Music ♥

wtorek, 26 lipca 2016

Rozdział 31

"Chyba najbardziej boli bezsilność. Kiedy wiesz, kiedy chcesz a nie możesz"
Jeśli mi pozwoli...... Udałam się na dół by odnieść moją tackę. Nie obchodziło mnie czy spotkam tam bruneta czy nie. Dobrym wyjściem było by o tym zapomnieć..... Tylko co zrobić z faktem że ja nie zapomnę?  Teraz gdy jestem w takiej sytuacji boję się że Neymar nie będzie chciał mnie więcej widzieć i wyśle mnie do domu. Gdy odstawiałam tackę myślałam czy brunet nie zrobi mi może jakieś pogawędki ale nic takiego nie miało miejsca. Miałam cieszyć się tymi ostatnimi dniami tutaj ale wyszło jak wyszło. Teraz kwestia gdzie jest ten cudak o imieniu Neymar. Musiałam ogarnąć myśli czym prędzej. Zanim się ruszyłam usłyszałam przychodzące połączenie. Gdy odebrałam na wyświetlaczu pojawiła się uśmiechnięta twarz Dantego. 
-no mów braciszku-zaśmiałam się siadając na tarasie karmiłam mnie by siedzieć wiecie gdzie
-tak sobie siedzimy i myślimy czy wpadniesz do nas? 
-jasne-mruknęłam
-nie każ mi przyjeżdżać bo pożałujesz że się urodziłaś-dodał 
poważnie-coś się dzieje mała? - odezwał się Argentyński akcent ach tak to sobie siedzą.... 
-nie-ucięłam-widzimy się-szybko się rozłączyłam
No super
Gdy tylko zakończyłam połączenie usłyszałam przychodzącą tym razem wiadomość.
 "Wiem że chcesz się wygadać i dobrze wiesz że i tak mi powiesz :*
  "Nie, nie...no dobra ale to delikatna sprawa.....a zresztą i tak byś się dowiedział "
  " w takim razie czekam :* Kc :*"
   "Kct :* 
Pokręciłam głową i odłożyłam telefon wciąż z bananem na ustach. No zerknęłam na zegarek dochodziła 16. Mogłam spokojnie zwlec się na dół i spędzić ten dzień wypłakując łzy na moim głupim nieszczęściu ale NIE! wolę pojechać do stada Katalończyków i tam przeżywać to jeszcze gorzej bo jakby nie zauważyć są JEGO PRZYJACIÓŁMI. Otworzyłam szafę zbytnio się nie strojąc. . Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół, nie mogłam zostawić Veronici samej
 - Veronica do mnie!-zaśmiałam się
Brunetka wyłoniła się w szybkim tempie z salonu.
 -co tym razem?-spytała
 - jedziemy do Daniego zbieraj się-dodałam czekając na jej reakcje
Zrobiła wielkie oczy i zaczęła piszczeć
 - tak tak pocieszysz się później-popchnęłam ją w stronę schodów
Leciała jak poparzona. Tydzień temu sama tak reagowałam. Przejrzałam szybko jeszcze portale społecznościowe i  nim się obejrzałam moja przyjaciółka już pełno ekscytacji czekała na mnie. Nie ona nie jest normalna ale kto jest?
 -ja ich zobaczę-umierała z podziwu
 - przyzwyczaj się bo to częste... u Neymara-przełknęłam rosnącą gulę w gardle
 - Rafa z nami nie jedzie?-zapytała Polka
Na szczęście zmieniła temat
 - a ktoś powiedział że nie-odezwała się Brazylijka machająca kluczykami od auta 
 - ona będzie prowadzić?-spytała szeptem Veronica
 - jest dobrym kierowcą-poklepałam Rafę po ramieniu- tylko nie szarżuj piracie-obie w tym momencie się zaśmiałyśmy
Veronica bała się jeździć z kimś kogo nie znała. Usiadłam koło niej by czuła że nie ma się czego bać. Po chwili Brazylijka ruszyła i mogłyśmy się odprężyć. Dobrze wiedziałam czemu brunetka gdy tylko wspomniałam że Rafael tam będzie zgodziła się pojechać z nami. Nie będę swatką ale gdy zauważę że ta dwójka ma się mono ku sobie to "minimalnie" pomogę. Droga zajęła nam dobre 20 min. Szybko wysiadły pozostałe towarzyszki ale ja nie garnęłam się by tam wejść. Katalończycy to coś gorszego niż najlepsza przyjaciółka, "gorszego" czyli trzeba im jeszcze więcej opowiadać. . Rafaella strasznie się cieszyła(wiecie z jakiego względu) więc gdy tylko przekroczyła próg drzwi wpadła w stado piłkarzy.  