Music ♥

środa, 4 maja 2016

Rozdział 13

                       Dopóki tu jesteś ze mną to  miejsce coś znaczy

Wylądowałam w basenie. Co to miało być?!. Jakiś sprawdzian czy co?. Mega we mnie buzowało. Ale gdy się odwróciłam chłopaki wskakiwali do wody jeszcze raz. Zaczęło się chlapanie. JAK DZIECI. Nie pozostałam im dłużna, zaczęłam ich chlapać ale trzech na jednego marne szanse nie zapominając kto jest tym przeciwnikiem. Chlapali wszędzie dosłownie WSZĘDZIE. Moją uwagę przykuł brunet śmiejący się z nas PAN DA SILVA. Kiwnęliśmy znacząco z PANEM PIQUE do siebie głowami i chodził nam po głowie ten sam pomysł. Otóż PAN DA SILVA nie jest ani trochę mokry a to się za chwilę zmieni. Wyszłam szybko z basenu i kierowałam się z w stronę Brazylijczyka. Gdy podeszłam do niego bliżej brunet od razu się podniósł. Mi urósł uśmiech od samego patrzenia na niego.
   -śmieją się ze mnie-pokazałam na 3 piłkarzy
Brunet podszedł bliżej brzegu basenu i zaczął nabijać się z tego co oni robią. Ja sama próbowałam to ukryć, iż gdyż pewnie za naśmiewanie się z nich dostanie mi się. Tak to z nimi bywało. Pique kiwnął mi głową i powoli zbliżałam się do rzucenia PANA DA SILVY do basenu. Zatarłam złowieszczo ręce na co chłopaki unieśli brwi *ich miny bezcenne. Położyłam mokrą dłoń na jego suchym ramieniu i mgnieniu oka razem z Neymarem staliśmy twarzą w twarz. Coś się stało ze mną wtedy ale gdy przyjrzałam się mu bardziej na mojej twarzy pojawił się A NIE MIAŁ lekki rumieniec. Twój idol stoi przed tobą pół nagi  z nieziemsko boskim ciałem. Musiałam to zrobić, popchnęłam go w stronę basenu i wpadł jak śliwka w kompot. Jego mina, zła i zdziwiona mina była niemożliwa. Teraz to ja mogłam się z niego pośmiać, chłopaki też mieli z tego ubaw. Momentalnie musiałam zacząć uciekać ponieważ PAN DA SILVA  jak sam to powiedział "nie daruje mi". Na serio? Doigrałam się znowu. Moje marne biegi nie dawały przewagi ale dzięki porannym biegom Z NIM  nieco mi się poprawiła i trochę to potrwało zanim mnie dogonił i każda podłoga w każdym pokoju była mokra. Oj żeby lepiej tego Marcela nie zobaczyła..... Skończyły mi się siły i brunet mszcząc się na mnie objął mnie swoim mokrym ciałem, przeszły mnie ciarki. On wiedział że tak będzie i to mu się jeszcze podobało.
 -ze mną się nie zadziera-szepnął mi do ucha i potarł moje ramiona MOKRYMI RĘKAMI
Odwróciłam się do niego i założyłam ręce na piersi. On szyderczo się uśmiechnął i pobiegł z powrotem do chłopaków. Usłyszałam plusk. Pokręciłam głową ze śmiechem i po prostu nie wyobrażałam sobie by tam z nimi nie być.
-wiedziałam że mu się spodoba-powiedziałam do Leo, jako on jedyny był ten normalny i nic nie robił z tą chlapaniną.Rzucił mi uśmiech a ja go odwzajemniłam. Gdy przypatrywałam się "małemu" Argentyńczykowi przypomniałam sobie jego i Antonellę, przekochana kobieta i bardzo ciepła.  Ona i Leo pasowali do siebie idealnie. Stanowili jedność, mieli słodką rodzinkę i mieli siebie nic więcej nie brakowało. Zazdrościłam im bo taki ktoś jak Leo to skarb, to mój idol i zawsze będę tak mówić. Och....nieraz się wzruszam mówiąc o Leo. Wracając jest WIELKIM  człowiekiem ale nie ze wzrostu ale z tego co ma w sercu i jaki daje przykład wielu milionom ludzi. Ja tak uważam i jeśli miałabym to mu tak powiedzieć to pewnie by zaprzeczył tak samo jak powiedzieć że jest NAJLEPSZYM PIŁKARZEM NA ŚWIECIE to i tak powie że ktoś inny nim jest, cały on. Skromny i prosty. I takiego go uwielbiam. Niech tylko zrobi coś Anto to mu...... Żart kochają się i to widać gołym okiem. Chciałabym by ktoś mnie kiedyś tak pokochał jak właśnie ta dwójka. Moje zamyślenia wyrwały rozmowy chłopaków. Hałas-tak to można nazwać. Urządzili sobie walkę i włączyli w to też mnie i Neymara. Ja & On kto ma większe szanse. Jak się okazało musiałam zakończyć w pewnym momencie zabawę bo wszystko było prawie zalane.
 -patrzcie co narobiliście dzieci-pokazałam na mokry obszar dookoła nas. Wyszłam z basenu i rozłożyłam się na brzegu by wyschnąć. Słońce już nie prażyło a ja poczułam przyjemne ciepło wysuszające moje ciało. Długo to nie trwało i cała banda zarządziła że wychodząc z wody ochlapią mnie. Zgromiłam ich wzrokiem na co oni wybuchnęli śmiechem. Cwaniaki otoczyli mnie. Patrzyli się jak w obrazek a ja czułam się osaczona. Co chcieli zrobić. Gdy pochłonęły ich rozmowy o prostych rzeczach jak dzieci albo co będą jutro robić ja zerknęłam w stronę bruneta którego od dłuższego czasu nie widziałam. Gdy ktoś dotknął mojego ramienia szybko się odwróciłam, był to Neymar
 -tęskniłaś skarbie-szepnął po czym uśmiechnął się szelmowsko do mnie
SKARBIE?!  Dostał poduszką na co chłopaki oddali mi, wszyscy na jedną. Usiadł jeszcze perfidnie obok mnie. Oczywiście włączył się do rozmowy
 - jesteś już nasza-szturchnął mnie Raf- już się od nas nie uwolnisz-zaśmiał się
Z mojej niewiedzy skorzystał Dani
-Wytrzymałaś z nami dłużej niż 15 min-potakiwał śmiesznie głową
-przyzwyczaiłam się do takiego czegoś-machałam rękami na co wszyscy się zaśmialiśmy
-czyli trafiłaś do odpowiedniej rodziny-ostanie słowo wstrząsnęło mną
-dobrze słyszałaś-tym razem powiedział to Leo- każdy kto należy do naszej paczki już jest naszą rodziną-obdarzył mnie tym uśmiechem
Kolejne marzenie spełnione: Zobaczyć ten piękny uśmiech Leo Messiego.
-Chłopaki ja....-założyłam ręce na głowę  chłopaki czekali aż dokończę
-Nie mów że jesteś tylko zwykłą dziewczyną-powiedział Neymar- bo tak nie jest-przypadkiem dotknął mojej dłoni
-każdy ci to powie-dodał Pique- pewnie myślisz że będąc twoimi idolami nic dla nas nie znaczysz? Nie właśnie odwrotnie-dodał Hiszpan- gdy ten tu-walnął Neymara Geri- opowiadał że przyjedzie do niego-tu się zaśmiał a ja zmarszczyłam brwi- dziewczyna z Polski z wygranego konkursu, zaciekawiliśmy się-skończył Pique
-przy bliższym poznaniu stałaś się naszą przyjaciółką, naszym członkiem tu "jesteś nasza"-podniósł dwa pace na znak cudzysłowia Dani
Słuchałam i niedowierzałam. PIŁKARZE FC BARCLEONY  wyznają że należę do ich bordo-granatowej rodziny. Czy ja jestem w raju? albo śnię i za chwilę ktoś mnie obudzi i to tylko mi się wydaje. Ale tak się nie stało. Chłopaki kontynuowali.
-Mamy swoje rodziny, każdy z nas pomimo grania w wielkim klubie jest człowiekiem i normlanie nawiązuje przyjaźnie to naturalna rzecz w dodatku że Shaki  i Anto cię uwielbiają co dopiero dzieciaki-zaśmiał się Leo
-nigdy więcej nie waż się mówić że jesteś zwykłą dziewczyną-nikt tego nie powiedział bo był to szept Neymara tylko i wyłącznie do mnie. Przeszedł mnie miły dreszcz i lekko przytrzymałam jego twarz. Pocałowałam go w policzek i obdarzyłam uśmiechem. Nie miałam słów by wyrazić co w tym momencie robiło moje serce. Moi idole uważają mnie za jedną z nich. Nadal nie wierze.
-możecie mnie uszczypnąć?-zaśmiałam się patrząc na chłopaków
Każdy przybliżył się i mnie uszczypnął. To nie był sen. Naprawdę tu byłam i to co powiedzieli stało się rzeczywistością.
-wy na serio to powiedzieliście-szepnęłam jakby sama do siebie
-teraz szykuj się że będzie tak zawsze-roześmiał się Raf.
Poczułam że jestem sucha i dość tego leżenia. Jakaś siła ciągnęła mnie do nich, po tym co powiedzieli będą już zawsze dla mnie najlepszymi ludźmi pod słońcem. Moje serce zdobyli już dawno ale teraz poczułam że ja ich też, to niesamowite uczucie. Chciałam dziko tańczyć z tego szczęścia ale wyszłabym na wariatkę. Słońce zachodziło a to oznaczało że czas przenieść się na taras a do kogo DO MNIE. Chłopaki ruszyli swoje tyłki do góry i poszli do mnie do pokoju. O NIE, TYLKO NIE TO. Ruszyłam się biegiem i zanim zobaczyli pochowałam wszystkie kartki i wszystko co z nimi związane do szuflady. Machnęłam do nich ręką a oni rozsiedli się wygodnie na tarasie. Dołączyłam do nich jak tylko upewniłam się że o niczym nie zapomniałam. Poklepali miejsce specjalnie dla mnie i mogłam spokojnie usiąść. Podparłam nogi do siebie by patrzeć na zachodzące słońce. Pozostała 5 zrobiła to samo do czasu, powrócił temat jutra. Gdy dochodzili do czegoś pytali się mnie" co nie Celia?" i tak w kółko. Ja potakiwałam zgodnie głową, nie słuchałam ich sama nie wiem czemu. Wciąż miałam w głowie słowa szczególny szept Neymara i słowa chłopaków. Gdy zaburczało mi w brzuchu chłopaki zaśmiali się i stwierdzili że musimy coś przygotować. Znaczy ja, to ja muszę coś dla nas zrobić. Wstałam i zbiegłam na dół by coś przygotować. Nie miałam zbytnio na nic pomysłu, wyjęłam chleb i postanowiłam zrobić kanapki. Co jak co ale są najlepsze. Nuciłam sobie piosenkę z radia gdy poczułam czyiś oddech na skórze. Nie musiałam się odwracać nikt tak na mnie nie działał.
 -pomogę ci będzie szybciej-dodał brunet
 -sama bym mogła przecież-lekko się uśmiechnęłam się
-nie da się z nimi tam wytrzymać po prostu-pokręcił głową z uśmiechem
Poklepałam go ochoczo po ramieniu
- witaj w klubie-roześmiałam się a on razem ze mną
Robienie kanapek wychodziło nam zręcznie i po 15-20 min wróciliśmy z posiłkiem na górę. Bili się, co za dzieciaki. Spojrzeliśmy na siebie z Neymarem i westchnęliśmy. Postawiliśmy przed nimi kanapki a oni odwrócili się do nas i zaczęli pałaszować naszą pracę. Jedli i rozmawiali o czymś, z pełnymi buziami. Wyciągnęłam po kryjomu telefon i przepraszam chłopaki ale musiałam to zrobić, nagrałam ich tak na pamiątkę nikt się nie dowie jakimi dziećmi jesteście. Wystarczy że wy i ja wiem. Przekomicznie to wyglądało. Gdy półmisek był pusty chłopaki zadzwonili po desery. Niedaleko była kawiarni której względem naszej piąteczki piłkarzy były najlepsze desery. Nie miałam nic więcej do dodania.
-Jaki chcesz deser?-spytał Geri
-sorbet z jagód acai z polewą malinową- mrugnęłam kierunkowo do Neymara
- 2 razy-krzyknął Brazylijczyk
Hiszpan pytał pozostałych i po 15 min desery odkąd Pique zadzwonił przyjechały. Oczywiście kto musiał po nie zejść po panom co je zamówili nie chciało się. Z pomocą przyszedł mi nikt inny jak brunet, schodził po schodach gdy właśnie je odbierałam. Jak się okazało nie tylko one przyjechały.
Soki i ciasteczka były w komplecie. NIECH CIE PIQUE. Brazylijczyka nic to nie zdziwiło i wziął ode mnie tacę z sokami i ciasteczkami. Doszliśmy do szanownych panów i wszyscy odwrócili się w naszą stronę. Każdy wziął swój deser i usiedli po turecku wokół mnie. Co jest grane?.
-dobra dość tego co to ma znaczyć?-zmarszczyłam brwi
Wyciągnęli zza swoich pleców dokładnie to Leo bilet na ich następny mecz na Camp Nou. Mocno uścisnęłam Leo i każdego z nich dziękując za niego.
-drobnostka-machali rękami gdy im dziękowałam
Do byłaby drobnostka gdyby to nie był wstęp VIP. Zaskakiwali mnie.
-nie musieliście aż VIP wystarczył zwykły-pokręciłam głową
-Anto-dodał Leo- i Shaki- tym razem to Geri powiedział- naciskały byś była z nimi w strefie VIP-dodali- a nam to było na rękę bo wiedzieliśmy jak zareagujesz i że tak będzie-zaśmiała się cała piątka
-szatnia też jest w pakiecie-dodał wesoło Raf
Nadal nie zapomniałam jak to było ostatnio, ledwo co oddychałam gdy zobaczyłam Neymara w szatni takiego idealnego. Wybiłam sobie to z głowy i spojrzałam na grupkę piłkarzy. Dostałam w zamian uśmiechy i śmiechy. Wtedy rozległ się krzyk......

***
Mamy 13! Jak myślicie kto krzyczy? jak wam się ten rozdział podobał?

3 komentarze:

  1. You made my day! ;D Dziękuję za chwilę odprężenia po maturze. Rozdział świetny. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, cały czas mam przed oczami chłopaków jedzących kanapki 😂
    Oni są tacy kochani, ale... dla mnie osobiście trochę mało scen z Rafą, ale fabuła nie zależy ode mnie 😊
    Rozdział naprawdę genialny, można było się oderwać od tej monotonii i pośmiać 😁
    Tylko dlaczego ? Dlaczego przerwałaś w takim momencie ? 😱
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, pozdrawiam i życzę weny 😘

    Zapraszam, nowy rozdział, mam nadzieję, że się spodoba:
    http://du-bist-mein-schicksal.blogspot.com/2016/05/rozdzia-ii.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, cały czas mam przed oczami chłopaków jedzących kanapki 😂
    Oni są tacy kochani, ale... dla mnie osobiście trochę mało scen z Rafą, ale fabuła nie zależy ode mnie 😊
    Rozdział naprawdę genialny, można było się oderwać od tej monotonii i pośmiać 😁
    Tylko dlaczego ? Dlaczego przerwałaś w takim momencie ? 😱
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, pozdrawiam i życzę weny 😘

    Zapraszam, nowy rozdział, mam nadzieję, że się spodoba:
    http://du-bist-mein-schicksal.blogspot.com/2016/05/rozdzia-ii.html

    OdpowiedzUsuń