Music ♥

sobota, 14 października 2017

Rozdział 94


"Im dłużej tutaj siedzę tym bardziej chcę do Ciebie"
Ten rozdział dedykuję mojej bratniej duszy Wiki kocham cię♥

 To był on. On tam siedział i czekał na rezerwacje. Będzie w tym hotelu..czy to przypadek? Kompletnie mnie to rozbiło. Jak się tu znalazł..ale ON TU BYŁ ON TU BYŁ ON TU BYŁ. Moje serce waliło jak dzwon ręce się trzęsły i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Jakbym widziała go po raz pierwszy,jakbym zakochiwała się na nowo.
 -dobra jest wolny-dodała odchodząc od komputera i idąc w strone sali
 -czekaj!-zatrzymałam ją-mogę ja to mu przekazać?-spytałam patrząc na nią błagalnym wzrokiem
 -tylko dla tego-podała mi kartę do pokoju i pchnęła lekko do środka
Nawet nie wie jak bardzo bede jej za to wdzięczna. Oddychałam tak głośno że każdy mógł mnie usłyszeć,jakby nic prócz mojego oddechu nie istniało. Szłam z dudniącym sercem w stronę sprawcy całego tego mojego zamieszania. Nie wiedziałam dlaczego to robię ale robiłam to dla nas obu a może dla mnie samej? Może czas najwyższy walczyć o miłość Brazylijczyka. I wtedy to się stało. Spojrzał na mnie.
 -chciałam panu przekazać..w sumie powiedzieć że ma pan wolny pokój-dodałam połykając głośno ślinę
 -tak to świetnie-powiedział pochylając się nad stołem i przeglądając kartę od pokoju-dziękuję że znalazła dla mnie pani pokój-dodał wstając i zatrzymując się parę kroków ode mnie-nie wiedziałem że przyjaciółka Rafa tutaj pracuje-dodał odchodząc wprost na górę. Głęboko odetchnęłam gdy już zniknął z mojego horyzontu. Najbardziej stresujący dzień w życiu. Pamiętał mnie z domu...pamiętał jak go przytulałam. I to liczyło się od dziś,od dziś już nie zwątpię. Wróciłam do Andrei która wyczekiwała mojego monologu na temat co i jak mu powiedziałam.
 -nic szczególnego dałam on wziął i poszedł-dodałam opierając się o próg kuchni
 - to nie tak źle choć wiem że to pewnie stresujące dla ciebie było-poklepała mnie po ramieniu-to teraz do boju dziewczyno-zaśmiałą się i poszła na górę. Zaczęłam szczerzyć sie do siebie jak nienormalna póki Alex nie przyszedł na recpcję
 -odpoczywasz?-spytał z nad góry papierów
 -a ty znowu z papierkową robotą?-parsknęłam-pomóc ci?-spojrzałam na niego
 -to jest akurat do włożenia do teczek więc nie ale dzięki-dodał mrugając okiem. Poczułam wibrowanie w moim telefonie i gdy spojrzałam na wyświetlacz ujrzałam twarzyczkę Rafy
 -Gdzie jest Neymar?!-krzyknął chłopak
 -Jeny nie krzycz tak...Neymar jest u mnie w hotelu-dodałam-uspokój się nic mu nie jest-powiedziałam zciszając ton
 -co? tam u ciebie? Jak?-spytał wzdychając-poznał cię?
-jako Celię nie ale jako twoją byfcie tak-zaśmiałam się-myślisz że sie skapnie że ja to ja?-uniosłam brwi mówiąc jeszcze ciszej
 -jeśli dasz mu ku temu powody to tak-dodał-ale jeśli jest tak jak myśleliśmy to tak szybko to to nie nastąpi-powiedział śmiejąc się-masz czas Celia,teraz już nie ma odwrotu-dodał z rosnącym uśmiechem. Czułam to jak sie uśmiechał.
 -ma pokój koło mojego Raf...a jeśli odkryje to co mam w środku?-spytałąm siadając na blacie
 -nie odkryje jedyne co go obchodzi to odnaleźć spokój i skończyć z cierpieniem-westchnął-teraz to już twoja brożka by przywrócić tego starego Neymara-dodał-stać cię na to Celia do boju...nie chcę być nie miły ale Rafaela już chce z tobą pogadać i no...-zaśmiał się po czym odbył się krzyk ukochanej mojego braciszka
 -hej kochanie-zaczęła słodko-jak się czujesz? wszystko dobrze?-pytała jak najęta
 -tak tak i tak Rafcia-dodałam śmiejąc się-zadbam  twojego braciszka jak należy masz moje słowo jeśli o to chodzi-dodałam mocno zaciskając pieści
 -nieraz zapomianam że ponownie jesteś moją siostrą-zachichotała-on od zawsze jest twój i tak już pozostanie Celia,prędzej czy później on się skapnie i bedzie HAPPY END-krzyknęła do słuchawki-odwiedzimy was kiedyś z Rafaelem to pogadamy więcej teraz musimy lecieć paapapa wariatko-dodała ze śmiechem
 -do usłyszenia hermanita-dodałam z portugalskim akcentem na co odrzekła to samo i się rozłączyła. Cała ona. Odłożyłam telefon do kieszeni i wyszłam z kuchni. Na recepcji roiło się od kelnerów i zamówień,spojrzałam na zegarek dochodziło południe...ale dzień siesty minął wiec jak..?
 -Julieta co tu sie dzieje?-spytałam dotykajac jej ramienia
 -mamy urwanie głowy,zgrupowanie Brazylii przyjeżdża za parę godzin a my teraz sie dowiedzieliśmy! wiesz co to znaczy? zamieszanie!-dodała zła klikając coś w komputerze. Szybko wybiegłam z recepcji szukając mojego zarządcy. Gdzie jest gdy go potrzebuje cały zespół. Wbiegłam do głównej sali odnajdując go w najdalszym zaułku sali. Co on wyprawia?
 -hej czy ty.....-zaczęłam nabierając powietrza w płuca-czy ty coś wiesz o tym zgrupowaniu?-spytałam na jednym tchu. Coraz szybciej oddychałam jakby ktoś stał nade mną z wiadrem wody.
 -tak-pokiwał głową-mają ważne spotkanie i pozajmowali większość pokoi i sal-dodał przecierając twarz-wybacz że cie nie uprzedziłem ale miałem masę telefonów i zamówień do odebrania-powiedział patrząc na mnie
 -nic się nie stało,w porę dowiedziałam się od Juliety więc możesz być spokojny-dodałam kładąc dłoń na jego policzku
 -dziękuję że jesteś-szepnął nakrywając moją dłoń swoją-nie wiem co bym zrobił bez ciebie-dodał lekko przytulając
 -chodźmy zobaczyć co trzeba zrobić-dodałam idąc na recepcję. Julieta wszystkiego pilnowała dodając do tego tyle cierpliwości że mogłaby zasilić cały personel.
 -pomóc?-spytałam nachylając się nad nią
 -tak weź z magazynku ręczniki i poroznoś według rozpiski do pokoi-dodała szukając karteczki-o tu-podała mi i zagłębiła się w dalszej pracy. Tak jak mi kazała,tak zrobiłam. Poszłam do magazynku i zabierając ze sobą skrzynkę z ręcznikami zabrałam się do pracy. Zerknęłam na rozpiskę na pierwszym piętrze miałam 10 ręczników na drugim kolejne 10. Otworzyłam pierwsze drzwi i położyłam kolejno ręczniki zgodnie z numerami jacy te piłkarze nosili. Rozniosłam na pierwszym piętrze i biegiem zajęłam się drugim,gdzie spotkałam Andrę i Alexa napełniającego butelkowozy.
 -też macie taki zgiełk w pracy?-spytałam zatrzymując się przy nich
-okropny-dodała dziewczyna-akurat gdy chcieliśmy wziąć sobie wolne-westchnęła-no nic jak trzeba to trzeba-dodała wkładając kolejną butelkę
