Music ♥

niedziela, 6 sierpnia 2017

Rozdział 90

"Dlaczego coś, co nas niszczy,
Nazywamy miłością?"

 To były najbardziej wyjątkowe urodziny jakiekolwiek miałam i to pod wieloma względami. Nigdy ich nie zapomnę choćbym bardzo chciała,nie da się. Za dużo się dziś wydarzyło by kiedykolwiek mogłabym o  tym zapomnieć. Po wypłakaniu się po widoku przepięknych zdjęć mogłam wrócić do łóżka z na prawdę szerokim i czystym uśmiechem. To co zawsze mnie dręczyło odeszło wraz z tym wszystkim co nazywałam przeszłością. Dzięki tym zdjęciom ujrzałam nową i lepszą przyszłość a w nim szczęśliwego Neymara,na prawdę szczęśliwego. Ten widok przed oczami sprawiał że pragnęłam skakać i śpiewać z tej radości. Ograniczyłam swój entuzjazm to krótkiego śpiewania i zwykłego ułożenia się do snu. Poleżałam w łóżku i nie mogłam usnąć bo co chwile słyszałam huk i jakieś krzyki z dołu. Już się bałam tego co tam zobaczę. Ubrałam na siebie coś długiego i zeszłam do nich. Siedzieli i przysypiali w kuchni przytuleni do siebie,to niecodzienny widok. Ciekawe co tu robili....
-hej zbudźcie się idźcie się położyć-dodałam lekko ich budząc-to nie miejsce do spania-pokręciłam głową patrząc na ich śpiące miny. Zbudzili się automatycznie i spojrzeli na mnie. Co do joty wszyscy skierowali wzrok na mnie. 
 -jesteś cała? żyjesz Celia?-spytała Rafa i Anto dotykając mnie po twarzy,która już nie była mokra i pewnie o to pytały
 -żyję i jestem cała dziewczyny-zaśmiałam się odciągając ich miękkie dłonie od mojej twarzy-wracajcie do siebie,nic mi nie jest-dodałam biorąc szklankę z wodą
 -czytałaś?-spytał z chrypką Rafael
 -tak wszystkie trzy-dodałam krzyżując ramiona-były piękne i pomogły mi pozbyć żalu i smutku-powiedziałam patrząc na nich
 -czyli teraz droga wolna by zawojować serce pana pięknego-dodała Argentynka podchodząc do mnie. Spojrzałam na nią i poznałam ten wyraz twarzy,ona już coś kombinowała
 -powoli siostrzyczko-zaśmiałam się pod nosem-ale masz rację,teraz gdy uporałam się z przeszłością widzę ile mogę działać by to wszystko naprawić-powiedziałam wypuszczając głośno powietrze. Pozostali wstali z blatów i ożywili się na moje słowa. Podeszli do mnie i ustawili się w kręgu
 -witamy w rodzinie-dodał największy z nich i mocno mnie przytulił-wiesz że cię kochamy-powiedziała jego ukochana ściskając mnie. Wszyscy czule mnie obejmowali,to było za przyjemne jak na nich ale to co dotyczyło czegoś słodkiego i niemożliwego dotyczyło właśnie ich.
 -koniec tych przytulasów tylko zmykać do spania dzieciaczki-zaśmiałam się popychając Leo w stronę schodów. Chłopak zatrzymał się i omal nie przewróciłam się gdy zagrodził mi drogę. Kochał się ze mną droczyć i robił to doskonale.
 -tak dobrze widzieć ten uśmiech na twojej twarzy-dodała wzruszona Argentynka obejmując mnie-ponownie jesteś moją roześmianą siostrzyczką-dodała z bananem na twarzy odrywając się ode mnie
 -tak-roześmiałam się pocierając ramiona-nareszcie mogę odetchnąć z ulgą nawet nie wiesz jak dobrze jest móc uśmiechać się bez powodu-dodałam patrząc na horyzont-teraz gdy to wszystko ze mnie zeszło mam siłę by wrócić-powiedziałam ocierając pojedynczą łzę z policzka. Anto stanęła koło mnie i jak wryta zaczęła wpatrywać się w jeden punkt
 -po tym całym zamieszaniu który przeżyliśmy i po tym wszystkim co się wydarzyło musieliśmy wszyscy odetchnąć ale nigdy nie straciliśmy wiary że do nas wrócisz że to się kiedyś wszystko ułoży,jeśli ma się rodzinę i wsparcie nic nie jest niemożliwe-dodała spoglądając na mnie-znasz dobrze te słowa i wiesz co one oznaczają-dodała z poważną miną
-nic nie jest nam straszne-powiedziałyśmy chórem szybko do siebie przylegając. Tuliłyśmy się dłuższą chwile po czym poszłyśmy na górę. Weszłam do siebie i poszłam na taras skąd słyszałam jeszcze głośny śmiech Pique i Shakiry. Pokręciłam głową i zerknęłam na piękny horyzont,wschodziło słonce co oznaczało nowy dzień. Położyłam się na miękkie łóżko i nakryłam się kocem wtulając w poduszkę. Poranny muzyczny budzik obudził mnie o ósmej. Wstałam ubrałam sie w uniform i zeszłam na zebranie w kuchni. Stał w niej sam Alex
-melduję się-uśmiechnęłam się do niego-jaki mamy dziś plan?-spytałam czekając na jego odpowiedź 
 -ty masz po południu trening z chłopakami słyszałem-dodał grzebiąc w papierach
 -co...ja...miałam ci powiedzieć-podrapałam sie po karku-nie wiedziałam jak ci to powiedzieć
 -mogłaś normalnie w końcu jesteśmy przyjaciółmi!-warknął odkładając papiery
 -dopiero co przyszłam a ty już mi robisz wyrzuty! wczoraj jakoś cię to nie obchodziło-prychnęłam odwracając od niego wzrok
 -czyli to tak...dobrze jeśli mamy się na siebie obrażać to przepraszam-dodał-po prostu gdy usłyszałem z ust Leo to że mam cię zwolnić bo zaczynasz drugi etat pomyślałem że chcesz nas zostawić..-wyznał cicho bawiąc się palcami
 -nie zostawię was...nigdy-dodałam patrząc na niego-nie mogłabym tak bez słowa,nie po tym ile dla mnie zrobiliście-wyznałam łapiąc jego zimną dłoń-uwierz mi Alex...
 -wierzę ci-dodał spoglądając na mnie inaczej niż wcześniej-rozumiem to że chcesz walczyć o swoją miłość do Neymara ale to cię nie zwalnia z tego że tu masz swoje miejsce między nami,przy mnie...-wyznał spuszczając wzrok
 -wracam do świata i ludzi który kiedyś zostawiłam i bardzo i to bardzo ich skrzywdziłam ale to nie znaczy że wy nic dla mnie nie znaczycie,a znaczycie bardzo bardzo wiele-dodałam łącząc nasze dłonie-to znacz um..że mam obsługiwać stoliki?-spytałam z jaśniejącym uśmiechem
-tak jak tylko wszyscy się zbiorą i poznają się ze swoimi planami sali-dodał chrząkając-miłego dnia i powodzenia Celia-dodał wychodząc z kuchni. Czułam na sobie jego spojrzenie a jego uśmiech dodał mi sił na dzisiejszy dzień. Weszłam na recepcje hotelu po czym reszta zespołu poszła do kuchni i mig zabrała się za swoje plany sali. Kręciłam się na krzesełku przeglądając listy sal i imprez zaplanowanych na kilka ostatnich dni. Na dziś nie było nic zaplanowane wiec mogłam poszukać sobie innego zajęcia na te kilka godzin zanim pójdę do chłopaków na trening. Poszłam na pływalnie gdzie ratownicy przygotowywali wszystko do otwarcia.
