"Nie dzwon i nie pisz,
Przyjdź i pokaż mi jak Ci na mnie zależy"
Przyjdź i pokaż mi jak Ci na mnie zależy"
Cała ta katalońska zgraja czekała na mnie z dzikimi uśmiechami a ja się zaczęłam ich bać. Coś się szykowało czułam to. I to nie byle co,na prawdę zaczęli mnie przerażać. Podchodziłam do nich ostrożnym krokiem oczekując tekstu "Mamy cię" ale nic takiego się nie wydarzyło. Anto zaczepiła mnie pierwsza zmartwiona moją miną. Sama bym była gdyby moi przyjaciele tak dziko się do mnie uśmiechali a nie szczerzyli się jak małpy to jest dobre określenie.
-mamy dla ciebie niespodziankę-powiedziała cicho zakrywając mi oczy. Nie tylko nie to,nie lubię takich niespodzianek-spodoba ci się-dodała szepcząc mi do ucha. Zaparłam się nogami nie chcąc iść nigdzie,czemu zakryła mi oczy?
-powiedz mi co to a pójdę-zażądałam od przyjaciółki-nie lubię takich zabaw...-westchnęłam zirytowana tym że nic nie widzę
-to nic złego a odwrotnie muszę tam być bo zareagujesz tak jak zobaczysz-zaśmiała się a ja mimo zamkniętych powiek widziałam jej piękny uśmiech. To mnie przekonało.
-okej prowadź-powiedziałam stawiając kolejne kroki po omacku idąc z Anto.Ta droga chyba nie miała końca,w dodatku że nic nie widziałam mój zmysł wołał o pomoc. Anto nadal mnie prowadziła i nie zdejmowała opaski. To się robiło dziwne. W końcu mnie zatrzymała.
-teraz proszę nie piszcz-odezwał się inny głos,głos który znałam lepiej niż jakikolwiek na świecie.
-Veronica-pisnęłam i w tej samej chwili Anto zdjęła mi opaskę. Zobaczyłam ją przed sobą,piękną,uśmiechniętą i moją. Taką jaką ją zapamiętałam.
-Celia!-krzyknęła i rzuciła mi się w ramiona-tak za tobą tęskniłam gdy tylko dostałam telefon od..czekaj od Neymara...to od razu przyleciałam by tu być,by cię odnaleźć-powiedziała-przez cały ten czas tu byłaś i nic nie powiedziałaś? Tak długo czekałam by cię wziąć w objęcia-dodała przytulając mnie jeszcze mocniej. Ta kwestia z Neymarem mnie zmartwiła. Neymar pozwolił być tu Veronice? Czemu Rafa nic o tym nie wspomniała ani cała drużyna? Coś tu podejrzanie śmierdzi
-długa historia,moje błędy i tchórzostwo-powiedziałam zanosząc się śmiechem-wybaczysz mi tą 3-letnią nieobecność?-spytałam patrząc na jej wyraz twarzy.
-oczywiście gdybym nie wybaczyła nie było by mnie tu-powiedziała z rozszerzającym się uśmiechem
-kocham cię Veronica-wydukałam gdy ponownie się objęłyśmy-całym sercem-dodałam biorąc ją za rękę
-Cześć szajbusko-rzucili wszyscy przybijając z nimi żółwie....czekaj czekaj co? Moja nieśmiała Veronica dostała przezwisko szajbuska od całej POWTARZAM CAŁEJ DRUŻYNY?
-czy ja o czymś nie wiem?-założyłam ręce na pierś oczekując odpowiedzi
-no mieliśmy ci powiedzieć..-podrapał się po czele Raf-no bo...ona jest szalona!-dodał Geri-dlatego szajbuska-zaśmiali się tak głośno że coś mi zapiszczało w uszach. Są niemożliwi
-tak wiem że jest szalona a co a do rzeczy to że nic mi o niej nie powiedzieliście?-spytałam wtykając wzrok w Leo i Anto
-niespodzianka?-parsknęła kobieta śmiejąc się-nie byłam pewna do tego czy Veronica się odważy przyjść więc nic ci nie mówiłam nie bądź zła-powiedziała Argentynka robiąc maślane oczka. Ach te oczy.....
-nie jestem zła ale mogłaś powiedzieć!-pisnęłam widząc swoją Polską krew. Zapomniałam jak się mówi po polsku....A teraz mam przy sobie Veronicę. I to ona pomoże mi dopełnić mój plan.
-kochanie jak dobrze cie widzieć,i mogę do ciebie mówić po Polsku bo te głąby i tak tego nie rozumieją-roześmiałam się w stronę Polki mającą banana na ustach.
-tęskniłam za tobą-wyznałam zachodząc ją od tyłu-bardzo bardzo-powiedziałam uwieszając się na jej ramieniu
-pytanie dlaczego?-spytała bez ogródek odwracając się do mnie-miałaś swoje powody rozumiem ale mogłaś powiedzieć gdzie jesteś....mi też było ciężko wiesz? Znosiłam to że wyjechałaś ale cholernie ciężko mi było znieść fakt że nie powiedziałaś gdzie jesteś...-westchnęła tym razem nie ukrywając tego co czuła przez te 3 lata-wtedy po jakimś czasie gdy już chciałam wracać do domu dostałam telefon z Barcelony i tak tu czekałam na ciebie dzień w dzień czekając na wiadomość albo odpowiedni telefon-powiedziała-opiekowałam się całą tą zgrają nie mówili ci jak pół nocy przesiedzieliśmy na tęsknocie za tobą?-zaśmiała się smutno wprawiając mnie prawie w płacz-siedzieliśmy na stadionie albo w domu jednego z kumpli w kółko oglądając zdjęcia i wyjaśniając co mamy ze sobą zrobić,Leo..uh Leo to skarb-powiedziała pociągając nosem wpatrując się w owego człowiek naprzeciwko niej-to on pociagnął nas dalej,wtedy i ja musiałam mu pomóc razem to pokonaliśmy,razem-powtórzyła otaczając mnie ramionami. Cała drużyna nagle wstała i stworzyliśmy wielkie koło z przytulasem. To coś pięknego,i to dzieje się na prawdę. Obejmowaliśmy się dobre 20 min aż podali do stołu. Veronica zajęła miejsca obok mnie śmiejąc się do drużyny. Zżyła się z nimi i gołym okiem można było dostrzec to ile dla niej znaczą.