 -a ty ręcznikowa dziewczyno nie nudzisz się?-zaśmiał się mój przyjaciel
 -nie nie papa-zaśmiałam się idąc na drugie piętro. Idąc słyszałam głośne śmiechy tej dwójki więc tak jak oczekiwałam musieli nabijać się ze mnie. Weszłam schodami na drugie piętro gdzie pierwszym pokojem był mój pokój i tuż obok pokój Neymara....weszłam lekko uchylając drzwi i nie myliłam się on tam był. Leżał i patrzył się w sufit. Spojrzałam na niego kątem oka spuszczając od razu głowę
 -em..przepraszam ja przyszłam z ręcznikami-powiedziałam ganić się za mój język
 -spoko-dodał nieruszając się ze swojego miejsca. Położyłam ręcznik na komodzie patrząc na to jak leży,zachowuje się gdy jest sam. Był spokojny,wyluzowany ale tylko przy kimś kto go nie zna. Ja znałam go za dobrze, Pragnęłam zostać tu dłużej,niestety musiałam iść dalej.
 -poczekaj-dodał aksamitny głos bruneta. Stanęłam nieruchomo. Nie wiedziałam jak zareagować na to co chciał zrobić brunet-czy ty....od dawna tu pracujesz?-spytał a ja domyślałam się czy się nie przesłyszałam
 -od niedawna-dodałam przełykając głośno ślinę wciąż na niego nie patrząc
 -Raf wspominał dużo o tobie zanim wyszedł-powiedział-i to co mówił sie sprawdziło-szepnął mi na ucho,słysząc oddalające się kroki odetchnęłam z ulgą. Wyszłam szybko tak opierając się o ścianę. To co mówił było jednoznaczne z tym że coś podejrzewa a to co potem omal nie zrobił wskazuje że Raf mógł się wygadać. Zabije go chyba jak się dowiem co takiego mu powiedział. Przymknęłam na chwile oczy oddychając tak głośno jak się dało. Ktoś szedł w moją stronę,szybko odeszłam do pokoju bruneta i ogarnęłam swój oddech. To był Raf
 -tu jesteś ty....-wbiłam  w jego klatkę palec-coś ty naopowiadał Neymarowi co?-spytałam podnosząc ton
 -heeeej powoli uspokój się,nic takiego mu nie powiedziałem-dodał odciągając mój palec-wspominałem że jesteś mi bliską osobą i że jesteś bardzo piękna-powiedział z uśmiechem-a to chyba dobrze no nie?-uniósł brwi robiąc śmieszny dzióbek-jeśli chcesz wspomnę mu też parę innych rzeczy...
 -ani mi się waż Alcantara!słyszałeś?! nie próbuj bo będzie po tobie-zmrużyłam oczy idąc w stronę schodów
 -widzimy się później pani idealna-zaśmiał się wchodząc do pokoju. Co za człowiek,obawiam się ze kiedyś przez niego wybuchnę i nie będzie co ze mnie zbierać. Zeszłam schodami na parter myśląc nad tym o czym Raf rozmawia z Neymarem poza treningami. To o czym tak rozmawiali musiało być bardzo ciekawe. Na dole uspokoiło się na chwile po czym rozległ się pisk i hałas.Zobaczyłam wchodzących reprezentantów Brazylii. To teraz jestem skończona.

2 komentarze:

  1. Super rozdział ;-) Ciekawe kiedy wszystko się wyda xD Czekam na next :* Pozdrawionka :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No pięknie xd Celia nadal trzyma w tajemnicy swoją tożsamość, ale mam nadziej, że długo jej się to nie uda. ;)
    Czekam na kolejny rozdział, kochana ;*
    PS Zapraszam do mnie na coś nowego w oczekiwaniu na kontynuację opowiadania o Rafaelu: amigos-con-derecho-a-roce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń