Music ♥

wtorek, 1 maja 2018

Rozdział 101

"Nie chcę nic od Ciebie. Chcę być po prostu tą osobą obok której siadasz w pokoju pełnym Twoich znajomych."

Nie mogłam już go zranić..nie mogłam już sie cofnąć z tego czego dokonało moje serce..nigdy więcej mogę nie stać się już Celią..on kocha Celine mocniej niż Celię..bałam się że powoli zbliża sie mój koniec. I to nieubłagalny koniec. Wraz z splcioną dłonią piłkarza doszliśmy na sam dół. 
 -nie wracajmy-westchnął piłkarz-nie jedziemy co ty na to?-uniósł wesoło brwi w górę opierając się o maskę
 -ja nie mam nic przeciwko ale Alex będzie miał-zaśmiałam się
 -nic by nie zauważył..-zastygł na chwilę myślać-o mam pomysł ale..a zresztą wejdziemy ogrodem-machnął ręką wskakując do samochodu-wsiadaj zabieram cię do siebie-ponaglił mnie-poznasz inne strony Barcelony no już i bez gadania-kiwnął głową odpalając silnik. Spojrzałam w niebo i w duchu krzyczałam by ktoś w tym domu zdziwił się moim przybyciem. Wsiadłam jako pasażer i musiałam sie czegoś złapać by nie wypaść z tego samochodu. Neymar pędził z prędkością światła do domu...po raz pierwszy miał kogo tam przyprowadzić bo w końcu...poczuł że ma przy sobie "Celię" tylko w innej postaci. 
Ideale porównanie nie ma co da Silva. Patrzyłam na mijane miejsca na to wszystko co musiałam mijać tyle razy...a teraz wracam do domu. Do prawdziwego domu. Pocierałam dłonie zimne jak lód i mokre jak szmata pod rynną. Nie mogłam sie opanować od drżenia rąk od nerwowego oglądania sie na boki czy może ktoś mnie nie widział...Cholernie sie bałam że dom Neymara przywoła więcej emocji niż polana.. Brunet jechał z bananem na ustach a jego uśmiech tak samo mi się udzielił. Mimo że bałam sie każdego kątu domu Brazylijczyka to jego promienny stan udzielił mi sie bardziej niż chciałam
 -mieszkam z siostrą na codzień i z bratem-dodał przyciszając radio-od czasu do czasu wpadają rodzice i przyjaciele o i jeden z najbliższych przyjaciół również ze mną mieszka-uśmiechnął się zmieniając bieg
A więc,zaczyna się
 -to masz duży dom-powiedziałam z bananem na ustach
 -może i jest duży ale brakuje mu osób..brakowało mu życia trzy lata temu był to dom pełen emocji mały przestój-chrząknął-nastąpił i teraz znowu będzie pełen-odetchnął głośno i wrzucając kolejny bieg
- to najlepsza pora by twoja rodzina poznałą hotelarkę?-parsknęłam
- jeśli ktoś będzie w domu to nic temu nie stoi na przeszkodzie-dodał łapiąc moją dłoń-na oficjalne spotkanie przyjdzie czas-mrugnął do mnie okiem
Jakie oficjalne spotkanie?  O czym on gada?
Brunet zaczął się głośno śmiać z mojej przestraszonej miny,a mi wręcz odwrotnie nie było do śmiechu.
-Celine wyluzuj,pewnie nikogo nie będzie a do domu wpadamy tylko po coś zimnego do picia i może moją siostrę..która jak sama zobaczysz jest wyjątkowa-dodał z uśmiechem. Wrzucił kolejny bieg i mknęliśmy przez dzielnicę nie myśląc o tym co mijamy..kogo mijamy...Liczyliśmy się tylko my.
 -a jak mnie nie polubi?-spytałam nerwowo zagryzając wargę,muszę przestać zachowywać się jak Celia bo sama sie szybciej wydam...
