział ze słodkim uśmiechem na twarzy. Tomas poklepał po ramieniu Argentyńczyka powodując zniknięcie mojego uśmiechu....
-Tomas to mój bratanek-szepnął mi na ucho-hotel prowadzi mój brat a restaurację drugi brat-dodał drapiąc się po czole.
-czyli....-puknęłam się mocno w czoło dodając do tego pięść. Byłam ciemna jak osioł. Spojrzałam prosto w oczy Leo na co on się uśmiechnął.... To stąd znam ten uśmiech! To rodzina Leo wiec logiczne że ich uśmiechy skądś mi były znane. Teraz już wszystko jasne. Tomas tak dobrze ukrywał ten fakt że sama już nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Wpatrywałam się w chłopaka bawiąc się palcami. Leo lał ze śmiechu w kącie głośno wypuszczając powietrze
-ty zawsze powodujesz mój ból brzucha-dodał piłkarz-nawet nie wiesz jak się cieszę że ponownie jest tak...tak normalnie-szepnął i na koniec dał mi buziaka w policzek. Wyszłam za nim.
-Leo..-zatrzymałam go jeszcze na chwilę,musiałam-nie musiałam ale to zrobiłam
Odwrócił się trzymając w dłoni telefon. Miał tapetę z dziećmi i Anto. Skup się Celia! Skup!
-nie mów nic na razie Anto ani nikomu....sama im powiem-powiedziałam niemalże szeptem. W środku zapadła cisza i nie wiedziałam co dalej. Zero,czarna dziura. Czy to tak miało wyglądać?
-gdybym był tobą od razu bym powiedział-westchnął. Spojrzałam na niego unosząc wzrok i automatycznie pojawił mi się na ustach uśmiech. Taki najprawdziwszy,najpiękniejszy jaki mogłam mieć. Wyszłam z recepcji i wpadłam w jego ramiona. Coś mi dzisiaj przyszło na przytulanie najlepszego piłkarza na świecie? Potrzebowałam go jak cholera i gdy teraz mam okazję nie chciałam go puszczać. Przydałoby się by przychodził tu codziennie ale to było niemożliwe,dla mnie jak i dla niego. On ma rodzinę która go potrzebuje a ja mam obowiązki i ludzi których tak łatwo nie zostawię. Póki co cieszyłam się że ponownie mogę zobaczyć jego twarz. Leo opuścił ramiona i oparł się o recepcję
-dobry z ciebie zastępca-pokiwał gładząc odznaczenie na uniformie. Bawił się nim i w czasie naszych krótkich śmiechów zadzwonił jego telefon. Pokazał mi wyświetlacz tam było zdjęcie Anto,więc to ona. Zerknął na mnie pytając czy może przy mnie rozmawiać
-jasne-powiedziałam niesłyszalnie. To oczywiste że chciałam ją usłyszeć, i posłuchać jej głosu. Jej aksamitnych strun głosowych to jak mówi...jak się odzywa....to było to czego po części potrzebowałam. Leo włączył na głośnik....ON CHYBA OSZALAŁ... Zrobiłam duże oczy i pogroziłam śmiesznie palcem piłkarzowi. Wziął telefon między nas i zaczął rozmawiać. Usłyszałam ją...i myślałam że śnię. Moja Anto,Anto naprawdę dawała sobie radę. Nasłuchiwałam ich póki nie zaległa cisza. Leo spojrzał na mnie a ja na niego nie wiedząc co powiedzieć. Przymknęłam oczy i nastawiłam się na wydanie z siebie słów ale gdy chciałam to zrobić ona się odezwała...
-za 3 dni są twoje urodziny-powiedziała-Leo nie chce by to była huczna impreza...ale też nie chcę byś nie obchodził ich wcale...a może pojedziemy do Rosario? A Może do innego kraju? Gdzieś daleko-szepnęła. Myliłam się,to wciąż jest Argentynka cała w kawałkach. W kawałkach z mojej winy.
