Odpłynęłam w rytmach które uwielbiałam, piosenki które towarzyszyły mi wszędzie. Nawet nie wiem kiedy dolecieliśmy jedynie co słyszałam przed "odpłynięciem" to rozmowa Joty przez telefon po portugalsku. Nic prawie nie zrozumiałam.Gdy ode mnie odszedł nie wracałam więcej z kim rozmawiał. Byłam w podróży do Barcelony do niesamowitej osoby tylko to mnie obchodziło. Zakątek mózgu domyślał się z kim rozmawiał lecz odpłynęłam pod wpływem swoich ulubionych hitów-hiszpańskich. Gdy lekko otworzyłam oczy usłyszałam dźwięk że za chwilę lądujemy. Był to błogi dźwięk który uświadomił mnie że ta podróż to nie sen. Gdy rozejrzałam się po samolocie wszyscy zaczęli wysiadać, Jota nie powiedział mi żebyśmy już wysiadali chyba że nie słyszałam. Wzięłam swój bagaż gdy usłyszałam dwa męskie głosy, jeden był Joty ale drugiego nie znałam. Ogarnęłam swoje spanikowane myśli i z głębokim wydechem wyszłam z samolotu. Zobaczyłam Jotę i..... uśmiechniętego od ucha do ucha Neymara a za szybą lotniskowego korytarzu pełen tłum fanek. Jota śmiał się z Neymarem a ja zdenerwowana szłam do nich powolnym krokiem. Powiedziałam sobie że to jest tylko Neymar, pisałam z nim i nie powinnam się denerwować. Gdy spojrzałam na roześmiane oczy Neymara na moją twarz dzięki niemu zagościł szeroki uśmiech. Podeszłam do nich i nie wiedziałam jak zacząć rozmowę. Neymar zaśmiał się i swobodnie odezwał się do mnie
-Jak tam lot?-zapytał spuszczając okulary by później znowu je założyć
-Dobrze, dziękuję-odpowiedziałam
-Na co masz ochotę?-powiedział nadal uśmiechnięty
-Na długi relaksujący nocny spacer, bez tłumu fanek-zaśmiałam się i wskazałam na lotniskowy korytarz przez który dane nam będzie trzeba przejść
- Da się zrobić-objął mnie ramieniem- będziesz musiała się przyzwyczaić-zaśmiał się- spokojnie nic ci nie zrobią-dodał i przeprowadził przez tłum fanek. Doszliśmy do samochodu Neymara i właśnie to chciałam ujrzeć-słońce i czerwone ferrari w jego tle. Otworzył mi drzwi a mnie zatkało musiał akurat czerwone ferrari wybrać po przyjazd po mnie?. Zadziwia mnie a znam go osobiście kilka minut.
-Przepraszam ale nie daje mi to spokoju...-zaczęłam- przyjechałeś po mnie czerwonym ferrari aż tak ważna jestem że coś a tak wyzywającego musiało po mnie przyjechać?
-Wracałem prosto z treningu gdy Jota do mnie zadzwonił, jechałem akurat tym więc niczym innym nie mogłem przyjechać-powiedział
-Widziałeś spojrzenia tych dziewczyn? Założę się że wezmą mnie za twoją dziewczynę lub coś innego-rozglądałam się na boki
- Nie przejmuj się tym, przyjechałaś tu na nagrodę a nie by przejmować się fankami-odpowiedział mi i pogłośnił radio
-Masz rację-uśmiechnęłam się i wtopiłam się w rytm latino-amerykańskich hitów. Neymar nucił coś pod nosem a ja chciałam posłuchać jak śpiewa
-śpiewaj głośniej-powiedziałam śpiewając
Zaczął śpiewać coraz głośniej, ktoś by powiedział że nie umie ale mi to nie przeszkadzało, ja również nie umiałam śpiewać i wyglądało to tak jakby śpiewały chore koty. Następna w radiu leciała-ona. Ja znałam ją na pamięć więc nie ukrywam trochę chciałam pokazać się przed Neymarem z dobrej strony. Nie przerwał mi ani razu ale za każdym razem uśmiechał się do mnie.
-Jestem ciekawy co Shaki by na to powiedziała-podrapał się po karku z uśmiechem na ustach
-Co by powiedziała na co? Na moje wycie? Wyśmiała by mnie-prychnęłam
On przecząco pokiwał głową i wrócił do jazdy.
Schowałabym głowę w piasek gdyby Shakira to usłyszała. Resztę jazdy spędziliśmy w ciszy, Neymar był skupiony na jeździe a ja na oglądaniu przepięknych widoków. Co jakiś czas spoglądałam na telefon i za każdym razem uważałam by Neymar jej nie zobaczył, ponieważ po części on tam był i ja taka fanowska przeróbka. Śmiałam się sama z siebie ponieważ przypomniałam sobie że "moi przyjaciele" wszystko mu wypaplali. Przy najbliższej okazji zmienię ją na inną (żebym nie wyszła na jakąś opętaną fankę). Gdy właśnie rozglądałam się po okolicy podjechaliśmy pod jakiś duży dom. Dom Neymara.
-Jesteśmy, witaj w moich skromnych progach-powiedział i wyjął z bagażnika moją walizkę. Wziął ją w rękę i szedł w stronę domu ale ja nie pozwolę by traktował mnie jak jakąś księżniczkę albo rozpieszczoną lalkę.
-Daj... sama ją wezmę-powiedziałam przytrzymując Neymara przed wejściem do domu- przecież sama dam radę, nie musisz jej za mnie brać-powiedziałam
- To nic takiego, chcę ci się pokazać jak z najlepszej strony to coś złego?-teraz to on zapytał
-Nie nic tylko to wygląda jak bym się wykorzystywała do noszenia mojego bagażu, jakbym ci rozkazywała i traktowała jako służącego...-powiedziałam opierając się o framugę drzwi
-Czyli mam ci je postawić i chcesz je sama wnieść tak?-powiedział
-Tak-westchnęłam uradowana
-Cecha Neymara nr 1 Nigdy nie odpuszcza-powiedział pokazując rząd swoich śnieżnobiałych zębów i z szerokim impetem wszedł z moimi walizkami do domu
-Ej!-krzyknęłam wpadając do jego domu z uśmiechem na ustach, jednocześnie grymasem że miał postawić a jednak nie odpuścił-Postaw je, to moje-krzyknęłam- Neymar wracaj tu-latał wokół stołu. Goniliśmy się wokół stołu tak długo póki on odpuścił bo zmęczyło go patrzenie jak wkurzam się za jego latanie wokół stołu. W końcu je postawił a gdy je postawił triumfalnie się do mnie uśmiechnął.
-Pokój masz schodami na górę i na lewo-powiedział
-Jasne, dzięki-wzięłam walizki i poszłam do "swojego pokoju". Nie spodziewałam się że wogule będę miała jakiś pokój. Zobaczyłam uchylone drzwi i weszłam. Siedziała na łóżku brunetka o takiej samej karnacji jak ma Neymar. Podbiegła do mnie i przytuliła. Bardzo mnie to zdziwiło lecz był to bardzo pozytywny gest jak na pierwsze spotkanie.
-Mamy razem pokój-uśmiechnęła się- ach zapomniałam się przedstawić Jestem Rafaella dla przyjaciół i przyjaciółek Rafa-podeszła do mnie i tak jak robią to Hiszpanie przywitałyśmy się ucałowaniem w oba policzki
- Jeśli pozwolisz teraz to ja się przedstawię....-powiedziałam lecz Rafa mi przerwała
- Nie musisz wiem jak się nazywasz i skąd jesteś-zaśmiała się- rozgość się, mieszkając w jednym pokoju przez 2 tygodnie staniemy się sobie bardzo bliskie, jak przyjaciółki-cieszyła się
-Rafa ale ja nie jestem nikim ważnym by stać się twoją przyjaciółką, najczęściej jest tak że sławni ludzie przyjaźnią się tylko z ważnymi ludźmi nie takimi zwykłymi jak ja-usiadłam na łóżku Rafy
-Co ty gadasz....-usiadła koło mnie- mnie nie obchodzi czy jesteś sławna czy ważna, ja poznając kogoś nowego chcę się z nim zaprzyjaźnić poprzez jego wnętrze a nie materialność czy wpływy-powiedziała do mnie
-Śliczna dziewczyna, brazylijka z bogatej rodziny ma takich zwykłych przyjaciół?-nie chciałam jej urazić
- Nie jestem rozpuszczona jak może ci się wydawać, kiedyś nie mieliśmy tyle pieniędzy co teraz ale wciąż mamy normalnych przyjaciół-powiedziała uśmiechając się- nie wszystkie siostry/rodziny sławnych piłkarzy są rozpuszczeni-dodała
-Nie chciałam cię urazić po prostu wiele razy widziałam takie sławne przyjaźnie i gdy byli w szkole nie widzieli nikogo poza tą sławą-odpowiedziałam jej
-Serio tak uważasz? Jestem taką samą dziewczyną jak ty, mam przyjaciółki i przyjaciół, chodzę do klubów i piszę bloga, normalne nic niezwykłego, zupełnie jak ty- uśmiechnęła się do mnie
- Znam cię kilka minut i już cię uwielbiam-przytuliłam się do niej, żałowałam swoich wcześniejszych słów- Przepraszam Rafa za te słowa, myślałam że takie siostry jak ty no wiesz.... nie akceptują takich zwykłych osób jak ja, przepraszam-powiedziałam mocno ją do siebie przytulając
-Nic nie szkodzi, to że jestem siostrą Neymara nic u mnie nie zmieniło, wiesz jak długo dopytywałam się u Neymara kiedy poznam zwycięzce tego konkursu? A kiedy powiedział mi że to dziewczyna, nie mogłam się opanować z radości-zaśmiała się
-Rafa dziękuję, staniemy się wielkimi przyjaciółkami masz moje słowo-wystawiłam mały palec
Rafa dziwnie na mnie spojrzała
-To taki znak przyjaźni w Polsce-powiedziałam uśmiechając się do niej
-Jasne-odwzajemniła uśmiech i zgięła go do mojego palca
W momencie naszego przytulania przez drzwi wyjrzał Neymar
-Nie przeszkadzam?-uśmiechnął się do siostry
-Nie-odpowiedziała- Celia pokazała mi przyjacielski znak długiej przyjaźni-kiwnęłam głową
-Jeśli ci to nie przeszkodzi, teraz ja zaopiekuję się Celią co?-powiedział
-Nie mam nic przeciwko, niech dziewczyna zobaczy piękno tego miasta-uśmiechnęła się do mnie
Wstałam i pożegnałam się z Rafą. Zeszliśmy na dół, do salonu.
-Tak jak powiedziałaś tak zrobię chcesz wybrać się ze mną na długi spacer?-zapytał ubierając bluzę
-Już ubierasz bluzę więc nie mam innego wyjścia-zawtórowałam mu
-To nie mamy iść?-drażnił się ze mną
-O niczym innym nie marzę-powiedziałam, sprawdzając coś na telefonie następnie złapałam za klamkę obracając się by zerknąć na Neymara co robi, a on co gapi mi się w telefon
-Słodką masz tapetę-powiedział i mrugnął do mnie okiem a ja zmarszczyłam brwi.
-Skąd....wiesz że-zablokowałam go i włożyłam do bluzy którą założyłam na siebie
-Jota widział, piękny ten gościu na tej tapecie-mrugnął do mnie okiem i otworzył drzwi
-Tak tylko trochę uparty-zaśmiałam się- chciałam ją zmienić wiesz żeby.... nie wydało się że jestem jakąś obsesyjną fanką na waszym punkcie i mam was na tapecie-poszłam ścieżką a Neymar za mną
-Dla mnie nie musiałaś, miło jak ktoś ma mnie na tapecie-uśmiechnął się
-Taaaa.... na pewno wiele takich fanek ma cię na tapecie...-powiedziałam ironicznie
-Nieee nigdy nie widziałem-zaśmiał się
-Powinnam zmienić na inną.....-wyjęłam telefon i odblokowałam go
-Tak na najnowsze nasze zdjęcie razem- zabrał mi telefon i włączył aplikację aparatu
-Co ty... oddawaj mi telefon-widziałam że patrzy mi w galerię
-Ok, tylko zrobimy sobie zdjęcie-objął mnie ramieniem i "pstryknął" selfie
-Teraz możesz zmienić na nową -ukazał rząd swoich białych zębów
Ustawiłam je i musiałam się opanować by nie zacząć cieszyć się jak dziecko. Szliśmy w ciszy nocną Barceloną. Piękniejszych widoków nie mogłam sobie wyobrazić. Neymar pokazywał mi wiele zabytków po drodze a ja nie mogłam nadziwić się tymi niesamowitymi widokami. Zwiedziliśmy kilka ulic, Neymarowi sprawiało radość pokazywanie mi tych zabytków. Za każdym razem patrzałam na Neymara z podziwem. Tak zachowuje się wielka gwiazda? Zachowuje się jak prawdziwy przyjaciel. W moich oczach pojawiły się takie iskierki że tylko ja sama wiedziałam co oznaczały. Było późno a on miał jeszcze energię pokazywać mi "jego piękna Barcelonę". Piłkarz no tak, pełen energii-zaśmiałam się a on zatrzymał się koło mnie
-Nawet nie spytałem czy chcesz iść dalej-podrapał się po karku
-Będziesz jeszcze miał tyle okazji by pokazać mi Barcelonę, chodźmy na typowy spacer-uśmiechnęłam się
-Chodźmy-powiedział
****
Kolejny IV! Życzenia składałam na tamtym więc nie będę się powtarzać :))) Trzymajcie się do następnego :*
boziu, neymar taki słodziak>>
OdpowiedzUsuń