 -każdą...znaczy polubi bez problemu-dodał parkując dom przed wielką willą nazywaną Domem Da Silvy. "Każdą?" co miał na myśli wymawiając te słowa? Bałam się że miał kogoś po mnie i to co mnie tam czeka okaże się porażką. Wysiadł z samochodu i kierował się by mi je otworzyć ale ja już to zrobiłam i stałam wpatrując się w wielki dom..nasz dom. Strasznie tęskniłam domku. Zamrugałam oczami i poczułam na miękkiej bluzie bruneta właśnie jego dłonie,dopasowane,delikatne...
 -wchodź na co czekasz-szepnął mi na ucho piłkarz-jest od dziś także twój-uśmiechnął się i ruszył pierwszy do środka Ruszyłam tuż za nim,błagając by nikogo nie było. Uchylone drzwi pchnęłam za brunetem i ujrzałam..te same ściany,meble,wielką jasną przestrzeń,kanapę i telewizor.
 -nic sie nie zmieniło-szepnęłam zbyt głośno jak na szept
-coś mówiłaś?-spytał opierając się o blat i pijąc sok z acai. Typowo Da Silva nie popisuj się
-nie nic-dodałam uśmiechając się od ucha do ucha. Popatrzyłam na wnętrze,na pokoje,wszystko było takie...takie jak to zostawiłam.
 -wielki co nie?-spytał oblizując usta po wypitym soku-to dla ciebie-wyciągnął dłoń ze szklanką soku -mój ulubiony sok..znaczy nieważne-dodał-spróbuj-powiedział podając mi duże naczynie
 -kto go robił?-spytałam zanurzając usta w naszym ulubionym napoju
 -Ja-odezwal się głos z kuchni,znam ten głos,i tą kobietę która pokazała mi się przed oczami. Gdy mnie zobaczyła omal nie zemdlała z wrażenia. Zobaczyła ducha czy jak? Sama sie nieźle przestraszyłam tego co może i miałam nadzieje nie powie.
 -pa..pani?-spytałam lekko zaniepokojona
 -Marcela!-krzyknął Neymar-co ci? No już-zaczął machać jej ręką przed oczami
Kobieta otworzyła szerzej oczy i zamrugała oczami
 -to...ty...-wyszeptała patrząc na mnie-synku....to ona-dodała ledwo
 -kto Marcela?-spytał patrzac na mnię zmarszczonymi oczami
 -Celia-wydukała-nie poznałeś jej prawda?-podeszła do mnie chwiejnym krokiem-dziecko jesteś tu-podeszła i wyciągnęła ku mnie swoje spracowane dłonie-nie przywitasz się?-spytała
 -Nie wiem o czym pani mówi-dodałam przełykając głośno śline
 -no jak nie-pokręciła głową-byłaś tu parę lat temu.ty i Neymar..sama wiesz-zaśmiała się smutno-straciłaś pamieć?-przejęła się patrząc mi w oczy.Zbliżała się coraz bardziej,ilustrowała mnie jakby wierciła we mnie wielką dziurę. Właśnie tego sie obawiałam.
-Marcela coś ci się przypala w kuchni-chrząknął brunet zerkając na mnie
-ach pieczeń...-dodała odsuwając się i idąc żwawym krokiem w stronę pachnącego dania
Popatrzyliśmy na siebie w ciszy nic nie mówiąc,jeśli zacznie o niej mówić nie wiem czy to zniosę i jeszcze Marcela...jako jedyna od razu mnie poznała i jestem jej wdzięczna że nie do końca jednak przekonała sie że to ja.
 -wybacz jej,ostatnie 3 lata były dla niej trudne-dodał patrząc w dół
-nic si nie stało,ale trochę to dziwne że aż tak ją przypominam....-zmieszałam się bawiąc się nerwowo palcami. Nie..nie..nie mogę teraz się rozkleić. Weź się w garść i nie daj się przeszłości. Zakończyłam jeden etap i zaczęłam kolejny,lepszy i  już sie nie cofnę. Piłkarz podszedł do mnie podniósł brodę
 -bardzo ja przypominasz-szepnął obserwując moją twarz. Próbowałam na niego nie patrzyć,nie dać po sobie poznać że Marceli słowa były prawdą,że ona miała rację i przez ten cały czas go okłamuję
 -chodźmy może po to picie-westchnęłam odsuwając się-chce bardzo poznać Barcelonę-dodałam mojemu szeptowi trochę energii
 -pewnie,przyniosę zaraz ale popatrz na mnie-dotknął kciukiem mojego podbródka unosząc ponownie moją głowę i nie odsuwając się ani na milimetr. Zmusił mnie a to co innego,teraz gdy na niego spojrzałam ujrzałam ulgę? jakiś spokój?