-kochanie wiesz że bardzo bym chciał ale....sama wiesz co ci obiecałem-szepnął do słuchawki. Coś jej obiecał i liczył na to że spełni tą obietnicę.
-o się nie spełni Leo!-wrzasnęła-czy to do ciebie nie dochodzi?-spytała zirytowana
-mów co chcesz ale wciąż w to wierzę i ty też powinnaś na wzgląd na nią....-dodał patrząc na mnie. Tu chodziło o mnie i teraz czułam się z tym nieswojo.
-przepraszam za tamto...wiem ale to już 2 lata...Potrzebuje czegoś co by mnie upewniło że ona do nas wróci,że wszystko z nią dobrze,że jest zdrowa,że jest cała,że ma co jeśść,że ma gdzie mieszkać,że ma tam kogoś,śże jest tam..-tu przełknęłam głośno ślinęi-szczęśliwa,jeeśli ona jest to i ja będę-westchnęła-jesteś w tej restauracji co ci Kun poleciłł?-spytała
-tak akurat jestem po spotkaniu i ustaliłem menu z zarządcą-mrugnął śmiesznie okiem. Dostał za to kuskańca w bok. Cicho się zaśmiał oddając mi telefon na chwilę. Umysł krzyczał"To twoja chwila a serce coś zupeełnie odwrotnego. Najchętniej to sama bym siebie zabiła by zobaczyć jak mam zareagować w przyszłości. Ale oczywiście musiałam mieć tylko jedno życie i to jedno sprawiało mi wiele zawodów.
-przyjść do ciebie? Razem pójdziemy gdzieś coś zjeść dzieci są u mamy...-powiedziała szemrając czymś do telefonu. Piłkarz ochoczo pokiwał głową. Szlag
-tu jest świetna restauracja więc możemy na miejscu od razu poznasz wszystkich-uśmiechnął się jak głupi do sera a to teraz mnie nie obchodziło..obchodziło mnie to że Anto się tu zjawi i zobaczy mnie na 1000000% to jest pewne.
-to w takim razie czekaj na mnie-posłała mu buziaka-kocham cię-dodałą na sam koniec
-ja ciebie mocniej księżniczko-zaśmiał się z grymasem na ustach i rozłączył się kładac ręce na recepcje. Miałam ochotę go zabić.
-czyś ty kompletnie powariował?!-krzyknęłam mu nad uchem-to nie czas by Anto tu przychodziła przecież!
-a może to już czas? He? pomyślałaś nad tym że długo z tym zwlekałaś? sama zresztą słyszałaś...-powiedział patrząc mi prosto w oczy. Poczułam się jak 5-letnia dziewczyna której zabrano lizak. Jakby uderzono mnie w twarz.
-nie...pomyślałam o tym ale sam wiesz że to niee czas to,,nie tak miało być-pokręciłam głowązas-jawwwyobraziłeś sobie jak ona to przeżyje? JJak zareaguje?-szepnęłam smutno spuszczając wzrok-to mnie załamie Leo....doszczętniet
-to kiedyś musi nastąpić Celia i wierzę że przyjdzie taki czas.Prawda zawsze zwycięża ale miłość i wiara jest silniejsza niż wszystko -dodał-ale nie bój się Anto cię nie zobaczy-westchnął z uśmiechem. Ten gest przyniósł mi ulgę i mogłam spokojnie myśleć.Oparłam się o framugę drzwi i pozwoliłam sobie na wspomnienia. Brakowało mi chwil gdy byłam...gdy byłam bezwarunkowo szczęśliwa i mogłam martwić się o najbliższych gdy tylko tego potrzebowali. Teraz mi tego zabrakło i zachciało mi się ponownie płakać. Przetarłam nerwowo twarz. Wyszłam na zewnątrz wdychając świeżże powietrze. Oddychałam głeboko na zmianę mówić sobie w głowie wszystko to co mnie podnosi na duchu póki pewna myśl nie przyćmiła mi wszystkiego. To jest coś czego tak długo szukałam. Nadzieje przyszła tak szybko jak zobaczyłam nadjeżdżający samochód pod sam hotel. Wysiadła z nich kobieta o długich i brązowych włosach. To była Anto,moja nadzieja. Nie ruszyłam nawet nogą gdy przemknęła koło mnie jak duch szukając swojego ukochanego. Tam go nie ma-pomyślałam przez chwilę i ta jedna głupia myśl a mi w głowie że to ona szuka całkiem kogoś innego niż myślę.....
-już jestem-przywitał się czule ze swoją partnerką dodając przy tym ukryty cwaniaacki uśmiech. Ja przy tym byłam i on to dobrze wykorzystał. Nogi klei mi się do podłogi i przez dłuższy czas nie mogłam się nigdzie ruszyć,albo po prostu nie chciałam....Była dla mnie najlepszą przyjaciółką i znałyśmy się jak siostry a teraz jak ja mam jej spojrzeć w oczy? Przy niej wydałam się sobie inną obcą osobą...Wzięłam wdech i wypuściłam powietrze jednocześnie odklejając się od podłogi. Dotknęłam szybko Leo po ramieniu i zamknęłam się w jednej z sal przeznaczonych dla Vipów. Kelnerzy tej strefy od południa nie obsługiwali więc mogłam tam zostać na dłużej. Z tarasu hotelu widziałam cały ośrodek treningowy i cieszyłam si e jak głupia wiedząc ile tam przeżyłam,ile razy pękałam ze śmiechu ile razy wielcy ci piłkarze udowadniali swoją zwyczajność i skromność wobec mnie ale iecomi każdego kogo poznawali chociaż na początku w to nie wierzyłam to późnźiej uczynili tak wiele że niemalże nie widziałam już różnicy między piłkarzami a moimi przyjaciółmi. I już nic nie było takie samo.
****
I jak wam się podoba? Co o nim myśślicie? Jak postawa Celi odnosi się do przeszłości ? Jak myślicie co stanie się na urodzinach Leo? Czy Celia odważy się wrócić do dawnego życia?iCzk
niIpiłąc bbbrhazae.ejed łpaĘitc do.
-ty zawsze powodujesz mój ból brzucha-dodał piłkarz-nawet nie wiesz jak się cieszę że ponownie jest tak...tak normalnie-szepnął i na koniec dał mi buziaka w policzek. Wyszłam za nim.
-Leo..-zatrzymałam go jeszcze na chwilę,musiałam-nie musiałam ale to zrobiłam
Odwrócił się trzymając w dłoni telefon. Miał tapetę z dziećmi i Anto. Skup się Celia! Skup!
-nie mów nic na razie Anto ani nikomu....sama im powiem-powiedziałam niemalże szeptem. W środku zapadła cisza i nie wiedziałam co dalej. Zero,czarna dziura. Czy to tak miało wyglądać?
-gdybym był tobą od razu bym powiedział-westchnął. Spojrzałam na niego unosząc wzrok i automatycznie pojawił mi się na ustach uśmiech. Taki najprawdziwszy,najpiękniejszy jaki mogłam mieć. Wyszłam z recepcji i wpadłam w jego ramiona. Coś mi dzisiaj przyszło na przytulanie najlepszego piłkarza na świecie? Potrzebowałam go jak cholera i gdy teraz mam okazję nie chciałam go puszczać. Przydałoby się by przychodził tu codziennie ale to było niemożliwe,dla mnie jak i dla niego. On ma rodzinę która go potrzebuje a ja mam obowiązki i ludzi których tak łatwo nie zostawię. Póki co cieszyłam się że ponownie mogę zobaczyć jego twarz. Leo opuścił ramiona i oparł się o recepcję
-dobry z ciebie zastępca-pokiwał gładząc odznaczenie na uniformie. Bawił się nim i w czasie naszych krótkich śmiechów zadzwonił jego telefon. Pokazał mi wyświetlacz tam było zdjęcie Anto,więc to ona. Zerknął na mnie pytając czy może przy mnie rozmawiać
-jasne-powiedziałam niesłyszalnie. To oczywiste że chciałam ją usłyszeć, i posłuchać jej głosu. Jej aksamitnych strun głosowych to jak mówi...jak się odzywa....to było to czego po części potrzebowałam. Leo włączył na głośnik....ON CHYBA OSZALAŁ... Zrobiłam duże oczy i pogroziłam śmiesznie palcem piłkarzowi. Wziął telefon między nas i zaczął rozmawiać. Usłyszałam ją...i myślałam że śnię. Moja Anto,Anto naprawdę dawała sobie radę. Nasłuchiwałam ich póki nie zaległa cisza. Leo spojrzał na mnie a ja na niego nie wiedząc co powiedzieć. Przymknęłam oczy i nastawiłam się na wydanie z siebie słów ale gdy chciałam to zrobić ona się odezwała...
-za 3 dni są twoje urodziny-powiedziała-Leo nie chce by to była huczna impreza...ale też nie chcę byś nie obchodził ich wcale...a może pojedziemy do Rosario? A Może do innego kraju? Gdzieś daleko-szepnęła. Myliłam się,to wciąż jest Argentynka cała w kawałkach. W kawałkach z mojej winy.
-kochanie wiesz że bardzo bym chciał ale....sama wiesz co ci obiecałem-szepnął do słuchawki. Coś jej obiecał i liczył na to że spełni tą obietnicę.
-o się nie spełni Leo!-wrzasnęła-czy to do ciebie nie dochodzi?-spytała zirytowana
-mów co chcesz ale wciąż w to wierzę i ty też powinnaś na wzgląd na nią....-dodał patrząc na mnie. Tu chodziło o mnie i teraz czułam się z tym nieswojo.
-przepraszam za tamto...wiem ale to już 2 lata...Potrzebuje czegoś co by mnie upewniło że ona do nas wróci,że wszystko z nią dobrze,że jest zdrowa,że jest cała,że ma co jeśść,że ma gdzie mieszkać,że ma tam kogoś,śże jest tam..-tu przełknęłam głośno ślinęi-szczęśliwa,jeeśli ona jest to i ja będę-westchnęła-jesteś w tej restauracji co ci Kun poleciłł?-spytała
-tak akurat jestem po spotkaniu i ustaliłem menu z zarządcą-mrugnął śmiesznie okiem. Dostał za to kuskańca w bok. Cicho się zaśmiał oddając mi telefon na chwilę. Umysł krzyczał"To twoja chwila a serce coś zupeełnie odwrotnego. Najchętniej to sama bym siebie zabiła by zobaczyć jak mam zareagować w przyszłości. Ale oczywiście musiałam mieć tylko jedno życie i to jedno sprawiało mi wiele zawodów.
-przyjść do ciebie? Razem pójdziemy gdzieś coś zjeść dzieci są u mamy...-powiedziała szemrając czymś do telefonu. Piłkarz ochoczo pokiwał głową. Szlag
-tu jest świetna restauracja więc możemy na miejscu od razu poznasz wszystkich-uśmiechnął się jak głupi do sera a to teraz mnie nie obchodziło..obchodziło mnie to że Anto się tu zjawi i zobaczy mnie na 1000000% to jest pewne.
-to w takim razie czekaj na mnie-posłała mu buziaka-kocham cię-dodałą na sam koniec
-ja ciebie mocniej księżniczko-zaśmiał się z grymasem na ustach i rozłączył się kładac ręce na recepcje. Miałam ochotę go zabić.
-czyś ty kompletnie powariował?!-krzyknęłam mu nad uchem-to nie czas by Anto tu przychodziła przecież!
-a może to już czas? He? pomyślałaś nad tym że długo z tym zwlekałaś? sama zresztą słyszałaś...-powiedział patrząc mi prosto w oczy. Poczułam się jak 5-letnia dziewczyna której zabrano lizak. Jakby uderzono mnie w twarz.
-nie...pomyślałam o tym ale sam wiesz że to niee czas to,,nie tak miało być-pokręciłam głowązas-jawwwyobraziłeś sobie jak ona to przeżyje? JJak zareaguje?-szepnęłam smutno spuszczając wzrok-to mnie załamie Leo....doszczętniet
-to kiedyś musi nastąpić Celia i wierzę że przyjdzie taki czas.Prawda zawsze zwycięża ale miłość i wiara jest silniejsza niż wszystko -dodał-ale nie bój się Anto cię nie zobaczy-westchnął z uśmiechem. Ten gest przyniósł mi ulgę i mogłam spokojnie myśleć.Oparłam się o framugę drzwi i pozwoliłam sobie na wspomnienia. Brakowało mi chwil gdy byłam...gdy byłam bezwarunkowo szczęśliwa i mogłam martwić się o najbliższych gdy tylko tego potrzebowali. Teraz mi tego zabrakło i zachciało mi się ponownie płakać. Przetarłam nerwowo twarz. Wyszłam na zewnątrz wdychając świeżże powietrze. Oddychałam głeboko na zmianę mówić sobie w głowie wszystko to co mnie podnosi na duchu póki pewna myśl nie przyćmiła mi wszystkiego. To jest coś czego tak długo szukałam. Nadzieje przyszła tak szybko jak zobaczyłam nadjeżdżający samochód pod sam hotel. Wysiadła z nich kobieta o długich i brązowych włosach. To była Anto,moja nadzieja. Nie ruszyłam nawet nogą gdy przemknęła koło mnie jak duch szukając swojego ukochanego. Tam go nie ma-pomyślałam przez chwilę i ta jedna głupia myśl a mi w głowie że to ona szuka całkiem kogoś innego niż myślę.....
-już jestem-przywitał się czule ze swoją partnerką dodając przy tym ukryty cwaniaacki uśmiech. Ja przy tym byłam i on to dobrze wykorzystał. Nogi klei mi się do podłogi i przez dłuższy czas nie mogłam się nigdzie ruszyć,albo po prostu nie chciałam....Była dla mnie najlepszą przyjaciółką i znałyśmy się jak siostry a teraz jak ja mam jej spojrzeć w oczy? Przy niej wydałam się sobie inną obcą osobą...Wzięłam wdech i wypuściłam powietrze jednocześnie odklejając się od podłogi. Dotknęłam szybko Leo po ramieniu i zamknęłam się w jednej z sal przeznaczonych dla Vipów. Kelnerzy tej strefy od południa nie obsługiwali więc mogłam tam zostać na dłużej. Z tarasu hotelu widziałam cały ośrodek treningowy i cieszyłam si e jak głupia wiedząc ile tam przeżyłam,ile razy pękałam ze śmiechu ile razy wielcy ci piłkarze udowadniali swoją zwyczajność i skromność wobec mnie ale iecomi każdego kogo poznawali chociaż na początku w to nie wierzyłam to późnźiej uczynili tak wiele że niemalże nie widziałam już różnicy między piłkarzami a moimi przyjaciółmi. I już nic nie było takie samo.
****
I jak wam się podoba? Co o nim myśślicie? Jak postawa Celi odnosi się do przeszłości ? Jak myślicie co stanie się na urodzinach Leo? Czy Celia odważy się wrócić do dawnego życia?iCzk
niIpiłąc bbbrhazae.ejed łpaĘitc do.
Dlaczego ona jest taka uparta i nie chce się spotkać z Anto? Mam nadzieję, że się w końcu odważy. ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na next i zapraszam do mnie na nowy rozdział. ;*
Dawaj Neymara !! I mam nadzieję że z Leo to tylko przyjaźń i na tym pozostaną , bo w rozdziale na to się nie zapowiada :/
OdpowiedzUsuńRozdział cudny😍😍❤❤ *.* czekam na next! *.*
OdpowiedzUsuń