-opowiem ci wszystko-dodała szeptem bawiąc się widelcem-bo wiem że zżera cię ciekawość-zaśmiała się biorąc kęs do buzi. Doskonale mnie znała gdyż na jej słowa puściłam buraka chowając się za bluzą którą przewiesiła przez krzesło....Ta bluza....morska bryza i trawa cytrynowa...
-to w prezencie ode mnie zabrałam ją-wyznała chichocząc pod nosem.
-nie mogę-pokręciłam głową-nie..to już nie moja rzecz-powiedziałam odsuwając się
-nadal twoja,nadal należysz do niego-powiedziała mrużąc oczy. Zatkała mi tym usta. Powiedziała prawdę a ja muszę ją przyjąć. Zagarnęłam bluzę i wtuliłam w siebie tak mocno że wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Wspaniale jest czuć te cudowne perfumy...tą nadludzką obecność i cień płynącej z tego zapachu miłości. Bo jej brakowało mi najbardziej.
-dobrze że mam ich więcej-powiedziała Veronica jedząc klopsiki w sosie. Całą buzię miała upapraną od sosu ale to i tak jej nie przeszkadzało. Czuła się jak między swoimi i to się w niej zmieniło. Tak jak mi poukładało się że z idoli stali się przyjaciółmi.
-to coś pięknego co?-spytałam po raz pierwszy tego wieczoru. Szturchnęłam ją widząc same roześmiane buzie,serce skakało z radości widząc swoją rodzinę razem. Zjednoczeni na dobre. Na wieki
-coś niewyobrażalnego do opisania,nawet nie wiesz....myślałam że zawsze pozostaną dla mnie idolami ale się myliłam,w jednym momencie stali się dla mnie kimś więcej niż idolami i to bardzo mnie odmieniło-dodała z błyskiem w oczach-to oni zatrzymali mnie w tym mieście a także ich wiara w to że w końcu cię odnajdą-zaśmiała się blondynka-po za tym nie tylko u mnie coś się zmieniło-zasadziła mi kuskańca obserwując moje włosy-są takie śliczne!-pisnęła z pełną buzią. Chciała coś powiedzieć ale musiała połknąć bo inaczej się nie dało.
-dam ci później namiary-pokiwałam głową przysuwając się do niej-Veronica ja wiem że..nie powinnam ale wiesz co z nim?-spytałam ciszej
-jak będziemy same z dziewczynami wszystko ci opowiem bo jest co-dodała-nie uwierzysz ile mogłam się przytulać do Neymara w tym czasie...jest taki miekki-zmrużyła oczy nie patrząc na mnie
-Veronica!-walnęłam ją ze śmiechem-żartuje przecież-uniosła ręce w górę poddając się-chodziło mi o to że wiele się nauczyłam przez te lata-dodała z przekąsem-spotkałyśmy się już-powiedziala cicho-tylko ty mnie nie poznałaś-zaśmiała się biorąc owoce na talerz
- co? chwila widziałaś mnie i nic nie zrobiłaś?-spytałam unosząc brwi
-byłaś zbyt zmęczona mnie rozpoznać po za tym zmieniłaś wygląd sama nie mogłam cię poznać-oddała piłeczkę zajadając truskawki
-wtedy po występie Shaki-podrapałam się po czole-widziałaś mnie?-spytałam spuszczając wzrok
-no jasne gołym okiem można było rozpoznać twoje białe vansy-parsknęła-Shaki mi powiedziała po rozmowie na stadionie-dodała z uśmiechem-nie bój żaby nic nie powiedziałam Neymarowi choć był zdziwiony moimi głupimi tańcami-machnęła ręką w stronę Hiszpanów w tej ekipie-te drągale zaciągali go na treningi i przesiadywali do późna by nie był sam-powiedziała szybko się zamykając-mówię póżniej ci opowiem bo jest co-dodała.
- a Veronica..ty nadal u niego mieszkasz?-spytałam bawiąc się palcami
- tak,z Rafą,Jotą,Crisem,Gilem i innymi ostatnio dom jest pełny od gości-powiedział pijąc wodę ze szklanki-twój pokój jest nietknięty odkąd zniknęłaś,Neymar tam spał gdy był zbyt przybity by gdziekolwiek się ruszać,udawał że jest dobrze a tak nie było,dobry z niego aktor mówię ci-powiedziała do mnie ale ja nie potrafiłam się skupić na tym co mówi bo przed oczami miałam już jego obraz. Tak jak w moim koszmarze...zniszczyłam go..zniszczyłam go...
-halo tu Barcelona-pomachała mi ręką przed oczami Polka-to było kiedyś teraz jest lepiej-powiedziała łapiąc mnie za ramiona i ciepło się uśmiechając-wciąż cie kocha i nigdy nie przestanie,tego bądź pewna a teraz na parkiet-powiedziała odsuwając krzesło. Taka przerwa mi się przyda.Poszłam a wręcz biegłam za przyjaciółką na parkiet. Dziewczyna zaczęła się kołysać a potem coraz śmielej tańczyć. A no tak! Mam postanowienie...zeszłam na chwile ze sceny podchodząc do Argentyńczyka
-Leo na ciebie pora-powiedziałam śmiejąc się do Anto-mogę go na chwile ukraść?-spytałam puszczając jej oczko
-tylko oddaj mi go w całości-zaśmiała się i pocałowała przelotnie ukochanego. Poszliśmy razem na parkiet tańcząc wspólnie. Z Leo to jest dopiero tancerz,takie kocie ruchy jak profesjonalista. Tańczyliśmy przez dobrą piosenkę i puściłam go w objęcia siostry. Kolejny na liście jest. Potem przyszli następni,Veronica też wyrywała do tańca. Wszyscy się zgrali. Ponownie opanowaliśmy parkiet bawiąc się ze sobą póki mieliśmy siły.
-a Jota? Jak tam między wami?-spytałam gdy nabierałyśmy powietrza na zewnątrz. Nie dało się nimi wytrzymać w takim hałasie
-nijak,odsunął się ode mnie jak wyjechałaś...myślałam że coś sie zmieni ale było odwrotnie on wolał być przy Neymarze więc odpuściłam-dodała pocierając ramiona-oddam ci tą bluzę byś sie nie trzęsła-powiedziałam machając rękami
-spokojnie nic mi nie będzie-powiedziała zatrzymując mnie-to prezent już mówiłam-westchnęła odwracając wzrok
-Veronica....bylam tak zaślepiona że nie zapytałam cię czy nawet...nie powiedziałaś mu? przez ten cały czas?-zachłysnęłam się świeżym powietrzem w porę łapiąc równowagę
- nie a po co miałam mówić? by powiedział mi że nic do mnie nie czuje? Nie Celia-pokiwała smutno głową,jak to nic nie czuje? Co ona wygaduje
-widywał się z innymi dziewczynami a ze mną nie zamieniał nawet kilku słów!-krzyknęła wybuchając płaczem-Neymar zajmował cały jego czas choć jak sam mówił uczepił się jego jak wrzut na końskim ogonie-dodała zirytowana-nic to nie dało że się starałam dla niego..dla niego starałam się jak mogłam ale on i tak tego nie widział-mruknęła ocierając łzy-byłam głupia ale to już przeszłość,teraz znowu mam ciebie i nigdzie więcej cię nie puszczę-zarzuciła swoje blond włosy i przycisnęła moje giętkie ciało do swojej piersi. Płakała,moczyła moją koszulę ale tego właśnie potrzebowała. Tak jak ja jej potrzebowałam tak jak ona teraz mnie potrzebuje. Od tego są przyjaciółki w końcu.
-pogadam go,znajdę go i mu wygarnę-głaskałam jej włosy uspokajając ją.
-daj spokój nic to nie da-powiedziała szeptem
-da da uwierz we mnie-dodałam biorąc jej twarz w swoje ciepłe o dziwo dłonie-ja zrobię wszystko byś była szczęśliwa-dodałam ocierając jej płynące łzy
-a ty powalcz o Neymara-szturchnęła mnie z uśmiechem-bo gość robi głupie rzeczy bez ciebie-zaśmiała się-cholernie cię kocha wiesz?,jeszcze nigdy nie wiedziałam by ktoś tak bardzo kogoś kochał jak on ciebie i ty go-powiedziała z błyskiem w oczach-ale macie tutaj co nie co w tej restauracji-oblizała głupawo usta rozglądając się za kelnerami.
-zajęci są!-powiedziałam szybko-Tomas jest z Andreą poznam was ze sobą-dodałam ciągnąc dziewczynę w ich stronę. Musiałam czymś zająć myśli a poznanie jednych z drugimi jest dobrą opcją.
-Andrea to Veronica,Veronica to Tomas Tomas i Andrea to Veronica-powiedziałam na jednym tchu śmiejąc się
-my już się znamy-zaśmiali się-od paru godzin-parsknęła cała trójka
-znowu nic nie wiem-westchnęłam opierając się o recepcję
-Veronica przyszła do kuchni pytając się o ciebie i tak nagle jakoś się poznaliśmy-powiedział chłopak-przynajmniej masz jeden problem z głowy co nie?-powiedział puszczając mi oczko
-dobrze chodźmy do....-ucięłam widząc idącego kuriera na salę. Opuściłam ich wystrzeliwując do kuriera. Paczkę odebrała Anto uśmiechając się do mnie
-to do ciebie-powiedziała podając mi pudełeczko-znam ten adres to od Kuna-zaśmiała się
-od Sergio?-ucieszyłam się-nie przyszedł? Mówił że przyjedzie-westchnęłam otwierając powoli paczkę
-jestem tutaj-odezwał się aksamitny argentyński akcent. To mógł być tylko Aguero. Poleciałam szybko w jego stronę i wpadłam w jego objęcia. Kołysał mną na wszystkie strony śmiejąc się do ucha
-Wszystkiego Najlepszego pani śliczna-zaśmiał się-podobał ci się prezent?-spytał widząc odwiniętą tasiemkę
-nie zdążyłam jeszcze-dodałam-otworzymy razem?-uniosłam brwi siadając na blacie. Odwinęłam tasiemkę i ujrzałam koszulkę Argentyny z podpisami piłkarzy...Co ten człowiek wyrabiał tyle czasu? Zbierał podpisy?
-skąd?-uchyliłam usta-jak? Przecież są na wakacjach...-powiedziałam podziwiając prezent
-udało mi się ich spotkać-podrapał się po czole-mi nie odmówili gdy powiedziałem że robię niespodziankę ślicznej koleżance-roześmiał się obejmując mnie.
-chodź,wszyscy już są-powiedziałam wchodząc w grono przyjaciół. Leo i reszta ciepło go przywitali i nie zostawili mi go ani na chwilę dłużej. Poszli do baru a sama podążyłam do dziewczyn. Pokazałam im zdobycz i obie cieszyły się z mojego szczęścia. Jeśli prezenty są takie jak te to powariuję przez nich.
-powiedz Thiago że odwiedzę go na weekend,Milanowi też-spojrzałam na mamy tych pociech-wyjdziemy gdzieś razem jak dawniej-dodałam z błyskiem w oczach
-jak dawniej-dodała Shakira przyciągając mnie do siebie
-wasze pociechy to małe odwzorowania was-zaśmiałam się-Thiago przypomina ciebie Anto w spojrzeniu i chodzie,Milan dobrze wtapia się w Geriego ale twarz i osobowość ma po was-dodałam z uśmiechem. Opowiadały mi o swoich pociechach co nie raz wybuchając śmiechem. Rafaela wyciągnęła telefon i zrobiłyśmy sobie zdjęcie dodając opis"Mi hermana♥" obie dodałyśmy to samo. Dziewczyny komentowały i także robiłyśmy sobie zdjęcia. Wychodziły śmiesznie ale to sprawiało że wszystko wróciło do normy. Teraz wszystko było na swoim miejscu.
-Neymar też ma coś dla ciebie-usłyszałam znany Brazylijski głos za sobą
-nie mogę nic od niego przyjąć-powiedziałam
- musisz bo to już nie może czekać-powiedziała podając mi pudełko,inny jak na zwykłe urodziny. Bałam się ale nie miałam wyjścia.Poszłyśmy trochę w kąt rozpakowując powoli pudełko. Odwinęłam taśmę i ujrzałam zaadresowany list do mnie
- co to?-spytałam czując słoną ciesz na ustach
- to do ciebie,sama nie wiem co tam jest,znalazłam to pod jego łóżkiem gdy sprzątałam i musiałam ci to dać bez wględu na wszystko...tym bardziej zobaczyłam jak bardzo za nim tęsknisz choć próbujesz mnie oszukać....-powiedziała łapiąc za prezent-to do niego,zgłupiał robiąc na przód ten prezent i nie dając ci go osobiście ale przeczytaj i przejrzyj to na spokojnie-dodała z lekkim uśmiechem-może trochę doda ci wiary w to by o niego walczyć-westchnęła-bo ja zadbam o Neymara i to całe gówno które on zrobił,niby wziął się w garść ale nienawidzę tego jak mnie oszukuje uśmiechając się i tworząc maskę przed wszystkimi,na prawdę Celia bardzo mu ciebie brakuje-dodała wypuszczając powietrze-poza tym później Veronica ci opowie-dodała powoli odchodząc-zostawię ci to na później gdy ochłoniesz-zaprowadziła mnie do dziewczyn chcąc oderwać od tego co czekało na mnie w środku pudełka. A to tak czy siak mnie dobije,wszystko co wiązało się z ciemnookim zawsze potrafiło mnie dobić ale także podnieść na duchu.Niech tym razem będzie tak jak w tej drugiej opcji. Parę następnych chwil spędziłam kompletnie w swoim świecie,nie chciałam by dziewczyny przejmowały się tym że odpływałam więc gdy mnie o coś pytały odpowiadałam jak gdyby nigdy nic. Wzięłam po drinku dla każdej z nas i nie doszłam bo chłopaki gawędzili o czymś co mogło mnie zainteresować
-myślisz że długo będzie w Brazylii?-spytał Geri popijając Colę
-Neymar jest w Brazylii?-spytałam wpatrując się w Hiszpana-mów co wiesz Pique.....-zacisnęłam wargi tak mocno że zbielały mi usta
-jest..pojechał tam 2 miesiące temu i od tamtego czasu go nie widzieliśmy-westchnął Brazylijczyk-nie powinniśmy o tym mówić gdy wiesz.....-spuścił głowę
-nie no spokojnie,ma tam kogoś?-spytałam dosiadając się do nich i prosząc Javiera o drinka
-Celia my...-zaczęli chórem
-co wy nie? nie chcecie mi powiedzieć czy wam zabronił?-uniosłam wysoko brwi zirytowana ich zachowaniem. Jeśli kogoś ma to nic złego nie? Zasługuje na miłość.
-nie ma nikogo,wyjechał do Brazylii bo nie mógł znieść tego wszystkiego co sie działo-dodał Hiszpan upijając łyk
-a co się działo słyszałam że jest lepiej...-powiedziałam pijąc Colę
-bo jest gdy jest w Brazylii,jego mama i tata byli tu przez jakiś czas ale musieli wracać i on poleciał wraz z nimi-dodał Brazylijczyk-od tego czasu nie odzywał się do żadnego z nas-westchnął przyjaciel odstawiając szklankę-nawet nie wiemy co tam robi-wzruszył ramionami wyciągając telefon bawiąc się nim. Wydawał mi się spięty.
-jeśli na prawdę tak jest to...to lepiej będzie mi się do tego przyzwyczaić może sobie kogoś znajdzie-dodałam powoli odchodząc od miłego towarzystwa zaciskając powieki z całych sił. Wygadywałam kłamstwa oszukując samą siebie. Nie przeżyję jeśli znajdzie sobie kogoś,ktoś kto nie będzie dostatecznie mną bym pozwoliła mu odejść?
-on nigdy nie będzie szczęśliwy jeśli wciąż będziesz się przed nim ukrywać-uciął Argentyńczyk wchodząc do baru-powiedzieliście jej?-założył ręce na pierś-powinna wiedzieć że...-uciął widząc wzrok swoich przyjaciół
-co powinnam wiedzieć a nie wiem?-zacisnęłam jeszcze mocniej ręce spinając się cała w środku
- że ten typ chce odejść z Barcy i skończyć z piłką-warknął Rafhnia wychodząc z sali. Nie mogłam się ruszyć. Wbiło mnie w ziemię. Nic nie mogło tego opisać..coś zakuło mnie w okolicy serca,z trudem łapałam powietrze jakby wszystko nagle runęło.
***
Zostawiam wam to na dobranoc. ♥ Coraz bliżej końca kochani!♥ Jak myślicie co jeszcze wydarzy się w życiu całej Barcelońskiej rodziny? Piszcie w komentarzach♥
-teraz proszę nie piszcz-odezwał się inny głos,głos który znałam lepiej niż jakikolwiek na świecie.
-Veronica-pisnęłam i w tej samej chwili Anto zdjęła mi opaskę. Zobaczyłam ją przed sobą,piękną,uśmiechniętą i moją. Taką jaką ją zapamiętałam.
-Celia!-krzyknęła i rzuciła mi się w ramiona-tak za tobą tęskniłam gdy tylko dostałam telefon od..czekaj od Neymara...to od razu przyleciałam by tu być,by cię odnaleźć-powiedziała-przez cały ten czas tu byłaś i nic nie powiedziałaś? Tak długo czekałam by cię wziąć w objęcia-dodała przytulając mnie jeszcze mocniej. Ta kwestia z Neymarem mnie zmartwiła. Neymar pozwolił być tu Veronice? Czemu Rafa nic o tym nie wspomniała ani cała drużyna? Coś tu podejrzanie śmierdzi
-długa historia,moje błędy i tchórzostwo-powiedziałam zanosząc się śmiechem-wybaczysz mi tą 3-letnią nieobecność?-spytałam patrząc na jej wyraz twarzy.
-oczywiście gdybym nie wybaczyła nie było by mnie tu-powiedziała z rozszerzającym się uśmiechem
-kocham cię Veronica-wydukałam gdy ponownie się objęłyśmy-całym sercem-dodałam biorąc ją za rękę
-Cześć szajbusko-rzucili wszyscy przybijając z nimi żółwie....czekaj czekaj co? Moja nieśmiała Veronica dostała przezwisko szajbuska od całej POWTARZAM CAŁEJ DRUŻYNY?
-czy ja o czymś nie wiem?-założyłam ręce na pierś oczekując odpowiedzi
-no mieliśmy ci powiedzieć..-podrapał się po czele Raf-no bo...ona jest szalona!-dodał Geri-dlatego szajbuska-zaśmiali się tak głośno że coś mi zapiszczało w uszach. Są niemożliwi
-tak wiem że jest szalona a co a do rzeczy to że nic mi o niej nie powiedzieliście?-spytałam wtykając wzrok w Leo i Anto
-niespodzianka?-parsknęła kobieta śmiejąc się-nie byłam pewna do tego czy Veronica się odważy przyjść więc nic ci nie mówiłam nie bądź zła-powiedziała Argentynka robiąc maślane oczka. Ach te oczy.....
-nie jestem zła ale mogłaś powiedzieć!-pisnęłam widząc swoją Polską krew. Zapomniałam jak się mówi po polsku....A teraz mam przy sobie Veronicę. I to ona pomoże mi dopełnić mój plan.
-kochanie jak dobrze cie widzieć,i mogę do ciebie mówić po Polsku bo te głąby i tak tego nie rozumieją-roześmiałam się w stronę Polki mającą banana na ustach.
-tęskniłam za tobą-wyznałam zachodząc ją od tyłu-bardzo bardzo-powiedziałam uwieszając się na jej ramieniu
-pytanie dlaczego?-spytała bez ogródek odwracając się do mnie-miałaś swoje powody rozumiem ale mogłaś powiedzieć gdzie jesteś....mi też było ciężko wiesz? Znosiłam to że wyjechałaś ale cholernie ciężko mi było znieść fakt że nie powiedziałaś gdzie jesteś...-westchnęła tym razem nie ukrywając tego co czuła przez te 3 lata-wtedy po jakimś czasie gdy już chciałam wracać do domu dostałam telefon z Barcelony i tak tu czekałam na ciebie dzień w dzień czekając na wiadomość albo odpowiedni telefon-powiedziała-opiekowałam się całą tą zgrają nie mówili ci jak pół nocy przesiedzieliśmy na tęsknocie za tobą?-zaśmiała się smutno wprawiając mnie prawie w płacz-siedzieliśmy na stadionie albo w domu jednego z kumpli w kółko oglądając zdjęcia i wyjaśniając co mamy ze sobą zrobić,Leo..uh Leo to skarb-powiedziała pociągając nosem wpatrując się w owego człowiek naprzeciwko niej-to on pociagnął nas dalej,wtedy i ja musiałam mu pomóc razem to pokonaliśmy,razem-powtórzyła otaczając mnie ramionami. Cała drużyna nagle wstała i stworzyliśmy wielkie koło z przytulasem. To coś pięknego,i to dzieje się na prawdę. Obejmowaliśmy się dobre 20 min aż podali do stołu. Veronica zajęła miejsca obok mnie śmiejąc się do drużyny. Zżyła się z nimi i gołym okiem można było dostrzec to ile dla niej znaczą.
-opowiem ci wszystko-dodała szeptem bawiąc się widelcem-bo wiem że zżera cię ciekawość-zaśmiała się biorąc kęs do buzi. Doskonale mnie znała gdyż na jej słowa puściłam buraka chowając się za bluzą którą przewiesiła przez krzesło....Ta bluza....morska bryza i trawa cytrynowa...
-to w prezencie ode mnie zabrałam ją-wyznała chichocząc pod nosem.
-nie mogę-pokręciłam głową-nie..to już nie moja rzecz-powiedziałam odsuwając się
-nadal twoja,nadal należysz do niego-powiedziała mrużąc oczy. Zatkała mi tym usta. Powiedziała prawdę a ja muszę ją przyjąć. Zagarnęłam bluzę i wtuliłam w siebie tak mocno że wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Wspaniale jest czuć te cudowne perfumy...tą nadludzką obecność i cień płynącej z tego zapachu miłości. Bo jej brakowało mi najbardziej.
-dobrze że mam ich więcej-powiedziała Veronica jedząc klopsiki w sosie. Całą buzię miała upapraną od sosu ale to i tak jej nie przeszkadzało. Czuła się jak między swoimi i to się w niej zmieniło. Tak jak mi poukładało się że z idoli stali się przyjaciółmi.
-to coś pięknego co?-spytałam po raz pierwszy tego wieczoru. Szturchnęłam ją widząc same roześmiane buzie,serce skakało z radości widząc swoją rodzinę razem. Zjednoczeni na dobre. Na wieki
-coś niewyobrażalnego do opisania,nawet nie wiesz....myślałam że zawsze pozostaną dla mnie idolami ale się myliłam,w jednym momencie stali się dla mnie kimś więcej niż idolami i to bardzo mnie odmieniło-dodała z błyskiem w oczach-to oni zatrzymali mnie w tym mieście a także ich wiara w to że w końcu cię odnajdą-zaśmiała się blondynka-po za tym nie tylko u mnie coś się zmieniło-zasadziła mi kuskańca obserwując moje włosy-są takie śliczne!-pisnęła z pełną buzią. Chciała coś powiedzieć ale musiała połknąć bo inaczej się nie dało.
-dam ci później namiary-pokiwałam głową przysuwając się do niej-Veronica ja wiem że..nie powinnam ale wiesz co z nim?-spytałam ciszej
-jak będziemy same z dziewczynami wszystko ci opowiem bo jest co-dodała-nie uwierzysz ile mogłam się przytulać do Neymara w tym czasie...jest taki miekki-zmrużyła oczy nie patrząc na mnie
-Veronica!-walnęłam ją ze śmiechem-żartuje przecież-uniosła ręce w górę poddając się-chodziło mi o to że wiele się nauczyłam przez te lata-dodała z przekąsem-spotkałyśmy się już-powiedziala cicho-tylko ty mnie nie poznałaś-zaśmiała się biorąc owoce na talerz
- co? chwila widziałaś mnie i nic nie zrobiłaś?-spytałam unosząc brwi
-byłaś zbyt zmęczona mnie rozpoznać po za tym zmieniłaś wygląd sama nie mogłam cię poznać-oddała piłeczkę zajadając truskawki
-wtedy po występie Shaki-podrapałam się po czole-widziałaś mnie?-spytałam spuszczając wzrok
-no jasne gołym okiem można było rozpoznać twoje białe vansy-parsknęła-Shaki mi powiedziała po rozmowie na stadionie-dodała z uśmiechem-nie bój żaby nic nie powiedziałam Neymarowi choć był zdziwiony moimi głupimi tańcami-machnęła ręką w stronę Hiszpanów w tej ekipie-te drągale zaciągali go na treningi i przesiadywali do późna by nie był sam-powiedziała szybko się zamykając-mówię póżniej ci opowiem bo jest co-dodała.
- a Veronica..ty nadal u niego mieszkasz?-spytałam bawiąc się palcami
- tak,z Rafą,Jotą,Crisem,Gilem i innymi ostatnio dom jest pełny od gości-powiedział pijąc wodę ze szklanki-twój pokój jest nietknięty odkąd zniknęłaś,Neymar tam spał gdy był zbyt przybity by gdziekolwiek się ruszać,udawał że jest dobrze a tak nie było,dobry z niego aktor mówię ci-powiedziała do mnie ale ja nie potrafiłam się skupić na tym co mówi bo przed oczami miałam już jego obraz. Tak jak w moim koszmarze...zniszczyłam go..zniszczyłam go...
-halo tu Barcelona-pomachała mi ręką przed oczami Polka-to było kiedyś teraz jest lepiej-powiedziała łapiąc mnie za ramiona i ciepło się uśmiechając-wciąż cie kocha i nigdy nie przestanie,tego bądź pewna a teraz na parkiet-powiedziała odsuwając krzesło. Taka przerwa mi się przyda.Poszłam a wręcz biegłam za przyjaciółką na parkiet. Dziewczyna zaczęła się kołysać a potem coraz śmielej tańczyć. A no tak! Mam postanowienie...zeszłam na chwile ze sceny podchodząc do Argentyńczyka
-Leo na ciebie pora-powiedziałam śmiejąc się do Anto-mogę go na chwile ukraść?-spytałam puszczając jej oczko
-tylko oddaj mi go w całości-zaśmiała się i pocałowała przelotnie ukochanego. Poszliśmy razem na parkiet tańcząc wspólnie. Z Leo to jest dopiero tancerz,takie kocie ruchy jak profesjonalista. Tańczyliśmy przez dobrą piosenkę i puściłam go w objęcia siostry. Kolejny na liście jest. Potem przyszli następni,Veronica też wyrywała do tańca. Wszyscy się zgrali. Ponownie opanowaliśmy parkiet bawiąc się ze sobą póki mieliśmy siły.
-a Jota? Jak tam między wami?-spytałam gdy nabierałyśmy powietrza na zewnątrz. Nie dało się nimi wytrzymać w takim hałasie
-nijak,odsunął się ode mnie jak wyjechałaś...myślałam że coś sie zmieni ale było odwrotnie on wolał być przy Neymarze więc odpuściłam-dodała pocierając ramiona-oddam ci tą bluzę byś sie nie trzęsła-powiedziałam machając rękami
-spokojnie nic mi nie będzie-powiedziała zatrzymując mnie-to prezent już mówiłam-westchnęła odwracając wzrok
-Veronica....bylam tak zaślepiona że nie zapytałam cię czy nawet...nie powiedziałaś mu? przez ten cały czas?-zachłysnęłam się świeżym powietrzem w porę łapiąc równowagę
- nie a po co miałam mówić? by powiedział mi że nic do mnie nie czuje? Nie Celia-pokiwała smutno głową,jak to nic nie czuje? Co ona wygaduje
-widywał się z innymi dziewczynami a ze mną nie zamieniał nawet kilku słów!-krzyknęła wybuchając płaczem-Neymar zajmował cały jego czas choć jak sam mówił uczepił się jego jak wrzut na końskim ogonie-dodała zirytowana-nic to nie dało że się starałam dla niego..dla niego starałam się jak mogłam ale on i tak tego nie widział-mruknęła ocierając łzy-byłam głupia ale to już przeszłość,teraz znowu mam ciebie i nigdzie więcej cię nie puszczę-zarzuciła swoje blond włosy i przycisnęła moje giętkie ciało do swojej piersi. Płakała,moczyła moją koszulę ale tego właśnie potrzebowała. Tak jak ja jej potrzebowałam tak jak ona teraz mnie potrzebuje. Od tego są przyjaciółki w końcu.
-pogadam go,znajdę go i mu wygarnę-głaskałam jej włosy uspokajając ją.
-daj spokój nic to nie da-powiedziała szeptem
-da da uwierz we mnie-dodałam biorąc jej twarz w swoje ciepłe o dziwo dłonie-ja zrobię wszystko byś była szczęśliwa-dodałam ocierając jej płynące łzy
-a ty powalcz o Neymara-szturchnęła mnie z uśmiechem-bo gość robi głupie rzeczy bez ciebie-zaśmiała się-cholernie cię kocha wiesz?,jeszcze nigdy nie wiedziałam by ktoś tak bardzo kogoś kochał jak on ciebie i ty go-powiedziała z błyskiem w oczach-ale macie tutaj co nie co w tej restauracji-oblizała głupawo usta rozglądając się za kelnerami.
-zajęci są!-powiedziałam szybko-Tomas jest z Andreą poznam was ze sobą-dodałam ciągnąc dziewczynę w ich stronę. Musiałam czymś zająć myśli a poznanie jednych z drugimi jest dobrą opcją.
-Andrea to Veronica,Veronica to Tomas Tomas i Andrea to Veronica-powiedziałam na jednym tchu śmiejąc się
-my już się znamy-zaśmiali się-od paru godzin-parsknęła cała trójka
-znowu nic nie wiem-westchnęłam opierając się o recepcję
-Veronica przyszła do kuchni pytając się o ciebie i tak nagle jakoś się poznaliśmy-powiedział chłopak-przynajmniej masz jeden problem z głowy co nie?-powiedział puszczając mi oczko
-dobrze chodźmy do....-ucięłam widząc idącego kuriera na salę. Opuściłam ich wystrzeliwując do kuriera. Paczkę odebrała Anto uśmiechając się do mnie
-to do ciebie-powiedziała podając mi pudełeczko-znam ten adres to od Kuna-zaśmiała się
-od Sergio?-ucieszyłam się-nie przyszedł? Mówił że przyjedzie-westchnęłam otwierając powoli paczkę
-jestem tutaj-odezwał się aksamitny argentyński akcent. To mógł być tylko Aguero. Poleciałam szybko w jego stronę i wpadłam w jego objęcia. Kołysał mną na wszystkie strony śmiejąc się do ucha
-Wszystkiego Najlepszego pani śliczna-zaśmiał się-podobał ci się prezent?-spytał widząc odwiniętą tasiemkę
-nie zdążyłam jeszcze-dodałam-otworzymy razem?-uniosłam brwi siadając na blacie. Odwinęłam tasiemkę i ujrzałam koszulkę Argentyny z podpisami piłkarzy...Co ten człowiek wyrabiał tyle czasu? Zbierał podpisy?
-skąd?-uchyliłam usta-jak? Przecież są na wakacjach...-powiedziałam podziwiając prezent
-udało mi się ich spotkać-podrapał się po czole-mi nie odmówili gdy powiedziałem że robię niespodziankę ślicznej koleżance-roześmiał się obejmując mnie.
-chodź,wszyscy już są-powiedziałam wchodząc w grono przyjaciół. Leo i reszta ciepło go przywitali i nie zostawili mi go ani na chwilę dłużej. Poszli do baru a sama podążyłam do dziewczyn. Pokazałam im zdobycz i obie cieszyły się z mojego szczęścia. Jeśli prezenty są takie jak te to powariuję przez nich.
-powiedz Thiago że odwiedzę go na weekend,Milanowi też-spojrzałam na mamy tych pociech-wyjdziemy gdzieś razem jak dawniej-dodałam z błyskiem w oczach
-jak dawniej-dodała Shakira przyciągając mnie do siebie
-wasze pociechy to małe odwzorowania was-zaśmiałam się-Thiago przypomina ciebie Anto w spojrzeniu i chodzie,Milan dobrze wtapia się w Geriego ale twarz i osobowość ma po was-dodałam z uśmiechem. Opowiadały mi o swoich pociechach co nie raz wybuchając śmiechem. Rafaela wyciągnęła telefon i zrobiłyśmy sobie zdjęcie dodając opis"Mi hermana♥" obie dodałyśmy to samo. Dziewczyny komentowały i także robiłyśmy sobie zdjęcia. Wychodziły śmiesznie ale to sprawiało że wszystko wróciło do normy. Teraz wszystko było na swoim miejscu.
-Neymar też ma coś dla ciebie-usłyszałam znany Brazylijski głos za sobą
-nie mogę nic od niego przyjąć-powiedziałam
- musisz bo to już nie może czekać-powiedziała podając mi pudełko,inny jak na zwykłe urodziny. Bałam się ale nie miałam wyjścia.Poszłyśmy trochę w kąt rozpakowując powoli pudełko. Odwinęłam taśmę i ujrzałam zaadresowany list do mnie
- co to?-spytałam czując słoną ciesz na ustach
- to do ciebie,sama nie wiem co tam jest,znalazłam to pod jego łóżkiem gdy sprzątałam i musiałam ci to dać bez wględu na wszystko...tym bardziej zobaczyłam jak bardzo za nim tęsknisz choć próbujesz mnie oszukać....-powiedziała łapiąc za prezent-to do niego,zgłupiał robiąc na przód ten prezent i nie dając ci go osobiście ale przeczytaj i przejrzyj to na spokojnie-dodała z lekkim uśmiechem-może trochę doda ci wiary w to by o niego walczyć-westchnęła-bo ja zadbam o Neymara i to całe gówno które on zrobił,niby wziął się w garść ale nienawidzę tego jak mnie oszukuje uśmiechając się i tworząc maskę przed wszystkimi,na prawdę Celia bardzo mu ciebie brakuje-dodała wypuszczając powietrze-poza tym później Veronica ci opowie-dodała powoli odchodząc-zostawię ci to na później gdy ochłoniesz-zaprowadziła mnie do dziewczyn chcąc oderwać od tego co czekało na mnie w środku pudełka. A to tak czy siak mnie dobije,wszystko co wiązało się z ciemnookim zawsze potrafiło mnie dobić ale także podnieść na duchu.Niech tym razem będzie tak jak w tej drugiej opcji. Parę następnych chwil spędziłam kompletnie w swoim świecie,nie chciałam by dziewczyny przejmowały się tym że odpływałam więc gdy mnie o coś pytały odpowiadałam jak gdyby nigdy nic. Wzięłam po drinku dla każdej z nas i nie doszłam bo chłopaki gawędzili o czymś co mogło mnie zainteresować
-myślisz że długo będzie w Brazylii?-spytał Geri popijając Colę
-Neymar jest w Brazylii?-spytałam wpatrując się w Hiszpana-mów co wiesz Pique.....-zacisnęłam wargi tak mocno że zbielały mi usta
-jest..pojechał tam 2 miesiące temu i od tamtego czasu go nie widzieliśmy-westchnął Brazylijczyk-nie powinniśmy o tym mówić gdy wiesz.....-spuścił głowę
-nie no spokojnie,ma tam kogoś?-spytałam dosiadając się do nich i prosząc Javiera o drinka
-Celia my...-zaczęli chórem
-co wy nie? nie chcecie mi powiedzieć czy wam zabronił?-uniosłam wysoko brwi zirytowana ich zachowaniem. Jeśli kogoś ma to nic złego nie? Zasługuje na miłość.
-nie ma nikogo,wyjechał do Brazylii bo nie mógł znieść tego wszystkiego co sie działo-dodał Hiszpan upijając łyk
-a co się działo słyszałam że jest lepiej...-powiedziałam pijąc Colę
-bo jest gdy jest w Brazylii,jego mama i tata byli tu przez jakiś czas ale musieli wracać i on poleciał wraz z nimi-dodał Brazylijczyk-od tego czasu nie odzywał się do żadnego z nas-westchnął przyjaciel odstawiając szklankę-nawet nie wiemy co tam robi-wzruszył ramionami wyciągając telefon bawiąc się nim. Wydawał mi się spięty.
-jeśli na prawdę tak jest to...to lepiej będzie mi się do tego przyzwyczaić może sobie kogoś znajdzie-dodałam powoli odchodząc od miłego towarzystwa zaciskając powieki z całych sił. Wygadywałam kłamstwa oszukując samą siebie. Nie przeżyję jeśli znajdzie sobie kogoś,ktoś kto nie będzie dostatecznie mną bym pozwoliła mu odejść?
-on nigdy nie będzie szczęśliwy jeśli wciąż będziesz się przed nim ukrywać-uciął Argentyńczyk wchodząc do baru-powiedzieliście jej?-założył ręce na pierś-powinna wiedzieć że...-uciął widząc wzrok swoich przyjaciół
-co powinnam wiedzieć a nie wiem?-zacisnęłam jeszcze mocniej ręce spinając się cała w środku
- że ten typ chce odejść z Barcy i skończyć z piłką-warknął Rafhnia wychodząc z sali. Nie mogłam się ruszyć. Wbiło mnie w ziemię. Nic nie mogło tego opisać..coś zakuło mnie w okolicy serca,z trudem łapałam powietrze jakby wszystko nagle runęło.
***
Zostawiam wam to na dobranoc. ♥ Coraz bliżej końca kochani!♥ Jak myślicie co jeszcze wydarzy się w życiu całej Barcelońskiej rodziny? Piszcie w komentarzach♥
No to się porobiło. :o Lecę do następnego :D
OdpowiedzUsuń