"Powietrze stało się ciężkie, bo za dużo w nim emocji i nie pytaj mnie jak będzie , bo sam nie wiem co mam robić"
Tuż po moim niezdarnym wypadku Neymar udał się do siebie tym razem nie śpiewając ani nie tańcząc. Jego słowa doprowadziły do mojego wypadku. Co by było gdyby jednak je dokończył? I co chciał powiedzieć zanim przyszedł do mnie?. Po tej całej sytuacji i po tym gdy widziałam jak grał wiedziałam że jestem bardzo blisko wyjaśnienia sobie wszystkiego z Neymarem a to w tej chwili było dla mnie najważniejsze. Ja postanowiłam wrócić do swojego królestwa. Po tym co widziałam jedynie o czym myślałam to sen. Poszłam szybko pod prysznic by nie hałasować bo tuż obok Rafa słodko spała. Zdjęłam z siebie przesiąknięte emocjami piżamę i mogłam spokojnie zająć się kąpielą. Wlałam sobie ciepłą wodę i po dobrych 15 min wyszłam wykąpana. Oczy przymykały mi się nie zależnie od mojej woli i gdy tylko doszłam do swojego łóżka opadłam na nie od razu zasypiając. Śniła mi się twarz Neymara. Ale to już normalne. Śni mi się co noc ale nic mu nie mówcie. Pochłonął mnie głęboki sen a to oznaczało że mój wewnętrzny niepokój chociaż trochę się zmniejszył. Obudziłam się gdy poczułam ciepłe promienie słońca na swoim ciele. Spojrzałam na zegarek dochodziła godzina 10. Jakieś święto że tak długo spałam. Tak czy inaczej po dobrym śnie czułam się pełna energii i ostatnie nerwy uleciały ze mnie, to był dobry znak. Opadłam jeszcze na chwile głową na poduszkę po czym wyjęłam potrzebne rzeczy. Głównie był to biało-miętowa bokserka i w tym samym kolorze dobrałam sobie spodenki, uwielbiałam miętowy kolor. Makijażu nie nakładałam. Nie miałam zamiaru poprawiać go kilka razy przy takich upałach. Moja ręka....właśnie ona zaczęła mnie nieźle piec gdy chciałam w nią złapać taki na przykład fullcapa. Jeszcze tego było mi trzeba. Po całym przygotowaniu zeszłam na dół zahaczając o pokój Neymara. Moje zdziwienie doszło do tego stopnia że nie zauważyłam że ktoś przygląda mi się spod schodów dokładnie Pan Da Silva. Znowu to robi. Myśli że tego nie widzę? A co gorsza że to na mnie nie działa? Było odwrotnie...ale dlaczego złości się o coś by chwile potem opatrywać mi rękę . Nie rozumiem go. Nie odrywałam od niego wzroku póki sam nie odpuścił i wrócił na dół. Odetchnęłam głęboko i ruszyłam schodami do miejsca gdzie wywąchałam robiące się potrawy na śniadanie. Brazylijka od razu jak mnie zobaczyła podbiegła do mnie i ciepło się przywitała. Jak zawsze sprawiało że robiło mi się tak przyjemnie ciepło na serduchu. Uśmiechnęłam się do Marceli powitalnie i gdy podjeść smakowite paelle Marceli ktoś wyrwał mi je z ręki. Gdy zerknęłam piorunującym wzrokiem na tego kto to zrobił okazało się że to Jota. Nie obeszło się bez kilku docinków ale skończyło się na mocnym uścisku. Poszłam w stronę jadalni gdzie wszyscy powoli się zbierali ale zaintrygował mnie rozmawiający przez telefon brunet. Zdjęłam hałasujące japonki i cichym krokiem poszłam w stronę ogrodu. Gdy doszłam akurat mówił bardzo energicznie i szczęśliwie? Cieszył się mówiąc coś do słuchawki. Nie mogłam wszystkiego doskonale wychwycić co bardziej utrudniało mi podsłuchanie rozmowy, tak tak nie ładnie podsłuchiwać. Gdy brunet odszedł jeszcze dalej a to znaczyło że z mojego podsłuchania nici. Założyłam japonki z powrotem na swoje stopy po czym udałam się nad basen. Słońce zapowiadało upalny dzień i tak się stało. Nawet pomimo mojego przyjścia nad basen Neymar mnie nie zauważył ale to gorzej dla niego bo dowiem cię o czym rozmawia przy dobrym słuchu. Bawiłam się machając nogami a przy okazji rzucając piłkę Pokerowi. Kochałam tego psiaka tak bardzo że mogłabym go zabrać ze sobą albo wcale go nie opuszczać. Pragnęłam całymi dniami siedzieć nad basenem bawiąc się z Pokerem. Śmiałam się głośno gdy leciał z jednej strony ogrodu do drugiej tylko by przynieść mi machając ogonem wesoło piłkę. Psiak zmęczył się po dobrych 30 min od ganiania za piłką. Wyjęłam nogi z wody i zanim się obejrzałam szczęśliwy Golden-Retriver leżał z wyjętym na wierzch językiem tuż obok mnie. Oparłam dłonie pod głowę i wpatrywałam się w czyste bezchmurne i piękno błękitne niebo, uspokoiło to moje myśli co do tajemniczej rozmowy Neymara. A wracając do niego....gdy leżałam... a właściwie Poker leżał na mnie poczułam jak czyiś cień przechodził koło mnie, znany zapach. Nie myliłam się, był mi to znany piłkarz. Niechętnie otworzyłam oczy i dźwignęłam się by móc wreszcie zasiąść wspólnie do stołu. Do stołu zasiadłam ostatnia i w ciszy zaczęłam sobie nakładać. Cisza trwała kilka sekund bo tuż po tym jak ja zasiadłam do stołu zaczęły się rozmowy. Głównie o nadchodzącym meczu Barcelony i planach na kilka ostatnich dni. Byłam w jakimś amoku gdy ktoś szturchnął mnie w bok, musze to pisać byście wiedzieli kto to?. Była to roześmiana Brazylijka
- to co te zakupy aktualne?-powiedziała przełykając pokarm
- jasne że tak-dodałam z uśmiechem- jutro o 15?-spytałam nachylając się nad talerzem
- szykuj się na najlepszy dzień w swoim życiu-cieszyła się tak bardzo że aż nie zauważyła kiedy jedzenie na jej talerzu się skończyło
- z tobą zawsze i wszędzie prawdopodobnie moje ostanie-ostatnie słowa wypowiedziałam cicho szepcząc je na ucho Brazylijki
- to dodatkowo musimy je spędzić jak najlepiej-klasnęła wesoło w dłonie
Wróciłam do jedzenia cały czas się uśmiechając. Co jakiś czas odnosiłam wrażenie że ktoś po kryjomu wpatruje się we mnie i dotyka mojej ręki. Po skończonym posiłku pobiegłam do pokoju po swój telefon. Zbliżała się godzina treningu na co wiedziałam że za chwilę Neymar pobiegnie na górę i wróci z torbą sportową na trening. Przyzwyczaiłam się do tego. Usiadłam wygodnie na kanapie czekając na niego. Oczywiście nie oczekiwałam że tak z chęcią mnie zabierze ale żywiłam nadzieje że chociaż zabierze mnie nic nie mówiąc tylko po prostu się zgadzając. Zszedł na dół poprawiając włosy i już miał wychodzić gdy zobaczył mnie stojącą za nim. Dobrze wiedział o co chodzi. Kiwnął głową że mam iść i tak zrobiłam. Zgodził się i było coraz lepiej. Ten dzień dobrze się zaczął i oby tak samo się skończył...a może i nawet lepiej? Podłączyłam swój telefon do odtwarzacza w samochodzie i włączyłam wszystkie by leciały po kolei. Czułam się niezręcznie bo zrobiłam to tak jakbym była u siebie chociaż nie byłam. Neymar jechał cały czas wpatrując się w drogę. Najwidoczniej nie przeszkadzało mu że włączyłam swój odtwarzacz. Gdy akurat na wyświetlaczu pojawiła się ta piosenka chciałam sama od siebie przerwać tą ciszę. Zanim wydałam z siebie jakikolwiek dźwięk piłkarz już zmierzał do ośrodka treningowego. Szybko wysiadłamomal się nie wywalając i zamknęłam samochód kluczykami które magicznie znalazły się w mojej kurtce.
- dzisiaj zakupy z Rafą-zaśmiałam się i idąc do ośrodka bawiłam się kluczykami po drodze zderzając się z kimś. Usłyszałam znany chichot. Wszędzie poznałabym się ten nabijający cichy śmiech ze mnie.
- co ty taka zamyślona?-objął mnie ramieniem Dani
Ta...gdybyś tylko wiedział
- wcale nie-machnęłam ręką
- mnie nie oszukasz siostrzyczko-uszczypnął mnie w policzek
Odkąd byłam u niego stal się takim moim "dużym" bratem
- sama muszę to przemyśleć...-zwiesiłam głowę
- jak coś wiesz gdzie mnie szukać-szepnął mi na ucho i pobiegł do chłopaków
Przywitałam się z Lucho(nigdy nie będę inaczej na niego mówić) i usiadłam na ławce rezerwowych. Obserwowałam poczynania piłkarzy. Byli bardzo skupieni bo jutro mają mecz i wiedzą że muszą wygrać. Starali się przy każdym podaniu ale z ubiegiem czasu zaczęli się zachowywać jak zawsze. Oczywiście działali na mnie tak że zaczęłam się jak głupia śmiać. Gdy chciałam ich nagrać ci(czyt dzieci) przybiegli po mnie i Pan wesoły i śmiejący się szalenie Pique przerzucił mnie przez ramę a na co później dopiero postawił mnie na samym boisku. Stanęłam przed nimi szczelając "face palma" i ciekawiło mnie co dalej wykombinują. Nic się nie stało, otoczyli mnie. Bawili się piłką a ja zrozumiałam że mam się bawić razem z nimi. Typowy trening Barcelony. Jedyną zamyśloną i nie patrzącą w moją stronę twarzą była twarz Neymara. Choć śmiał się z chłopakami to gdy ja byłam przy nim przestał i wrócił ten sam wyraz twarzy jakby zaraz miał się rozpłakać. Zaciskałam wargi by w pewnym momencie się nie rozpłakać. Był piękny słoneczny dzień a on zaczął mi go psuć. Udawałam że tego nie widzę, chłopaki przenieśli się na bramkę gdzie zaczęli wykonywać karne. Głównie to był Leo i Neymar. Siłą rzeczy poszłam za nimi. Leo uśmiechnął się na mój widok i nie mogłam się opanować by nie zerknąć na Brazylijczyka lecz odwzajemniłam gest Argentyńczyka. Chłopaki zaczęli strzelać jeden po drugim gdy w końcu piłka doleciała do mnie
- Celia dawaj!-krzyknął chilijski bramkarz
Nie musiał dwa razy powtarzać. Dobrze się ustawiłam i kopnęłam piłkę w światło bramki. Claudio jednak dobrze ją wybronił. To niesamowity bramkarz tak samo jak Stegen. Po swoim strzale odsunęłam się od miejsca strzału i wróciłam do chłopaków którzy bacznie obserwowali moje ruchy. Nie lubię gdy tak na mnie patrzą. Idąc do nich głęboko odetchnęłam i po raz kolejny przykleiłam sobie na usta uśmiech. Czujecie tą ironię. Ja bardziej kłamstwo ale wiecie..... Jak się okazało chwilę po mnie do grupy wrócili Leo i Neymar. Pech chciał że stałam tuż obok niego. Brunet jakby mnie nie widział. Olewał mnie. Znowu. Należą mu się brawa. Miałam tego dość. Brunet kopał piłkę co jakiś czas "specjalnie" zabierając mi ją i podcinając mi nogi przez co upadałam. Odgryzłam się tak że upadł na murawę z hukiem. Zacisnęłam wargi ze złością na co brunet zrobił to samo dodając złość w swoich oczach. Odeszłam od chłopaków tak szybko jak się da by przy nich nie wybuchnąć. Musiał się na mnie wyżywać? Nie obyło się bez zdezorientowanych spojrzeń chłopaków. Niech się dowiedzą co dzieje się między mną a Neymarem. Szłam w stronę wyjścia gdy Leo dotknął mojego ramienia
- co się dzieje?-uniósł brwi widziałam że się martwi
Nic nie odpowiedziałam tylko wzruszyłam ramionami
- mi możesz powiedzieć....-stanął przede mną
- co mam ci powiedzieć? Że Neymar olewa mnie i traktuje jak ducha?-cała drgałam- chcesz usłyszeć że ON wini mnie za coś o czy mnie mam pojęcia? Że uważa mnie za oszustkę i najgorszą osobę na świecie?!-teraz krzyczałam
Leo zrobił smutną minę i obrócił się w stronę Neymara który także żalił się(zgaduje) Daniemu.
- nie wiesz o co? Nie rozmawiałaś z nim?-spytał uspokajając mnie
- nie od 3 dni nie rozmawiamy-prychnęłam- jak chce dalej olewać to dobrym pomysłem byłoby wyjechać...-powstrzymałam łzy
- nie mów tak-powiedział cicho i objął mnie mocno ramieniem
Gdy myślałam że mogłam już się otrząsnąć przyszła następna fala. A głównie PAN DA SILVA się odezwał
- robi z siebie ofiarę a tak naprawdę wszystkich okłamuje!-krzyknął jak mniemałam prosto w naszą stronę. Zacisnęłam wargi i ruszyłam z Messim na górę. PAN DA SILVA stał i chodził nerwowo mamrocząc coś pod nosem.
- słuchaj piłkarzyno-wybuchnęłam- nie wiem o co ci chodzi ale nie....-nie mogłam skończyć bo owy brunet przerwał mi
- ach nie wiesz? Choć raz nie udawaj proszę cię-machał zirytowany rękami
- w czym mam udawać?! Olewasz i wyżywasz się na mnie od 3 dni!- nie wspominając że widziałam to co wyczyniał wczorajszego wieczoru.
- nie będę grał w grę w którą ze mną grasz-prychnął głośno
Nadal nie wiedziałam co zrobić z uczuciem rozpłakania się
- myliłem się co do ciebie-powiedział chcąc już wychodzić
- udowodnij mi chociaż że nie kłamiesz-dodał odwracając się do mnie
-Neymar ja...ja nawet nie wiem...-jąkałam się
- i widzisz? Jak prawda w oczy kole?-dodał i zbiegł do szatni
Ja upadłam na kolana całkowicie załamana. To kniec. Zobaczyłam jak mój własny idol gardzi mną i uważa mnie za oszustkę. Pierwszy raz nie wiedziałam co mam zrobić. Chłopaki przybiegli do mnie szybko i posadzili na ławce a sami usiedli na trawie. Zakryłam twarz dłońmi by nie widzieli moich łez. Gdy zabrakło mi łez podniosłam głowę.
-uważa mnie z-za oszustkę-wybuchnęłam płaczem opadając na murawę
- nie myśli tak-szepnął mi Dani
- widzieliście jak wykrzyczał przed wami że wszystkich oszukuję i nie jeszcze robię z siebie ofiarę!-krzyknęłam walić pięściami
Taki był Neymar. Doprowadzał mnie do szału.On tu powinien być i mnie obejmować tak mocno że mogłabym się rozpłynąć. Jednak nie ma go tu i chciało mi się krzyczeć na wieść że tak o mnie myśli. Wstałam z murawy. Wiedziałam jedno tak tego nie zostawię. Nie ma prawa myśleć o mnie jak o oszustce. Przewiesiłam torebkę przez ramię i nie mogłam od tak opuścić chłopaków.
- jedziesz do niego?-zapytali chórem
- a mam wyjście?- odpowiedziałam na pytanie pytaniem. Mądra jestem nie ma co.
Wyjęłam swój telefon i ujrzałam sms" Spójrz na swoje wiadomości one nie kłamią"-NJR
Szybko przełączyłam aplikacje wiadomości i przeglądnęłam szereg z chłopakami gdy doleciałam do MOJEGO BYŁEGO Michaela. Tuż przed pojawieniem się Joty i zanim pisałam z Neymarem chodziłam z takim Michaelem Coruz"em. Był to piłkarz z lokalnej drużyny a fakt że ja uwielbiałam chodzić oglądać chłopaków sprawiał że zbliżaliśmy się do siebie. Jednak długo to nie trwało. Michael oglądał się za innymi i to utwierdzało mnie w myśli że nie nadaje się do związków. Chłopak nie odpuścił. I wysyłał ku mojemu zdziwieniu róże miłosne wiadomości"misiaczku, skarbek, kotek kochanie" Czego szczerze nie znosiłam tuż po naszym zerwaniu. On jednak nie odpuszczał i 3 dni temu wysłał mi długiego sms o treści jak bardzo mnie kocha i chciałby wszystko naprawić. Oczywiście streściłam to w skrócie bo w rzeczywistości był o wiele dłuższy. Wspominał że oboje byliśmy w sobie zakochani po uszy i wciąż on czuje że go kocham- co było kłamstwem. Opisywał że nie może beze mnie żyć i tylko jak wrócę to pierwszą rzeczą jaką zrobi to mnie pocałuje- jeszcze tego brakowało. Był sympatycznym chłopakiem póki z nim nie chodziłam, gdy byliśmy razem jakby mnie nie widział może dlatego że miał wypchane przepychem towarzystwo i pełno było w nich sztucznych lasek-co mu bardzo się podobało. Ja miałam zupełnie odmiennie towarzystwo i to przeważyło na tym że musiałam z nim zerwać wymagał ode mnie zmienienia towarzystwa a tego nie mogłabym zrobić. I tak to się skończyło, dobrze mi było jako singielce przynajmniej mogłam mieć męskich przyjaciół bez żadnego chłopaka wśród nich. A przy ostatniej wiadomości opadła mi szczęka wysłał mi nasze stare zdjęcie z jego urodzin jak się całujemy. Wtedy właśnie zapytał się mnie czy będę jego dziewczyną. Teraz do mnie doszło..... Tu cię mam Da Silva!
***Mamy 17!
Wiecie co bardzo podoba mi się ten rozdział za to ja czekam na wasze opinie. Co sądzicie o tej sytuacji? Czyżby Ney?.....
Do następnego xx
- to co te zakupy aktualne?-powiedziała przełykając pokarm
- jasne że tak-dodałam z uśmiechem- jutro o 15?-spytałam nachylając się nad talerzem
- szykuj się na najlepszy dzień w swoim życiu-cieszyła się tak bardzo że aż nie zauważyła kiedy jedzenie na jej talerzu się skończyło
- z tobą zawsze i wszędzie prawdopodobnie moje ostanie-ostatnie słowa wypowiedziałam cicho szepcząc je na ucho Brazylijki
- to dodatkowo musimy je spędzić jak najlepiej-klasnęła wesoło w dłonie
Wróciłam do jedzenia cały czas się uśmiechając. Co jakiś czas odnosiłam wrażenie że ktoś po kryjomu wpatruje się we mnie i dotyka mojej ręki. Po skończonym posiłku pobiegłam do pokoju po swój telefon. Zbliżała się godzina treningu na co wiedziałam że za chwilę Neymar pobiegnie na górę i wróci z torbą sportową na trening. Przyzwyczaiłam się do tego. Usiadłam wygodnie na kanapie czekając na niego. Oczywiście nie oczekiwałam że tak z chęcią mnie zabierze ale żywiłam nadzieje że chociaż zabierze mnie nic nie mówiąc tylko po prostu się zgadzając. Zszedł na dół poprawiając włosy i już miał wychodzić gdy zobaczył mnie stojącą za nim. Dobrze wiedział o co chodzi. Kiwnął głową że mam iść i tak zrobiłam. Zgodził się i było coraz lepiej. Ten dzień dobrze się zaczął i oby tak samo się skończył...a może i nawet lepiej? Podłączyłam swój telefon do odtwarzacza w samochodzie i włączyłam wszystkie by leciały po kolei. Czułam się niezręcznie bo zrobiłam to tak jakbym była u siebie chociaż nie byłam. Neymar jechał cały czas wpatrując się w drogę. Najwidoczniej nie przeszkadzało mu że włączyłam swój odtwarzacz. Gdy akurat na wyświetlaczu pojawiła się ta piosenka chciałam sama od siebie przerwać tą ciszę. Zanim wydałam z siebie jakikolwiek dźwięk piłkarz już zmierzał do ośrodka treningowego. Szybko wysiadłam
- dzisiaj zakupy z Rafą-zaśmiałam się i idąc do ośrodka bawiłam się kluczykami po drodze zderzając się z kimś. Usłyszałam znany chichot. Wszędzie poznałabym się ten nabijający cichy śmiech ze mnie.
- co ty taka zamyślona?-objął mnie ramieniem Dani
Ta...gdybyś tylko wiedział
- wcale nie-machnęłam ręką
- mnie nie oszukasz siostrzyczko-uszczypnął mnie w policzek
Odkąd byłam u niego stal się takim moim "dużym" bratem
- sama muszę to przemyśleć...-zwiesiłam głowę
- jak coś wiesz gdzie mnie szukać-szepnął mi na ucho i pobiegł do chłopaków
Przywitałam się z Lucho(nigdy nie będę inaczej na niego mówić) i usiadłam na ławce rezerwowych. Obserwowałam poczynania piłkarzy. Byli bardzo skupieni bo jutro mają mecz i wiedzą że muszą wygrać. Starali się przy każdym podaniu ale z ubiegiem czasu zaczęli się zachowywać jak zawsze. Oczywiście działali na mnie tak że zaczęłam się jak głupia śmiać. Gdy chciałam ich nagrać ci(czyt dzieci) przybiegli po mnie i Pan wesoły i śmiejący się szalenie Pique przerzucił mnie przez ramę a na co później dopiero postawił mnie na samym boisku. Stanęłam przed nimi szczelając "face palma" i ciekawiło mnie co dalej wykombinują. Nic się nie stało, otoczyli mnie. Bawili się piłką a ja zrozumiałam że mam się bawić razem z nimi. Typowy trening Barcelony. Jedyną zamyśloną i nie patrzącą w moją stronę twarzą była twarz Neymara. Choć śmiał się z chłopakami to gdy ja byłam przy nim przestał i wrócił ten sam wyraz twarzy jakby zaraz miał się rozpłakać. Zaciskałam wargi by w pewnym momencie się nie rozpłakać. Był piękny słoneczny dzień a on zaczął mi go psuć. Udawałam że tego nie widzę, chłopaki przenieśli się na bramkę gdzie zaczęli wykonywać karne. Głównie to był Leo i Neymar. Siłą rzeczy poszłam za nimi. Leo uśmiechnął się na mój widok i nie mogłam się opanować by nie zerknąć na Brazylijczyka lecz odwzajemniłam gest Argentyńczyka. Chłopaki zaczęli strzelać jeden po drugim gdy w końcu piłka doleciała do mnie
- Celia dawaj!-krzyknął chilijski bramkarz
Nie musiał dwa razy powtarzać. Dobrze się ustawiłam i kopnęłam piłkę w światło bramki. Claudio jednak dobrze ją wybronił. To niesamowity bramkarz tak samo jak Stegen. Po swoim strzale odsunęłam się od miejsca strzału i wróciłam do chłopaków którzy bacznie obserwowali moje ruchy. Nie lubię gdy tak na mnie patrzą. Idąc do nich głęboko odetchnęłam i po raz kolejny przykleiłam sobie na usta uśmiech. Czujecie tą ironię. Ja bardziej kłamstwo ale wiecie..... Jak się okazało chwilę po mnie do grupy wrócili Leo i Neymar. Pech chciał że stałam tuż obok niego. Brunet jakby mnie nie widział. Olewał mnie. Znowu. Należą mu się brawa. Miałam tego dość. Brunet kopał piłkę co jakiś czas "specjalnie" zabierając mi ją i podcinając mi nogi przez co upadałam. Odgryzłam się tak że upadł na murawę z hukiem. Zacisnęłam wargi ze złością na co brunet zrobił to samo dodając złość w swoich oczach. Odeszłam od chłopaków tak szybko jak się da by przy nich nie wybuchnąć. Musiał się na mnie wyżywać? Nie obyło się bez zdezorientowanych spojrzeń chłopaków. Niech się dowiedzą co dzieje się między mną a Neymarem. Szłam w stronę wyjścia gdy Leo dotknął mojego ramienia
- co się dzieje?-uniósł brwi widziałam że się martwi
Nic nie odpowiedziałam tylko wzruszyłam ramionami
- mi możesz powiedzieć....-stanął przede mną
- co mam ci powiedzieć? Że Neymar olewa mnie i traktuje jak ducha?-cała drgałam- chcesz usłyszeć że ON wini mnie za coś o czy mnie mam pojęcia? Że uważa mnie za oszustkę i najgorszą osobę na świecie?!-teraz krzyczałam
Leo zrobił smutną minę i obrócił się w stronę Neymara który także żalił się(zgaduje) Daniemu.
- nie wiesz o co? Nie rozmawiałaś z nim?-spytał uspokajając mnie
- nie od 3 dni nie rozmawiamy-prychnęłam- jak chce dalej olewać to dobrym pomysłem byłoby wyjechać...-powstrzymałam łzy
- nie mów tak-powiedział cicho i objął mnie mocno ramieniem
Gdy myślałam że mogłam już się otrząsnąć przyszła następna fala. A głównie PAN DA SILVA się odezwał
- robi z siebie ofiarę a tak naprawdę wszystkich okłamuje!-krzyknął jak mniemałam prosto w naszą stronę. Zacisnęłam wargi i ruszyłam z Messim na górę. PAN DA SILVA stał i chodził nerwowo mamrocząc coś pod nosem.
- słuchaj piłkarzyno-wybuchnęłam- nie wiem o co ci chodzi ale nie....-nie mogłam skończyć bo owy brunet przerwał mi
- ach nie wiesz? Choć raz nie udawaj proszę cię-machał zirytowany rękami
- w czym mam udawać?! Olewasz i wyżywasz się na mnie od 3 dni!- nie wspominając że widziałam to co wyczyniał wczorajszego wieczoru.
- nie będę grał w grę w którą ze mną grasz-prychnął głośno
Nadal nie wiedziałam co zrobić z uczuciem rozpłakania się
- myliłem się co do ciebie-powiedział chcąc już wychodzić
- udowodnij mi chociaż że nie kłamiesz-dodał odwracając się do mnie
-Neymar ja...ja nawet nie wiem...-jąkałam się
- i widzisz? Jak prawda w oczy kole?-dodał i zbiegł do szatni
Ja upadłam na kolana całkowicie załamana. To kniec. Zobaczyłam jak mój własny idol gardzi mną i uważa mnie za oszustkę. Pierwszy raz nie wiedziałam co mam zrobić. Chłopaki przybiegli do mnie szybko i posadzili na ławce a sami usiedli na trawie. Zakryłam twarz dłońmi by nie widzieli moich łez. Gdy zabrakło mi łez podniosłam głowę.
-uważa mnie z-za oszustkę-wybuchnęłam płaczem opadając na murawę
- nie myśli tak-szepnął mi Dani
- widzieliście jak wykrzyczał przed wami że wszystkich oszukuję i nie jeszcze robię z siebie ofiarę!-krzyknęłam walić pięściami
Taki był Neymar. Doprowadzał mnie do szału.
- jedziesz do niego?-zapytali chórem
- a mam wyjście?- odpowiedziałam na pytanie pytaniem. Mądra jestem nie ma co.
Wyjęłam swój telefon i ujrzałam sms" Spójrz na swoje wiadomości one nie kłamią"-NJR
Szybko przełączyłam aplikacje wiadomości i przeglądnęłam szereg z chłopakami gdy doleciałam do MOJEGO BYŁEGO Michaela. Tuż przed pojawieniem się Joty i zanim pisałam z Neymarem chodziłam z takim Michaelem Coruz"em. Był to piłkarz z lokalnej drużyny a fakt że ja uwielbiałam chodzić oglądać chłopaków sprawiał że zbliżaliśmy się do siebie. Jednak długo to nie trwało. Michael oglądał się za innymi i to utwierdzało mnie w myśli że nie nadaje się do związków. Chłopak nie odpuścił. I wysyłał ku mojemu zdziwieniu róże miłosne wiadomości"misiaczku, skarbek, kotek kochanie" Czego szczerze nie znosiłam tuż po naszym zerwaniu. On jednak nie odpuszczał i 3 dni temu wysłał mi długiego sms o treści jak bardzo mnie kocha i chciałby wszystko naprawić. Oczywiście streściłam to w skrócie bo w rzeczywistości był o wiele dłuższy. Wspominał że oboje byliśmy w sobie zakochani po uszy i wciąż on czuje że go kocham- co było kłamstwem. Opisywał że nie może beze mnie żyć i tylko jak wrócę to pierwszą rzeczą jaką zrobi to mnie pocałuje- jeszcze tego brakowało. Był sympatycznym chłopakiem póki z nim nie chodziłam, gdy byliśmy razem jakby mnie nie widział może dlatego że miał wypchane przepychem towarzystwo i pełno było w nich sztucznych lasek-co mu bardzo się podobało. Ja miałam zupełnie odmiennie towarzystwo i to przeważyło na tym że musiałam z nim zerwać wymagał ode mnie zmienienia towarzystwa a tego nie mogłabym zrobić. I tak to się skończyło, dobrze mi było jako singielce przynajmniej mogłam mieć męskich przyjaciół bez żadnego chłopaka wśród nich. A przy ostatniej wiadomości opadła mi szczęka wysłał mi nasze stare zdjęcie z jego urodzin jak się całujemy. Wtedy właśnie zapytał się mnie czy będę jego dziewczyną. Teraz do mnie doszło..... Tu cię mam Da Silva!
***Mamy 17!
Wiecie co bardzo podoba mi się ten rozdział za to ja czekam na wasze opinie. Co sądzicie o tej sytuacji? Czyżby Ney?.....
Do następnego xx
Beznadzieja ! przecież wszystko inaczej mogło się ułożyć ... Trafiłaś w ten mój najgorszy punkt 😭😭
OdpowiedzUsuńOj tak. Ney właśnie tak! :D Dobrze to rozgrywasz. Czekam na next, bo niesamowicie mnie wciągnęłaś w tę historię. ;D
OdpowiedzUsuńNeey <3 :D No mega, czekam na next ;**
OdpowiedzUsuń