 -była bardzo dla mnie ważna ale gdy teraz tu ze mną jesteś czuję...czuję jakbym ją miał przy sobie-dodaje i muska kącik moich ust. Nie mogę się ruszyć przez chwilę,gdy odzyskuję władanie w kończynach obejmuję Neymara i wtulam się w niego tak jak zawsze "ja" to robiłam. Piłkarz odrywa się niechętnie i już z pełnym uśmiechem kieruję sie do lodówki po koszyk i picie. To moja chwila by porozmawiać z Marcelą,teraz jej to wszystko wyjaśnię innej okazji nie będę mieć.
 -Marcela...-zaczynam wchodząc do kuchni na palcach
 -czemu to przed nim ukrywasz?-spytała z widoczną złością w głosie-czemu od razu sie nie przyznasz?-odłożyła talerz i przeniosła swoje mokre oczy na mnie. Jej jedno spojrzenie mówiło tak wiele. Wystarczyło że na ciebie spojrzała,już sam wiedziałeś że będzie niezla pogadanka.
 -nie mogę...myślę że Celine mu wystarczy,że jednak nie warto wracać do Celii..to jeszcze za wcześnie by sie przyznać-spuściłam wzrok opierając się o blat
 -tchórzysz?-podeszła w moją stronę z łyżką od sosu-Celia którą znam taka nie była-dodała wzdychając
 -nie tchórze Marcela...po prostu wiem że to jeszcze nie czas-spojrzałam na swoje dłonie i zaczęłam sie nimi bawić
 -i to co robisz o tym świadczy-zaśmiała się-nie wiem jak on cie jeszcze nie rozpoznał,ale siadaj i mam tu coś dla ciebie dobrego-uśmiechnęła się lekko podając mi na talerzu kanapki i sok
 -na pewno jesteś głodna-roześmiała się-ale nie myśl że ci wybaczyłam i tak mi sie wytłumaczysz jak zjesz-pogroziła mi palcem. Spojrzałam na nią swoimi maślanymi oczami i usiadłam przy małym stoliku w kuchni by zjeść to co mi dała. Dobrze wiedziała że po jedzeniu mówię i robię więcej niż powinnam. Sprytna jest.
 -a więc...-zaczęła kucharka-nie jest gotowy? twierdzisz że patrząc na ciebie oczami zakochanego psa nie jest gotowy? na co ma nie być gotowy? Mówiąc tak masz na myśli miłość swojego życia którą jesteś właśnie ty-pokazała na mnie palcem wiercąc we mnie wewnętrzną dziurę
 -Marcela czemu pytasz skoro wiesz co odpowiem-nie patrzę na nią jedynie na swój talerz-kocham go całym sercem ale skrzywdziłam go mocniej niż chciałąm i teraz chcę go uszczęśliwić mimo wszystko...
-mimo to że Celia nie wróci?-dopytała siadając naprzeciwko mnie
- ja....dobrze wiesz że nie mogę od tak mu powiedzieć bo sie załamię-pokręciłam głową-odrzuci mnie tak jak ja go zostawiłąm i wtedy...
 -nie ma mowy że cie odrzuci,czy jesteś Celine czy Celią kocha cie tak samo,nie wiem jak ty to zrobiłaś ale gdy zobaczyłam gdy śpiewa po domu i cieszy się życiem pomyślałam że wróciłaś a gdy potem udawałaś że nie...wpadłam w obłęd i na prawdę myślałam że mi się wydawało
 -Marcela wybacz mi to wszystko...to był ciężki czas te 3 lata  bez was..bez chłopaków,Rafy,Jo i ciebie...myślałam że już nigdy tu nie wrócę,nie odnajdę się bez was ale jednak dzięki dobrym ludziom jestem tutaj i walczę o moją miłość...o nas-dodałam podnosząc wzrok
 - i to jest Celia...
 -Celine!-szturchnęłam ją ręką
 -Celine którą znam i uwielbiam-dodaje i podchodzi do mnie po czym wyciąga ramiona i mocno mnie przytula-witaj w domu Celia-szepcze mi na ucho a ja z przymkniętymi mokrymi powiekami uściskuję ją z całych sił
 -mam nadzieje że tego nie zepsujesz-odsuwa się i wraca do naczyń
 -czego ma nie zepsuć?-pyta aksamitny głos piłkarza. W samą porę wrócił,uniosłam na niego wzrok i lekko się uśmiechnęłam
 -obiadu,pomogłam Pani Marceli przy obiedzie-zaśmiałam się lekko-mam nadzieje że będzie smakować-kładę dłoń na plecach kucharki i lekko je poklepuje dziękując za słowa i za to że mnie nie wydała
 -mam już wszystko i możemy ruszać-pokazuje mi wesoło koszyk i parę butelek picia-Marcela Rafa jest w domu?-pyta podając mi koszyk-pójdę po nią i ruszamy-cmoknął mój policzek. Pokiwałam głową i rozpływam się pod jego dotykiem co Marcela dostrzega
 - I wciąż sie rumienisz-podśmiechiwuje sie ze mnie mieszając coś w garnku
Zakrywam sie rękami i śmieje sie głośno z siebie i tej całej sytuacji. Mam wielkie szczęście że przyjęła mnie z otwartymi ramionami oraz to że zna mnie tak dobrze choć nie widziała mnie 3 lata. Osuwam się ciut po ścianie głośno oddychając
 -trafie do psychiatryka kiedyś przez was-chowam głowę w dłoniach i wzdycham
 -mówisz? Myślę że już do niego trafiłaś przekraczając próg barcelońskiej szatni-zaśmiała-pamiętaj Ce...line że zawsze jesteś mile widziana-wskazuje głową na piłkarza na co szybko sie podnosze i odgarniam włosy do tyłu. Tuż przed brunetem ukazuje sie piękna Brazylijka. Jakie zdziwienie przechodzi gdy mnie widzi,proszę udawaj że mnie nie znasz...
 -a ty to kto?-pyta mrugając okiem na znak że będzie mnie kryć
Kolejna osoba,Boże wybacz mi,ale wiesz że muszę.
 -Rafa to Celine Celine to Rafa-uśmiehnął się stając między nami. Śmieje sie głupio do mnie do czasu gdy słyszy wypowiadane przez piłkarza słowa. Teraz to ja się mogę zaśmiać
Rafa o mało się nie zakrztusiła gdy usłyszała moje"imię"
 -co wam dziś wszystkim? najpierw Marcela a teraz ty?-pokręcił głową marszcząc brwi
 -już dobrze-dodaje po chwili i spogląda na nas-jedziemy czy będziemy tak stać?
 -jedziemy-dodajemy z Neymarem w tym samym momencie i wychodzimy trzymajac się za rekę
Słysząc pisk Rafy wiem że będzie mnie o wszystko pytać gdy wrócimy.


2 komentarze:

  1. Przede wszystkim bardzo się cieszę, że wróciłaś :-) a po przeczytaniu tego rozdziału cieszę się jeszcze bardziej xd nieźle się porobiło. Jak widać Neymar chyba powinien iść do okulisty skoro wszyscy wokół rozpoznali Celię a on jeszcze nie.. Nie mogę się doczekać aż prawda wyjdzie na jaw, ale jednocześnie boję się tej chwili.. Już teraz się zastanawiam jak zareaguje Neymar.. Czy ją po prostu przytuli czy zostawi ją samą bo znowu będzie mieć zranione serce.. Czekam na next :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam (kolejny raz XD), że tym razem wszystko się wyjaśni i to za sprawą Marceli a tu .. :( No nic czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń