"Zawsze coś będzie łączyło ludzi, którzy choć przez chwilę byli ze sobą szczęśliwi."
Już wiedziałam. Musiałam puknąć się chyba ze 10000 razy zanim zrozumiałam o co Neymar tak bardzo się na mnie wkurzył że olewał mnie od 4 dni. Tuż po skończonym treningu ruszyłam taksówką do domu gdzie ładnie z Neymarem sobie wszystko wyjaśnimy. Nie odpuszczę mu. Teraz gdy o tym myślałam wydawało się to być niedorzeczne i prześmieszne. Z drugiej zabolało mnie że po tak długim czasie jak zdążyliśmy się poznać i po krótkich jednkaże głupich wiadomościach zaczął mnie uważać za oszustkę. Nie musiałam czekać na zaproszenie by wejść do mieszkania piłkarza. Gdy przekroczyłam próg drzwi ujrzałam na horyzoncie Neymara bawiącego się z Pokerem tuż przy basenie. Zdjęłam szybko buty i poszłam w stronę ogrodu. W innej sytuacji uznałabym że taki widok jest uroczy ale nie dzisiaj. Najpierw niech wszystko wróci do normy bo środku rozkładam się na części pierwsze mam dość, ten cały piłkarzyna jest osobą która stała się w moim życiu niezastąpiona i nie mogę tak dłużej oddalać się od niego. Nadszedł moment powrotu do normy. Bez ogródek przekroczyłam próg drzwi ogrodowych i natychmiast skierowałam się do miejsca siedzącego. Brunet nawet mnie nie zauważył ale za to Poker tak. Słodziak gdy tylko usiadłam poleciał do mnie(czyt. na mnie) i zaczął mnie lizać. Śmiałam się bo to lizanie przypominało łaskotanie. Po chwili zepchnęłam z siebie przyjaciela i spojrzałam w stronę bruneta. Siedział nad basenem wpatrywał się w wodę.
- Neymar...ja-ja już wszystko wiem-westchnęłam
Piłkarz wyszedł z wody i usiadł TUŻ OBOK MNIE, pomimo zmiany miejsca nic nie powiedział
- chce żebyś wiedział że to było dawno-dodałam- zerwałam z nim już dawno zanim tu przyjechałam-dodałam z przyspieszonym tętnem
Brunet podniósł się do postawy siedzącej, postęp.
- nie myślałam że...grzebałeś w moim telefonie?-uniosłam brwi
Dostałam w zamian w odpowiedzi szyderczy śmiech
- nie wiem co ci strzeliło do głowy by pomyśleć że będąc tu u ciebie okłamuje cię że nikogo nie mam a tak naprawdę mam?....-złapałam się za głowę- nie mogłabym tak....gdybym nawet miała byłbyś pierwszą osobą która by się o tym dowiedziała-dodałam poważnie- naprawdę nie chcę być tą złą Neymar....-ruszyłam w stronę wyjścia gdy złapały mnie silne nadgarstki i przyciągnęły w stronę
- po pierwsze: przepraszam-powiedział ze skruchą- po drugie przepraszam a po trzecie...-nie dałam mu dokończyć bo wiedziałam co było odpowiedzią
- jestem kretynem-zwiesił głowę- zachowałem się jak dziecko a ty przez to cierpiałaś-zacisnął pięści
- nie jesteś-podniosłam jego dłoń dotykając swojej- nie wiedziałam że te wiadomości wciąż tam są i to moja wina że ich nie usunęłam....-odwróciłam się od niego- dalej uważasz mnie za oszustkę-niespodziewanie brunet otarł moją spływającą łzę
Dotknął swoimi dłońmi moich ramion
- nie uważam i nigdy nie będę uważać to byłaby najgorsza rzecz jaką mógłbym ci zrobić-szepnął mi do ucha- nie chciałem by cię to uraziło.....-zacisnął wargi
- powiedziałeś to po złości rozumiem to-złapałam jego dłoń- ale następnym razem jak będziesz przeglądał mój telefon to pamiętaj byśmy się później nie kłócili-zaśmiałam się i puszczając jego dłoń
Wtedy chłopak przytrzymał moją co wywołało u mnie dreszcze. Gdy się nachylił nie wiedziałam co robić jak się okazało brunet złożył na wewnętrznej stronie dłoni czuły pocałunek.
- Ney-zaczęłam ale szybko przymknęłam buzię, nie wiedziałam czy mogę
-tak?-krzyknął z kuchni
Długo nie musiałam czekać by zobaczyć go w dobrze opinającej tors koszulce i szklankami soku w dłoniach, jak on mnie dobrze zna. Mogłabym go zabrać ze sobą do Polski...i udawać że jest moim kuzynem, to dopiero by było-marzenie. Wracając wpadłam na pewien pomysł. Tylko nie wiedziałam czy reszta paczki także się zgodzi
- słuchaj może wybierzemy się na plaże tak razem paczką?-bawiłam się telefonem
- to super pomysł-klasnął w dłonie- wezmę coś do jedzenia a ty zadzwoń do chłopaków-uśmiechnął się
Stanęłam lekko zakłopotana, nie miałam ich numerów. Tak znamy się grubo ponad tydzień ale co do numerów to jakoś się nie zgadaliśmy. Gdy zerknęłam na bruneta on już stał przy mnie i wręczył swój telefon. Lekko się uśmiechnęłam się od razu weszłam w kontakty no i tu sprawa była prosta zostało tylko zadzwonić do chłopaków po kolei i finał. Wykręciłam numer pierwszego z brzegu to Dani, oj uśmieje się chłopak. Czekałam aż odbierze pewnie lata po domu i szuka telefonu*powyobrażajcie sobie
- Tak?-odezwał się zasapany
- Dani tu Celia....-przerwałam- czemu dyszysz?
- szukałem telefonu-zaśmiał się- w czym pomóc? Znowu coś z Neymarem?-spytał
- nie, nie już się pogodziliśmy-dodałam z wielkim uśmiechem który Dani pewnie wyczuł- zdzwonię bo wpadłam na pomysł by pójść tak razem paczką na plaże-dodałam
- pasuje-klasnął w dłonie- o której mam być?
Ci Brazylijczycy mają jakiś dziwny nawyk klaskani w dłonie
- tak za 10 min tu u Neymara-powiedziałam przeglądając następne numery
-dobra Dani ja dzwonię dalej a tak to widzimy się za chwilę-dodałam
-będę siostra trzymaj się-rozłączył się
I tak jeszcze z czwórką pozostałych
- Leo-dodałam słodko
- Celia hej-odpowiedział tak samo- z czym dzwonisz?-poprawne pytanie
- z propozycją wypadu na plażę tak z paczką-dodałam oglądając się z lustrze
- w sumie ok wpadniemy do was za 10 min pasuje?-zapytał NAJLEPSZY PIŁKARZ NA ŚWIECIE
-czytasz mi po prostu w myślach-zaśmiałam się- pasuje i zabierz całą rodzinkę-dodałam
- nie mógłbym inaczej-dodał a ja przeczuwałam że w tej chwili już gadał z Anto
- widzimy się u ciebie skarbie-dodała słodko Anto
-tak kochanie-roześmiałam się i zakończyłam ostatnią rozmowę
Więc zostało mi tylko przebranie się w strój i wzięcia to i owo na plaże bo upał jaki panuje na zewnątrz może być uciążliwy. Poleciałam szybko na górę po torbkę gdzie trzymałam krem z filtrem i okulary słoneczne. Nie musiałam tego robić gdyż sekundę później brunet schodziło koło mnie wręczając mi moją torbę z potrzebnymi rzeczami. Mam nadzieje że nie grzebał w niej zbytnio......
-dzięki?-uniosłam brwi-skąd wiedziałeś gdzie leży?-zaśmiałam się nerwowo
- To proste-wzruszył ramionami- leżała u mnie i przy okazji ci ją przyniosłem-dodał uśmiechając się jak głupi do sera
- dzięki jeszcze raz-dodałam i byłam gotowa
Szybkim ruchem założyłam okulary na włosy by je zostawić rozpuszczone. Uwielbiałam mieć je rozpuszczone ale na własnej skórze poczułam że szybko je zwiąże przy +30 stopniach. Piłkarz pakował właśnie z lodówki 2 butelki wody gdy miałam zrobić to samo. Ale jest zorganizowany. Brawa dla niego. Świadczyło to o tym że oboje jesteśmy dzisiaj w dobrych nastrojach. Brunet po skończonej czynności wyjął kluczyki od samochodu z kieszeni i ruszył w stronę drzwi. Nie miejąc już co zabrać zrobiłam to samo co Neymar. Tuż przy wyjściu owy piłkarz zatrzymał mnie przytrzymując w pasie co
-Neymar jest ok jakoś to wytrzymam-machnęłam ręką
Zanim coś powiedziałam usłyszałam jak za moimi plecami Brazylijczyk poleciał po coś do okrycia głowy, oby do siebie do pokoju i byle by nie do mnie. Zanim coś powiedziałam ten już stał za mną i czekał aż się odwrócę. Założył mi na głowę czapkę z napisem Barcelona. Pasowała mi do stroju. Cóż nie miejąc innego wyboru uśmiechnęłam się wdzięcznie do bruneta i wyszłam z domu. Skierowałam się do garażu gdzie czekało na nas piękne Ferrari. Niby na początku nie mogłam się przyzwyczaić ale teraz to już normalność, takie auto to wygoda którą Neymar docenia. Po krótkim rozmyśle dostrzegłam jak piłkarz naciska guzik otwierający garaż a tam pojawił się wspominany "cud miód" samochód. Długo nie czekałam by móc wsiąść do niego. Tak dobrze znowu będzie zasiąść jako pasażer tuż obok
***Mamy 18!
I jak wam się podoba? Czekam na opinie.
Tak się cieszę, że się pogodzili! :D I oczywiście czekam na dalszy rozwój akcji. ;*
OdpowiedzUsuńCo za szczęście, że się pogodzili <3 cudny rozdział ;*
OdpowiedzUsuń