Music ♥

niedziela, 15 maja 2016

Rozdział 15

Bar­dzo trud­no jest prze­mil­czeć to, na co bra­kuje słów... 

Siedzieliśmy do późna póki nie zrobiło mi się zimno....i nie chciałam nadużywać gościnności Daniego. PANU DA SILVIE też już nie chciało się patrzeć na jedną osobę- głównie mnie. Nawet przez głowę mi nie przeszło bym wsiadła do jego samochodu. Choćby obiecał mi wszystko to tam nie wsiądę. Ubrałam kurtkę po czym zadzwoniłam po taksówkę. Gdy chowałam telefon napotkałam dziwne spojrzenie Neymara. Ach tak pewnie nie wiedział że z nim nie jadę ale widząc jego następną minę zobaczyłam że już wie, i co zrobił? -wzruszył bezwiednie ramionami. Nie żegnałam się z nikim póki nie przyjedzie moja taksówka. Neymar też nie był chętny do wyjścia. Po raz pierwszy ujrzałam w jego oczach.. smutek? ból?. Też było mu ciężko. Chciałam go zatrzymać i to wszystko wyjaśnić, czy on nie wie że ja mam serce i po raz pierwszy odkąd tu jestem tak dziwnie się w związku do mnie zachowuje? Chyba ślepy jest albo ma tak wielką dumę że nie odważy się nic powiedzieć. Siedziałam z dziewczynami w kuchni. Poprawiały mi humor co chwilę mnie rozśmieszając.
 - od kiedy tak się zachowuje?-spytała się Shaki obierając pomarańczę
 - odkąd zobaczyłam swoje zdjęcie u niego w garderobie...-powiedziałam spuszczając głowę
 - ma twoje zdjęcie?-dodały chórem dwie kobiety
 - tak u siebie w pokoju tuż obok jego rodziny-powiedziałam cicho
 - to może coś szykuję?-uniosła tym razem brwi Argentynka
 - tak i przez cały wieczór by mnie olewał?...nie to do niego nie podobne-złapałam się za głowę
Nie miałam słów. Trudno jest o tym mówić a co gorsza milczeć na ten temat.
 - czy ja robię coś źle? zasłużyłam sobie na tak zimny i obojętny stosunek od idola-przyjaciela?- cicho powstrzymywałam płacz
Poczułam mocny uścisk. Wiedziałam że są przy mnie i pomogą w każdej sprawie.
 - Neymar w końcu nie wytrzyma i wszystko sobie wyjaśnicie-szepnęła mi kochana Anto
 - mam nadzieję-złapałam jej dłoń
Oderwałam się od dziewczyn gdy do kuchni weszli Leo i Geri. Gapie jedne- zaśmiałam się
 - nie przejmuj się nim, prędzej czy późnej pogodzicie się-objęli swoje partnerki piłkarze
Cała czwórka idealnie do siebie pasowała.  Byłam przygotowana by wsiąść do taksówki ale odkąd zadzwoniłam minęło 20 min, gdzie ona jest? Lekko uśmiechnęłam się w stronę dwóch par i po czułym pożegnaniu stanęłam na Daniego trawniku czekając na moją podwózkę. Nic nie powiem rafie bo to jeszcze bardziej zdenerwuje Neymara i szansa na to że się pogodzimy zmaleją do 1%. Czy ja choćby miałam jakieś szanse? Rozglądałam się za jadącymi samochodami i zobaczyłam jak ciemne tęczówki wparują się we mnie ze złością.
 - Niech lepiej stąd odjeżdża- mruknęłam pod nosem odwracając się od niego
Minęło kilkanaście minut a taksówki nie było widać. To jakiś kiepski żart. Na serio? Gdy poczułam czyjeś kroki szybko obejrzałam się i tak szybko jak się ucieszyłam moje serce szybciej zabiło na widok bruneta
 - Taksówka nie przyjedzie-dodał szybko- zapłaciłem taksówkarzowi by odjechał bo to pomyłka-powiedział szybko i cicho
 - Jak to odwołałeś go?!-podniosłam głos- Super dzięki-prychnęłam- teraz zamawiaj mi kolejną-dodałam zakładając ręce na pierś
 - wsiądziesz ze mną i razem pojedziemy....-podszedł bliżej ale natychmiast cofnęłam się- ale jak chcesz to możesz tu stać i marznąć-machnął ręką i wrócił do samochodu
Razem, co sumienie go gryzie? Żal mu się mnie zrobiło? Ale tak szybko jak znowu otworzył się przede mną tak wróciło stare oschłe zachowanie. Chciałam rzucić się za nim biegiem i wsiąść do niego niż tu marznąć. Musiałam wylać kilka łez nim zdusiłam w sobie smutek i zdołałam przełknąć swój upór. Poszłam w stronę czerwonego Audi Neymara i niechętnie wsiadłam na tylne siedzenie. Na brunecie nie zrobiło to żadnej różnicy choć zauważyłam że odkąd zdołałam tu przyjść i wsiąść rozluźnił się odrobinę. Piłkarz ruszył i nim zdołałam położył głowę na szybie poczułam jak w radiu leci  piosenka, która ostatnio pasuje do wszystkiego czy to był znak? Nie musiałam nic mówić by Neymar zrobił ją głośniej. W takiej sytuacji pasowała idealnie. Przymknęłam oczy móc ją śpiewać.
"I put my heart into your hands
Here's my soul to keep
I let you in with all that I can
You're not hard to reach
And you bless me with the best gift
That I've ever known
You give me purpose
Yeah, you've given me purpose"

Nie wiem czy to był odpowiedni moment ale rozkleiłam się. Po moim policzku spływały łzy, szybko je ocierałam by brunet ich nie widział, nie teraz nie w takim momencie. Zaczęło lać jak z cebra, teraz tylko tego brakowało przygnębiającej pogody. Dojechaliśmy i odechciało mi się przebywać w takiej pogodzie choćby na kilka sekund, nie nawidziałam gdy pogoda idealnie odzwierciedlała mój humor bądź obecną pogodę. Nie miałam nic by założyć na głowę więc gdy dojechaliśmy do domu szybko z niego wyszłam i zawlekłam się do domu. Gdy przekroczyłam próg przywitała mnie Rafa przygotowująca posiłek wraz z Marcelą. Poszłam zanieść torebkę do pokoju po czym zeszłam do kucharki i roześmianej Brazylijki do kuchni. Jak przypuszczałam PAN DA SILVA nie raczył pomóc w kuchni. Pomimo tej niewyjaśnionej sytuacji mogłam się "normalnie" uśmiechnąć i pomóc w przygotowaniu posiłku. Nosiłam talerze na stół gdzie rozstawiałam je na poszczególnych miejscach. Rafaella zanosiła potrawy, dużo przy tym śmiałyśmy się jak te dania wyglądają(oczywiście były ani trochę śmieszne). Gdy skończyłyśmy przygotowania przyszedł czas zasiąść do stołu. Nie miałam siły by pójść do jego pokoju i tak bez żadnych uczuć zawołać go na kolacje. Po prostu to by było dla mnie za trudne. Wyręczył mnie Jota który schodząc tu poszedł po swojego brata. Przywitał się ze mną na co spotkałam znudzone spojrzenie. Usiadłam na swoim miejscu i zaczęłam sobie nakładać. Rafa na niego nie czekała, szturchnęła mnie raz czy dwa by spojrzeć na bruneta ale on bezwiednie jadł i gdy tylko skończył poszedł razem z Jotą, oczywiście namawiałam go by został z nami ale uśmiech Neymara wygrałby ze wszystkim, poszli do pokoju do gier. Miałam ochotę kiedyś  z nimi zagrać ale póki jestem w niezrozumiałej sytuacji z DA SILVĄ moja noga tam nie postanie. Po pierwsze Neymar robił by wszystko by zniechęcić mnie do grania a po drugie robiłby mi na złość pojedynczymi za graniami albo robiłby wszystko bym przegrała a tak jak teraz między nami jest nie chce czuć się jeszcze gorzej w jego towarzystwie. Pomogłam posprzątać z kolacji po czym razem z Rafą poszłyśmy na taras gdzie razem z nią gadałyśmy o jej blogu. Wspaniale mi się z nią rozmawia, jest pełna pomysłów i cieszy się z tego co robi. Zapytała mi się  czy mam jakiś pomysł na jej kolejny post ale gdy się ocknęłam ta pokręciła głową
 - mówiłaś co?-spytałam zakłopotana
-tak pytałam ci się o coś ale już nie ważne- zachichotała i przysiadła się bliżej mnie
-jest tuż obok jeden krok i jesteś z nim sam na sam-szepnęła
-nie...nie zbliżę się do niego a ni o jeden krok-pokiwałam głową
Rafa przytaknęła smutną głową a ja by ją trochę rozweselić zaproponowałam jej zakupy, możliwe że moje ostatnie tutaj i w takim towarzystwie.  Brazylijka wesoło pisnęła i ściskała z całych sił. Nie przeszkadzało mi to , dobrze mi zrobi towarzystwo przyjaciółki na wspólnych zakupach. Jeszcze chwilę posiedziałyśmy na tarasie aż nie poczułyśmy że słońce zaszło i uznałyśmy że obejrzymy razem jakiś film, przypuszczam że to będzie jakiś film romantyczny a ja nie będąc przytulona do ramion Neymara chcę go oglądać, wolę film akcji i będę starała się ją namówić na szczególną część F&F 7 którą kocham i mogłabym non-stop ją oglądać. Rafa poszła poszukać filmu a ja zajęłam się przygotowaniem popcornu i czegoś do picia. Wzięłam ze sobą paczkę chusteczek by w razie czego na samym finale mieć coś pod ręką do wypłakania. Znalazłam w kuchni paczkę popcornu i znając przygotowanie szybko wsadziła go do mikrofalówki. Wyjęłam miskę i szklanki nalewając do niego napoju byłam prawie gotowa gdyby nie fakt że o ścianę opierał się Neymar. Wpatrywał się ślepo w mikrofalówkę i robiący się w nim popcorn. Nie zwróciłam uwagi na niego i gdy tylko usłyszałam piszczący dźwięk budzika szybko wyłączyłam ją i wrzuciłam jedzenie do miski. Jego spojrzenie sprawiało że na całym ciele drętwiałam i ledwo co się ruszałam. Musiałam zneutralizować drętwienie kości i bez uczuć ominąć go tak samo jak on zrobił to 2 dni temu. Nie udało mi się to, chłopak przytrzymał mój nadgarstek i spojrzał na mnie tak jakby szukał czegoś istotnego. Błądziłam smutnym i zakłopotanym wzrokiem po jego twarzy tak jak on po mojej. Pomimo jego dziwnego zachowania wciąż czułam jak jego spojrzenie wypala na mnie takie ciepło którego nie mogę za nic powstrzymać. Wysunęłam rękę z jego uścisku ale nie odsunęłam się, to brunet mruknął coś pod nosem i zanim odszedł zrobił coś czego się nie spodziewałam. Przysunął się bliżej mnie i złożył na moim policzku czuły i długi pocałunek. Nie wiem co się ze mną stało ale mogłabym w tym momencie rozpłynąć się i została by ze mnie tylko mokra plama. Dobrze że poszedł zanim zobaczył jak osunęłam się po ścianie po jego wyjściu. Po prostu obrosłam w piórka i nie miałam słów  by wyrazić mojego zachwytu a po drugie zdziwienia co do jego czynu. Przecież nie gadamy ze sobą...a on robi takie coś bacznie obserwując przez dłuższą chwilę moją twarz. Miałam takie wypieki na twarzy i gdyby zbadać ich czerwień to wyniosłyby 50 stopni . Wstydziłam się tak pokazać przed przyjaciółką ale jeśli dłużej mnie nie będzie zjawi się tu i zacznie mnie wypytywać o wszystko nawet o każdy szczegół. Ochlapałam twarz wodą i uznałam że strumień zimnej cieczy choć trochę usunie czerwień na moich policzkach. Postawiłam tuż przed Brazylijką jedzenie i zajęłam swoje miejsce. Rafa odchyliła się by spojrzeć na mnie ale robiłam wszystko by nie zrobiła mi przesłuchania jeśli zobaczy moje rumieńcie. Brazylijka pokazała mi okładkę filmu był ten sam który chciałam z nią obejrzeć jakby czytała mi w myślach. Zmarszczyłam lekko brwi ponieważ Rafa nie przepadała za filmami akcji wolała romansidła albo dramaty wybór zależał od jej stanu emocjonalnego. Tylko jedna osoba wiedziała o moim uwielbieniu serii F&F i był to domniemamy sprawca mojej czerwieni. Czyżby kolejny znak? Może zrobił to bym rozchmurzyła się i razem z Rafą obejrzała mój ulubiony film? Miałam tyle pytań a jedyna odpowiedź siedziała przy stole do gry i wraz z przyjaciółmi gra w pokera. Na pewno wygrywa. On kochał grać i gdyby była okazja mógłby codziennie grać w towarzystwie przyjaciół.  Gdy film się zaczął próbowałam skupić się z całych sił na ekranie ale moje myśli zakłócał czuły "prezent" bruneta na moim policzku. Wolałabym z nim oglądać. Nie to że nie lubiłam z Rafą oglądać ale przypuszczam że uśnie w połowie filmu i na końcówce będę płakać sama skulona w kocu i dmuchająca w chusteczki to mogłoby być ramię Neymara. Cieszył by się jak głupi gdyby......STOP!. Czy ja zawsze muszę myśleć tylko o nim? Zamknęłam szufladkę z napisem NJR i wróciłam do rzeczywistości. Oglądałam film  myśląc że Neymar to tak naprawdę Rafa i gdy patrzałam na taki pryzmat chciałabym żeby tu był, tak na serio. Jednak on siedział pokój obok i świetnie się bawił BEZE MNIE.I ZNOWU MYŚLE TYLKO O NIM...... Były najlepsze