"Już sama nie wiem co się ze mną dzieje. Wiem tylko, że przez większość czasu wolałabym być z nim niż z kimkolwiek innym"
Nie chciałam ranka bo wiem co mnie czekało. Głupia głupia i jeszcze raz głupia-wmawiałam sobie w myślach. Jak mogłam tak skompromitować się w oczach jedynej osoby na której mi zależy? Nie wiem co sobie o mnie pomyślał ale wiem ze prawdopodobnie straciłam wiele w jego oczach. Uzna mnie za głupią dziewczynę i na tym się skończy moja dobra relacja z Neymarem. Przez całą noc nie zmrużyłam oka ciągle myślałam co powiem by przeprosić bruneta za moje wczorajsze zachowanie. Budziłam się środku nocy z myślą że owy ciemnooki będzie mnie olewał jednak gdy otwierałam lekko oczy brunet spał na fotelu. Sprawiło to mi głupie ukłucie w sercu. To był znak że patrzy na mnie jak na każdą inną przyjaciółkę. A ja głupia miałam złudzenia że jest inaczej. Obudziłam się wraz z dźwiękiem poruszającego się ciała. Jak mniemałam był to Neymar. Brunet zerknął na mnie przez chwile a następnie wyszedł.
- w co ja się łudziłam? - spytałam sama siebie gdy następnie usłyszałam pukanie do drzwi.
-otwarte-powiedziałam próbując wstać
Gdy drzwi się otworzyły ujrzałam w nich moje trzy najlepsze przyjaciółki.
-jak się czujesz? - spytały choć same nie miały się dobrze.
Fatalnie
-a jak myślicie? Fizycznie już nie tak źle a psychicznie jeszcze gorzej-wyznałam
-widziałyśmy na dole Neymara-dodały-mówił ci kazanie? - spytał jakby robiły coś jak nastolatki
Tak ja też go widziałam
-jeszcze nie-mruknęłam-nawet nie wiem co chce mi powiedzieć, ze nie zniosę jego pogardy rozumiecie? - mruknęłam-nie chce by... - głos mi się łamał-by przez takie coś odzywał mnie od siebie-wtuliłam się w Antn choć zastanawiałam się gdzie podziewa się ta czwarta
-nie zrobi tego-przytuliła mnie mocniej-zbyt wiele-ucięła
Mam nadzieję
-Dokończ-dodałam
Anto spojrzała na pozostałe kobiety
-zbyt wiele razem przeszliście by mógł Cię od siebie odsunąć-zakończyła Argentyna.
-panie wybaczą ale muszę się ubrać-zachichotałam
-oj nie masz nic czego byśmy my nie miały, raz dwa się ubieraj i schodzimy-dodała Kolumbijka
Szturchnęłam ją i pokręciłam głową. Szybko wyjęłam z szafy ubrania dodając do tego czarne trampki i specjalny fullcap-bez niego ani rusz. Przypomina wam to kogoś?. Nie związałam włosów uznałam że nie mam po co ich chować więc zostawiłam je rozpuszczone. Niechętnie ale musiałam zejść na dół, jak się okazało nie tylko ja tam czekałam. Były tam partnerki piłkarzy, Rafaela i Veronica. Rozejrzałam się za panem tego domu. Dostrzegłam go na tarasie ustawiającego naczynia.
-Marcela muszę ci kogoś przedstawić-dodałam i wskazałam na Veronicę
- już nie musisz-przerwała mi- poznałyśmy się rano jak były u Neymara-dodała i zniknęła za ogrodowymi drzwiami.
Były u Neymara?
Oj będę musiały mi to wytłumaczyć. Nim się zorientowałam siedziałam już przy stole z dziewczynami. Nie odzywałam się do nich za to co zrobiły.
-nie wiem co cię trafiło ale nic nie powiesz?-spytała Rafaela
- a wy nie raczyłyście mi powiedzieć że byłyście u Neymara??- niemalże krzyknęłam- teraz wiecie czemu-dodałam bawiąc się palcami
- miałyśmy ci powiedzieć ale to co się stało wczoraj nadal wisi nad tobą-dodała coraz ciszej Kolumbijka. Nie winiłam ich za to.
- dobrze już, tylko następnym razem jak złożycie mu wizytę powiedzcie mi o tym wcześniej-dodałam promiennie widząc kto zmierza w naszym kierunku. Dziewczyny też to zauważyły i lekko szturchnęły mnie.
- nie uśmiechaj się tak bo pomyśli że niczym się nie przejęłaś-dodała cicho Veronica
Kochane są
Gdy był już w zasięgu moich oczu zobaczyłam że zniknęło z niego(tymczasowo) napięcie i mógł na spokojnie przywitać się z dziewczynami. Przy mnie się zatrzymał, przywitał się ale wiedziałam co powie
- mam ci parę słów do powiedzenia-szepnął- ty mi jeszcze więcej-dodał odsuwając się
Usiadł koło siostry- no tak póki nie porozmawia ze mną nie przysunie się bliżej niż 20 m. Wstałam od stołu szerząc się głupio do grupki przyjaciół i zawróciłam swój tyłek w stronę kuchni. W pomieszczeniu ujrzałam uwijającą się Brazylijką kucharkę.
- pomogę-szepnęłam do niej biorąc półmisek z jedzeniem. W podziękowaniu ujrzałam promienny uśmiech kobiety. Niestety mój uśmiech urósł gdy zobaczyłam bruneta idącego w tą samą stronę co ja. Okazało się że także on chce pomóc swojej kuzynce.
Jaki on kochany
Po kilku miskach mogłam wrócić na swoje miejsce i zająć się jedzeniem. Tym razem na prawdę. Jedzenie przeminęło w spokojnej atmosferze. Po tym wszystkim poczułam lizanie po stopie jak się okazało był to znajomy Goldem- Retriever.
- Poker-zaczęłam chichotać- no już wiem że chcesz bym się z tobą pobawiła-nie mogłam normalnie mówić, mój głos mieszał się ze śmiechem. Wstałam i zasunęłam za sobą krzesło. Skierowałam się w w stronę słodkiego białego psiaka. Radosny ogon-tak by można o nim powiedzieć, latał za patykiem gdy tylko mu go rzuciłam i przynosił szybciej niż mogłam pomyśleć. Był najsłodszym psem na świecie. Bawiłam się z nim z wielkim uśmiechem bo przypominał mi że wszystko co złe przemija i wschodzi słońce. Nie mogłam mu się oprzeć, gdy próbowałam już przestać on podkulał ogon i robił słodkie oczka- po prostu się inaczej nie dało. W między czasie mojej zabawy z białym ogonem mogłam zanieść swoje naczynie i następnie je umyć, na zastępstwo najęłam moją jeszcze świeżutką przyjaciółkę. Jak zobaczy jaki z niego słodziak będzie nim zachwycona- jak każdy kto się z nim bawił. Po skończonej robocie w kuchni wróciłam na świeże powietrze a tam przy słodziaku siedział jego pan. Oboje wyglądali razem nieziemsko. Otóż jego Pan był bez koszulki a to sprawiło że się speszyłam. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam do miejsca gdzie prawdopodobnie miała odbyć rozmowa moja i Brazylijczyka na temat wczorajszego wieczoru.
- usiądź-powiedział nie zaprzestając głaskania swojego czworonożnego przyjaciela
Zrobiłam tak jak chciał, teraz czas na mnie
-Neymar słuchaj, to co wczoraj się wydarzyło nie miało mieć prawa miejsca i jest mi strasznie przykro że musiałeś taką mnie oglądać. Przez chwilę nic nie powiedział tylko odwrócił twarz. Jego twarz....była uśmiechnięta.
Co go tak śmieszy?
- słucham dalej-próbował się nie roześmiać
- było mi głupio gdy widziałeś i gdy czułeś co robiłam....-spuściłam głowę nie wiedząc jak się dalej bronić- zachowałam się jak dziecinnie ale nie chciałam byś poczuł do mnie jakąś odrazę-skończyłam
Nie miałam nic więcej do powiedzenia. To jego milczenie zaczęło się robić niepokojące. Po dłuższej przerwie wreszcie mogłam odetchnąć z ulgą.
- po pierwsze- dobrze się czujesz?-spytał nadal z uśmiechem i troską w oczach- po drugie wciąż nie rozumiem jak zdołałaś nie paść po 3 butelkach wina a po trzecie jesteś niesamowita-wyznał a mnie zatkało. Że jaka?
- N-I-E-S-A-M-O-W-I-T-A-literował brunet- mogę nawet to tysiąc razy powtórzyć jeśli chcesz-teraz już nie ukrywał w jego śmiechu można było wyczuć wszystko co czuł wczoraj. Wciąż nie mogłam powiedzieć a ni słowa. Nie wierzyłam że on to rzeczywiście powiedział póki nie poczułam przyciągających ramion w stronę ciemnookiego.
- a to co było wczoraj i później...-spoważniał od razu- to że tyle wypiłaś.....-pokręcił głową i na jego usta wrócił uśmiech, długo nie po żyje bez uśmiechu-możesz robić to częściej- powiedział składając pocałunek na moim gorącym policzku. Mój żołądek skoczył fikołka, jego wargi prosiły się by je złączyć....STOP!-ooo dawny głosik się odezwał. Odsunęłam się niechętnie i wstałam. Musiałam po raz kolejny uświadomić sobie że on to ktoś kogo nie będę miała. W całym tym tłoku myśli nie poczułam gdy brunet ponownie pociągnął mnie na ziemię tym razem plecami do niego. NIECH GO SZLAG!- krzyczał głosik- miałam bluzkę z gołymi plecami a on to wykorzystał tylko chwilę do czego on zmierza?....... Zaczął całować moją szyję robiąc mokre ślady na mojej skórze......zagryzałam mocno wargę -to nie ma prawa mieć miejsca-wychrypiałam w jego włosy- nie może....-nie dokończyłam bo poczułam jak jego dłonie przesuwają się po moich nagich plecach Jego dotyk sprawiał że się rozpływałam, za każdym razem po moim ciele rozchodziła się gęsia skorka. Jednak nie zrobił nic więcej, dobrze wiedział. Złożył najdłuższy pocałunek na moim policzku niż kiedykolwiek i się odsunął. Ja siedziałam przez chwilę oniemiała, wciąż do mnie nie dochodziło co tu zaszło. Neymar wstał wpatrując się we mnie. Jego wzrok sprawiał że miałam ochotę go pocałować. Zrobiłam to co on, nadal nie wie jak mi jest źle to co wczoraj zobaczył
- jeszcze raz przepraszam za wczoraj-szepnęłam idąc w stronę wejścia do domu
Spodziewałam się ze brunet mnie zatrzyma. Proszę nie rób nic co by mogło jeszcze bardziej sprawić że zrobię coś czego będę żałować. Chyba dobrze wiecie o czym mówię
- nie chce więcej słyszeć że mnie dalej o to co wczoraj się wydarzyło przepraszasz jasne?-uniósł brwi. Lekko się zaniepokoiłam jego tonem, nie na długo bo z poważnej miny zrobił się cwaniacki uśmiech
- teraz przynajmniej wiem co zrobić byś dała się o siebie zatroszczyć-podrapał się po karku- i byś wiele nie mówiła w jednej chwili-zaśmiał się.
Po raz drugi w jednym momencie mnie zatkało. ON CHCE SIĘ O MNIE TROSZCZYĆ?
- to co wtedy krzyczałam....-spuściłam głowę, wstydziłam się tych słów, jeden Bóg wiedział ile znaczyły one w moim życiu
- o czym mówisz?-zmienił ton czyli o niczym nie wiedział
Odetchnęłam z ulgą
- a takie głupoty-machnęłam ręką- nieważne już- zaśmiałam się ukrywając to co naprawdę czułam
Gdy Brazylijczyk uznał że to koniec tematu zmierzał już do środka jego posiadłości gdzie pozostała czwórka świetnie się bawiła pewnie pytacie gdzie....och już mówię pewnie w salonie do gier. Spotkaliśmy się z brunetem spojrzeniami. Dobrze wiedział co będziemy tam robić. Pozostała jedna wciąż nie rozwiązana sprawa.
- Neymar teraz mów gdzie byłeś podczas mojego wyjazdu z dziewczynami-założyłam ręcę na pierś czekając
- chodźcie zagramy-krzyknął Jota jak się okazało zauważył nas
- idziemy!-odpowiedział krzykiem ciemnooki
- nieeeeee-pociągnęłam go za koszulkę- póki mi nie powiesz gdzie te kobiety cię wysłały nie zagrasz-powiedziałam cwaniacko
- potrzebna ci ta wiedza?-powiedział znudzony
Odetchnął i nabrał powietrza.
- czekam no Neymar-bardziej go ścisnęłam za ramię
Wyszczerzył się szeroko
- domyśl się-dodał i uciekł do grupki czekających przyjaciół
-A to skubaniec- ucięłam pod nosem i ruszyłam jego śladem
DA SILVA I TAK CIĘ DORWĘ.
- w co ja się łudziłam? - spytałam sama siebie gdy następnie usłyszałam pukanie do drzwi.
-otwarte-powiedziałam próbując wstać
Gdy drzwi się otworzyły ujrzałam w nich moje trzy najlepsze przyjaciółki.
-jak się czujesz? - spytały choć same nie miały się dobrze.
Fatalnie
-a jak myślicie? Fizycznie już nie tak źle a psychicznie jeszcze gorzej-wyznałam
-widziałyśmy na dole Neymara-dodały-mówił ci kazanie? - spytał jakby robiły coś jak nastolatki
Tak ja też go widziałam
-jeszcze nie-mruknęłam-nawet nie wiem co chce mi powiedzieć, ze nie zniosę jego pogardy rozumiecie? - mruknęłam-nie chce by... - głos mi się łamał-by przez takie coś odzywał mnie od siebie-wtuliłam się w Antn choć zastanawiałam się gdzie podziewa się ta czwarta
-nie zrobi tego-przytuliła mnie mocniej-zbyt wiele-ucięła
Mam nadzieję
-Dokończ-dodałam
Anto spojrzała na pozostałe kobiety
-zbyt wiele razem przeszliście by mógł Cię od siebie odsunąć-zakończyła Argentyna.
-panie wybaczą ale muszę się ubrać-zachichotałam
-oj nie masz nic czego byśmy my nie miały, raz dwa się ubieraj i schodzimy-dodała Kolumbijka
Szturchnęłam ją i pokręciłam głową. Szybko wyjęłam z szafy ubrania dodając do tego czarne trampki i specjalny fullcap-bez niego ani rusz. Przypomina wam to kogoś?. Nie związałam włosów uznałam że nie mam po co ich chować więc zostawiłam je rozpuszczone. Niechętnie ale musiałam zejść na dół, jak się okazało nie tylko ja tam czekałam. Były tam partnerki piłkarzy, Rafaela i Veronica. Rozejrzałam się za panem tego domu. Dostrzegłam go na tarasie ustawiającego naczynia.
-Marcela muszę ci kogoś przedstawić-dodałam i wskazałam na Veronicę
- już nie musisz-przerwała mi- poznałyśmy się rano jak były u Neymara-dodała i zniknęła za ogrodowymi drzwiami.
Były u Neymara?
Oj będę musiały mi to wytłumaczyć. Nim się zorientowałam siedziałam już przy stole z dziewczynami. Nie odzywałam się do nich za to co zrobiły.
-nie wiem co cię trafiło ale nic nie powiesz?-spytała Rafaela
- a wy nie raczyłyście mi powiedzieć że byłyście u Neymara??- niemalże krzyknęłam- teraz wiecie czemu-dodałam bawiąc się palcami
- miałyśmy ci powiedzieć ale to co się stało wczoraj nadal wisi nad tobą-dodała coraz ciszej Kolumbijka. Nie winiłam ich za to.
- dobrze już, tylko następnym razem jak złożycie mu wizytę powiedzcie mi o tym wcześniej-dodałam promiennie widząc kto zmierza w naszym kierunku. Dziewczyny też to zauważyły i lekko szturchnęły mnie.
- nie uśmiechaj się tak bo pomyśli że niczym się nie przejęłaś-dodała cicho Veronica
Kochane są
Gdy był już w zasięgu moich oczu zobaczyłam że zniknęło z niego(tymczasowo) napięcie i mógł na spokojnie przywitać się z dziewczynami. Przy mnie się zatrzymał, przywitał się ale wiedziałam co powie
- mam ci parę słów do powiedzenia-szepnął- ty mi jeszcze więcej-dodał odsuwając się
Usiadł koło siostry- no tak póki nie porozmawia ze mną nie przysunie się bliżej niż 20 m. Wstałam od stołu szerząc się głupio do grupki przyjaciół i zawróciłam swój tyłek w stronę kuchni. W pomieszczeniu ujrzałam uwijającą się Brazylijką kucharkę.
- pomogę-szepnęłam do niej biorąc półmisek z jedzeniem. W podziękowaniu ujrzałam promienny uśmiech kobiety. Niestety mój uśmiech urósł gdy zobaczyłam bruneta idącego w tą samą stronę co ja. Okazało się że także on chce pomóc swojej kuzynce.
Jaki on kochany
Po kilku miskach mogłam wrócić na swoje miejsce i zająć się jedzeniem. Tym razem na prawdę. Jedzenie przeminęło w spokojnej atmosferze. Po tym wszystkim poczułam lizanie po stopie jak się okazało był to znajomy Goldem- Retriever.
- Poker-zaczęłam chichotać- no już wiem że chcesz bym się z tobą pobawiła-nie mogłam normalnie mówić, mój głos mieszał się ze śmiechem. Wstałam i zasunęłam za sobą krzesło. Skierowałam się w w stronę słodkiego białego psiaka. Radosny ogon-tak by można o nim powiedzieć, latał za patykiem gdy tylko mu go rzuciłam i przynosił szybciej niż mogłam pomyśleć. Był najsłodszym psem na świecie. Bawiłam się z nim z wielkim uśmiechem bo przypominał mi że wszystko co złe przemija i wschodzi słońce. Nie mogłam mu się oprzeć, gdy próbowałam już przestać on podkulał ogon i robił słodkie oczka- po prostu się inaczej nie dało. W między czasie mojej zabawy z białym ogonem mogłam zanieść swoje naczynie i następnie je umyć, na zastępstwo najęłam moją jeszcze świeżutką przyjaciółkę. Jak zobaczy jaki z niego słodziak będzie nim zachwycona- jak każdy kto się z nim bawił. Po skończonej robocie w kuchni wróciłam na świeże powietrze a tam przy słodziaku siedział jego pan. Oboje wyglądali razem nieziemsko. Otóż jego Pan był bez koszulki a to sprawiło że się speszyłam. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam do miejsca gdzie prawdopodobnie miała odbyć rozmowa moja i Brazylijczyka na temat wczorajszego wieczoru.
- usiądź-powiedział nie zaprzestając głaskania swojego czworonożnego przyjaciela
Zrobiłam tak jak chciał, teraz czas na mnie
-Neymar słuchaj, to co wczoraj się wydarzyło nie miało mieć prawa miejsca i jest mi strasznie przykro że musiałeś taką mnie oglądać. Przez chwilę nic nie powiedział tylko odwrócił twarz. Jego twarz....była uśmiechnięta.
Co go tak śmieszy?
- słucham dalej-próbował się nie roześmiać
- było mi głupio gdy widziałeś i gdy czułeś co robiłam....-spuściłam głowę nie wiedząc jak się dalej bronić- zachowałam się jak dziecinnie ale nie chciałam byś poczuł do mnie jakąś odrazę-skończyłam
Nie miałam nic więcej do powiedzenia. To jego milczenie zaczęło się robić niepokojące. Po dłuższej przerwie wreszcie mogłam odetchnąć z ulgą.
- po pierwsze- dobrze się czujesz?-spytał nadal z uśmiechem i troską w oczach- po drugie wciąż nie rozumiem jak zdołałaś nie paść po 3 butelkach wina a po trzecie jesteś niesamowita-wyznał a mnie zatkało. Że jaka?
- N-I-E-S-A-M-O-W-I-T-A-literował brunet- mogę nawet to tysiąc razy powtórzyć jeśli chcesz-teraz już nie ukrywał w jego śmiechu można było wyczuć wszystko co czuł wczoraj. Wciąż nie mogłam powiedzieć a ni słowa. Nie wierzyłam że on to rzeczywiście powiedział póki nie poczułam przyciągających ramion w stronę ciemnookiego.
- a to co było wczoraj i później...-spoważniał od razu- to że tyle wypiłaś.....-pokręcił głową i na jego usta wrócił uśmiech, długo nie po żyje bez uśmiechu-
- jeszcze raz przepraszam za wczoraj-szepnęłam idąc w stronę wejścia do domu
Spodziewałam się ze brunet mnie zatrzyma. Proszę nie rób nic co by mogło jeszcze bardziej sprawić że zrobię coś czego będę żałować. Chyba dobrze wiecie o czym mówię
- nie chce więcej słyszeć że mnie dalej o to co wczoraj się wydarzyło przepraszasz jasne?-uniósł brwi. Lekko się zaniepokoiłam jego tonem, nie na długo bo z poważnej miny zrobił się cwaniacki uśmiech
- teraz przynajmniej wiem co zrobić byś dała się o siebie zatroszczyć-podrapał się po karku- i byś wiele nie mówiła w jednej chwili-zaśmiał się.
Po raz drugi w jednym momencie mnie zatkało. ON CHCE SIĘ O MNIE TROSZCZYĆ?
- to co wtedy krzyczałam....-spuściłam głowę, wstydziłam się tych słów, jeden Bóg wiedział ile znaczyły one w moim życiu
- o czym mówisz?-zmienił ton czyli o niczym nie wiedział
Odetchnęłam z ulgą
- a takie głupoty-machnęłam ręką- nieważne już- zaśmiałam się ukrywając to co naprawdę czułam
Gdy Brazylijczyk uznał że to koniec tematu zmierzał już do środka jego posiadłości gdzie pozostała czwórka świetnie się bawiła pewnie pytacie gdzie....och już mówię pewnie w salonie do gier. Spotkaliśmy się z brunetem spojrzeniami. Dobrze wiedział co będziemy tam robić. Pozostała jedna wciąż nie rozwiązana sprawa.
- Neymar teraz mów gdzie byłeś podczas mojego wyjazdu z dziewczynami-założyłam ręcę na pierś czekając
- chodźcie zagramy-krzyknął Jota jak się okazało zauważył nas
- idziemy!-odpowiedział krzykiem ciemnooki
- nieeeeee-pociągnęłam go za koszulkę- póki mi nie powiesz gdzie te kobiety cię wysłały nie zagrasz-powiedziałam cwaniacko
- potrzebna ci ta wiedza?-powiedział znudzony
Odetchnął i nabrał powietrza.
- czekam no Neymar-bardziej go ścisnęłam za ramię
Wyszczerzył się szeroko
- domyśl się-dodał i uciekł do grupki czekających przyjaciół
-A to skubaniec- ucięłam pod nosem i ruszyłam jego śladem
DA SILVA I TAK CIĘ DORWĘ.
Super!!😍😍😍 pisz szybko nastepny!😍😘 zycze wenki😊😊😘😘
OdpowiedzUsuńWiem, że robię się już nudna, ale PISZ NASTĘPNY!! Och, i ten Ney... <3
OdpowiedzUsuńBuziaki ;*