Jeśli będzie tu ciemnooki najwyżej utniemy sobie krótką pogawędkę bądź będziemy się omijać szerokim łukiem. Wciąż przeżywałam to co się stało, była to obustronna winna....to nie powinno się stać a on nie powinien oddawać tego pocałunku do cholery! TU NIE MA MIŁOŚCI. Zamknęłam szufladkę z imieniem bruneta na klucz i nie mam zamiaru jej otworzyć. Jako kolejna weszłam do domu Alvesa i jak się okazało wszyscy na mnie czekali. Szczególnie Dani z bananem na ustach.. Siedzieli a ogrodzie...czyli miejsce do rozmów
 - Celia!-krzyknął właściciel tego domu- nie mówiłaś że masz taką miłą przyjaciółkę-zaśmiał się
Doszłam do nich i zrozumiałam sens tych słów. Tak jak to bywało u Veronici była pełna ekscytacji ze spotkania piłkarzy.
 - ach to-szturchnęłam ją- no jest waszą wielką fanką-przywitałam się po kolei z chłopakami
Napotkałam błogie i rozmarzone spojrzenie Polki.
 - ona też chce was przytulić-szepnęłam gdy byłam przy Danim(wciąż przy nim)
Skończyłam się witać z resztą i zajęłam miejsce wśród przyjaciółek.
 - czekają aż ich przytulisz-zachichotałam patrząc jak chłopaki stoją i patrzą się na nas obie
Veronica speszona wstała i skierowała się w stronę Katalończyków. Spodziewając się co będzie dalej spokojnie dosiadałam się w rejon Południowców. Mogłam spokojnie oprzeć głowę na ramieniu najlepszego Argentyńczyka na świecie. Gdy mnie obejmował wyczytałam z jego gestów typu"widzę że coś się dzieje". Bez przyczyny nosił miano najlepszego przyjaciela, tuż obok stali pozostali gracze Blaugrany. Mogłam spokojnie przeczekać nawałnicę nazywaną Veronica i jej idole. Gdy po jej spojrzeniu stwierdziłam że doszła już do siebie mogłam wtopić się w tłum i robić to po co tu przyjechałam.
 -masz coś do picia?-spytałam nie miejąc odwagi zapytać o cokolwiek innego
 - przyniosę i zaczynamy-puścił mi pocieszające spojrzenie i zniknął za szklanymi drzwiami
 Dani poszedł ale została większość
 - opowiadaj-dodał spokojnie Pique
Duży się odezwał.
 -to była pomyłka tyle wam wystarczy-dodałam wytykając język
Pique zrobił duże oczy i w mgnieniu oka znalazł się przy mnie. Czy był sens coś więcej mówić. Moim zdaniem nie ale ciąży mi myśl że nikt o tym nie wie i nie może mi pomóc. Oczywiście liczę się z tym że brunet może być w domu Alvesa i słyszeć wszystko co powiem ale co mi tam. Jeśli chce grać to ja gram dalej, nie będę tchórzyła przed świadomością że idol zwyczajnie potraktował mnie tak jak by potraktował każdą inną laskę. 
 -co się wydarzyło na tyle że boisz się o tym mówić?-odezwał się męski głos, poznałabym go wszędzie
  -Alves ależ ty tajemniczy-zaśmiałam się ironizując
Podał każdemu po dużej szklance soku a dzbanek postawił na stoliku. 
 - wszystko i nic-mruknęłam- chłopaki wybaczcie ale nie mam jakoś ochoty jakoś o tym mówić-przysunęłam kolana pod brodę
Znacząco spojrzeli i znałam to spojrzenie. Automatycznie zbliżyli się na tyle że byłam na wyciągnięcie ich rąk wręcz stykaliśmy się nimi. 
 -słuchajcie, nie to że wam nie ufam ale czy Neymar tu jest?-spytałam od niechcenia
Tak naprawdę to cholernie się o niego martwiłam
 - nie widzieliśmy się od wczorajszego wieczoru-pokręcili głowami szybko milknąc
Widzieli się z nim przed co się stało?
 - był u was?-spytałam smutno
 - dzwonił-dodali- do każdego-pokiwali głowami- i nie była to przyjemna rozmowa, był....był bardzo odmieniony-ucichli
Nic nie powiedziałam, Neymar nie wrócił do domu na noc po tym co się między nami wydarzyło w dodatku przed co zaszło chłopaki rozmawiali z nim.
 -czyli wiecie o wszystkim?-spytałam już odważniej
 - o wszystkim? a jest coś po za niczym?
 - całowałam się z Neymarem-wydusiłam- to jest to wszystko a zarazem nic-zacisnęłam wargi by się nie rozpłakać- rozumiecie C-A-Ł-O-W-A-Ł-A-M!-krzyknęłam powoli rozpaczając nad sobą-ale to nie wszystko, ja chcę więcej, tylko jego a nawet jego straciłam-dodałam szybko odwracając twarz- stchórzył i odsunął się ode mnie, potraktował jak każdą-dodałam z drżącym ciałem- uciekł nawet nie zważając na to co ja poczułam, a poczułam się najgorzej na świecie-teraz nie wytrzymałam, rozpłakałam się na dobre. Chłopaki zareagowali od razu. Objęli mnie ramionami, cicho pocieszając. Nie jestem beksą
 - nie chciał mnie od początku, głupia się łudziłam że coś się między nami zmieni-szlochnęłam ocierając łzy
Chłopaki wciąż milczeli
 - za 2 dni wracam do Polski-wyznałam bardziej wtulając się w Leo- wrócę ze złamanym sercem ale co tam ON SIĘ TYM NIE PRZEJMIE-warknęłam-TCHÓRZ-krzyknęłam chcąc coś kopnąć.
 - nie mógłby długo taak.....on nie jest taki jak teraz myślisz-dodał Pique
 - a jaki? Uważam bądź uważałam go za swojego idola a teraz dla mnie to ktoś obcy...mój idol potraktował mnie jak każdą łatwą-machnęłam żenująco ręką- widziałam po jego oczach że chciał więcej  a po tym jak się skończyło czar prysł-dodałam na odchodne gdy wyszłam z towarzystwa piłkarzy. Usiadłam na podłodze tuż koło lodówki wciąż przeklinając na swoją głupotę. Długo to nie potrwało bo zjawili się Katalończycy i przenieśli mnie na stare miejsce.
 -teraz ty nas wysłuchaj-stanęli nade mną, byli o bardziej doroślejsi gdy przechodzili do poważnych spraw, spraw związanych ze mną- po pierwsze zmień o nim zdanie po drugie pomyślałaś o tym co on poczuł gdy kazałaś mu zapomnieć po trzecie sama umiesz zapomnieć?
Trzy najważniejsze pytania
  - nienawidzę was takich-mruknęłam sama do siebie
Czekali na odpowiedź
 -nie umiem zapomnieć-dodałam głośno patrząc na każdego z nich- i co mam z tym zrobić? wydrze mi ktoś serce bym nie mogła czuć tego co teraz czuję?-spytałam załamana
Moje załamanie wzrosło do tego stopnia że mogłam jedynie mrugnąć
 -a co teraz czujesz?-spytał zachrypnięty głos 
 -sama nie wiem-powiedziałam cicho- mój rozum przepełniony jest złością i smutkiem ale serce.....serce wciąż pamięta tamten pocałunek-zagryzłam wargę- moje serce nigdy nie przestanie go kochać choćbym nie wiem co zrobił-dodałam zamykając oczy
-Neymar Da Silva Santos- jedna osoba do której żywię tyle sprzecznych uczuć-dodałam wciąż pogrążona we własnych myślach
 - powiedz mu o tym-dodał Leo- oboje macie sobie coś do wyjaśnienia
 - nie!-pokręciłam od razu głową- żebym miała jeszcze bardziej złamane serce? Wybaczcie ale nie-usiadłam nad basenem gdzie mogłam wszystko wyrzucić z głowy
 -nie rozumiecie że on mnie nie chce?-spytałam zła- to koniec mojej przygody tutaj-dodałam po raz ostatni co mogłam bo zobaczyłam stojącego u drzwi Daniego pana Neymara 


***
Mamy 31! Nie wiecie jak się cieszę że czytacie to opowiadanie♥ Czekam na komentarze. Co będzie z Celią i Neymarem? Dojdą do rozmowy? Czy jednak do niej nie dojdzie i wszystko się zmieni? Dzisiaj może być jeszcze drugi :* ♥





1 komentarz:

  1. Osz, cholera. :o Wybacz, Słońce, ale tak bardzo mnie wciągnęłaś, że już biegnę pędem do następnego rozdziału! ;*

    OdpowiedzUsuń