sceny gdy usłyszałam ciche chrapanie Rafy. Zaśmiałam się cicho i wróciłam wzrokiem do filmu. Oglądałam go sama nie miejąc z kim go przeżywać ta pustka była okropna. Może lepszym pomysłem było pójście do nich i udawanie tak długo jak się da że wszystko między nami jest ok i że chciałabym z nimi zagrać? To byłoby proste ale takie relacje z nim nie podobają mi się i nie umiem przy dużej grupie przyjaciół udawać szczęścia. Po 1,5 h filmu nadszedł ten moment. Był wyczekiwany finał i gdy usłyszałam znaną mi kwestię Doma wiedziałam że zacznę za parę sekund ryczeć jak głupia. Nie lubiłam ten sceny tak mocno jak ją kochałam. Gdy puścili właśnie tą piosenkę wiedziałam że to koniec, po moim policzkach spływały coraz częściej i w coraz większych ilościach łzy, łzy smutku przeżywania wszystkiego na raz, tego było za dużo. Gdy widziałam jak się rozjeżdżają i Dom kończy film słowami" Zawsze będziesz moim bratem" bardziej się rozpłakałam. Czemu właśnie on?  Czemu w tak młodym wieku?  Czemu muszę czuć coś do człowieka który nigdy nie będzie mój? Czy kiedyś będę mogła mu to powiedzieć? Te dwa pytania już nie dotyczyły filmu tylko mnie, to były pytania które męczą mnie odkąd czuje zimne zachowanie Neymara. Tak właśnie było. Wpatrywałam się w ekran tak długo póki nie wzięłam się w garść i zawinęłam koc wokół siebie. Nie miałam pomysłu co ze sobą zrobić byłam rozbita od środka. Przykryłam kocem Brazylijkę po czym sama biłam się z myślami czy aby nie wejść tam, tylko tak by poczuć że nie jestem sama. Potrzebowałam długiego i mocnego uścisku. Wiecie o kim mówię lecz musiałam wybić sobie ten pomysł z głowy. Odważyłam się  i weszłam do pokoju gdzie siedzieli Jota Gil Alvaro Cris i Carlos i oczywiście Neymar. Zaschło mi w ustach, gdy próbowałam coś sensownego powiedzieć nic nie mogłam z siebie wydusić. Lekko skinęłam głową do chłopaków i usiadłam na kanapie tuż obok stołu. Nie obeszło się bez cichych pytań. Cała piątka przyszła mi się przedstawić i się przywitać. Nie znałam ich dobrze ale niekiedy widziałam na portalach społecznościowych zdjęcia właśnie z nimi. Tworzyli grupę przyjaciół Neymara i widziałam że bardzo są ze sobą zżyci. Powiedziałam kilka słów osobie (choć nie miałam ochoty) i gdy skończyłam wrócili do gry. Ja włączyłam sobie telewizję i zaczęłam ją oglądać póki nie padło bardzo ważne pytanie. Podniosłam się by odpowiedzieć gdybym tylko w tamtym momencie coś powiedzieć....
   -Celia chcesz zagrać z nami?-usłyszałam pytanie prosto wpatrującego się we mnie Neymara.

****Mamy 15!***
Czekam na wasze opinie, wracając jak myślicie że Neymar dalej będzie tak się zachowywał wobec Celi? Dlaczego ją tak traktuję? Dowiecie się tego niebawem ! :**

1 komentarz:

  1. To był NOKAUT! Nie mam słów. Rozdział świetny, ale jestem wybita z rytmu tym fragmentem z filmem. Dlaczego? Bo ja, cholera, zawsze płaczę na tej ostatniej scenie!! Płaczę tylko na dwóch filmach i to przy konkretnych scenach - płacz nie jest u mnie czymś normalnym. A jak dzisiaj czytałam ten opis... Znowu łza mi się w oku zakręciła. I przez Ciebie pewnie nie będę spała do rana, bo po obejrzeniu transmisji z celebracji Mistrzostwa Hiszpanii włączę sobie F&F7. I zapewne na koniec po raz enty będę ryczeć jak bóbr. :'/
    Dobra, ale odeszłam od tematu...
    Mam nadzieję, że Ney zmieni w końcu nastawienie do Celii, bo jak na tę chwilę, zachowuje się dziecinnie!
    Czekam na next i zapraszam do mnie. :*

    OdpowiedzUsuń