 -mogę wam pomóc?-spytałam patrząc na trójkę młodych chłopaków
 -jasne-dodali z uśmiechem i zabrałam się do roboty. Pokazali mi co mam zrobić i według ich instrukcji robiłam wszystko tak jak należy. Niby nic wielkiego ale wymagało wprawy i myślenia. Uporaliśmy się ze wszystkim i byłam wolna.
 -nic nie zostało do ułożenia albo coś?-spytałam szukając czegoś do zrobienia
 -nadrobiłaś nawet to czego my jeszcze nie zrobiliśmy Celia-pokiwał głową ratownik przepuszczając mnie w przejściu. Widziałam ich drugi raz na oczy i nadal nie znałam ich imion. Teraz to się zmieni
 -poczekajcie-zaśmiałam się stając w miejscu-znamy się 3 lata a ja nadal nie znam waszych imion..wiem głupie trochę-podrapałam się po czole
 -Javier,Max i Jorge-uśmiechnęli się ciepło i wyszli z aquaparku. Zapamiętałam ich imiona i wróciłam na swoje stare miejsce. Julieta siedziała przy komputerze i energicznie stukała w klawiaturę. Usiadłam koło niej z kubkiem kawy obserwując jej ruchy. Dopiero po chwili zorientowała się że siedzę koło niej i przyniosłam jej kawę 
 -nie masz zajęcia?-spytała upijając szybki łyk czarnego napoju
 -na obecną chwilę nie,szukam wolnych zajęć póki nie pójdę do chłopaków pod ośrodek-dodałam kręcąc się na krześle
 -a jak tam z twoimi sprawami-zaśmiała się kobieta zdejmując okulary. Spojrzała na mnie i przetarła twarz
 -po wczoraj wszystko co złe minęło,na prawdę jeszcze nigdy nie spałam tak dobrze jak wczoraj,zapamiętam ten dzień na długo-dodałam w pełni się do niej uśmiechając
 -cieszę się twoim szczęściem tylko nie zapominaj o najważniejszym-dodała zakładając okulary. Gdy je założyła jej mina się zmieniła,zrobiła się poważn
 -o co chodzi?-spytałam poprawiając się na krzesełku
 -o to byś nie zapomniała być sobą w tym co teraz przeżywasz-powiedziała dopijając swoją kawę
 -ale..jeśli nie dam rady? Co zrobię jeśli nie będzie tak jak myślę?-spytałam zmartwionym głosem
 -dasz radę,byłaś w stanie przeżyć rozłąkę z bliskimi,przeszłaś wiele za dużo jak na tak młodą osobę,teraz powrót na stare śmieci wydaje się tylko wisienką na torcie-westchnęła-chyba muszę coś zjeść-zaśmiała się idąc do kuchni. Bez słowa wstała i odeszła dając mi chwilę na przemyślenia. Przede mną otworzyły sie wielkie drzwi do naprawienia tego co zepsułam i po tym co przeszłam stałam się silniejsza,nie zgubię siebie bo tylko będąc z nimi czuję się sobą. Gdy Julieta wróciła mocno ją uściskałam
 -dziękuję za kolejne cenne dla mnie słowa-powiedziałam jej na ucho i odeszłam uśmiechając się do niej. Zerknęłam na zegarek i spojrzałam że mam jeszcze godzinę zanim pojadę na trening. Poprawiłam fartuch i dostrzegłam na horyzoncie Adreę i Tomasa. Uśmiechnęłam się do nich i pomogłam im porozkładać wszystko na stoły
 -kiedy jedziesz do Ciucat?-spytał Tomas rozkładając lśniące sztućce 
 -za godzinę,potem idziemy na obiad i zobaczę się z dzieciakami-powiedziałam z uśmiechem-bedę na wieczornej zmianie bo Alex mi nie odpuści-zaśmiałam się idąc na salę VIP. Poustawiałam krzesła do stolików i rozłożyłam zastawy. Barmani wycierali stoły i blaty,tak by wszystko lśniło. Zbiegłam schodami i wpadłam na Alexa który szedł w stronę Tomasa
- nie zbierasz się na trening? Dostałem telefon od Leo że masz przyjechać szybciej..-podrapał się po czole-na wieczorną zmianę nie musisz przyjeżdżać-dodał przesuwając palcem po stoliku. Lekko się uśmiechnął i spojrzał na mnie
 -nie ma mowy że mnie nie będzie-założyłam ręce na piersi-melduje sie dokładnie o 21-stanęłam na baczność i szeroko się uśmiechnęłam
 -i tak cię nie przekonam,idź-westchnął odwzajemniając uśmiech. Pocałowałam go w policzek szybko i pobiegłam na górę. Wpadłam do pokoju przebrałam się w sportową szarą koszulę i niebieskie spodenki,dopełnieniem mojego stroju były niebieskie Air-Force których nigdy wcześniej nie nosiłam ani nie widziałam.... otworzyłam pudełko szerzej i dostrzegłam kartkę"na dobre rozpoczęcie nowego etapu"-Rafhnia♥
 -zawsze wie co dobre-zaśmialam się pod nosem i ubrałam je na swoje stopy. Niebo,były wygodne i modne takie jakie lubiłam najbardziej. Poprawiłam swoje uczesanie i założyłam okulary przeciwsłoneczne na swoje oczy. Przejrzałam się na szybko w lustrze i stwierdziłam że jestem gotowa. Wyszłam z pokoju zamykając ze sobą drzwi tym samym wkładając przepustkę do kieszeni od spodni. Na dole zbierali sie kelnerzy,gotowi do przyjmowania gości
 -idziesz?-spytał Rodrigo stojąc przy recepcji
Podskoczyłam zaskoczona jego pytaniem.
 -Rodrigo...wystraszyłeś mnie!-krzyknęłam łapiąc się za serce-tak idę do nich właśnie wychodziłam-dodałam normując oddech
 -nie chciałem-zaśmiał się-powodzenia-mrugnął do mnie okiem i poszedł na salę. Popatrzyłam jak nimi miota na prawo i lewo i  pełnym i szczerym uśmiechem opuściłam posesję hotelu. Wsiadłam do taksówki podając taksówkarzowi adres ośrodka. Rozsiadłam się dobrze na siedzeniu gdy poczułam drgania w kieszeni z jaśniejącym na wyświetlaczu numerem"Głupek XD"
 -czekamy na ciebie...on nie daje mi się ubrać!-krzyknął do słuchawki Raf-wszystko mi zabrał i ucieka-krzyknął odkładając słuchawkę
 -co za zwierzęta tylko ja tu jestem normalny-odezwał się znajomy argentyński głos
 -nie atomowa pchło,ty nie jesteś normalny-dodałam śmiejąc się do słuchawki-nie mogą się mnie doczekać?-spytałam płacąc za taksówkę. Uśmiechnęłam się do taksówkarza i skierowałam się o wejścia. 
 -a żebyś wiedziała,wariują już odkąd tu przyszli-westchnął a ja w jego głosie wyczułam nutkę sarkazmu
 -już jestem więc spokojna twoja rozczochrana-roześmiałam się-dobra ja kończe-dodałam chowając telefon do kieszeni. Podeszłam do ochroniarza ukazując swoją specjalną przepustkę. Uśmiechnął się szeroko i przepuścił mnie w bramie.Weszłam na teren ośrodka po tylu wyczekiwanych chwilach,tym razem już w innej roli. Przeszłam przez parking prowadzący do wejścia gdy ujrzałam fanów czekających przy bramie. Zerknęłam na plakaty nawołujące do chłopaków,przy wjeździe na parking też czekali...czekali na swoich idoli. A ja miałam w tej sprawie coś do powiedzenia. Ruszyłam swój tyłek do bram i zerknęłam na zebraną grupę
 -dajcie co macie do podpisania i poczekajcie na mnie tutaj-dodałam uśmiechając się do nich lekko-gdybym mogła was tu wpuścić to bym to zrobiła ale niestety Carl tego nie zrobi bez tego-pokazałam im przepustkę-chłopaki podpiszą się na wszystkim przekaże im to i oddam jak skończy się trening-mrugnęłam do nich okiem wyciągając przepustkę-Carl wypuść mnie na chwile-dodałam. Mężczyzna sie przesunął i wyszłam do fanów Katalończyków
 -znasz się z nimi przyjaźnisz?-spytali chórem pchając się mi na szyję 
 -powiedzmy-zaśmiałam się cicho-zebraliście wszystko co mają wam podpisać?-spytałam
 Pokiwali głową podając mi z 10 koszulek każda z numerami chłopaków na koszulkach.
 -na prawdę to im przekażesz jak?-spytał jeden z fanów
 -mam na to parę sposobów-dodałam uśmiechając się jeszcze szerzej. Cała grupka była zmieszana i nie dowierzała że ich marzenia się spełnią
 -zdjęcia też chcecie prawda?-spytałam obserwując ich miny. Wyglądali na ogłupionych albo ogłuszonych,nie wiem czemu ale w nich widziałam dawną samą siebie. Dziewczynkę która marzyła by być w tym mieście i spotkać tych wielkich ludzi którzy graja w tym klubie,i to się spełniło szybciej niż myślałam. Gdyby ktoś powiedział że marzenia się nie spełniają to bym go wyśmiała
 -jasne!-pisnęli ciesząc się-nie okłamujesz nas?-spytali unosząc wysoko brwi
 -obiecuje że nie,spełnią się wasze marzenia tylko trochę poczekajcie-podrapałam się po czole-to trochę zajmie.. chodzi o podpisywanie-uprzedziłam ich pytania
 -poczekam tutaj-dodali i uśmiechnęli się do mnie. Weszłam na teren ośrodka obładowana koszulkami i piłkami od fanów. Śmiałam się jak głupia sama do siebie,chłopaki się zdziwią jak mnie  taką zobaczą. Skręciłam w lewo poszłam i prosto przed sobą zderzyłam się z kimś przez co upadłam na podłogę i upuściłam podarki dla chłopaków
 -nie..chciałem wybacz-dodał ochrypły głos podając mi dłoń. Dobrze znałam tą dłoń i ten głos..Nie muszę wam mówić kim jest ta osoba bo doskonale ją znacie
 -nic się stało-dodałam podnosząc głowę-trenujesz?-spytałam cicho. W środku cała drżałam i i nie wiedziałam jak wydobyłam z siebie te słowa
 -tak można powiedzieć-westchnął mijając mnie i zostawiając samą w przejściu-zaczekaj!-krzyknęłam zapominając o tym że jeśli spojrzę mu w oczy zmiękną mi kolana. Zatkałam swoje usta i spuszczając głowę ruszyłam w jego stronę. Stanął nie robiąc nawet kroku
 -tak?-spytał przechylając trochę twarz ale wciąż stając do mnie tyłem
 -mam tu koszulki do podpisania-dodałam cicho-fani czekali pod bramą i pomyślałam że im pomogę i zdobędę dla nich wasze autografy-powiedziałam wyciągając koszulki
 -daj podpiszę je-powiedział szukając stolika i czegoś do pisania
 -ja mam coś do pisania-dodałam cicho dając mu marker
Zabrał się do podpisywania do każdego dodając coś do siebie. Bez słowa podawałam mu kolejne koszuli a on bez słowa mi je oddawał. To nie był mój Neymar a spotkanie z tą wersją jego nie jest tym czego wyczekiwałam ale też nie jest tak źle jak myślałam a to dobry znak. Skończył podpisywać i ruszył do wyjścia. Znowu musiałam mu przerwać,ja jeszcze nie skończyłam
 -tam czekają na ciebie fani,miło by było gdybyś zrobił byś sobie z nimi zdjęcia-mruknęłam cicho pod nosem nie chcąc widzieć jego wyrazu twarzy,to nie jest jeszcze czas
 -zastanawiam się kim jesteś będąc tutaj w środku ale chyba nie chcę słyszeć odpowiedzi-westchnął otwierając drzwi następnie wychodząc na parking. Ujrzał fanów i na twarz przykleił sztuczny uśmiech,udawał że wszystko jest dobrze. Oszukuje ich...tak jak oszukuje samego siebie. Ani razu gdy podpisywał koszulki się nie uśmiechnął,jakby to że gra w klubie swoich marzeń nie sprawiała mu radości,jakby w ogóle nie cieszył się tym co ma. Pokręciłam głową załamując ramiona idąc do szatni,gdzie czekali na mnie dzieciaki(które mają po 5 lat oczywiście). Drzwi o dziwo otworzył Ivan który darł się w niebo głosy gdy przyszłam.
 -jestem tu!-krzyknęłam głośno siadając pod szafką Neymara-halo opanujcie się!-podgłośniłam ton zmuszając ich na zwrócenie na mnie uwagi. Jakby kolejny raz coś z góry pomogło mi ich ujarzmić. 
 -Celia...-spuścili głowy ubierając się i zachowując resztki normalności
 -jestem tu a wy zachowujecie się jak małpy-mruknęłam biorąc twarz  w dłonie
 -co się stało? Wyglądasz jakby ktoś ci umarł...Geri!-walnął go Leo-nie mów tak,Celia co się dzieje?-spytał siadając przy mnie
 -spotkałam Neymara przy wejściu do szatni-zakryłam twarz dłońmi-szłam z koszulkami do podpisania i wpadł na mnie...nie podniósł wzroku,nie poznał mnie..nic absolutnie nic nie zrobił a całe to podpisywanie potraktował obojętnie,z kamienną twarzą-dodałam patrząc w horyzont nie chcąc się rozpłakać
 -nie rozpoznał cię choć stanęłaś z nim twarzą w twarz?-spytał Dani
 -i tak i nie on nie podniósł głowy gdy pomógł mi wstać ani wtedy gdy podpisywał,miałam trochę szczęścia ale byłoby fajnie gdyby cień tego starego Neymara choć przez chwilę się ukazał-mruknęłam cicho patrząc na nich-mam dla was koszulki do podpisania-powiedziałam biorąc je do ręki-spotkałam grupkę fanów i chciałam im pomóc w spełnieniu marzeń...
 -jasne daj je-dodali chórem,z uśmiechem kucnęli przy szafkach  i po kolei składali autografy na koszulkach. To z jaką radością robili to o co ich poprosiłam było wzruszające. Oddali mi je po 15 min składając na kupkę stos koszulek. Popatrzyłam na nie i wzięłam je do rąk powoli zbierając się do wyjścia
 -chodź idziemy coś zjeść bo nam tu padniesz-zaśmiał się Raf kładąc mi dłonie na ramieniu
 -po tym wszystkim okropnie zgłodniałam-dodałam szerząc swój uśmiech-to dobry początek Celia,pierwsze koty za płoty-szepnął mi na ucho głaszcząc moje plecy
 -właśnie tak,mimo tego że po części się tego spodziewałam lepszy taki początek niż żaden-dodałam do siebie upewniając się w tym co mówię. Wyszliśmy całą piątką w stronę samochodów gdzie czekali fani.
 -poczekajcie na mnie,zaraz wrócę-dodałam zerkając na nich by dali mi chwilę
 -jasne,leć poczekamy-mrugnął okiem Leo opierając się o maskę samochodu. Pobiegłam przed bramę i wręczyłam grupce fanów koszulki. Ich oczom się nie śniło by widzieć tyle podpisów-mówiłam że mi się uda-dodałam z uśmiechem. Skoczyły mi na szyję dziękując za to co zrobiłam i uściskali na pożegnanie
 -a zdjęcia?-spytałam zdziwiąc się im zachowaniu
 -zrobiliśmy sobie z Neymarem-dodali krzycząc odpowiedź
Zatkało mnie.Chwila..ZROBILI SOBIE ZDJĘCIA Z NEYMAREM? Przekonałam go? Udało mi się? Na prawdę mi? Zatrzymałam ostatniego chłopca który mieszkał blisko ośrodka
 -hej,masz zdjęcie z Neymarem?-spytałam uroczego fana
 -tak-ucieszył się
 -pokażesz to zdjęcie?-spytałam zakłopotana
Kiwnął głową i wyciągnął telefon gdzie na tapecie miał ustawione to zdjęcie. Uniósł wyżej telefon ukazując mi zdjęcie. Mrugnęłam kilka razy,na prawdę zobaczyłam Neymara uśmiechającego się przy chłopcu. Tyle mi wystarczyło by zdobyć siły na to co mnie czeka
 -mówił wam coś zanim zrobił zdjęcia?-spytałam kolejny raz
 -tak że jakaś pani prosiła go o to i z chęcią zrobi sobie z nami zdjęcia-dodał chowając telefon-ale powiem ci coś chodź-pokazał ręką bym się zbliżyła-wydaje mi się że nie jest do końca szczęśliwy gdy tylko skończył robić zdjęcia bez słowa wsiadł do samochodu i odjechał-posmutniał chłopczyk
 -hej nie martw się-dodałam niepewnie chrząkając-ma pewnie zły dzień tak jak każdy mały-dodałam pocierając ramiona-wszystko z nim porządku-powiedziałam czochrając jego bujne kręcone włosy
 -dobrze muszę już iść-dodał odsuwając się lekko-zna go pani?-spytał chłopczyk odwracając się
 -kogo znam? Neymara? Tak można powiedzieć-powiedziałam wkładając dłonie w kieszenie
 -lubi go pani i to bardzo,widzę to ale nikomu nie powiem-zaśmiał się i uciekł w najbliższą uliczkę
Pokręciłam głową nie dowierzając temu że moje uczucia do Neymara były aż tak widoczne. Ten chłopak to zauważył byłam ciekawa czy też grupka fanów też to wyczuła. Wróciłam do aut chłopaków gdzie cała grupka śmiała się przy niebieskim Audi Q5
 -hej coś długo ci to zajęło a mi kiszki marsza grają!-zaśmiał się Geri
 -tak? nie zauważyłam nawet że tyle mi to zajęło-machnęłam ręką-jedziemy coś zjeść? głodna jestem-powiedziałam krzyżując ramiona na piersi
 -jasne-otworzył mi drzwi Raf pakując się do auta-co się tam stało? coś nie tak powiedzieli?-spytał gdy byliśmy już w drodze
 -Neymar zrobił sobie z nimi zdjęcia po tym jak mu o tym powiedziałam..znaczy poprosiłam go o to nie sądziłam że potraktuje to poważnie-dodałam zapinając pas-w dodatku ten chłopak z którym rozmawiałam...on....-zamknęłam oczy na chwilę
-on co?-spytał Brazylijczyk
 -wiedział że kocham Neymara znaczy powiedział mi że widzi to że go bardzo lubię i uciekł-wymachiwałam rękami-rozumiesz to że 12 latek widział to czego gołym okiem staram się nie pokazywać? Ja nie dowierzam że to się na prawdę stało-pokręciłam głową
 -nawet gdyby ktoś cię nie znał to zobaczyłby jak świecą ci się oczy gdy ktoś o nim mówi albo wspomina jego imię-zaśmiał się chłopak-to widoczne gołym okiem Celia-pokręcił głową parkując samochód
****
BUM! Otóż podziele się  z wami małą refleksją....po tym co się stało bałam się znowu pisać a wręcz chciałam to porzucić bo nie widziałam sensu w tym by to robić,pewnie każdy z nas ma takie załamanie ale ja miejąc przy sobie dobre osóbki i godziny rozmów na ten temat zrozumiałam że nie mogę tego zrobić a pisać zawsze mogę choćby to nie była prawda. Wracam do was z nowym rodziałem,zabierałam się do niego dość długo po tym co się ostatnio w moim życiu działo,to nie było łatwe ale dałam radę! Wierzę w was że dacie sobie radę ze smutkiem i żalem który w sobie macie!♥ Buziaki dla was :*
 

1 komentarz: